asienka27wawa
26.01.09, 10:24
mój mały od środy nieźle mi daje.
nie był z tych dzieci,które całymi dniami patrzą w sufit,ale to co sie teraz
dzieje!..normalnie ręce mi opadają.
jest krzyk,płacz,marudzenie,jęczenie,stękanie,pierdzenie,niezadowolenie no
jeden wielki kocioł!
oczywiście są chwile kiedy się uśmiecha i cos tam powie,ale to są marne minuty...
wczoraj po przebudzeniu miał taki dobry humor,żyłam nadzieją ,ze koniec z
wariacjami,ale gucio,po 4 godzinach od poczatku jedno wielkie marudzenie.
nie mam pomysłu z jakiego to powodu mój Panicz tak wariuje?
wybaczam mu oczywiście,ale jak długo tak jeszcze pociagne to nie wiem.
jak wpada w szał to cały dzień ujada z kilkoma tylko przerwami ...
w kąpieli cisza,po kąpieli zasypia tak jak zawsze(sam w swoim łóżeczku)
dodam,że zdarza mu się przy karmieniu,a raczej już na koniec zaciskać dziasła
na brodawce i targać
nią jak jakiś wsciekły zwierzak...
dziś rano spokój a później koncert-jeden wilki krzyk jakby go ze skóry
obdzierano...
teraz konsumuje i jest cisza...
doradzcie coś,błagam..