nie wiem czy ktos ma ten sam problem, czy tylko ja sie z nim borykam, otoz moj
synek skonczyl 5 miesiecy niedawno i od ok miesiaca nie ma mozliwosci z
trzymania na rekach odlozyc go na plecki, probowalam z lekkeigo siadu, z
trzymania bokiem, z samolocika na brzuszek i dopiero na plecki, przytulalam do
swojego ciala i dopiero jak go polozylam odrywalam sie od niego, ale nic to
nie daje jak tylko poczuje ze lezy na plecach placze i wrzeszczy tak
przerazliwie ze uszy bola i serce sie kraja, conajmniej jakby go strasznie cos
bolalo ale przeciez w innych pozycjach jest ok glownie na rekach wiec to nie o
to chodzi ze np boli go brzuszek, tak samo tragedią jest przelozenie go do
wozka przed wyjsciem na spacer, po prostu istny horror, duzo czytalam o
rozwoju dziecka i o tym ze w tym wieku lubi ogladac swiat, ale ludzie...nie az
tak

rozumiem marudzenie albo zwykly placz ale nie taki jak placz kolkowy
(kolek nie ma juz od dawna), dodam ze nigdy maly nie byl jakos specjalnie
uczony noszenia na rakach, teraz to jest tak ze nie moge go przeniesc z jego
lozecza do mojego lozka zeby go np przewinac albo zeby polozyc go na macie, w
wozku, nawet wlozony do fotelika przerazliwie wyje,
mial ktos podobny problem? albo czy woogle ktos wie czemu tak jest?