Dodaj do ulubionych

MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005

    • emma_euro_emma Re: MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005 15.09.05, 11:19
      Dziewczyny, poradźcie coś na wypadanie włosów. Sebastian ciągle ma pełno moich włosów w rączkach, tym bardziej, że co chwilę ciągnie mnie za niesad
      • truskaweczka12 Re: MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005 15.09.05, 13:24
        Kiedyś używałam szamponu RADICAL (chyba tak się nazywał) i pomagał. Jest chyba
        cała seria kosmetyków o tej nazwie.
        • olina77 Re: MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005 15.09.05, 15:07
          Szybko na wszystko, bo mam mało czasu.

          Zaraz jedziemy do nefrologa - prywatnie, bo ze skierowania termin za 2
          miesiące!!! Siki łapałam do kubeczka, przemywałam riwanolem itd. Zgodnie ze
          sztuką. Wczoraj byłam na usg nerek - wszystko ok. Młody wpadł w histerię, chyba
          ten żel był za zimny sad

          Kasa z chrzcin - my kupiliśmy matę edukacyjną i odłożyliśmy na inne Jaśnie Pana
          zakupy, na które ciężko byłoby z kasą (fotelik do karmienia, następny fotelik
          do auta itp.).

          Włosy - ja pochłaniam witaminy już ze 2 tygodnie. Resztka z ciąży Feminantalu,
          cynk i Silica firmy Naturell (100 tabletek/24 zł - w aptece powiedzieli, że
          rewelacja na włosy i paznokcie). Poprawa i owszem jest. Już nie zapycham
          prysznica myjąc włosy smile Ale jeszcze trochę wypadają.

          Witam kolejnego Bartosza na forum!

          Waga. Mój klusek już dawno potroił swoją urodzeniową smile Aktualnie 6,5 żywej
          wagi! Nadrabia chłopak!

          Marchewka spowodowała wysypkę sad Poczekałam aż w/w zejdzie i dzisiaj dostał
          jabłuszko. Mam nadzieję, że nie będzie na wszystko jak leci uczulony!

          Zdjęcia - my zamawiamy przez superfoto. Staram się co miesiąc, żeby potem nie
          było 100 tysięcy do wywołania na raz. Zawsze płacę koło 100zł. 10x15 - 0,49zł.
          Dodatkowo 10 szt zawsze gratis. Przesyłka 4 zł jak się płaci z góry, 10 jak
          przy odbiorze. Jakość była ok. Do dziś! Rano pocztonosz przyniósł i są
          prześwietlone! Biały aż krzyczy ze zdjęć, a wszystkie jasne się zlewają (beż,
          krem, jasny żółty itp.). Na jednym zdjęciu mam kremową bluzkę i stoję na tle
          jasnej ściany. W efekcie widać głowę i dłonie! Normalnie coś im napiszę!

          Cruk, walcz z oczkami! Jak ci się jeździ spacerówką? Mam wrażenie, że wygląda
          ortopedycznie przez te rurki na wierzchu. Ja z gondolki jestem bardzo
          zadowolona! Mam podniesione plecki i dodatkowo poduchę i Młody sobie siedzi jak
          chce podziwiać świat. A do spacerówki przełożyłaś budkę, czy jeździsz bez?

          Uff... chyba wszystko. Aha! Od kilku dni znowu mam horror przy karmieniu. Jest
          głodny, ryczy, butlę odpycha. Krzyk, łzy jak grochy. W końcu zasypia (po
          jakiejś godzinie) i wtedy butlę na śpiocha w pionie. Koszmar!!! Kiedy ja się
          zacznę cieszyć jego dzieciństwem do cholery??? Kolejnego dziecka to chyba nie
          będzie... I po co ja to wszystko odkładam? sad Mam nadzieję, że jak wytępimy tą
          wstrętną bakterię z moczu będzie lepiej.

          Lecę pakować graty na wielką wyprawę do lekarza...
          Buziaczki!
          • emma_euro_emma Re: MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005 16.09.05, 00:17
            Oj, Olu, cierpliwości. Chociaż rozumiem, że jest Ci ciężko; ciągle cośsad
            A te zdjęcia to oddałabym do reklamacji.
            Sebastian od ok. tygodnia jeździ w spacerówce (wyjęłam gondolę, bo się w niej ledwo mieścił), oczywiście rozłożonej. No i musieliśmy wymienić wanienkę na większą...
            A od ok. 3 dni to jest strasznie marudny; muszę go karmić w nocy z 5 razy, bo się często wybudza, a przez całe dnie taki jakiś maruda się zrobił. Nie wiem, czy to kwestia pogody czy czegoś innego. No cóż, przeżyję...
            Pozdrawiam.
            Kasia
            • madzias1968 Re: MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005 16.09.05, 10:29

              Mój Piotruś też ostatnio jakiś marudny w nocy i cycuś jest podawany kilka razy .
              Ale w dzień w miarę ładnie śpi, choć oczywiście mógłby trochę więcej i dłużej.
              Cały czas walczę z katarkiem. Czy oprócz wpsikiwania wody morskiej możecie coś
              jeszcze polecić?
              Madzias

              Mój Piotruś
              • madzias1968 DO EMMA-euro-EMMA 16.09.05, 13:17

                • emma_euro_emma Re: DO EMMA-euro-EMMA 16.09.05, 13:35
                  Jasne, już przesyłam.
                  • madzias1968 Re: DO EMMA-euro-EMMA 16.09.05, 13:50

                    Baaardzo dziękuję, ciekawe czy dam sobie radę. Oby tylko Piotruś zechciał dać
                    mamusi czasem trochę czasu.
                    Madzias
                    Mój Piotruś
              • truskaweczka12 do madzias1968 16.09.05, 13:48
                Ja wpuszczałam małemu sól fizjologiczną. Pomogło błyskawicznie smile
                • madzias1968 Re: do madzias1968 16.09.05, 14:30

                  W takim razie spróbuję. Oby pomogło, bo bardzo się maluszek męczy, zwłaszcza
                  przy jedzeniu.
                  Madzias
                  Mój Piotruś
                  • olina77 Po nefrologu... 16.09.05, 17:05
                    W końcu trafiliśmy w dobre ręce! Wizyta trwała godzinę! Wypytał się bardzo
                    szczegółowo o wszystko - łącznie z całą ciążą. Oczywiście tak jak podejrzewałam
                    powinniśmy trafić do takiego lejkarza z miesiąc temu , a nie podawać Furaginę -
                    porównał to do brania witaminy C na zapalenie płuc. Dostaliśmy antybiotyk na 15
                    dni. Potem kontrolny posiew moczu (pobrany z cewnika), jak będzie jałowy to
                    badanie CUM. Coś mało ciekawego, pod znieczuleniem - zrozumiałam że jest to usg
                    przez cewkę moczową. Jeśli źle zrozumiałam może ktoś mie oświeci. Mam nadzieję,
                    że wyjdziemy z tego, bo i my i Bartek jesteśmy już zmęczeni! Aha! I lekarz
                    powiedział, że leczenie potrwa z rok do całkowitego wyleczenia! Super, co? Na
                    rehebilitację też mamy chodzić rok. Do pracy to chyba nieprędko wrócę, no bo co
                    ja z tym berbeciem zrobię? Kto będzie z nim po lekarzach latał?

                    UWAGA! WAŻNA INFORMACJA DLA MAM CHŁOPCÓW!!! :
                    Od w/w lekarza, który jest od tego. Ptaszka myjemy ściągając napletek tyle ile
                    się da. Nic na siłę! Nie ma boleć, ani krwawić! Dosłownie tyle ile skórka sama
                    schodzi, na początku może to być tylko 1 mm. Pod napletkiem zbiera się serek,
                    który jest siedliskiem bakterii (możliwe, że stąd jest ta "nasza"). Serek to
                    syf i koniecznie trzeba to ścierać. A robi się to tak: kupujemy roztwór
                    riwanolu i waciki jałowe. Do miseczki wlewamy troszkę ciepłej wody i dolewamy
                    riwanolu tyle, żeby uzyskać słomkowy kolor. Moczymy gazik i polewamy pisiola (z
                    odciągniętą skórką), następnie w/w wacikiem ścieramy serek do czysta. Należy to
                    powtarzać tak często jak jest serek - u nas kilka razy dziennie.
                    Czytałam wcześniej, że skórki się nie rusza - błąd! Powodzenia!
            • sowikoj Re: MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005 16.09.05, 17:42
              Kasiu, a nie idą mu czasem ząbki? Moja Oleńka teraz też częściej się wybudza i
              o 3 juz domaga się cyca. Nie wadzi mi to bo potem śpi do 6,30. Ale w dzień dziś
              też coś marudziła.

              Wasze dzieciaczki są faktycznie duże. Moja Ola ma ok.60 cm. Ciuszki nosimy na
              62 czasem na 68, ale są jeszcze za duże. A co do Pitulka od Cruk to faktycznie
              silna bestyjka z niego!
              U nas od dwóch dni oczko czyste, ale po tym co piszecie jeszcze trochę ja
              pomasuję. Dziś byłyśmy w szpitalu na kontroli w poradni patologii noworodka.
              Jest OK. Maiał USG p. ciemiączkowe robione i jest OK. Nioe musimy iść do
              neurologa smile, ale torbiel się jeszcze nie wchłonęła sad. Na nast.wizycie mam się
              do kontroli zgłosić po raz kolejny sprawdzą co i jak. A wizytę mam na 9.XI !
              razem z kontrolą bioderek! Wszystko w jeden dzień! ALe to i lepiej, bo 15. IX
              wracam do pracy sad po urlopie. Na pół etatu jak się szefowie zgodzą. Zobaczymy.
              Rozmowę w tej sprawie mam mieć na początku X. Trzymajcie kciuki!

              Ola - pisz co i jak z Bartusiem.
              Pozdrawiam deszczowo!
              • kaqsia Re: MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005 16.09.05, 20:35
                hej dziewczyny, a jak u Was ze smokami?
                Mój Słoneczniczek jest karmiony cycusiem,więc jak zorientował się,że ze smoczka
                nic nie leci to zaczął nim pluć jak z pestek wiśni.Załapał go dopiero 2
                tygodnie temu i dzięki temu mogłam wrócić do pracy, bo za smoczkiem-
                uspakajaczem poszedł smoczek z butelki.A zaczęłam próby smoczkowe, bo Bartuś
                ssie palce.Na szczęście nie kciuki tylko wskazujące albo te od "brzytkich
                znaków".
                A jak Wy sobie radzicie?

                Sowikoj,trzymam kciuki za rozmowę z szefami.

                A jeśli chodzi o marudzenie to chyba coś jest w "powietrzu",bo mój Bartuś też
                od kilku dni marudzi i w nocy też je kilka razy i nie chce spać w swoim
                łóżeczku tylko z nami przy cycusiu.

                Agata
    • aagulek balonik... 17.09.05, 13:19
      witam, dzis znowu mialam zajecia ale tym razem maz mnie odwiozl a ze zajecia na
      przeciwko zoo to zabral mala na spacer i kupil balonik, ktos juz na forum to
      polecal..dziewczyny super sprawa, przywiazany o nozki badz raczki Magduli,
      ktoras fikala to zajecie do godziny spokojnie, na razie ona jeszcze nie
      wszystko lapie w raczki wiec bylo ok, pewnie jak zacznie to bedzie sie zloscic
      ze nie moze zlapac, ale poki co super zabawa, polecam, jeszcze kolowrotek do
      wozka musimy kupic...jutro znowu zajecia niby na 9 i ciekawe czy tez sie
      urwe..fajnie spedzic z mezem weekend w domu, pozdrawiam.Aga
      • jaiza do Sgosi: u Eli ok, ale kłopoty z Łukim 18.09.05, 13:35
        Niestety zaobserwowałam objawy wielikego lęku u Łukaszka przed przedszkolem
        (min. popuszczanie moczu, zrywanie się z krzykiem w nocy,
        nerwowe podskoki i wymachianie rękami, nieopuszczanie mnie na krok - kurczowe
        trzymanie się spodni). Postanowiłam najpierw, pochodzić z nim do przedszkola,
        mając nadzieję, że jak się oswoi z nowym miejscem to będzie lepiej. To co
        zobaczyłam wstrząsnęło mną: mój inteligentny, radosny synek był jak zastraszone
        zwierzątko szamoczące się w klatce, nie chciał brać udziału w zabawach gupowych
        typu "stary niedźwiedź", nie docierały do niego polecenia pani itd. Do tego
        zauważyłam, że przedszkolanki nie radzą sobie z problemowymi dziećmi i robia
        podstawowe błędy, np. jak dziecko płacze (samo na dywnie a dzieci lepia z
        plasteliny przy stolikach) pani pije spokojnie kawę, jesli dziecko nie ma
        ochoty na udział w jakiejś zabawie to straszą, że zaprowadzą do maluchów.
        Myślę więc i nawet przeczytałam w jednej z książek, że edukacja przedszkolna
        może negatywnie wpłynać na dziecko, że wcale nie rozwiaże jego problemów
        emocjonalnych a wręcz przeciwnie. Przeczytałam też, że przedszkole wcale nie
        jest potrzebane do prawidłowego rozwoju dziecka. Sama zresztą nie chodziłam do
        przedszkola i jestem noramalnym człowiekiem. Zdecydowałam, że mój synek póki co
        nie będzie chodził do przedszkola. Poszukam mu jakiejs małej grupy, może czegoś
        w rodzaju Bajolandii, gdzie dziecko zostaje na godzinkę czy dwie. Zadbam tez o
        wprowadzenie więcej reguł w życiu domowym.
        Sgosiu, a jak u Twojej Hani? Czytałam na forum "przedszkole, że też nie bardzo.
        Wiesz, jak chodziłam z Łukaszkiem do przedszkola to były dzieci, które świetnie
        się adoptowały, ale brak zainteresowania wychowawczyń lub ich wręcz niechęć i
        krzyki powodowały, że na ich buziach coraz cześciej widziałam "podkówki" i
        łezki w oczach. Szkoda gadać ...
        Ela spokojana, póki co zdrowa, chociaż my smarakamy i kaszlemy ....
        Chrzest przeżylismy.
        • aagulek Re: do Sgosi: u Eli ok, ale kłopoty z Łukim 18.09.05, 19:32
          o matko, strasznie Ci wspolczuje, co prawda nie mam starszaka w domu ale
          potrafie sobie wyobrazic co bidulek czuje, to jest niestety przeklenstwo
          dzieci, ktore sa bardziej inteligentne czy tez szybciej sie rozwijaja niz inne,
          wierze ze bedzie dobrze, do zycia w grupie sie musi przystosowac predzej czy
          pozniej ale powoli, coz dla Niego to tez ogromne zmiany w zyciu, nagle mama
          zajeta a na dodatek wysyla do przedszkola wink tak to z boku wyglada i mysle ze
          oczami Łukaszka jeszcze gorzej ale o tym na pewno czytalas w madrych
          ksiazkach..a przedszkolanki chyba bym rozstrzelala, nadal jestem zdania ze
          powinny sie tam znalezc osoby z powolaniem, ale wiadomo zarobki...inaczej sama
          bym przedszkolanka zostala, buziaki,Agnieszka
        • sgosia5 Re: do Sgosi: u Eli ok, ale kłopoty z Łukim 18.09.05, 23:15
          Najpierw skopiuję to co napisałam na Przedszkolach, gdyby jeszcze któraś
          czytała odpowiedź i nie wiedziała o co chodzi:

          U nas też kryzys, chociaż nie było płaczów przy rozstaniu, ale wygląda na to,ze
          jej się trochę znudziło.
          Wczoraj (czw) twierdziła, że nie pójdzie, rano guzdrała się jak tylko mogła,
          próbowała wymusić, żebym odebrała ją po obiedzie, co mogłabym zrobić, bo siedzę
          w domu z dzidzią, ale nie byłoby mi to na rękę, więc nie wdawałam sie w
          dyskusję, tylko obiecałam, że będzie dobry podwieczorek (bo przeczytałam
          poprzedniego dniasmile a po powrocie juz było ok. Cały czas niepytana opowiadała
          jak było na rytmice, spiewała piosenki itd.
          A od kilku dni nie sposób było cokolwiek z niej wydobyć, na pytanie o
          przedszkole reagowala prawie wrzaskiem, cos w rodzaju: dajcie mi wreszcie
          spokój!, więc od wczoraj odpuściłam sobie wypytywanie.

          A teraz jaizo odpowiadam:
          Z Hanią mamy ten problem, że w przedszkolu przez kilka dni nie siusiała,
          zresztą w domu też trzyma bardzo długo, do ostatniej chwili, jakby nie chciała
          żeby jej przypominać i chce sama decydować a sama ciągle zapomina i w ostatniej
          chwili leci na nocnik. A w przedszkolu sa tylko sedesiki, takie małe, ale nieco
          większe niż nasza nakładka na sedes (bo sama widziałam), z której umie
          skorzystać. Jak ją odbierałam o 12 to jeszcze pół biedy, ale wytrzymać do 15 to
          już nie takie proste (no i okropnie niezdrowe, ale jakoś nie moge jej tego
          wytłumaczyć...).
          No i w ostatni wtorek się zsiusiała, a właściwie zlała z całego dniasad(( chyba
          dość mocno to przeżyła, bo pani dyr., która tam wparowała jak usłyszała wraski
          zza ściany zrelacjonowała mi przebieg zdarzenia.
          Podobno nawet chciała zrobić, ale wpadła do łazienki i była zamknięta klapa,
          nie wiedziała co zrobić, mi potem opowiadała, ze było zamknięte. A poza tym
          mówiła, że boi się że wpadnie do sedesu. No i po tym zdarzeniu nie chciała iść,
          ale zbyt wielkiego oporu nie było.
          No więc następnego dnia ją odprowadziłam, pogadałam z panią i obiecala mi że
          będą jej pomagać. Z tego co wiem, to podziałało, bo przynajmniej raz siusia
          razem z panią.

          Jak już napisałam był to jeden z problemów, mam nadzieje na razie zażegnany.

          Poza tym Hani raczej się podoba, a zwłaszcza jakieś zorganizowane zabawy w
          kółeczku, rytmika piosenki z pokazywaniem itd. i jak jej nie naciskam to sama o
          tym opowiada. Staram sie nie wyciągać z niej na siłę wszelkich informacji,
          chociaż aż mnie korci, żeby z niej wydobyć wszelkie szczegóły, bo się zapiera i
          nie chce nic powiedzieć.
          Takie zresztą było zalecenie pani psycholog, która była gosciem na pierwszym
          zebraniu z rodzicami i udzielała różnych rad. Mówiła tez aby sie nie zdziwić,
          gdy dziecko po powrocie z przedszkola będzie np. b. niegrzeczne (co u nas ma
          niestety też miejsce), bo w ten sposób chce odreagować konieczność dostosowania
          się do przedszkolnego rygoru. U nas objawia sie to m. in. wrzaskiem w
          odpowiedzi na różne polecenia i dużym oporem na moje prośby o cokolwiek, ale
          mam cichą nadzieję że to minie... Jak nie, to chyba spróbuje sie umówić na
          indywidualną konsultację z tą panią pedagog, bo jest taka możliwość.

          Poza tym martwi mni troche jeszcze jedna rzecz. Hania nigdy nie była specjalnie
          towarzyska, na placu zabaw zawsze wolała sie bawić sama niż z dziećmi, tak jak
          w domu. No chyba że ktoś wymyślał jakąś zabawę a wtedy ona lubiła sie
          dostosować. Tak więc w przedszkolu również bardzo chętnie włącza sie w
          organizowane zabawy i zajęcia (jak twierdzą panie, gdy ją odbieram), ale nie
          wiem czy z własnej woli bawi się z kimkolwiek.
          Jak po nią przychodzę to jest akurat po leżakowaniu i podwieczorku i dzieci
          bawią sie przez jakiś czas czym chcą, juz kilka razy zauważyłam że wtedy Hania
          stoi na środku i jakby bała sie do kogoś podejść albo nie wiedziała czy może
          wziąć jakieś zabawki. Troche mi wtedy smutno jak ja tak widzę.
          Wtedy tez jest już tylko jedna pani (bo wcześniej są trzy na teoretycznie 18
          dzieci) i z reguły jest zajęta jakimś innym dzieckiem a moje tak stoi jak
          bidulka.
          Też muszę o to zapytać panią, mam nadzieję, że mi coś więcej powie na ten
          temat, że nie jest tak źle...
          Zresztą podobno to przedszkole stawia na pierwszym miejscu rozwój emocjonalny
          dziecka, więc liczę na współpracę. Mam nadzieję, że moge na to liczyć zważywszy
          na kasę jaką dostają co miesiąc, bo to przedszkole prywatne. Z tego co widzę to
          panie raczej poświęcają dzieciom dużo czasu, na pewno przytulają te które
          płaczą. I nie chciałabym generalizować, ale mam koleżankę, która pracuje w
          przedszkolu państwowym i to co opowiada, to "włos się jeży na głowie"
          czyli "jaka płaca taka praca", niestety...Bo jak ma w grupie prawie 30
          trzylatków, to tylko patrzy, aby sobie czegoś nie zrobiły, nie ma czasu na
          indywidualne podejście do dzieckasad A dzieci są z bardzo różnych środowisk.

          Ja nie chciałabym rezygnować z przedszkola, dla mnie jest to dużym ułatwieniem,
          dla Hani myślę że też pewnego rodzaju rozrywką, bo ostatnio w domu ciągle
          ogladała tv a ja jej nie mogłam nic ciekawego zaoferować, brakowałoby jej tego
          co jej się podoba w przedszkolu, zimą często robiłysmy wiele rzeczy razem a
          teraz jakoś ciągle nie starcza mi czasu.

          Też myślałam kiedyś, czy nie wystarczyłyby takie organizowane zajęcia dla
          maluchów, ale troche nie o to mi chodziło. U nas jest taka możliwość, ale tam
          trzeba chodzić na 2-3h razem z dzieckiem a ja chciałam miec troche więcej czasu
          dla siebie a poza tym trochę oderwać ją ode mnie po trzech latach spedzonych
          tylko ze mną. Mam nadzieje że Hania jeszcze się rozkręci, ale nic na siłę.
          Ja też nie chodziłam do przedszkola, dopiero do zerówki, ale miałam dwie
          młodsze siostry, a Hania na razie jest takim troche odludkiem.
          To tyle o Hani.

          U Martynki na razie ok. Okresy czuwania ostatnio jej się wydłużyły do 2-3
          godzin, ale poza tym w nocy śpi ok. 12h z dwiema pobudkami na jedzonko, potem
          jeszcze ze 2-3 w południe i ze dwa razy po pół godz.
          Ostatnio cudnie sie śmieje, czasem na głos, ale głównie jak ją Hanka rozśmiesza
          gadając jakieś bzdury.
          Pieknie macha rączkami i nóżkami, uwielbia sie kąpać i na hasło "nie
          chlapiemy!" robi "rowerek" w wodzie, po czym pół łazienki pływasmile
          Jeszcze chodzimy na rehabilitację, ale jest juz prawie dobrze, jeszcze została
          tylko lekka asymetria.
          Mamy za sobą już pierwszą gorączkę i katar, który chyba Hanka przywlokła z
          przedszkola. To tyle.

          Pozdrawiamy!
          • sgosia5 Re: do Sgosi: u Eli ok, ale kłopoty z Łukim 18.09.05, 23:18
            jeeeezu! ale się rozpisałam...
    • aagulek ale cisza..coś się stało? 19.09.05, 19:18
      Witam Dziewczynki, a co to się stało, że nikogo na forum dziś nie było?
      straszne, widzę, że coraz rzadziej tu zaglądacie, ale przyznam się, że i ja
      mniej aktywna co zresztą widać, ale Ola wie, że tradycyjnie obskakuję kilka
      innych forów, w tym czerwcowe, lipcowe i majowe, zdarza się, że i kwietniowe no
      i o refluksie UKM.
      Dziś byłam w pracy, na rozmowie z szefową, teoretycznie powinnam wrócić w
      styczniu - tak się umawiałyśmy, no ale moje urlopy kończą się w listopadzie, a
      więc albo bezpłatny albo powrót. No chyba, że się rozchoruję i wtedy zwolnienie.
      Magdula była ze mną, to nasza pierwsza wyprawa autem na przednim siedzeniu i
      tylko my, bez tatusia. Mała spisała się dzielnie, po prostu aniołek, a na
      dodatek oczarowała wszystkich w pracy, oddałam Magdulę jednej mamie i sama
      pobiegłam porozmawiać z szefową. Na prawdę mamy kochane dziecko, nie boi się
      obcych i nie jest przywiązana do mamusinej piersi smile z tych wrażeń to zasnęła
      jakoś o 12.50 i obudziła się 0 18.30..ciekawe co będzie w nocy, dodam, że i ja
      padłam jakoś koło 15.Męczący był to dzień. W środę Magdula kończy 3 miesiące, w
      czwartek szczepienie, a teraz bawi się balonikiem a mamusia może sobie popisać.
      Co u Was?gdzie się podziewacie? Pozdrawiam,Agnieszka
      • aagulek do Sgosi i Jaizy 19.09.05, 19:40
        czytam te Wasze opowiesci o przedszkolakach i wlasnie mi sie przypomnialo, ze
        ja przynajmniej w szkole, z przedszkola nie pamietam, wytrzymywalam caly dzien
        w szkole bez sikania, brzydzilam sie po prostu..chyba powinnam poczytać to
        forum przedszkolakowe coby sie doksztalcic i uczulic...straszne maja zycie
        dzieciaki..ale i Wy tez nie macie lekko,powodzenia Mamuśki, Aga
      • renia73 Re: ale cisza..coś się stało? 19.09.05, 20:44
        aagulek napisała:
        > Dziś byłam w pracy, na rozmowie z szefową, teoretycznie powinnam wrócić w
        > styczniu - tak się umawiałyśmy, no ale moje urlopy kończą się w listopadzie,
        a
        > więc albo bezpłatny albo powrót. No chyba, że się rozchoruję i wtedy
        zwolnienie.

        Agnieszko, u mnie dokładnie tak samo, co więcej musze wrócic na cały etat. Jak
        szłam na macierzynski były zwolnienia, obnizki wynagrodzeń itp. więc raczej nie
        nastwiam się na sielankowy powrót...Agnieszko, coś robisz w związku z powrotem
        do pracy? Szukasz opiekunki? Sciągasz pokarm? Napisz jak jesteś zaawansowana?
        Ja niestety w lesie...
        Renia
        • aagulek powrót do pracy-przygotowania 19.09.05, 21:40
          Renia, jesli chodzi o powrot do pracy to i tak pozno bym wracala bo
          najwczesniej grudzien, a niektore mamy wczesniej niestety musza..jak sie
          przygotowuje? coz psychicznie to sie nie da przygotowac, ale w weekendy mam
          zajecia wiec zostawiam Magdule u mamy
          -karmienie-chce karmic piersia do roku, nie wiem jak wyregulowac laktacje by
          sciagac tylko raz w pracy, praca 8.30-16.00 no bo godzina na karmienie, inaczej
          bym byla do 17, wiadomo ze sterylizacja laktatora w pracy bylaby klopotliwa,
          mam reczny avent i martwi mnie ze sciaganie zajmuje mi okolo 30 minut, ciekawe
          co na to pracodawca; wiem ze wczesniej powinno sie porobic tzw dni probne jesli
          chodzi o sciaganie czy tez rozlaka z dzieckiem(to akurat wskazane) by zobaczyc
          jak piersi wytrzymuja,
          -opieka nad dzieckiem, coz maz moze tak pokombinowac z grafikiem ze bedzie
          pracowal 12.30- 20.45 wiec Niania od 12 do 18 i tak szukam, wiem ze moja mama
          moglaby juz byc u Malej o 17 ale to zostawie na sytuacje awaryjne, ja jezdze z
          pracy z drugiego konca warszawy i w korkach moge jechac ponad godzine niestety;
          co do poszukiwan, dalam ogloszenie na gazecie i na niani.pl jutro mam pierwsze
          spotkanie z Niania, zdam relacje co i jak..z tego co widze i wiem to jest
          szansa znalezc Nianie od 5 do 10 zl za godzine-w Warszawie, zobaczymy ja chce
          by tylko zajmowala sie dzieckiem i prasowanie Magdusi ubranek, gotowac chce dla
          Niej sama..
          -sciaganie pokarmu-mialam ambitny plan sciagac codziennie troszke, warunki mam
          ale jak maz idzie na rano to nie mam czasu, bo sie zajmuje Mala, mam jakies 5
          porcji, z jednej strony chce karmic, z drugiej wiem ze tak od 5/6 miesiaca
          powinnam cos wprowadzic, nie chce by dziecko mialo problem z nowymi pokarmami
          ale boje sie ze jak zaczne wprowadzac to z laktacja zrobi sie problem, wogole
          sie boje ze powrot do pracy zle na laktacje wplynie, stres niestety..pewnie
          skonczy sie tak ze w grudniu zaczne wprowadzac jabluszko, no bo i laktacje
          trzeba bedzie jakos zmniejszyc na dzien, moze sie samo unormuje..Magdula budzi
          sie raz w nocy wiec to byloby ok, choc wolalabym zeby przesypiala, ale na
          bliskosci tez mi zalezy, wiem ze z karmieniem to jest tak ze nam mamom bardziej
          zal zakonczenia karmienia niz dzieciom..jak mamy z doswiadczeniem maja pomysly
          co dalej to chetnie poczytam porad...ile czasu moze mi zajac uregulowanie
          laktacji?wiem ze to indywidualne ale moze jakies wskazowki, no i tradycyjnie
          prosba jak ktoras z Was ma do polecenia Nianie do chetnie skorzystam,
          oczywiscie Warszawa, moze byc do przyuczenia, pozdrawiam.Agnieszka PS Renia
          napisz jakie Ty masz plany.
          • renia73 Re: powrót do pracy-przygotowania 20.09.05, 11:04
            Odpowiem etapami:

            > Renia, jesli chodzi o powrot do pracy to i tak pozno bym wracala bo
            > najwczesniej grudzien,

            ja tez grudzieńsad

            > przygotowuje? coz psychicznie to sie nie da przygotowac, ale w weekendy mam
            > zajecia wiec zostawiam Magdule u mamy

            u mnie odpada, obie babcie daleko...

            > -karmienie-chce karmic piersia do roku, nie wiem jak wyregulowac laktacje by
            > sciagac tylko raz w pracy, praca 8.30-16.00 no bo godzina na karmienie,
            inaczej bym byla do 17,

            ja normalnie pracuje 9-18, wiec karmiac piersia do 17 , plus dojazdy, ale maz
            troche wczesniej kończy - mimo to potrzebuje nianię na aż 9h, dobrze jest kiedy
            mieszka blisko to wtedy przynajmniej ona nie dojeżdza wiec planuje rozwiesic
            ogloszenia w okolicy mojego domu...

            > wiadomo ze sterylizacja laktatora w pracy bylaby klopotliwa,

            co najwyzej mozna oblac wrzątkiem z czajnika i to wszystko...

            > mam reczny avent i martwi mnie ze sciaganie zajmuje mi okolo 30 minut,
            ciekawe co na to pracodawca;

            ja mam elektryczny medeli ale robi duzo szumu wiec nie wiem, sciąganie tez trwa
            ok 20 minut...

            > wiem ze wczesniej powinno sie porobic tzw dni probne jesli chodzi o sciaganie
            czy tez rozlaka z dzieckiem(to akurat wskazane) by zobaczyc
            > jak piersi wytrzymuja,

            piersi to sprawa indywidualna, ale jesli do tej pory nie mialas zastojów,
            nawałów to powinny sie w ciagu kilki dni dostosowac smile

            > -opieka nad dzieckiem, coz maz moze tak pokombinowac z grafikiem ze bedzie
            > pracowal 12.30- 20.45 wiec Niania od 12 do 18 i tak szukam, wiem ze moja mama
            > moglaby juz byc u Malej o 17 ale to zostawie na sytuacje awaryjne, ja jezdze
            z pracy z drugiego konca warszawy i w korkach moge jechac ponad godzine
            niestety;

            ja tez jeżdże - mam ok. 10 km w lini prostej ale te korki z powodu remontu Alei
            jerozolimskich - koszmar!

            > co do poszukiwan, dalam ogloszenie na gazecie i na niani.pl jutro mam
            pierwsze spotkanie z Niania, zdam relacje co i jak..

            napisz koniecznie smile

            z tego co widze i wiem to jest
            > szansa znalezc Nianie od 5 do 10 zl za godzine-w Warszawie, zobaczymy ja chce
            > by tylko zajmowala sie dzieckiem i prasowanie Magdusi ubranek, gotowac chce
            dla
            >
            > Niej sama..
            > -sciaganie pokarmu-mialam ambitny plan sciagac codziennie troszke, warunki
            mam ale jak maz idzie na rano to nie mam czasu, bo sie zajmuje Mala, mam jakies
            5 porcji,

            u mnie ze ściąganiem kłopot - mały straszny żarłok - w piersiach po karmieniu
            prawie nic nie ma sad wiec musiałabym sciagac pomiedzy karmieniami ale wtedy
            zajmuje sie małym - ewentualnie chce cos zjesc, wyjsc na spacer itp.

            > z jednej strony chce karmic, z drugiej wiem ze tak od 5/6 miesiaca
            powinnam cos wprowadzic, nie chce by dziecko mialo problem z nowymi pokarmami
            > ale boje sie ze jak zaczne wprowadzac to z laktacja zrobi sie problem, wogole
            > sie boje ze powrot do pracy zle na laktacje wplynie, stres niestety..pewnie
            > skonczy sie tak ze w grudniu zaczne wprowadzac jabluszko, no bo i laktacje
            > trzeba bedzie jakos zmniejszyc na dzien, moze sie samo unormuje..

            jak skonczy 4 m-ce spróbuje wprowadzic stopniowo jabłuszko, moze marchewke ew.
            kaszke. Niestety mlekiem modyfikowanym pluje na odległosc a na widok butelki z
            gumowym smoczkiem dostaje histerii...

            > Magdula budzi sie raz w nocy wiec to byloby ok, choc wolalabym zeby
            przesypiala, ale na bliskosci tez mi zalezy, wiem ze z karmieniem to jest tak
            ze nam mamom bardziej zal zakonczenia karmienia niz dzieciom..

            U mnie przy Mai było tak: do czasu powrotu do pracy spała do piatej rano bez
            pobudek, a jak wróciłam - budziła sie ciagle i chciała się przytulac (miała 8
            miesięcy)- cyc był jeszcze rano i po kapieli - wtedy dałam w nocy pierwszy raz
            smoczek i pobudki z czasem sie skonczyły - okazało sie ze to nie z głodu tylko
            z potrzeby ssania.

            Mały zaczyna brzeczec, wiec lece...

            Pozdrawiam, Renia
            • kaqsia Re: powrót do pracy-przygotowania 20.09.05, 21:02
              hej dziewczyny,nie jest tak strasznie.Wróciłam do pracy prawie 2 tygodnie temu
              choć mój Bartuś ma dopiero 3 miesiące.Na początek 4 godziny.Jak doliczę dojazd
              to wychodzi 5 godzin bez Bartusia.Na ten czas z synkiem została moja mama.Przed
              wyjściem karmię go i za ok godzinę idzie spać.czasem wystarcza mu tylko jedno
              sztuczne papu i trochę herbatki ziołowej.No i oboje jesteśmy szczęśliwi.Bartek
              troszkę potęskni do mnie i potem "bardziej" mnie kocha.A jak bardzo mnie ten
              powrót służy!!!!!Tylko trochę się martwię o laktację,bo ja zwykle mało piję no
              a jak jestem w pracy to często zapominam że trzeba pić,pić,pić.....!!!!

              A jak czytam o waszych problemach z przedszkolakami to robi mi się lepiej, bo
              myślałam,że tylko moja Natalka ma takie problemy.Ja swoje przedszkole wspominam
              do dzisiaj z wielką sympatią.Jak Natka chodziła do żłobka to byłam bardzo
              zadowolona z opieki i ona też chętnie chodziła, a teraz klapa na całej
              długości.co prawda już nie płacze rano ale codzienni przynosi rewelacje w
              stylu:"pani na mnie krzyczała i niepozwoliła przytulić misia" albo jeszcze
              lepsze.Na początku wracała nawet w brudnych majtkach, bo panie nie sprawdzały
              czy dziecko zrobiło tylko siku!nie omieszkałam im zasugerować że 3-latek nie
              musi umieć takich rzeczy.Inna mama już weszła na ścieżkę wojenną z paniami bo
              przyłapała je jak krzyczą na dzieci.
              Brak pieniędzy powoduje,że opiekunek jest za mało i nie radzą sobie z bandą
              dzieciaczków.Ale to chyba nie nasz problem.za opiekę płacimy naprawdę spore
              pieniądze.

              no a co z tymi smoczkami?ktoś to w ogóle czytał?

              Agata
              • monika450 Re: bardzo fajnie być mamą :)))))) 20.09.05, 21:52
                Jestem dziewczyny bardzo szczęśliwa, że jestem mamusią. Z dnia na dzień coraz
                bardziej kocham moje dziecko i nie mogę uwieżyć że Bóg dał kobiecie taki skarb.
                Są troski, zmartwienia i czasem problemy ale jeden uśmiech załatwia wszystko.
                Uczucia jakie w tej chwili znajdują się we mnie są niesamowite. Sama siebie nie
                poznaje, że mogę być naładowana tak pozytywną energią.
                Jak to jest u Was? Aha i strasznie się cieszę że was mam. Tak dobrze znać ludzi
                którzy rozumieją, pocieszą i doradzą. Mamy podobne problemy, a razem rażniej.
                Dobrze się wspierać i pomagać radą, a czasem upewnić że wcale nie robię żle
                albo dobrze. Pozdrawiam was dziewczyny nadzwyczaj ciepło i słonecznie (choć
                pogoda sad()

                Pozatym:
                My do tej pory w dzień body na krótki rękaw i skarpetki a jak było chłodniej to
                na to śpioszki i było ok. tak samo spanie w body i ew. śpioszki. Przykrywałam
                ją na noc tylko pieluchą flanelową.
                Od tygodnia jak się zrobiło zimno zakładam w mieszkaniu body długi rękaw no i
                czasem śpiochy teraz to już codziennie śpiochy, ale jak wychodzę na dwór to na
                to nakładam bluzę polarową i spodnie + skarpety + jak się uda to czapkę, ale
                udało się tylko raz. Sowikoj - kaptur to jest pomysł dla nas - dzięki
                Nie za bardzo mogę jej przykryć, bo się rozkopuje a śpiwora do wózka nie mam
                (muszę kupić na zimę – tylko zimą to my chyba musimy spacerówkę wyjąć, bo
                niedługo w gondoli się nie zmieści). Jeździmy, więc odkryte i bez czapki.
                Najbardziej się boję że przewieję lub przeziębię.

                kaqsia - u nas smoczek nie istnieje - po prostu Monika nie ma więc nie używa
                ale czasem się zastanawiam czy nie powinnam jej kupić (ja to smoka jeszcze do
                zerówki nosiłam więc mi jej zal jak sobie przypomne jak ja kochałam smoczka).
                druga sprawa że ja do pracy nie wracam więc może inaczej bym robiła gdybym
                wracała.
              • sowikoj Re: powrót do pracy-przygotowania 21.09.05, 09:28
                kaqasia - podnosisz mnie na duchu, bo ja też na 4 godz. wracać mam i mam b.
                mieszane uczucia. Tym bardziej, że przy R. byłam 2 lata w domu. (ale też miałam
                2h fuchę w księgowości).
                Jeśli uważasz, że mało płacisz za przedszkole to poczytaj na forum o
                przedszkolakach jakie są rozbieżności w opłatach za przzedszkole. Wcale nie
                małe! A kilka wpisów dowodzi wręcz, że prywatne przedszkole ma niższe opłaty.
                Tak więc chyba nie tyle w pieniądzach czy ich ilości rzecz, tylko w ich złym
                rozdzielaniu i gospodarzeniu nimi. Ale oczywiście wszystko zależy od ludzi.
                Trzymam kciuki za wszystkie przedszkolne mamy. Walczcie o dobrą opiekę dla
                waszych maluchów. Wszyscy na tym skorzystamy!

                Zdjęcia Oleńki w kapturku na razie jeszcze nie ma, ale może za niedługo....
        • monika450 Re: ale cisza..coś się stało? 19.09.05, 21:54
          Dziewczyny ja czytam, ale nie mam czasu napisać dużo więc w skrócie, a na
          dniach wyskrobię coś więcej:
          Po 3 szczepieniu - 6930 i 67 cm. złapałam się za głowę i myślę dobrze to czy
          żle? pediatra mówi ze dopóki na piersi to dobrze, a mnie się to wydaje
          strasznie dużo jak na 3 miesiąc,
          rozwój - ok. to co być powinno to jest.
          pieluchy - zmieniłam na Dadę z Biedronki bo od Pampersów wysypka a poza tym
          kupa na plecach.
          alergia - zaczełam jeść nabiał wg rady pediatry i narazie nie obserwuję żadnych
          zmian poza zwiększonym ulewaniem więc może wszystko będzie dobrze.
          praca - ja nie wracam, chcę się zwolnić, a najlepiej jak mnie zwolnią to
          kuroniówka przez pół roku i szukam następnej. Nie opłaca mi się wracać bo
          zarabiam tyle że ledwie na opiekunkę starczy, a na podwyżkę nie ma co liczyć
          więc pracować dla idei nie chcę. Ryzykuję trochę, ale jestem dobrej myśli że
          będzie dobrze.
          Pytania:
          Jak teraz ubieracie dzieci na spacery? czy zakładacie już czapkę? - u nas
          czapka to ryk ze ho ho.
          Jak ubieracie dzieciaczki do snu? - ja zaczełam w pajace.
          I najważniejsze ile ważą wasze dzidzie?

          Pozdrawiamy serdecznie wszystkie majowo - czerwcowe mamusie i dzieciaczki.
          • jaiza dzięki 19.09.05, 22:36
            Dziewczyny dzięki za wsparcie. Sgosiu, a Tobie za dokładną relację o Hani.
            Ja naprawdę bardzo się tym Łukaszkiem martwię. Dzięki tej sytuacji związanej z
            przedszkolem jakoś wyraźniej zaczęłam sobie uświadamiać różne jego zachowania
            i reakcje, a jak to sobie dołożę do jego "przeszłości neurologicznej" to jestem
            mocno zaniepokojona.
            Do przedszkola chodzimy jeszcze do środy, na 2 godzinki razem, bo w ten dzień
            ma przyjść pani psycholog i przyjrzeć się Łukasiowi. Nie jest wcale lepiej.
            Cały czas wręcz wisi na mnie, gdziekolwiek wychodzimy nie odstępuje mnie na
            krok, w domu, jak tylko jestem w kuchni lub łazience, a on się zabawi np. w
            pokoju, za moment mnie poszukuje. Do tego dołożyły się podskakiwania i machanie
            rączkami przy intensywniejszych zabawach typu puszcznie samochodów ze
            zjeżdżalni.
            Cały czas jest napięty, pobudzony, nie potrafi dłużej skupić się- wcześniej
            nie było tego problemu.
            Dzisiaj dla uspokojenie się rysował przy babci naszą rodzine - dziadziuś,
            babcia, mama, tata i ... siebie na czarno, potem się zamazał, tak mocno, że
            zrobił dziurę w kartce, Elżbietki w ogole nie chciał narysować. Ciekawe co na
            to pani psycholog.
            Często mu powtarzam, że bardzo go kocham, że jesteśmy rodziną i że jak na
            chwilkę się rozstajemy, to przecież do siebie wracamy, że nigdy go nie
            zastawiłam nigdzie nie mówiąc mu o tym i że tak będzie dalej itd .... ale to
            nie wiele pomaga.
            Też próbowałam wyciągnąć od niego coś o przedszkolu. Powiedział, że nie chce
            być tam sam, że tęskni, ze boi się zabaw w kółku, że go dzieci wtedy pobiją. I
            że dzieci nie lubi.
            Ja mam straszny kaszel, biorę Bioparox.
            Ela ma śluz w kupie.
            Mam wyrzuty sumienia, że się nia mało zajmuję, mało przytulam (bo ta infekcja)
            i że bardziej teraz jestem skupiona na Łukaszku niż na niej.
            No to się wyżaliłam.
            • emma_euro_emma Re: dzięki 19.09.05, 22:45
              Iza, trudno mi coś doradzić co do Łukaszka, bo jestem laikiem jeśli chodzi o przedszkolaków. Napisz koniecznie, co powiedział psycholog.
              Ale napiszę Ci, żebyś pod żadnym pozorem nie miała wyrzutów sumienia. Starasz się jak możesz i się nie rozdwoisz. Pamiętaj - jesteś Supermamąsmile Trzymamy kciukismile
          • emma_euro_emma Ubranie 19.09.05, 22:40
            Oj, z tą czapą to codziennie cuda wyczyniamsmile Sebastian też nie znosi zakładania czapki. Pytasz, czy zakładamy już czapkę - zakładam ją codziennie (chociaż taką cieniutką), bo mój mąż ma od dzieciństwa problemy z uszami i się na to uczuliłam. Tylko jak były upały i nie było wiatru, to rezygnowałam z czapy. A do snu też od urodzenia ubieram go w pajaca albo w śpioszki + kaftanik. A w czym spała do tej pory Monika?
            Ja też nie wiem, jak ubierać małego na dwór. Od dwóch dni tak się nagle zimno zrobiło, że musimy dbać o maluszki, żeby się nie pochorowały!
            Dzisiaj to był ubrany tak, jak wcześniej w chłodniejsze dni (spodnie + bluzka lub body z dł. rękawem + kurteczka lub bluza + skarpetki + buciki + czapa), tylko go przykryłam polarowym kocykiem. I nie zmarzł (tak sądzę).
            • aagulek do Jaizy 19.09.05, 23:33
              Iza, ja tam specjalistka nie jestem ale swego czasu ( od mniej wiecej 1990
              roku )bylam opiekunka do dzieci, zajmowalam sie m.in. 3 chlopcami i sredni mial
              problem, troszke czytalam o podejsciu psychologow do rysunkow wlasnie, coz
              jednak Łuki ma problem, jak dla mnie tak zupelnie na goraco to nalozylo sie
              pojawienie sie "konkurencji" i przedszkole, troszke szkoda ze zdecydowaliscie
              sie poslac go teraz, ale z drugiej strony czekanie i dolaczenie do grupy
              sprawilo by ze bylby tym nowym co to doszedl do grupy np w polowie roku i to
              tez problem...nie ma super wyjscia, pewnie psycholog poradzi Wam co robic,
              niestety bedzie to wymagalo wiecej pracy ze strony rodzicow, i niestety pewnie
              kosztem Malej, no bo sie nie rozdwoisz. Dla tej rodziny bylo prosciej bo sredni
              byl zazdrosny o najstarszego wiec zadawali mu prace domowe i pozniej sprawdzali
              wiec niejako mieli go troszke z glowy, nie kojarze by sie skupiali na tym ze
              jest zazdrosny o mlodsze rodzenstwo, na pewno poswiecali mu wiecej czasu ale
              uczac samodzielnosci np przy kapaniu, tyle ze on mial 5 latek..przede wszystkim
              Ty musisz byc spokojna, wiem ze to sie latwo mowi, ale tez nie mozesz okazywac
              zdenerwowania, znurzenia, jestem pewna ze sobie poradzisz tak jak kazda z nas
              pewnie wtedy gdy nas problem bedzie dotyczyl, a to chyba raczej nieuniknione,
              niemal zawsze w rodzenstwie jest zazdrosc, czasami zwyczajnie
              niezauwazalna.Trzymam kciuki, napisz koniecznie co dalej.Agnieszka
              • sowikoj Re: do Jaizy 20.09.05, 20:23
                Iza, a nie możesz zostawić Łukaszka w domu jeszcze przez jakiś czas? Nie
                wszystkie dzieci dorastają w tym samym czasie do przedszkola. Wydaje się z tego
                co piszesz, że nie radzi sobie. Nie musi chodzić przecież do przedszkola.
                Trzymam za Was kciuki. Dacie sobie radę. Pozdrów go od nas - tj. szczególnie od
                przedszkolaka Roberta! smile
            • aagulek Re: Ubranie 19.09.05, 23:39
              witam znowu, co do ubrania to Magdula jest zmarzluch, raczki pakuje do buzi a w
              domu chlodno i efekt taki ze Magdula ma lodziki zamiast raczek. Wiem, ze
              cieplote sprawdza sie po karku ale mimo ze on cieply to raczki i buzie ma
              wyziebiona, w mieszkaniu chlodno wiec juz podgrzewalismy, a dzis chyba zostawie
              piecyk u niej na noc, niby nie chce przegrzewac ale przyjemniej tak jest. Jak
              ubieram?na noc: body na ramiaczak bo podwojne pieluchowanie wiec podtrzyma
              pieluche, pajacyk, spiworek i kolderka ciepla ale sztywna wiec taki pancerz
              troszke, nie wiem czy nie zmienie na kocyk;
              ubranie na dzien: body dlugi rekaw i dresik, na spacer czapeczka ( nie wiem czy
              bedzie problem bo my bezczapkowe do tej pory bylysmy) i spiwor z kocyka do
              polowy i cieniutki polarkowy, ale chyba to zmienie na kombinezon cienszy, bo
              kurtki nie kupuje,
              mowilam ze nei chce MAgduli przegrzewac ale my z mezem tez zmarzluchy wiec nie
              wiem co robic, niby chce ja zahartowac a z drugiej strony boje sie zeby nei
              przeziebic..a poki zimy nie bedzie to co z raczkami?no przeciez nie wloze Jej
              zimowych rekawiczek..
          • sowikoj Re: ale cisza..coś się stało? 20.09.05, 20:20
            ZAglądam tu do Was regularnie, ale nie bardzo mam czas na pisanie. Właśnie za
            chwilę idę czytać RObertowi Pottera (nie ma jak modasmile)

            Moja Ola 3-ce i 10 dni miała 5200g i około 60-59cm. Ale mierzyłam ją sama
            więc... (z tym, że ja się dla odmiany martwię, że jest taka drobniutka) Więc na
            twoim miejscu byłabym spokojna. Teraz już tak szybko rosnąć nie będzie. A
            musisz patrzeć też na to jacy Wy jesteście. Ciuszki po malutku wymieniamy na 68
            (choć są za duże) a to m.in. dla tego, że jak jest na rannym spacerku zimno to
            jej nie podwijam rękawków i to wystarcza. Zamiast czapki u nas kapturki są w
            różnych bluzach smile i wygląda rozkosnie. Jak dam rady to wkleję dziś jeszcze
            zdjęcie to pewnie jutro będziecie mogły zobaczyć smile A w południe bez czapki.
            Hartujemy się smile. Tylko jak jest poniżej 15 st (dziś było rano 13, a my na
            pocztę)to wtedy polarek lub dodatkowa bluza.
            Poza tym body z długim rękawkiem i śpiochy w domu. Jak jest około 20 st. to
            wtedy body z kr rękawkiem i kaftanik cieniutki lub pajac.
            Do snu - raczaje tak samo jak w dzień tyle, że bez sukienek i strojenia smile

            O powrocie do pracy już Wam pisałam wcześniej. Przygotowuję się następująco: od
            momentu jak Ola skończy 4 miesiące zaczniemy wprowadzać soczki, jabłko, proste
            zupki itp. Tak, żeby zastąpić jeden posiłek.Myślę, ze piersi się przyzwyczają.
            Teraz w nocy mam czasem ponad 8godzin przerwy i bez problemu.
            Poza tym rozmawiam z przyszłą nianią... Zobaczymy co będzie po rozmowach z
            szefami smile

            Jak będziecie wracać do pracy to planujcie tak, żeby nie wracać w 8 miesiącu,
            bo wtedy dziecko rozpoznaje bliskich i nie chce zostawać z obcymi, szczególnie
            nowo poznanymi.

            Ależ się rozpisałam... Pozdrawiam
            • madzias1968 Re: ale cisza..coś się stało? 20.09.05, 22:05

              Piotruś jak miał 3 miesiące to ważył ok. 6200g i 64 cm.

              Na spacerach w czapeczkach od urodzenia - jak było ciepło to w cieniutkich i
              przewiewnych, teraz w trochę grubszych. Do tego, w taką pogodę jak dzisiaj,
              zakładam mu body na to koszulkę i dresik.
              Do snu body z długim rękawem i śpioszki. A przykrywam rożkiem i kocykiem - ale
              u mnie w domu jest dość chłodno.

              Do pracy na razie nie wracam. Zakładam (ale tylko zakładam) powrót we wrześniu
              przyszłego roku, a malutki do żłobka.

              Pozdrawiam, Madzias

              Mój Piotruś
    • truskaweczka12 Przepisy ZUS - znacie się ? 20.09.05, 10:11
      Szukamy z mężem pomocy na temat zasiłku opiekuńczego.

      We wrześniu przez tydzień przebywałam z dzieckiem w szpitalu. W tym samym
      czasie nasza starsza córka zachorowała i mąż dostał zwolnienie na nią z tytułu
      opieki nad chorym dzieckiem (ZUS-ZLA).
      W zakładzie pracy u męża księgowa zarządała zaświadczenia od lekarza, że w
      tym czasie żona przebywała w szpitalu i nie mogła zająć się chorą córką.
      Księgowa powiedziała, że wstrzyma wypłatę zasiłku jeżeli nie dostarczy
      zaświadczenia. Czy księgowa ma rację ? Czy ma prawo wstrzymać wypłatę ?
      • aagulek Re: Przepisy ZUS - znacie się ? 20.09.05, 10:39
        nie znam sie, ale nie rozumiem w czym masz problem, wypis ze szpitala chyba
        masz?a tak wogole to chyba ksiegowa nie ma prawa podwazac zwolnienia, co
        najwyzej zus, ale moze sie myle, moza zadzwon do zusu
        • truskaweczka12 Re: Przepisy ZUS - znacie się ? 20.09.05, 11:02
          Przede wszystkim chodzi mi o to, żeby ustalić jakie są przepisy - czy ten
          pomysł z zaświadczeniem to jest tylko wymysł księgowej czy też jest to
          podyktowane prawem ? Według mnie tylko wymysł ksiegowej ....

          Acha - wypis ze szpitala nie interesuje księgowej.
          • olina77 Re: Przepisy ZUS - znacie się ? 20.09.05, 12:03
            Ja po powrocie ze szpitala z Małym (miesiąc po porodzie!) nie mogłam się
            pozbierać do kupy i jeszcze miałam problemy z raną (po c.c.). Mąż wziął 2
            tygodnie zwolnienia na opiekę nad żoną. Pracuje w państowej firmie i nie było
            żadnego problemu. Nikt o nic nie pytał, nie sprawdzał, nie kwestionował.
            Twojego męża księgowa chyba za bardzo się wczuła w rolę. Dostał oczywiście 80%
            wypłaty, ale przynajmniej był w domu z nami.
            • aagulek . 22.09.05, 23:28

          • aagulek .. 29.09.05, 12:45

      • renia73 Re: Przepisy ZUS - znacie się ? 20.09.05, 12:36
        moim zdaniem księgowa może zażądac jedynie zaśwadczenia lekarskiego ZUS_ZLA
        męża oraz oswiadczenia Z-15, ewentualnie jak bardzo sie uprze oswiadczenia męza
        o twoim pobycie w szpitalu w tym czasie. Przepisy nie przewidują aby w takim
        przypadku trzeba jeszcze dostarczyc zaswiaczenie lekarskie zony...

        Ponizej linki do odpowiednich informacji i przepisów:

        www.zus.pl/swiadcze/zas004.htm
        www.gazetapodatkowa.pl/przepisy.php?s=2&pkt=39&id=30923&p=6
        • madzias1968 KUPKI 20.09.05, 22:05

          Mój Piotruś
        • madzias1968 KUPKI 20.09.05, 22:12

          Mam pytanie odnośnie kupek dzieci. Piotruś robi je dość rzadkie, czasami bywa
          w nich śluz i są dość śmierdzące. Nie wiem czy tak powinno być. Zwłaszcza ich
          zapach. Ja jem co prawda wszystko, ale myślałam, że kupki zaczynają śmierdzieć,
          gdy dzidzia zaczyna jeść coś więcej niż mleczko mamusi.
          Ach, trzecia dzidzia, a ja nic nie pamiętam.

          Emma - zaczęłam korzystać z programu, który mi przesłałaś. Dziękuję.
          Madzias

          Mój Piotruś
          • aagulek Re: KUPKI 20.09.05, 22:58
            witam, nie powinny byc ze sluzem i smierdziec, ja bym zrobila posiew
            moczu...czepiam sie nie? nie narzeka na apetyt?pozdrawiam,Aga
            • monika450 Re: KUPKI 21.09.05, 10:07
              dziś Monika od rana bawi się sama (ogląda rączki, paca karuzelę, obserwuje
              otoczenie łóżeczkowe sciany obrazki itp.) wiec myślę zajrzę co tu się dzieje.
              Kupki - my od 2 miesięcy też mamy śluz w kupie najpierw było go dużo a teraz
              nie widać chyba że się pieluchę złoży i rozłoży to wtedy widać ciągnie się.
              Byłam u pediatry mówiła ze śluz w małych ilościach może być - norma jelita się
              ciągle dostosowują jakiś pokarm albo napój np herbata może to powodować. Ja
              korzystam z porad moich koleżanek i tak jedna z nich mi mówiła że u niej też
              był śluz w kupkach i było ok. aby nie za dużo tzn. widoczne gołym okiem duże
              skupiska. Ilość kupek dziennie u nas tak do 5 czasem 2 czasem 5 i nie śmierdzą
              i są rzadkie żółte czasem zielonkawe.
              Jak podejrzewaliśmy skazę białkową to wszystko skrzętnie notowałam i
              obserwowałam,póżniej rozmawiałam z pediatrą i teraz na 99% wiemy że to nie była
              skaza,ale co to do tej pory nie wiem. Najważniejsze że już jest ok.
              • renia73 Re: KUPKI 21.09.05, 11:26
                u nas kupka jedna dziennie, po obiedzie smile czasem dwie: rano i wieczorem jesli
                poprzedniego dnia nie było smile Kolor słomkowy albo musztrdowy, płynna papka.
                • kaqsia Re: KUPKI 21.09.05, 13:30
                  no nie mogę jem obiadek a tu taki temat smile)
                  u nas też różnie bywa z zawartością pieluchy.odkąd dostaje dodatkowo jedną
                  butelkę jak jestem w pracy to w kupach pojawiają się białe grudki i jest tych
                  kup zdecydowanie więcej.na pozątku to nawet się bałam ze to biegunka bo było i
                  po 5-6 dziennie.ale naz lekarz uspokoił mnie że to norma jeśli dziecko
                  oczywiście zachowuje się ok.teraz już jestem spokojna.
                  zanim zaczęłam mu dawać sztuczne to była jedna kupa dziennie, czasami jedna na
                  2 dni ale jak na drugi dzień nie było to wiedzałam ze będzie wielkie wycie.

                  bardzo się cieszę,że pomogły Ci moje wynurzenia o pracy Sowikoj.
                  • olina77 Re: KUPKI 21.09.05, 19:39
                    Fajny temat smile Bartek robi jedną na dobę. Wielką, śmierdzącą, zieloną (po
                    Pepti). Do tej pory robił ją w godzinach przdpołudniowych. Od jakiegoś tygodnia
                    wyrobił sobie zwyczaj robienia jej o stałej godzinie. Tylko dlaczego o 5 rano?!!
          • emma_euro_emma Re: KUPKI i smoczek 20.09.05, 23:10
            Madziu, wiem, jestem na bieżąco ze zdjęciami Piotrusia. Zresztą zdjęcia wszystkich dzieciaczków z tego wątku mam w ulubionych i codziennie zaglądam, czy są nowe zdjęcia. Bardzo lubię oglądać Wasze Maluchysmile
            Co do kupek, to Sebastian już dawno robi takie o niezbyt przyjemnym zapachu (łagodnie mówiąc). Śluzu nie ma, ale są cały czas rzadkie.
            A tak nawiązując do tematu - Sebek wczoraj nie robił kupki, za to dzisiejsza nie zmieściła się do pieluszki... No i w związku z tym miał dzisiaj swój pierwszy prawdziwy prysznic. Nie wiedziałam, jak się zabrać do przewijania, więc "wrzuciłam" go do brodzika. Leżał sobie tam sam i był baaardzo szczęśliwy. Chyba zacznę go kąpać już w brodziku od prysznica.
            A ile razy Wasze pociechy robią kupki? Sebek ok. 1 - 3 razy dziennie. Czy to nie za mało?
            Co do smoczka, to nie wyobrażam sobie życia bez niego - jest niezastąpiony.
            • aagulek Re: KUPKI i smoczek 20.09.05, 23:22
              aaa wlasnie Magdula dzis na spacerze wyla i cudo chciala smoka...hihi czyzby
              zmiana po 3 miesiacach?
              • cruk test sygnaturki2 27.09.05, 22:41

            • sgosia5 Re: KUPKI i smoczek 21.09.05, 22:11
              Chyba na razie nikt nas nie przebijesmile - no chyba że Elżbietka jaizy (co u Was
              słychać?)
              Jak juz wcześniej pisałam Martynka robi kupe średnio co tydzień!!! Wtedy też
              jest taka, że w pieluszce ledwo się mieści albo i niesmile)) Ma kolor żółty albo
              lekko musztardowy, kremową konsystencję (ale mi sie napisałosmile)) i zapach - że
              tak powiem - mocno skondensowanywink Zresztą kilka dni przed puszcza takie
              aromatyczne bąki, że już widzę kupę oczyma wyobraźni, a tu nic. A jak już
              zacznie, to robi np. 2-3 jednego dnia albo jeszcze poprawia na drugi dzień i
              potem znowu przerwa...Ale podobno dzieci karmione piersią tak mogą mieć, po
              prostu taka przemiana materii...

              A smoczek na razie leży i się kurzy! Kiedyś próbowałam, ale pluje nim na
              odległość. Jak zasypia, to przytula się do pieluszki albo ssie sobie rączki. A
              skoro nie potrzebuje smoka to na razie go nie daję.
              Hanka też do trzeciego miesiąca nie potrzebowała, ale jak zaczęła ssać kciuk i
              pakowała go sobie bezbłędnie aż po nasadę, to podstępnie go wymieniłam na smoka
              i potem nie mogłam jej odzwyczaić prawie do trzeciego roku życia (pomogła nam
              wizyta u dentysty i ortodonty, bo zgryz juz się zaczął psuć). Bardzo szybko
              zresztą nauczyła się sama go sobie wkładać do buzi jak jej wypadł (w nocy na
              przykład).
              Natomiast nigdy nie piła z butelki ze smoczkiem! Jak zaczęłam wprowadzać soczki
              to najpierw łyżeczką, zeby załapała smak a potem nauczyła się pić z kubka
              niekapka i jak zmieniłam mleko na modyfikowane to też piła z niekapków.

              I jeszcze jedno: moje dziecko wreszcie przemówiło! dzisiaj cały dzień gadała
              buuu, aguuu, giuuu, i takie tam z przerwami na spanie a śpi też zdecydowanie
              krócej: w sumie ze trzy godziny w dzień w 2-3 kawałkach i 12 w nocy z przerwami
              na jedzonko.

              Pozdrawiam!
              • emma_euro_emma Re: KUPKI i smoczek 22.09.05, 00:22
                Chichi, Gosiu - dobre z tymi kupkamismile Uśmiałam sięsmile
            • cruk kupencje, basen, kino, smoczki, zeby i spanie 21.09.05, 22:15
              hehe czytacie mi w myslach smile (-->kupki) dzis wlasnie zaczelam z uwaga
              przegladac zawartosc pieluchy..

              Pitek robi 2 razy dziennie kupencje w dwoch turach - jedna po drugiej - , albo
              w jednej ale takiej ze trzeba go przebrac, o w miare przewidywalnych porach,
              rzadkie, zolte, czasem troszke serkowate, w sumie nieszczegolnie wonne. Dzis
              zauwazylam ze jak sie zlozy i rozlozy pieluche to sie troszke "ciagnie"
              sluzowato, ale poszperalam w necie i sie uspokoilam..

              juz sie wewnetrznie spielam, ze jak oko nam przeszlo, to przywloklo sie cos
              nowego..ale to niedojrzalosc ukladu trawiennego, o ile dziecko jest wylacznie
              na piersi, sluzu nie ma duzo i bez krwi.

              oko nam przeszlo...samo.. od 3 dni NIC z nim nie robie, odstawilam krople, bo
              Pitek tarl po nich oko i wywijal sie wiec go zaczelo piec, zdazylam sie juz
              nawet zapisac do Centrum Zdrowia Dziecka na to sondowanie (termin dopiero 4
              pazdzi.) i..przeszlo..

              TFU TFU odpukuje i rzucam lewym kotem przez czarne ramie..

              jutro mamy okuliste - chce miec pewnosc czy to infekcja czy to kanalik, czy
              jest jakas nieinwazyjna metoda sprawdzenia czy to kanalik byl czy nie, bo nie
              chce dziecka (i nas) stresowac takim zabiegiem bez potrzeby. Inny lekarz,
              zobaczymy, co powie i facet,bo tamta baba-okulista dziwna jakas byla.

              W sobote idziemy na basen!! grupa 2-6 miesiecy, w grupie wprawdzie zapisanych
              10-ro dzieci, ale ponoc nie wszystkie chodza, zobaczymy. Z lazienki mamy co
              wieczor bajorko, bo Pitek uwielbia wode a jeszcze bardziej w niej dokazywac smile

              kapiemy go w wanience "wmontowanej" w taki przewijak, kolezka juz nieco z niej
              wyrasta, tym latwiej mu wychlupotywac cala wode.

              Dzis bylismy drugi raz w Multibabykinie, za pierwszym razem spal bite 3h i
              bylismy w nielicznej grupie rodzicow ze spokojem ogladajacych film (czesc mam
              zabawia dzieci, czesc szuka swoich pociech miedzy rzedami, spokoj maja te z
              najmlodszymi ktore po prostu spia), ale dzis nasz Pitek przez caly seans sie
              czyms zachwycal, zrobil dwa razy kupencje wiec latalam do przewijaka pod ekran,
              ekran bomba, wiec zawijanie w pieluche tylem do ekranu bylo ewilibrystyka,
              musialam go w koncu odwrocic bo mi na glowie prawie stawal robiac mostek
              niemalze i probowac mu ten ekran zaslonic, malo dalo.. potem byla fascynacja
              swiatelkiem od wyjscia awaryjnego, potem kolezankami z tylu..bosh.. no a
              dziecko oczywiscie zasnelo zaraz po wyjsciu z sali kinowej - senkju kurcze wink)

              wciaz nie dajemy mu smoczka..chociaz ostatnio slini sie niesamowicie, wpycha
              wszystko do dzioba..i zastanawiam sie czy to nie przygotowania pod zebaki..

              zaczal tez dziwnie plakac, jak nigdy wczesniej, taki urywany, zniecierpliwiony
              i wsciekle zajadly wrzask, ktory trwa chwile i po jakims momencie zanika i
              przechodzi w zalenie sie. Ale Maly sie nie prezy, nie chce ssac i pomaga zwykle
              rozproszenie go i zainteresowanie czyms innym. Przyznam,ze zglupialam. Bo
              wydawalo mi sie ze odrozniam style komunikatow. A tu..

              Czy Wasze Maluchy tez maja faze ostatnio na czestsze budzenie sie w nocy?
              Pit przesypial ciurkiem 7-8 godzin, a ostatnio robi mi pobudke po 5 w okolicach
              3h. Zasypia tez wczesniej bo 20:30-21:30 a nie 22-23 i fakt ze ostatnio po 2-3
              tyg. przerwie w dluzszym spaniu w dzien, zaczal spac po 2-3h na spacerach.

              PS2. jutro konczymy 4 miesiace smile)
              • emma_euro_emma Re: kupencje, basen, kino, smoczki, zeby i spanie 22.09.05, 00:32
                Patrycja - cieszę się, że z oczkiem jest ok.
                Co do basenu, to też się zastanawiałam, ale po pierwsze nie za bardzo chce mi się iść samej (może poczekam, aż moja siostra urodzi), a po drugie to trochę za drogi "luksus" dla mnie. A ile kosztuje u Ciebie?
                Do kina też się wybieram od kilku tygodni, ale seanse są tylko w środy o 12, a akurat wtedy zawsze mi coś wyskoczy.Mówisz, że warto? To muszę się sprężyć.
                Sebastian już od ok. miesiąca albo i dłużej "pożera" swoje łapki, pieluchę, zabawki i wszystko inne. A ząbków nie widać...
                Co do tego wrzasku - może domaga się uwagi, bo np. mu się nudzi?
                Sebek też częściej się budzi w nocy.
                A wczoraj sam trzymał sobie butlę z herbatkąsmile Oczywiście trochę pokracznie i nie za długo, ale mogę się pochwalićsmile
                Dziś miał taką kolkę, że nic nie pomogło. Nie mógł zrobić kupki - próbowalam wszystkiego; termometr, czopek, fotelik, masowanie po brzuszku, dawanie jabłuszka i herbatki. No i nic! Dopiero po paru godzinach zrobił. Nie mogę znieść, jak moje Maleństwo tak rozpaczliwie płacze. Na razie miał ze 3 kolki, mam nadzieję, że już więcej nie będzie miał.
                Wrzuciłam zdjęcia z chrztu, jakby ktoś miał ochotę zerknąć to zapraszam - link poniżej.
                Pozdrawiam.
                Kasia
                • sowikoj Re: kupencje, basen, kino, smoczki, zeby i spanie 22.09.05, 11:08
                  W temacie, że tak powiem pachnącym - to u nas 1-2 raz na dwa trzy dni. Lużne
                  i "wonne". Zębów i widoków na nie brak. Smoczek - obowiązkowo na spacerze na
                  minutkę przed zaśnięciem. Potem - służy jako wypluwajka smile. Kino - a co to
                  jest ???? Spanie - oby tak dalej - od 21 do około 5 . Bywa i 4 ale też i 6.
    • emma_euro_emma Do cruk 22.09.05, 15:25
      Patrycja, jeśli masz jakiś inny adres e-mail niż gazetowy, to podaj mi, proszę, bo wysłałam Ci maila, ale wrócił (coś z Twoją skrzynką). Przesłałam Ci wiadomość, jak ma wyglądać Twoja sygnaturka (do zdjęć Piotrusia) - to o co pytałaś wyżej.
      Pozdrawiam.
      Kasia
      • cruk Re: Do cruk 22.09.05, 17:11
        cruk@poczta.onet.pl
        • monika450 Re: Do cruk 22.09.05, 20:34
          cruk - widziałam zdjęcia Piotrusia jest prześliczny (oczy, włosy och i ach)
          emma Kasia - ze zdjęć z chrztu nieżle się uśmiałam, super jest Sebek.
          • kaqsia ooooooooo basen 22.09.05, 21:54
            Cruk, Twój synek jest super!!!
            Mam ten sam problem ze zdjęciami co Ty, tj.za wysoka rozdzielczość a haker ze
            mnie żaden i kompletnie nie radzę sobie z takimi rzeczami.Teraz czekam na
            chwilę czasu żeby przystosował mi je kolega.jak tylko będą to pokażę.

            no i jak diabli zazdroszczę Ci wyjścia na basen.W Łodzi nie ma takiego a Bartuś
            też uwielbia wodę a szczególnie ją wychlapywać z wanienki.do niedawna kąpałam
            go na pralce ale teraz stało się to zbyt ryzykowne,bo pralka lubi wodę ale nie
            w programatorze!!!!zastanawialiśmy się nad zwykłym basenem i rodzinnymi
            wyprawami na niego ale trochę boję się chloru szczególnie po jego problemach z
            oczami.

            a kino????- to słowo znikło na dobre z mojego słownika jak urodziła się
            Natalka, czyli prawie 4 lata temu.a co teraz ciekawego grają???

            w sobotę mamy wesele w rodzinie i to będzie pierwsz bibka mojego
            synusia.trzymajcie kciuki żebyśmy to przetrwali.niestety musi z nami jechać bo
            impra jest 80km od Łodzi i na karmienie to trochę daleko dojeżdzać...

            pozdr,
            Agata
            • jaiza witajcie 22.09.05, 22:33
              W końcu mam stały całodobowy dostep do internetu!!! Co z tego, jak jestem
              padnięta ...
              Co u nas ? Ela ma śluz w kupie, nadal. Po przeczytaniu Waszych kupkowych
              opowieści trochę się uspokoiłam, bo miałam już jej dawać nifuroksazyt. Chociaz
              moja pediatra była śluzem bardzo zaniepokojona, kazała dawać smektę i lacidofil
              (póki co niewiele pomaga).
              W sobotę idę pierwszy raz do pracy, jednak. Mam zaoczne, a potem jeszcze 2
              tygodnie urlopu wypoczynkowego, chiałabym już w związku z tym dawać Eli kleik
              ryżowy. Lekarka kazała jednak poczekać na normalizację kupek.

              Co do Łukaszka to jednak mu daruję to przedszkole. Ma z kim zostawać -
              dziadkowie. Chodziłam z nim jeszcze przez ten tydzień, ale nie wiele się
              zmieniło - musiałam siedzieć obok niego, na odejście choćby na krok reagował
              histerycznie, nie chciał dołączyć się do dzieci w czasie zabaw na dywaniku,
              hałas w sali bardzo go męczył, stał się nerwowy, nasilały się te podskoki, nie
              docierały do niego polecenia pani kierowane do ogółu, a same panie tak
              zachowywały się względem dzieci, że mając w pełni zdrowe dziecko też nie
              chciałabym, żeby były jego wychowawczyniami.

              W sumie dobrze się stało, że mieliśmy taka próbę - mogłam zauważyć, że jednak
              rozwój Łukaszka nie jest harmonijny. Co z tego, że przoduje intelektualnie jak
              nie garnie się do dzieci, żle znosi hałas i nadmiar bodźców, nie docierają do
              niego polecenia pani kierowane do ogółu. Muszę ustalić co jest przyczyna. Może
              to niedojrzałość, może nadpobudliwość, może brak poczucia bezpieczeństwa z
              powodu nieostrości wzroku. Mam więc ustalone wizyty u dwóch psychologów,
              neurologa i psychiatry. Czytałam tez o terapii SI - integracji sensorycznej i
              poszukuję kogoś kto się tym zajmuje.

              Troszkę się więc uspakajam, ale naprawdę przeżyłam szkok - myślałam, że
              problemy Łukaszka są za nami.
              Cieszcie się więc Dziewczyny, że macie zdrowiutkie dzieci. Kiedy jesteście
              zmęczone i sfrustrowane to powtarzajcie to sobie jak mantrę. I.
              • aagulek do Jaizy 22.09.05, 23:27
                wiem, ze znamy sie tak dlugo ale ja nie pamietam skad Ty jestes?mam kolezanke,
                ktora jest po psychologii jak chcesz to popytam kto sie tym
                zajmuje..pozdrawiam,Aga
                • jaiza Re: do Jaizy 23.09.05, 21:26
                  Dzięki Aagulek za zainteresowanie za każdym razem - jestem z Częstochowy.
            • cruk zbiorczo 22.09.05, 23:31
              dziekuje za komplementy w imieniu Pitka - Szymek(maz) smieje sie ze wlosy ma po
              Tacie (Szymek ma wlosy obciete na 3mm smile), i ze Pitek to "the best of" smile

              co do wody:
              basen kosztuje 260zl za 12 zajec (3 miesiace) po 30min w grupie 2-6 miesiecy.
              Zajecia sa co tydzien- nasze akurat wpadlo ze w sobote(pierwszy mozliwy). W
              grupie jest zapisanych 10 dzieci, z czego z frekwencja roznie. Zobaczymy co i
              jak po sobocie.

              kaqsia - a moze sa baseny ktore maja czeste kontrole wody, czesto ja zmieniaja
              i jest ozonowana? Bylismy dzis u okulisty - z oczkiem ok, czyste i bez
              infekcji, wreszcie jakis normalny lekarz, zagadal nas na smierc ale
              przynajmniej wszystko wiemy. Nie ma przeciwskazan, przy tendencji nawet do
              infekcji, by specjalnie nie chodzic na basen.

              co do wozka:
              fakt, ze emmaljungowa spacerowka wyglada ortopedycznie, jak bylo cieplo
              powozilam w niej Pitka w pozycji rozlozonej na plasko, bo jest nizsza niz
              gondola i plytsza wiec Pit mogl wiecej widziec i ogromnie sie cieszyl, bo
              bardzo go interesuje swiat zew. wink

              co do kina:
              fajna sprawa, sa przewijaki, darmowe pieluchi (pampers sponsoruje),
              przyciemnione ale nie wygaszone swiatlo, zciszony dzwiek, podwyzszona
              temperatura - ale nie goraco, na kazde dziecko przypadaja 2 miejsca - zeby bylo
              gdzie sie rozlozyc z rzeczami, no i cena biletu fajna - 10zl(w Wawie). Tylko ze
              seanse raz na tydzien- w srode o 12 (jedyna godzina) i repertuaru nie
              wybierasz, idziesz na to, co graja.
              • aagulek to i ja zbiorczo 22.09.05, 23:48
                witam, Magdula wczoraj skonczyla 3 miesiace, dzis bylo szczepienie i
                marudkowala, mam nadzieje ze Jej przejdzie, poki co laskawie zjadla-ma cos z
                tym problem, spi..na szczepieniu nawet nie pisnela, juz mialam za rada Cruk dac
                cyca ale ze panienka ostatnio (od dwoch dni) zaprzyjaznia sie ze smokiem to
                walczyla z jego wypluwaniem a pigula myk ukula i nawet nie pisnela Magdula, nie
                pigula, pozniej pojechalismy zamowic chrzest(9 pazdziernik) tez grzeczna, u
                dziadkow tez grzeczna, a pozniej dala do wiwatu, noszenie na raczkach przez
                mamusie(czego normalnie nie robie, mezowi tez zabraniam), dostalam czopek na
                ukojenie i zel na zeby a jak smarowalam to sie bardziej darla wiec typuej ze to
                zeby, boje sie zeby nie bylo zakazenia ukladu moczowego bo by bylo
                nieciekawie..tempka byla 37.1...prawda ze zeby? aha no i najwazniejsza info
                dzisiejszego dnia, mamy nianie, do przyuczenia, 19 lat ale ja sie ciesze, ja
                zaczynalam jak mialam 15, a Ona wyglada na chetna do nauki i nie widzialam
                przerazenia na twarzy jak zobaczyla malusia Magdule, zaczynamy w pazdzierniku
                raz w tygodniu po kilka godzin, a pozniej od grudnia, ale w grudniu to ja w
                kratke pewnie bede pracowac ale bede sie starala razem z Nia byc a od stycznia
                zostaje sama..zobaczymy..jestem dobrej mysli smile, pozdrowionka,Aga
              • aagulek Re: zbiorczo 22.09.05, 23:49
                a wlasnie a najbardziej mi zal ze Magdula na basen nie moe chodzic...buuuu a
                chcialam zeby choc ona umiala plywac..my z mezem niestety nie bardzo, znaczy ja
                bardziej ale teraz z taka dupa, brzucholem i rozstepami to chyba ze w
                skafanderku nurka..buuu
                • olina77 do aagulka 23.09.05, 13:18
                  Fajnie, że tą nianię w końcu dorwałaś. Życzę, żeby się sprawdziła i Magduli
                  przypadła do gustu! A z tym kombinezonem nurka to niezły pomysł smile Ja myślałam
                  chodzić na basen w dresie hihihi!
              • aagulek zamieszczanie fotek dla nas 22.09.05, 23:53
                do Cruk i innych mamusiek: foty mozna zamieszczac tu i podawac nam linki, nawet
                duuuze pliki moga byc www.imageshack.us/
                przegladaj i fota, a pozniej host it i pokaze sie male zdjecie no to trzeba
                kliknac i sie pojawi w nowych oknie jako duze i wtedy ten link na gorze
                skopiowac i pokazac fote kolezankom smile niedawno sie nauczylam, fajne bardzo,
                na forum czerwcowek zamieszczalam w ten sposob foty ze spotkania czerwcowek w
                wawie..pozdro.Aga
                • renia73 Re: no to spróbuję! 23.09.05, 11:21

                • kaqsia Re: zamieszczanie fotek dla nas 23.09.05, 14:32
                  o dzięki Ci Pani1!!!
                  posłałam w świat zdjęcie mojego synusia.A oto Bartosz:
                  img362.imageshack.us/my.php?image=zdjcialato20051032qs.jpg
                • kaqsia Re: zamieszczanie fotek dla nas 23.09.05, 14:35
                  o dzięki Ci Pani,
                  Twoja rada sprawiła, ze posłałam w świat zdjęcie mojego syneczka.A oto Bartosz:
                  img362.imageshack.us/my.php?image=zdjcialato20051032qs.jpg
                  • kaqsia Re: zamieszczanie fotek dla nas 23.09.05, 14:45
                    a to już ja tj.Agata z moim Księciuniem Bartusiem.

                    img369.imageshack.us/my.php?image=p72605533pg.jpg
                    • aagulek Re: zamieszczanie fotek dla nas 23.09.05, 15:09
                      cieszę się ze sie udalo, pozdrawiamy Was sliczna mamo ze slicznym
                      dzieciatkiem..Aga i Magdula
                      • kaqsia Re: zamieszczanie fotek dla nas 23.09.05, 17:09
                        dzęki za miłe słowa.W domciu mam jeszcze małą Ślicznotkę, która daje mi nieżle
                        popalić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Mały Bartuś to przy niej aniołek.
                        A wracając do zdjęć to może znasz sposób na stworzenie albumu na tej
                        stronie.coś wyczytałam tam ale nie jestem pewna czy album jest darmowy i czy
                        koniecznie muszę wypełniać ankietę.Bardzo mi zależy na zachowaniu adresów tych
                        linków.

                        Agata
                        • aagulek Re: zamieszczanie fotek dla nas 23.09.05, 17:32
                          linki za darmo, o stronie nie czytalam..gdzies na czerwcu dziewczyny mi pisaly
                          instrukcje ale musze poszukac, ze cos ladniej niby mialo wygladac..
                        • aagulek do Kaqsi 23.09.05, 17:33
                          na maju jedna z dziewczyn poleca te strone ale nie czytalas jaka pojemnosc
                          www.hotofoto.pl/index.php
    • truskaweczka12 Mój przedszkolak już chory :( 23.09.05, 11:25
      No tak jak w temacie sad Ola wczoraj po przedszkolu była lekko zakatarzona i
      taka lekko rozbita sad Dałam jej herbatkę z cytryną i miodem, syropki, kropelki
      do noska, natarłam maścią, skropiłam poduszkę olbasem i poszła spać. O północy
      obudziła się z płaczem sad Rozpalona - miała 39st. I od północy do 6tej rano
      budziła się co 15 minut, a ja w zasadzie całą noc spędziłam wędrując z jej
      pokoju do naszej sypialni sad(
      Po południu idę do lekarza - zobaczymy co powie sad Boję się o Kamila, mam
      nadzieję, że niczego nie podłapie sad Drugiego pobytu w szpitalu chyba bym nie
      przeżyła crying((((((

      A jak u Was ze zdrowiem mamy przedszkolaków ?
      • renia73 Re: Mój przedszkolak już chory :( 23.09.05, 11:43
        Na pocieszenie - Maja zakatarzona i Piotrek tez załapałsad Ciekawe co z tego
        wyniknie...
    • emma_euro_emma Zabawka 23.09.05, 17:46
      Któraś z Dziewczyn chciała, żebym zamieściła zdjęcie zabaweczki Sebastianka w Jego wątku. Całkiem mi to wyleciało z głowy, ale w końcu jest.
      • aagulek do Kasi - Emmy 23.09.05, 21:12
        to chyba ja, ale mi przeszlo bo zawieszam luk i kupilam papuge, a mam pytanko
        gdzie sie kupuje takie sloneczniki?gdzies u kogos juz widzialam ale dziewczyna
        dostala i nie wiedziala gdzie kupowali..powiedz prosze ze kupilas i gdzie?
        pozdrowionka,Aga
        • emma_euro_emma Re: do Kasi - Emmy 24.09.05, 00:36
          Tego kwiatka całkiem przypadkiem zauważyłam w Realu. Były na półce z innymi pluszowymi zabawkami. Kosztował tylko 7 zł.
          • jezzmam Witamy z Fabciem.....wszystkich....... 24.09.05, 15:04
            Witamy wszystkie mamy i pociechy.Tak czytam te posty i postanowiłam troche napisać co u nas.Ostatnio troche Fabciu chorował-przeziębienie-a tak w ogóle to Fabian jest alergikiem-ma uczulenie na białko zwierzęce wszelkie-jeść moge niewiele(zero mięs nawet kurczaka nie mogę,zero nabiału,zero jajek),ale.......Mieliśmy ogromne problemy z robieniem kup(śluz i Fabciu nie potrafił ich wypchać),ale to przez alergie.Na buzi ma non-stop wysypke bo czasem nie da sie uniknąć tego nieszczęsnego białka.Nie dokarmiam go sztucznym mlekiem(mojego wystarcza,aż nad to)w końcu nie na darmo mam EXTRA diete.Ze spaniem nie mamy problemów(w ciągu dnia jeśli ma Młody dużo wrażeń to śpi co 3-4godziny po 1-2godziny)tak,że na wszystko wystarcza mi czasu.A w nocy spi od 20-21ej do 7-8ej.Troche sie ślini,ale to przez ząbki-dwa już mozna obstukać łyzeczką-.Mata go nie interesuje narazie,więc siedzi zapakowana.Smoczka też za bardzo nie lubi-najlepszy jest mój cycusiek-.Oczywiście przy każdym jedzeniu musi sie powygłupiać-śmiechy-hihy-rzucanie sie na pierś jak piesek na kość!!!!Już nie zostawie go samego na poduszkach bo sie podnosi i fika do przodu lub na boki.Spi najczęściej na brzuszku,chociaż zdarza sie,że zaśnie na wznak.Dyskutuje ze swoimi delfinkami z karuzelki i z Didlem i Didliną a wykłóca sie z krecikiem.Lubi też śpiewać z babcią.Chętnie "rozmawia" z ludzmi-w sklepie czy na spacerze.W ogóle to mój Fabciu jest bardzo wesołym i kontaktownym dzieckiem i oby tak już zostało.
            • monika450 Re: Witamy z Fabciem.....wszystkich....... 24.09.05, 17:31
              cześc jezzmam fajnie ze sie odezwałas, długo cię ni było.
              Mam do ciebie pytanie; kiedy Fabian dostał tej alergii bo chyba ostatnio jak
              pisałas to było jeszcze dobrze? Mysle tez ze mały wyrosnie z tego tylko pilnuj
              diety. My tez sie borykalismy z alergia i niedawno doppiero jem białko ale
              patrze ze znowu cos wysypało moja niunie ale tylko na twarzy... kurczę.
              Pozdrawiam
              • jezzmam Do Monika450 24.09.05, 17:50
                Problemy z kupą zaczął Fabian mieć gdy miał 1,5 miesiąca,ale raz podejrzewano uczulenie na jego kosmetyki,raz na porzeczki a innym razem na proszek do prania.Dopiero jak pojechaliśmy na wakacje i tak zdrowo go obsypało poszliśmy do miejscowego alergologa no i okazało się,że ma potężną alergie właśnie na białko.Owoce jem bez żadnych przeciwwskazań(oczywiście konsultowałam z lekarzem),ale oczywiście z umiarem.
              • sowikoj Re: Witamy z Fabciem.....wszystkich....... 25.09.05, 13:22
                Hej - witamy po podróży. Ola dobrze ją zniosła. Tylko ja padlam, bo jechaliśmy
                w nocy po jej wieczornej kąpieli. Dzisiejsza noc też OK. Ale te tabyuny ciotek
                zaczynaja się jej dawa we znaki. A dziś wielka impreza... Jakoś przeżyjemy.
                Najwyżej wcześniej wyjdziemy.
                Witaj Jezzmamman. Wspólczuję diety. U nas też mała sobie z białkiem nie bardzo
                radzi. Ale nie jest drastycznie. W sumie nie mogę tylko mleka w czystej postaci
                i tego co jest białe - czyli serów sad Ale poza tym da się wytrzyma, natomiast z
                owocami jest problem. ĆwierĆ brzoskwini czy banana to już nie rzejdzie. Jabłko
                od biedy. Absolutnie nie pomidory... Echh. W sumie chyba bym wolała jeśc
                jarzynki niż mięsko smile Trzymaj sie. Naisz jakie macie perspektywy na przyszłośc
                i co jesz.
                Pozdrawiamy ze słonecznego południa smile
                • sowikoj cisza 26.09.05, 10:24
                  Co taka cisza tutaj?
                  • muszelka04 Re: cisza 26.09.05, 10:38
                    To chyba przez ten piękny słoneczny weekend...
                    U nas wiele się działo. W sobotę byłam w szkole, w której prowadzę zajęcia z
                    rachunkowości i dowiedziałam się, że jeszcze mam w tym semestrze uczyć
                    statystyki. Przeżywałam bardzo wyjście z domu, bo jeszcze nigdy nie zostawiałam
                    Martynki pod czyjąś opieką przez kilka godzin i tęskniłam za nią strasznie, ale
                    małą zajmował się jej Tatuś i spisał się na medal. Wiedziałam, że kiedyś w
                    końcu będę musiała wyjśc z domu bez niej, ale jak na razie czuję się do mojej
                    córeczki taka "przyklejona" i wcale nie marzę o wyjściu bez niej np. na
                    imprezę, bo poprostu nie czuję jeszcze takiej potrzeby.
                    Zajęcia w szkole minęły w miarę szybko i resztę soboty i niedzielę spędziliśmy
                    rodzinnie. Dopiero w niedzielę po południu, gdy pojechaliśmy do znajomych stało
                    się cos dziwnego. Gdy tylko do nich przyjechaliśmy Martynka rozpłakała sie jak
                    nigdy wcześniej. Nie znałam takiego płaczu u niej i czułam się bezradna, nie
                    pomagało przytulanie, uspokajanie, karmienie, rozebralismy ją nawet całą, bo
                    myslelismy, że coś ją uwiera, a ona tak strasznie płakała, no normalnie
                    zanosiła się płaczemi zdzierała sobie gardło. Po ok. 20 min stwierdziliśmy, że
                    wracamy do domu, wyszlismy od znajomych i mała się uspokoiła, w samochodzie
                    patrzyła na mnie swoimi oczkami jakby mi chciała coś powiedzieć i nagle ...
                    zaczęła sie śmiać i gaworzyć, a w domu juz była wesoła jak zawsze. I teraz już
                    sama nie wiem, czy się kogoś przestraszyła (u znajomych było pare osób), czy
                    ktoś witając się z nami np. ją uszczypnął, przycisnął, czy poprostu miejsce się
                    jej nie podobało. Ja wiem tylko jak bardzo biło mi serce i ani ja, ani mąż nie
                    wiedzieliśmy jak jej pomóc. Az mi teraz gorąco się robi....
    • jaiza 4 miesiące 23.09.05, 21:42
      Elżbietka 20 skończyła 4 miesiące. Do je ostatnich wyczynów nalezy siadanie z
      pozycji na wpól leżącej np. kiedy opieram ją o swój brzuch lub siedzi w
      foteliku. Napina mięśnie brzucha i chop ... siedzi twardo. Nie pozwalam jej i
      znów kładę, co jej się nie podoba. Niestety z obrotami krucho. Były kilka
      tygodni temu a teraz nic.
      • katikaa Re: 4 miesiące 23.09.05, 22:29
        witam po długiej przerwiesmile
        już jestem na bieżąco z Waszymi pociechami, oglądam wszystkie i wołam męża, żeby
        się też zachwycał, a on robi dziwne miny... w wielu maluszkach widzę
        podobieństwo do mojego tymoteuszka, to uśmiech podobny, to minkasmile))
        a moje maleństwo już tez dobija do 4 miesięcy (1 października), wg ostatnich
        tegotygodniowych pomiarów waży 7023 (WOW) i mierzy 67 cm, niezły z niego
        Aniołek!!! Trochę opóźniły nam się te pomiary i szczepienie bo złapaliśmy
        temperaturkę, która szybko przechodziłą, by za dwa dni znowu powrócić, więc
        odczekaliśmy sporo czasu aby być zupełnie zdrowym;
        Tymuś cały czas gada i guga, a czasem mówi dada, pod tym względem jest
        całkowitym przeciwieństwem swojego 2,5 letniego braciszka, który właśnie zaczął
        mówić ale jak zaczął to przestaćnie może;
        no i przedszkole!
        widzę, że maluszki już łapią przedszkolne katarki, co będzie dalej, czy któraś z
        mam szczepi dziecko na grypę, a może podaje coś na uodpornienie???
        prawdopodobnie misiu pójdzie od poniedziałku do przedszkola, w końcu udało mi
        się znaleźć coś dla rozpieszczonego synusia (grupa 15 osobowa i 3 opiekunki),
        gdzie chodzą dzieci w różnym wieku, więc jest szansa, że ktoś mu pomoże i
        zauważy jego potrzeby, póki co będę chodzić z nim, a w końcu może kiedyś się
        zaaklimatyzuje?
        pozdrawiamy przedszkolaków i tzrymamy kciuki
        kasia misiu i tymuś
        • aagulek do Muszelki 26.09.05, 10:51
          Aga, ja w weekendy wrzesniowe mialam zajecia i w sobote albo niedziele od 3
          tygodni Magdula zostawala z moja mama, wszystko bylo super, zagadywalam
          dziadkow, smiala sie i bawila, i tak pierwszej soboty jak przyszlam spotkalysmy
          sie na spacerze, usteczka w podkowke i prawie ryk ale ja wzielam na raczki,
          druga niedziela: witalysmy sie w domu u mojej mamy, zaczelam do Niej zagadywac,
          usmiechac sie, a ona znowu podkowka i do placzu, to samo w ostatnia sobote, ja
          zdecydowanie to odbieram: mama gdzie bylas tyle czasu i czemu mnie
          zostawilas...tak mi Jej zal bo widzialam ze zanim sie pokazalam usmiechala sie
          a nagle te podkowki, pelna zalu buzka...zawsze Jej mowimy co z Nia robimy,
          gdzie idziemy, no ale coz nie bylo mnie i juz..pewnie z Martynka bylo tak ze za
          duzy halas, dzieci nie lubia nadmiaru bodzcow, a wiadomo wieksze spotkanie to
          wiecej osob, kazdy zaglada, guga, usmiecha sie...najwazniejsze ze szybko Jej
          przeszlo, pozdrowionka,Aga
          PS mamy pierwszego kasztanka z wczorajszego spaceru smile
          • olina77 Re: do Muszelki 26.09.05, 23:48
            My kilka dni temu u znajomych mieliśmy to samo. Za dużo ludzi, wrażeń, głosów,
            zapachów i cholera wie czego jeszce. Jedna pani głośno mówiła i Bartek za
            każdym razem cały się spinał jak ona się odzywała.
            • aagulek alo gdzie Wy? 27.09.05, 10:25
              wszystkie spicie? ja dobilam cyckiem Magdule i mialam spac bo jakas rozbita od
              wczoraj jestem, no i oczywiscie nalog wygral...a ja znowu nie ukapana, nie
              wydepilowalam nozek i mialam pedicure zrobic...o jejku, lenistwo jak cholera, a
              pozniej czasu nie bedzie bo sie dziecie obudzi...milusnego dnia, Aga
              • monika450 Re: alo gdzie Wy? 27.09.05, 16:46
                hej:
                hałasy i inne bodzce - wczoraj odwiedzili nas teściowie i Monika też jakoś
                dziwnie na dziadków zareagowała. Zaczeła płakać i ni jak nie można jej było
                uspokoić. zresztą jak ktoś zagląda mi do wózka to też robi podkówkę i zaczyna
                płakać.

                aagulek - kiedyś pisałaś o prasowankach do wózka, mam pytanie czy udało ci sie
                je kupic i czy magdalenka jest nimi zainteresowana?
                • aagulek prasowanki 27.09.05, 18:27
                  baa zakup jeden z najlepszych smile jak tylko budka postawiona to Magdula gada do
                  Misia - jego chyba lubi najbardziej, ma jeszcze samolot, pociag, drugiego misia
                  i nie pamietam co..super pomysl, na pewno lepsze to niz ogladanie bialej budki
                  od srodka..polecam tak samo jak balonik helowy przywiazany do raczki czy nozki
                  • olina77 Re: prasowanki 27.09.05, 20:06
                    a jak to przyczepiłaś?
                    • aagulek Re: prasowanki 27.09.05, 22:08
                      prasowanki jak sama nazwa wskazuje sie prasuje wink zdjelam material z budki i
                      polozylam na deske do prasowania,wlaczonym uprzednio zelazkiem wprasowalam
                      prasowanke na materiale i gotowe..
                      • olina77 Re: prasowanki 27.09.05, 22:13
                        Aga, no nie wpadłabym na to! Ale ty musisz być mądą kobietą smile))
                        • monika450 Re: prasowanki 27.09.05, 22:17
                          no nie? mądrego to dobrze posłuchać. Jutro grzeję do pasmanterii i kupuję.
    • renia73 A u nas idą zeby... 27.09.05, 20:11
      oczywiscie nastrój odpowiedni do ząbkowania, napuchniete dziąsełka i biela się
      dwie jedynki na dole smile
      • emma_euro_emma Re: A u nas idą zeby... 27.09.05, 21:18
        No, no - to już facet "pełną gębą"smile
        • jaiza co z tym śluzem? 27.09.05, 21:32
          Elżbietka od 3 tygodni ma sluz w kupie, raz małe nitki, raz wieeelkie smarki.
          Daje jej smekte i lacidofil i to niewiele pomaga, ograniczam diete. Pediatra
          sie zmartwiła tydzień twmu. Ja zaczynam też. A jak teraz wyglądają u Was kupki?
          Już 2 tygodnie mamy odwleczone przez to szczepienie. Nie moge wprowadzić jej
          też kleiku ryżowego a za 2 tygodnie wracam do pracy.
          • sgosia5 Re: co z tym śluzem? 27.09.05, 22:12
            A jak z częstotliwością?
            Bo ja niedawno opisywałam jak to u nas wygląda. Śluzu raczej nie ma. Tylko jak
            ostatnio M. się wypróżniała, to po duuużej "kremowej" w konsystencji kupie
            robiła jeszcze ze trzy takie bardziej płynne z jakby niestrawionymi resztkami
            mleka, takie białe kawałki, jak drobny serek...

            Na forum karmienie piersią ekspert Monika Staszewska pisała, że jak śluzu jest
            niedużo i w kolorze kupki, to nie trzeba się tym przejmować, po prostu
            niedojrzałość układu pokarmowego, dopiero jak są większe, takie
            właśnie "smarki" to niedobrze, ale jak byłaś u pediatry, to chyba wiadomo o co
            chodzi. Tzn. na razie nie wiadomosad

            A może ten kleik trochę by jej znormalizował te kupki? czy to pediatra Ci nie
            pozwala podać?

            Na pocieszenie Ci napiszę jaizo, ze też mamy problem z przedszkolem, bo tak od
            ok. tygodnia, jak Hankę odbieram po podwieczorku, to się okazuje, że jak się
            obudzi po leżakowaniu, to b. płacze, wczoraj nawet nie chciała zjeść
            podwieczorku.
            U nich leżakowanie jest dla 3-latków niestety obowiązkowe, w tym czasie gra
            łagodna muzyczka, na początku nie spała, bo tak od. 2 roku życia nie śpi w
            dzień, ale ostatnio zaczęła zasypiać, no i klops.

            Wiem że jak juz wpadnie w płaczliwy ton to trudno ją przekonać, zresztą wygląda
            na to że jak nie ma zorganizowanych zabaw to ona nie wie w co ma się bawić, bo
            się boi podejśc do półki i wziąć jakąś zabawkę, ile razy przychodzę po
            podwieczorku, to stoi na środku i się przygląda.

            Namawiamy ją żeby czymś się pobawiła, ale mówi że nie wie czy wolno, itd
            Nie wiem o której ją zabierać, bo jak rozmawiałam wczoraj krótko z panią (taką
            najmniej sympat.) to zasugerowała żeby przed leżakowaniem. Wiadomo że najlepiej
            żeby wcale dziecko nie chodziło a kasa leci. A mnie się nie uśmiecha płacić za
            trzy godz. dzienniesad((

            Dzisiaj poszłam rano, pogadałam z inną panią, po czym odebrałam ją po obiedzie,
            nie wiem czy słusznie, ale zobaczymy, na siłe jej nie będę trzymać, zresztą jak
            jest taka pogoda to nawet szkoda żeby tam tak długo siedziała, ale miałam
            wszystko w domu zrobione...

            Ma to być na kilka dni, a potem ma zostawać dłużej, ale i tak uważam, że to
            problem pań przedszkolanek żeby tam nie płakała, ja jej mogę tłumaczyć a jak
            zaśnie to i tak zrobi swoje, miala potem oczywiście wyśmienity humor i
            stwierdziła: szkoda że nie zostałam.

            Pani twierdzi, że namawiają ją do wspólnych zabaw, ale Hania jest taka
            niesmiała i nie zawsze chce. W kółeczku - proszę bardzo, rytmika ok. ale jak
            jest tzw. czas wolny, to jak wyżej. Jest do tego stopnia nieśmiała, że np.
            przed śniadaniem podchodzi do stolika i nie siada, jakby sie bała, to pani
            prosi: usiądź Haniu, a ona: Ale nie wiem na którym krzesełku...

            A dziś wieczorem jak zapytała o podwieczorek i jej powiedziałam że jutro będzie
            budyń, to stwierdziła ze jutro zostaje dłużej, A nie będziesz płakała?- Będę.
          • sowikoj Re: co z tym śluzem? 28.09.05, 17:37
            A próbowałaś enterol w saszetkach? (250mg jest chyba najmniejsza dawka - ale i
            tak sie pół podaje najwyżej) Zaytaj lekarki, bo nie wiem czy takim maluchom to
            sie daje. Robert brał jak miął ponad roczek i do tej pory rzy problemach
            biegunkowych stosujemy. łagodzi też ból brzuszka. Zapytaj...
            Trzymam za Was kciuki. U Oli było tak jak był nabiał wprowadzany do mojej diety
            tzn. ser żółty, bo mleka i tego co białe dalej nie jem sad Trwało to tak cos
            koło dwóch tygodni, ale w malutkich ilościach. A teraz się wyprostowało samo i
            kupencje jak malowane żółte błotko raz na dwa trzy dni. (chyba, że gdzieś
            połknę przez nieuwagę choby najmniejszy kawałek brzoskwini)
        • cruk kataar maam 27.09.05, 22:19
          czesc Dziewczyny..

          nakichal na mnie jakis pacan na chrzcie naszym w kosciele i o..pociongajacam..
          kurcze..

          ale o pozytywach mialo byc
          w sobote bylismy na basenie - super! wiedzialam, ze Piotrek lubi wode, ale nie
          spodziewalam sie az takiej radosci

          plywajac na brzuszku smial sie zanoszac sie smiechem tak bardzo, ze az parskal
          woda i krztusil sie wink, na plecach zas wyluzowany dawal sie unosic - wiec
          szybko instruktor zrobil z naszego Szczypiorka "Zucha-Ochotnika" do pokazywania
          cwiczen..

          na pierwszych zajeciach bylo:
          - "plywanie" na brzuszku z asekuracja glowki (podklada sie nadgarstki troche
          jak do odbioru w siatkowce razem zlaczane, by jak glowka sie gibnie nie wpadla
          do wody, a dzidzie trzyma sie pod paszki kciukami do gory)

          - "plywanie" na plecach - podtrzymuje sie glowke i pupke, dzieci walcza zwykle
          z polozeniem glowy na wodzie (Pitkowi na poczatku przeszkadzalo troche
          zalewanie uszu), dlatego rodzice musza wyprzedzac jakby dziecko by odchylajac
          sie za nimi do tylu kladlo glowke na wodzie

          - plywanie w nadmuchiwanych motylkach/skrzydelkach - Pitek prawie zaginal za
          skrzydelkami, generalnie bylo widac skrzydelka a nie bylo widac dziecka big_grin
          szybko sie zorientowal ze to pomaranczowe da sie wycmoktac jak sie dobrze
          obrocic - fajne bylo babkowanie jak boja na wodzie smile - instruktor pozwolil
          Pitkowi na samodzielne dryfowanie, tak energicznie dzialal jednak nogami ze
          zalewal sobie glowe i prychal jak rasowy arab przy tym - bylo wesolo

          - polewanie buzi i glowki woda - takie obmywanie

          - sikanie z konewki smile robienie dzidzi prysznica tak zeby buzie zamoczylo

          - prychanie/bulgotanie/dmuchanie w wode gdy bejbi w skrzydelkach "plywa na
          brzuszku" tak by chlapac buzie

          generalnie Pit cieszyl sie "jak dziecko", w ogole nie plakal, w trakcie
          strrrrasznie zglodnial wiec roznosilo sie wokolo donosne mlaskanie - probowal
          wcinac swoje piastki - mokre-fajne smile, po prysznicu, wytarciu, natarciu,
          przewinieciu, ubraniu bylo cysiowanie i dziecko nam...odjechalo w ramiona
          Morfeusza ze hej smile

          30 min trwala zabawa, chociaz wyszlismy wczesniej z wody (nie korzystajac z
          czesci "wolnej" do zabawy) bo malemu zrobilo sie chlodno.

          W niedziele chrzest - wiercil sie przez pierwsze 10min potem byl cys i reszte
          ceremonii przespal snem sprawiedliwego - a co. Ku rozpaczy mojego Taty, mimo ze
          moi rodzice czesciej maja szanse widziec wnuka - Pit ryczy jak dziadka widzi -
          kto wie czy to wasy, okulary czy zapach nikotyny (reszta wasow nie ma, nie
          pali, z okularami jest za to roznie - bywaja). Dziwne, bo raczej jest
          kontaktowy, cos Dziadek podpadl.

          Od 2 dni walcze z infekcja i staje na uszach zeby stac w pionie smile Czlowiek na
          poziomie stoi w pionie ech..

          Maly odpukac zdrowy, fika i dokazuje ze hej a ja staram sie mu
          dotrzymac "kroku".

          Noce niestety przestaly byc przespane od 21-22 do 6-7, mamy pobudki co 4-5h
          czyli kolo 24-1 w nocy i rano. Ostatniej nocy spac chorej mamie nie dal i
          budzil co 2h - o,dzizu... ale sie opilam miodowo-cytrynowych piciuf moze
          dlatego, no i jednak apap bo mialam stan podgoraczkowy..


          Lecem spac i sie kurowac, trzymajcie sie zdrowo

          Sciski
          • olina77 Re: kataar maam 27.09.05, 22:28
            Patrycja, fajnie się o was czyta smile Basenu zazdroszczę straszliwie! Kuruj się
            kobieto, kuruj!
          • aagulek kupa, katar 27.09.05, 22:59
            witam, wiecie ze uwielbiam Was czytac? a juz najbardziej jak duuzo piszecie..
            co do kupek: Magdula po szczepieniu w czwartek robila kupe do soboty ze sluzemi
            krwia, dzwonilam do pediatry mowila zeby trzymac diete, od soboty koniec nie
            zrobila nawet jednej..zglupialam boje sie ze ma e.coli w moczu..u jednej z
            majowek tak bylo ze dziecko 6 dni nie robilo kupy i pediatra zlecil badanie no
            i bach e.coli..ale wiadomo ze dziecko rosnie wiec moze zaczyna przetrzymywac a
            nie tylko jesc i za przeproszeniem kupkac..jutro moze wreszcie zawieziemy
            siuski na posiew..
            co do kataru:maz przywlokl do domu z pracy, mam nadzieje ze nas nie wezmie..
            kino: mielismy ambitne plany jutro isc do kina ale skoro maz chory to chyba
            sobie darujemy
            basen: nadal mam faze zazdrosci...w sumie to ogromnego zalu ze Magdula nie moze
            (bo refluks)
            chrzest: 9 pazdziernika, sukienka ktora zakupilam dobra..musze dokupic
            rajstopki i butki i moze jakis sweterek..
            spacer: w niedziele Magdula otrzymala pierwszego kasztanku ze spaceru po
            ogrodzie saskim
            wniosek: superowo jest miec coreczke smile
            pozdrawiam,Agnieszka
          • emma_euro_emma Re: kataar maam 27.09.05, 23:47
            Patrycja - pozdrawiamy, żebyś szybciutko zdrowa była. A może wyszłaś po basenie z mokrą łepetyną? Super, ja też zazdroszczę tego basenu.
            Mój Sebek przez ostatnie dni (tydzień albo dwa) śpi strasznie marudnie. Tak, jak potrafił przespać 6-7 godzin i w nocy budził się na karmienie 1-2 razy, tak teraz budzi się co godzinę albo dwie, ja go karmię i on później marudzi - a to smoczek mu wypadnie i nie może go sobie włożyć z powrotem, a to coś go uwiera, a to chce się bawić. A ja potem cały dzień chodzę z oczyma na zapałki. Dobrze chociaż, że zaczął w dzień spać (może nieprzespane noce są skutkiem dziennych drzemek - albo na odwrót?).
            Uciekam, bo znowu się wierci, a poza tym mój mąż zaraz wraca z pracy i dostanę kazanko, że zamiast spać siedzę na forumsmile
            • jezzmam Do Jaiza-śluz..... 28.09.05, 12:40
              My mieliśmy ten sam problem z dużą ilością śluzu w kupkach.Pediatra zlecił badania moczu i kału i okazało sie,że Fabian ma potężną alergie na białko(pisałam o tym pare postów w tył).Alergolog potwierdził alergie.Na Fabiana podziałał TRILAC(podaje mu pół kapsułki dziennie pomieszanej z moim mlekiem)i teraz robi "śliczne" kupki.Śluz w kupie to zawsze objaw alergii-poinformował mnie alergolog.Trzeba by zrobić badania jeśli sie niepokoisz,bo alergia może być na byle co(proszek,białko,owoce itp.)
              • jezzmam Do Sowikoj-dieta 28.09.05, 12:55
                Po 6miesiącu zaczniemy próbować wprowadzać nowe rzeczy do jedzenia-jeśli będzie jak na początku to musimy poczekać znowu 2-3 miesiące i potem znowu próba.
                Co ja jem???Oj kochana nie mamy wielkiego repertuaru.Jem owoce,warzywka,robie sobie zupki na kostce rosołowej-bez zabielaczy-,kasze,makarony,ryże(z owocami,z dżemami)biszkopty,soki własnej produkcji itp.Zero mięs,nabiału i jajek.Jest ciężko nie będę tego ukrywać,ale da sie wytrzymać i czasem brakuje mi już pomysłów co by tu zrobić sobie nowego do zjedzenia.
                • renia73 Re: Do Sowikoj-dieta 28.09.05, 13:31
                  a nie mozesz spróbowac indyka, królika? - te podobno uczulaja najrzadziej
                  • jezzmam DO CRUK 28.09.05, 14:41
                    Moja droga wiesz już jak zmniejszać zdjęcia??????Jeśli chcesz to mogę Ci pomóc(mam super program do zmniejszania-dosłownie kilka sekund i gotowe).Daj znać na priva.
                  • jezzmam Re: Do Sowikoj-dieta 28.09.05, 14:44
                    Reniu wszystko już żeśmy próbowali-indyczek i króliczek też odpada-nawet jajek nie mogę.
                • sowikoj Re: Do Sowikoj-dieta 28.09.05, 17:48
                  Jacie - nie zazdroszczę. W sumie u nas jakby ciut leiej z tą dietą.
                  • monika450 Re: śluz i dieta 28.09.05, 22:44
                    Jaiza a spróbuj się poradzić innego pediatry? Tego śluzu jest naprawdę tak dużo
                    że aż szczepienia odkładają? Może trzeba Eli zrobić kompleksowe badania krew,
                    mocz. U nas śluzu trochę jest ale nie widać gołym okiem tylko jak pieluszkę
                    złożę i rozłożę to się coś ciągnie- trochę.
                    A'propos diety to coś wiem na ten temat bo też 3 miesiące nie jadłam nabiału i
                    wszystkiego co zawiera choćby odrobinę białka (wszystkie etykiety od produktów
                    przerobiłam) także współczuję. Teraz też nie wszystko mogę ale powoli
                    wprowadzam i tak napewno ser żółty odpada, mleko w czystej postaci odpada i
                    twaróg odpada ale jogurt mogę bez problemu.
                    Uczulenie na mleko i białko zdarza się u dzieci bardzo często ale też często
                    mija bezpowrotnie po jakimś czasie. Trzymam kciuki za naszych małych alergików
                    żeby jak najszybciej się odczuliły.
                    • emma_euro_emma Re: śluz i dieta 28.09.05, 23:00
                      O, kurczę, ja już dość długo jem prawie wszystko (nacięłam się na brokułach - kolka i na malinach - wysypka). A co się dzieje jak zjecie trochę nabiału? Bo jak troszeczkę wysypki, to chyba jeszcze można przeżyć, nie?
                      A ten śluz to zdarzał się u nas, ale to po tym, jak dawałam Sebastiankowi jabłuszko. I żadnych innych niepokojących objawów nie zauważylam, więc może jak jest tylko śluz, to nie ma co robić afery?
                      Planuję niedługo dać Sebastiankowi odrobinkę marchewki. Zobaczymy, jak zareaguje.
                      • olina77 do jazzmam 28.09.05, 23:10
                        Oj ja nie umiem zmiejszać zdjęć! Sama widziałaś , takie ciupinkie wychodzą.
                        Nawet jak w aparacie zmiejszyłam parametry to nic nie dało. Cały czas mi
                        wyskakuje "za duży format". Może mi jakoś pomożesz z tym programem?

                        I dziękujemy za komplementy!
          • sowikoj Re: kataar maam 28.09.05, 17:44
            heeeej Cruku! A co bierzesz, bo mnie małżonek poczestował katarem i pojechał do
            domku, a ja zamiast korzysta z pieleszy rodzinnych się kuruje apapem. Co na
            ten katar i łamanie w kościach jeszcze można? Chyba jak ja wezmę krople to
            małej nic nie będzie?
    • cruk test sygnaturki 27.09.05, 22:25

    • emma_euro_emma Teściowa 28.09.05, 23:14
      Wiecie co, ja znowu muszę się wyżalić. Moja teściowa przyjechała miesiąc temu, cały czas nosi Sebastianka na rękach, mówi do niego sepleniąc (co mnie bardzo denerwuje) i traktuje go jak najbrdziej kruche jajeczko.
      Przed jej przyjazdem Sebastianek przesypiał praktycznie całą noc, tylko dawałam mu ze 2 razy cyca, a teraz budzi się co godzinę albo dwie i całą noc śpi "elektrycznie". Ale zaczął w dzień trochę spać. Tylko, że wcześniej nie trzeba było go usypiać, po prostu wkładałam go do łóżeczka (wieczorem) albo kładłam na łóżku (w dzień) i jak chiał, to spał, albo pogaworzył trochę i zasypiał. A teraz - muszę położyć się na łóżku razem z nim, przytulać, trzymać smoka, głaskać pieluszką po buźce i ręką po jego rączce, a czasem pokazywać grzechotkę (rąk mi nie starcza). Bo inaczej, jak zachce mu się spać i położę go tak, jak wcześniej, to jest ryk niesamowity.
      Ponadto, wcześniej normalnie leżał cały czas sam i się bawił i rozglądał, a teraz nie dość, że cały czas chce na ręce, to jak uda mi się go położyć np. na macie i idę do kuchni, to już teściowa leci: "A co on tak sam leży?" No i w rezultacie Sebek nawet przez chwilę nie potrafi zostać sam.
      Mało tego, wystarczy, że Sebek cichutko zakwili, to ona leci jakby się paliło i co? oczywiście na rączkisad A on to potrafi już wykorzystać.
      Wbijamy jej do głowy, że jak ona wyjedzie za miesiąc, to nie będzie miał kto go nosić cały dzień - ale jak grochem o ścianę.
      No przecież już nie mam siły ani cierpliwości; chodzę zła i zmęczona i normalnie dostaję szału...
      Ale się wyżaliłam... a co tam! Sorry, za marudzenie, ale czasem możnasmile
      Pozdrawiam.
      Kasia
      • sowikoj Re: Teściowa 29.09.05, 11:51
        Kasia nie daj się! Powiedz mamie, że ma nie nsi i już stanowczo i ostro.
        Wytlumacz, że dziecko musi sie teraz nauczy samo zasypia, bo potem będzie mie
        problemy nawet do dwóch trzecz lat, a ona na pewno nie chce by sie maluch
        męczył. Po czym wyjmij jej małego delikatnie, pogadaj do niego dwa słowa i ułóz
        spowrotem w łóżeczku. A teściową weź pod pachę i zaproponuj koniecznie kawę.
        Niech teraz odpocznie bo potem czeka ją długi spacer z małym. Na pewno coś
        wymyślisz.
        Głowa do góry!
        Pozdrawiam
        • aagulek Re: Teściowa 29.09.05, 12:44
          czesc, popieram rade Iwy, mnie to sie zdaje ze Wy mamuski to czasami za malo
          stanowcze jestescie w stosunku do tych swoich tesciowych czy mam, jak masz
          problem to pros meza o wsparcie, nie po to do cholerki nad dzieckiem pracowalas
          3 miesiace by sie teraz w ciagu 1 rozregulowalo...twarda badz bo szalu
          dostaniesz...jak moja tesciowa reformowalna pod tym wzgledem to i Twoja musi
          byc wink, powodzenia,Aga
        • emma_euro_emma Re: Teściowa 29.09.05, 19:00
          No super - rano powiedzieliśmy jej dosyć stanowczo, że ma położyć Sebastiana, to się obraziła i nie odzywała do nas pół dnia. I szczerze mówiąc wcale nie płakałam z tego powodu, bo przynajmniej nie przyłaziła do naszego pokoju. Ale ze mnie wredna jędza!
          A tak zbaczając z tematu - nie mogę się powstrzymać od kupowania ciuszków Sebastiankowi. Praktycznie codziennie coś kupuję. Oczywiście nie nowe rzeczy, bo bym zbankrutowała, ale np. na Allegro. Czy Wy też tak macie, czy to ja jestem jakaś inna?
    • aagulek .. 29.09.05, 18:04

      • aagulek hihi 29.09.05, 19:44
        Kasia ale masz spokoj smile ja sie tak madrze a ciekawe co u nas bedzie za
        tydzien-chrzciny...chyba ze Magdula calkiem sie pochoruje to bedzie klops...
        co do ciuszkow, coz mnie studzi troche zmniejszajace sie saldo konta po
        zakupach..nie szaleje, powiedzialabym ze nawet jestem bardzo rozsadna no i
        czekam na wyprzedaze bo czesc ciuszkow da sie przewidziec i kupic na pozniej,
        chocby body, bluzki z dlugim rekawem..pozdrawiam,Aga
        • madzias1968 Re: hihi 30.09.05, 13:16

          Odnośnie ciuszków to właśnie wczoraj kupiłam Piotrusiowi spodenki, bluzeczkę i
          kapelusz (na przyszły rok). Oczywiście kupiłam w ciuchlandzie. Mają tam piękne,
          markowe ciuszki w cenach, które da się przełknąć. O nowych nawet nie myślę. A
          allegro to tez fajna myśl, tyle, że do każdej rzeczy trzeba dodać koszty
          przesyłki, co czasami bardzo podraża rzeczy.

          Jeszcze odnośnie kupek - mi też pediatra zaleciła trilac na śluzowate kupki
          Piotrusia. Zobaczymy czy coś to pomoże - oby.

          A czy waszym maluszkom jeszcze się ulewa? Piterkowi niestety jeszcze dość
          mocno, zwłaszcza jak jest w ruchu (np. śmieje się całym sobą). I pranie
          niestety co drugi dzień, bo ciągle trzeba maluszka przebierać.

          Oj, właśnie się do mnie cieszy, ależ on jest cudny.
          Pozdrawiam wszystkie mamuśki z ich nieziemskimi istotkami.
          Madzias.

          Mój Piotruś
          • renia73 Re: hihi 30.09.05, 14:11
            Mój Piotrus tez bardzo ulewa - konca nie widac...
          • emma_euro_emma Re: hihi 30.09.05, 14:56
            Madziu, a na przyszły rok to jaki rozmiar kupujesz? Co do kosztów przesyłki, to najczęściej szukam w moim mieście, żebym mogła odebrać osobiście. I tak nie mam co robićan codziennych spacerachsmile
            Byłam dzisiaj u neurologa, bo Sebastianek miał prawą rączkę tak jakby mniej sprawną (pisałam o tym wcześniej). Tylko, że to było miesiąc temu jak dostałam skierowanie (tyle trzeba czekać) i już mu się odmieniło. Bo staraliśmy się często podawać zabawki do prawej rączki, żeby też sobie ją wyrobił. Lekarka powiedziała, że żadnych zmian neurologicznych nie widzi. Ale dowiedziałam się, że obwód główki musi być większy niż obwód klatki piersiowej. U Sebastianka jest 3 cm różnicy, ale główka jest mniejsza. Z tym, że mierzyła go, jak był dość grubej bluzeczce. Także jest różnica ok. 1-2 cm. Powiedziała, że nieraz to taka uroda dziecka, ale w razie czego dała mi skierowanie na USG mózgowia (Jezu, jak to brzmi...). No cóż, wolę dmuchać na zimne i zrobić. Przynajmniej będę miała pewność, że wszystko jest ok (innej myśli nawet nie dopuszczam). I oczywiście znowu miesiąc czekać na to USG. Ach, ta nasza służba zdrowia...
            Dobra, kończę, lecę mężusiowi obiadek gotować.
            • aagulek a myślałyście o tym aby 30.09.05, 16:31
              przenieść się na forum czerwcowe? ja już piszę tam od czasów ciąży i część osób
              z wątku tam przeszła, co Wy na to?jest zamknięte więc też daje w miarę swobodę
              wypowiedzi większą niż forum otwarte i problemy są bardziej usystematyzowane, w
              sumie to nie wiem czemu od początku był wątek a oddzielnie forum, wszak ja od
              początku też tu nie pisałam a na lipcówkach; dla chętnych link
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30336
              nawet mamy chat dla czerwcowych mam, gdzie czasami sobie rozmawiamy,
              pozdrawiam,Agnieszka
              • kaqsia Re: dziękuję 30.09.05, 20:41
                witam po tygodniowej przerwie.
                aagulek, bardzo dziękuję za podsunięcie kolejnych adresów na zdjęcia.na razie
                cierpię na dotkliwy brak czasu,bo mi się starsze dziecko rozchorowało na
                zapalenie krtani i gardła i mam urwanie głowy.na pewno skorzystam jak trochę
                ochłonę.

                ranyyyyyyyyyy dziewczyny jak Wy dużo piszecie!!!!!!!!!!!!
                kilka dni nieobecności i pół dnia czytania.a ile nowych problemów.bez wątpienia
                najbardziej podobał mi się wątek teściowej(hihihihi-tylko nie pomyślcie że
                śmieje się z problemu)

                Ja mam teraz ciche dni w domu z mężem a boli to szczególnie bo nie zdarza sie
                często.to bardziej ja się nie odzywam niż on.mąż raczej skomle o powrót do
                normalności.no cóż takie jest życie....niech sobie troche po błaga.
                • emma_euro_emma Re: dziękuję 30.09.05, 20:50
                  Chcichi, czasem potrzebne są takie małe niezgody w małżeństwie, bo inaczej, to by było za słodkosmile
                • sowikoj Re: dziękuję 30.09.05, 22:48
                  sadystka wink
            • jaiza dzięki 30.09.05, 16:57
              Dzięki za odpowiedzi w sprawie śluzu. Póki co jest, raz większy raz mniejszy.
              To prawda, muszę się przyjrzeć swojej diecie, bo na coraz więcej zaczęłam sobie
              pozwalać.
              Czytałam na forum wypowiedź Albrechta i jego jako gastrologa martwi tylko krew
              w kupie, śluzem każe się nie przejmować ...
              Poza tym Ela jest pogodna, w nocy ładnie śpi, więc ten sluz nie bardzo ją męczy.

              Do Sgosi - jest duże prawdpodobieństwo, że to iż Hani mniej się podoba w
              przedszkolu jest winą pań. Chodziłam z Łukasiem wieć widziałam jakie błędy
              robia ...

              Co do Łukaszka to nie chodzimy już do przedszkola, obserwuję go w domu, byłam
              na rozmowach u dwóch psychologów, wczoraj mieliśmy tez jego akcję kiedy grał
              głośno tv, było zapalone ostre światło. Najbliższa potwierdzeniu jest hipoteza
              o jego nadwrażliwości wzrokowo - słuchowej. Mocne bodźce wprowadzaja go jakby w
              trans (jest strasznie pobudzony - podskakuje, biega, nie reaguje na polecenia).
              W domu (przed Elą) zwykle było spokojnie i cicho. Po urodzeniu Eli źle znosi
              płacz (albo na nią krzyczał, albo zbyt mocno hustał jej kołyskę, a jakby mógł
              to by czyms ja walnął - ale tu się opanowywał). Natomiast w przedszkolu źle na
              niego dziłały zabawy w kółku ze śpiewem i muzyka oraz czas wolny, gdy dzieci
              było głosno. Poza tym w przedszklu sala była mocno nasłoneczniona. Wczoraj,
              gdy podobne warunki były w domu - powtórzyło się to. Mąż był w szoku ( w
              opowieści o przedszkolu nie chciał mi wierzyć znając Łukaszka spokojnego w
              domu). Teraz dajemu nam miesiąc na powrót do spokoju i jako takiej równowagi, a
              na 17 mam umówionego psychiatrę. Poszukuje też terapeuty od integracji
              sensorycznej.
              Muszę kończyć, rozkoszujcie się macierzyństwem. Zdrowy maluch jest największym
              skarbkiem (chory tez, co ja tu wypisuję ) - I.
              • sowikoj Re: dzięki 30.09.05, 22:47
                Wiesz co Iza w życiu bym nie pomyślała jakie dzieciaczki mogą mie problemy. Jak
                wiele zależy od nas mam! I naszego spokoju! Trzymajcie sie. Wszystko się ułoży
                tylko czasu więcej potrzebuje! Pozdrawiam cieplutko!
                • madzias1968 ... 01.10.05, 11:16

                  Kasiu, kapelusik jest na 1-2 lata i 48 cm. Przymierzałam go mojej siostrzenicy,
                  która ma 14 miesięcy i był tylko troszkę za duży - ale Martynka to drobniutka
                  niunia.
                  Uwielbiam malutkich chłopców w kapeluszach i stąd mój przedwczesny zakup (lubię
                  też maluchy w bandanach na główkach).
                  Swoją drogą to ciekawe jakie są wasze pomysły na ubieranie maluszków, takich
                  już odrobinkę starszych. Czy już się zastanawiacie? Może coś oryginalnego? Dla
                  dziewczynek jest dużo więcej fajnych ciuszków, ale jak fajnie ubrać malutkiego
                  mężczyznę?
                  M.

                  Mój Piotruś
                  • aagulek ciuchy 01.10.05, 11:27
                    ja tak jak pisalam czekam na wyprzedaze, w sumie do tej pory Magdula chodzi w
                    ciuszkach, ktore kupowalam na wyprzedazy styczniowej i letniej, niewiele
                    musialam dokupi choc ciagnie do zakupow wiec i tak wydawalam kase po normalnych
                    cenach, kupuje w H&M, Cubusie i innych galeriowych sklepach, zdarza sie ze na
                    wyprzedazy nawet bluzki czy body za 9,99 a jakosc zdecydowanie lepsza niz
                    smykowe ciuchy...do ciuchlandow jakos sie nie przemoglam i nie zamierzam..mam
                    chyba ze 3 sukieneczki na co dzien dla MAgduli no i jedna taka bardziej
                    wyjsciowa bo mniej wygodna chyba no i dojdzie biala po chrzscie, a tak dresiki
                    najwygodniej i rampersy, dominuje w tej garderobie roz, bo w wiekszosci tylko
                    to dal dziewczynek sprzedaja, pozdrawiam,Agnieszka
                  • emma_euro_emma Re: ... 01.10.05, 12:34
                    Oj, masz rację - dla dziewczynek to te ciuszki są dużo słodsze. Ja ubieram Sebastianka w "męskim" stylu - jeansy, sztruksy, koszule, koszulki polo, bluzy, dresy. Ma nawet swoje pierwsze firmowe Adidaski, ale jeszcze za dużesmile
                    • olina77 forum czerwiec 01.10.05, 20:56
                      przychylam się do podpowiedzi aagulka o przejściu na forum czerwcowe. widzę że
                      emma też bywa. Dużo łatwiej jest odpowiadać na pytania. tu często znikają
                      przywalone innymi postami i czasem nikt nie odpowiada na jakieś pytania. od
                      początku ciąży byłam na obu i tak zostało. do tej pory częściej byłam yu, ale
                      od jakiegoś czasu częście jestem tam. dużo wygodniej. tu jest chaos i ciężko
                      się czyta. zapraszamy na forum czerwcowe! a atmosfera jest jak najbardziej
                      sympatyczna, rodzinna. dziewczyny też są super, brakuje was tam!!!

                      Emma - ja już kilka razy miałam bartusiowe usg mózgowia - to jest normalne usg,
                      robią przez ciemiączko. bioderka były dużo gorsze. Na tych mózgowych Bartuś
                      spał i się nie obudził smile A o wyniki się nie martw! Co niby ma Mu być?
                      Najwyżej może Go głowa boleć przez Twoją teściową hihihi! smile Powodzenia! A ! I
                      do zobaczenia na trójmiejskim spotkaniu, jak już się zorganizujemy!
                      • emma_euro_emma Ola 01.10.05, 21:49
                        Ja bywam na tamtym forum odkąd Aga tu o nim wspomniała. I faktycznie, tam jest też fajnie.
                        Olu, bardzo dziękuję, że napisałaś mi o tym USG. Bo się niepokoiłam, bo nawet nie mialam pojęcia jak to wygląda. A czemu piszesz, że bioderka były gorsze - czyżby Bartuś płakał? Bo Sebastian był zadowolony... Co do teściowej to masz rację. Ale od 2 dni nie bierze go w ogóle na ręce, tak się obraziła. Ciekawe tylko na jak długo.
                        A miałam się pytać - czy Twój dzień z Bartusiem już nie wygląda tak, jak ostatnio mówiłaś (chodzi o to, że musiałaś go cały dzień nosić)? Czy już masz więcej spokoju?
                      • sowikoj Re: forum czerwiec 02.10.05, 23:09
                        A mnie nie chciały na forum... sad I było mi przykro. Jak mam wyrazic opinię o
                        czymś czego nie widziałam? Widać tępa jestem jakaś.....
                        Wrócilismy w nocy. Małej sie poprzestawiało ciut i nie spałam od 2,45 do
                        4.20 ...
                        A cały dzień cos na nas pokrzykiwała. I jak tak wczesniej czytałam o płaczu
                        waszych maleństw to też sobie myslę, że się na nas mogła ciut obrazić. W końcu
                        ona w swoim całym zyciu nie widziała tylu ludzi, a tu mama jej mówi, że to
                        rodzina. "No i co one tak nade mna wisiały?" myślała pewnie.... smile
                        • renia73 Re: forum czerwiec 03.10.05, 08:29
                          Ja uwazam to forumza bardziej kameralne - nie da się nie przeczytac wszystkich
                          postów bo są ze soba powiazane. Na tym drugim - jest masa wątków - czasami
                          czytam ale wiele omijam bo mnie nie dotyczą.

                          Piotrus od trzech dni zasypia o 19 i wstaje o 5...zapobiegliwie klade sie
                          wczesniej spac. Pobudki w nocy sa - a jekże...
                        • sgosia5 Re: forum czerwiec 03.10.05, 12:12
                          Nie przejmuj się sowikoj!
                          Ja bywam na tamtym forum, ale nie zamierzam opuszczać tego wątku, zresztą
                          myślę, że jak jeszcze jakieś nowe mamusie do nas dołączą, to nic się nie
                          stanie! Zresztą jak się przeniesiemy, to i tak pewnie ktoś w końcu założy taki
                          wątek na Rówieśnikach, to co miałby być bez nas?!

                          Zamknięcie forum miało służyć temu, aby można było pisać bardziej otwarcie, ale
                          ja nie mam nic do ukrycia, a jak mam - to osobom, których nie widziałam na
                          własne oczy raczej nie powiem, bo to nie są rozmowy "na telefon" a raczej "na
                          internet", więc będę pisać na tamtym forum i na tym wątku również, bo przecież
                          można mieć różne grona znajomych a wcale nie trzeba wszystkich na siłę
                          integrować.
                          Zresztą jak pisała renia, tam jest poruszanych tyle tematów, że czytając je
                          wszystkie trzebaby nie odchodzić od komputera, ze szkodą dla naszych dzieci i
                          mężówwink)) ja nie mam tyle czasu, a tu zawsze można odpisać hurtem.

                          Pozdrawiam! Mam nadzieję, że nie zostanę tu sama z renią, bo od tego mam gg i
                          telefon, jaiza! też na pewno zostajesz!
                          Obiecuję, że może będę więcej pisać o Martynce niż o Hani, bo to temat na inny
                          wątek a ostatnio zdominował moje wypowiedzi.
                          A M. ostatnio jest kochana!!!
                          Wczoraj pierwszy raz chyba od roku przespałam prawie całą noc!!! A dzisiaj też
                          nie najgorzej! Chociaż w dzień wymaga co raz większej uwagi i je co 2h...
                  • sowikoj Re: ... 02.10.05, 23:26
                    Madzias - jak Robert był mały, to dopiero nie bylo wyboru, więc ubierałam go w
                    rzeczy które szyłam ja lub teściowa. A że ja mam dwie lewe ręce do szycia
                    więc... Ciekawie wyglądał w kamizelkach z bandanką wiązaną pod szyjką. Na
                    białych czapusiach naszywałam błyskawice i takie trupie czaszki (pomysł kuzynó
                    by upodobnić go do pirata) i nawet to fajnie wyglądało. Ale naszywki maja 1
                    wadę - są drogie (5-10 zł czasem). Koszulki flanelowe z podwiniętymi
                    mankietami na bodziaka w paski, do tego sztruksy lub jeansy na szelkach.

                    Ale podpiszę się pod Waszym stwierdzeniem, że chłopaczka trudniej ubrać w coś
                    ciekawszego. To dotyczy także starszych dzieci... Ale już widzę, że wiele sie
                    zmienia i to na lepsze. Więc jest nadzieja!
    • aagulek nowe foty 01.10.05, 23:45
      zapraszamy do obejrzenia nowych fotek Magduli
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26099205&a=29836591
    • emma_euro_emma Re: MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005 03.10.05, 10:49
      Wiecie co, tak sobie oglądam nasze wszystkie dzieciaczki (codziennie sprawdzam, czy są jakieś nowe, więc zamieszczajcie jak najwięcej) i stwierdziłam, że wszystkie nasze pociechy są cudowne, prawda? Ale mamy szczęście mając takie dzieciaczkismile
      • truskaweczka12 Re: MAJOWO - CZERWCOWE DZIECIACZKI 2005 03.10.05, 13:54
        My byliśmy dziś na kontroli poszpitalnej uszu. Wszystko ok. Nadal jednak mamy
        do obserwacji krtań sad

        Mały od dwóch dni przekręca się z brzuszka na plecki w obie strony, niestety
        jeszcze nie wraca. Wiec leżenie na brzuchu jest króciutkie wink Poza tym je w
        ciągu dnia co 3h, śpi trzy razy dziennie, a noce są całkiem ok jak na takiego
        malucha wink Idzie spać ok. 19:30 i śpi do 24-1, a potem druga pobudka ok. 4-5.
        Pobudki są oczywiście na jedzonko. Nie jest źle.
        Jutro mamy wreszcie szczepienie i wizytę u pediatry. Wszystko przesunęło się
        przez ten szpital sad

        Dziewczyny, piszecie tu o jakimś forum czerwcowym - a gdzie to jest ? Pytam z
        ciekawości, bo póki nie będę sama to i tak tu zostanę wink

        Pozdrawiam
        • emma_euro_emma Truskaweczka 03.10.05, 15:15
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30336
          • truskaweczka12 dzięki emma :) 04.10.05, 07:38
            • olina77 do emmy 04.10.05, 19:54
              Na bioderkach Bartuś faktycznie płakał, a mózgowie przespał. Tylko dlatego było
              gorsze. A sytuacja jest o niebo lepsza. Wyszliśmy już z bakteri także dziecko
              jest radosne, spokojne, gadające itd. Takie jak chcieliśmy, żeby było smile))
              • cruk hej 04.10.05, 21:18
                no a ja sie wyleczylam z infekcji, patrzac na rodzinke (Tata i moja siostra) to
                zaskakujaco lekko ja przeszlam smile mimo stanu podgoraczkowego i potwornego
                kataru nie dalam sie i w sumie lekami homeopatycznymi sie wykurowalam
                elegancko smile no i Pitek - w koncu kto by przy malym pozwolil sobie na
                chorowanie, a Jr zdrow jak ryba. Troche mialam momenty oslabienia entuzjazmu -
                najchetniej bym sie zwinela w klebek i pospala, ale dalismy rade i Pit w sumie
                tez za bardzo mi w kosc nie dawal wink jakby wiedzial, ze mama lekko niedomaga.

                W sobote bylismy na basenie - tym razem plywal z mezem i wprawdzie tak sie nie
                rechotal jak ze mna, ale chlopaki zaliczyly juz pelne zanurzanie - obylo sie
                bez placzu, chociaz najszczesliwszy nie byl, raczej go ta sytuacja zaskoczyla.
                Nurek trwa sekunde i zaraz Miska sie przytula mocno, ale sytuacja nowa wiec
                zdziwko bylo smile no i po basenie lulek jak ta lala. Fajnie wyglada po wyjsciu z
                zajec jak na dwoch kanapach siedzi 5-6 mam z dzieciakami przy cysiu, jest cicho
                i slychac tylko pochrzakiwania i mlaskanko smile)))

                W niedziele lapalismy slonko w lesie a wczoraj pojechalismy do pradziadkow do
                Kielc.

                Noce powoli wracaja do normy, tj. zaczal coraz dluzej spac i budzi sie max
                jeden raz. Dzis zasnal o 20, wiec pewnie kolo 24 sie obudzi. Nie wiem czy
                przypadkiem nie mialam spadku "kalorycznosci" cysia - tj. ilosci pokarmu, bo
                ostatnio mam wrazenie ze nadrobilam i mam go wiecej, dostosowalam sie do
                potrzeb malego i lepiej spi wink) chyba wiec o to chodzilo z tym czestym
                karmieniem - bylo dzidzi nienajedzone na cala noc smile)

                Wczoraj Pitek spowodowal nam opad szczek i wyskok z butow..podciagnal sie jedna
                reka w foteliku samochodowym za uchwyt i .... usiadl.. Gdy sie mu da palce sam
                sie podciaga..lekko sie czuje tym oslabiona..

                Wcina oczywiscie gryzaki rowno, az wsciekle - dziasla go chyba swedza bardzo,
                ma gryzaka gumowego z wypustkami, ktory uwielbia "trzec" o dziasla az wydaje
                taki odglos wycierania mokra gumka (pilowanko) - i..iii i..iii strasznie sie w
                ten odglos wsluchuje smile)

                Kolejna wariacja na temat to podpieranie sie podczas lezenia na brzuchu palcami
                stop, wypinanie pupy do gory i "stawanie na nosie", jak to sie uda to smiesznie
                piszczy. Potrafi tak sie przemieszczac w kolko, jak wskazowka zegarka w jedna
                strone, bo zwykle prawa nozke uda mu sie wyzej podciagnac/postawic na palcach
                co powoduje wieksze majtniecie na ten bok. Turlanie sie z plecow na brzuch i z
                brzucha na plecy zajmuje mu sekunde i nie sposob go zostawic gdziekolwiek.

                Zauwazylam ze mniej gada, a wiecej slucha, uwaznie sie przyglada w ogromnym
                skupieniu. Ogromnie wielu rzeczy chce dotknac, zlapac. Uwielbia sie przytulac,
                obejmuje twarz raczkami i tuli do siebie no i ubostwia wyglupy z lachotami,
                turlamy sie po calym lozku piszczac i duszac sie ze smiechu jak wariaty -
                kompletnie niepowazna ze mnie mama smile)

                Za dwa tygodnie mamy kolejne (3) szczepienia i wizyte u ortopedy (plus badanie
                usg bioder- drugie- pierwsze wyszlo ok, ale mamy sprawdzic jeszcze raz).

                Ciekawa jestem ogromnie ile Pit wazy, ale 7kg na pewno nie ma. Pi razy oko
                jakies 6,5kg w porywach smile

                sciskam serdecznie Was wszystkie

                PS. bede tu wpadac, bo troche nadmiar forow i skakanie po nich powoduje ze sie
                gubie
                • olina77 Re: hej 04.10.05, 22:20
                  Dobrze, ze już jesteś zdrowa! Witaj znowu! Co do forum czerwcowego -
                  zapraszamy! Byłaś na naszym czacie i dobrze Ci się rozmawiało z dziewczynami smile
    • wifeik Po długiej przerwie.... 03.10.05, 19:38

      Cześć Dziewczyny i Dzieciaczkismile Dłłuuuugo nic nie pisałam ale mam nadzieję, że
      mnie pamiętacie i przyjmiecie mnie na powrót do Waszego grona no i postaram się
      częściej uczestniczyć w Waszych „pogawędkach”. Śledziłam Was na bieżąco ale
      jakoś tak mi weny na pisanie brakowało – w końcu dojrzałam...

      Maciek – nasze szczęście, nasza radość i nasza bezgraniczna miłość – tak można
      Go opisać. Dorzucę jeszcze – nasza troska, bo bez tego to ani rusz.... Dzisiaj
      kończy 20 tygodni - ma więc 4 i pół miesiąca. Rośnie jak na drożdżach i waży
      już 7 kg! Wszyscy mówią „ale chłop” a ja dla odmiany doskonale to czuję na
      rękachsmile Spoglądam na ubranka odłożone już do pudełka – za małe!! A jeszcze nie
      tak dawno dosłownie na Nim wisiały. Rozumiem teraz doskonale i podzielam
      pogląd, że czas umykający po dzieciach widać. Maciek jest przekochanym
      synkiem /a które dziecko takie nie jest?wink)))/. Właśnie ucina sobie kolejną
      drzemkę, tak przed snem nocnym.

      Karmię Go nadal piersią – w dzień co 2; 2,5; 3 godz –max 10 min, najczęściej 5
      min –różnie, jak się uda. Noce nadal mamy nieprzespane – jak zasypia ok. 22 to
      przebudza się na jedzonko tak dwa, trzy razy. Bardzo lubię poranki, bo wtedy
      ląduje obok mnie na dosypianie nocy i resztki mojego zacięcia co do spania
      Maćka w łóżeczku są zagrożone. Z tym spaniem to różnie bywa. Na noc nie ma
      problemu – kąpiel, jedzenie i spanie /w łóżeczku oczywiście/ natomiast w
      dzień......próbowałam szkoły Zaklinaczki, ale po 2 tygodniach walki dałam za
      wygraną. Śpi w wózku, czasami zasypia z płaczem bo niby „pada z nóg” a się
      broni przed snem. Lulanie jednak odnosi skutek i drzemie średnio od 30 do 60
      min.

      W czasie nauki „zaklinaczkowego” spania nauczył się ssać kciuk – dla nas
      makabra. Najpierw patrzyłam na to z przymrużeniem oka ale jak się okazało jaki
      to nałóg to już od miesiąca Maciek śpi w rękawiczkach polarowych /koniecznie
      podwójnych, aby nie czuł kciuka/. Nie na wiele się to zdaje bo jak tylko
      próbuję je ściągnąć i wrócić do normalności to kciuk natychmiast ląduje w buzi.
      Już zdążył wybić sobie trochę podniebienie. Smoczka nie chce za żadne skarby.
      Próbowaliśmy różnych – nic z tego.. Pesymistką jestem w tym temacie bo dopóki
      nie potrafi rękawiczek ściągnąć to ok. ale jak się nauczy??!!!
      Poza tym jest baaaardzo rozmowny, śmiejący i komunikatywny. Potrafi też
      wrzeszczeć jak coś jest nie po Jego myśli – mieliśmy kilka napadów płaczu z
      niewiadomego powodu, tak że nie można Go było w żaden sposób uspokoić.... Taki
      charakterny, w końcu półkrwi góral wink)))

      Mamy spóźnienie w szczepieniu –już 2 tyg – gdyż na wyjeździe do mojej Mamy
      złapaliśmy razem przeziębienie. Mnie pomógł sok malinowy w hurtowych ilościach
      natomiast nie mogę pozbyć się kataru u Maćka. Czyszczenie nosa to nie lada
      wyczyn – gruszkę już z daleka wita wrzaskiem, natomiast Fridą bawił się dwa dni
      a później nauczył się kręcić głową – w prawo, w lewo. Dostał krople z
      antybiotykiem a i trochę buzią oddycha! Dostaje też żelazo /Ferrum Lek, bo na
      Hemofer zareagował śluzowo-krwistą biegunką/ bo morfologię ma kiepską a poziom
      żelaza 8,6 przy normie od 11...

      Oooooo, właśnie się obudził i woooooła /”ajejejejejejej!!” dosłownie/...idziemy
      jeść a za chwilę może dopiszemy coś jeszcze...

      No, to już po pierwszej kolacji....
      Nie wiemy dlaczego ale Maciek od początku ma często wywalony język – lekarz
      powiedział, że to nawykowe ale skąd i jak się tego pozbyć, czy wyrośnie????
      Teraz uwielbia trzymać mnie za palce szczególnie jak piszę na klawiaturze.
      Szybko nudzi się zabawkami a na brzuchu ciągle uczę Go leżeć – raczej jest „na
      nie” chociaż są małe postępy. No i na leżąco to już nie za bardzo, chętniej na
      siedząco – jak leży np. na leżaczku to aż jest zgięty NO BO SIEDZIEĆ!
      Chrzciny mieliśmy w sierpniu, był bardzo dzielny i spokojny....

      Zostaję z Maćkiem na wychowawczym – finansowo łatwo nie będzie ale spróbujemy
      wytrzymać chociaż kilka miesięcy....

      Dobra, nie zamęczam dłużej jeszcze tu zaglądnę przy najbliższej okazji..
      Dobrze, że jeszcze tu jesteście...no i nie uciekajcie stąd nigdzie...

      Pozdrawiamy
      Basia i Maciek
      • emma_euro_emma Re: Po długiej przerwie.... 03.10.05, 20:11
        Basiu, powinnam się obrazić - dlaczego nie odpisywałaś na sms-y?! Niepokoiłam się, czy wszystko u Was ok. Cieszę się, że napisałaś i u Was w porządku.
        Co do gruchy to bardzo polecam taką niebieską, małą o zapachu waniliowym. Kosztuje ok. 5 zł (kupiłam w aptece w hipermarkecie) i jest rewelacyjna. Sebastian ją uwielbia. Jak wkładam mu ją do noska, to nawet się nie ruszy (a jest bardzo energiczny), tylko czeka w skupieniu z wielkim uśmiechem. I wącha...
        Może masz jakieś zdjęcia Maciusia, to pokaż Go namsmile
        Pozdrawiam.
        kasia
        • kaqsia niepokoje mamy 03.10.05, 21:26
          cześć, to znowu ja.
          Wrocam do Was po bardzo burzliwym weekend'zie w domu.Na szczęście ciche dni
          mamy za sobą i atmosfera po burzy jest pełna ozonu wink)).Za to w pracy urwanie
          głowy!!!!!!!!!!!!o mały włos nie spóżniłam się na autobus i Bartek nie dostałby
          mamusinego papu na czas.
          A zaczęłam od niepokojów mamy bo martwię się o mojego Bartusia.Jutro kończy 16
          tygodni i mam wrażenie,że powinien już przewracać się na boczki a jemu się nie
          chce.Za to bardzo bardzo chce siadać.Wiem że dzieciaczki lubią przeskakiwać
          pewne etapy no i właściwie by się zgadzało,bo jakiś czas temu to lubił
          przewroty na boczki i super mu szło przewracanie z brzuszka na plecki a teraz
          ma to w małym nosku!!!!
          A jak jestem przy noskach to na katarek polecam kropelki olbasowe na mokrą
          pieluszkę i powiesić gdzieś niedaleko.A na rozgrzanie Pulmex.Tylko wcześniej
          trzeba przeprowadzić krótki test alergiczny bo i eukaliptus i kamfora lubią
          uczulać.Metody działają na oboje moich dzieci więc może na wasze też pomogą.
          AAAA moja Natalka dostaje antybiotyk i już ma się dobrze.Niestety nie można
          tego samego powiedzieć o domownikach bo daje nam popalić.
          Dobra koniec nudzenia.Teraz trochę czasu poświecę mężowi.Dzieci już śpią.

          Pozdro,
          Agata
          • wifeik Re: niepokoje mamy 03.10.05, 22:13
            Kaqsia, laryngolog poleciła mi pulmex, nawet go kupiłam ale Maćka nawet
            majerankowa maść podrażniła więc pulmex wylądował w szufladzie, tym bardziej że
            pediatra Maćka bardzo mi to odradzała..no i tak walczę dalej,,,niby już jest ok
            a po nocy tylko bulgotanie w nosie...a szczepienie czeka..

            Jesli chodzi o to przewracanie na boki to Maciek skończył jak pisałam 20tyg i
            ani myśli...jak miał 2 miesiące to pięknie kilka razy fiknął z brzuszka na
            plecy, zgrabniutko nóżką zarzucił i już a teraz??!!! Jak Go troszkę na
            bok "podprowadzę" to machnie nogą i ok ale z brzucha - mowy nie ma?!"Samoloty"
            tylko robi albo jak kto woli żabką "pływa".Dzisiaj i tak cudem pobawił się
            wyjątkowo długo na brzuszku, bo Mu pielucha zasmakowaławink)

          • wifeik do Mam więcej niż jednego Bobasa 03.10.05, 22:19
            ...podziwiam...
    • wifeik Do Emma 03.10.05, 22:07
      Kasia, raczej odpowiadam na wszystkie smsy więc zdziwiona jestem - nie pamiętam
      abym coś dostała od Ciebie/a nikt poza mną nie odbiera wiadomości na telefonie-
      Mąż dalekao/. Niestety zdarzyło się ostatnio tak kilka razy, że znajomi
      dzwonili lub "esemesowali" do mnie a odbierał ktoś inny..nie rozumiem o co
      chodzi.Przepraszam najmocniej,jeśli tylko dostanę "esemeska" z pewnością
      odpiszę...

      Co do zdjęć - kilka mam, z pożyczonej cyfrówy ale nie wiem jak się zabrać do
      umieszczania ich tutaj.Wiem, że jest instrukcja ale tam tyyyyyyyyyle
      czytania...My ciągle jesteśmy "na kupnie"cyfrówki, gdyż mamy upatrzony aparat a
      trochę kosztuje. Już nie mogę się doczekać, bo ciągle fotografowałabym Maćka -
      nawet z wystawionym językiemwink
      Jak już przebrnę przez instrukcję to może faktycznie coś tu wstawię..
      p.s. jesteś chyba najaktywniejszą forumowiczką na tym wątku - podziwiam, kiedy
      masz na to czas?
      • aagulek czerwcowe forum 03.10.05, 22:25
        witam, dla chętnych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30336
        myślę, że jak napiszecie, że tu pisałyście można Was znaleźć, bo generalnie
        chodzi o to by znalazły się tam aktywne forumowiczki a nie podczytywacze np
        faceci wink, zapraszamy serdecznie, pozdrawiam,Agnieszka
    • wifeik a co to się stało? 05.10.05, 16:28
      CZyżby Wszystkie przeszły na czerwiec??? A może taka piękna pogoda trzyma Was
      na spacerach całymi dniami? U nas faktycznie przecudownie...

      Cruk - niezły akrobata z Tojego Piotrka...Mój Maciek to leń do kwadratu, chyba
      ma to po mniewink

      Może jednak ktoś tu został?

      U nas być może jutro będzie szczepienie, trzymajcie kciuki

      Pozdrawiamy
      Basia i Maciek
      • kaqsia wielokrotne mamusie!!!! 05.10.05, 21:25
        strasznie mi doskwiera brak czasu.od kiedy moja Natka zachorowała nie mogę
        sobie dać rady.a do tego przeżywam straszny dołek psychiczny.Strasznie kocham
        moje dzieciaczki tylko dlaczego one tak dają popalic swoim kochanym mamusiom.
        Pytanie do mam dwójki i więcej....
        Czy wasze starszaki też tak pyskują?
        Ja ze swoją córeńką już wytrzymać nie mogę!!!!ja do niej jedno słowo a ona
        tysiąc w odpowiedzi.strasznie szkoda że mały człowiek nie pamięta jak mama
        wstawała do niego nocami, jak tuliła i ilu dobrych rzeczy sobie odmawiała żeby
        go brzuszek nie bolał.
        chyba zbyt luzacko wychowuję swoją Małą.
        może Bartuś będzie pamiętał.......sad((

        a Bartuś ma dzisiaj spadek formy.obraził się i nie chciał jeść ani spać.chyba
        się przejął myślą o szczepieniu.a ja się rozmyśliłam i nie było
        kujkuj.pojedziemy za tydzień.

        pozdrawiam
        PS.dzięki że jesteście i można się Wam wyżalić!!!!

        Agata
      • sgosia5 Re: a co to się stało? 05.10.05, 21:52
        My rzeczywiście cały dzień na dworze!

        Podziwiam zdolności Piotrusia cruk!

        U nas na razie tylko przewroty na boczki, na brzuszku leży na wyprostowanych
        raczkach i klata wysoko do górysmile
        Jakoś przestała gadać, ale za to śmieje się w głos przy byle okazji i do
        każdego, taka śmieszka! no i niestety zęby chyba dają o sobie znać, bo od kilku
        dni żaden gryzak się tak nie sprawdza jak własna rączkasad(( no i marudzi
        niesamowicie, mało śpi w dzień za to w nocy...juz trzy razy przespała prawie
        całą noc!!! Tzn. od północy (kiedy ostatnio opuszczam forumsmile do 7.30, w
        porównaniu z pobudkami co 2-3h to jest wyjątkowe osiągnięcie! Chyba od roku się
        tak nie wyspałam!

        Byłyśmy u neurologa do kontroli, jest duuużo lepiej, ale akurat na badaniu w
        pozycji na brzuszku podparła się na piastkach a na boczku jeszcze mocno odchyla
        głowę do tyłu (w domu też, zwłaszcza jak za plecami ma telewizorsmile)), więc mamy
        jeszcze przez miesiąc ćwiczyć, potem prawdopodobnie skończymy. Nie wiem jak to
        będzie bo ostatnio pani rehabilitantka czymś podpadła małej, jak ją zobaczyła,
        to płacz w niebogłosy i nie mogłyśmy za wiele zrobić. A tak lubiła te
        ćwiczenia...

        U Hani na razie w porządku, kilka dni odbierałam ją wcześniej, potem
        zostawiałam na dłużej ale udało jej się nie zasnąć na leżakowaniu, więc po było
        ok, a wczoraj i dziś nawet spała, ale też wstała w dobrym humorze, więc mam
        nadzieję, że już będzie dobrze...

        Uff...Taka pogoda ma być jeszcze przynajmniej dwa tygodnie!!! Bardzo się
        cieszę, bo nie cierpię pluchy, a poza tym dopiero 16.X mamy chrzest, więc mam
        nadzieję, że nie będzie lało. Jakoś tak późno się zebraliśmy i już żałuję, bo z
        mniejszą dziedzią chyba jest w kościele mniej zamętu, bo niekoniecznie będzie
        spać, poza tym te zęby...jak trafimy na taki dzień jak dziś, to dzięki! Ale
        Hankę też chrzciliśmy jak miała 5 mies. i jakoś poszło...

        To tyle! Pozdrawiam!
        PS.Wrzuciłam kilka nowych zdjęć, może mi się uda jeszcze zrobić jakieś na
        dworze to dam znać.
        • ekim3 pozwolilismy sobie sie przedstawic... 06.10.05, 11:28
          Witajcie wszystkie dziewczyny!!!
          Sgosia5 zaprosila nas na to forum (dziekujemy!)wiec chcemy sie przedstawic. My
          tzn. maly (wielki bo 8-mio kilowy) Mateuszek i jego mama. Maly dolaczyl do nas
          10 czerwca. Jak narazie chowa sie dobrze, rosnie w oczach, jest wesoly, smieje
          sie glosno chociaz miewa tez gorszy humorek. wink)Przewraca sie narazie jedynie
          na boczki za to b. ladnie podnosi glowke i klatke piersiowa. Rwie sie do
          siadania ale jest przez nas stopowany.
          Pozdrawiamy wszystkie mamy i ich pociechy...
          • sgosia5 Re: pozwolilismy sobie sie przedstawic... 06.10.05, 12:10
            Witam, witam! Zapraszam wszystkie mamy z czerwca, które zakładają nowe wątki na
            Rówieśnikach, na pewno zostaniesz mile przyjęta!
            • aagulek Re: pozwolilismy sobie sie przedstawic... 06.10.05, 13:37
              witamy witamy i zapraszamy do pisania, Aga i Magdula
              • kaqsia Re: pozwolilismy sobie sie przedstawic... 06.10.05, 14:53
                Witamy,
                Ekim wpędzasz mnie w zmartwienia.Mój Bartunio urodził się 14 czerwca i też waży
                ok 8 kilosów a nie przekręca się na boczki.
                Byliśmy u neurologa jak miał 6 tyg. i wtedy p.doktor stwierdziła że rozwój na
                poziomie wieku i kazała raczej się nie martwić.Ale teraz to już nie wiem,bo on
                jak najbardziej ćwiczy ale odgina głowę do tyłu.A tu czytam że Sgosi5 dzidzia
                jest rehabilitowana.No i co ja mam robić??????Sgosia o co u Was chodziło???
                Ale nie pochwaliłam się Wam,że Bartuś w poniedziałek popołudniu usiadł.I to tak
                cwanie sobie wykombinował,że byłam w szoku.nie podciągnął się za rączki tylko
                siedząc na moim brzuchu wyczekał jak mu ręce na kolanach trzymałam i
                ciach.....usiadł.No i zaczęło się!!! nawet nie ma mowy żeby teraz spokojnie
                poleżał.Ten mój synek to strasznie zakręcony.
                A do tego całymi dniami obgryza łapki.Oglądałam mu dziąsła i nie widzę żeby tam
                coś się działo, ale może......
                A wczoraj to już sam siebie przeszedł.Ani jeść ani spać.Masakra.

                pozdrawiam
                Agata
                • sowikoj Re: przedstawic... boczki i szczepienia 06.10.05, 21:49
                  Witamy.
                  Co do przekrętów i siedzenia to ja nie wiem... U nas cisza (Ola jest z 7.06).
                  Choć dziś coś jakby lekkie obracanie na boczki było. ALe raczej więcej w tym
                  mojego przychylnego spojrzenia niż jej starań. A jak to u Was wygląda?
                  Regularnie leżą na boku, czy tylko się przekręca i zaraz opada za chwilkę
                  spowrotem? U nas tak właśnie jest.

                  Nasza jedna pani doktor kategorycznie stwierdziłą, że "chłopaki tak, a
                  dziewczynki nie". To nie tylko na karmienie jest przeciwskazanie, ale ponoć
                  jest to związane z obciążeniem z innych szczepień. Ale tak dokładnie to nie
                  wiem. sad
                  A i chciałam Was zapytać jak z blizną po szczepieniu na grużlicę u Waszych
                  maleństw. Zagoiła się? Bo u Oli niestety nie sad

                  Byłam w pracy - brryt. Wracam 14.11 na 4 godziny. ALe jak mnie będą denerwować
                  to ustaliliśmy z mężusiem, że wracam i zostaję z Olą, a za dwa lata szukam
                  nowej pracy... A jak Wy?
                  • sgosia5 Re: Przewroty na boczki. 06.10.05, 22:31
                    Najpierw do kaqsi:
                    Tutaj pisałam jak zaczęła się nasza"przygoda" z rehabilitacją:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=24951505&a=27614258
                    Jeśli u was było ok i pediatra nic niepokojącego nie zauważyła, to się nie
                    przejmuj. Jak się niepokoisz, to może przy następnej wizycie zapytaj co o tym
                    sądzi, my dość wcześnie zaczęłyśmy ćwiczyć, ale jakbyście też musieli, to nigdy
                    nie jest za późno, niewielkie napięcia nie są wskazaniem do rehabilitacji,
                    dziecko samo sobie wyprostuje, co trzeba. Ale nie mnie o tym sądzić, czy jak u
                    ciebie odchyla głowę, to już nie jest dobrze, może po prostu tak ma.

                    Martynka generalnie w ogóle nie lubi leżeć na boczku, jak ją położę na wznak na
                    dywanie tyłem do telewizora, to tak mocno wykręca się, żeby go zobaczyć, że
                    robi przewrót na boczek a ponieważ jednym z ćwiczeń sa takie przewróty na
                    boczki i potem na brzuszek, to jej wychodzi. Ale za długo tak nie poleży, tylko
                    zaraz nóżka ją "ciągnie" z powrotem na wznak.

                    Jak chcecie przyspieszyć przewroty na boczek, to kładźcie nad głową dzidzi, ale
                    nie bezpośrednio nad, tylko tak trochę z boku jakąś zabawkę, a najlepiej
                    jeszcze nią pogrzechotać itp. to wtedy zaciekawiona powinna w końcu się
                    odwrócić a potem jak wyciągnie rączkę - przewrócić na brzuszek.
                    No i aby zaczęła się przewracać, nie powinna za długo leżeć na leżaczku, tylko
                    na płaskiej dużej powierzchni!
                    Pozdrawiam!
                    • emma_euro_emma Re: Przewroty na boczki. 06.10.05, 22:50
                      O co chodzi z tym odchylaniem główki? Czy to chodzi o to, że dziecko często patrzy, co ma za główką?
                      Sebek przewraca się na boczki, ale na brzuszek to nie. Raz tylko się przewrócił z brzuszka na plecki, ale to było ok. półtora miesiąca temu, więc to raczej przypadek.
                      Jak zobaczył, że już prawie potrafi siedzieć, to za cholerę nie chce leżeć. Jak leży i złapię go za jedną rączkę, to już z całych sił się podnosi i siada. Nawet potrafi sam usiedzieć przez parę sekund, ale jeszcze się obala, wygląda wtedy jak pijany zającsmile
                      Od kilku dni wariuję przy zasypianiu. Robi taką histerię, że nie ma sposobu, żeby go uspokoić (ja tego sposobu jeszcze nie znalazłam). Początkowo zasypiał, jak mu dałam smoczka i pieluszkę. Później musiałam go usypiać kładąc się za nim, przytulając go i "szeleszcząc" mu do uszka. A teraz to ja już nie wiem. Przedwczoraj i wczoraj wieczorem tak się darł przez ok. godzinę, że się bardzo zdenerwowałam. Dzisiaj rano, jak zbliżała się pora drzemki, to położyłam go jak zwykle, a on się kręcił i kręcił i jak uderzył w ryk, to koniec świata. W końcu pobujałam go w wózku dopóki nie zasnął. Za każdym razem, jak pomyślę, że zbliża się pora snu, to oblewa mnie zimny potsad Doradźcie, dziewczyny!
                      Chyba między innymi z tego powodu dopadło mnie coś na kształt depresji poporodowej (nie wiem, czy to możliwe po takim czasie). Siedzę i ryczę z tej bezradności. Nie wiem, czy to moja teściowa się przyczyniła do tej odmiany Sebastianka, czy to, że jest już trochę starszy.
                      Jezu, ale się wyżaliłam...
                      Pozdrawiam.
                      kasia
                      • ekim3 Re: Przewroty na boczki i zasypianie. 07.10.05, 09:11
                        Czesc Dziewczyny,
                        Dzieki za mile przyjecie do Waszego grona.
                        Jesli chodzi o przewroty na boczki to Matys zaczal od tego, ze lezac na wznak
                        podnosil nozki do gory i przenosil je na jedna strone (wlasciwie to nozki go
                        preciazaly i sie przekrecal). Tak mu sie to spodobalo, ze czasami potrafil tak
                        lezac przekrecac sie raz na jedna, raz na druga strone. Teraz to juz
                        faktycznie, jak cos go zainteresuje z boku to odwraca najpierw glowke a potem
                        cale cialko na boczek. Fakt, ze on jest w ogole wiercipieta, bo czasami w nocy
                        znajduje go albo w poprzek lozka albo w ogole do gory nogami. wink)

                        Moim zdaniem nie ma sie co przejmowac, jesli dziecko sie jeszcze nie przekreca,
                        wszystko w swoim czasie. Mojej kolezanki maluch zaczal sie przekrecac dopiero w
                        szostym miesiacu, za to od razu naokolo. wink)
                        Ewentualnie mozna mu pomoc i bawiac sie z nim przekrecac go delikatnie na
                        boczki albo zainteresowac jakas zabawka.

                        Emma, jesli chodzi o zasypianie to nie wiem czy to Cie pocieszy ale moj tez
                        mial taka faze buntu przed zasnieciem ale trwalo to kilka dni i minelo, teraz
                        znowu zasypia bez problemow (ewentualnie z delikatnym dopingiem).

                        Pozdrowienia dla Wszystkich Mamus i buziaczki dla Maluszkow.
                        • emma_euro_emma Re: Przewroty na boczki i zasypianie. 07.10.05, 10:11
                          Oj, ale mnie pocieszyłaś, mam nadzieję, że masz rację z tym zasypianiem.
                          A jeśli chodzi o przekręcanie się, to Sebek też czasem się obróci w nocy w poprzek łóżka. I nauczył się, że jak kopnie karuzelę, to zacznie grzechotać. No i kopie i kopie i kopie... Albo zakłada nogi na górę łóżeczka. Chyba niedługo będzie fikołki robiłsmile
                      • sowikoj Re: Zasypianie 07.10.05, 14:05
                        Kasiu! A nie myslisz, że to może coś rozwojowego być. Ja na spaceracch spotykam
                        się z taka fajną mamą rocznej Zosi. Żaliłam się jej (jak widzisz nie Ty jedna
                        masz dołki), ż mała od kilku dni mi w nocy robi pobudkę około 2-3 choć do tej
                        pory spała po 8 godzin ciegiem w nocy. Myślałam, ze to wyjazd... ale raczej
                        nie. Od kilku dni też bardzo niespokojnie pije. Ssie pierś po 3 minuty i dalej
                        do gadania ze mną i podziwiania świata, albo... marudzenia sad. No i Asia
                        (sąsiadka) zasugerował, że to może być okres wzmożonego wzrostu u naszych
                        maluchów (coś właśnie ok. 4 m-ca) i małą zwyczajnie boli. Stąd częstsze
                        pocieszanie się cycem, gorsze spanie itp. Może u Sebka też tak jest? Myślę, ze
                        musisz przeczekać po prostu. Jeszcze trochę cierpliwości, jutro znowu jest nowy
                        dzień....
                        Ocho - Ola się budzi...
                        lecę pa!
                        • emma_euro_emma Re: Zasypianie 07.10.05, 20:56
                          Wczoraj i dzisiaj udało mi się uśpić Sebastiana bez krzykówsmile Tylko troszkę marudził, ale da się przeżyć. Gorzej w dzień, ale jakoś się udało. Szkoda tylko, że raz zasnął u teściowej na rękach, bo go "ululała", bo płakał... Wrrr...
                          • muszelka04 Re: Zasypianie 07.10.05, 21:57
                            Kasiu, Twoje wypowiedzi i rozterki przypominają mi troche moje walki o uśpienie
                            Martynki z przed półtora miesiąca. Do mniej więcej końca 4 miesiąca zasypiała
                            kiedy i gdzie chciała, aż tu nagle ryki, płacze i wrzaski, usypianie przez
                            nawet 30-40 min i zasypiała spłakana raczej ze zmęczenia, co skutkowało bardzo
                            krótkim i płytkim u niej snem. Przez mniej więcej 2 tygodnie chodziłam po domu
                            i myslałam w jaki sposób ją usypiać, podobnie jak Ty rozpaczałam, martwiłam
                            sie, szukałam powodów, sposobów, czytałam zaklinaczkę, porady z gazet i innych
                            mamuś, wypróbowałam kilka sposobów i ... w końcu sie udało, zaczeła zasypiać,
                            co prawda już nie sama w łóżeczku jak kiedyś, ale usypianie trwa zazwyczaj 3-5
                            min, no czasem 10-15. Napisze Ci jak próbowałam ją usypiać i jak usypiam ja
                            teraz, ale wydaje mi się, że to indywidualna sprawa i trzeba znaleźć swój
                            sposób na swojego brzdąca. Za radami z ksiązki zaklinaczki zaczęłam zasłaniać
                            okna, żeby nie było w pokoju bardzo jasno, starałam sie wyciszyć hałasy w domu,
                            ale nie do przesady i zaczynałam usypianie od wyciszenia jej i ograniczenia jej
                            bodźców wzrokowych. Najpierw podobnie jak Ty kładłam się z nia na łózku, tak
                            aby nie "zaczepiało" ją nic do zabawy i głaskałąm ja po główce, co chwile
                            wkładałam do pyszczka wypadający smoczek, efekt: płacz i machanie nóżkami i
                            rączkami. Nie chciałam jej brac na ręce, ale ineczej wtedy nie umiałam sobie
                            poradzić, więc zaczęłam zawijac ja w kocyk dośc ciasno (tak widziałm na filmie
                            zaklinaczki) i siadałam z nią trzymając na rękach, ona w pozycji leżacej, ze
                            smokiem w buzi, ja spokojna, lekko sie bujam, nie patrze jej w oczka, żeby jej
                            nie zaczepiać, efekt: płacz, wyginanie sie, machanie nóżkami. Zrezygnowałam z
                            ciasnego zawijania kocykiem i poprostu normalnie zawijałam ja w rożek, w końcu
                            wstałam i kołysałam sie, az ostatecznie zaczęłam chodzić w miejscu. Juz nie
                            pamietam jakie to sposoby jeszcze wypróbowałam, ale teraz jak widze, że jest
                            śpiąca, to powtarzam schemat i mysle, że ona to tez rozumie, czyli: sprawdzam
                            jej pieluszkę, zasłaniam okna, zamykam drzwi, zawijam w rożek, biore na rece,
                            ale w pozycji pionowej (tak jak do odbijania, ale jej głowa nie wyżej niż moje
                            ramię), szukam jej wygodnej pozycji, opieram jej policzek o moje ramie, jedna
                            reką trzymam pod pupą, drugą trzymam główke, smoka do buzi. Staje sobie koło
                            łózeczka tak aby patrzyła na coś ciemnego, nudnego, gdzie nie ma kolorowych
                            rzeczy ( u mnie to jest szafa), robię jej poprostu nudną, cichą atmosferę.
                            Jeśli jest bardzo zmęczona to zasypia zaraz, jesli marudzi, to kołysze sie z
                            nią albo robię kroczek do przodu i kroczek do tyłu, ale tak żeby sie nie
                            rozglądała po pokoju. Aha i cały czas w równym tempie mówię ćsiii...
                            Z dnia na dzień usypianie robiło sie coraz łatwiejsze, chociaz podobnie jak Ty
                            miałam i takie dni, że jak przychodziła pora usypiania to drżałam jak to będzie
                            tym razem. Teraz często zdarza się nam tak, a przy usypianiu wieczornym prawie
                            zawsze, że kładę ja do łóżeczka i zasypia sama, a jesli marudzi, to biore ja na
                            chwilke na ręce, żeby sie uspokoiła i odkładam zaraz, a ona zasypia. W ogóle
                            teraz staram sie ja na rękach tylko wyciszać, a ucze ja aby zasypiała sama i
                            często mi się to udaje. Martynka w ciagu dnia zazwyczaj spi po 45-60 min.,
                            później ją karmię, bawimy się i znowu spanie, taki mamy schemat.
                            Ale sie napisałm, ale mam nadzieje, że trochę Ci pomogłam, albo chociaż
                            uswiadomiłam, że nie jesteś sama z takim problemem. Wierzę, że z czasem i Ty
                            znajdziesz swój sposób na usypianie Sebastianka.

                            A skoro już sie rozpisałam to pisze dalej, bo ostatnio rzadko pisze z braku
                            czasu, ale czytam Was stale.
                            Przez ostatnie kilka dni próbowałam złapać Martynce mocz do pojemniczka na
                            posiew, no i nie udało mi sie. Od nowego tygodnia próbuje znowu. Wyczekuję
                            jałowego wyniku, bo stoimy ze szczepieniami od porodu!!!!!

                            Ostatnio duzo piszecie o ilości spania i częstotliwości jedzenia maluszków. U
                            nas jest tak, wieczorem śpi od ok. 20-21, budzi się czasem o 23-24, czasem
                            dopiero o 2-3, później o 4:30 i 5:30-6:00, czyli duzo częściej niż kiedyś. O 6
                            rano zazwyczaj chce sie bawić, ale czasem uda mi sie ja jeszcze uśpić i
                            dociagamy do 7-8. Później spanie po godzince o 9:30, w okolicach 11:30-13:30 na
                            spacerze, i znowu po godzince o ok. 16 i 18, jak sie obudzi o 19, to ja kąpię.
                            Od 3 tygodni jemy stałe pokarmy i teraz jesteśmy na etapie owoców o ok. 11
                            (jabłko, jabłko z marchewka i winogronami, jabłko z jagodami), później zupka
                            jarzynowa lub marchewkowa o ok 14, czasem kaszka o ok 17. Poniewaz moja
                            laktacja od początku szwankowała i posiłkowałam sie butelka, to teraz do
                            butelki przed snem (180 ml mleka) dosypuję 3 łyżeczki kleiku ryżowego. Do tego
                            wszystkiego dochodzą soczki, ale raczej służą nam do brania leków (teraz podaje
                            jej wit.D3, Cebion, Cebion Multi, kwas fioliowy, hemofer, furagin), bo tak
                            normalnie to jej cos jeszcze nie bardzo soczki smakują.

                            Kilka dni temu M. fiknęła z brzuszka na plecki i teraz czasem jej sie tez to
                            zdarza, ale nie codziennie. Próbuje sie podciągać chwytając szczebelki od
                            łóżeczka, czy moje palce, chętnie ogląda świat z pozycji siedzącej. Bardzo
                            ładnie wyciąga rączki do wiszących zabawek, duzo sie smieje, gaworzy, zaczepia
                            nas piskami i jest naszym ukochanym słoneczkiem, kocham ją z dnia na dzień
                            coraz bardziej, uwielbiam sie nią zajmować, bawić się z nią i na tym kończę i
                            ide spać, bo juz tęsknie za tym moim spioszkiem co spi w pokoju obok.
                            Dobrej nocy życzę.
                            • emma_euro_emma Muszelka 07.10.05, 22:25
                              Aga - bardzo Ci dziękuję. Już myślałąm, że zrobiłam coś nie tak. Jednak za wszelką cenę staram się, żeby Sebek zasypiał nie na rękach. Nie wiem, jak by to było z rożkiem, bo Sebek nie zna takiego wynalazku i lubi pofikać... Od wczoraj wieczorem sam w łóżeczku zasypia, ale trochę marudzi.
                              Zaglądaj do nas częściejsmile
                            • sgosia5 Re: Zasypianie 07.10.05, 22:44
                              Mam nadzieje, że mojej Martynce nie przyjdą do głowy takie fanaberie przed
                              snem, choć wiadomo, że dzieci się zmieniają...
                              Na razie zasypia od razu po kąpieli, toalecie i cycusiu, co trwa jakieś pół
                              godziny od wejścia do łazienki, przy czym jak juz ją przebiore w piżamke, to
                              gaszę gorne światło, zapalam lampkę i karmię a ona "odlatuje", po czym odkładam
                              do łóżeczka, budzi się ok. pólnocy, gdy ja idę spaćsmile)) a potem jeszcze z raz
                              ok.3.
                              Pisałam że ostatnio się wysypialam, bo spała od północy do rana, ale niestety
                              tylko przez trzy dni, a teraz znowu się budzi w środku. śpi do ok. 7.30 rano.
                              W dzień karmimy się co ok. 2h co daje jakieś 8-9 razy na dobę. Na razie nic
                              więcej nie próbujemy, właśnie zaczęłam (kolejny) urlop wychowawczy, to się nie
                              będę spieszyć. Na wadze dobrze przybiera, więc nie ma potrzeby.
                              Wczoraj byłyśmy na "osłuchaniu" obu moich panien, bo po katarku sprzed
                              miesiąca, ciągle coś im gra w nosie i oskrzelach, ale pani dr stwierdziła, że
                              nic nie ma, kazała brać cebion, przepisała syropek wyksztuśny i drugi
                              przeciwalergiczny na katar dla Hanki, kazała nawilżać powietrze i psikać sól
                              fizjol. albo Euphorbium Comp. do nosa i tyle.
                              A we wtorek kolejne szczepienie, ciekawe czy się uda zaszczepić...

                              Co do noszenia "na fasolkę" to jest taka pozycja, że dzidzia jakby siedzi na
                              skręconej w twoją stronę dłoni a głowę opiera na przedramieniu, obie nóżki
                              razem i pilnuję, aby obie rączki też były z przodu i żadna nie zwisała z tyłu,
                              najlepiej stanąć przed lustrem i sprawdzić, czy głowa i tułów są w linii
                              prostej (dzidzia patrzy prosto). Plecki wtedy są wygięte w łuk, taką fasolkę,
                              to podobno jest pozycja jak najbardziej naturalna.
                              Dla mnie to o tyle wygodne, że mając ją na ręku drugą mam całkowicie wolną i
                              prawie mogę obiad gotowaćwink Ale kilogramy dają już o sobie znać...a jak zaczyna
                              się ruszać, to też nie za bezpieczne, więc chyba muszę zapytać panią rehab. o
                              coś innego dla większych dzieci, bo głowkę już trzyma sama.
                              • jezzmam Do Olina77 08.10.05, 10:34
                                I jak z tym programem???
                                • monika450 Re:piękna pogoda 08.10.05, 11:12
                                  Dziewczyny zajrzałam tutaj tulko na chwilę i widzę że wszystko fajnie więc idę
                                  na spacer bo tak pięknej pogody w pażdzierniku to nawet w najśmielszych snach
                                  się nie spodziewałam. Pozdrawiam i do zobaczenia wieczorem. Zajrzę tutaj jak
                                  już niunia pójdzie spać.
                                  Buzia, buzia pa pa.
    • wifeik po szczepieniu 06.10.05, 19:56
      było lepiej niż mogłabym się spodziewać w najśmielszych myślachsmileMaciek ani się
      spostrzegł kiedy został ukłutysmile tak więc jak wyjechaliśmy z domu ok 11:00 to
      wrócliliśmy przed 18:00 - tyle się naspacerowliśmy. Przepiękny dzień a Maciek
      jakby to wiedział i też cieszył się ze złotej jesieni, a jakie Tatry przepiękne!
      Maciek waży 7200g /4200g na plusie od urodzenia/ i jest długi na 65 cm..
      Byllismy przez chwilę w pracy, gdyż pisałam podanie o wychowaczy - do
      31,05,2006!!! i Mały czarował personel..
      Na razie kończę bo sie niecierpliwi, będziemy zaraz ćwiczyć leżenie na brzuszku
      a nie lubimy teo\go za bardzo oj nie..

      kaqsia - nie martw się za bardzo, jak widzisz Maciek jest starszy o miesiąc do
      Twojego Synka i ciągle uczymy się leżenie na brzuszku.

      witamy ekim i Mateuszka, tu naprawdę jest fajniesmile
      Basia i Maciuś
    • wifeik szczepienie na grypę 06.10.05, 19:57
      szczepicie się na grypę?? bo mnie dwie lekarki powiedziały - koniecznie- a
      dzisiaj z kolei usłyszałam, że jak karmię to nie mogę się zaszczepić...
      Jakie macie zdanie lub informacje na ten temat?

      B i M
      • aagulek Re: szczepienie na grypę 06.10.05, 20:31
        czesc, ja planuje sie szczepic tylko jakos dojechac nie moge, pytalam na forum
        o karmieniu i mam potwierdzone ze jak karmie to moge, powodzenia,Aga
    • wifeik cd szczepienie 06.10.05, 22:39
      Iwa - czy tej pani doktor chodziło o szczepienie dzieci? Bo ja myślę o
      zaszczepieniu nas -mamy i taty, to jest wskazane gdyż nie szczepi się na grypę
      dzieciaków poniżej 6 mcy /podobno/.

      A z tymi przekrętami to jest tak :
      Maciek leżał dzisiaj na brzuchu na mnie i pieknie!!! potrafił przewracać sie na
      plecki a jak Go tylko polożyłam na łóżku to uderzał w lamet i lekką "wymuszkę"
      na pomoc robił.

      co dzidzia to inny gagatekwink)
      dobrej nocy
      Basia

      ps

      emma, co z Tobą, gdzie się podziewasz, mam nadzieję, że wszystko ok?!
      • emma_euro_emma Jestem, jestem.. 06.10.05, 22:53
        Dzięki, Basiu, jestem, ale normalnie mam taki marny nastrój (patrz mój post wyżej), że wolę nie pisać, bo "buchnie" ode mnie jakaś zła energia czy coś...
        Ale czytam Was, kochane, czytam...
        • monika450 Re: Jestem, jestem.. 06.10.05, 23:12
          Jestem już padnięta ale napiszę coś:
          forum czerwcowe – czasami na nie zaglądam i nawet piszę ale nie mam za dużo
          czasu więc przede wszystkim tutaj bywam (czytam i piszę)Was lepiej znam i jakoś
          mi raźniej z Wami. Choć nie zaprzeczam że tam również jest fajna atmosfera,
          aczkolwiek inaczej (mniej kameralnie).
          przewroty na boczki – Monika zaliczyła ich kilka ale nie robi tego nałogowo i
          chętnie. Mam wrażenie ze bardziej z przypadku niż umiejętności. Jest długa (70)
          i trochę ciężka (7200) więc myślę sobie że to też przyczyna (13.06.) ale do
          siadania to się rwie sama wystarczy wziąć na kolanka to natychmiast siada.
          Leżenie na brzuszku – lubi i leży często, nawet w wózeczku na spacerku.
          Chrzest – makabra, chrzciliśmy w sobotę w parafii u rodziców męża, a tam jest
          ksiądz nawiedzony (moim zdaniem to sadysta). Gdy przyszło do polewania wodą to
          ten z przygotowanym kubkiem litrowym ciepłej (na szczęście) wody tak polewał
          główkę Moniki, że w sumie to głowę jej umył. Ja to nie wiedziałam jak się
          zachować. Już miałam mu zwrócić uwagę i zabrać dziecko, ale jakoś przestał.
          Wiecie co powiedział,: że tak nasmarowałam dziecko ze on musi to zmyć bo
          inaczej oleje święte się nie wchłoną. Myślałam ze padnę. W wolnej chwili
          umieszczę zdjęcie na „zobaczcie” to same zobaczycie jak to wyglądało. Później
          to Monika tak się rozżaliła, że myślałam, że nie dam rady jej uspokoić.
          Basen – my się zapisujemy od stycznia, ustaliliśmy z mężem, że teraz to
          troszeczkę za wcześnie, a następne kursy są dopiero od stycznia i nam to pasi.
          Akurat 6 miesięcy.
          Pogoda – cudowna, my też na dworze po 4-5 godzin.
          Praca – jestem po rozmowie z szefową. Do 1 grudnia mam jeszcze wypoczynkowy, a
          tak w ogóle to u mnie skomplikowana sytuacja. Sowikoj Iwa– ty chyba pracujesz w
          podobnej branży (Biuro Rachunkowe) to chyba rozumiesz, o czym piszę.
          W ogóle teraz to nie mam czasu, bo się zapisałam na angielski i wieczory
          zajęte, dzień spacer, obiadek dla męża. W domu nie mam czasu posprzątać, a na
          Internet to .... sad((((( niestety.

          Kasiu - emma - spokojnie bez nerwów, może on wyczuwa twój niepokój. Nic na siłę
          niech się facet zmęczy wieczorem to uśnie sam. Może za ciepło go ubierasz do
          snu, kurczę sama niewiem co ci doradzić (na twoim miejscu też bym pewnie
          ryczała)ale jestem z tobą i mam nadzieję że szybko minie ta sytuacja. Jest taka
          książka "zaśnij nareszcie" chyba też Zaklinaczki moze tam znajdziesz odpowiedż
          na swoje troski.

          Pozdrawiam Was Serdecznie
          Agnieszka i malutka Monika smile)))
          • emma_euro_emma Re: Jestem, jestem.. 06.10.05, 23:21
            Kurczę, podziwiam Cię za ten angielski - mi by się nie chciało...
            Ale Monika faktycznie jest "wysoka"smile
            A co do tej książki - nie wiecie, Dziewczyny, czy ona nie krąży gdzieś na forum w postaci e-booka?
      • madzias1968 Re: cd szczepienie 06.10.05, 23:13
        Witam nową mamusię i Mateuszka.

        Ja też planuję się zaszczepić (choć jak szczepiłam się 2 lata temu to niestety
        na grypkę zachorowałam, i to dość mocno).
        Co do przekrętów dzieci, to Piotruś raczej należy do leniwych i się nie
        przekręca (choć całkiem fajnie wychodzi mu wyginanie się). Myślę, że nie ma
        reguły co do tych spraw. Nie należy się martwić. Wszystko w swoim czasie.

        Piotruś ostatnio baaaaaardzo mało śpi (a jak już to najchętniej przy cycu).
        Na spacerach natomiast powrócił do tego co miałam przez jego pierwsze 2
        miesiące życia, czyli - jak sie obudzi to straaaaasznie płacze i musimy pędzić
        do domu. Tak więc nie w pełni korzystamy z przepięknej jesieni.

        Pozdrawiam, Madzias.

        Mój Piotruś
        • madzias1968 Re: cd szczepienie 06.10.05, 23:19

          Emma mamy chyba podobną sytuację ze spaniem maluszków, a raczej z niespaniem.
          Piotruś, po położeniu do spania, budzi się po krókim czasie i ryczy. Wydaje mi
          się, że to kolejna faza naszych dzieciaczków, którą cierpliwie musimy
          przeczekać.
          Głowa do góry i uśmiechnij się, a najlepiej jak już Sebuś uśnie (oby) spójrz na
          niego i powinno ci przejść.
          Pa. M.
          Mój Piotruś
          • emma_euro_emma Re: cd szczepienie 06.10.05, 23:42
            madzias1968 napisała:

            >
            > Emma mamy chyba podobną sytuację ze spaniem maluszków, a raczej z niespaniem.
            > Piotruś, po położeniu do spania, budzi się po krókim czasie i ryczy. Wydaje mi
            > się, że to kolejna faza naszych dzieciaczków, którą cierpliwie musimy
            > przeczekać.
            > Głowa do góry i uśmiechnij się, a najlepiej jak już Sebuś uśnie (oby) spójrz na
            >
            > niego i powinno ci przejść.

            No taksmile I co wtedy robisz - bierzesz go na ręce?
            • madzias1968 Re: cd szczepienie 07.10.05, 10:13

              No cóż, mamy małych terrorystów, faktycznie biorę na ręce lub daję cyca, bo mi
              go szkoda. Mam tylko nadzieję, że to przejściowe i z czasem mu się przestawi.
              Zwykle tak jest.
              M


              Mój Piotruś
      • sowikoj Re: cd szczepienie 07.10.05, 13:54
        Lekarce chodziło o szczepienie małej i mnie jako karmiącej. A co do przewrotek
        to sie obserwujemy na razie smile
    • sgosia5 Obracanie i siadanie. 07.10.05, 12:30
      nie przejmujcie się tak tą wygiętą główką! Ja o tym napisałam, bo zwróciła mi
      uwagę pani neurolog, wcześniej do głowy by mi nie przyszło, zresztą ona też
      wczesniej o tym nie mówiła, ale jak miała skontrolować czy ustąpiło wzmożone
      napięcie mięśniowe, to chyba musiała się do czegoś przyczepićsad((

      A teraz o siadaniu: wiem, że to bardzo cieszy jak dzidzia podciągana za palce
      siedzi i zostawiona w takiej pozycji zupełnie inaczej wygląda. Ale nie można
      maluchów tak sadzać i zostawiać samym sobie. Ostatnio moja koleżanka, która
      rehabilitowała dwójkę swoich dzieci "oświeciła" mnie, że dopóki dziecko SAMO
      nie usiądzie, najlepiej z czworaków, to nie wolno go tak sadzać! Taka jest
      opinia ortopedów i rehabilitantów, do których chodziła. I może to nastąpić
      dopiero ok. 8mies. i nie należy tego przyspieszać!
      Żeby było jasne, ja Hankę tak właśnie uczyłam siadać, opierając o poduszki od
      ok. 5mies., bo wydawało mi się że tak trzeba i że ona juz tak może skoro sama
      chce. I z tego powodu nie ma żadnych skrzywień kręgosłupa itp.

      Martynka oparta o mój brzuch też aż się rwie do siadania...
      Za to takich wymachów nóżkami jak piszecie to jeszcze nie robi, obrót na boczek
      zaczyna właśnie od główki.
      • ekim3 Re: Obracanie i siadanie. 07.10.05, 14:34
        Z tym siadaniem to niestety faktycznie tak jest, ze nie nalezy sadzac
        dzieciaczkow poki same sie nie utrzymuja w tej pozycji, czyli tak conajmniej do
        6-go miesiaca trzeba poczekac, czasami dluzej. Troche to trudne, bo moj maluch
        tez rwie sie do siadania, takze czasami mu folgujemy ale tylko na chwilke bo
        tez sie boje o kregoslup.

        Dziewczyny, zycze Wam wszystkim milego weekendu, my sie wlasnie pakujemy,
        czekamy na meza i wyjezdzamy na weekend do tesciow na wies.
        Ma byc piekna pogoda takze zycze Wam udanych spacerkow wink))
    • wifeik siadanie 07.10.05, 18:26
      Trochę się pogubiłam - tzn Dzidzia może siedzieć ale podparta?Np mam taką
      poduszke do karmienia, taką fasole i w niej w półsiadzie sadzam Maćka, dając Mu
      pod głowę jaśka - to mogżna tak czy nie?
      Ciągle ćwiczymy ten brzuch no i doszly przewrotki na boczki, wczoraj się udało
      z brzuszka na plecki i to ladnie, etapami ale dzisiaj juz nie..

      Jak czytam o spaniu Waszych DZieci to mnie zazdrość zżera. Maciek ciągle
      przebudza sie co 2, 2 i pól godz do jedzenia. Mial taki okres ze te przerwy to
      byly 4-ro godzinne ale to juz przeszlosc, od miesiaca juz chce tak czesto jesc
      w nocy /w dzien to normalka/ a np zupelnie przystopowalo Go z kupką. Wczoraj
      zrobil po 4 dniach a dzisiaj tylko "bączki" lecą a kupki ani śladu.

      Poczytałam też o wystawianiu języka, i póki co obserwujemy się a jeśli za kilka
      tygodni to nie przejdzie to będziemy szukać porady u neurologa i logopedy.
      Jedna z opcji jest taka, że dziecko nie potrafi polykac śliny - a Maciek
      faktycznie zużywa kilka śliniaków dziennie, jak się Mu nie uleje to ślina leci
      na całego, czasami i bluzkę zmieniam bo przez śliniak przemoknie...dziąsełka sa
      bledziuteńkie więc to raczej nie z powodu ząbków...

      Wszystkim planującym porządnie się "weekendować" życzymy właśnie takiego
      odpoczynku, łapcie jesienne promyczki słoneczka a co?
      Święta Bożego Narodzenia - już z naszymi Maleństwami tuż, tuż - ale ten czas
      leci. My w tygodniu poprzedzającym ubiegłoroczne święta dowiedzielismy się że
      Maćka mieć bęziemy /w 17 tc/ i w tym też tyg poczułam Jego ruchy po raz
      pierwszy....Ach, wspomnień czarsmile))

      buziaczki
      Basia i Maciuś
      • sgosia5 Re: siadanie 07.10.05, 19:01
        Chyba trochę niejasno napisałam.
        Można podciągać na chwilę, ale nie można sadzać tak, aby kręgosłup nie miał
        żadnego oparcia. Mięśnie miednicy sa jeszcze długo zbyt słabe, aby utrzymywać
        ciężar całego ciała.
        Jak opierasz o poduszkę, to też nie za bardzo, no chyba, że cały czas
        pilnujesz, aby kręgosłup był w linii prostej a nie krzywił się w C a to
        niełatwe, bo ja nawet jak małą trzymam na brzuchu opartą o mnie to (ze względu
        na jej asymetrię) muszę ją ciągle poprawiać.
        Prawidłowa jest pozycja "na fasolkę" przy noszeniu na ręku albo jak dzidzia
        leży na leżaczku (ale tu też trzeba "pilnować" główki, żeby nie uciekała na
        boki), wiadomo, że jak zaczyna się rozglądać ba boki to tego nie upilnujesz.
        Natomiast tak jak napisałam, dopóki samo nie usiądzie z czworaków, to nie
        należy sadzać, nawet oparte na poduszkach, tak aby samo się bawiło.
        Niestety nie wiem jak się ma to do dzieci, które nie czworakują, tylko od razu
        wstają...
      • emma_euro_emma Nocne karmienie 07.10.05, 21:03
        Kurczę, Basiu, Sebek też tak się budzi - co ok. 2 lub 2,5 godziny. A wcześniej potrafił i z 7 godzin przespać. Kupkę też robi rzadko. Średnio jedna na 1-2 dni.
    • wifeik no to ładnie.. 07.10.05, 19:06
    • wifeik no to ładnie 07.10.05, 19:09
      DZięki sgosia za info, przyznam że jestem trochę zmartwiona, bo Maciek to nawet
      jak w wózku siedzi- nie całkiem na płasko tylko na pierwszym poziomie to non
      stop dźwiga głowę. Staram się jak najwięcej aby leżał, tym bardziej jak
      ćwiczymy teraz leżenie na brzuszku ale te sytuacje "siedzeniowe" są..
      A jakie to jest noszenie "na fasolkę", może nawet przez przypadek tak noszę a
      nie wiem, że tak jest dobrze..

      Pozdrawiamy
      Basia i Maciek
    • wifeik i jeszcze tylko pytanko o jedzenie 07.10.05, 19:14
      ..jak często jedzą Wasze Dzidzie? Zarówno w dzień jak i w nocy? Jak pisałam
      Maciek w dzień je przeważnie co 2h czasem co 3h i tak jest też w nocy...Nie
      wiem jak ewentualnie skorygować to nocne jedzenie, bo jak tylko przebudza się a
      ja nie daję od razu jeść to rozbudza się na dobre z płaczem..Jak possie to
      szybciutko zasypia na następne 2-3h i dawaj, na nowo. Na wadze przybiera bardzo
      ładnie, ani za dużo ani za mało..Może ma okres szybkiego wzrostu i dlatego nie
      może zasnąć solidnie..Dodam, że karmię z jednej piersi a nawet jak próbowałam
      Go napchać drugim cyckiem to i tak się budził po 2-3 h!
      I bądź tu człowieku mądrywink)
      zmykam
      pozdrawiamy
      B i M
      • sowikoj Re: i jeszcze tylko pytanko o jedzenie 07.10.05, 21:49
        Ola je średnio co 2,5-3 godziny w dzień. Ale miewa odchyłki do 1,5h i do 4,5 h.
        Gorzej, że w nocy ostanio kiepsko... 5h, a było jak pisałam i 7-8.

        Dziewczyny, pytam bo sama zgłupiałam. U nas w rodzinie wszystkie dzieci mają b.
        wcześnie zęby. Właśnie tak w 3-4 miesiącu. I dziś jak do was pisałam o tym
        szybkim wzroście to sobie przypomniałam, żeby to sprawdzić i odkryłam ZĘBA!!!!
        Ale GDZIE!!!! z boku w dolnej szczęce po prawej stronie, mniej więcej POD
        miejscem gdzie powinny wyrosnąć kły!!! Jak myslicie co z tym fantem dalej
        robić? Mnie zamurowało i nie wiem czy to taka anomalia, która czasem się
        zdarza... czy większe kłopoty sad. Słyszałyście o czymś takim? Napiszcie ....
        proszę, bo się zamartwiam.
        -
        Iwa
        Ola - czytam?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka