noshadow
25.06.05, 10:13
W nocy - o 1.00 - 21.06.2005 urodziłam przez cc syna, mojego upragnionego
Larsika. Wazy 4060 i ma 55 cm długosci. Po tygodniowym pobycie na patologii
ciąży w szpitalu Bielańskim (tydzień mordowały mnie bóle porodowe, a szyjka
nie chciała puścić) miałam zrobione cc. Po operacji czuje się jakby mnie
walec rozjechał. Ledwo do siebie dochodzę. Zanim dostałam synka mineło
połtorej doby - bylismy rozdzieleni, co strasznie przezylam.
Zaraz jak go dostałam rozpoczał mi sie nawał mleczny, wiec jeszcze
wycierpiałam straszne zabiegi ultradzwiekow na piersi i teraz doje sie cały
czas dojarka elektryczna.
Jednak wszystko wynagradza mi moj syn - jest grzeczny, pieknie ssie i długo
spi. Jest moim wymarzonym dzidziulkiem i jego cudownosc wykracza poza
wszelkie marzenia o nim