pierwszy tydzień minął nam całkiem fajnie.Siedzieliśmy nad morzem u mojej
cioci w gdyni.Codziennie plaża i słóńce

.Julka całkiem dobrze znosiła upały
jednak z morzem się nie polubiła i do wody nie chciała wejść.potem
pojechaliśmy z mężem i Julką do teściowej.Podczas jednej z imorez rodzinych
teściówka wypiła kilka kieliszeczków i rozkręcił się jej język,a jako że my z
moim mężem nie piliśmy to zostaliśmy kierowcami cudzych samochodów.Julka
jechała ze mną i była przypięta w foteliku.Nie widząc mamy zaczęła płakać no i
teściówka się rozkręciła że co ze mnie za matk, że tresuję dziecko ,że
powietrza nie ma i ogólnie że jestem najgorszą matka jaką znała.Do tego dodała
jeszcze troszkę innych epitetów.I tak następnego dnia weszła do pokoju i
powiedziała "przepraszam ale mi sie wymknęłó"- rozwaliła mnie tym tekstem więc
postanowiłam że jadę do domu.No i tak po tym całym incydencie został
niesmaczek

wyjechałam bez pozegnania z nią i mam nadzieję że długo nie będę
musiała jej oglądać!!!Dobrze że mieszka 120 km od nas