bafami
28.01.09, 21:54
i mam depresję. Już tydzień wychodzę o 7.30 i wracam o 17.00.
Dzieciaki widzę od 17 do 20. Młody w czasie mojej obecności w domu
zajadał obiadki - nagle mu się odechciało i prawie nic nie je. Młoda
chora. A ja siedzę w pracy. Ile te dzieci mnie widzą w ciągu
dnia.... Mam taką deprechę dziś, że musiałam się wygadać.
Sam powrót do pracy nie był dla mnie traumatycznym przeżyciem. Jakoś
łatwo mi to przyszło. Przechodzę to drugi raz i wiem, że można to
przeżyć. Ale nie spodziewałam się, że będę mieć takie wyrzuty
sumienia, że nie zajmuję się moimi dziećmi. MOże to zima tak na mnie
działa? Powroty po ciemku do domu?
Pocieszcie mnie...