Dodaj do ulubionych

22.02.2006 Środa

22.02.06, 08:01
Witam! Myślałam że jestem śpiochem, a tu proszę jestem pierwsza??

Odnośnie spania na boku mam radę, bo chyba do tamtego wątku już nikt nie
zagląda.
A może już to wiecie... ale mnie bardzo pomaga przy leżeniu na boku
podłożenie poduszki pod nogę zgiętą w kolanie (tą na której się nie leży
aktualnie) poduszka im twardsza tym lepsza. Sprawdza się zwłaszcza pod koniec
ciąży kiedy to leżenie jest w każdej pozycji niewygodne (i jak ktoś ma
problemu z puchnącymi nogami)- u mnie się to sprawdziło się przy pierwszym
dziecku. No i oczywiście jest jeden mankament że łoże musi być duże, albo
wygonić męża do innego łoża...

I tak smutno szaro za oknem i nie ma z kim pogadać, bo chyba jeszcze śpicie...

Pozdrawiam
Ania
Obserwuj wątek
    • pinik Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 08:25
      Hej,

      oj, nie spimy, nie spimy...

      Tylko rano musze sie zajmowac malym. Dzis (wyjatkowo!) spal u nas, bo obudzil
      sie o 23-ej z placzem. Zasnal i za 5 minut znowu. Ogolnie nie jestem za tym,
      zeby spal z nami, ale tak czasem to bardzo lubie go do nas wziazc smile

      Dzis idziemy testowac przedszkole (do tej pory chodzi do takiej grupki tylko
      dwa razy w tygodniu po 4 godziny). Od 1-go marca moj trzylatek idzie tam na
      stale. Nie wiem po co te testy, jak w przyszlym tygodniu tez na poczatek mam
      tam chodzic z nim. Ale jak tak ma byc, to bedzie.

      U nas tez szaro i smutno za oknem.... Oj, kiedy ta wiosna?????
      • floraservice cześć... 22.02.06, 08:51
        Witajcie dziewczynki...
        Nie śpie już od jakiejs godziny, bo musze przygotowac dom na przyjazd moich
        córeczek. Własnie wyprawiłam męża na drogę, a one tam pewnie juz czekają z
        nosami przy szybiesmile).
        Nastawiłam zupkę, włożyłam mięsko na obiad do piekarnika (wygodne, bo nie
        trzeba cały czas pilnować) i zaraz pedzę nastawic jeszcze pranie... Nie
        wyrabiam juz z tym praniem, ciagle mnie straszą sterty posegregowanych brudów,
        zima mam trochę problemu z suszeniem, a na koniec nie ma kto stanąć przy desce
        i wyprasować chocby tylko najbardziej strategiczne rzeczy.... ale co tam, może
        mąż wreszcie zacznie sie wywiązywac z obietnic pomocy, hmmm... dawniej dzielnie
        prasował na bieżąco.
        Planowałam wybrać się dziś na dzień otwarty do szpitala na Ujastek, ale nie
        wiem jak mi to wyjdzie, bo jak rodzinka nie zdąży przyjechać do około 12 to
        pewnie nie mam sie po co juz tam wybierać. Trochę mi szkoda... choc cały czas
        mam jeszcze nadzieję, że sie uda. Liczyłam poza tym na spotkanie z Wami,
        krakowskie majówki, ale w sumie to jakoś specjalnie się nie umawiałysmy ;-((.
        Buziaki i miłego dnia.
      • aniatomek3 Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 08:51
        O mój syn też się budził w nocy z płaczem (ma prawie 2 latka). Ja nie chcę go
        brać do nas bo on by bardzo chciał a potem jak go odzwyczaić? Uwielbiam z nim
        zasypiać, ale mój mąż chyba by w nocy go uderzył (nie kontroluje się).
        • pinik Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 09:01
          No moj tak rzadko placze.. A jesli juz, to jak tylko do niego przyjde i powiem,
          zeby spal, ze wszystko jest w porzadku, to zasypia odrazu. Wczoraj chyba mu sie
          snilo, ze mu sie strasznie siusiu chce (od miesiaca go odzwyczajam od pieluch i
          tylko na noc dostaje) i plakal, ze on chce na nocniczek. Ja nie chcialam, zeby
          sie wybudzil i tlumaczylam, ze ma pieluche i niech robi. Ale chlopak jakos sie
          przejal i strasznie rozplakal. No to wzielam moje rozplakane "malenstwo".

          Z nim na szczescie nie ma problemow pozniej z powrotem do jego lozeczka. Zwykle
          bierzemy go do siebie tylko jak jest chory i placze, jak sie obudzi. I pozniej
          wraca bez problemu do siebie. No wiec, czemu czasem nie zrobic wyjatku? smile

          Ale ogolnie nie powinno sie dzieci do tego przyzwyczajac, jesli sie ogolnie
          woli samemu spac. My mamy szerokie lozko, ale maly mnie zawsze spycha na sam
          rancik i ogolnie nie moge sie cala noc ruszyc. Leze sztywno na jednym boku i
          budze sie niedorobiona. Tak, ze na codzien to dla mnie nie jest rozwiazanie.
        • floraservice Nie do końca prawda z tym przyzwyczajeniem... 22.02.06, 09:12
          ... i koniecznością późniejszego odzwyczajania. Moim zdaniem odmawianie
          dzieciom nocnego przytulania, a co za tym idzie zapewnienia w pewnym sensie
          poczucia bezpieczeństwa, wcale nie jest takie dobre. Tu pewnie więcej
          powiedzieliby psychologowie dziecięcy, ale moje matczyne zdanie też może sie
          wam przydać.
          Skoro dziecko płacze w nocy, to albo mu sie coś złego przysniło, albo emocji w
          ciągu dnia było sporo i samo nie potrafi wyhamować, albo po prostu potrzebuje
          ciepła mamy, bo tak. Moje dziewczynki spały z nami dośc często, prawie zawsze
          wtedy jak tego chciały i absolutnie nie mogę powiedzieć, żeby to miało jakis
          negatywny wpływ na późniejszą chęć spania we własnym łóżku, albo na nasze życie
          małżeńskie (czego się obawiacie). Owszem było nam czasem niewygodnie, bo łóżko
          w tym czasie mielismy bardzo wąskie (jakie mogło byc w mieszkaniu o pow 32 m
          kw?), ale ratowaliśmy się na rozmaite sposoby, choćby przenosząc głęboko śpiace
          dziecko do jego łóżeczka lub, jak już podrosły, jedno z nas wynosiło sie spać
          na tapczanik dziecka. I dało się jakoś przeżyć. Wolałam zresztą takie
          rozwiązanie, niż koczowanie na podłodze przy łóżeczku w ich pokoju lub
          nasłuchiwanie tęsknego "wycia"... tak było po prostu wygodniej.
          Nigdy nie obawiałam się przygniecenia czy uderzenia dziecka w naszym łóżku, bo
          zawsze instynktowanie układasz się tak by dziecko miało i ciepło i wygodnie.
          Poza tym ja kariłam Emilkę do 2,5 roku zycia, więc karmienie nocne, które sie
          jeszcze zdarzało odbywało sie w półśnie i na leżąco, więc też dla mnie lepiej.

          I jeszcze jedno - nie złośćcie się na mnie, ale takie zimne traktowanie dziecka
          ma dla mnie wiele wspólnego z tymi komunistycznymi zaleceniami, które
          obowiązywały jakies 20-30 lat temu (typu karmienie co 3 godziny, mlekiem krowim
          w proszku, zagęszczonym mąką, itp...), a niektóre z nich jeszcze pokutują w
          świadomosci jako pewniki. O tym przyzwyczajaniu noworodków do noszenia na
          rękach i spaniu nocnym też tam było... wink)
          • aniatomek3 Re: Nie do końca prawda z tym przyzwyczajeniem... 22.02.06, 09:21
            Bartuś mój syn śpi w nocy jak suseł, nie budzi się wcale, ale ostatnio (chyba
            po szczepieniu) budzi się raz lub dwa w nocy, wtedy wystarczy że wezmę go
            wyprzytulam i idzie spać, a nie jest to problem bo śpimy w jego pokoju, chociaż
            mamy swoją sypialnię, nie spaliśmy tam ani razu od kiedy mamy syna. Może to Wam
            się wydawać dziwne ale lubię go mieć przy sobie blisko. Jak Bartek jest chory
            (a to raczej zdarza się rzadko) to śpi ze mną, a mąż idzie spać do innego
            pokoju, bo tak jak pisałam nie kontroluje swoich ruchów w nocy a poza tym
            wstaje do pracy około 3 w nocy.
          • magdacz1 Re: Nie do końca prawda z tym przyzwyczajeniem... 22.02.06, 09:22
            W zasadzie zgadzam się z Florą. Nasze dziecko też bardzo często śpi z nami.
            Przeważnie zasypia u nas, potem M przenosi go do jego łóżka, a po jakimiś
            czasie, w nocy znów jest u nas. Czasami jak obudzę sie w nocy lub rano, to
            wogóle jestem zdziwiona, że on z nami śpi. W każdym bądź razie nie przeszkadza
            nam to że on u nas jest.
            Nawet teraz często śpi ze mną jak męża nie ma, bo jest w delegacji. Mi samej
            jest wtedy jakoś tak raźniej spać.
            Myślę, że nadejdzie ten moment że w końcu chłopak będzie chciał spać sam i
            przestanie do nas przychodzić.
            • pinik Re: Nie do końca prawda z tym przyzwyczajeniem... 22.02.06, 09:26
              Hej,

              ja nie mam absolutnie nastawienia, ze nie wezme do siebie dziecka itd, jak
              placze!!! On od malenkiego b. ladnie spi sam. A jak zaplacze, zaraz do niego
              zawsze lece. Ale jako pierwsze staram sie mu powiedziec, ze jestem, i zeby spal
              (milym, lagodnym tonem) i poglaskac. Zwykle momentalnie sie uspokaja i spi do
              rana. Wiec go nie wyciagam z lozeczka. Czasem nawet jak zapytam, czy chce isc
              do nas na gore, to mowi,ze nie. On chyba lubi swoje lozeczko. Wczoraj plakal
              jak nawet przyszlam, wiec go wzielam. Nie mam z tym tez problemu. Ale jak o to
              nie prosi i nie placze w nocy, to nie widze takiej potrzeby.

              Ale nie jest to zaden zimny wychow z mojej strony.
              • floraservice Pinik... 22.02.06, 09:39
                ... ależ ja wcale nie powiedziałam, ze jest to "zimny wychów"... choc znam
                takie osoby które własnie w taki sposób "kaleczą" swoje dzieci sad((((.
                Jasne, ze czasem faktycznie wystarcza posiedzenie przy dziecku, zapewnienie, ze
                się jest obok i pogłaskanie... Moim jednak zdaniem PROGRAMOWE odmawianie
                dziecku nocnej (i nie tylko, bo czasem ludzie każą dzieciom "wypłakac się" w
                ciągu dnia, zeby "sobie płuca wyrabiały", brrr...) bliskosci, jest
                nieporozumieniem, którego nie wolno tłumaczyć w kategoriach przyzwyczajenie-
                odzwyczajenie... Tylko tyle...
              • agancarz Re: Nie do końca prawda z tym przyzwyczajeniem... 22.02.06, 11:22
                Czesc dziewczyny!W moim przypadku tez tak sie stalo,ze spimy z dzieckiem w
                jednym lozku.Kupilismy nawet nowe lozko dla synka (2,5 roku) ale jednak nie dal
                sie przekonac do spania w nim.Czasem jest nam ciasno,ale to prawda, jak tu
                odmowic szkrabowi bliskosci i poczucia bezpieczenstwa,ktorych tak bardzo
                potrzebuje?Jesli bedzie na to gotowy to mysle ze sam zechce spac we wlasnym
                lozku.Ale to nie oznacza, ze nie bedziemy go do tego namawiac.Wydaje mi sie ze
                wszystko powionno odbyc sie w granicach zdrowego rozsadku.
                Pozdarawiam, Aneta
          • floraservice P.S. 22.02.06, 09:29
            I jeszcze jedno... Każdy z rodziców ma prawo do własnego sposobu traktowania
            dzieci, więc i te nocne wędrówki ludów każdy reguluje we własnym zakresie.
            Przyznam się, ze u nas sie jeszcze zdarzają teraz, choc dziewczynki są duże.
            Kiedyś, jak mąż wyjechał na kilka dni, ustaliły nawet między sobą grafik, kiedy
            która ze mną bedzie spać... wink))) I ja to bardzo lubię, bo jakoś tak miło jest
            spać z wtulonym w ramiona szkrabem...
            Tylko jak my się niedługo pomieścimy w piatkę w jednym łóżku???
            AAA i jeszcze jedno... spanie we własnym łózku odbywa się w ich przypadku bez
            wiekszych przygód i przeszkod od momentu kiedy uznalismy, ze sa na
            tyle "dorosłe", ze koniec ze spaniem w łóżeczku i dostały normalne łóżka. Tym
            bardziej jak za drugim razem było to wspaniałe łóżko piętrowe. Wiecie jaka to
            była atrakcja???
            • aniatomek3 Re: P.S. 22.02.06, 09:31
              a ile miały Twoje córy jak zaczęły spać w łożkach?? pytam z ciekawości
              • floraservice Re: P.S. 22.02.06, 09:49
                Obu te nocne wędrówki zdarzały się dośc często, ale nie mogę powiedziec, by nie
                spały samodzielnie w swoich łóżeczkach, a potem łóżkach, wcale. Wyrastały z
                łóżeczek około 3 roku zycia i wtedy kupowalismy im jakieś doroślejsze spanie.
                Najwięcej obaw miałam jak to bedzie jak się urodzi młodsza, no bo jak ją karmic
                w nocy, czy powinny spac w jednym z pokoju ze starszą, jak to bedzie z moim
                nocnym wstawaniem... Okazało się, ze zycie samo rozwiązuje problemy, które my
                stwarzamy. Córeczki moje spały od początku w jednym pokoju (tylko tam dało się
                upchnąc łóżeczko wink), a młoda jadła w nocy ze dwa razy, ssąc intensywnie przez
                10 minut, a potem dalej słodko zasypiala i dało sie ja odłożyc do łóżeczka bez
                rozbudzania. Ja wracałam do sąsiedniego pokoju do naszego łóżka, i mogłam sie
                wyspać. Tym bardziej, że w pampersie miała przez całą noc wygodnie... (nie to
                co miałaby z normalną pieluchą wink). Na łóżku piętrowym zamieszkały jak młodsza
                miała nieco ponad trzy latka, bo trzeba było wreszcie dla nich wygospodarowac
                miejsca troche do zabawy na podłodze, więc pozbylismy sie tapczanika starszej i
                łóżeczka.
                Ciekawe jak to bedzie teraz przy trzecim dziecku...
                • aniatomek3 Re: P.S. 22.02.06, 09:54
                  Ja strasznie się obawiam jak to będzie, jak mi się urodzi drugi syn... Bartek
                  będzie miał wtedy równo 2 latka... ale chyba wszystko czas pokaże do tego to
                  nawet się przygotować w nijaki sposób nie można.
                  • floraservice nie martw sie na zapas... 22.02.06, 09:58
                    Bo tego jak bedzie nie jestes sobie w stanie wyobrazić. Oczywiscie trzeba się w
                    pewien sposób przygotować, poczynić założenia, ale jednocześnie musisz byc
                    elastyczna i niczego nie forsowac na siłę. Bedzie dobrze, zobaczysz... choc na
                    pewno momentami trudno i męcząco. Uszy do góry - dasz radę!!!
                    • aniatomek3 Re: nie martw sie na zapas... 22.02.06, 10:02
                      Dzięki za pocieszenie! Jakoś to będzie.
      • finka11 Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 08:57
        Hej kobity!!
        Aniu z tą poduszką to prawda, mi też pomaga, tylko ja robię "wałeczek" z kołdry.
        Ale czasem to już sama nie wiem jak sie położyć, żeby zasnąć, mam takie dziwne
        mrowienie w nogach i rękach.
        Pinik widzę, że miałąś wesołą noc, zupełnie jak moja siostra, która ma 3,5 latka
        oraz roczniaka. Mówi, że nic innego nie słyszy, tylko: Mamooo to ..., mamo
        tamto... i buzia mu się nie zamyka.Tylko ona jest w gorszej sytaucji, bo ze
        względu na chorobę młodszego (zespół zaburzeń odporności) nie może starszego
        posłać do przedszkola, a że pogoda okropna to dzieciaki w domu wariują.
        Mam nadzieję, że Twojemu synkowi spodoba się w przedszkolu, na pewno się tam nie
        będzie nudził.
        Ja jestem cała w nerwach bo maluszek jakoś ostatnio bardzo mało ruchliwy, do
        tego bóle brzucha w okolicy pępka, w piątek wizyta. Oj żeby już był piątek...
        • magdacz1 Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 09:00
          Moja dzidzia też jakaś taka mało ruchliwa. Czuję że się wierci, ale jeszcze
          parę dni temu to aż mi brzuch skakał, a teraz jakoś tak spkojnie. Trochę się
          martwię.
    • magdacz1 Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 08:58
      No ja też nie śpię, już od 7. Mam za sobą spacer do przedszkola, śniadanko,
      pranie się pierze itp. No właśnie z tym praniem to coś starsznego, zawsze
      pełno, a jest nas narazie trójka. Jak będzie jeszcze jedna osóbka to chyba będe
      prała na okrągło.
      Dzień zapowiada się taki sobie, bo pogoda brzydka, wieje bardzo zimny wiatr i
      jest do bani. Nic tylko ciepła herbatka i jakieś spokojne zajęcie. Ja całe
      szczęście dalej robię mój sweterek, więc fajnie.

      Pozdrawiam was koleżanki moje
      Magda
    • nikasob Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 09:01
      Hej, sposób z poduszką jest super - potwierdzam, stosowałam w pierwszej ciąży -
      i dziekuję za przypomnienie, zaraz idę szukać jakiejś poduchysmile
      Moja mała (skończone 4 lata w grudniu) zdecydowanie przesypia nocki smam, choć
      sporadycznie zdarza się, że przychodzi do nas w nocy. Wiosna się
      przeprowadziliśmy - i tu niestety z braku miejsc w przedszkolu - siedzimy razem
      w domu. Mam nadzieję że od września się uda, choć z drugiej strony trochę się
      przestraszyłam, bo moja znajoma, która urodziła w lipcu i dała strazego synka
      od września do przedszkola, to musiała go stamtąd w styczniu wypisać bo tyle
      chorób do domu przynosił, że młodsze dziecko aż wylądowało w szpitalu... Ale
      moja mała bardzo tęskni za przedszkolem, więc odpędzam złe myślismile
      • aniak-i Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 09:09
        helo helo!
        tez juz dawno nie spie ale musiałam sie przygotowac do 1 zajecsmile

        Widze Flora ze ty tez sie nie wybierzesz do Ujastka ja mam zajecia do 13;15 a
        potem bede pewnie padnietasad
        Widze ze sie cieszysz z przyjazdu dziciaczkówsmilesmile

        papa buziaczków 102
    • pszczolka2 Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 09:13
      Witamsmile
      I u mnie za oknem jest smutno, szarawo i z płatkami brudnego śniegu.
      Dzień przywitał mnie krwotokiem z nosasad właśnie siedzie i mam spongostan w
      dziurce od nosa, nienawidze tego uczucia gdy budząc się rankiem mam pełno tego
      świństwa w gardle bleee!!

      Dzień zapowiada się bardzo spokojny, zero roboty, wyjścia - same nudysad jak to
      zniose nie wiem. Znając siebie to pewnie znajde sobie jakieś zajęcie hihi.
      Teraz wybieram się do kuchni na poranną herbatke z miodkiem i cytrynka, pyszne
      chrupiące bułeczki z wędlinką, serkiem i jakimś tam dodatkiem mniam, mniam.

      A zapomniałabym a co tu tak dzisiaj bardzo rodzinnie, nocne maleńkie marki
      wchodzące do łóżka rodziców? Uwielbiam gdy mój 2-letni siostrzeniec chce się w
      nocy poprzytulać albo nad rankiem wchodzi Nam do łóżka. Ale już za niedługo nie
      będe musiała "wypożyczać" dzieciątka aby móc się tym nacieszyćsmile))

      Pozdrawiam,Ola
    • bo-gumilka Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 09:16
      Dzień dobry! Ja właśnie z Wami kończę poranne capuccino (mniam! - moja miłość)i
      nabieram sił do nieulubionych prac domowych.
      Ból piersi budził mnie w nocy,więc jestem niewyspana. Chyba wolałabym pobudki
      urządzane przez maluchy. Czytając Was odkryłam, że mam do czynienia z
      doświadczonymi już mamami - chyba tylko ja czekam na pierwsze dziecko - z
      przestrachem pt. "jak my sobie damy ze wszystkim radę?".
      Z tego co czytam wnioskuję, że u Was już wszystko działa jak w zegarku;
      poplanowane, przewidziane, pełna logistyka. Mam nadzieje, że tez z mężem
      dojdziemy do takiej wprawy smileDobrego dnia!
      Ps.Piniku - zobaczyłam zdjęcia Twojego synusia - jest cudowny, słodziak taki,
      gratuluję. Zapatrzę się, może mój będzie podobny....
      • pinik Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 09:35
        hej bo-gumilka,

        dziekuje! smile

        Te zdjecia sa juz b. stare, ale jakos nie idzie mi ich wymienic...

        A co do wprawy i logistyki: szybko sie czlowiek nauczy troche innego, bardziej
        zorganizowanego i zaplanowanego zycia. Ja zanim urodzilam dziecko, studiowalam
        i mialam spore luzy czasowe. A w mieszkaniu bylo czesto brudno, balagan itd (no
        nie jakos tragicznie, ale tez nie najlepiej). Pozniej urodzil sie NIklas i
        bardzo sie dziwilam, jak inne mamy daja rade przed 15-ta wyjsc na spacer. Ja
        sie z niczym wyrobic nie moglam. Dom sprzatnac i wciaz ryczace dziecko (on jak
        byl maly to byl dosc trudny i marudny). Ale po jakis 6-ciu tygodniach
        zaczynalam coraz wczesniej wychodzic smile

        A teraz to mam w domu taki porzadek, jak bez dziecka nigdy nie mialam (choc dom
        o wiele wiekszy). Czasem faktycznie nie wiem, w co rece wlozyc, ale ogolnie to
        wszystko jest zorganizowane. Jeszcze na internet czasu starcza smile

        Trzeba jakies takie rytualy w sobie wyrobic. Teraz sprzatam wszystko odrazu
        (np. w kuchni nigdy zadne naczynia brudne na wierzchu nie stoja, ubrania odrazu
        skladane do szafy itd., a wczesniej roznie to bywalo).

        A co do dania sobie z dzieckiem rady: kazdy sobie ja da! To jest fajne zajecie,
        dajace duzo radosci i owocow, jak sie je dobrze wykona! Tylko na poczatku bez
        stresu! Na poczatku jest troche chaos! Ale fajny! smile
        • 1979ju Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 09:41
          Cześć dziewczynki,
          wczoraj byłam u okulisty. Mam zakaz rodzenia siłami natury, wiec już na 100%
          cesarka. Dostałam taką notę od okulistki dla mojego gina, żeby dokładnie
          wiedział co i jak i potem wpisał przy skierowniu do szpitala co trzeba. Jutro
          rano ide na krewkę a w piątek do kliniki na dodatkowe badania oczu - są
          beznadziejnie, beznadziejne. Wczoraj padłam jak neptek.
          Dziś zaraz ide na spacerek, nie mam koncepcji obiadu sad( Hm...
          I w ogóle ostatnio dopada mnie schiza porodowa, strasznie boję się szpitala,
          tego cc i przepełnia mnie strach o maluszka... Im bliżej konca tym wiecej
          strachu i lęku sad(

          Pozdr, Asia - 29 t.c.
    • k_maja Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 11:12
      Hej, Dziewczynki!
      Ależ z Was ranne ptaszki!!! Pomyśleć, że ja też już niedługo będę musiała
      przestać być śpiochem...
      A tak się przyjemnie rozleniwiam na tym L4...
      Dzisiaj w planach tarta z porami i serem pleśniowym, a popołudniu może jakieś
      mini zakupki dzieciowe i teatr (oj, jak dawno nie byłam... ale po sobotniej
      awanturze i dąsach zaniedbanej żony, jakie odstawiałam przez pół dnia, mąż chyba
      poczuł się winny i nadrabia straty, hehe)
      Asiu, a można wiedzieć jakie masz konkretnie wskazania okulistyczne na cesarkę?
      Pytam, bo mnie też czeka konsultacja, tylko się jakoś zebrać nie mogę... Ale w
      sumie czas najwyższy... Muszę się wybrać w przyszłym tyg.
      A co do "wątku przewodniego" dnia - ja planuję, żeby dzidziuś sam zasypiał w
      swoim łóżeczku. Sama spałam z mamą do wieku chyba z 12 lat i nie dałam się nijak
      wyrugować (zawsze miałam dominującą osobowość, hehe) - wprawdzie nie zrujnowałam
      małżeństwa moich rodziców, ale myślę, że życie intymne to dość skutecznie
      utrudniłam. Poza tym byłam dzieckiem chorobliwie uzależnionym od mamy i
      kompletnie niesamodzielnym - chciałabym ustrzec przed tym mojego synka... Ale
      wiadomo, nic na siłę...
      kasia
      • 1979ju Re: k_maja 22.02.06, 13:04
        Jestem tzw. osobą jednooczną, mam dużą krótkowzroczność i astygmatyzm jednego
        oka, drugie też nie jest zdrowe. Ponadto cienka rogówka i strasznie szpiczasta
        - na razie nawet jest to nieoperacyjne sad Ot tak wada wrodzona...
        Jest duze ryzyko, ze to lepsze oko mi "poleci" podczas parcia, zatem lepsza cc,
        niż ewentualne macanie maluszka zamiast oglądania sad Kurdę boje się tej operacji.

        Pozdr, Asia - 29 t.c.

    • kapuhy_a Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 11:12
      I ja się melduję....jeszcze żyję...cały dzień leżenia mi pomógł...bóle jeszcze
      są ale już nie tak silne...
      U mnie też pochmurno jak nie wiem...aż nic się nie chce...brrrrrrrrr
    • mysza_33 Żyję i mam się dobrze, trochę zmęczona... 22.02.06, 11:23
      ...więc poza pracą, staram się jak najwięcej wypoczywać. Dlatego wczoraj nie
      zajrzałam i dziś tylko na moment, by was kochane uspokoić... że u mnie i synusia
      wszystko w porządku smile
      A chętnie pochwaliłabym się szkołą rodzenia - wczoraj byłam na pierwszym
      spotkaniu. Fajnie. Wiem też już coś niecoś nt. p. Doroty Fortunko i jej pracy na
      Brochowie. Ale to, jak będę mieć troszkę luźniej w robotce.
      Uściski dla wszystkich Majóweczek.
      Mysza
      • zebra51 Re: Żyję i mam się dobrze, trochę zmęczona... 22.02.06, 13:06
        Myszko, pisz jak było w szkole.
        Wczoraj miałam ostry kryzys. Wyłam, że mam juz dosyc ciąży. Jest mi ciężko,
        duszno, źle sad( Dziś trochę lepiej. Ale szczerze mówiąc odliczm juz dni do
        końca.
        Jedziemy dziś oglądać wózek, może od razu kupimy? Zdecydowalismy sie na bebe
        conort air6.
        • mysza_33 Zeberko, trzymaj się ciepło... 22.02.06, 13:23
          ... ja nawet nie mam siły już rozmawiać, tak jestem przemęczona, a muszę dziś
          zamknąć grafik, pogodzić wszystkich skłóconych instruktorów i przygotować
          wszystko na uaktualnienie www i artykuł na reklamę sad
          A przy tym wszytkim - byście nie myślały, że nie dbam o odpoczynek - jakoś
          staram się pokładać.
          Kochana, w szkole, było super. Bardzo mi się podobało - szczególnie, że miałyśmy
          aerobik dla ciężarówek. Jednak chyba razem ze spacerem z Sępolna na Kliniki dał
          mi w kość, bo wieczorem zwijałam się z bólu. Też już mi ciężko.
          Pamiętaj, że kto ma dać radę jak nie my wink
          Trzymaj się ciepło.
          Naprawdę będę mogła więcej się odezwać najwcześniej w piątek. Przepraszam za tą
          nieaktywność sad

          Papatki

          Mysza
    • o_tuska Re: 22.02.2006 cześć Kochane!!!! 22.02.06, 20:26
      Ojjjj stęskniłam się za Wami. Jeszcze nie nadrobiłam zaległości ale pozdrawia
      serdecznie.
      Dziś byłam u nowej ginki. Jestem bardzo zadowolona. Tylko ciśnienie mam ciu
      niepokojące ale już dziś zakupiła ciśnieniomierz i prowadzę obserwacje. Zleciła
      mi jeszcze kilka badań, bez których mnie do szpitala nie wpuszczą. Słuchałam
      bicia serduszka - pierwszy raz!!!
      Do Bocianka nie będę chodzić na szkołe - ale w moim szpitalu są zajęcia więc
      się wybieram.
      Ogólnie mam dziś super humorek - rano troszkę byłam w firmie smile a top zawsze
      wpływa na mnie pozytywnie - chyba że ktoś mnie zdenerwuje wink
      Buziaki!!!!
      • mysza_33 A ja zrobiłam sobie przerwę...i do Tuski 22.02.06, 21:02
        ...by mi głowa trochę odpoczęła i zajrzałam na forum. Właśnie Tuska o Tobie
        myślałam, gdzie Ty tam jesteś w Bocianku, bo ja zmieniłam godziny na poranne.
        Mój małżon został wrobiony w jakieś tam wykłady we wtorki po południu i kropka.
        Byłam w Bocianku i mi się spodobało, choć wiele rzeczy wiem, a porodówkę po
        której nas oprowadziły już widziałam. Zrobiliśmy sobie z mężem wypad na salę
        porodową na Kliniki i Brochów. Zamierzamy jeszcze zobaczyć Kamińskiego. Jednak
        wiele można było wyciągnąć na temat samego przebiegu porodu i traktowania,
        rejestracji do porodu itp. Na Brochów do p. Doroty Fortunko się nie
        zdecydowałam, bo od lutego została przeniesiona na inny oddział i nie pracuje
        już tam na położnictwie (więc z pewnością nie jest w stanie pomagać i asystować
        przy porodzie komukolwiek, kto uczęszcza do jej szkoły). Zresztą w Bocianku też
        są inne położne w szkole, inne na sali prodowej, a jeszcze inne na odzdziale
        poporodowym. Nie ma więc to większego znaczenia, gdzie chodzisz i kogo
        poznajesz. Bylebyś się dobrze czuła i wytrzymał to Twój budżet ;-(

        Jedyna szkoda, że się nie poznamy, ale ja w przyszłości knuję spotkanie majówek
        Wrocławskich, ale o tym później.

        Uściski

        Mysza
    • patrycjabl79 Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 21:11
      chociaz juz pozna pora chcialam sie przywitacsmile
      dzien jak wszystkie ostatnio minal w oka mgnieniu, praca, dom, obiadek i
      lozeczko:smile wieczorny odpoczynek wszedl w rutyne
      a gdyby mi ktos przed ciaza powiedzial ze bede spedzala wieczory w lozku i
      przed tv to bym wysmiala, zawsze aktywna na maxa, no ale jak to moj maz mowi na
      wszystko przychodzi porasmileno i ma racje

      odebralismy dzis ogromne paczki z lozeczkiem, komoda, materacykiem i szafa, ta
      wielkosc nas na dzien dzisiejszy przerazila i tak sobie to wszystko poczeka do
      soboty, nie chce zaczynac balaganu bo w zwiazku meblowaniem kacika dla dzidzi
      musze zrobic niezle przemeblowanie, a to nie na dzissmile

      Ok kolezanki, zycze dobrej nocki i kolorowych snow
      papatki
    • pinik Re: 22.02.2006 Środa 22.02.06, 21:29
      Hej,

      bylam dzis z synkiem na "probie" w przedszkolu. Tylko dwie godzinki tam
      siedzielismy (tak dla przyzwyczajenia), ale po nich mialam tak serdecznie
      dosc!!! I teraz mi jakos zle. Sama bym tam bardzo nie chciala chodzic, a synka
      mam puszczac?

      Ogolnie to przedszkole mi sie b. podobalo, dopoki tam dzis nie pobylam.

      Grupy sa mieszane wiekowo (ale tu tak jest wszedzie). Moj maly (wlasnie
      skonczyl 3 latka) jest najmlodszy w grupie, a nastepne dziecko to jest chyba z
      rok starsze. Ogolnie te dzieciatka mi zadzialaly na nerwy. Wchodza na stoly,
      wrzeszcza, wyrywaja sobie rzeczy, pluja na siebie itd. KOszmar!

      Fakt, ze panie wychowawczynie byly dzis zajete przystrajaniem sali
      gimnastycznej na jutrzejszy bal przebierancow i moze mialy troche mniej czasu
      dla tych dzieci niz zwykle. A te "maluchy" sie tak rozhukaly, ze hoho!

      I teraz mi jakos smutno... Jutro moj synek ostatni raz idzie do swojego
      dotychczasowego przedszkola (taka grupka dzieci dwa razy w tygodniu po cztery
      godziny) i mi zal, ze to juz koniec. Tam ma swoich trzech ulubionych kolegow,
      ktorzy zawsze sie ciesza, jak przychodzi. Wiem, ze w nowym przedszkolu pozna
      nowe dzieci, ale on tam jeszcze taki malenki jest (on wogole jest raczej maly,
      drobny i strasznie ulozony i grzeczny. Wciaz sie pyta czy cos moze itd. A tam
      go nikt nie slucha).

      Takie to male rozterki matki smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka