Czesc Dziewczyny,
chcialabym sie z Wami podzielic watpliowsciami, jakie zasiala w mojej glowie
rozmowa z jedna z kolezanek, ktora korzystala ze zwolnien podczas
ciazy..dotyczy to zwolnien i sposobu naliczania urlopu macierzynskiego;
otoz ja dowiedzialam sie wlasnie, aby nie korzystac ze zwolnienia od
ginekologa wystawionego do dnia przewidywanego porodu, a na ostatnie tyg.
postarac sie o zwolnienie od internisty; podobno, jesli jest sie na
zwolnieniu od ginekologa i urodzi sie wczesniej, to od momentu wystawienia
tego zwolnienia nalicza sie juz urlop macierzynski - czyli traci sie juz
jakis okres z urlopu macierzynskiego; dlatego lepiej jest w ostatnich tyg.
ciazy az do porodu korzystac ze zwolnienia od internisty..
nie wiem czy tak rzeczywiscie jest i czy spotkalyscie sie z taka opinia -
wydawalo mi sie sprawa naturalna, ze do urodzenia dziecka jestem na
zwolnieniu od ginekologa, nawet jesli rodze wczesniej, to zwolnienie sie
automatycznie przerywa i od dnia porodu (a nie wczesniej) nalicza sie dopiero
urlop macierzynski..
ja jestem na zwolnieniu 3 tydz, za jakies 5 tyg. mam termin porodu, ale we
polowie pazdziernika powinnam wybrac sie do ginekologa po kolejne zwolnienie -
nie wiem co w takiej sytuacji przyjac za prawdziwe;
prosze o Wasze opinie w tej sprawie
pozdrawiam,
Musowoc i Malenka Majeczka w brzuszku