rebcia
12.03.05, 10:42
Cześć dziewczyny! Pewnie odwiedzam Was ostatni raz. Tak strasznie mi ciężko!
Moje maleństwo obumarło dwa tygodnie temu. Niczego sie nie domyślałam, objawy
były cały czas ,no może nudności mi troche mineły z czego sie cieszyłam.
Stało sie to tak nagle ,że mam wrażenie ,że to jest jakiś okropny sen.
Pierwsze zaczełam bezboleśnie krwawić ,ale to jeszcze nic złego uspokajał
mnie lekarz,powiedział ,że w tym akurat czasie łożysko przejmuje swoja
funkcje i często takie objawy występuja i są zupełna fizjologią. Troche sie
więc uspokoiłam ,ale że miałam taka możliwość ,to poprosiłam znajomą lekarke
aby przyjechała do domu z USG i wszystko sprawdziła. No i wtedy sie okazało,
że dzidziuś jest mniejszy o dwa tygodnie , i że nie widzi bijącego serduszka.
Był też niewielki krwiaczek pod kosmówką. W tym momencie przestałam sie
łudzic ,a trzy godziny później było już po wszystkim...myślałam ,żę tego nie
przetrwam , koszmar!!! Dodam jeszcze ,że była to długo oczekiwana ciąża i
dbałam o siebie bardzo, bardzo. Z tego wniosek ,że co ma być to i tak będzie!
Szukam jakiś dobrych stron tego co sie stało ...może urodziło by się
chore...no nie wiem musze jakoś przez to przejść. Gdyby nie mój wspaniały
mąż ,to nie wiem co bym zrobiła, jest bardzo dzielny chociaż wiem ,że
przeżywa to nie mniej ode mnie. Mam nadzieje ,że z waszymi maleństwami będzie
wszystko dobrze - nawet jestem tego pewna - dość już na tym forum takich
wątków jak mój! Pozdrawiam Was gorąco Gocha!