Dodaj do ulubionych

PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest?

09.10.04, 19:16
Jak w temacie.
Mój Michałek urodził się 03.10 o godz. 9.30.
3320 g
52 cm

Mam nadzieję, że nie jestem tu jedyną październikową mamą.
Napiszcie, proszę.
nedka
Obserwuj wątek
    • marzennak Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 15.10.04, 20:17
      A mój Gabriel urodził się 5 października 2004 o godz 19.25 w Kaliszu.
      waga 3470g
      długość 56cm,
      10pkt.
      Zdrowiutki, śliczniutki, grzeczniutki: je, śpi, mądrze patrzy, śmieje się.
      • ewablabla Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 16.10.04, 21:39
        Witam
        A moja Juleczka przyszła na swiat 25 wrzesnia ale to nie był zaplanowany poród,
        wg terminu miał być 7 pazdziernik, ale niestety trzeba było pomóc naturze I tak
        o godz. 1:00 w Szpitalu Sw Zofii urodziła sie moja słodka.. 53 cm i 3200g.Z
        kazdym dniem widac jak sie zmienia.Mamy tylko małe problemy z kupkasmile))ale co
        tam damy rade smile))
        Czekamy na reszte mam pażdziernikowych z forum w oczekiwaniu i nie tylko...
        wszystkie mamy pazdziernikowe łączmy sie smile)) hi hihi
        Pozdrawiam
        Ewa & Julcia

    • ania_25 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 17.10.04, 14:51
      Witam smile
      Mój Grześ przyszedł na świat 9 października o godz. 7.20 w szpitalu klinicznym
      we Wrocławiu. 3450 g i 54 cm.
      Pospieszył się 3 tyg. (termin miałam na 29.10) ale i tak dostał 10 punktów A.
      na razie mamy mały problem, poniewaz Grzes nie ma dobrze wyrobionego odruchu
      ssania a ja miałam cesarkę = mało pokarmu, na razie odciągam i karmie go butelką
      a dokarmiam Bebiko. Ale juz jutro idziemy do poradni laktacyjnej zadziałać żeby
      Grześ ssał pierś. Jestem pozytywnie nastawiona i wierzę, że nam się uda.
      Pozdrawiam październikowe Mamusie i ich pociechy!
      Ania
    • grzalka Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 19.10.04, 14:03
      No to my tez dołączamy- Antek i Alek z 12.10.
      Na razie mamy tydzień i ze zdziwieniem rozgladamy sie po świecie...smile))
      A mama karmi, karmi, karmi, karmi.....
    • nedka Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 20.10.04, 10:46
      O raju, CZEŚĆ wszystkim!!!
      Długo nikt tu nie pisał, więc nie zalądałam.
      Dzisiaj taka niespodzianka.
      Hej Grzałeczko.

      Mam pytanie, jak ubieracie swoje maluchy na spacer?
      Nie wiem, czy pajacyk cienki bawełniany i na to zimowy kombinezon to nie za
      zimno? Może jeszcze coś na ten pajacyk?
      • ewablabla Re:na spacerek w co ubrac ????? 20.10.04, 19:57
        Witam
        ja zakładam zimowy pajacyk na ubranko czyli na pajacyk , body i bluzeczka-
        kaftanik. Opatulamy sie rozkiem nakrywamy cieplym kocykiem i jak mocniej wieje
        to wozek nakrywamy ta oslonka a i czapeczki raczej dwie bo jedna cienka
        przylegajaca grubsza luzniejsza bo kapturek jest za duzy.
        I tak maszerujemy ok godzinki moze troche dluzej jak jest sloneczko
        Caluski
        Ewa I Juleczka

        • nedka Re:na spacerek w co ubrac ????? 20.10.04, 21:48
          No to ja podobnie.
          Dzisiaj Michałek miał na sobie cienki pajacyk, na to cienka bluzeczka i na to
          zimowy kombinezon.
          Przykrywam go jeszcze kocykiem.
          Osłonki dzisiaj nie zapinałam, bo była bardzo ładna pogoda. Spacerowaliśmy
          ponad 2 godziny.
          • grzalka Re:na spacerek w co ubrac ????? 21.10.04, 12:17
            A my jeszcze na dworze nie bylismy, bo...nie mamy wózka smile
            Jakoś się wcześniej nie moglismy zdecydowac, teraz się zdecydowalismy, ale
            trzeba na niego poczekac do nastepnego piatku. Chyba jakos przezyja tyle czasu
            bez spacerku. Ja natomiast nie przeżyłabym, więc od wczoraj wychodze ze starszą
            córeczką na 2 godzinki.

            Czy wasze dzieci marzna w raczki i stopki w domu?
    • k1w0 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 21.10.04, 13:25
      Witam październikowe dzieciaczki i mamy !
      Moja córeczka Maja przyszła na świat 12.10 o godz. 20.45 w wyniku planowanej cc
      Waga 3760 g
      Wzrost 56 cm
      Apgar 10 pkt
      Maja ma niespotykanie gęstę włosy koloru platynowy blond. Te włosy wzbudzają
      ogólne poruszenie (włacznie z lekarzami z zespołu odbierającymi poród). Chyba
      faktycznie będę musiała jej przypinać czerwoną kokardkę jak radzi teściowa smile)
      Na razie nie mamy problemów oprócz jedzonka w nocy dokładnie co 2 godziny i
      niewielkich wieczornych sensacji brzuszkowych.

      Pozdrawiam
      Ania i Kasia (09.2000) i Maja (10.2004)
      • ewablabla Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 21.10.04, 18:50
        Witam nowa pazdziernikowa mame.. ja tez chcialabym zobaczyc te slicznotke z
        platynowymi wloskami Aniu moze dolaczysz jakies zdjecie???A ja dzis umieralam
        od 7 rano wymioty i biegunka tak na maxa wezwalismy pogotowie i pani dr
        stwierdzila zed to grypa zoladkowa!!!!!a co zkarmieniem i co z dzieckiem
        podobno maluchy do ok 6 m-ca sa uodpornione na wirusy!!!oby tak bylo!!!ale nie
        mialam mozliwosci i sily karmic i niestety podalismy malej raz butelke a teraz
        juz jest dobrze przeszlo to swinstwo po 8 godz.i mala karmie. I nikomu tego
        nie zycze- straszne
        Pozdrawiam Was juz zdrowo
        Ewa I Juleczka
    • catalina1 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 26.10.04, 09:47
      Witam i ja.
      Wczoraj wróciliśmy ze szpitala.
      Pawełek urodził się 13 dni po terminie 22.10 przez cesarskie cięcie po prawie
      17 godzinach porodu. Miał 59 cm i 3540 gram wagi. Jest śliczny.
    • catalina1 Re: Karmienie 26.10.04, 09:51
      Mam małe pytanko jak to u Was na początku wyglądało, bo ja zaczynam się
      załamywać. Wiem, że Mały ma dopiero 4 dni, ale rytm 2-3 godziny karmienia (nie
      zawsze z efektem najedzenia) i 2-3 godziny snu są wykańczające. Dzis w nocy
      poddałam się i zrobiliśmy trochę mleczka w butelce, bo Pawełek w końcu jak się
      za bardzo zdenerwuje, że nie leci nic to ssać nie chce już a głodny jest
      jeszcze sad i płacze bardzo sad A ja razem z nim.
      • ewablabla Re: Karmienie 26.10.04, 15:26

        GRATULLLLLACCCCCJEEEEEE !!!!!!!smile)) CAT
        Nareszcie przybywa mam pazdziernikowych koniecznie npisz co z tym Twoim porodem
        jak sie czujesz ???Wiesz co do karmienia to ja karmilam co 2 godz, z zegarkim w
        reku sama nie wiem jak to przetrwalam tym bardziej ze w szpitalu nie spalam w
        nocy!!!(stress)Pijesz cos na laktacje ziola, piwo karmi mi to rozbujalo
        pokarm,ale mala nie plakala za duzo najgorszy byl bol brodawek - straszne
        koncze bo placze malenka
        Trzymajcie sie
        EWA & JULKA
        • catalina1 Re: mój poród :-( 26.10.04, 16:14
          Szkoda gadać. Za smutne żeby opisywać. Ważne, że już jest to za mną. I jedyne
          co dobre moge powiedzieć to na szczęście udało nam się trafić w szpitalu na
          normalnego człowieka, co prawda cała sprawa oparła się aż o dyrektora prof.
          Chazana ale dzięki Niemu i jego decyzji w końcu wyjęli Pawłka "bocznymi
          drzwiami"
        • borowina75 Re: Karmienie 27.10.04, 16:17
          hej, miałam podobny problem, ale już sie na troszkę unormowało i zaczęło być w
          drugą stronę, mam potworna ilośc mleka, a Tymek jest strasznie łapczywy, więc
          po karmieniu przez godzinę dwie jest ulewanie, odbijanie i puszczanie bąków, w
          tym czasie znów się robi głodny i tak w koło Macieju.
          Na początku też miałam malutko mleka, a Tymek jest strasznym głodomorem, więc
          ssał na okrągło jak smok, byłam w szoku, bo z Tosia nigdy czegoś takiego nie
          było, jej ssanie to delikatne pieszczoty w porównaniu z tym, co teraz spotkało
          moje brodawki!
          Ale odkryłam super maść i po dwóch dniach smarowania jak ręką odjął.

          borowina, tosia i tymek
      • nedka Re: Karmienie 27.10.04, 13:34
        Cat, i tak nie jest u Ciebie tak najgorzej. Mój Michaś jak zaśnie na 2 godz, to
        jest super.
        Jestem strasznie umęczona. Poza tym starsza siostra zrobiła się bardzo
        agresywna i wręcz nieznośna.
        • irazone Re: Karmienie 27.10.04, 13:54
          hej! i ja dołączam z małym Jureczkiem 11.X,godz 14.34,57cm,3250g,9 w apgar.
          Cat współczuję gprąco-sama też przeszłam koszmar,nie opiszę tu drugi raz ale
          jest do wglądu na wątku wrześniowo-październikowym.sad co do karmienia... mamy
          już 17 dni,a dopiero od 2 dni nie daję młodemu butli na noc(wył nawet co
          godzinę i 2 dnia się złamałam,dałam butlę,już w szpitalu próbowałam,ale wredne
          baby mi nie pozwalały) dopiero od tego poniedziałku(wstyd się przyznać,ale po
          solidnej porcji piwa-dla mamy oczywiściewink)dostałam mlekotoku i już nie trzeba
          butli.ale też mnie to dołowało i płakałam,że nie mogę tylko piersią
          karmić.dlatego nie łam się i śmiało dawaj butlę! musicie oboje się do siebie
          przyzwyczaić
          • black_currant Re: Karmienie 28.10.04, 20:21
            Ja na noc też dokarmiam butlą sad Niestety - w piersiach już prawie pusto, a
            maluszek płacze z głodu... Za to w dzień bardzo ładnie się najada. Chociaż
            ostatnio zdumiał mnie jego apetyt - odciągnęłam laktatorem 150 ml. i on pożarł
            to wszystko jako jeden posiłek mając niespełna 2 tygodnie!!!

            A w szpitalu też go trochę dokarmiali butelką, bo po cesarce z pokarmem było
            krucho sad(((
            • catalina1 Re: Karmienie 29.10.04, 16:42
              No to ja sądzę że ten mój Ssak Mały też zjadłyby ze 150 na raz wink w nocy po
              objedzeniu się oboma piersiami spokojnie wypija 50 ml butli i dopiero idzie
              spać. Ale w dzień jakoś butla nie jest nam zupełnie potrzebna, je średnio co
              dwie godziny a w przerwach albo śpi albo choć tuli się. Tylko w noce są
              problematyczne, mam nadzieję że niedługo to się zmieni.
        • borowina75 Re: Karmienie 27.10.04, 16:25
          moja starsza (2,5) też jest nieznośna, kompletnie nie chce się słuchać,
          dosłownie na wszystko odpowiada NIE.
          Ja przyjęłam taktyke na przeczekanie. Na szczęście nie zachowuje sie agresywnie
          w stosunku do maleństwa, jest raczej ciekawa i onieśmielona.
          Ale to chyba dlatego, że nie pozwalam sie nikomu zachwycać synkiem, sama staram
          się nie okazywać mu przy małej żadnych względów, a jednocześnie proszę córke o
          pomoc przy podaniu pieluszki, włożeniu mu do bużi smoczka "żeby przestał
          wreszcie tak krzyczeć" itp.
          Ostatnio posunęłam się do tego, że gdy mały zaczął płakać, gdy czytałam córce
          książeczki, nie reaogowałam, aż sama powiedziała "mamo, on płacze, weź go na
          ręce".
          Nie jest to łatwe, bo postępujac tak mam poczucie winy wobec synka, ale mam
          nadzieję, ze zaprocentuje to w przyszłości relacjami między moimi dwoma skarbami

          pozdrawiam
          borowina, tosia i tymek
    • _diabolique_ Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 27.10.04, 15:25
      Melduje sie i ja. Laura przyszla na swiat 22.10, 12 dni po terminie, drogami
      natury.
      Wazyla 3900 g, mierzyla 58 cm. Latwo nie bylo, ale wszystko co zle zapomnialam
      w mgnieniu oka.
      Teraz powoli oswajamy sie z nowa sytuacja, obserwujemy pieluchy, kapiemy,
      naoliwiamy i wyjsc z podziwu nie potrafimysmile

      Pozdrawiam wszystkie pazdziernikowe mamysmile
      • grzalka starsze rodzeństwo 27.10.04, 21:07
        Widze, że mamy typowe problemy wink. Moja trzylatka tez jest marudna, wszystko na
        nie, jak karmię to demonstracyjnie kładzie sie pod stołem i szlocha, no w ogóle
        widać, ze cierpi....A ja mam do "obsłużenia" dwa maluchy, więc tego czasu tylko
        dla niej mi brakuje. I cierpliwości tez, bo jednak to ciągłe niewyspanie daje
        sie we znaki.
    • agax3 Lidia ur. 19 X 28.10.04, 12:56
      Dołaczam moją Lidię Krystynę ur. 19 X o godz. 3.00, 3340 cm i 54 cm, 10 pkt.
      Pierwsze dni to tylko spała i jadła nie zważając na panujące w domu hałasy
      robione przez starsze rodzeństwo teraz trochę już rozgląda się po świecie
      wielkimi oczami, no ale skończyła już tydzień. Ja czuję się świetnie bo po raz
      pierwszy udało się wyjść mi z porodu bez obrażeń krocza - aż trudno mi uwieżyć
      że nie dawno urodziłam. Nawał pokarmu już mam za sobą, choć nadal zalewam sie
      mlekiem w czasie karmienia.
      pozdrawiam
    • magda.81 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 28.10.04, 13:33
      Dopisuję się razem z moją córeczką Ninką.To nasze pierwsze dziecko. Ninka
      urodziła się 13.10 w szpitalu brudnowskim w Warszawie o godzinie 16:00. Mała
      ważyła 3kg, miała 53cm i dostała 10 punktów. Po kilku dniach walki z piersiami -
      brakiem i nawałem pokarmu oraz bolącym kroczem mogę znów wrócić na forum. Od
      kilku dni wychodzimy na taras na 10 minutowe spacerki ale już nie moemy dczekać
      się tych dłuższych. Po ilu dniach przy obecnej pogodzie możemy Waszym zdaniem
      wybrać się na dłóższy spacer (mała zaczęła teraz 3 tydzień)?
      Pozdrawiamy wszystkie mamy październikowych dzidziusiów.
      Magda i Ninka
      • formica25 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - spacerki 15.11.04, 11:09
        nasza Nadziejka urodziła się 18.10.2004 o 15:10.
        3200g.
        51cm.
        werandować powiedzieli w szpitalu od początku , na spacerki jak najszybcej i
        tak od 2 tygodni wykorzystujemy wrocławskie trakty aby hartowac organizm
        oczywiście dobrze zaopatrzone w kocyki, czapeczki i kremiki na każdą pogodę smile
        mała na spacerkach śpi jak zaklęta...
        pozdr. Kasia z Nadzieją
    • koko8 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 28.10.04, 17:51
      witam mamy z pazdiernika smile
      jestem mama poluni, ktora przyszla na swiat 11.10 w wyniku planowanego cc,
      zdrowa i sliczna jak lalka smile)) urodzila sie w szpitalu przy woloskiej, i
      chociaz nie mam porownania z innymi szpitalami w wa-wie, smiem twierdzic ze
      jest tam najgorsza opieka poporodowa w tym miescie... do tej pory 4 dni pobytu
      tam wspominam bardzo traumatycznie sad
      my z pola poznawalysmy sie piewrsze dni i przyznam, ze bylo nam bardzo bardzo
      trudno... od poczatku kolki, bole brzucha, placz mamy i niuni... ale powoli
      wszystko sie stabilizuje, coraz mniej polakujemy i coraz bardziej sie kochamy,
      razem z tatusiem stanowimy niezly team...
      a co do spacerow: jak tylko mala skonczyla tydzien zaczelismy ja wyprowadzac i
      teraz wedrujemy z wozkiem codziennie, bez wzgledu na pogode...
      pozdrawiam
    • black_currant Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 28.10.04, 20:15
      I ja się witam z Grzesiem, który urodził się 18.10, o godzinie 16:05 w Centrum
      Damiana. Poród zakończył się nieplanowaną cesarką ze względu na
      wymiary "maluszka" - 4380 g i 59 cm.

      Od tygodnia jesteśmy w domku i teraz próbuję wyjść na prostą z moją trzylatką,
      która z jednej strony cieszy się z braciszka, a z drugiej jest całkowicie
      na 'nie' - ostatnio odmówiła chodzenia na zajęcia w Klubie Malucha, a każde
      nasze 'nie' kończy sie histerią na podłodze (mąż zaczął ją nawet nazywać
      muzułmaninem).

      Póki co czekamy na odpadnięcie resztek pępowiny - dzisiaj nawet byliśmy w
      szpitalu na konsultacji, bo wydawało nam się, że brzydko pachnie, ale ponoć
      wszystko jest ok. Za to każda kąpiel jest traumatycznym przeżyciem 'żeby tylko
      nie zmoczyć pępka'.

      Pozdrawiam

      Ania
    • malgosik77 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 29.10.04, 15:12
      Witam smile
      Dołaczam do Was smile
      Łucja urodziła sie 22.10. o 12.35 przez cc (nieplanowane). Miała 57 cm i 3370 g
      wagi. Rano 22.10 odeszły mi wody, po 3 godzinach spedzonych na łózku porodowym
      małej zaczelo spadac tetno, a rozwarcie zbyt słabo postepowało, by mozna było
      czekac, wiec zdecydowano o cc.
      Na szczescie wszystko jest ok, mala dostala 10 pkt.
      Ja po cesarce czuje sie całkiem dobrze, rana az tak bardzo nie boli, gorzej
      dało mi sie we znaki znieczulenie podpajeczynówkowe- długi ból głowy, napiecie
      miesni, skaczaca goraczka.. do tego paskudny kryzys laktacyjny, mala tracaca za
      duzo na wadze, kroplowki dla niej itp. Ogólnie pobyt w szpitalu nie był zbyt
      rewelacyjny wink, ale od 2 dni jestesmy w domu i to jest najwazniejsze.
      To narazie tyle, mala własnie ssie (nauczyła sie w koncu) a mi cieprnie reka od
      trzymania jej przy kompie smile
      Jak mała bedzie chrapac na pewno bede tu zagladac smile
      Pozdrawiam,
      Małgosia
    • catalina1 Re: Moje dziecko mnie zadziwia ;-) 29.10.04, 18:37
      Śpi już od ponad trzech godzin wink To u niego dziwne wink Obstawiam, że to efekt
      dzisiejszego pierwszego spaceru. Nałykał się powietrza i teraz śpi słodko.
      Chyba będziemy musieli Go obudzić na kąpiel zaraz i karmienie wink Piersi mnie
      bolą, bo nie są przyzwyczajone do tak długiego czasu bez opróżniania wink
      Ciekawe jak będzie wyglądała noc po przespanym popołudniu wink
    • sylwia32 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 30.10.04, 18:04
      Cześć Dziewczyny
      Melduję , że 23.10 przyszedł na świat o 18:55 Michałek , wagi 3390 i wzrostu 62
      cm.PorOd dla mnie był traumatycznym przeżyciem , szczególnie , że córkę rodziłam
      z zzo i z mężem , a teraz chciałam być świadoma wszystkiego ( myślałam , że zjem
      łóżko ) i na dodatek mąż do nas nie zdążył .Dobrze , że był przy mnie mój lekarz
      , który był cudowny .Mam trochę prblemów ze starszą córą, ale mam nadzieję, że
      niedługo jej złe humorki miną.
      pozdrawiamy
    • catalina1 Re: Pawełek ma dziś 10 dni 01.11.04, 10:46
      I udało mu się przespać całą noc bez przerwy - tzn od 1:30 wink Ale o 7:30
      obudziłam Go, bo stwierdziłam że za długo już trwa przerwa w jedzeniu wink I co
      najdał się (trwało to co prawda prawie półtorej godziny) ale poszedł spać dalej
      i śpi słodko wink Chyba w końcu zaczynamy się docierać wink

      Czy Wy też macie problem z bolącymi brodawkami?? Ja momentami płaczę z bólu sad
      szczególnie w pierwszych momentach zasysania.
      • borowina75 Re: Pawełek ma dziś 10 dni 01.11.04, 11:52
        Ale Wam fajnie...

        Tymek śpi w nocy od 23 do 1, a później do ok. 4 już nie... Powoli zaczynamy z
        mężem wymiękać z niewyspania, tym bardziej, że nasza 2,5 letnia córa w dzień
        raczej nam nie da odpocząć.
        A na popękane i bolące brodawki spróbuj maść f-my Boirone (nie jestem pewna,
        czy tak sie to pisze), mi pomogło po dwóch, trzech dniach wszystko się ślicznie
        zagoiło. Na maści jest napisane, że przed karmieniem należy pierś dokładnie
        oczyścić, ale mi w szpitalu powiedzieli, że wystarczy po prostu wytrzeć, żeby
        usunąć nadmiar maści...

        nie mogę się doczekać kiedy Tymek zmądrzeje i nauczy się, że noc jest do
        spaniasmile
        • catalina1 Re: Pawełek ma dziś 10 dni 01.11.04, 16:08
          borowina75 napisała:
          >
          > Tymek śpi w nocy od 23 do 1, a później do ok. 4 już nie...

          Też to mieliśmy wink Kończyło się wtedy butlą na dopchnięcie i spanie od 4-5
          rano do jakiejś 8. Inaczej nie dawałam rady.
          A teraz mój Smoczek znowu zasnął.

          > A na popękane i bolące brodawki spróbuj maść f-my Boirone (nie jestem pewna,
          > czy tak sie to pisze), mi pomogło po dwóch, trzech dniach wszystko się
          ślicznie
          >
          > zagoiło.

          Na razie używam Bepantenu.
      • _diabolique_ Re: Laurka ma dzis tez 10 dni 01.11.04, 12:14
        I o dziwo spi w nocysurprisedOOO Dzis od 1.00 do 6.30, a wczoraj od polnocy do 6smile
        Jest niezle, ale nie moge sie Nia nacieszyc, leze i patrze z radosciasmile))
        Powoli przestaje bolec mnie szew, ale chyba jeszcze chwile potrwa zanim wroce
        do formy, choc waga leci w dol jak szalona i jestem na 3kg minusie wzgledem
        poczatku ciazybig_grin


        A co do bolacych brodawek to polecam nakladki Aventu. Sprawdzone juz w szpitalu
        bo mala pogryzla mnie do krwiwink Uzywalam kilka dni i juz ich nie potrzebuje.
        Aha i koniecznie smaruj Bepanthenem.
        • catalina1 Re: Laurka ma dzis tez 10 dni 01.11.04, 16:11
          _diabolique_ napisała:

          > Powoli przestaje bolec mnie szew, ale chyba jeszcze chwile potrwa zanim wroce
          > do formy, choc waga leci w dol jak szalona i jestem na 3kg minusie wzgledem
          > poczatku ciazybig_grin

          Ja ze szwami nie mam problemu wink Po ceasrce jakoś błyskawicznie doszłam do
          formy. Tylko nie mieszczę się w żadne ze swoich ubrań sprzed ciąży jeszcze i
          zaczynam mieć problem. Kilogramów sporo spadło też ale z centymetrami jest
          gorzej.
          >
          > A co do bolacych brodawek to polecam nakladki Aventu. Sprawdzone juz w
          szpitalu
          >
          > bo mala pogryzla mnie do krwiwink Uzywalam kilka dni i juz ich nie potrzebuje.
          > Aha i koniecznie smaruj Bepanthenem.
          >
          Dokładnie taki zestaw mamy wink Z tym, że z nakładkami chyba tak szybko się nie
          pożegnam, bo Pawełek nie umie bez nich zassać piersi.
          • _diabolique_ Re: Laurka ma dzis tez 10 dni 01.11.04, 16:17
            catalina1 napisała:
            > Ja ze szwami nie mam problemu wink Po ceasrce jakoś błyskawicznie doszłam do
            > formy. Tylko nie mieszczę się w żadne ze swoich ubrań sprzed ciąży jeszcze i
            > zaczynam mieć problem. Kilogramów sporo spadło też ale z centymetrami jest
            > gorzej.

            Jednak szew po cesarce jest w bardziej przyzwoitym miejscuwink
            Co do ubran to jeszcze nie mialam odwagi mierzyc nic, ale waze sie i pysk mi
            sie smieje bo jak tak dalej pojdzie to wreszcie schudnewink)


            > Dokładnie taki zestaw mamy wink Z tym, że z nakładkami chyba tak szybko się
            nie
            > pożegnam, bo Pawełek nie umie bez nich zassać piersi.

            A moja wrecz przeciwnie, z nakladkami glownie ciamkala i mleko nie chcialo
            leciec, sama piers jest zdecydowanie lepsza, a prawa to juz w ogole rulezwink))
            • catalina1 Re: Laurka ma dzis tez 10 dni 01.11.04, 16:20
              _diabolique_ napisała:

              > Co do ubran to jeszcze nie mialam odwagi mierzyc nic, ale waze sie i pysk mi
              > sie smieje bo jak tak dalej pojdzie to wreszcie schudnewink)

              No ja właśnie dziś usiłowałam ubrać się jak człowiek na spacer z Małym i mi się
              to nie udało. Muszę kupić sobie coś na tyłek, bo zimno się robi a ja wchodzę
              tylko w letnie spodnie wink
              • _diabolique_ Re: Laurka ma dzis tez 10 dni 01.11.04, 16:50
                Dobra, ide do szafy, moze jednak cos przymierze;-PPP
                • malgosik77 Re: Laurka ma dzis tez 10 dni 01.11.04, 18:16
                  Moja Łucja tez jest z 22.10 smile
                  Co do ciuszkow, to nosze narazie ciazowe dzinsy, sciagnelam je wpasie na maksa-
                  nie mam odwagi narazie przymierzac swoich ciuchów sprzed ciazy, pocieszam sie
                  ze porod był dopiero co.. zostało mi jeszcze minimum 4,5 kilo do zrzucenia,
                  chociaz ja widze robie sie przyzwoicie plaska, chociaz to moze złudne, bo mam
                  cały czas za punkt odniesienia swoj brzuszek ciazowy wink
                  ale pocieszam sie ze niedługo bede sie miescic w swoje standardowe cichy smile
    • anika1 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 01.11.04, 14:01
      Witam!
      przedstawiam moją córcię- Magdalenka urodziła się 15 października, ważyła 3730
      i 57 cm, 10 pkt Appgar.
      Jest nam bardzo dobrze w domku, je wspaniale, śpi długo i robi kupki, jest
      bardzo pogodna i chyba jej z nami dobrze. Pozdrawiam wszystkie mamusie
      październikowych dzieciaczkiów!
    • malgosik77 Re: czy tylko ja mam doła ? :( 01.11.04, 15:27
      witam, czytam wasze entuzjastyczne posty i zastanawiam sie czy ze mna jest cos
      nie tak.... Mała ma 11 dni, jest sliczna, zdrowa i w ogóle - a ja wymiekam.
      Coraz wiecej czasu spedzam płaczac, a jej płacz mnie dołuje jeszcze bardziej.
      Do tego stopnia, że chętnie wróciłabym od zaraz do nielubianej przeze mnie
      pracy sad Generalnie mała ciagle jest głodna- karmie ja piersia i dokarmiam
      butlą, bo inaczej nigdy by nie przysnela nawet na kwadrans.. czasami to
      karmienie piersia trwa nawet 8-10 godzin, niemalze bez przerwy... w nocy spała
      do tej pory, od wczoraj jej sie przestawiło i przewalczyła cała noc.... Maz
      niewiele mi pomaga przy dziecku, bo zwyczajnie boi sie jej, nawet wziac na
      rece... gdyby nie moi rodzice, ktorzy wpadaja czasem popilnowac malej, zebym
      mogła sie przejsc po powietrzu, to chyba dostałabym szmyrgla sad Fizycznie nie
      jest zle, rana po cc goi się dobrze, antybiotyki powoli konczę, waga spada, nie
      jest najgorzej.. ale psychicznie- koszmar... Staram sie mała kłasć do łózeczka
      i nie przyzwyczajać do spania ze mną, ale te jej "maratony zywieniowe" w nocy
      nie pozostawiają mi wyboru.. poza tym zaczynam dusić sie w 4 ścianach, a to
      przecież dopiero początek naszej wspólnej drogi.. Pewnie skaczą mi hormony i
      dlatego tak sie czuję, jeszcze nigdy w życiu nie doświadczałam tak skrajnych
      uczuć- z jednej strony kocham mała bardzo i wszystko bym dla niej oddała, z
      drugiej- mam tego dość. Oczywiscie nie przyznaję sie przed nikim do tego, bo
      zaraz przylgnęłoby do mnie określenie wyrodnej matki sad
      Czy wy też macie podobne odczucia?
      • catalina1 Re: czy tylko ja mam doła ? :( 01.11.04, 16:18
        Ja też mam takie momenty szczególnie jak Mały płacze a ja nie wiem czemu. Nie
        raz zdarzyło mi się płakać razem z Nim. Szczególnie jak karmię Go a bolą mnie
        piersi, a On jeść też potrafi przez dwie godziny sad zastanawiam się wtedy do
        jakiego wieku powinnam Go karmić piersią. Chciałabym jak najdłużej, ale....
        Postawiłam sobie cel - karmić przez 5 miesięcy - czyli jakieś 150 dni, 10 z
        nich już minęło, jeszcze tylko 140. Pocieszam się, że według wszelkich
        prawidłowości za tydzień, miesiąc będzie lepiej i łatwiej.

        Ja też kocham mojego Pawełka bardzo, ale też mam mieszane uczucia - czy to była
        nasza najepsza decyzja?? czy damy sobie radę? co będzie dalej?

        Trzymajmy się razem, będzie łatwiej.
      • grzalka Re: czy tylko ja mam doła ? :( 01.11.04, 16:18
        Małgosiu,
        Po pierwsze te maratony przy piersi niedługo się skrócą- najgorsze sa te
        pierwsze tygodnie, potem juz dziecko szybciej sie najada i jest bardziej
        kumate, można je położyc w leżaczku, czy foteliku i robic cos innego, a ono
        sobie będzie obserwowac.
        Po drugie- czy chodzisz na spacery? Jest ciepło, wiec juz mozna, a dotlenienie
        i może porozmawianie z inna mama na spacerze dobrze robi.
        Po trzecie- weź mała do łóżka w nocy. Ona jest za mała, żeby się do
        czegokolwiek przyzwyczaic, a jeśli ciągle chce ssac to odkładanie jej za każdym
        razem do łóżeczka to mordęga. Weź ją do łóżka, przynajmniej sie wyśpisz.
        Po czwarte- noworodki tak naprawde sa pancerne, przekonaj o tym męża jak
        najszybciej, bo on po prostu musi Ci pomagać.
        I po piąte wreszcie- ja tez nie skacze pod sufit z radości, ja w ogóle miałam
        po c.c problem z jakimkolwiek uczuciem do dzieci- były jakies takie obojetne.
        Teraz juz jest lepiej, ale to jeszcze nie to, uczymy sie siebie i czekamy...
        Daj sobie czas po prostu. Naprawdę będzie lepiej. A idealna byc nie musisz smile
      • black_currant Re: czy tylko ja mam doła ? :( 01.11.04, 16:29
        Zupełnie jakbym czytała o sobie po pierwszym porodzie.

        Też miałam totalnie dość - bo ciągle tylko dziecko przy cycku, praktycznie całe
        dnie spędzałam z nią na leżąco w łóżku (wtedy rodziłam naturalnie i nie za
        bardzo mogłam siedzieć), nie mogłam się nawet normalnie ubrać, bo od razu
        miałam wszędzie plamy z mleka. Emilka przez pierwsze trzy miesiące miała
        przestawiony dzień z nocą (kładłyśmy się spać o 6 nad ranem, akurat wtedy, gdy
        mój niemąż szedł do pracy). Nawet nie mogłam iść z nią normalnie na spacer, bo
        akurat zrobiło się upiornie zimno i były straszne wichury. A potem to nawet na
        te spacery nie miałam ochoty. Chociaż z drugiej strony strasznie brakowało mi
        kontaktu z innymi ludźmi i 'światem zewnętrznym'. Mało tego - ciągle siedziałam
        i zamartwiałam się, czy Emilka jest zdrowa, czy się dobrze rozwija (gdy
        skończyła miesiąc miała już za sobą wizyty u dwóch neurologów, bo opinia
        jednego, że nie widzi nic niepokojącego mnie nie przekonała). Co chwila
        sprawdzałam czy oddycha, albo mierzyłam jej temperaturę. I przeczytałam chyba
        wszystko w necie na temat porażenia mozgowego.

        Dla pociesznia powiem - minęło.

        A teraz, przy drugim maluchu, trzymam się głównie dlatego, że nie usiłuję sobie
        wmówić, że powinnam być bezgranicznie szczęśliwa. Od powrotu ze szpitala już
        kilkakrotnie płakałam niemężowi w rękaw, że mam dość, że nie wytrzymuję i to mi
        naprawdę pomogło - na psychikę właśnie. Zorganizowałam sobie pomoc do dzieci
        (ta rolę pełni niania mojej starszej córki), staram się utrzymywać chociaż
        telefoniczny kontakt ze znajomymi. Najtrudniej jest mi zwalczyć poczucie winy z
        powodu dokarmiania Grzesia butlą, ale nie czuję się już tak źle jak na
        początku. Tłumaczę sobie, że za moją huśtawkę nastrojów odpowiadają hormony, bo
        w końcu trudno wymagać od organizmu, żeby tak od razu wrócił do normy. I mimo
        tego, że bardzo kocham moje dzieci, też czasami mam ich po prostu dość. I
        chętnie uciekłabym z domu jak najdalej żeby choć przez chwilę odpocząć. I mało
        tego - będąc w szpitalu oddawałam Grzesia na noc pod opiekę położnej (miałam
        swoją), żeby się wyspać. I tak przez pierwsze doby po cc nie miałam pokarmu,
        więc wolałam odpocząć. Czy jestem wyrodna?

        Małgosiu, głowa do góry smile Jesteś dobrą mamusią - najlepszą dla Twojej
        córeczki. I masz prawo być zmęczona i zniechęcona. Szczególnie, że na początku
        dzieciaczki potrzebują z naszej strony tak wiele zainteresowania nie okazując w
        zamian żadnej radości. Ale zobaczysz - niedługo Twoja niunia zacznie się
        uśmiechać na Twój widok, będziesz widziała szczęście na jej buźce i w oczkach -
        wtedy będzie duuużo łatwiej.

        Pozdrawiam Cię cieplutko i odezwij się koniecznie, jeśli będzie Ci źle smile))))

        Ania
        • irazone Re: czy tylko ja mam doła ? :( 03.11.04, 15:04
          też mam doła sad karmię na okrągło,Jurek i tak wyje jak dusza potępiona,nawet
          podczas karmienia drze się na cyca.pocieszenie mam tylko w tym,że waże od
          tygodnia tyle ile przed ciążą,wchodzę w swoje ciuchy wszystkie.ale i tak w
          obwodach więcej... za to już ćwiczę od soboty,więc mam nadzieję,że szybko się
          skurczę. a poza tym nie mam już sił i chęci na nic... hehehe.takie niby fajne
          to macierzyństwo
          • catalina1 Re: czy tylko ja mam doła ? :( 03.11.04, 15:36
            Karmienie na okrągło wink Heh skąd ja to znam, prawy bok, lewy bok z łóżka
            prawie nie wstaję. Wygodniej mi karmić na leżąco, bo przynajmniej mogę się
            zdrzemnąć po nieprzespanej z tego samego powodu nocy.
            Mi zostało jeszcze 7 kg do zrzucenia, choć i tak 11 kg już poszło w niepamięć,
            a to dopiero 12 dni po porodzie.
            Na zakupy ubraniowe mam zamiar wybrać się tak czy inaczej za jakieś 3 tygodnie.
            I albo będę wymieniać całą garderobę albo kupię tylko sobie coś nowego tak na
            poprawę nastroju.
      • _diabolique_ Re: czy tylko ja mam doła ? :( 01.11.04, 16:47
        Malgosiu, musisz jakos przetrzymac, to ze inne mamy sie raduja nie oznacza ze
        ich nic nie trapi... Ja cierpie bo sama niewiele moge zrobic, nie mam sily
        nosic malej, ciezko mi sie stoi, do tego wszyscy ciagle dobrze radza, kaza
        nosic mala zeby jej sie odbijalo, a jej nie chce, wiec pewnie cos robimy zlesad
        Je krotko, ale czesto, wcale nie chce spac po jedzeniu jak ksiazkowe dzieci...
        Ale te wszystkie smutki i problemy niweluje kazdy usmiech Dzidki. Popatrz na to
        od tej strony. Jestes dla malej najwazniejsza osoba na swiecie i twarda musisz
        byc nie miekka i nie mow ze chcialabys wrocic do pracy bo sadze ze serce by Ci
        peklo po pol godziniewink))

        I jeszcze jedno, pracuj nad chlopem swoim... Moj rzucony na gleboka wode
        naprawde swietnie sobie radzi, to sie po prostu ma w srodku, a bal sie tez
        bardzo, ale jeszcze w szpitalu polozna zmusila Go do wziecia malej i to byl
        znakomity pomyslsmile
      • malgosik77 Re: czy tylko ja mam doła ? :( 01.11.04, 18:10
        dzieki dziewczyny, juz mi lepiej, ze nie jestem jakims kosmita, ktory ma
        wszystko poprzestawiane... Moja mama tez bardzo mnie wspiera, jutro przyjdzie
        pogadac troche ze mna, wyrusze tez niedługo na spacery z mała. Najbardziej
        wlasnie brakuje mi kontaktu z ludzmi.. do tej pory zylam bardzo aktywnie, nawet
        jak siedzialam w domu to robota palila m i sie w rekach a teraz obie mam ciagle
        zajete... w kazdym badz razie biore sie w garsc, musi byc tylko lepiej.. ciesze
        sie, ze sa osoby, ktore rozumieja jak to jest, gdy pojawiaja sie negatywne
        emocje w tak pieknym momencie jakim jest urodzenie dziecka...
        Jeszcze raz dzieki Wam za wsparcie smile
    • sylwia32 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 01.11.04, 19:43
      Cześć Dziewczyny
      Mam pomału wszystkiego dość. oja starsza latorośl jakoś przestała mnie słuchać i
      wydaje jej się , że zjadła wszystkie rozumy ( ma 7 lat ), choć zarazem jest
      kochana , bo jest chętna do pomocy przy maluszku , ale boję się , że zrobi mu
      krzywdę. Nie wiem czy jestem trochę przewrażliwiona.
      Krocze ciągle mnie cholernie boli , choć mogę już jakoś usiąść , bo jeszcz dwa
      dni temu mogłam albo stać , albo leżeć.Maluszek w nocy budzi się z 3 - 4 razy
      razem z kupkami , więc za każdym razem muszę go przebierać czego on nprawdę nie
      lubi.
      Powiedzcie mi czy wasze maluszki w czsie wypróźniania prężą się i płaczą jakby z
      bólu , bo mój tak reaguje.
      Pocieszcie mnie . Od jutra jestem sama w domu , bo mąż idzie do pracy i będzie
      późnym wieczorem. Chyba przechodzę deprechę.
      pozdrawiam wszystkie nowo upieczone mamy.
      • dagg Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 02.11.04, 09:07
        Cześć!
        Moja Miłeczka urodziła się 11 pażdziernika.
        Już mamy za sobą 3 tygodnie, a ona ciągle je co 2h smile Myślałam, że tak mają
        wszystkie dzieci, ale widać raczej nie...
        Poza tym zaczęła od tygodnia wariować przy cycu. Je jakieś 5-7 minut a potem
        się złości, szarpie, płacze. Na początku płakałam z nią, ale teraz...
        wyluzowałam. Chyba się najada, jak jest głodna, to poprostu budzi sie trochę
        wcześniej i się karmimy.
        Mała ma też w ciągu dnia(w tym nad ranem ok 5.00) kilka "cykli aktywności",
        które trwają ok 1,5-2h. Wtedy trzeba ją nosić, zabawiać, gadać, ale potem
        zasypia na dłużej. Wasze dzieci też tak mają?
        Niestety (chyba sami ją tego nauczyliśmy) zasypia tylko na rękach... już się
        boję tego, jak ją będziemy oduczać(a mamy zamiar zacząc za tydzień).
        Co do kupek, to faktycznie, czasem są okupione wielkim wysiłkiem, prężeniami i
        wydawaniem okrzyków.
        Mojej pępowinka jeszcze nie odpadła, a jak u Was?
        Mój mąż też dziś poszedł do pracy, na dodatek zapomniał komórki.. Myślę
        pozytywnie, przecież inni sobie radzą, więc ja też podołam(oby).
        Pozdrawiam radośnie.
        Dagmara

        Jeszcze się taaam żagiel bieli...
        • black_currant Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 02.11.04, 11:25
          U mnie niemąż też dziś pierwszy dzień w pracy sad Niania zabrała starszą córcię
          na spacer, a ja zostałam z Grzesiem, który właśnie słodko śpi.

          Wczoraj minęły nam dwa tygodnie, zaczęłam podawać witaminkę D3, mamy też już za
          sobą pierwsze spacerki. Pępowinka odpadła przedwczoraj w nocy, teraz została
          tylko mała ranka na pępuszku.

          Noce mamy raczej spokojne (synek zasypia ok. północy i budzi się ok. 5:00 -
          5:30, wtedy dostaje cyca i po przebraniu śpi dalej do 8:00 - 9:00), tyle, że ja
          przed położeniem go spać daję sztuczne mleko, więc nie ma porównania do dzieci,
          które są tylko na piersi.

          A w ogóle to mam teraz stres, bo chcę iść pod prysznic, ale co będzie jeśli
          Grześ się obudzi? A zasnął w moim łóżku, więc nawet nie mam go jak zabrać ze
          sobą do łazienki sad(((( Ot, dylematy matki wink

          Pozdrawiam i chyba zaryzykuję prysznic przy otwartych drzwiach (mam nadzieję,
          że niania nie wróci w tym czasie wink)) )

          Ania

          • catalina1 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 02.11.04, 13:56
            black_currant napisała:

            > A w ogóle to mam teraz stres, bo chcę iść pod prysznic, ale co będzie jeśli
            > Grześ się obudzi? A zasnął w moim łóżku, więc nawet nie mam go jak zabrać ze
            > sobą do łazienki sad(((( Ot, dylematy matki wink

            Mój też aktualnie śpi na środku naszego łóżka. Nie próbuję go przekładać do
            łóżeczka żeby się nie obudził. A korzystanie z łazienki przy otwartych drzwiach
            to już standart. wink
        • catalina1 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 02.11.04, 13:53
          dagg napisała:

          > Co do kupek, to faktycznie, czasem są okupione wielkim wysiłkiem, prężeniami
          i
          > wydawaniem okrzyków.

          A nam dziś kupka wylądowała na plecach wink Mało tego stało sie to akurat wtedy
          jak tatuś został sam z Małym na godzinkę. No i oczywiście nie wiedział gdzie są
          czyste koszulki i śpiochy wink)
    • magdh26 to i ja się dołanczam 02.11.04, 11:15
      Urodziłam 27.10 o godz. 19.35, poród zakończył się c.c. Wczoraj wróciliśmy do
      domu. Wojtuś to duży, śliczny chłopak. W chwili urodzenia ważył - 4250 i
      mierzył - 59 . Ponieważ własnie skończyliśmy się karmić mam wolną chwilkę.
      Nasza pierwsza noc minęła bardzo spokojnie, był taki grzeczniutki, że aż trudno
      uwierzyć, że w domu jest małe dziecko.
      W pierwszej dobie po porodzie nie karmiłam, miałam kroplówkę i ogólnie źle się
      czułam. Ale teraz już mamy za sobą pierwsze próby karmienia, jedne lepsze inne
      gorsze. Mam nadzieję, że sobie z tym poradzimy. Czasem mam wrażenie, że cały
      dzień nic nie robę tylko karmię smile

      To na razie tyle. Pozdrawiam wszystkie mamy październikowe i dzieciaczki.
      Magda.
      • k1w0 Re: to i ja się dołanczam 02.11.04, 14:05
        Cześć Madziu,
        widzę, że jesteś juz rozdwojona i po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że
        jeszcze nikt nie został na zawsze w ciąży smile)
        Wojtuś to faktycznie duuuuży facet. Jak będzie taki spokojny to będziecie mieć
        super ale mogę Cię "pocieszyć", że dzieci szybko się "rozkręcają".
        Ja też nie mogę specjalnie narzekać, bo Maja nie należy do bardzo płaczliwych
        dzieci, jednak codziennie ma małe problemy z kolkami i ok. godziny musi
        powalczyć. Je co 3 godziny przez całą dobę (z zegarkiem w reku smile) i jestem
        trochę zmęczona, a ta pogoda mnie dobija .....
        • grzalka jakby ktoś sobie nie radził.. 02.11.04, 14:47
          to niech sobie pomysli, że mógłby miec takie dwa dzidziusie i tez by sobie
          musiał poradzić...
          Ja sobie myślę w takich chwilach o trojaczkach wink)
          • dagg Re: jakby ktoś sobie nie radził.. 02.11.04, 15:15
            Droga Grzałko!
            ja sobie nie wyobrażam bliźniaków, a co dopiero trojaczki?? Jak Ty znajdujesz
            czas, żeby pooddychać? Moja dziś szaleje, ale może za to później będzie spać?
            Dagmara

            Jeszcze się taaam żagiel bieli...
            • magda.81 Re: jakby ktoś sobie nie radził.. 02.11.04, 15:26
              Witam Mamy.
              W czwartek czeka nas wizyta w przychodni i nie wiem co mamy ze sobą zabrać -
              chodzi mi o np. pieluszkę , ktorą podobno kładzie się na wagę podczas ważenia?
              Ośrodek jest na tej samej ulicy na której mieszkamy, więc nie będzie to wielka
              wyprawa, ale i tak proszę o radę. Wczoraj odpadł Nince pępek i wcale nie jest w
              środku czyściutki (jak wcześniej sądziłam), tylko pozostała w nim jakaś
              zaschnięta wydzielina.Narazie dalej przemywam go spirytusem,ale najlepiej
              bądzie jak zobaczy to lekarz.
              Pozdrawiam
              Magda i Ninka
              • black_currant Re: jakby ktoś sobie nie radził.. 02.11.04, 15:31
                Weź pieluszkę tetrową (do położenia Ninki), pieluszkę jednorazową na zmianę,
                ubranko na zmianę (gdyby dzidzia zrobiła siusiu czy kupkę podczas badania). Ja
                zabieram też chusteczki w opakowaniu turystycznym (tzn. robiłam tak przy
                córeczce, bo póki co wizyta lekarska jeszcze przed nami), bo u nas w przychodni
                nie było. W tej do której chodzę teraz są.

                A co do pępka, to tam może być jeszcze trochę wydzieliny - po odpadnięciu
                kikucika zostaje jeszcze taka mała ranka. Ale jeśli się niepokoisz to zawsze
                lepiej zapytać lekarza. Ja też byłam u położnej w zeszłym tygodniu, bo wydawało
                mi się, że kikucik brzydko pachnie.

                Pozdrawiam

                Ania
    • malgosik77 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - wizyta połoznej itp. 02.11.04, 16:47
      Hej, dziewczyny, czy was tez nawiedziła położna środowiskowa? U nas ma
      zameldować się w czwartek, ciekawa jestem jak będzie wink
      Co do usypiania młodziezy, to dzisiaj odkryłam dzieki mamie dobry usypiacz-
      wózek smile Po jedzeniu wystarczy ja pobujać i śpi jak złoto kilka godzin, a ja
      mam w końcu chwilke dla siebie- uff.. Dzisiaj było werandowanie, jutro
      prawdopodobnie czeka nas pierwszy spacerek, oby pogoda dopisała.
      O dziwo dzisiaj mała tez zaakceptowała smoczek, który też świetnie ją
      uspokaja smile Noce też już raczej przesypia, bo na noc dostaje butelkę- spi wtedy
      do 5-6 rano, wtedy possie pierś i dalej kimamy do 8-9, wiec troszkę udało mi
      się odpocząć. Ale w dzień miewa "jazdy"- wtedy wisiałaby przy mojej piersi
      nawet 8 godzin, ciagle jest głodna.. moze mój pokarm jest za mało kaloryczny
      dla niej?
      Zauważyłam, że coraz sprawniej radzi sobie z utrzymaniem główki- ćwiczymy
      teraz codziennie jej unoszenie- mała lezy na brzuszku pod moją opieką i
      wzmacnia mięśnie karku smile Dobrze jej to robi takze na "zmęczenie" wink
      Generalnie codziennie nabywa jakis nowych umiejetności, jest to właściwie
      niesamowite, jak szybko zmienia się takie dziecko...
      Kupki produkuje natomiast w tempie zastraszajacym - ale podobno to normalne u
      dzieci jedzących pokrm matki, a i mleko, którym ja dokarmiam, jak sie
      doczytałam, powoduje, że kupki są bardziej wodniste. Kolek na szczęście narazie
      nie ma i oby tak pozostało smile
      • catalina1 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - wizyta połoznej itp. 02.11.04, 16:57
        U nas była położna w piątek. Obejrzała Pawełka, sprawidziła czy pełza
        (śmiesznie przekicał do przodu jak żabka), sprawdziła pępek, wypełniła jakąś
        kartę, odnotowując w niej posiadanie psa w domu. A mi obejrzała brzuch i przy
        okazji zdjęła szew po cc i nie musiałam jechać w tym celu do szpitala.
        A my od piątku już wychodzimy na spacer, tak na godzinkę przynajmniej a jak śpi
        jeszcze jak wracamy to dosypia na balkonie jeszcze trochę.
        Smoczek też nasz Ssak zaakceptował na nasze szczęście, bez niego nie dało się
        wytrzymać momentami.
      • _diabolique_ Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - wizyta połoznej itp. 02.11.04, 17:03
        U nas, polozna byla juz dwa razy i w piatek odwiedzi nas po raz trzeci. W sumie
        to na niewiele te jej wizyty sie zdaja bo wszystko co ona mowi to ja wyczytalam
        na forach i w madrych ksiazkach. Ale dla mojego spokoju oglada mala bo miala
        lekka zoltaczke i pepek, choc teraz to juz niekonieczne bo kikut odpadlsmile
        Odwiedzila nas tez pani pediatra, wiec i to mamy z glowy.
        Dzis zaliczylismy pierwszy spacer, maz wyrywal mi wozek z rak, naprawde jestem
        z Niego baaardzo dumna i bardzo sie ciesze ze ma jeszcze urlop bo bardzo mi
        pomaga, a tak sie zarzekal..wink))))

        Poza tym Mala glownie szaleje wieczorem, i kolo polnocy, czyli dokladnie tak
        jak w brzuchusmile

        Chyba jest nam dobrze razemsmile
        • magda.81 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - wizyta połoznej itp. 03.11.04, 10:24
          Dziękuję za poradę co zabrać do przychodni. Małgosiu jakim mlekiem dokarmiasz
          Małą? Ja również muyślałam nad takim rozwiązaniem i teraz zbieram informacje
          jakie mleko jest najlepsze. Moja Ninka zawsze spała od 23 do 4 rano, a dzisiaj
          szalała od 1.30 do rana, więc mnie trochę wymęczyła. U nas położnej jeszcze nie
          było, ponieważ ja nie byłam zapisana do tej przychodni, do której zgłosiłam
          małą i pani zadzwoniła i powiedziała, że bardzo jej przykro ale ma odgórne
          zalecenia i przyjść nie może. A jak się coś dzieje z dziećmi w rodzinach
          patologicznych to się te panie później w telewizji tłumaczą, że one chodziły i
          sprawdzały co tam z dziećmi, a to,że owe dziecko jest skatowane to one nie
          wiedzą dlaczego?!!!I jak tu ma być dobrze. Gdy im nawet malucha pod nos
          podtykasz to one nie chcą(lub jak kto woli nie mogą) przyjść (przynajmniej w
          naszym przypadku).
          Pozdrawiam
          Magda
          • malgosik77 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - wizyta połoznej itp. 03.11.04, 14:47
            Witam smile
            Magdo, dokarmiam mała mlekiem Bebilon 1 dla zdrowych niemowląt. Mają też w
            ofercie takie dla małych alergików i wiele innych. To mleczko podawali małej w
            szpitalu, wiec nie chciałam zmieniać. Poza tym z zebranych przeze mnie
            informacji wynika, że jest ono bardzo dobre. Ponadto nie zmienia konsystencji
            kupki maluszka- nadal jest taka jak po karmieniu wyłacznie piersią - częsta,
            wodnista, z grudkami. Moja mała nie reaguje alergicznie, a mleczko jej smakuje-
            wtrzacha je ze smakiem i spi po nim jak anioł.
            Położna nawiedziła nas jednak dzisiaj. Rzeczywiscie nic odkrywczego mi nie
            powiedziała, ale obejrzała mała i mnie. Mi szwy po cc zdjęli od razu w piątej
            dobie przy wychodzeniu ze szpitala, wiec mam to już z głowy smile Generalnie ma
            przyjśc znowu po 6 tygodniach od porodu, zeby zobaczyć, czy sie w pełni
            zregenerowałam po połogu, a przy okazji dojrzeć mała. Jeszcze ma przyjśc
            pielegniarka do nas do domciu... Też już sie skołowałam z ta wizyta pediatry..
            Narazie muszę sie rozeznać kto przyjmuje w naszej przychodni.. Przy wyjściu ze
            szpitala pediatra powiedziała mi, że mam sie sama zgłosić na wizyte, jeśli do
            mnie nie przyjdą, do 3 tygodnia po porodzie.. Wiec u mnie chyba standardowo nie
            przychodzą, spróbuje w piatek pójśc do przychodni i sama się zorientować. Czy
            nie mogłoby wszędzie być po prostu standardowo? Zawsze cos wykombinują jednym
            słowem....
            Co do spacerków to na Wybrzezu dzisiaj zrobiło sie bardzo chłodno i wieje a ja
            nie mam jakos odwagi wywieźć Lusi, zeby sie nie przeziębiła.. narazie ją
            poweranduję, w przyszłym tygodniu pogoda ma sie poprawić (mam nadzieje) smile
            • aaania Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - wizyta połoznej itp. 04.11.04, 09:54
              Cześć dzielne mamuśki,
              widzę, że pięknie się tutaj wspieracie. I mnie by się to wsparcie przydało, bo mi już ręce i nogi opadają... Mój synek budzi się w nocy co godzina, najmarniej dwie. O 5 już się rozbudza na dobre. Do tego jest bardzo płaczliwym dzieckiem, właściwie kiedy nie śpi, to płacze, a raczej marudzi, bo raczej kolki to nie są. Pewnie go coś boli, około 3 miesiąca powinno już wszystko dojrzeć i maluszek powienien się uspokoić, tylko... jak ja dotrwam? Mam w domu dwuletnią coreczke, dla której też muszę znaleźć czas.
              Zmieniamy się z mężem w nocy w dyżurach nad synkiem, ja do 4, potem mąż przynosi mi go tylko na karmienie i buja go, nosi, wpycha smoczka itp. żebyśmy z malutką mogły pospać do 8-9... Nie jest łatwo, oj nie jest. Wiedziałam, że nie będzie, ale nie, że aż tak... Zrobiłam się drażliwa od tego jego płaczu, właściwie gdyby nie obecność córeczki, to zwątpiłabym w ogóle w moje umiejętnościa jako matki i depresja byłaby gotowa. A tak jakoś się trzymam.
              Do tego córa po raz drugi od narodzin brata podłapała katar, którym maluszka zaraziła. Katar u takiego brzdąca to prawdziwy koszmar, utrudnia karmienie i oddychanie; do tego trzeba go pilnować, żeby nie przeszedł w cos poważniejszego i biegac po lekarzach...
              Już nie mam sił crying
              Buuuuuuuuuuuuuuuuuuu
              • borowina75 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - wizyta połoznej itp. 04.11.04, 11:12
                u mnie jest podobnie, tylko kataru nie ma...

                mały co prawda w dzień jest raczej spokojny, ale jak tu się przespac w dzień,
                kiedy w domku 2,5 letnia córka, której trzeba poświęcać dużo czasu i uwagi,
                zwłaszcza, ze przechodzi właśnie jakiś trudny etap - dosłownie wszystko na nie!
                Już mi brak pomysłów, jak podstępnie egzekwować pewne rzeczy, bo nie chcę
                ciągle zmuszać jej siłą do wszystkiego.
                A noce... szkoda gadać. Tymek marudzi, kwęka, płacze, ulewa, ssie...
                I tak do 4-5 rano. Później łaskawie śpi do 7,30smile
                Jestem w szoku, tym bardziej, że starsza córka właściwie odpoczątku odróżniała
                dzień od nocy i w nocy budziła się tylko 2-3 razy na piętnastominutowego cyca,
                po czym spała w najlepsze!
                Wiedziałam, ze nie wszystkie dzieci są tak łaskawe, ale nie spodziewałam się
                takiej różnicy!!!
                Cała moja nadzieja w tym, ze jakos to się powoli unormuje.

                Trzymajmy sie i nie dajmy się!
                • aaania Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - wizyta połoznej itp. 04.11.04, 11:28
                  Na szczęście moja córcia po tygodniu zaakceptowała malucha i przestała miec z tego powodu jakiekolwiek problemy. Nie zauważyłam żadnych zmian w jej zachowaniu, jak to dobrze.
                  Córka też była spokojniejsza jako niemowlę, kiedy się najadła po prostu spała te 3 godz. A synek pomimo tego, że się najada (waży już prawie 7 kg. w wieku 6 tygodni), ciągle się drze, marudzi... Dzień niewiele różni się od nocy, choć w nocy po najedzeniu się zasypia łatwiej, widać że zaczyna odróżniac pory dnia, choć mi marzy się, żeby choć 4 godziny snu jednym ciągiem!
                  Dodam tylko, że wcześniej córka wcale nie chorowała, a teraz pod rząd dwa przeziębienia... Może ona w ten sposób odereagowuje pojawienie się rodzeństwa...? crying
                  Staram się nie poddawać, ale powoli robi się ze mnie bomba zegarowa. Nie chcę oderagowywać na starszym dziecku!!!
                  Po co nam to było...
    • catalina1 Re: Spanie 04.11.04, 11:35
      Jak wygląda u Waszych Maluchow spanie w dzień. Czy jak są nakarmione to śpią??
      Pawełek jak nawet zasnie przy cycu i zostawie go samego to sie budzi prawie
      natychmiast, to samo jest po przelozeniu do łóżeczka, wlasnie włózyłam go do
      wózka i zasnął sam bez bujania żadnego. Czy to problem lęku przed przestrzenią??
      • borowina75 Re: Spanie 04.11.04, 12:04
        Nie mam pojęcia, jak to jest z tą przestrzenią, ale Tymek w swojej małej
        kołysce osłoniętej szczelnie ochraniaczem jakoś nie chce spać, a na naszym
        łóżku 140X200 spi mu się świetnie. Zwłaszcza, jak obok śpi mamasmile
        W dzień też całkiem chętnie zasypia w foteliku samochodowym.
        Bo w nocy niestety, nigdzie mu nie jest na tyle wygodnie, żeby spaćuncertain
        • aaania Re: Spanie 04.11.04, 12:15
          U nas też mały kima przy cycusiu, ale dopóki cycuś dotyka choćby brody smile Szansa na zostawienie go w łóżku istnieje tylko w nocy i tylko po odpowiedniu długim cysianiu (żeby przeszedł w nastepna fazę snu). W dzień najedzony czasem uśnie sam w wózku (tylko ze smoczkiem, niestety), czasem pobujany troszkę.
          Mój synek lubi być cieplutko opatulony i nie lubi mieć za duzo przestrzeni.
          Dłużej pospi tylko solidnie zmęczony (wieczorem kapię go ok. 21, a nie pozwalam usnac od ok. 18-19), wtedy jednym ciągiem potrafi kimnąć te 3 godz.
          W dzień śpi z rzadka i krótkimi zrywami.
          Widać wszytsko zależy od dziecka.
          • maurug witajcie 04.11.04, 13:11
            Hej,
            mój mały ma dziś 9 dni, jest super - bardzo uregulowany jak na takiego
            dzieciaczka, je i śpi, czasem sobie czuwa i rozglada sie wtedy powaznymi
            oczkami. Bardzo sympatyczny chłopak.
            Mam do Was pytanie, dziewczyny - ile dni po porodzie wyszłyście z dziećmi na
            pierwszy spacer? U mnie wczoraj była położna i kazała go werandować od wczoraj,
            a dziś teoretycznie mogliśmy wyjść na spacer, ale skończyło się na werandowaniu
            też, - boję się, że to za wcześnie na spacer, jak myślicie? Ja chyba poczekam
            do soboty, choć, szczerze mówiąc, świruję w domu.
            Napiszcie, jak było u Was
            pozdrawiam, M.
            • catalina1 Re: witajcie 04.11.04, 15:37
              My na spacer wyszliśmy po tygodniu, zresztą za radą położnej, nie było żadnego
              werandowania. I tak dzień w dzień chodzimy sobie godzinkę po dworzu a potem
              najczęściej Pawełek dosypia na balkonie jeszcze z pół godzinki. Tak jak w tej
              chwili wink)
            • malgosik77 Re: witajcie 04.11.04, 15:42
              Moja Łucja skonczy jutro 2 tygodnie, narazie jeszcze nie spacerowałysmy,
              weranduje ją tylko. Pogoda u nas nieciekawa i dlatego połozna odradziła mi na
              razie spacer sad Mama nadzieję, że po weekendzie ociepli się i wyjdziemy na
              spacerek, bo ja tez świruję juz w domu sad Szkoda, że nie mamy balkonu sad
              • maurug Re: witajcie 04.11.04, 17:07
                Po całym dniu spędzonym w domu (wcześniej miałam możliwość wyjścia sama choć na
                pół godziny - a to mama została z maluchem, a to mąż - dziś już nie) podłapałam
                ból głowy i pomyślałam, że chyba też po prostu wyjdę z Maciusiem jutro na
                spacer - choć na pół godziny. Słońce w Warszawie(jeżeli będzie słońce) naprawdę
                przygrzewa, Maciek miał dziś przedsmak dotleniania- ok 40 minut sie werandował
                (też, niestety, nie na balkonie, nie mam sad, więc chyba nie stanie mu się nic
                złego. A mnie, naprawdę, brakuje POWIETRZA!
                Pozdrowienia,
                m.
      • malgosik77 Re: Spanie 04.11.04, 15:39
        Moja Mała jakoś chyba zaczeła się regulować wink Generalnie przesypia cała noc w
        swoim łózeczku, ale najedzona butlą... spi od 23 do 5-5.30, potem przewijanko,
        piers i kimamy razem w moim łózku do 8-9. Potem znowu pierś i ok. 12-13 zasypia
        do ok. 17. Budzę ją wtedy, bo chce żeby sie zmeczyła i pospała w nocy.
        Generalnie wtedy je pierś, ok. 21 ją kapię i daję butle- uspianie troche trwa,
        bo Lusia marudzi nawet przez sen, ale w końcu wskakuje w II faze snu i jest
        ok smile W dzien mała spi w wózku, jakoś lepiej usypia niż w łózeczku.
        Jak ssie pierś to tez co chwilę przekimuje, ale jak ja odstawię to po 5
        minutach budzi sie znowu i dalej chce ssać. Gdyby nie ta butelka, to chyba by
        mnie wyssała na amen.. tym bardziej, że bardzo mi niewygodnie karmić na leżąco,
        no a siedzenie cała noc raczej też mi się nie uśmiecha....
        • magda.81 Re: Spanie 04.11.04, 18:22
          Niestety wróciłam dziś od lekarza zapłakana! Po zważeniu Ninki wyszło,że przez
          3 tygodnie przytyła TYLKO 150g! Pediatra poradzila ściąganie pokarmu i
          podkarmianie nim małej oraz mlekiem Nutramigen. Nie mogę sobie wybaczyć, że
          przez 3 tyg. głodziłam własne dziecko. Skierowała nas na badania krwi
          (już odebrałam wyniki - wszystkie dobre) oraz na badanie moczu - jutro bądziemy
          bawiły się w łapanie siku, bo do woreczków nie można ponieważ to są skierowania
          także na posiew. Jeśli za tydzień po zważeniu nic nie ulegnie poprawie to
          idziemy do szpitala na dalsze badania.
          Trzymajcie kciuki za Ninkę, żeby duuuuużo jadła.
          Magda
          • aaania Magda, głowa do góry! 05.11.04, 11:23
            Magda, najwazniejsze, że mała w ogóle cos przybrała na wadze! Pomyśl, że kiedyś ie było takiej opieki pediatrycznej nad noworodkami, kobiety karmiły piersią i o ile po dziecku nie było widać, że coś jest nie tak, nikt nie odstawiał, dokarmiał. Zdrowe dziecko (a wyniki krwi wskazują na to, że jest zdrowe) nie da się zagłodzić, a pediatrzy zbyt lekką ręką zalecają wszelkie dokarmianie, odstawianie od piersi itp.
            Kiedy okazało się w 3 m-cu, że córka kiepsko przybiera na wadze panikowałam przy każdym ulaniu, winiłam siebie o to, że ją głodzę. Na szczęście wylądowałam w poradni laktacyjnej, gdzie ktoś uświadomił mi ten oczywisty fakt: dajcie sobie trochę czasu, natura wymyśliła karmienie i w naturalny sposób powino się wszystko ułożyć, przystawiaj regularnie, nawet jeśli płacze, pomyśl co mu może przeszkadzać i będzie dobrze. Oczywiście konroluj wagę dziecka i dzialaj w porozumieniu ze specjalista, ale staraj się myślec pozytywnie.
            I u Was będzie dobrze, nie wiń siebie, postaraj się doszukac przyczyny, czasami tak trudno spojrzeć na problem z innej strony (bolące brodawki, zbyt szybko płynący pokarm, zła pozycja do karmienia, pleśniawki u małej itp.) dlatego poradź się fachowca w poradni latacyjnej. I nie poddawaj się, a będzie dobrze.
            Pozdrawiamy serdecznie
            • malgosik77 Re: Magda, głowa do góry! 05.11.04, 19:18
              Magda, nie martw się ! Ja miałam podobnie w szpitalu, w efekcie mała wylądowała
              na kroplówce, a ja czułam sie podle, jakbym nie dawała jej w ogóle jesć sad
              Bałam się, że w ogóle nas nie wypuszczą ze szpitala w terminie sad Kroplówka
              pomogła, chociaż wenflon wbity w główkę małej wyglądał koszmarnie... strasznie
              mnie to zdołowało, ale pediatra właśnie dlatego zaleciła dokarmianie. Małej
              narazie nie ważyłam, ale mam nadzieję, że tyje... Jest zadowolona, nie ma oznak
              odwodnienia, skórka rózowiutka, usteczka nie wyschniete....Może taki własnie
              urok naszych dzieci, że szybko spalają i wcale dużo nie tyją wink
              Będzie ok smile
        • catalina1 Re: Spanie 05.11.04, 11:05
          A ja się nauczyłam spać i karmić wink Co prawda o wiele lepiej Mały jest
          przystawiony do piersi jeśli pomaga nam tata, ale sami też sobie jakoś dajemy
          radę. Staram się nie dokarmiać butlą, na razie jeszcze mam na tyle dużo sił, że
          jestem w stanie funkcjonować nawet po kiepsko przespanej nocy.
    • sylwia32 Re: PAŹDZIERNIK 2004 :) - czy ktoś już jest? 04.11.04, 18:27
      Magda mam nadzieję, że z Ninką będzia wszystko ok , szczególnie , że badania
      krwi są dobre.
      Trzymajcie się cieplutko i nie płacz , bo to źle wpływa na Ciebie i Twoje Maleństwo.
      sylwia i michałek 11 dni
    • catalina1 Re: Kawa ;-) 05.11.04, 11:08
      Właśnie zrobiłam sobie kawę, małą z mlekiem ale jaka jest dobra wink Mały
      powinien pospać jeszcze ze dwie godzinki więc mu nie powinno nic być (według
      opinii położnej).
      • aaania Re: Alergia 05.11.04, 11:26
        A u nas, niestety, kilka dni temu pojawiły sie krostki na twarzy wyglądające na uczulenie. I chyba chodzi o nabiał. Skaza białkowa? Żegnajcie serki, masełka... crying Buuu
        • catalina1 Re: Alergia 05.11.04, 11:36
          A może to trądzik niemowlęcy tylko?? To się często spotyka.
          • aaania Re: Alergia 05.11.04, 11:46
            Obawiam się, że nie tylko, choć chciałabym bardzo, żeby to był trądzik niemowlęcy. Krostki na uszkach, policzkach, skroniach, za uszkami, takie charakterystyczne miejsca. I zaognoają sie wieczorem. Córka miała skazę białkową i boję się, że to wyglądało podobnie.W przyszłym tygodniu idziemy już na pierwsze szczepienia i sie okaże.
            Pozdrawiamy
            • punia13 Re: Alergia 05.11.04, 12:57
              Cześć! Zapraszam na forum Urodzony: październik 2004 /forum/71,1.html?f=24386
              Myślę, że tak będzie łatwiej się porozumieć smile
              Pozdrawiam
              Dagmara(dagg)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka