Dodaj do ulubionych

ubieranie-coś strasznego

15.12.08, 19:17
jak sprawić żeby ubieranie stało się czymś co nie powoduje
płaczu...moja 8miesięczna córeczka strasznie płacze przy ubieraniu a
czapka to już TRAGEDIA....można jakoś to złagodzić.......????
Obserwuj wątek
    • kaskax25 Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 19:22
      Ja swojemu synkowi puszczam teledyski ktore uwielbia i ogladanie tak go zajmuje
      ze myk i jest ubrany.
    • mama_gutka Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 19:55
      dla mojego czteromiesięcznego synka czapka to też wróg, że nie
      wspomnę o kremowaniu buzi przed wyjściem... Ale chyba teledyski tu
      nic nie dadzą... Czasem mam wrażenie, że się tak drze dla zasady. Bo
      spacery lubi, przewijać, rozbierać i ubierać po kąpieli też...
      • mmiicchheellee Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 20:07
        tak przy kremowaniu buzi też jest tragedia....a spacery
        uwielbia...ja próbowałam wielu rzeczy piosenki-nie, śmieszne miny-
        nie, jakieś dziwne dźwięki-nie a normalnie się z tego śmieje w
        głos.....ale nigdy nie zrobiłam jej krzywdy przy ubieraniu zawsze
        robię to delikatnie i w sumie szybko nie jak na początku...niewiem
        już co jest nie tak....ale jest taki ryk jeszcze moja córcia potarfi
        sięwydrzeć że hoho......
        • osa551 Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 21:05
          Obawiam sie, że ten typ tak ma. U mnie największym wrogiem jest czapka a zaraz
          potem kombinezon. Jeśli przy kombinezonie mruczy to już przy czapce się wydziera.
          • aleks2539 Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 21:22
            u mnie kremowanie już jest ok. A więc... "uwaga uwaga... nadchodzi kremowy potwór i robi kropki.. jedna, druga, trzecia, czwarta... (to takim strasznym głosem). No i za chwilę - o kurcze, był kremowy potwór, trzeba zmazać kropki (no i tu radośnie, rozmarowujemy kropki z kremu na buzi). Młody aż się śmieje przy tym! Sposobu na czapkę nadal nie mam sad
            • maleninki Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 21:36
              z kremowaniem robię tak samo-stosuję kropki i mówię : plum plum plusk pada
              deszczyk na dziewczynkę (wydaję przy tym pluskające odgłosy i robie miny), a
              przy rozsmarowywaniu: trzeba teraz umyć minkę smile
              a czapka i kombinezon bez zmian sad ryk... dobrze jeszcze jak uśnie na spacerze i
              cały prześpi, bo jak budzi się w trakcie, np powrotu do domu, to zaraz chciałaby
              przewrócić się w wózku n a brzuch... co uniemożliwiają jej zapięte pasy...dziś
              mi urządziła taki koncert, że prawie biegłam do domu wink
              aa i z przewijaniem jest koszmar sad nie uleży chwili spokojnie..
              • mmiicchheellee Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 21:41
                widze że ubieranie to ciężki przypadek u wszystkich............a czy
                sądzieci które lubią się ubierać??...ciekawe.... moja mała czasem
                też koncertowała na spacerku ale zazwyczaj babci....śmieszne to było
                bo tak szybko leciała z nią do domu...wiecie mieszkam w anglii
                angielskie mamy jak ich dzieci płaczą na spacerze to one mają to w
                nosie....dosłownie po prostu spacerują dalej jakby nigdy nicsmile
              • kaskax25 Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 21:44
                A ja mam jeszcze jeden sposob na ubieranie zwlaszcza kombinezonu i czapki, ale
                uczylam tego synka praktycznie od maluskiego. Wolam gdzie jest pusia,
                pikus(nasze psy) albo gdzie jest kotek i maly rozglada sie szukajac pieski i
                nawet nie zauwaza ubierania. Problem to my mamy ubrac pampersa, to jest dopiero
                wyzwanie!
              • mmiicchheellee Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 21:45
                moaj mał przy przewijaniu robi wszystko oprócz leżenia
                spokojnie....zazwyczaj wszystko upaćkanę kupą....przewraca się na
                brzuch i koniec bo wszystko ją interesuje...a ostatnio jak zaczeła
                raczkować to już przewinięcie jej graniczy z cudem...a najlepsza
                zabawa przy której w miarę można przewinąć to pampers na buzi ale
                wtedy trzepie nużkami i rączkami....ja niewiem skąd jej się ta
                zabawa wzięła........
                • kaskax25 Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 21:54
                  Mam to samo czasem musze go przytrzymac sila zeby go przewinac. Tez raczkuje ma
                  10msc i jak tylko go rozbiore ucieka jak najpredzej. W ogole jest strasznie
                  silny i tylko daje sie przebrac jak wcisne mu w raczke cos co go zaciekawi. Ale
                  duzo czasu na to nie mam, bo ciekawi go tylko pare sekund. Straszne te nasze
                  dzieci, ale jakie kochane...
    • m_laczynska Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 21:58
      A jak Ty ją ubierasz? Na leżąco jeszcze? No bo jak tak, to wiesz, w tym wieku
      pewne rzeczy już nie "przystoją" młodej damie. Leżeć to sobie może noworodek,
      ale 8 miesięczniak NIE! Przynajmniej mój NIE! Ja sobie dżentelmena sadzam na
      kolanach przed lustrem, do tego dochodzi patataj i jeszcze coś musi mieć w łapce
      (a to coś co chwila spada, a ja podnoszę 10 razy w ciągu ubierania jednego body)
      i jeszcze do tego śpiewam. Z miesiąca na miesiąc jest zresztą coraz...gorzej,
      ale i śmieszniej! Coraz bardziej ruchliwy i "autonomiczny". No w każdym razie
      polecam do ubierania i zmiany pieluchy pozycję siedzącą i stojącą - pomaga (bo
      jest mniej nudno).
      • mmiicchheellee Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 22:08
        ubieram ją na siedząco...takie ubieranie w zwykłe ciuszki jest w
        miarę ok płacze tylko przy zakładaniu bluzeczki ale dosłownie
        sekundę chodzi mi bardziej o ubieranie kurtki i czapki przy wyjściu
        na dwór.....żadne śpiewy, patataj n nic nie pomaga tak się drze że
        aż uszy więdną............a na spacery uwielbia chodzić...
    • ona-26 Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 22:03
      Witam, moja 4 - córeczka miała tylko problemy z czapką. Bardzo pomaga mój śpiew "Lulajże Jezuniu". Fałszuję niemiłosiernie, sąsiedzi pewnie mają ubaw - a dziewczynka zachwycona. Inne melodie nie pomagały. Powodzenia życzę.
    • emigrantka34 Re: ubieranie-coś strasznego 15.12.08, 22:06
      u nas jest to samo. najgorzej z rekawami. ubieram ja juz na
      siedzaco. spiewam, pierdze ustami, robie zeza, daje jej plasitkowa
      butelke do zabawy, ale i tak sie wije jak piskorz. chyba to
      przeczekac trzeba.
    • uullaa Re: ubieranie-coś strasznego 16.12.08, 12:32
      Odkąd mój dzieć potrafi wstawać ubieram go do wyjścia na stojąco.
      Zaczynam od czapki, bo zaraz potem otwieram okno na oścież (inaczej
      się zapoci przed wyjściem), sadzam kota na widoku, a w krytycznych
      momentach podstawiam lusterko, żeby sobie zerknął jak wygląda i
      wtedy zaczynam się śmiać. Dzieć wtóruje. Jak już włożę do gondolki
      to co chwila nią macham i wygaduję durnoty zaaferowanym głosem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka