r.kruger
11.07.05, 13:38
Może jestem żałośnie nieodporna na stres? Najpierw musiałam przejść na l4 i
leżeć w domu.Było mi smutno że nie mogę zajmowac się Mikołajem tak jakby tego
wymagał.Potem zaczęłam boleśnie odczuwać krytyke ze strony męża..zaczęła się
kontrola z zus.Boję się że zabiorą mi świadczenia,że zrujnowali mi stosunki z
szefową.
Adaś w piątek przestał się ruszać.W sobote do południa byłam w
szpitalu,lekarz zrobił ktg-tętno słyszalne i równe.Ponieważ nawet jeśli z
dzieckiem jest coś źle nic mu nie pomogą na tym etapie ciąży nie zgodziłam
się zostać w szpitalu.USG mi nie zrobili.Lekarz nie dał gwarancji że dziecko
jest zdrowe.Adaś zaczął się ruszać dopiero w nocy.
USG mam dopiero za tydzień.
Na poprzednim usg wszystko wyglądało jak trzeba więc powinnam być dobrej
myśli.A jednak dręczą mnie czarne scenariusze,poczułam się samotna w tym
lęku.Jeśli ktoś wyrywa mnie z tego "zamyslenia"reaguje agresywnie.
może powinnam brać coś na nerwy?