kręcz karku

11.05.09, 17:05
moja prawie 3 -miesięczna córka od 3 tyg życia ma zdiagnozowany przez ortopedę
kręcz karku. W pozycji leżącej na plecach główka skierowana w lewą stronę.
rehabilitantka pokazała nam jak mamy ćwiczyć mięśnie szyi (oroty w udaje się
z różnym skutkiem nie codziennie, ponieważ dziecko nie może przy tym płakać
gdyż podobno wtedy napinają się mięśnie szyi, które również współgrają z
układem oddechowym. Łóżeczko przestawione, woreczki z kaszą wokół głowy w
czasie snu i w wózku, zwracamy się do dziecka i pokazujemy zabawki tylko z
jednej strony tak aby pobudzać drugą stronę, jednym słowem wszelkie impulsy z
prawej strony. Tymczasem podczas ostatniej wizyty u ortopedy z innego powodu
zapytałam co jeszcze możemy zrobić aby rehabilitować ten kręcz (był inny
lekarz niż zwykle) lekarz stwierdził, że według niego przykurcz jest po lewej
stronie. Sama nie wiem co teraz powinniśmy zrobić i czy nasze wcześniejsze
zabiegi miały sens.
    • brzoza999_0 Re: kręcz karku 11.05.09, 17:13
      przepraszam wkradł mi się chochlik i nie dokończyłam... otóż skupiliśmy się na
      ćwiczeniach i bodźcach z prawej strony tak aby dziecko kierowało główkę właśnie
      w tę stronę. Czy ktoś miał podobny problem i czy rzeczywiście możliwe jest aby
      przykurcz był po lewej stronie i dziecko rzeczywiście nie mogło obracać głowy w
      prawo. Podczas ćwiczeń zakres ruchu jest o wiele większy w lewą stronę. Dodam że
      córka ma dysplazję stawów biodrowych i ćwiczenia są utrudnione gdyż dziecko jest
      unieruchomione w szelkach Pavlika. Czy ktoś może polecić nam lekarza
      rehabilitanta w łodzi?
    • agamemnonn Re: kręcz karku 11.05.09, 17:15
      Ja bym poszła do neurologa.
      Kiedys był tu poruszany temat rehabilitantów.
      Moj Synio ma zdiagnozowane WNM i przy tym była asymetria i tez główka była
      skierowana w jedną strone. Dostalismy ćwiczenia na WNM które również w/w rzczy
      korygowały ale...wydaje mi się, że możesz delikatnie masować tą szyjke.
      Ostatnio w DTVN p. Zawitkowski pokazywał jak należy fajnie obracać dziecko z
      kręczem karku. To było ćwiczenie które można wykonywać podczas codziennych zajęć
      z dzieckiem i nie było mowy o płaczu.

      Ale tak jak wyżej napisałam...wybierz sie do dobrego neurologa.
    • szkrabek_marcelek Re: kręcz karku 11.05.09, 17:37
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=93937436&v=2&s=0 tutaj sie wypowiadałam o kręczu u mojego synka... my teraz rozpoczęlismy druga serie cwiczeń aby sie nie nawróciło... po 1 serii(10 razy) dziecko krwci głowka nawet jak nosze go przodem do siebie do sie odsuwa ode mnie bo chce sie rozgladac... super...pisałam tam takze jakie mielismy cwiczenia.... poweim tyle małemu nie podobała sie Vojta, na masazu był juz bardzo zmeczony i płakał... ale to jest normalne dzieciaczki takie sa...jak pani go obracała to tez płakał a teraz juz sie cieszy bo to polubił na vojcie ciagle płacze... idz do neurologa dzieciecego i popros o namiary na rehabilitacje
      • brzoza999_0 Re: kręcz karku 11.05.09, 19:54
        również wzięłam pod uwagę to że przydałaby się konsultacja neurologiczna i w
        środę idę na wizytę do neurologa (czas oczekiwania w ramach NFZ ok. miesiąca!)
        wydaje mi się że płacz dziecka podczas ćwiczeń (najpierw masaż potem obroty)
        może być spowodowany tym iż córka przez większość doby jest unieruchomiona w
        szelkach a kiedy ją z nich wypinamy do ćwiczeń to dzieciątko jest tak pobudzone
        tym że w końcu może swobodnie powierzgać nóżkami że aż trudno jest ją uspokoić i
        nie ma wcale ochoty grzecznie leżeć a zwłaszcza żeby ktoś "majstrował" jej koło
        szyi więc błędne koło. Pocieszające jest to że leczenie dysplazji przynosi
        rezultaty i być może noszenie szelek skończy się 4 czerwca smile) wówczas będzie
        można zająć się porządnie rehabilitacją szyi. Dlatego wydaje mi się że musimy
        jeszcze zasięgnąć opinii innego lekarza rehabilitanta. Najbardziej irytujące
        jest to że żaden lekarz sam z własnej woli niczego niepokojącego nie zauważył
        dopiero kiedy my rodzice sami się zainteresujemy, poczytamy, idziemy na wizytę
        pytamy i dociekamy to wtedy dopiero rzeczywiście coś mrukną ale też niewiele bo
        "następny proszę"
Pełna wersja