Dodaj do ulubionych

problem z odkladaniem malucha

24.04.09, 22:26
nie wiem czy ktos ma ten sam problem, czy tylko ja sie z nim borykam, otoz moj
synek skonczyl 5 miesiecy niedawno i od ok miesiaca nie ma mozliwosci z
trzymania na rekach odlozyc go na plecki, probowalam z lekkeigo siadu, z
trzymania bokiem, z samolocika na brzuszek i dopiero na plecki, przytulalam do
swojego ciala i dopiero jak go polozylam odrywalam sie od niego, ale nic to
nie daje jak tylko poczuje ze lezy na plecach placze i wrzeszczy tak
przerazliwie ze uszy bola i serce sie kraja, conajmniej jakby go strasznie cos
bolalo ale przeciez w innych pozycjach jest ok glownie na rekach wiec to nie o
to chodzi ze np boli go brzuszek, tak samo tragedią jest przelozenie go do
wozka przed wyjsciem na spacer, po prostu istny horror, duzo czytalam o
rozwoju dziecka i o tym ze w tym wieku lubi ogladac swiat, ale ludzie...nie az
taksad rozumiem marudzenie albo zwykly placz ale nie taki jak placz kolkowy
(kolek nie ma juz od dawna), dodam ze nigdy maly nie byl jakos specjalnie
uczony noszenia na rakach, teraz to jest tak ze nie moge go przeniesc z jego
lozecza do mojego lozka zeby go np przewinac albo zeby polozyc go na macie, w
wozku, nawet wlozony do fotelika przerazliwie wyje,
mial ktos podobny problem? albo czy woogle ktos wie czemu tak jest?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: problem z odkladaniem malucha 24.04.09, 22:35
      Bo ten typ tak ma. reklamowac? Tylko gdzie, u kogo, ze modfel
      felerny?
      Kup chuste i wpakuj mlodego do chusty. Chce byc noszony? prosze
      bardzo: na plecch, na brzuchu, na biodrze, Ty go mozesz nosic, moze
      tata, babcia. Przeciez to nie bedzie trwalo wiecznie, jak sie
      zacznie sam przemieszczac, sam dorosnie do samodzielnosci
      komunikacyjnej. Nie znam 2-3-latka, ktory chcialby byc noszony na
      rekach. O starszych dzieciach nie mowiac. Czy wytoczysz dziecku
      wojne, na sile uczac go samodzielnosci, czy zaakceptujesz takie
      potrzeby, z noszenia dziecko wyrosnie pewnie w tym samym czasie. Od
      ciebie zalezy, jak spedzicie ten czas, czy na wojnie, czy w harmonii
      i wzajemnej akceptacji.
      • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 24.04.09, 23:03
        a przewijac tez mam go na rekach? wlasnie nie chodzi mi o to zeby go walnac na
        plecy i zeby sobie lezal pol dnia, chodzi mi o takie prozaiczne czynnosci
        przewijanie odlozenie do wozka na spacer, czy do spania, bo to zawsze konczy sie
        histeria a nie to ze mi sie znudzilo go nosic i chce zeby lezal, bo w sumie
        teraz i tak go duzo nosze choc nie powinnam ze wzgledu na bol kregoslupa po
        cesarce, wiec kasy nie bede wydawac na chuste skoro i tak z niej raczej nie
        skorzystam, a kto inny nosic go raczej nie bedzie bo wszyscy pracuja i
        przewaznie jestem z nim dlugo sama
        • mruwa9 dramat ukladasz 24.04.09, 23:09
          bol kregoslupa po cesarce??? i to po prawie pol roku??? A wlasnie
          chusta odciazy kregoslup. Do zmiany pieluchy kladziesz, szybko,
          sprawnie przewijasz, niezalezne od protesto dziecka i gotowe. Cos mi
          sie zdaje, ze szukasz dziury w calym.
        • semi-dolce Re: problem z odkladaniem malucha 25.04.09, 09:59
          Do spania odkładam na brzuch. Przewijać i przebierać tez nauczyłam się na
          brzuchu. Da się.

          Co do noszenia - chusta świetnie odciąża kręgosłup. Albo mei tai. Albo nosidło
          ergonomiczne.

          Dziecko ma 5 miesięcy - w jakim wózku wozisz? Może czas na spacerówkę? W gondoli
          tez może leżeć na brzuchu. Ja jednak polecam noszenie - dziecko dużo noszone
          kiedy się je kładzie nie protestuje i nie woła na ręce, jego potrzeby noszenia i
          bliskości są zaspokojone i może sobie w spokoju odkrywać świat.
        • glagonia Re: problem z odkladaniem malucha 25.04.09, 10:34
          Ja też mam problem ostatnio z przewijaniem malego. Wcześniej nie było problemów,
          a teraz zaczął urządzać dosłownie histerie... sad Nie znosi leżeć na plecach, a
          przewinąć na brzuchu nie bardzo się udaje, bo chłopak już umie raczkować i po
          prostu ucieka..
          Tylko mój jest trochę starszy od Twojego (6,5 mies).
          Też się zastanawiam, co to może być...
    • karro80 Re: problem z odkladaniem malucha 25.04.09, 12:30
      A spryciarz małysmile Jego nie boli, tylko pokazuje, że baaardzo tak
      nie chce. Moja takie cyrki mężowi robiła i robi.
      Mnie nie, bo ja jej nie noszę zbyt często i ma mnie cały dzień. Ale
      za mężem tęski bo jest w pracy i zawsze chce do taty na rączki,
      poprzytulać itd.
      A jak odkłada to się pręży jakby co najmniej kolkę miaławink
      Rady: spróbuj odkładać np najpierw na brzuszek, gadając i odwracając
      uwagę zabawkami, no czymkolwiek. Bo jak się nie pokapuje, to nie
      krzyczysmile
      A jak się bawi samo to nie brać na ręce, modlić się oby jak
      najdłużejwink

      A kręgosłup może boleć po cesarce - zwłaszcza jak komuś spartolili
      znieczulenie - np mi. W życiu nie dam sobie nic tam wkłóć, bo to i
      kręgosłup i część nogi, ech...sypie się człowiek...wink
    • myszabw Re: problem z odkladaniem malucha 25.04.09, 15:06
      Moje dzieci tez nie chciały początkowo leżeć na przewijaku, aż dostaliśmy dwa
      fajne zwierzaki z Canpolu z zawieszkami i powiesiłam je nad przewijakiem. Od
      tego czasu nie było problemu z przebraniem ich, co więcej jak marudzili to oboje
      tam kładłam i patrzyli na te dziwne stworki bez końca. Ty możesz już powiesić
      takie, które Synek będzie mógł dotykać, pociągać. Zawieś zabawki na gumce,
      zobaczysz jak będzie tym zajęty.
      Kiedyś czytałam o przypadku dziewczynki trochę starszej od Twojego Synka, która
      nie pozwoliła mamie odchodzić nawet kilka kroków od siebie. Ryczała wręcz, kiedy
      ta ją odkładała, choćby na chwilę. Udało się jej pomóc w ten sposób, że mama
      pokazywała jej zabawki leżące na podłodze, tak że dziecko się nimi zajęło i
      dopiero ją odkładała. Kiedy mała płakała, mama ją pocieszała, ale na tej
      podłodze, nie podnosiła jej, tylko przytulała, mówiła spokojnie, pokazywała
      zabawki. Początkowo nie było mowy żeby mama od małej odeszła, ale po pewnym
      czasie mogła wstać z podłogi, a potem nawet odejść na chwilę, aż wreszcie było ok.
      Być może Twój Synek jest ciekawy świata i najlepiej mu się go ogląda z Twoich
      ramion, ale bez przesady. Trzeba go przekonać, że nie tylko z perspektywy rąk
      świat jest fajny. W Waszym przypadku dobra byłaby mata z zabawkami zawieszonymi
      na górze, żeby Maluch odłożony na nią, musiał się odwrócić na plecki by je
      zobaczyć i móc się nimi pobawić. Moje dzieci w tym wieku uwielbiały matę.
      Spróbuj pokazać mu takie zabawki i go odłożyć początkowo na brzuszek, a potem
      przekręć na plecki. Cały czas zwracając jego uwagę na zabawki. Staraj się go nie
      podnosić, tylko pocieszać kiedy leży.
      I wiesz co jeszcze może go przekonać do leżenia na pleckach, turlanie. Połóż go
      na brzuszku i przeturlaj płynnie w jedną stronę na plecki i dalej na brzuszek i
      w drugą stronę. Jak wałeczek.
      A Mruwą9 się nie przejmuj. Ona zawsze daje rady "noś, znoś i usypiaj przy
      piersi". Nic innego jeszcze od niej nie słyszałam. Nawiasem jak można napisać o
      cudzym dziecku, że to "felerny model". Gratuluję mruwa9.
      • mruwa9 Re: problem z odkladaniem malucha 25.04.09, 21:17
        myszabw napisała:

        >. Nawiasem jak można napisać o
        > cudzym dziecku, że to "felerny model". Gratuluję mruwa9.


        Szkoda, ze nie zrozumialas sarkazmu. To nie ja uwazam, ze to
        dziecko, to " felerny model", tylko chyba matka dziecka, skoro nie
        akceptuje zachowania i potrzeb dziecka i chce z nimi walczyc za
        wszelka cene.
        • vivianna_82 Re: problem z odkladaniem malucha 26.04.09, 08:48
          Ale to jednak Ty użyłaś tych słów, a nie autorka wątku. I Twoje słowa bynajmniej
          nie były w odniesieniu do matki...a jednak do dziecka!
        • myszabw Re: do mruwa 26.04.09, 10:46
          Mruwa, wybacz, ale to Ty tak nazwałaś dziecko asiuli, nie ona, a z jej postu
          wynika, że się martwi, ma problem i chce pomocy. Inaczej by nie pisała. Nie musi
          akceptować wszystkich zachowań swego dziecko, zwłaszcza, że to przez nią opisane
          nie jest normalne. Ja wiem, że Ty uważasz, że każde zachowanie dziecka trzeba
          znosić pokornie, nic nie zmieniać itd. Ale kurcze! dziewczyna musi jeść, pić,
          chodzić do łazienki, wc, jakoś funkcjonować, bo nie jest cyborgiem. Nie może
          wszędzie brać dziecka ze sobą. Twoje "pożal się Boże" rady prowadzą do jednego -
          utrwalenia w dziecku tego co jest dla jego rodziców naprawdę uciążliwe. Przyjmij
          wreszcie do wiadomości, że nie pomagasz. Jak nie masz lepszych rad, to lepiej
          nic nie pisz.
          • mruwa9 Re: do myszabw 26.04.09, 12:08
            czepiasz sie slowek, to po pierwsze. Po drugie, ile dzieci nauczylas
            zasypiac wedlug prezentowanej metody? Fakt, ona ma sens, ale potrafi
            stac w sprzecznosci z karmieniem piersia ( wprowadzanie smoczka), a
            poza tym chyba nie wierzysz, ze istnieja dzieci, ktore nie daja sie
            wtloczyc w zadne schematy i sa -dzieci- oporne na wszelkie madre
            teorie i zasady. A problem istnieje tak dlugo, jak dlugo
            matka/rodzic postrzega to jako problem. Jesli sytuacja zostanie
            zaakceptowana przez rodzicow, to problem znika, tzn. przestaje byc
            postrzegany jako cos, z czym trzeba walczyc. Podobnie, jak to jest z
            niejadkami- zwykle problem znika, gdy rodzice przestaja
            koncentrowac sie na jedzeniu, posilkach i pogoni za dzieckiem z
            lyzeczka w garsci. I nagle sie okazuje, ze dziecko nie wymaga
            noszenia 24 godziny na dobe, a na przyklad tylko 3, tylko
            zestresowana matka odbiera sytuacje bardziej dramatycznie, niz jest
            to w rzeczywistosci. I ze mozna na chwile posadzic malucha w
            foteliku, lezaczku, pohustac noga podczas obierania ziemniakow, dac
            do reki miseczke i tluczek do kartofli, ktory okazuje sie super
            zabawka, dajac mamie czas na zrobienie kawy czy wyjscie do toalety.
            Przy moim pierwszym dziecku probowalam wszelkich mozliwych sposobow,
            zeby nauczyc go samodzielnosci, zasypiania itd. I pewnych sytuacji
            wstydze sie do dzis sama przed soba.Z perspektywy czasu uwazam, ze
            to byl zmarnowany czas, zmarnowane nerwy, niepotrzebny stres dla
            dziecka i dla mnie. Bo do owej samodzielnosci dziecko i tak doroslo
            w swoim czasie, nota bene w tym samym czasie, jesli nawet nie
            pozniej, niz te dzieci, z ktorymi nie podjelam walki i proby sil, a
            przyjelam je takimi, jakie sa. Cel tak czy owak zostal osiagniety,
            choc innymi srodkami (konfrontacja sil-> <- akceptacja i spokoj). A
            tak BTW to nigdy nie chodzilam do toalety z dzieckiem, zawsze dalo
            sie je odlozyc na chwile do kojca, fotelika, na kocyk, czy
            wykorzystujac czas, gdy dziecko spalo. Nawet, jesli dziecko przez
            chwile plakalo, to w planie i tak byl powrot za minute.
            • myszabw Re: do myszabw 26.04.09, 21:32
              Niczego się nie czepiam, jak widać z wypowiedzi autorki wątku (patrz niżej) też
              nie podobała się Twoja wypowiedź co do jej Dziecka, więc nie zarzucaj mi że
              czepiam się słówek.
              pytasz >>ile dzieci nauczylas zasypiac wedlug prezentowanej metody?<< nie miałam
              takiej potrzeby, bo córeczka spała dobrze prawie przez cały czas, a synka w
              ciągu trzech dni nauczyłam metodą podnieś - połóż, prawie bez płaczu. Za to
              wykorzystuję ją zawsze kiedy mają problem z wyciszeniem się.

              >> Fakt, ona ma sens, ale potrafi stac w sprzecznosci z karmieniem piersia (
              wprowadzanie smoczka)<<
              Nie rozumiem. Nie przypominam sobie żebym namawiała kogokolwiek do dawania
              smoczka podczas trzymania dziecka na ręku.

              >> a poza tym chyba nie wierzysz, ze istnieja dzieci, ktore nie daja sie
              wtloczyc w zadne schematy i sa -dzieci- oporne na wszelkie madre
              > teorie i zasady. <<
              Żebyś wiedziała, że nie wierzę, za to wierzę, że wytrwały mądry rodzic, który
              wie co naprawdę dobre dla jego dziecka, potrafi do dziecka dotrzeć i zażegnać
              problem.

              >>A problem istnieje tak dlugo, jak dlugo > matka/rodzic postrzega to jako
              problem. Jesli sytuacja zostanie > zaakceptowana przez rodzicow, to problem znika<<
              Aha! zyli Twoim zdaniem fakt, że dziecko nie śpi całą noc, a w dzień zasypia na
              15 minut, nie da się odłożyć ani na sekundę, ssie pierś po 5 minut po czym
              zasypia, a biedna matka siedzi z wywaloną piersią cały dzień, bo inaczej dziecko
              krzyczy, a nie płacze tylko na rękach,
              nie jest problemem?! To tylko złudzenie rodziców padających na twarz?! Ręce
              opadają...

              >>I nagle sie okazuje, ze dziecko (...)nie wymaga <<
              nagle? to jest po jakim czasie? rok, dwa, trzy?

              Twoje dziecko dało się odłożyć na chwilę, a autorki wątku nie da się! Zrozum! i
              to nie jest >>płacz w tle<<, tylko płacz którego ona nie może znieść, bo serce
              jej się kraje.

              Przyznałaś się, że > Przy moim pierwszym dziecku probowalam wszelkich mozliwych
              sposobow, > zeby nauczyc go samodzielnosci, zasypiania itd. I pewnych sytuacji
              > wstydze sie do dzis sama przed soba.<< wszelkie możliwe sposoby to nie to samo
              co właściwe sposoby. Nawet nie dziwię się, że Ci się nie udało, skąd miałaś znać
              metody opracowane przez znawców tematu, skoro podchodzisz do nich z taką
              ignorancją. Ja sama nie miałam o tym pojęcia jak uśpić dziecko, kiedy moje
              dzieci się urodziły. Też uczyłam się na błędach, ale na szczęście w porę
              poznałam metody które skutkują. Za to Ty jak to opisujesz: >>Z perspektywy czasu
              uwazam, ze > to byl zmarnowany czas, zmarnowane nerwy, niepotrzebny stres dla >
              dziecka i dla mnie.<< No oczywiście! Bo metody przez Ciebie zastosowane nie były
              odpowiednie. Notabene nigdy nie napisałaś ani słowa, jakich to metod próbowałaś.
            • myszabw Re: do mruwa - sprostowanie 26.04.09, 21:47
              Jeszcze jedno - pytasz ile dzieci nauczyłam usypiać tą metodą, którą opisałam?
              To nie jest metoda usypiania.
              Kiedy pisałam, że wykorzystuję metodę do wyciszania miałam na myśli metodę
              opisywaną wiele razy przeze mnie polegającą na siedzeniu z maluchem na ręku i
              odłożeniu przed zaśnięciem. I tą metodę wykorzystuję do wyciszenia.
    • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 25.04.09, 16:28
      Mruwa9: no wyobraz sobie ze boli mimo ze to prawie roku, tak jak tu jedna z mam napisala złe wkłucie przez anestezjologa, wkłuwal sie 2 razy i teraz takie lekkie powiklania sa

      Semi-dolce: mój na brzuchu przenigdy nie wytrzyma Az calego przewijania, ba nawet chwile ot tak nie polezy bo nie lubi, już taki typ wrażliwy chyba jest, a woze go w glebokim bo to wcześniak i mimo ze 5 miesiecy to jeszcze sam nie siedzi

      Myszabw: no wlasnie tez czytalam o tej dziewczynce  i u mnie jest identyczny problem.. maly nie wytrzyma kilku minut beze mnie, jak zostaje pod opieka mojej mamhy to zdarza mu się pobawic albo po prostu poleżeć 15 min ale jak mnie już widzi to tylko rece i rece, Podziwiam tamta mame za wytrwałość i ja tez powoli probuje choc opornie idzie i wlasnie robie tak jak piszesz odkladam zabawiam mowie do niego pokazuje zabawki ale maly ma zamkniete oczy nic do niego nie dociera, dopiero po chwili jak się uspokoi to otwiera oczy, nie wiem odnosze wrazenie jakby sama czynność kladzenia i lezenia była problemem
      • dziub_dziubasek Re: problem z odkladaniem malucha 25.04.09, 19:44
        nawet jak jeszcze nie siedzi to może być spacerówka rozkładana na plasko-
        dziecko leży w troszeczkę innej pozycji i więcej widzi w spacerówce. miałam
        problem z synkiem bo w gondoli wyl jak opętany, za to jak był w spacerowce na
        leżąco to był spokój i świat sobie oglądał.
        chusta faktycznie kręgosłup odciąża.
      • semi-dolce Re: problem z odkladaniem malucha 25.04.09, 19:52
        Większośc dzieci, także tych urodzonych w terminie, w wieku 5 miesiecy nie
        siedzi samo. Ale też większość spacerówek można rozłożyć na płasko i takiego
        szkraba wozić. Zazwyczaj pomaga to na wózkowe problemy.
      • mruwa9 Re: problem z odkladaniem malucha 26.04.09, 00:36
        Z wlasnego doswiadczenia : przy pierwszym dziecku walczylam,
        probowalam uczyc samodzielnosci, choc dziecko bylo co najmniej
        pokroju Twojego malucha: na chwile sie nie pozwolil odlozyc, a ja
        wysiadalam psychicznie i fizycznie, usilujac go urobic wedlug mojej
        koncepcji, a nie wedlug jego potrzeb. Przy kolejnych dzieciach
        odpuscilam i podazalam za ich potrzebami, przyjmujac je (i ich
        potrzeby) takimi, jakie byly i sa. Chca do piersi- prosze bardzo,
        bez ograniczen. Chca na rece- nie ma sprawy. No i wlasnie te dzieci
        noszone i tulone bez ograniczen, szybciej dorosly do samodzielnosci,
        smielej i pewniej wkraczaja w kolejne etapy rozwoju , sa (zwlaszcza
        najmlodsze) bardzo zaradne i do tego spokojniejsze. Bo maja pewny
        grunt pod nogami, bo wiedza, ze moga na mnie liczyc, ze w kryzysowej
        chwili nie porzuce ich samych z ich problemami. Nie mowiac o tym, ze
        czas z dzieckiem jest znacznie przyjemniejszy, gdy sie go spedza
        pokojowo, a nie na wojnie z wlasnym dzieckiem. Uwierz.
      • karro80 Kobitko! 26.04.09, 08:32
        Semi Dolce ma rację, spacerówa świetny pomysł. Moja jeździ od 5
        urodzeniowego miesiąca na płask, a też wcześniak(24/25 tydz, 600g
        wagi) - czyli od początku, bo wcześniej była w szpitalu.

        Także możesz na 100% nic maluchowi nie będzie, a może się wyciszy -
        ja nie mam doswiadczenia z gondolą, bo nie kupowałam i nie używałam
        to nie wiem, czy byłaby róznica.

        Tylko jakbym teraz miała kupić spacerówkę dla niemowalaka-noworodka
        to bym wybrała z przekładaną rączką, tego mi brakowało czasemsmile

        A co do tych rąk...,że wcześniak to może wyjaśniać wiele. Po prostu
        szkrab jest niedostymulowany i chce bujaniawink

        A o chustę koniecznie pytaj neurologa lub rehabilitanta, w
        niektorych przypadkach nie jest zalecana.
        • asiula1987 Re: Kobitko! 26.04.09, 15:18
          uu no to faktycznie malutki Twoj dzieciaczeksmile no wlasnie wyjelam gondole bo mam
          taki 2 w 1 i polozylam mu kocyk i niby jezdzi w spacerowce choc nadal na plasko
          tzn podnosze mu troche pod glowka, takze nie jest zle ale okazalo sie ze te
          cyrki w wozku byly przez czapke odkad nie ubieram czapki na spacerze jest spokoj
          i cudnie spismile
          tylko ze mi bardziej chodzilo o to ze on podczas wkladania i po wlozeniu do
          wozka wyje i to jest wlasnie zwiazane raczej nie typowo z wozkiem ale z tym
          lezeniem na pleckach
    • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 26.04.09, 15:14
      Ja Ci mruweczko napisze tyle, ze widocznie jestes szczesciara bo twoje
      dzieci nie sa chore itd., gratuluje ale nie masz prawa pisac tego czy ja uwazam
      moje dziecko za „felerny model”, to był szczyt chamstwa i bezczelności z Twojej
      strony i jakze wielkiej glupoty, a niby taka z ciebie matka polka
      Dla Twojej wiadomości moje maleństwo jest po 1 wczesniakiem, ma asymetrie
      ulozeniowa, wzmożone napiecie mięśniowe ( i nie wykluczam ze takie problemy z
      lezeniem mogą wynikac z tego faktu choc rehabilitantka twierdzi ze raczej nie) i
      co najważniejsze ma bardzo ciezka wade serduszka, moje dzieciatko w 2 tż bylo w
      stanie krytycznym i tylko dzieki szybkiej interwencji lekarzy teraz zyje i
      odpukac ma się swietnie choc wada bedzie na cale Zycie, nie pisze tego żebyś mi
      współczuła bo od ciebie akurat tego nie potrzebuje ale mam nadzieje ze nastepnym
      razem jak napiszesz jakas głupotę albo obrazisz ktoras z mam przynajmniej
      troszeczke się zastanowisz, ze może akurat ta mama ma chorego dzidziusia i może
      drży o każda nieprawidłowość, bo może akurat przez jakas głupotę stan się pogorszy

      Widze ze niebardzo się orientujesz w sprawach wychowania dzieci jednak, to ze ty
      próbowałaś cos na sile u swojego zmieniac nie znaczy ze kazda matka popelnia
      taki blad, nie znam takiej która by na sile z czyms walczyla no chyba ze dziecko
      wcina kable, ciagnie za obrus a na stole jest wrzątek i tego typu sprawy, a to
      ze ktos np. chce się w spokoju zalatwic czy zjesc kanapke to chyba nie jest
      jakies dziwne i godne zlinczowania i po to jesteśmy rodzicami żeby sterowac
      troche dziecmi nie chodzi mi tu o to żeby dziecko posadzic na tylku i kazac
      siedziec 3 godz bo tak na się podoba a my w tym czasie idziemy czytac książkę,
      taka jest rola rodzica żeby nie pozwalal na wszystko dziecku (temu starszemu) i
      przyzwyczajal do roznych spraw (te mniejsze dzieci) ze np. jak mama na chwile
      Pojdzie do toalety to nie trzeba plakac bo się nic nie dzieje, a jeżeli to jest
      dla ciebie walka z dzieckiem i uczenie samodzielności (samodzielny to może być
      2latek ewentualnie a nie niemowlak) to ja się nie wypowiadam jaka matka jestes,
      bo to jest twoja sprawa, ale myslec mogę sobie co tylko chce
      • karro80 Re: problem z odkladaniem malucha 26.04.09, 20:35
        Hej przeczytalam o wnm -to też się nakłada na to prężenie na
        pleckach i to, że na brzuszku ciężko. ja moją uczyłam od nowa na
        brzuszku, bo miała taki okrez, że leżenie na brzuszku pogłębiało
        napięcie.

        Jak coś wpadaj na forum wcześniaki - dziewczyny mają doświadczenie i
        chętnie pomogą.

        Pozdrawiam serdecznie.
      • mruwa9 Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 00:13
        Pewnie, ze jestem szczesciara, bo tylko dwojka z trojki moich dzieci
        ma spore problemy zdrowotno-rozwojowe, w tym jedno - duza
        niepelnosprawnosc, nierokujace dozywotnio samodzielnosci w
        podstawowych aspektach zycia czy samoobslugi i wymagajace
        calodobowej, nieustannej opieki, rowniez w nocy (nota bene od 10 lat
        moglabym policzyc na palcach noce, kiedy udalo mi sie przespac
        ciegiem wiecej, niz 3-4 godziny). I doswiadczenia z wada serca u
        dziecka, z asymetria, rehabilitacja i niezliczonymi pobytami w
        szpitalach nie sa mi obce. I moze wlasnie dlatego nie zalowalam
        dziecku bliskosci i noszenia, swiadoma, jak niewiele brakowalo (i to
        nie raz), zeby stracic dziecko bezpowrotnie, kazdy dzien i kazda
        okazje traktowalam, jakby byla ostatnia, bo tak naprawde ciagle i
        nieustannie zyjemy w niepewnosci co do zdrowia i zycia naszego
        dziecka. Ale pomijajac te argumentacje (nie mam zamiaru sie
        licytowac, kto mocniej od losu dostal w d.oope i komu ciezej),
        noszenie traktowalam jako sposob na nieustanne bodzcowanie i
        stymulowanie dziecka, dotyk, masaz, mowa- dzwieki, bicie mojego
        serca, glaskanie, turlanie, oprocz typowych cwiczen
        rehabilitacyjnych - to wszystko mialo sprzyjac rozwojowi dziecka.
        Akurat ono, przy niewielkim wysilku, daloby sie pewnie odkladac, ale
        akurat ono, IMHO , nie powinno byc pozostawiane samotnie w lozeczku,
        dla wlasnego dobra. Aby maksymalnie wykorzystac mozliwosci
        stymulowania rozwoju. Poza tym noszenie, tulenie, to wszystko daje
        dziecku poczucie bezpieczenstwa i poczucie, ze jest kochane i wazne.
        A dzieci kochane rozwijaja sie lepiej. To byl moj argument za tym,
        zeby nie zalowac dziecku kontaktu ze mna i bliskosci. Zwlaszcza
        dziecku z trudnym startem, z problemami.
        BTW slyszalas o kangurowaniu? O metodzie, coraz popularniejszej
        rowniez w bogatych krajach Zachodu, aby wyciagac wczesniaki jak
        najszybciej z inkubatorow, aby mogly byc noszone przez rodzicow,
        przytulone skora do skory. Czytalam o 850-gramowym wczesniaku ze
        Szwecji, ktory juz po 4 (czterech!) dniach zostal wyjety z
        inkubatora i kangurowany po kilkanascie (!) godzin na dobe (w
        chuscie). Bo badania wskazuja, ze jest to znacznie lepsze dla
        wczesniaka, znacznie lepiej stymuluje jego dojrzewanie (rowniez
        lepsze dla rodzicow, ale nie o tym mowa). Przemysl to sobie, moze
        potraktujesz to domaganie sie noszenia jako inwestycje w zdrowie
        swojego dziecka. I kup te chuste wink
        • memphis90 Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 08:04
          Ja się z Tobą, Mruwa, w 100% zgadzam. Jak dziecko chce tulenia,
          noszenia, kołysania- to widać tego mu trzeba do szczęścia. Jak ja
          mam zły dzień, to też się małżowi ładuję na kolana i nie chcę
          słyszeć, że zajęty jest, deadline ma itd- ma mnie przytulić bez
          dyskusji wink Więc skoro ja, dorosła tak mam- to moje dziecko na pewno
          też. Moja mała generalnie dość samodzielna jest, ale są dni, kiedy
          uparcie ładuje się na kolana i nie ma mowy o odłożeniu- od razu
          wrzask jest. Trwa to kilka godzin- kilka dni i dzieć wraca "do
          siebie". Teraz dostała opiekunkę i choć pobyt u niej znosi b.
          dobrze, to jednak wieczorem i w nocy wróciła do zasypiania przy
          piersi. Nie ma mowy, żeby usnęła sama, ze smokiem, kołysana czy
          noszona. Ma być pierś, inaczej histeria narasta. I mówię sobie-
          trudno, widać tęskni, musi sobie zrekompensować moją nieobecność.
          Raz na jakiś czas sprawdzam, czy może już nie wystarczy samo
          przytulenie i kołysania- jak nie, przepraszam Lilę i podaję
          upragnioną pierś. Po co walczyć z dzieckiem? Jak jest marudna w
          dzień, a ja muszę coś zrobić- to wkładam małą na wysokie krzesło i
          daję do łapy rózne sprzęty kuchenne albo ma huśtawkę, ale ona 7 m-cy
          ma, więc mogę już sobie tak ułatwićsmile
          • bacha1979 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 11:33
            Aleś się doczepiła mruwy, pewnie dlatego, że nie odowiedziała tak jak byś sobie
            tego życzyła. Wierz mi, że dziecko bardzo szybko wyrasta znoszenia, przytulania
            itp. ZA SZYBKO. Wiem co mówię. Mam dziecko i tylko przemknęło mi przez myśl,
            żeby stosować metody pani Tracy. Na szczęście mąż sie nie zgodził i Młoda była
            noszona, tulona, tyle ile ONA chciała.

            Teraz jako półtoraroczna prawie panna, czasem, nie chcę by ja usypiać- usypia
            sama w łóżeczku, bez drastycznych i idiotycznych metod odkładania płaczącego
            dziecka.

            Posłuchaj rady mruwy, posłuchaj swojego dziecka i NIE WALCZ z nim.
            • skierka27 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 11:39
              bacha1979 napisała:


              >
              > Posłuchaj rady mruwy, posłuchaj swojego dziecka i NIE WALCZ z nim.
              >
              >
              Ale tu nikt nie zachęca do walki.Widać,że niektórzy nie rozumieją problemu...
              Owszem są dzieci com wyrastają z tego,ale są i takie,którym to nie mija.Twoje wyrosło.Fajnie.Z moim było tylko gorzej.Okazuje się,że tak nie wiele było trzeba,aby stała się pogodną dziewczynką.Cóż.Czasem warto wybrać rozwiązania trudniejsze(głównie dla matki)i spróbować problem rozwiązać.
      • aagnie.szkaa Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 10:26
        Asiula, zamiast od razu naskakiwac na Mruwe za niefortunne
        sformulowanie, trzeba bylo moze juz na poczatku napisac o stanie
        zdrowotnym Twojego dziecka, i wtedy pewnie latwiej mozna by radzic
        co moglabys w tej sytuacji zrobic. Ktorz mogl wiedziec, ze on mial
        tyle problemow, i tyle przyczyn moze byc tego, ze nie chce lezec na
        pleckach obecnie. Mruwa medium zapewne nie jest, i nie miala pojecia
        o problemach zdrowotnych Twojego malca, a Ty jej wypowiedz wzielas
        jako komentarz odnosnie stanu faktycznego, o ktorym dowiadujemy sie
        z Twojego powyzszego postu.
        Pisanie, ze sarkastyczne okreslenie ''felerny model'' to szczyt
        chamstwa i bezczelnosci to ostra przesada smile.

        Sledze posty Mruwy od niemal 6 mcy (odkad urodzila sie moja mala) i
        braku wiedzy odnosnie wychowania dzieci nie mozna jej zarzucic,
        wrecz przeciwnie!!!
        Moze ''Attachment Parenting'' nie jest w Polsce jeszcze popularny,
        ale kiedy juz sie stanie proponuje by Mruwa zostala ambasadorem tego
        nurtu smile. Jest genialna. Wlasnie dzieki niej nie popelnilam wielu
        bledow, a wychowuje szczesliwe dziecko, zgodnie z jego potrzebami i
        w totalnej bliskosci.

        pozdr
    • mamainki Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 08:29
      Siadłyscie na Mruwę jak sepy.Kobieta dzieli sie swoimi dowiadczeniami, a nie
      kaze Wam je stosowac.Powiem szczerze,ze ja osobiscie ,czasmi Jej rady
      wykorzystuje i sprawdzają się.Mam dwoje dzieci ,więc i jakieś tam doswiadczenie
      za soba.Ale dzieci są rózne,a sposobów masa.Wiec moze jednak warto poczytac,
      spróbowac, a nie od razu jazgotać.
      • duzeq Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 11:06
        Mozna dawac rady, zalezy jak sie to robi. Widocznie mruwa9 powinna
        czasami zastanowic sie nad przekazem, skoro iles tam osob uwaza jej
        posty za lekko irytujace i tyle. Ponadto, o ile mozna jej wspolczuc
        z powodu tych chorych dzieci, o tyle pewnie tez zmienia sie
        perspektywa - dla chorych dzieci robi sie o wiele wiecej.
        • miodunka08 Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 12:39
          Ja mam wrażenie, że posty Mruwy9 są irytujące zwykle dla tych co są
          niechętni dużej bliskości dziecka z matką, co koniecznie chcą uczyć
          samodzielności noworodka, reglamentując karmienie i przytulanie.
          to takie ogólne spostrzeżenie.

          A co do problemu autorki wątku - 5-miesięczny wcześniak to jeszcze
          maluszek, może spróbuj rzeczywiście z chustą, zwłaszcza jesli masz
          problemy z kregoslupem. Moj malec właściwie do poczatków 6 miesiąca
          chciał być ciągle noszony, wózek zupełnie się nie sprawdzał, potem
          nauczył się pełzać, teraz ma 10m i zaczyna chodzić i wcale go już
          noszenie nie interesuje tak bardzo, a nie raz włozony do chusty
          wyrywa się, że on sam będzie chodzićsmile(no chyba, że już zmęczony).
          Także potrzeba noszenia niknie wraz z wiekiemsmile
          A co do odkładania - jesli masz jakies podejrzenia, że jego cos boli
          gnęb lekarzy, nawet jesli jeden powie, że ok, próbuj jeszcze poznać
          opinię innego.
          Choć jak rozumiem, raczej masz intuicję, ze on rozłąkę z mamą tak
          źle znosi...a wtedy chyba chusta jest najlepsza, za jakieś
          miesiąc/dwa będzie łatwiej, bo się malec będzie potrafił trochę
          zabawkami zajać.
          • duzeq Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 14:10
            "Ja mam wrażenie, że posty Mruwy9 są irytujące zwykle dla tych co są
            niechętni dużej bliskości dziecka z matką, co koniecznie chcą uczyć
            samodzielności noworodka, reglamentując karmienie i przytulanie.
            to takie ogólne spostrzeżenie."

            Kazda matka chce byc blisko dziecka. KAZDA. Ale nie kazda ma czas,
            zeby stac nad dzieckiem non stop. Nie kazda moze z dzieckiem spac, z
            roznych powodow, wiec przyzwyczajenie malucha do swojego lozeczka
            jest sposobem na przezycie. Mruwa potrafi 10 lat juz nie spac? Coz,
            gratulacje. Nie wszyscy tak potrafia, stad przekaz pewnych rad (a
            nie same rady) wydaje sie irytujacy - po prostu nie kazda jest
            MEGAMATKA. Co do reglamentowania przytulania - to bzdura. Kazda
            matka chce przytulac tyle dziecko, ile sie da, na ile czas, inne
            dzieci i w koncu sily fizyczne pozwola. Od butelki zadnemu dziecku
            nic sie nie stalo, a w tym przypadku trzeba reglamentowac.
            Swoja droga - dziwne, ze przy trojce dzieci, z ktorych dwojka, na
            nieszczescie, ma problemy zdrowotne, mruwa potrafi poswiecac tyle
            czasu na siedzenie na necie.
            To takie ogolne spostrzezenia.
            • karro80 Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 14:58
              Swoja droga - dziwne, ze przy trojce dzieci, z ktorych dwojka, na
              > nieszczescie, ma problemy zdrowotne, mruwa potrafi poswiecac tyle
              > czasu na siedzenie na necie.

              Może im więcej obowiązków tym lepsza organizacja czasu? To by miało
              sens.
            • mruwa9 Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 19:39
              ano wlasnie..kwestia organizacji..a poza tym moja doba ma 40
              godzin wink
              • karro80 Re: problem z odkladaniem malucha 27.04.09, 20:54
                No to nieźle - mi zostają redbulewink, też działa.
                • myszabw Re: co do mruwy 27.04.09, 22:23
                  Forumki! Ja z Mruwą od jakiegoś czasu dyskutuję na temat wychowania dzieci, a
                  już noszenia, spania, usypiania przy piersi, to najczęściej. Wierzcie mi, lub
                  nie (a wówczas przejrzyjcie wątki starsze), że Ona niestety nic konstruktywnego
                  poradzić nie umie, nie ma zielonego pojęcia o pewnych rzeczach (szczególnie o
                  metodach usypiania), ale atakuje i krytykuje. A jej argumenty przeciwko spaniu i
                  zasypianiu samodzielnemu, nie usypianiu przy pomocy wspomagaczy,
                  usamodzielnianiu dziecka, itp. są takie że ręce mi opadają. Naprawdę, nie
                  widziałam innej rady od niej jak tylko: MATKO, SKORO ZDECYDOWAŁAŚ SIĘ NA DZIECKO
                  TO ZNOŚ POKORNIE CO ONO Z TOBĄ ROBI I NIC NIE ZMIENIAJ. Zachowuje się jak
                  męczennica i mam wrażenie, że nie chce żeby innym mamom było lepiej, skoro jej
                  jest trudno. Każda z nas jak opisuje swój problem, to prosi o pomoc w zaradzeniu
                  w danej sytuacji, ale Mruwa każe nam sytuację zaakceptować. Naprawdę jej
                  współczuję, z uwagi na stan zdrowia jej Dzieci, ale uważam, że nie powinna
                  wmawiać nam, że sytuacja kiedy dziecko nie śpi, nie pozwala się odłożyć, żąda
                  całodobowego noszenia, nie jest problemem i że nie mamy prawa nic z tym zrobić.
                  O ile lepszymi jesteśmy matkami, kiedy jesteśmy w miarę wyspane i nie bolą nas
                  kręgosłupy od bezustannego noszenia naszych Maluchów. Macierzyństwo ma być dla
                  nas radością, a nie udręką!

                  Wyobraźcie sobie, że ja słuchając rad Mruwy nic nie zrobiłabym z sytuacją kiedy
                  moje dzieci 7 mieś bliźnięta z wagą 6,7 kg i 9 kg, domagałyby się noszenia.
                  Kilka dni temu wróciłam do pracy, z dziećmi jest moja mama. Jak miałaby je
                  nosić? Jak wytrzymałaby noszenie przez 7 godzin kiedy mnie nie ma?
                  Dlatego ja przestrzegam przed słuchaniem rad Mruwy, bo jej metody prowadzą do
                  chwilowego załagodzenia problemu, który i tak wylezie.
                  Pozdrawiam!
                  • mruwa9 Re: co do mruwy 27.04.09, 22:26
                    myszabw napisała:

                    >> Dlatego ja przestrzegam przed słuchaniem rad Mruwy, bo jej metody
                    prowadzą do
                    > chwilowego załagodzenia problemu, który i tak wylezie.

                    Dobre! big_grinD
                    • myszabw Re: co do mruwy 27.04.09, 22:30
                      No pewnie, że dobre.
                      • skierka27 Re: co do mruwy 28.04.09, 09:22
                        Śledze ten wątek odkąd powstał i ja doskonale rozumiem autorkę.Jestem mamą półrocznej córci.Dziś jest pogodną dziewczynką i nawet teraz,kiedy ma katar i idą nam zęby umiemy razem w domku spędzać fajnie czas.Bez płaczu.Niestety nie zawsze tak było...

                        Młoda od urodzenia tylko się darła.Non stop.Nieiwele pamiętam z tamtego okresu.Smutne...Były kłopoty brzuszkowe.Takie mega,więc ciągle była zabawiana,noszona itd.Skutki były beznadziejne.Dziecko miało 4 mies nie bawiło je już nic,a o zrobieniu czegokolwiek mogłam pomarzyć.Nie mam na myśli np sprzątania,które zajmuje dużo czasu,tylko np puszczenie prania/odebranie tel od małża/siku/jeść itd.Zwykłe czynności dnia codziennego.Ilekroć ją kładłam nawet na chwle była rozpacz.Nie było zabawy na kanapie,nie było gotowania obiadów z dzieckiem oddalonym zaledwie o metr.Jej nie dało się niczym zabwić.Z czasem było coraz gorzej.Nic nie pomagało.Im więcej nosiłam i próbowałam zabawiać,tym ona była bardziej kapryśna.Nic się nie podobało.

                        Kiedy ona płakała mnie serce bolało,bo była taka nieszczęśliwa.Odbierałam to jako wołanie o pomoc:"mamo,źle mi,pomóż mi".Nie przeszkadzało mi noszenie,tylko jej żal,ta rozpacz,no bo czemu?Przecież nikt jej krzywdy nie robił...Ja młodej pomogłam.Małymi kroczkami.Nic na siłe.Nie obyło się bez łez,ale starałam się jej pomóc,jak tylko mogłam,kiedy wprowadzane zasady wywoływały płacz.Nigdy jej samej nie zostawiłam.Nigdy nie poniosły mnie nerwy i nigdy się nie wycofałam.Robiłąm ciagle kroczek na przód.Pisałam już jak to zrobiłam,więc wklejam link:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=93019290&a=93052431
                        Dodam,że warto.To naprawdę nie jest trudne.Ma na celu pomóc dziecku,a nie tresować je.Ma ukoić łzy.Ma pomóc odkrywać świat z radością,a nie łzami.Nic nie zmieni się od razu.Trzeba cierpliwości i mnóstwo miłości,ale też konsekwencji.To z czasem zaprocentuje.Czasem szybciej niż nam się wydaje.Ja polecam,bo wizja spędzenia kolejnych miesięcy z wiecznie płaczącym dzieckiem nie jest fajna,ani dla matki,ani dla dziecka.

                        Dodam,że jestem fizjoterapeutką.Pracowałam z dziećmi z asymetrią i wnm i te dzieci naprawde nie płaczą bo ich boli.Mogą w pewnych pozycjach czuć dyskomfort i tzreba szuakć rozwiązań typu podusia pod brzuszek,czy leżaczek,coby dziecko nie leżało na płasko,ale je naprwde to nie boli.Znam takie,co maiały naprwdę dużą asymetrie,a są pogodnymi dziećmi.

                        Autorko wątku,życzę Ci wytrwałości.Jak najmniej lez podczas prób.Życze Ci,abyś nigdy nie poddawała się,aby nie zabrakło Ci cierpliwości.Twoje dziecko może z radością poznawać świat,tylko musisz go tego nauczyć.Jesteś jego mamą i to na Ciebie może liczyć najbardziej.Nie obawiaj się porażki.Dziś,jutro może być ciężko,ale moze juz za miesiąc bedziesz z siebie dumnasmile
                        Pozdrawiam i trzymam kciukismile
                        • asiula1987 Re: co do mruwy 28.04.09, 10:35
                          wlasnie niedawno czytalam Twoj post bo szukalam rozwiazania na takie zachowanie
                          i ucieszylam sie ze nie jestem jedynasmile jak juz troche wyzej wspomnialam pelne
                          uznanie za wytrwaloscsmile staram sie stosowac mniej wiecej do tego jak Ty
                          postepowalas i powiem szczerze ze sa juz male plusikismilemoge synka wlozyc do
                          fotelika w kuchni i gotowac czy zmywac i wytrzymuje naprawde dlugo jak na niego,
                          wczesniej nie byl mowy o tym zeby bez trzymania na rekach czy ciaglego bycia 10
                          cm od dziecka, cos zrobic, wiadomo siku itd czego nie da sie robic z maluchem, a
                          teraz potrafi sie chwile pobawic nawet jak mnie nie ma w pokoju, takze to dla
                          mnie jest wielki sukcessmile dziekuje za rady i gratuluje szczesliwego maluszkasmile
                          • asiula1987 Re: co do mruwy 28.04.09, 10:46
                            tzn no wiadomo wlozyc do fotelika (placz ok 3 min bo inna pozycja niz na rekach)
                            ale w koncu jakos to wytrzymuje
    • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 10:26
      Wedlug mnie odpowiedzi powinny byc troszke bardziej przemyślane, wiem ze tu na
      forum jest wielka walka o noszenie 24h, usypianie przy piersi , na rekach itd.
      Bo już wiele postow na ten temat było, ale to ze tak zaciecie bronicie tego
      tematu nie znaczy ze każdy wątek jest wlasnie o tym, a dla wiadomości
      mruwy, memphis90 , aagnie.szkaa : odsuncie na chwile od
      siebie mysl o noszeniu i nieusamodzielnianiu dzieci i jeszcze raz przeczytajcie
      mój post, może wówczas zobaczycie ze wcale nie jest on o tym ze nie chce mi się
      dziecka nosic tulic i okazywac czułości tylko o tym

      ZE CZASAMI DZIECKO TRZEBA PRZEWINAC, ISC Z NIM NA SPACER, ZROBIC SIUSIU,
      UGOTOWAC ZUPKE!!!! CZYLI REASUMUJAC TRZEBA JE CZASAMI ODLOZYC, POLOZYC,
      POSADZIC ITD! i tu jest mój problem bo kiedy np. odkladam go gdziekolwiek do
      lozka, do fotelika bujanego, do wozka, to on przeraźliwie placze, i nie jest to
      raczej związane z tym ze mu mnie brakuje(bo caly czas spedzam z nim i go duzo
      nosze), ja znam swoje dziecko i wiem ze problem tkwi gdzies w „fizjologii” tej
      czynności czyli lezenia czy odkladania! Bo po jakims czasie przestaje plakac i
      mogę się z nim dlugo bawic łaskotać smiejemy się turlamy wiec tu nie chodzi o to
      ze on chce być non stop na REKACH, i dlatego skierowałam posta do was na forum
      bo myślałam ze może ktos zna ten problem, ale widze ze wy wszystko
      szufladkujecie i twierdzicie ze jeżeli cos nam mamom się nie podoba i nas to
      martwi tzn ze tak czy siak jesteśmy zlymi matkami bo przeciez nie nosimy 24h nie
      tulimy, niby usamodzielniamy, i darujcie sobie teksty typu
      „jak dziecko chce tulenia,
      noszenia, kołysania- to widać tego mu trzeba do szczęścia.”
      Bo kazda matka to wie i watpie czy jest tu taka która nie daje miłości,
      czułości, tulenia i szczescia swojemu maluchowi,
      mamainki :
      >Siadłyscie na Mruwę jak sepy.Kobieta dzieli sie swoimi dowiadczeniami, a nie
      kaze Wam je stosowac.
      To przeczytaj sobie jej odpowiedzi jeszcze raz i wtedy pogadamy, prosty
      przyklad: „i kup te chuste”- no ale ja się tam czepiac nie będę smile
      miodunka08 :
      >Ja mam wrażenie, że posty Mruwy9 są irytujące zwykle dla tych co są
      niechętni dużej bliskości dziecka z matką, co koniecznie chcą uczyć
      samodzielności noworodka
      Powtorze jeszcze raz, troszke SAMODZIELNY to może być conajwyzej 2-3 latek a
      nie noworodek i żadna matka nie uczy samodzielności niemowlaka, tym bardziej o
      zgrozo noworodka bo się tego po prostu nie dasmile i jeżeli taka madra jestes to
      wskaz mi ta matke która nie chce bliskości z dzieckiem? Bardzo chetnie ja poznam
      bo to chyba jakis unikat
      Mruwa9:
      >Przemysl to sobie, moze
      potraktujesz to domaganie sie noszenia jako inwestycje w zdrowie
      swojego dziecka
      I kolejny raz powtorze: przeczytaj sobie mój post jeszcze raz bo widze ze na
      żaden inny temat nie potrafisz się wypowiedziec tylko piszesz o jednym, wiec
      jeżeli post jest o czyms innym to może po prostu się nie wypowiadaj skoro nie
      masz doświadczenia, jak jakas mama napisze ze dziecko ma zatwardzenie i jak mu
      pomoc to ja zbesztasz ze nie nosi dziecka non stop i go nie kocha?

      myszabw : Brawosmile! Wyjelas mi to z ust
      tez duzo watkow już czytalam na tym forum i mam wrazenie ze takie argumenty
      które tutaj padaja o tym noszeniu itd. Sa po prostu dobra wymowka, o ile latwiej
      jest przeciez podchodzic do tego tak ze niewazne co dziecku jest o co mu chodzi,
      noszenie przynajmniej na chwile go „zatyka”, wg mnie mruwa idzie na łatwiznę, no
      bo żeby faktycznie dowiedziec się o co malemu chodzi( a nie od razu siup do
      chusty) to trzeba troche dziecko poobserwowac, poczytac, popytac, nie w każdej
      sytuacji jedynym wyjsciem jest noszenie (chociaż ja tez duzo nosze mojego synka
      i absolutnie nie uwazam ze jest to cos zlego) chodzi tylko o to ze nie w każdej
      sprawie chodzi dziecku o to żeby być noszonym, czasami cos mu dolega, cos go
      boli, cos jest nie tak i naszym rodzicow zadaniem jest to uchwycic a nie tylko
      na rece i żeby się nie darlo,
      p.s wlasnie po to jest rodzic żeby dziecko kształtować, nikt tu nie mowi o
      zimnym chowie, tak jak już gdzies wczesniej pisalam: „dziecka tez nie będziesz
      uczyla sikac do nocnika bo przeciez nie chce, bo placze? No widocznie ma taka
      potrzebe siurac w majty a ma już 6 lat…”no to gratuluje podejściasmilejezeli ty nie
      pokazesz dziecku co ma robic w niektorych sprawach i jak ma sie w roznych
      sytuacjach zachowac to kto to niby zrobi na ciebie? dziecko na pewno samo z
      siebie nie bedzie tego wiedzialo
      • semi-dolce Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 10:38
        Może jednak spróbuj z chustą. To naprawdę wiele rzeczy ułatwia.


        ja znam swoje dziecko i wiem ze problem tkwi gdzies w „fizjologi
        > i” tej
        > czynności czyli lezenia czy odkladania!

        Skoro tak, to idź do lekarza, fizjoterapeuty itp, a nie pytasz na forum i
        wsciekasz się, gdy ktoś usiłuje ci coś doradzić, a wszelkie rady odrzucasz w
        myśl zasady "nie bo nie".
        • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 10:56
          po to jest forum zeby pytac a ja pisalam w temacie czy ktos mial podobny
          problem, czyyyyli pytalam te osoby ktore moga doradzic cos madrego moze z
          wlasnego doswiadczenia albo rodziny, znajomych,

          wscieklam sie tylko i wylacznie o okreslenie mojego synka "felernym modelem"
          conajmniej jakby byl zepsuta zabawka, ale to rada raczej nie byla wiec nie wiem
          gdzie widzialas niby moja zlosc na rady, jak mi sie nie podobaja to nie musze
          sie do nich stosowac i koniec nie ma sie co zloscic
          • semi-dolce Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 11:08
            No to dostałaś rady:

            dziecko nie lubi gondoli - przesadź w spacerówkę

            dziecko chce byc noszone - noś - najłatwiej w chuście lub mt bo rece wolne i
            zupe, o której mówiłaś, ugotowac mozna bez odkładania dziecka

            dziecko nie lubi byc przewijane - większość nie lubi, przewiń szybko i po sprawie

            uważasz, że zachowania dziecka sa objawami choroby - idx do specjalisty


            > wscieklam sie tylko i wylacznie o okreslenie mojego synka "felernym modelem"
            > conajmniej jakby byl zepsuta zabawka

            Nie zrozumiałaś i jestes przewrażliwiona.
            pl.wikipedia.org/wiki/Sarkazm#Ironia_a_sarkazm
            • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 11:52
              Oj nie lubie się powtarzac
              „dziecko nie lubi gondoli - przesadź w spacerówkę”

              Nigdzie nie pisalam ze nie lubi jeździć w wozku (przynajmniej już teraz i
              przynajmniej w tym wątku) Jak już pisalam wyzej, jezdzi w spacerowce

              „dziecko chce byc noszone - noś - najłatwiej w chuście lub mt bo rece wolne i
              zupe, o której mówiłaś, ugotowac mozna bez odkładania dziecka”

              Popatrz troche wyzej, dokladnie moja odp z godz 10:26

              „dziecko nie lubi byc przewijane - większość nie lubi, przewiń szybko i po sprawie”
              Nigdzie nie pisalam ze moje dziecko nie lubi przewijania, wrecz przeciwnie
              uwielbia się i przebierac i przewijac, z uśmiechem na buzce to robimy
              Jeszcze jakies „madre” rady masz? Bo ja mam dla ciebie 1: czytaj troche
              dokładniej to nie jest takie trudne jak się człowiek skupi
              • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 11:53
                aha jak juz teaz pisalam w temacie fizjoterapeuta powiedzial ze wszystko ok
              • semi-dolce Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 13:31
                > „dziecko chce byc noszone - noś - najłatwiej w chuście lub mt bo rece wol
                > ne i
                > zupe, o której mówiłaś, ugotowac mozna bez odkładania dziecka”
                >
                > Popatrz troche wyzej, dokladnie moja odp z godz 10:26

                Popatrzyłam jeszcze wyżej, na radę o noszeniu odpowiedziałaś:
                "kasy nie bede wydawac na chuste skoro i tak z niej raczej nie
                skorzystam"


                > Nigdzie nie pisalam ze moje dziecko nie lubi przewijania, wrecz przeciwnie
                > uwielbia się i przebierac i przewijac, z uśmiechem na buzce to robimy

                Twoje wczesniejsze słowa: "a przewijac tez mam go na rekach? wlasnie nie chodzi
                mi o to zeby go walnac na
                plecy i zeby sobie lezal pol dnia, chodzi mi o takie prozaiczne czynnosci
                przewijanie"


                Nigdzie nie pisalam ze nie lubi jeździć w wozku (przynajmniej już teraz i
                > przynajmniej w tym wątku) Jak już pisalam wyzej, jezdzi w spacerowce

                Twoje słowa: "woze go w glebokim bo to wcześniak i mimo ze 5 miesiecy to jeszcze
                sam nie siedzi "


                Albo coś z tobą nie tak, albo trollujesz.
    • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 10:45
      aagnie.szkaa
      >>Asiula, zamiast od razu naskakiwac na Mruwe za niefortunne
      sformulowanie, trzeba bylo moze juz na poczatku napisac o stanie
      zdrowotnym Twojego dziecka, i wtedy pewnie latwiej mozna by radzic
      co moglabys w tej sytuacji zrobic.<<

      „Niefortunne”?- dobre… Nie pisalam spacjalnie bo wiem ze na tym forum nie ma
      specjalistow od takich spraw i dlatego nie chciałam niepotrzebnie naprowadzac
      was na powody takiego zachowania, ja sama wiem ze gdybym przeczytala post o tym
      ze dziecko nie chce się położyć a ma wnm albo asymetrie to od razu bym na to
      zwalila, a ja myślałam ze może ktos kto ma doświadczenie praktyczne powie mi cos
      wiecej jak, postępować i co robic
    • naamahia Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 13:02
      Rozumie,że jest tu wiele emocji, być może wiele nie potrzebnych.
      Wiadomo każde dziecko jest inne, każdy dorosły jest inny każdy z nas ma inne
      potrzeby. Dla tego to dla każdego coś innego.
      Do każdej dzidzi więc trzeba podchodzić na wiele sposobów dlatego też dobrze
      jest mieć skarbnicę z której można je czerpać.
      Wydaje mi się też, że nie jest to miejsce na nie poprawne sformułowania być może
      nie porada o chuście była zła lecz sposób jej przekazania.
      To nie wyścig kto lepszy bo nie ma mam idealnych nie ma też idealnych dzieci,
      każdy ma prawo do błędów i do ich naprawy.

      Cieszę się że problemy asiula1987 pomału się rozwiązują niemowlaki są zmienne
      coś dzisiaj nie pasuje jutro może być ok i na odwrót dlatego warto próbować
      nowych sposobów.

      Tak samo jak i Ty jestem po cesarce ale u mnie wszystko poszło sprawnie i chyba
      też mam dużą tolerancje bólu. Mam problem z kręgosłupem chodź nie jest to
      związane z cesarką to inna wada nabyta w ciągu wielu lat. Mam też problem z lewą
      ręką czasami nic w niej nie mogę utrzymać.

      Testowałam chustę muszę przyznać naprawdę odciąża kręgosłup ale mam model
      kółkowy nie sprawdza się u nas bo malutka od 3 miesiąca życia a to w gipsie na
      bioderka a to teraz w szynie koszli, dlatego myśle o takiej wiązanej żeby
      czasami móc malucha ponosić dłużej, wiadomo to spory wydatek więc planuje
      uszycie, będzie taniej. Jeśli masz możliwość poproś kogoś o pożyczenie tego
      wynalazku sprawdzisz być może też się zdecydujesz a Twój kręgosłup Ci za to
      podziękuje.

      Co do dzidzi życzę dużo cierpliwości, pomysłów i powodzenia.
    • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 14:16
      Troche mnie już ten temat zmęczyl
      Semi-dolce: oto odpowiedz po 2 dniach od zalozenia watku i 2 dni po tym
      jak pisalam ze jezdzi jeszcze w glebokim
      „asiula1987 26.04.09, 15:18 Odpowiedz
      uu no to faktycznie malutki Twoj dzieciaczek no wlasnie wyjelam gondole bo mam
      taki 2 w 1 i polozylam mu kocyk i niby jezdzi w spacerowce choc nadal na plasko
      tzn podnosze mu troche pod glowka, takze nie jest zle ale okazalo sie ze te
      cyrki w wozku byly przez czapke odkad nie ubieram czapki na spacerze jest spokoj
      i cudnie spi „

      „Albo coś z tobą nie tak, albo trollujesz.”
      nie trzeba od razu obrazac drugiej osoby wystarczy dokladnie czytac,
      "a przewijac tez mam go na rekach? wlasnie nie chodzi mi o to zeby go walnac na
      plecy i zeby sobie lezal pol dnia, chodzi mi o takie prozaiczne czynnosci
      przewijanie"
      Nie będę się 10 razy powtarzac NIE pisalam ze placze w trakcie przewijania tylko
      KIEDY GO ODKLADAM Z RAK np. na lozko żeby przewinac (nie w trakcie przewijania)
      placze nawet kiedy czuje ze się schylam żeby go POLOZYC, a nie ma to nic
      wspolnego z wozkiem na który się tak uwzięłaś, z przewijaniem czy noszeniem, i
      daj spokoj już tej chuscie bo nie w tym problem ze go nie nosze w chuscie, na
      litość Boską chodzi o CZYNNOŚĆ ODKLADANIA, SADZANIA (do fotelika) KLADZENIA DO
      WOZKA (nie chodzi tu o jazde wozkiem, ze nie lubi),

      Takie proste cwiczenie sobie zrob weź swoje dziecko na rece pochodz z nim chwile
      (albo i Pol dnia ) wszystko jest ladnie pieknie dziecko uśmiechnięte i np. chce
      ci się siku – nie wiem jak dla ciebie ale dla mnie normalne jest to ze się idzie
      samemu-a co za tym idzie-dziecko trzeba na chwile położyć na lozku na macie w
      foteliku albo gdzie tam sobie chcesz- i już się schylasz żeby je delikatnie
      odłożyć )możesz to robic w przeroznych pozycjach-patrz poczatek watku- i już
      kiedy się lekko schylasz zaczyna się stekanie-za chwile przeraźliwy placz-
      dziecko lezy na pleckach bądź w przerownych innych pozycjach-patrz poczatek
      watku)jak już naprawde lezy jeszcze wiekszy przeraźliwy placz- tobie już uszy
      puchna ale zagadujesz zabawiasz spiewasz trajkoczesz-dziecko dalej placze ale
      troche mniej- kiedy nawet już nic nie robisz nic nie mowisz nie zabawiasz- po
      jakims tam czasie placz mija, dziecko usmiechniete- zadowolone rozglada się- iw
      zaleznosci od temperamentu dziecka ile wytrzyma samo możesz isc siku

      Tak samo postepuj przy przewijaniu- tylko na koncu zamiast wychodzic, razem z
      uśmiechniętym dzieckiem zmieniasz pieluszke
      Czy dalej dla ciebie ze mna jest cos nie tak?? Mam nadzieje ze teraz przeczytasz
      to dokladnie i nie będziesz zameczac chusta, spacerowka, noszeniem, nauka
      przewijania bo to nie ma nic wspolnego z tym problemem,
      Szczerze już nie wiem czy jest sens tłumaczyć na czym polega ten problem bo co
      najmniej jakbym do sciany pisala, totalnie upartej sciany albo i kilku. poprostu
      jak nie masz nic madrego do napisania żebym mi pomoc rozwiązać dany problem to
      nie pisz nic, a wyzyj się np. na aerobiku, i tobie dobrze zrobi a i mnie i
      innych forumowiczek nie będziesz denerwowac (to pisze tak ogolnie nie tylko do
      semi, bo kilka innych mam tez trakich troche nerwowych jest) kontrolujcie to bo
      przy dziecku nie jest dobrze być takim nerwowymsmile
      • semi-dolce Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 14:26
        Skoro nie jest dobrze być przy dziecku nerwowym to nie bądź. Nie bądź też
        bezczelna i chamska.
        • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 15:32
          jak widac z nerwami to najmniej ja mam problem...smile

          yyy...chamska i bezczelna w stosunku do dziecka na pewno nie jestem
          a jezeli twierdzisz ze do ciebie to prosze,podaj mi konkretny przyklad bo
          ewentualnie jesli juz to ja moge to tobie narazie zarzucic chociaz mnie to wisi
          szczerze mowiac
      • mruwa9 Re: problem z odkladaniem malucha 28.04.09, 22:23
        sorry, ale strasznie chaotyczne i neurotyczne sa te twoje opowiesci.
        Odkladanie - zle, ale lezenie dziecku nie przeszkadza. No to jesli
        chcesz isc do ubikacji- odkladasz, chwile poplacze, uspokoi sie, a
        Ty spokojnie idziesz do toalety, bo przecez lezenie jako takie
        dziecku nie przeszkadza? Dramatyzujesz i ja juz nie bardzo lapie, o
        co ci wlasciwie chodzi. A czy ty sama wiesz, o co Ci chodzi?
        A odkladac mozna dziecko caly czas przytulone do siebie, tj, nie
        odsuwasz od siebie dziecka podczas odkladania, tylko schylasz sie
        razem z nim, odkladajac, i dopiero, gdy juz lezy, odsuwasz sie od
        dziecka.
        Nerwowa cos jestes. I pewnie rownie nerwowa jestes na codzien, a ten
        nastroj udziela sie Twojemu dziecku i tak sobie tkwicie w blednym
        kole....
        • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 29.04.09, 07:53
          "A odkladac mozna dziecko caly czas przytulone do siebie, tj, nie
          odsuwasz od siebie dziecka podczas odkladania, tylko schylasz sie
          razem z nim, odkladajac, i dopiero, gdy juz lezy, odsuwasz sie od
          dziecka."

          niby taka wyszczekana a czytac nie umie, sorry ale juz mnie zaczynasz
          denerwowac, wiec przeczytaj dokladnie sam temat watku i pozniej udzielaj rad
          (tak dla twojej wiadomosci gdybys nadal nie zrozumiala:

          „probowalam z lekkeigo siadu, z
          trzymania bokiem, z samolocika na brzuszek i dopiero na plecki, przytulalam do
          swojego ciala i dopiero jak go polozylam odrywalam sie od niego”
          Lezec może ale tylko z mojej obecności jak go zabawiam bo sam już po chwili
          zaczyna stekac (o tym tez pisalam ale oczywiście wolisz się wypowiadac niż
          przeczytac najpierw posty) ale to już inna bajka
          A nerwowa to widze ze jestes ty od początku i prawie w każdym watku widze twoje
          zaczepki i glupie rady, lepiej po prostu nie pisac nic niż się ośmieszać, i
          skoro tak się zachowujesz to wcale się nie dziwie ze dziecka inaczej nie umiesz
          uspokoic niż na rekach 24h na dobe
          • mruwa9 Re: problem z odkladaniem malucha 29.04.09, 09:28
            wiesz co, wez sobie kilka glebokich wdechow i sie uspokoj, bo
            reagujesz nieadekwatnie do istniejacego bodzca, a dyskusja na takim
            poziomie, do jakiego sciagasz watek, jest coraz bardziej
            niesmaczna. Chcesz rozwiazania problemow, tylko, ze nie przyjmujesz
            porad. Twoja sprawa. I przeczysz sama sobie: najpierw piszesz, ze
            dziecko nie da sie odlozyc, ale po odlozeniu jest ok. teraz piszesz,
            ze po odlozeniu jest ok, ale lezenie budzi protest. Zdecyduj sie w
            koncu, czego chcesz. Moje dzieci nie wymagaja zabawiania ani
            noszenia 24 godziny na dobe, Twoje tez nie, tylko ty to subiektywne
            tak odbierasz. A IMHo wlasnie noszenie dziecka do woli, jak dlugo
            tego chce i potrzebuje, jest skutecznym sposobem..na oduczenie
            noszenia. Dziecko w koncu kiedys naladuje swoje baterie, w koncu
            zaufa ci, ze przyjdziesz i bedziesz, gdy tego bedzie potrzebowac. Bo
            niemowle, ktorego potrzeby sa zaspokajane, nie musi histerycznie i
            nerwowo walczyc o uwage mamy i z wieksza ufnoscia wkracza w
            samodzielnosc. I to usiluje Ci przekazac od poczatku watku.
            EOT.
            • asiula1987 Re: problem z odkladaniem malucha 29.04.09, 10:06
              smileja Ci powiem tak ze mnie ciezko jest wyprowadzic z rownowagi a jesli szukasz
              zaczepki to zle trafilas, a nie zastanowilas sie ze moze nie przyjmuje twoich
              rad bo sa po prostu nieptrzydatne? radzisz cos o czym napisalam juz w samym
              temacie! kazdy ocenia ludzi po 1 wrazeniu, a na samym wstepie twojej wypowiedzi
              byla rada zeby wymiecic felerny model dziecka (nie czepiam sie juz samych tych
              slow tylko calosci) wiec twoje rady jakos mi nie sa potrzebne, prosilam juz
              kilka razy zebys sie lepiej nie wypowiadala (bo slucham rad ale tych madrych i
              od ludzi ktorzy sie znaja w tym temacie) i jesli nie zauwazylas to kilka osob
              mialo ten sam problem i przynamniej wypowiadali sie madrze i na temat
              tak w skrocie: synek placze kiedy go klade,placze jakis czas po ulozeniu i
              jezeli jestem razem z nim to sie uspokaja ale jezeli musze wyjsc to znowu
              zaczyna stekac i po chwili plakac az nie wroce
              czy to takie trudne ze piszesz ze nie mozesz zrozumiec? chyba nie bardzosmile

              w tym watku chodzilo mi tylko i wylacznie o to dlaczego placze przy odkladaniui
              twoje rady zeby dziecko nosic non stop sa ewentualnie przydatne do 2 czesci
              mojego problemu no bo skoro placze jak mnie nie ma to znaczy ze potrzebuje
              bliskosci, to oczywiste i kazdy to wie ale nie rozwiazuje to problemu samego
              odkladania dziecka,
              prawda w oczy kole niestety, jakos inne osoby rozmieja o co mi chodzi tylko ty
              jedna jakos nie, i z kim jest tu cos nie tak hmmm? moze zbyt chaotycznie czytasz
              to wszystko, jesli chcesz to zrozumiec przeczytaj wszystkie moje wypowiedzi a
              cos moze jednak zostanie w glowie, a jesli cie to nie interesuje to po prostu
              daj juz spokoj bo widze ze sama sie lubisz nakrecac i stwarzac problemy tam
              gdzie ich nie masmile pozdrawiam
              • myszabw Re: Asiula daj spokój! 29.04.09, 21:19
                Asiula daj spokój kłótni z Mruwą. przecież widzisz, że nie warto, a Ty się tylko
                denerwujesz i nakręcasz niepotrzebnie. Mruwy nie przekonasz, a znowu Cię (nas,
                bo mam wrażenie że do mnie też się on odnosi) opiszą na forum (patrz wątek:
                trochę kultury proszę). Mruwa nigdy nie czyta żadnych wypowiedzi dokładnie,
                czego przykładem jest dyskusja ze mną co do sposobu odłożenia Twojego Maluszka,
                kiedy tylko o tym pisałam, a ona mnie pytała, ile dzieci nauczyłam tym sposobem
                spać! Jej się już myli o czym jest mowa w wątku.
                Pozdrawiam!
                • asiula1987 Re: Asiula daj spokój! 30.04.09, 09:35
                  wątek ten jest wg mnie wlasnie nie do nas a do aferowiczeksmile wiesz o kim mowa
    • lenama_2008 asiula 28.04.09, 22:15
      asiula1987 napisała:

      > moj synek skonczyl 5 miesiecy niedawno i od ok miesiaca nie ma
      mozliwosci z trzymania na rekach odlozyc go na plecki, probowalam z
      lekkeigo siadu, z trzymania bokiem, z samolocika na brzuszek i
      dopiero na plecki, przytulalam do swojego ciala i dopiero jak go
      polozylam odrywalam sie od niego, ale nic to nie daje jak tylko
      poczuje ze lezy na plecach placze i wrzeszczy
      > mial ktos podobny problem? albo czy woogle ktos wie czemu tak
      jest?

      asiula - moj Mlody (teraz 10 miesiecy) ma takie 'problemy'
      cyklicznie. ma asymetrie, co przez pewien czas powodowalo, ze nie
      znosil lezenia akurat na brzuchu, ale w tej chwili nie ma to wplywu
      na sytuacje. wydaje mi sie, ze ma to zwiazek ze skokami rozwojowymi.
      ok.5-6 miesiaca moze wystepowac juz lek separacyjny - moze moment
      odkladania/separacji dziecko odczuwa wyjatkowo intensywnie i dlatego
      tak reaguje. po chwili zalapuje, ze jestes i uspokaja sie.

      my jestesmy znowu na etapie kiedy Mlody nie lubi byc kladziony na
      plecach - traktuje to jak uziemienie (a swiat wokol jest przeciez
      taki ciekawy). przed przewijaniem sadzam Go najpierw na przewijak i
      klade z boku bardzo atrakcyjna zabawke - tak ze sam kladzie sie na
      boku i za chwile na plecy, zeby dokladnie obejrzec przedmiot. potem
      utrzymuje Go na plecach mocno przykuwajac uwage np. ulubionymi
      dzwiekami/slowami/piosenkami. to wystarcza do zmiany pieluchy.

      dodatkowo polecam metody pielegnacyjne, podnoszenia i kladzenia
      dziecka z metody rehabilitacyjnej ndt Bobath.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka