beliska
10.06.09, 12:47
Młoda po śniadaniu siedziała w krzeselku. Przypięta pasem oczywiście, bo moje dziecko musi być przywiązane. Krzatałam się, cos tam robiłam, widząc, ze zainteresowała się pasem. Wyszlam moze na 30sekund. Wracam i widzę moje dziecię na stole. Jedna noga jeszcze na podstawce krzeselka, reszta dziecia na stole i maszeruje żwawo dalej. Klamra pasa zapięta nadal, ale poradziła sobie i wyjęła jakos nogi, a luźno nie bylo to spiete, bo ja znam. W huśtawce też kombinuje i probuje nawet wstać.
Przyszpiliłam szelki.