anulka1976
13.06.05, 14:30
no, dziewczyny, jutro wędruję do szpitala. Termin dopiero na 23, ale gin
powiedział, że się już za mnie bierze. Kazał nie jeść zbyt duzo na śniadanie,
więc tak sobie po cichu myślę, że pewnie akcja wywoływania rozpocznie się
właśnie jutro. Problem tylko w tym czy zareaguję na tę oksytocynę. Znam
przypadek mojej koleżanki, która miała ostre skurcze przez kilka ładnych
godzin w czasie podawania kroplówki, a potem i tak wszystko zanikło. Oby się
u mnie taka historia nie pojawiła!!!
Mam telefony do lesi28, romilki i oliwe - dam znać jutro ze szpitala, bez
względu na to co się będzie działo. Najwyżej sobie ponarzekam, że nici z
tulenia Jasia w ciągu najbliższego czasu. A może jednak tak nie będzie i
pójdzie wszystko z kopyta? Nie chcę się nastawiać i robic sobie nadziei, ale
naprawdę wszyscy z rodziny na to liczą, nawet ludzie z pracy... A moja Mama
to już szczególnie, bo we srodę są Jej imieniny i Jaś byłby najwspanialszym
prezentem...
Trzymajcie więc za mnie mocno. Pozdrawiam Was wszystkie!