24.11 urodził się mój Cyprianek. Ze szpitala powróciliśmy 29.11, ale chwale
się dopiero dziś, gdyż czasu mało było. Po długich staraniach nie udało się
urodzić naturalnie, gdyż Cypisek nie chciał złazić: główka była zbyt wysoko
cały czas, a że odeszły mi zielone wody (ok 6 godzin przed podjęciem decyzji
o cesarce) groziło mu niedotlenienie.
Jest przefajowy. I szczęśliwam bardzo

)))