Dodaj do ulubionych

Usg połówkowe - moja porażka

03.01.06, 20:47
Witam, dziś byłam na usg połówkowym. Dodam, że państwowo. Do lekarza też chodzę w ramach funduszu, na razie byłam zadowolona. Przysługuje mi jedno usg przez całą ciążę. Jestem totalnie zawiedziona, trwało najwyżej 5 min, ja nic nie widziałam, monitor był odwrócony ode mnnie cały czas. Ze mną w poczekalni był 6 letni syn, który bardzo chciał zobaczyć dzidzię. Niestety lekarz nie pozwolił mu wejść do gabinetu, stwierdził że da mu zdjęcia (na których nota bene nic nie widać). Po chwili badania lekarz uznał, że wszystko jest ok. Nie było żadnych szczegółowych badań, o których wy piszecie, żadnego badania serca, mierzenia dziecka. Mam jedynie wagę i 3 parametry (BPD, FL i AC). Płci wcale nie próbował stwierdzić. Jak czytam o waszych usg to łzy mi ciekną. Zastanawia mnie jedno, czy wszystkie miałyście usg prywatnie czy też można liczyć na to że w ramach NFZ będzie to zrobione porządnie? Mam ogromny żal, za takie potraktowanie mnie ( nie wspominając o synu). Jutro spróbuję umówić się na ponowne usg, w jakimś dobrym miejscu (oczywiście prywatnie).
Obserwuj wątek
    • pszczolka2 Re: Usg połówkowe - moja porażka 03.01.06, 20:57
      Bardzo Mi przykro, za to co Ciebie spotkało, jednak głowa do góry pójdziesz raz
      jeszcze i powiedz o swoim wczesniejszym niemiłym doświadczeniu a zapewniam Cię,
      że lekarz podejdzie do sprawy inaczej. Nie wiem jak jest państwowo, Ja chodze
      do Kliniki prywatnej.

      Pozdrawiam,Ola
      • kkatie Re: Usg połówkowe - moja porażka 04.01.06, 08:27
        przykre to. ja zawsze chodzilam i chodze prywatnie, ale moj lekarz tak samo
        zachowuje sie panstwowo jak i prywatnie. w pierwszej ciazy czesto umawial sie
        ze mna jak byl w pracy w szpitalu po to tylko, zeby mi dac skierowanie na
        badania, zebym bezplatnie zrobila. zloty czlowiek smile
    • szprotka6 Re: Usg połówkowe - moja porażka 03.01.06, 21:15
      Kurcze!Co za dziad z tego lekarza!Naprawdę pechowo trafiłaś chyba.Ja mam
      doświadczenie z dwóch miejsc-z przychodni gdzie leczę się na NFZ(Przychodnia co
      prawda prywatna ale ma podpisaną umowę z NFZ) i z prywatnego usg.Lekarz 3 razy
      od poczatku ciąży robił mi usg-gdy początkowo ogladał malucha to mial monitor
      zwrócony w swoją strone-ale jak widział ze się wyginam smileby podglądnąć, to
      uspokoił mnie, ze zaraz wszystko mi pokaze, jak tylko sobie zrobi pomiary.Więc
      to raczej kwestia samego lekarza a nie zaleceń NFZ.Prywatne usg genetyczne(w
      połowie ciaży)oczywiscie było na wyzszym poziomie(sam monitor byl z 2 razy
      większy niż u mojego gina)i trwało ok 15 min.Wybierz się może gdzie indziej na
      to badanie, bo z tego co opisujesz, to gin mało profesjonalnie do tego
      podszedł.Smutno mi samej sie też zrobiło jak przeczytalam co ten lekarz ci
      zafundowal.To lekarze powinni nas uczyć a nie my ich.Trzymam kciuki za
      powodzenie na następnym badaniusmile
      • martunia78 Re: Usg połówkowe - moja porażka 03.01.06, 21:32
        ja takie doświadczenia mam z pierwszej ciąży u lekarza prywatnego, szybka wizyta
        z usg 100zł, może cos tam mierzył, ale zdjęcie słabe a monitor ustawiony tak, że
        tylko lekarz widzi, ale zgodził się na przyszłego tatusia, zeby zobaczył, ide
        11- tego na usg do szpitala, zobaczę jak tam będzie, ale mam ochotę pojechać do
        wiekszego miasta nagrać sobie na płytkę i wszystkie te wypasy o których
        dziewczyny piszą, pozdrawiamsmile
    • anawara1 Re: Usg połówkowe - moja porażka 03.01.06, 21:40
      wcale nie musi tak być!!! przykro mi, że trafiłaś na takiego konowała. Ja
      chodzę i prywatnie i państwowo, więc mam porównanie. Owszem, prywatnie można
      mieć nagranie na kasecie i dłużej pomarudzić lekarzowi, ale w parzychodni mam
      przewspaniałą ginkę, która poświęca mi zawsze dużo czasu (jak na państwową
      przychodnię, a mam też porównanie z prywatną przychodnią przyszpitalną, gdzie
      lekarze kasują po 70 zł za 10 minutową wizytę bez jakichkolwiek badań!!!). Moje
      ostatnie USG w przychodni (tak jak 3 poprzednie)choć nie na najlepszym sprzęcie
      było zrobione profesjonalnie. Zawsze wszystko oglądam na monitorze, lekarka mi
      opisuje co widzi, jak nie mogę czegoś dostrzec szuka lepszego ujęcia. Wszystko
      zależy od lekarza.
      Zdecydowanie idź jeszcze raz na USG, ale żeby uniknąć kolejnego rozczarowania
      może wybierz się prywatnie, bo nigdy nie wiadomo na kogo znowu trafisz.
      I nic się nie martw. To badanie nie szkodzi maleństwu, więc umów sie na wizytę,
      i najlepiej od razu uprzedź, że przyjdziesz z synkiem.
      Pozdrawiam gorąco.
      • cleo1976 Re: Usg połówkowe - moja porażka 03.01.06, 22:56
        to bardzo przykre co piszesz, ja miałam usg połówkowe w zeszla srode, poszlam
        na nie z mezem i 5,5 letnia corka. Lekarz oczywiscie pozwolil im wejsc do
        gabinetu, dokladnie wszystko nam wyjasnial, a gdy coreczka zadawala pytania
        (wiadomo jakie moze zadawac 5 letnie dziecko) to odpowiadal na wszystkie z
        usmiechem na ustach. To jest wprawdzie gabinet prywatny ale moim zdaniem to
        zalezy tylko od podejscia lekarza i jego nastawienia do pacjenta. Idz gdzie
        indziej koniecznie z synkiem i powodzenia. Aga
        • agus-ka Re: Usg połówkowe - moja porażka 04.01.06, 09:23
          Aga, a jakie pytania zadawała Magda? Jak znam życie to nieźle coś przywaliła.
          • cleo1976 do agus-ka 04.01.06, 12:01
            hej, no magda na poczatku wpatrywala sie jak urzeczona, a potem zaczela pytać:
            a czemu tak serduszko szybko bije, a czemu on mowi ze to zołądek a to takie
            czarne , a czy dzidzius jest zdrowy na pewno itp. itd. , a na koniec
            stwierdzila ze sie dzidziusiowi doktor nie podoba bo go tylko nozka kopie. smile))
            • agus-ka Re: do agus-ka 04.01.06, 12:47
              Hej Aga,
              no to Magda strasznie mądrusia jest. Słyszałam już o niektórych jej tekstach.
              Jak to opowiem mamie to chyba się popłacze ze śmiechu. Ucałuj ją ode mnie.
              • agus-ka Re: do agus-ka 04.01.06, 12:48
                tzn Magdusię ucałuj, mamę sama ucałuję jak się będziemy widziećsmile)
                Nie przyjeżdzasz czasem do Wawy?
                • cleo1976 Re: do agus-ka 04.01.06, 13:53
                  no na razie sie nie wybieram , bo wlasnie otworzylismy z tata firme i nie mam
                  czasu na wyjazdu, ale moze jak beda jakies swieta o mi sie uda, Aga
                  • agus-ka Re: do agus-ka 04.01.06, 15:39
                    Aga, to daj znać wcześniej, może bedzie szansa się spotkać.
                    • cleo1976 Re: do agus-ka 04.01.06, 15:45
                      jasne , nie ma sprawy, a ty sie przypadkiem tutaj nie wybierasz??? ni masz
                      ochoty na odwiedziny u tatusia ??? smile))
                      • agus-ka Re: do agus-ka 04.01.06, 15:50
                        jakoś nie bardzo mam ochotę na podróżowanie w tym stanie. Zresztą sama wiesz
                        jak lubię zapach dymu. A braciszek zawitał do mnie w święta, więc moja tęsknota
                        została zaspokojona.
                        Przyjedź, mama pewnie już się stęskniła za Madzią, wiesz jak ona ją kocha.
    • mysza_33 Re: Bałwan, po prostu bałwan... 03.01.06, 23:57
      Jej, jak przykro mi. Ale Cię potraktował bałwan. Jak się takie rzeczy słyszy to
      aż się nóż w kieszeni otwiera. Widać, że facet nie wykonuje swojego zawodu z
      powołania. Jednak, jak dziewczyny opisują - zależy od lekarza, no i sytuacji...
      Nigdy nie masz gwarancji, że będzie świetnie i tak, jak Ty chcesz. Ja trafiłam
      na pasjonatę, ale dopiero przy drugim usg 3D - sprawdzał, gadał i gadał, trwało
      to ponad godzinę. Jednak przy pierwszym usg 3D, inny lekarz i w innym miejscu,
      śpieszył się do porodu, nie pomierzył niczego, ale pooglądać dał.
      Swoją drogą być może jesteśmy czasem za ciche i nie wypowiadamy głośno swoich
      pragnień i oczekiwań. A powinnyśmy! Najlepiej przed wizytą usg zrobić rozeznanie
      odnośnie lekarza do którego się idzie, czy to prywatnie czy w przychodni
      państwowej. I tu i tu można źle trafić.
      • 1urszula1 Re: Bałwan, po prostu bałwan... 04.01.06, 00:54
        Ja poszlabym prywatnie, do dobrego lekarza. To badanie jest bardzo wazne,
        daltego powinno byc zrobione bardzo dokladnie i na dobrym sprzecie. Poza tym
        podpatrzenie swojego maluszka na ekranie jakie cuda wyczynia, tez jest wazne,
        chociaz moze nie ma uzasadnienia medycznego smile
        Pozdrawiam,
        Ula
    • agus-ka Re: Usg połówkowe - moja porażka 04.01.06, 09:22
      Po pierwsze lekarz nie powinien Cię tak potraktować. Po drugie nie nalezy Ci
      się jedno ale zdaje się, że dwa USG podczas całej ciąży. Ja bym po prostu
      zmieniła lekarza.
      Ja chodze prywatnie do prywatnej przychodni, ale przychodnia ma kontrakt z NFZ.
      Lekarz przyjmuje i prywatnie i z NFZ. Co prawda na NFZ jest kolejka, ale jakość
      usług podobna, wiem to bo na początku korzystałam z państwowej służby. Na
      badaniu zawsze lekarz mi wszystko pokazuje co i jak, a pomiary robi w trakcie.
      No i zdjęcia też dostaję.
    • oli_2004 Re: Usg połówkowe - moja porażka 04.01.06, 10:39
      Witaj
      Ja wczotaj wieczorkiem robiłam USG połówkowe prywatnie.Kosztowało mnie to 180zł
      ale trawało 40 minut !!!Lekarz był cudowny i tłumaczył mi i męzowi każdy
      szczegół budowy naszej córeczki.Płeć zostawił na sam koniec badania jako deser
      chociaż on już po pierwszym przejechaniu głowicą znał ją na 100%!!!A na dodatek
      dostaliśmy 20 minutowe nagranie z przebiegu tego usg więc do tej pory nie
      możemy się nacieszyć naszą dzidzią.
      Radzę wybrać się prywatnie bo na prawdę warto smile))
    • aga.kotek Re: Usg połówkowe - moja porażka 04.01.06, 11:13
      nie martw się..chociaz trudno mi cię pocieszać bo wiem jak to jest..sama byłam
      w podobnej sytuacji..nerwowo nie mogłam wytrzymać i chodze teraz prywatnie do
      lekarza.Usg mam robione co miesiąc i gin mi wszystko w monitorze pokazuje co
      jest co i co bedzie mierzone albo robione w następnym miesiącu. Na wydrukach
      tłumaczy jaki symbol co znaczy (BPD - wymiar główki, HC - obwód główki, AC -
      obwód brzuszka, FL- długość kości udowej, Filia - znaczy dziewczynka, Filius -
      chłopiec).pozdrawiam goraco. mój gg:4914912..i nie zamartwiaj się...wszystko
      będzie ok..
    • maga202 Re: Usg połówkowe - moja porażka 04.01.06, 12:06
      Ja chodzę państwowo na każdej wizycie mam usg, na połówkowym - genetycznym też byłam państwowo i zawsze jestem obsługiwana bardzo profesjonalnie i uprzejmie. W pierwszej ciąży chodziłam prywatnie i wcale nie było lepiej, za usg musiałam dodatkowo płacic i nie robiłam go na każdej wizycie. A jak potem mój synek po porodzie lezał na oiomie to wszyscy lekarze radzili mi żeby chodzi państwowo ale do dobrego lekarza i tak tez tym razem zrobiłam. Do lekarza jeżdżę do Olsztyna (mam jakieś 55km) bo w Ostródzie nie ma porządnego lekarza. Wolę się pomęczy z dojeżdżaniem ale do dobrego lekarza. Zmień tego lekarza, a tak na marginesie to trzeba było się trochę postawic i zarządac od niego pokazania Ci dziecka na monitorze.
      Pozdrawiam Magda
    • izaslo Re: Usg połówkowe - moja porażka 04.01.06, 14:24
      Bardzo mi przykro, że tak zostałaś potraktowana!!
      Mój lekarz przyjmuje mnie zawsze na NFZ i nigdy nie było takiej "hecy"!! Raz jak
      nie mogłam się dostać do mojego gina poszłam na usg do tej samej przychodni do
      RADIOLOGA i też wizyta była w porządku. Ogłądał maleństwo z każdej strony,
      zmierzył, jedynie nie zważył, ale to nic. W gabinecie byłam około 20 minut !!!
      Mój lekarz gin nigdy nie "zaniedbał" wizyty. Zawsze poswięca mi dużo uwagi i
      odpowiada na najbardziej dociekliwe pytania .... a jestem z tych pytalskich. To
      jest moja druga ciąża i chodzę do tego samego gina co przy pierwszym dziecku i
      nigdy mnie nie zawiódł... I powtarzam - chodzę do niego w ramach NFZ !!!
      Współczuję Ci, bo to przezciez dla mamy ważne, aby zobaczyć swoje maleństwo
      chociaż przy pomocy sprzętu do USG.
      • kasza75 Re: Usg połówkowe - moja porażka- podsumowanie 04.01.06, 15:18
        Witam ponownie, dziś już w lepszej formie.
        Rano zapisałam się prywatnie na kolejne usg w W-wie (mieszkam 30 km od) i już jestem po. Cóż za odmiana! Lekarz b. sympatyczny, mąż był ze mną (i nagrywał to badanie), niestety syn już nie chciał iść, mimo nalegań uznał że woli iść do zerówki.Wg mnie chciał uniknąć ponownej porażki. Szkoda mi go bardzo.
        Badanie trwało ponad 30 min, po zmierzeniu dziecka lekarz obkręcił do mnie monitor i wszystko mi pokazał. Dał też ładne zdjęcia dla synka, na których widać idealnie całe dziecko. Jest zdrowe, więc jesteśmy szczęśliwi. A jak z zerówki wróci synek będzie jeszcze bardziej szczęśliwy, że będzie miał brata, na co bardzo liczył (siostrę już ma smile)
        Dzięki dziewczyny za odzew, dzięki temu wiem że moje wczorajsze przygnębienie było uzasadnione. Szkoda tylko, że za dobre badanie i potraktowanie musiałam zapłacić 150 zł.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • cleo1976 Re: Usg połówkowe - moja porażka- podsumowanie 04.01.06, 15:32
          No to gratuluję , pokaż koniecznie synkowi zdjęciamalństwa, pozdrawiam ,AGa
    • hedonka Re: Usg połówkowe - moja porażka 04.01.06, 19:55
      To nieprawda, że w ramach funduszu przysługuje Ci jedno USG, jeśli nie ma
      dodatkowych wskazań, to co najmniej trzy. Niestety, placówki chętnie biorą kasę
      z funduszu, a niechętnie to robię (pracuję w służbie zdrowia). Nie daj się! Moja
      lekarka też w ramach NFZ postanowiła mi zlecać mocz i morfologię co dwa miesiące
      w ramach "oszczędności". Oczywiście od NFZ bira kasę za comiesieczne badania.
      No, braliby. To tyle tytułem praw. Usg miałam w porządku, choć lekarz też szybki
      i trochę mrukowaty. Jasne, że lepiej iść na połówkowe do prywatnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka