martekle
20.08.09, 21:07
Byłam dziś z synkiem cały dzień u teściowej. Mały ma teraz 2 miesiące. Nasłuchałam się rad i porad do wyrzygania, aż mnie głowa rozbolała, ale teraz siedzę i myślę ze może jednak ma racje, w końcu wychowała 3 synów.
Ja karmię na żądanie, co polega na tym ze mały je czasem co godzinę co dwie, a czasem domaga się już po 20 minutach bo chce się napić.
Teściowa twierdzi, ze powinien jeść co 3-4 godziny.
Dziś jak zaczął marudzić o jedzenie a nie minęły 3 godziny.
Teściowa zaczęła go zagadywać, bawić się z nim trochę ponosić i dała mi go dopiero jak minęły 4 godziny, jadł jak szalony a potem usnął. I tak cały dzień, czyli nie na żądanie a na zegarek.
Muszę przyznać, że to zdało egzamin, lepiej jadł, był po jedzeniu spokojniejszy i ładnie spał i nie bolał go brzuszek, a zawsze ma problemy. Nie wiem czy ta technika się sprawdziła, czy to tylko przypadek.
Spodobał mi się pomysł teściowej z pieluszka przy buzi, tak go usypiała.
Teściowa powiedziała też ze powinnam mu dawać pic wodę, ja na to ze teraz nie ma takiej szkoly, ona ze powinnam słuchać intuicji.
Maly od jakiegos czasu zaczal ruszac buzią, lekko sie slinic i machac jezykiem, ona twierdzi ze to oznaka ze chce mu sie pic. Ma racje?
Kupila mi w aptece koper włoski FIX, ze maly ma to pic.
Dziewczyny, ktora zgadza sie z metodą tesciowej?
znajde choc jedna mamę na forum która przepaja dziecko koprem? lub wodą? i nie karmi na żądanie?