Dodaj do ulubionych

bojażliwe dziecko

26.03.09, 11:29
drogie mamy pomóżcie!!!
niewiem jak postepować z moim dzieckiem, od ok. 4 miesiąca był
strachliwy, raczej do nikogo nie chciał iść , ale im większy tym
jest gorzej, tylko ktoś obcy zacznie do niego mówic a juz zaczyna
płąkać okropnie, jakiekolwiek wyjscie jest koszmarem, wszedzie jest
płacz i jest mi go szkoda, do nikogo niepójdzie, a nawet sie nie
uśmiechnie dlatego gdzie niewyjde to tylko chowa sie za mnie- dodam
że ma teraz 10 m-cy.prosze doradzcie jak mu mam pomóc by go oswoic z
innymi ludźmi, moze ktoś miał podobny problem
Obserwuj wątek
    • anno83 Re: bojażliwe dziecko 26.03.09, 11:30
      prosze napiszcie czy z tego sie wyrasta???? bo niewim co robic????
    • alpepe Re: bojażliwe dziecko 26.03.09, 11:58
      to nie problem, tylko przystosowanie ewolucyjne. Dziecko się pilnuje, by rodzice
      mieli je stale na boku i nikt go nie ukradł i nie przerobił na szynkę.
      Kolejna, co się zapatrzyła na baby born.
      Syn ci wydorośleje, tylko na to trzeba czasu. Nie unikaj towarzystwa, nie
      denerwuj się na reakcje dziecka, to z czasem będzie lepiej.
    • camel_3d Re: bojażliwe dziecko 26.03.09, 17:56
      wyglada na to, ze od samego poczatku unikalas kontaktu z ludzmi lub nie mialas
      mozliwosci zeby maly prezbywal czesciej wsrod wiekszej ilosci ludzi. Musisz po
      prostu czesciej z nim wychodzic tam gdzei sa ludzie, muzea, restauracja, na kawe
      ze znajomymi, do rodziny na obiad.. oczywsic emaly musi byc blisko ciebie, zeby
      czul sie bezpiecznie. Przyzwyczai sie szybko.
      • embeel Re: bojażliwe dziecko 26.03.09, 18:06
        i mała rada - nie mów mu "nie bój się" , nie używaj tego sformułowania, ale
        raczej zachęcaj do poznania no i tłumacz, ze zawsze jesteś blisko, jeśli będzie
        Cię potrzebował.
        --
        Zdobyliśmy Południe
    • joannaw44 Re: bojażliwe dziecko 26.03.09, 18:02
      Niektóre dzieci po prostu są takie 'wrażliwce'. pewnie mały też Ci zaczyna
      płakać jak woda jest za zimna w kąpieli, jak ktos nagle trzaśnie drzwiami, jak
      zapalisz światło w pokoju i go oślepia itd. Można tylko być po prostu
      opiekuńczym, mówić do niego cały czas że wszystko jest ok i że ma się nie bać i
      uśmiechać się do niego cały czas - nawet jak dalej ryczy to i tak podświadome
      notuje sobie, że matka się nie boi i go wspiera i to jest ważne. A jak chodzi o
      słowa to dzieci rozumieją więcej niż nam sie wydaje, poza tym widzą Twoje gesty
      i interpretują ton głosu. Tak do końca to mały z tego nie wyrośnie (mam w
      rodzinie taki przykład), ale będzie się dużo uczył od Ciebie i przejmował Twoje
      wzorce zachowań. Powinnaś też dużo chodzić do dziadków (jak możesz) czy
      przyjmować u siebie jakichś stałych gości, z którymi mały by się oswoił.
      Pozdrowienia i głowa do góry
    • alicja0000 Re: bojażliwe dziecko 26.03.09, 20:57
      bo pewnie go trzymałaś pod kloszem i siedziałaś z nim cały czas w domu, nie
      dopuszczając nikogo do niego.
      Dziecko musi oswajać sie od maleńkości z nowymi, obcymi ludźmi. To co mu
      "zaszczepisz" od niemowlęctwa tak mu zostanie, dziecko jest jak czysta
      niezapisana kartka a Ty jako matka zapisujesz w nim ważne dla niego i jego życia
      informacje. Skoro nie pokazałaś mu , ze istnieją inni obcy ludzie to normalne,
      że się ich boi, szczególnie kiedy zaczyna już coś :kumać: Właśnie od 4 miesiąca
      dziecko zaczyna rozpoznawać twarze, reagować zadowoleniem na znane mu osoby, a
      bać się tych obcych.Ale to nie oznacza, ze tych obcych trzeba od niego
      izolować-trzeba oswajać z nowymi sytuacjami, twarzami-inaczej wyrośnie mały
      buszmen. Gdzie nie wyjdziesz , co nowego nie zrobisz będzie ryk.
      • anno83 Re: bojażliwe dziecko 27.03.09, 11:08
        tak dla twojej informacji to wcale nietrzymałam go "pod kloszem"
        urodził sie w lecie wiec cały dzień spedzalismy na dworze z obcymi
        ludzmi, to na ławce- to kazdy zagladał do wózka, kazdy mógł go wtedy
        wziąść i niebyło problemu, niemieszkamy tez sami wiec mały jest
        przyzwyczajony do dziadka i cioci ( i oczywiscie do taty) , tu niema
        problemu,
        niewiem czy moze to wynikac z faktu ze w okresie ciązy miałam
        okropne przeżycia i proaktycznie od początku do końca byłam w
        stresie ( ale to co przeżyłam to naprawde straszne) dlatego tez jak
        sie dzidzia urodziłą to od początku był okropnie nerwowy , niedawł
        sie uspokoić ,teraz jest znacznie pogodniejszy ale nadal jakies
        nagle hałasy mogą go wystraszyć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka