goha_b
22.08.09, 22:51
No już wymiękam...
Przez pierwszy miesiąc, może dwa, zasypiała sama i zero marudzenia nawet. Ślicznie na pleckach dzieciątko odpływało... Potem nagle zaczęły się problemy aż do stanu obecnego: tylko na brzuszku, w dzień jeżdżenie w wózku PO PROGU a wieczorem bujanie (trzęsienie właściwie) całego łóżeczka i za każdym razem wrzaski, krzyki, płacz i tragedia. Na sam koniec chyba po prostu pada a nie zasypia... Noszenie, bujanie na rękach, śpiewanie, suszarki i odkurzacze, ze mną w łóżku, sama, z tatą - wszystko przerobione i nic nie pomaga. Nawet przy cycu już nie usypia! Walczy widać bo jak jej się oczki zamykają to natychmiast szeroko otwiera, jakby się bała snu.
Dodam, że zaczęłam bujać jak już nic innego nie pomagało, nie dopuszczam raczej do przemęczenia, głodna też nie jest ani przejedzona... Skoki to też nie są bo sukcesywnie sytuacja się pogarszała na przestrzeni miesięcy (a ze skokami to chyba przychodzi falami).
Sama już nie wiem...
Jakieś pomysły?