Dodaj do ulubionych

maluszki wrześniowo-październikowe 2002

    • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 19.02.04, 15:21
      Cześć dziewczyny!

      Jeśli chodzi o smoczka, to u nas są w użyciu dwa. Jeden w buzi, drugi w rączce.
      Po chwili przełożenie smoczka i tak w kółko. Cała ceremonia odbywa się też w
      nocy przez sen. Sama nie wiem, jak Karolek odnajduje te swoje cyciusie po
      omacku...

      Goclava, ja mam tyle kompromitujących (jako matki) sytuacji, że za długo by je
      wypisywać. Karolek był od urodzenia bardzo płaczliwi. Musieliśmy go nosić na
      rękach. Do tego nie chciał jeść mleka. I po raz pierwszy Wam się tu przyznam,
      że należę do tych matek, które baaaaardzo krótko karmiły swe dziecię piersią.
      To też dla mnie było dołujące. Nie będę pisać o przyczynach, bo jest ich
      kilka... A być może to moje wymówkicrying(( Sama już po takim długim czasie
      zaczynam się zastanawiać. Wolę o tym nie myśleć... W czasie ciąży czytałam
      baaaardzo dużą ilość książek i czasopism na temat samej ciąży (wtedy
      interesujący mnie temat) i opieki nad niemowlęciem. Wydawało mi się, że będzie
      idealnie (he!he!he!). Już realia naszego szpitala doprowadziły mnie do łez...
      Od tamtej pory miałam sobie wiele do zarzucenia... Doszło karmienie butelką,
      niechęć dziecka do przytulania, etc.... Nazbierało się sporo rzeczy, o których
      chciałabym zapomnieć.

      Trafiłam na to forum. I jestem bardzo z tego zadowolona. Wiele razy dziewczyny
      mi pomogły w ciężkich chwilach i jeszcze więcej się od nich dowiedziałam.
      Prawie się uzależniłam... Czasem tylko nostalgia mnie dopada, gdy czytam o
      przytulankach lub o małych "gadulcach". I tyle. Doskonale wiem, że nie można
      całkowicie się porównywać do innych. Tylko czasami mnie tak nachodzi... Ale nie
      jest to szkodliwewink))))))))))))))))
    • anetapc Kilka słów od Sylwii (mamy Alusia)................ 19.02.04, 15:34
      Cześć dziewczyny, jestem mamą małego Alusia. Kiedy byłam w szpitalu Aneta
      często przez telefon mówiła mi o Was i przekazywała słowa wiary, teraz
      wydrukowała mi listy od Was i chciałam za nie bardzo gorąco podziękować. W tych
      trudnych dla mnie dniach bardzo potrzebowałam słów otuchy i czyjegoś wsparcia.
      Teraz za nie dziękuję, dziękuję również za modlitwę. I wierzcie mi dobrze jest
      mieć przyjaciela na którego można liczyć w takich chwilach, a ja mam to
      szczęście, że od 16 lat mam Anetę. Dzisiaj Aluś czuje się dobrze i mam
      nadzieję, że nigdy sobie o tej chorobie nie przypomni. Pozdrawiam Was gorąco.
      Sylwia.
      • kayak7 Re: Kilka słów od Sylwii (mamy Alusia)........... 19.02.04, 15:48
        Hej Sylwio, bardzo sie ciesze ze z Alusiem juz wszystko w porzadku. Wszystkie
        na forum trzymalysmy za Was kciuki. Najwazniejsze ze w takich chwilach sa przy
        nas przyjaciele, a ty mialas Anete smile
        Takze trzymam kciuki zeby juz wszystko bylo w porzadku.
        Najserdeczniejsze pozdrowienia

        Marta z Gaba
      • kayak7 Re: Kilka słów od Sylwii (mamy Alusia)........... 19.02.04, 15:51

    • cool_gos Luty - problem buty 19.02.04, 15:54
      Chciałam się Was spytać, czy któraś z Was kupuje buty z systemem MNEMO? Moja
      mała jak chodzi daje prawą nogę do środka. Kupiliśmy jej Bartka to ... zawija
      dwie do środka. Kupiliśmy pomarańczową wkładkę z systemu mnemo i czekamy na
      efekty. Ortopeda kazała chodzić dziecku na boso po mieszkaniu, co skończyło się
      tym, że odbiła sobie nogi. Kazała przyjść za 3 miesiace do kontroli. Uważa, że
      do 2 roku życia dziecko ma czas by sobie uregulować chód... Co sądzicie o tym
      wszystkim? Wiem, że napisano na ten temat już masę książek, artykułów. Chyba na
      temat butów i chodu u małych dzieci informacji nigdy za wiele...Troszkę się już
      czuję zagubiona.Prosze o głos w tej sprawie.
      mama Wigi (ur.24.09.2002)
      • aniamr Re: Luty - problem buty 19.02.04, 19:42
        Powinnam teraz siedzieć i mieszać kolejna sałatkę dla piątkowych i sobotnich
        gości, ale jak juz [przeczytałam posty to chce mi sie coś skrobnąć.

        Sylwio, nie ma za co dziękować. Prawdę mówiąc to ostatnio sobie pomyślałam o
        Twoim synku i chciałm zapytać Anetę o Was, ale ciesze się, że sama się do nas
        odezwałaś i że wszystko jest ok. Zazdroszczę Ci przejacióki (moja emigrowała za
        wielką wodę i strasznie za nią tęsknie) - dobrze mieć kogoś kto wspiera w
        takich momentach!!

        Co do systemu MNEMO nic na ten temat mi nie wiadomo. Amelka jak na razie ładnie
        chodzi, a wcześniejsze podejrzenia lekarki, ze mogłaby powłóczyc nóżką sie na
        całe szczęście nie sprawdziły. Kostek też nie krzywi do środka.

        Amelka też ostatnio zaznacza swoje JA. Jak na coś jej sie nie pozwoli to
        zaczyna płakać tak jakby co najmniej je sie cos strasznego stało.Może to i
        kwestia tego znużenia, ciągłego siedzenia w domu itp.
        U nas nie ma rysowania po ścianach, ale już się zabezpieczyliśmy przed tym i
        mamy zakupiona tablicę. Wcześniej widzieliśmy jakie cuda potrafi zrobic dziecko
        na ścianie u naszych znajomych, a taka Ikeowska tablica rozwiązała u nich
        problem.
        Wyrzucanie z szafek również nie jest domeną naszego dziecka. Zaczyna otwierać
        szafki ale zagląda do nich coś ewentualnie weźnie i na tym koniec. Dzisiaj to
        nawet wkładała swoje ubranka do komody.
        No to lece pitrasić.

        Marta lody takie znam - poezja!!Dodaj jeszcze do tego migdały!!!!
        • bourgeonek Re: Luty - problem buty 19.02.04, 21:11
          Czolem,

          Ja tez nie slyszalam o zadnych patentach na uregulowanie stopek. Kajtek jak
          zaczynal chodzic to jedna stope wykrzywial do srodka, teraz jest O'K.

          Jeszcze a propos smoka - Kajtek tez ma jeden w buzi, a drugi w raczce i co
          jakis czas je sobie zmienia wink

          Dzis mialam total dola (efekt 2 tygodni w 4 scianach no i oczywiscie ciazy).
          Wylam chyba z 15 minut, co wprowadzilo Kajtka w szampanski humor (0
          wspolczucia!). Kajtek caly dzien wchodzil na koszyczek, z koszyczka na taboret,
          a z taboretu na stol w kuchni i ... lapal lampe. LApal a potem tup, tup po
          stole i buziaka Mamie. I tak z 1278 razy. Ale przeciez on tego nie robi
          zlosliwie, ma fun i odkrywa nowe rzeczy.
          W przerwach robil porzadki w szufladach (kuchnia i swoj pokoj). On wywalal, a
          ja wkladalam, ale... NAsz znajomy "kumpluje" sie z Wojtkiem E. i podobno to
          jest mega wazny okres w zyciu dziecka i mimo, ze ma sie tego dosc, to trzeba
          dziecku pozwolic. Najlepsza zabawa jest jak dziecko wyrzuca, mama/tata wklada,
          [po to, zeby dziecko znow wyrzucilo. Jak tak mowi psycholog, to juz zupelnie
          sie wyluzowalam i mamy burdel w domu i szczesliwe dziecko smile)))

          Bourgeonek
          • goclava Re: Luty - problem buty 19.02.04, 22:30
            Siemaneczko,.

            O regulacji stopek też niewiele wiem, ale znam świetnego ortopedę - dr Ozonek -
            przyjmuje w Damianie i w szpitalu w Otwocku.

            Dzień również rozpoczęłam giga dołem, no ale cóż tak to już w ciąży będzie...
            Na szczęście szczęka przestaje boleć i nastrój się poprawiasmile
            Zrobiłam sobie małe spa podczas Marysiowej drzemki: kadzidełka, świeczki,
            maseczka na twarz, na włosy i barszcz czerwony z uszkami mąż mi do wanny
            podałsmile))
            ... a potem zaświeciło słońce i poszłam na spacer i upolowałam 3 teletubisiowe
            kasety ( po 10zl jedna) oraz zestaw 2 teletubisiowych miseczek z łyżeczką ( 5
            zl komplet) oczywiście w second handzie i jeszcze pare ubranek dla dzidziulinki
            w brzuniusmile)))))))))))))))))
            ... i Marysia jakaś spokojniejsza i ślicznie zaczęła mówić "dom". Tu muszę
            pochwalić tatusia, codziennie wznosi dla niej wspaniałe budowlesmile
            A jutro Hula Kula smile Marysia już się nie może doczekać, co spojrzy na zdjęcia z
            HK to krzyczy "tiu" i biegnie do drzwi. Ale się jutro wybawimysmile Ja też się
            cieszę na to spotkanie smile

            Pozdrawiam,
            goclava
      • kayak7 Re: Luty - problem buty 19.02.04, 22:25
        Nie mam o tym zielonego pojecia sad
        Ale tez mam pytanie, tylko ze ja o bieganie.Czy wasze dzieci biegaja juz tak
        jak "dorosli", czy tak troszke "pokracznie". U Gaby wyglada to dosc pociesznie,
        choc predkosci rozwija nie powiem.

        Aaa Gaba zaczela mowic o sobie Baba wink Wychodzi jej cos pomieszy b a d zamiast
        G.

        Pozdr
        • mamamona Re: Luty - problem buty 19.02.04, 23:16
          hejowink))
          u nas buntu nie ma, chociaż chyba jednak jest, ale w innej, równie denerwującej
          formie.
          Polcia nas bez ustanku ćwiczy w da! dam! da!da!da!, wszystko tu i teraz,
          krzyczy, ba! wrzeszczy! i to nawet w absurdalnie dziwnych sytuacjach, jak tubiś
          jej spadnie na bucika i schylać jej się nie chce.
          na ogół mówimy: to sama sobie weź, ale czasem nerwy nas ponoszą, bo gadamy
          przez telefon, a ta drze się, że i bez przewodu ją słuchać: dam!dam!dam!
          jak będziecie miały uczono-psychologiczne porady na ten stan, z chęcią
          wysłucham, bo to da! niszczy większość naszego wspólnego czasu.

          nasza kolekcja tubisiów dziś powiększyła się o 3 gumowe-kąpielowe i 4 talerze.
          wszystkie te gadżety zachwyciły Polcię, gumowymi bawiła się sama, zaśmiewając,
          opowiadając historie w swoim poleczkowym narzeczu, i tańcząc z nimi wink))

          w końcu padła, a ja siadam do projektu sad((

          pozdrowienia mocne
          • kayak7 Re: odkrycia mlodej matki 20.02.04, 00:00
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=10698458&a=10743430 nie wiem czy
            czytalyscie(dewcia widze czytala smile), dawno sie tak nie usmialam. Tylko humor
            nas moze uratowac w takich sytuacjach smile. Watek cudo.
            A tak w temacie- dzis tylko 5 minut rozmawialam z moim tata przez telefon,
            ciagle(tak mi sie wydawalo patrzac na Gabe wink). A tu nagle patrze ze moje
            dziecko radosnie pokrzykuje "naniu, naniu"(czyli NARYSOWALAM) a moja kanapa ma
            piekny wzorek wykonany mazakiem do CD(tym niezmywalnym) smile))))))) Kiedy ona tak
            urosla ze siega tak wysoko wglab biurka, i kiedy sie nauczyla sciagac takie
            ocno zakrecone zakretki wink Na szczescie i tak planowalam zakup pokrowca na te
            kanape. Jak widac moje metody wychowawcze w stosunku do rysowania nie odnosza
            skutku wink Ania chyba kupie te tablice- mowisz pomoze ???? smile Artystka mi rosnie
            hihihi.

            A co z Madzia, cos sie nie odzywa... Madzia dawaj tu wyczyny Oliviera, ja
            jestem fanka ich watku na zobaczcie. Jak dywan po sudokremie? smile

            Tia tylko humor nas moze uratowac.

            Pozdr


            Marta mama malej artystki wink
            • dewcia Re: odkrycia mlodej matki 20.02.04, 09:52
              kayak7 napisała:
              > Tia tylko humor nas moze uratowac.

              Oooo taaaak. Poczucie humoru to bardzo pożądana cecha w kontaktach z dziećmi smile)
    • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 03:00
      Kurcze ale to forum rowiesnikowe jest powolne, pol godziny stracilam na
      czekanie i czytanie i teraz juz nie mam czasu na dlugie pisanie. Wciaz mam
      zepsuty komputer, na nowy niby sie zdecydowalam ale skapa jestem. Poza tym
      kupujemy nowe auto dla mnie (moj maz ma dosc szoferowania) wiec wydatkow sie
      uzbiera. Ile z Was prowadzi? Jak sie do tego przemoglyscie? Ja mam prawo jazdy
      od lat ale ostatni raz prowadzilam na egzaminie i za kierownica siebie nie
      widze wink
      Co do wykrecania stop do srodka, to Alexandra jeszcze do niedawna tego nie
      robila. W ksiazce o 2 i 3 roku jest napisane ze w tym wieku to zupelnie
      normalne i niczym sie tego nie koreguje, lekarz potwierdzil wiec sie nie
      przejmuje.
      Puzzle piankowe mamy, leza na podlodze gdy rozstawiam namiot z pilkami, sa
      bardzo duze (z literkami) i na calosc nie mam miejsca. Alexandra tych nie
      uklada za to takie drewniane z prostymi elementami (kolo, kwadrat itp.) sa
      ukladane w trzy minuty i rzucane w kat (a sorter dotad czeka na odrobine
      zainteresowania).
      Na Walentynki moja siostra (prawdziwa matka mego dziecka wink) wpadla na pomysl.
      Przyslala do nas Alexandre z kartka od niej i czekoladkami. Pierwsza strona
      kartki: rozneglizowana pani lezy na kolanach niemniej golego pana, ktory
      poklepuje cztery litery tejze pani; w drzwiach staje dziewczynka "nie mozesz
      jej po prostu postawic do kata?" Druga strona: " I've been bad... very
      bad..." smile)) (nie wiem jak sensownie przetlumaczyc ten kawalek)
      Alexandra Tubisie, za przeproszeniem ma gdzies. Woli ogladac Boohbaah czyli
      Tubisie dla starszych dzieci (bardziej kosmiczni kosmici na Ziemi). Tam oprocz
      ciaglego bu ba nic innego nie mowia. Z tego co wiem jest jeszcze jedna wersja
      dla dzieci ponizej drugiego roku zycia.
      Gdy chce odkurzyc mieszkanie Alexandre musze przypiac w krzeselku, inaczej
      wlacza wylacza, wklada rece do ssacej rury (a nawet i jezyk), urzadza rodeo i w
      ogole przeszkadza. Ma swoj dzieciecy odkurzacz ktory, chociaz dziala i wyglada
      jak dorosly, nie wzbudza tyle emocji co "prawdziwy."
      W kapieli Alexandra czuje sie jak ryba w wodzie, kladzie sie na plecach i
      wymachuje konczynami, woda zalewa jej twarz a ona sie smieje (mam zdjecia na
      dowod wink). Dosc drastyczny widok, na poczatku nawet rzucalismy sie na ratunek smile


      E.T.
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 07:44
        Edyta jak ja Ci tego auta zazdroszczę. Prawko zrobiłam chyba na trzecim roku
        studiów dzięki namowom mojego taty i dziekuje mu za to. Za kierownicą czuję sie
        jak ryba w wodzie. Całą ciążę robiłam za kierowcę - mąż nawet odstąpił mi auto
        do własnej dyspozycji. Za kierownicą nie robiło mi się niedobrze, a fotel w
        naszym auci był najwygodniejszym siedzeniem, na którym mnie krzyż nie bolał.
        Napewno sobie dasz radę!! No i będziesz niezależna. Ja w ciąży prowadziłam do
        samego końca choć Sławek już mi zabronił gdy czop śluzowy mi odszedł (6 dni
        przed porodem) - śmiałam się, że do produ podwiozę się sama. A najwygodniejsze
        to było gdy Amelka była mała pakowałam ją w nosidełko i wio, wypad na miasto,
        do znajomych, do moich rodziców (200 km). Poradzisz sobie!!

        Marta ja też zaglądam to tego wątku - jest bąbowy!!! A te wnioski z posiadania
        bliźniaków doprowadziły mnie do łez - pomyśleć, że my zawsze marzyliśmy o
        bliźniakach....
        Co do biegania to Amelka ostatnio zaczyna odkrywać szybkie chodzenie
        przypomonające bieganie. Nie biega jak dorosłay, bo jeszcze nie zgina i nie
        podnosi nóżek. Wygląda to jakby Korzeniowski chodził na nieco sztywnych nogach
        z taką tendencją, że tułów wyprzedza nogi. Pomijając technikę, Meli to badzo
        odpowiada szczególnie jak ma dużo przestrzeni przed sobą.

        Co do Teletubisiowych gadżetów to ja zakupiłam talerzyki u nas na forum. Amelka
        nawet jak nie leci kaseta to tańczy taniec skakaniec(oczywiście nie umie skakać
        tylko podnosi na boki jedną nogę i głośno nią tupie)i tak samo jak misie
        rytnicznie "śpiewa": ho, ho, ho. No i przed wczoraj teściowa mi powiedziła, że
        Mela próbuje powiedzieć dzieciom "bay" (tak sie żeganją dzieci na kasecie). Nie
        wierzyłam, ale wczoraj się przekonałam, że to prawda. W jej wykonaniu brzmi
        to "bam, bam".

        No i wróciła do nas fascynacja schodami. Amelka tylko jak wpadnie na to, że
        nikt nie zwraca sie na nią uwagi to ucieka na schody i wchodzi po nich. Co
        prawda jak po drabinie czyli na czaworakach, ale całkiem sprawnie jej to idzie.
        Teściowa gdy już ma dosyć chodzić z nią po tych schodach na 4 stopniu stawia
        odkurzacz. Efekt natychmiastowy.

        Co do Madzi i Oliviera to pytałam sie jej na ich wątku - dywan ma plamy. W
        ogóle jak zobaczyłam te zdjecia ze sudokremem zamarłam. Swoja droga co jest w
        tym kremie, że dzieci do niego lgną. U nas też było kilka awarii, ale tylko
        ucierpiało body - reszta wylądowała na szklanym stoliku, no i jeszcze jedne
        spodenki mają jaśniejsze plamki......
        • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 08:21
          Witam
          Widze ze wasze dzieciaki to nieźli rozmówcy, mój Patryk mówi ale niezbyt
          zrozumiale. Własciwe jednym słowem da da określa wiekszość czynności. Ale chyba
          za to przoduje w zębach. Na dole wyrzynają mu się dwie 5. Jest trochę marudny w
          nocy. Po waszych postach zaczeliśmy oglądać teletubisie(wczoraj własnie
          spaliłam ziemniaki w czasie oglądania). Faktycznie Patryk stoi prze pół godziny
          jak słup soli i oglada. Bardzo mu sie podobają. Co do bucików, od miesiaca
          zakładam Tombuty po domu, bo zauważyłam że mały zaczyna przekręcać kostkę. A
          biega i chodzi strasznie śmieśnie tzn. idą nóżki okrakiem , a tłów jest
          prościutki bez ruchu. Wygląda to komicznie.
          Jak u was jest z kupką, bo u mnie czym więcej je tym częściej ja robi czasami
          nawet 4 dziennie i to normalnej "konsystencji"- niezła przemiana w
          przeciwieństwie do mamusi.
          Aha jeszcze jedno nie karmię już 3 tygodnie, a mój biust drastycznie się
          zmniejszył. Dwie skórki.
          Dziewczyny czy rozglądacie sie już za kurtkami na wiosnę. Macie cos na oku?
          Ania
          <a href="//forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9174910&a=10314675"Zdjęcia
          Patryka</a>
          • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 08:56
            U nas kupek w ilości 1-2 dziennie. W sobotę iw niedzielebyły 4 w tym 3
            luźniejsze i to chyba po pomidorkach.

            Co do kurtki to ja mam jeszcze jesienna, ale na wiosnę teściowa kupiła Melci
            grubszy bezrękawnik. Pod niego robię grubszy sweterek ewentualnie jeszcze można
            na niego polar zarzucić, a jak będzie cieplej to samą bluzę.
          • ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 10:27
            Co do samochodu. Jeżdżę codziennie już od kilkunastu lat (od kiedy skończyłam
            17), dlatego nie wyobrażam sobie życia bez samochodu. W ciąży jeździłam do
            końca - też się śmiałam, że sama pojadę do szpitala. Niestety, właśnie gdy
            byłam w ciąży miałam 2 wypadki - nie z mojej winy (2X wymuszenie pierwszeństwa
            z lewej strony). Ostatni - w 8 miesiącu (zachciało mi się odwozić rodziców na
            samolot do Poznania). To były pierwsze i, mam nadzieję, ostatnie moje wypadki.
            Gdy byłam na macierzyńskim prawie wcale nie jeździłam (tylko wózkiemsmile.
            Teraz mam samochód do swojej dyspozycji (mąż ma służbowy) i bardzo to sobie
            chwalę, bo dzięki temu oszczędzam sporo czasu i jestem niezależna.

            Uniwersalne słówko Antosia to: Dajii. A jak się wścieka kiedy nie rozumiem o co
            chodzi. Co do zębów, to ma wszystkie 1, 2, 4 i właśnie wyrżnęły się wszystkie
            trójki. Kupki są dość regularne - 1 raz na dzień. Antek też biega na sztywnych
            nogach.
            Ja też nie karmię już chyba 3 tygodnie (a może miesiąc?), a mój biust niestety
            wcale się nie zmniejszył - cały czas jest 75F (może część komuś wydzierżawię?smile
            Kurtkę wiosenną już kupiłam - beżową z czerwoną podszewką, w Auchanie za ok.
            40PLN
            • aniamr Re: biust 20.02.04, 10:37
              Ja jestem chętna do wydzierżawienia biustu. Mój momentalnie zniknął gdy
              przestałam karmić - to był moment nawet sie nie zorientowałam. Nigdy nie
              gardziłam wielkością, no a teraz to już przesada. Nastoletnia córka mojej
              kuzynki ma większe, buuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 08:27
          Kurcze chce wstawic napis zamiast zwykłej ikonki ze zdjęciami. Próbuje jeszcze
          raz i ostatni obiecuję.
          <a href="//forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9174910&a=10314675">Zdjęcia
          Patryka</>a>
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9174910&a=10314675
          • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 09:23
            Cześć kobitki!!!

            Kurczę, już piątki?!?!?! Myślałam, że Karolek ma dużo zębów (14), ale Patryk
            nas bije na głowę...

            Aniu, nie rezygnuj ze zmiany sygnaturki. Porównywałam Twoją, z tym co ja mam w
            sygnaturce. U Ciebie brakuje po pierwszym " słowa http: Może to jest
            przyczyną. Spróbuj jeszcze raz.

            Dziś przeczytałam to, co napisała o mnie Sylwia. Łezka mi się zakręciła...
            Stwierdziłam, że po urodzeniu Karolka łatwiej się "rozklejam". I to nie tylko w
            niemiłych sytuacjach, ale równie często w całkiem przeciwnych...

            Co do chodzenia... Karol chodzi prosto, ale zauważyłam, że chodząc całkiem na
            boso duże paluszki u stóp przekręca na podłodze, jakby się chciał odepchnąć...
            Nie wiem, jak to dobrze powiedzieć, ale te paluszki obraca do środka stopy.
            Tak, jakby chciał stanąć na wewnętrznej ich krawędzi...

            Jeśli chodzi o jazdę samochodem... Dopiero kilka miesięcy temu zrobiłam prawo
            jazdy. Tak serio jeżdżę dopiero 3 miesiące. Trochę się jeszcze boję, ale jadę.
            Co dzień jeżdżę do pracy ponad 30 km, więc łatwiej jest mi samochodem, niż
            pociągiem. To cudownie mieć samochód do wyłącznej dyspozycji. Przestawianie
            fotela i lusterka każdego dnia rano jest dla mnie ... denerwujące. Super byłoby
            wsiąść, zapalić samochód i pojechać, bez konieczności "szykowania" samochodu do
            jazdy.

            Aniu, moja koleżanka pojechała z bólami samochodem do szpitala. Sama.
            Stwierdziliśmy, że wariatka, ale pewnie dziś też sama bym pojechaławink))))))))
          • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 10:23
            <a href="http//forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
            f=621&w=9174910&a=10314675">Zdjęcia Patryka</>a>
            • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 10:29
              Miałam was nie męczyć ale Aneta mnie mobilizuje. Już nie wiem co robię źle z tą
              ikonką.
              Może teraz. Już ostatni naprawdę

              Zdjęcia Patryka
      • dewcia Re: Kto jeździ samochodem? 20.02.04, 09:28
        edytkus napisała:
        >Ile z Was prowadzi? Jak sie do tego przemoglyscie? Ja mam prawo jazdy
        > od lat ale ostatni raz prowadzilam na egzaminie i za kierownica siebie nie
        > widze wink
        Właśnie miałam zadać podobne pytanie na forum Salon. Ja niestety nie prowadzę i
        nie mam prawa jazdy. I przyznam, że jest to mój ogromny kompleks. Zazdroszczę
        kobietom za kierownicą (w zasadzie jest to jedna z nielicznych umiejętności,
        których komuś zazdroszczę, no poza biegłą znajomością języków).
        Chciałabym bardzo, ale jeszcze bardziej sie boję. I tak jest postęp, bo jeszcze
        jakiś czas temu mówiłam, ża prawa jazdy nie zrobię nigdy, a teraz się powoli do
        tego przymierzam. Proszę, napiszcie coś na temat tego, co Wam pomogło
        sie "przemóc", a może lubiłyście jazdę od początku? Wiem, że prawo jazdy, no i
        potem jazda bardzo by życie ułatwiła, ale jak pokonać lęk?
        • aniapatryk Re: Kto jeździ samochodem? 20.02.04, 10:20
          Ja jeżdzę od 17 roku, czyli 11 lat. jeżdziłam juz prawie wszystkim oprócz
          autobusu. Uwielbiam jeździć.Byłam sama 2 razy w Niemczech.Fakt że nie miałam
          wypadku i może dlatego się nie boję. Dzięki Bogu mam swój samochód i nie musze
          się prosić męża zabieram Patryka i jedziemy gdzie chcemy. Obecnie nie wyobrażam
          sobie życia bez samochodu.
          Ja w pracy namówiłam 2 koleżanki po 40 na naukę. Zdały za 1 razem i teraz
          żałują ża tak długo zwlekały. Pomyśl dzieci rosną, dojdą nowe zajęcia
          przedszkole, kursy itp. Będzieśz wozić dziecko sama i nie będziesz uzależniona
          od nikogo. Zapisz się na kurs ,opłać dodatkowe jazdy i nie zwlekaj.
          Zobaczysz zaczniesz sie uczyć i spodoba ci się.
          Ania
        • aniamr Re: Kto jeździ samochodem? 20.02.04, 10:31
          Ewo mimo, że jestem niezłym kierowcom, jeździłam już wieloma samochodami i nie
          mam kłopotu z prowadzeniem auta terenowego, dostawczego czy zwykłego malucha to
          początki były trudne. Pamiętam jak dziś - tata uczył mnie jeździć na mało
          ruchliwym terenie - wychodziłam cała mokra po tych lekacjach. Raz to nawet
          porzuciłam z wielkim rykiem auto postawione w poprzek jezdni, a właśnie
          nadjeżdżał autobus....
          Mój tata jest wielkim nerwusem i napewno nie posiada podejścia pedagogicznego,
          ale nieźle mnie wyszkolił. Gdy wracałam na weekendy do domu (na studiach) juz
          na dworcu oddawał mi kluczyki i całe dwa dni woziłam rodzinkę i to było świetne
          rozwiązanie!!!Najważniejsza jest praktyka, ale chyba to w każdej dziedzinie.

          Prawojazdy to jak kolejna szansa, zwiekszenie swoich możliwości, swoich
          atutów...
          Moja przyjaciółka zrobiła prawko by mieć w CV więcej do napisania. Nie jeździła
          więc to tylko był kolejny papierek. Teraz mieszka w Stanach i pierwsze co to
          mysli o zrobieniu tam prawka, bo czuje się ograniczona swoim brakiem mobilności
          no i te odległości przytłaczają ją.

          A jak przełamać lęk!! Nie wiem lęk będzie zawsze tak samo jak przy nauce jady
          rowerem, łyżwach itp. Później odruch porwadzenia wchodzi w krew>
          • kamciamamagaby Re: Kto jeździ samochodem? 20.02.04, 12:57
            To i ja się zgłaszam, jeżdżę od 21 rż i namówił mnie mój mąż jeszcze przed ślubem!
            Wiedział co robi! Teraz bez samochodu, byłabym jak bez ręki.
            Pracuję pod W-wą i jazda autem zajmuje mi 20 min, a metrem i tramwajem
            jechałabym z godzinę przez całe miasto, a tak jadę sobie na skróty.
            Pozatym jaka niezależność, mała do samochodu i ...lekarz, basen, Hula-Kula itd
            bez problemu można wszędzie dojechać.
            Dziewczyny odwagi to naprawdę nie takie trudne, po jakimś czasie staje się jak
            jazda rowerem.

            W Hula-Kula zjawię się następnym razem, obiecuję! Karolina, skończyłam 9 tydz. i
            z samopoczuciem coraz lepiej.

            Pozdrówka, Kamila z Gabą
            • kia24 Re: Kto jeździ samochodem?; biust; Memo 20.02.04, 13:58
              Ja też z tych zmotoryzowanych. Ale ja jazdę po prostu uwielbiam i z
              niecierpliwością czekałam aż będę mogła zrobić prawo jazdy. Po zdaniu egzaminu,
              co weekend wymuszałam na rodzicach kluczyki samochodowe. Co więcej gdy byłam w
              I ciąży musiałam zmusić męża aby poszedł na kurs, bo inaczej zawiozę się sama
              do szpitala. Jednak nie wiem czy to był dobry pomysł bo teraz mam konkurencjęwink
              i wsiada ten kto pierwszy wyjdzie z domu (razem jeździmy do pracy bo pracujemy
              niedaleko siebie).

              Jeśli chodzi o biust, nie jest źle. Nigdy nie był pokaźnych rozmiarów, jedyna
              pociecha, że nie ma co obwisnąć:0, ale chętnie bym wydzierżawiła.

              Jeśli chodzi o system Memo, z Kubą byłam u twórcy tego systemu. Butów nie
              kupiliśmy, chodził z wkładkami od niego, ale jeśli mam być szczera, nadal ma
              odrobinę płaskostopie. Myślę, że to przez wczesne włożenie go w łapcie. Z
              Agatką staram się żeby więcej chodziła w skarpetkach, wydaje mi się że wtedy
              mięśnie sięnie rozleniwiają.
              (Agatka sama o to dba i prawie cały czas chodzi w jednym łapciu lub skarpetce,
              zawsze mażna przymierzyć jakiś bucik obak którego się przechodziwink, to pod
              kontem uwielbienia do butów).

              Polecam, grube skrpety z zamszową podeszwą (do kupienia w Makro Cash & Carry)
              moje dzieci je uwielbiają.
              • ewok Re: Kto jeździ samochodem?; biust; Memo 20.02.04, 14:21
                Hi hi. Nie wiedziałam, że będę miała tyle klientek na dzierżawę. Muszę to
                dobrze rozplanować, bo jednak coś bym chciała dla siebie zostawić (takie D lub
                C) wink A,propos, Kayaku gdzie kupujesz cyckonosze, bo ja w sklepie z namiotami.

                Antoś też uwielbia buty, mówi nawet "but" i koniecznie sam chce je zakładać
                (czasem mu się udaje, wtedy chodzi w jednym kozaczku a drugim kapciu-sandałku).
                Szkoda, że w ZG nie ma Macro, bo bym kupiła te wzmacniane skarpetki. Próbowałam
                zakładać Antochowi takie miękkie kapcie-zwierzątka (takie jak ma Oliver omn3 -
                też lubię ten wątek na Zobaczcie), ale on ich nienawidzi.
                • kayak7 Re: Kto jeździ samochodem?; biust; Memo 20.02.04, 14:56
                  Ewoku w ciazy i przy intensywnym karmieniu chodzilam w tych oblesnych
                  bawelnianych biustonoszach do karmienia(czytaj namiotach wink). Ale dwa miesiace
                  temu tesciowa namowila mnie na wizyte w triumphie i o dziwo! mieli moj rozmiar
                  czyli 85F. Biustonosze sa sliczne, biust mam w koncu wyzej i wyglada to w
                  koncu "jakos". Dzierzawa sie jakos mozemy podzielic winkI tak jak wchodze do
                  sklepu z bielizna to pytam "jaki maja panstwo najwiekszy biustonosz?" Ech
                  czekam na to odchudzanie po karmieniu, moze dojde znow do E,DD?

                  Pozdr z samopompujacym sie biustem


                  Marta
          • kayak7 Re: Kto jeździ samochodem? 20.02.04, 13:41
            Ja prawko zrobialam majac lat 17 czyli 10 lat temu, od tej pory jezdze non stop
            i ciezko mi sobie wyobrazic cobym bez auta zrobila. W ciazy ostatni raz
            jechalam sama na dzien przed przyjeciem do szpitala, sama wiozlam rodzaca Ole
            (choc zadna z nas o tym nie wiedziala, hihi mialysmy isc na kawe z
            bourgeonkiem wink)Naprawde polecam, wazne zeby praktykowac jak najwiecej a leki
            same mina po pewnym czasie. Ja nie mam nic przeciwko zeby mnie moj maz wozil,
            ale jak nie moze to wielka wygoda, odwoze go do pracy i za kierownice i do Oli
            lub do miasta czy gdzie nas oczy poniosa. smile osobiscie nie lubie prowadzic jak
            w aucie siedzi facet wink Kazdy wie dlaczego hehe. Moj tata jak ich odwozilam po
            imprezach mial irytujacy zwyczaj wykrzykiwania "no, Marta a teraz rura" wink
            Teraz zdawanie to chyba inna bajka niz w czasch gdy ja zdawalam, bo wtedy
            zdawalo sie na maluchach i jednym cinquecento(ja trafilam na cienquasa).

            A tak z innej beczki, Gaba nie jadla dzis swojego kochanego cycusia. W nocy jak
            sie obudzila, spytalam co chce robic a ona mi na to ze "tuli", no wiec
            przytulila sie do cycusia i zasnela. To samo nad ranem. Hmmm czyzby ten moment
            nadszedl szybciej niz sie spodziewalam???? Zobaczymy dzis w nocy. Kiedy
            zaczynaja puchnac piersi od nadmiaru pokarmu? Jakies rady? Jestem lekko w
            szoku, czekam spokojnie co dzis sie zdarzy....

            Co do rozmiaru biustu to ja w ciazy i przy normalnym kilkurazowym karmieniu
            mialam rozmiar 85G!! Po ograniczeniu karmien do tych nocnych, biust spadl mi do
            F. Obwisl mi juz w ciazy, bo skora nie udzwignela tego ciezaru(przed ciaza
            mialam sliczne sprezyste E sad)A rozmiar skoczyl mi w ciagu dwoch tygodni z E na
            G(maz byl zachwycony, ja nieco mniej). Juz sie boje tych wiszacych skarpetek do
            kolan jak calkowicie skoncze karmic sad Moja przyjaciolka(teraz dwa lata po
            karmieniu) cwiczy typowe cwiczenia na biust- i dopiero teraz te dwa lata po jej
            biust odzyskal normalny ksztalt. A czytalyscie kiedys na forum o Pullannie?

            Pozdrawiam
    • olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 14:56
      Tyle postów, że nie wyrabiam z czytaniem.
      Odnośnie smoczka to właśnie zastanawiałam się czy nie zacząć odzwyczajania
      Agatki od nieg (Nuk). Jednak chyba z tym poczekam, bo przed snem jest to
      niezawodny pocieszyciel. Bierze pieluchę, woła dydy i to znak, że chce spać. W
      ciągu dnia raczej z niego nie korzysta. O ironio po urodzeniu w ogóle nie
      chciała smoczka, ale było mi coś potrzebne jako uspokajacz i sama ją nauczyłam
      na pocz. czwartego miesiąca brać smoczek do buzi.

      Biust w dzierżawę wezmę bardzo chętnie, mój niestety to mała 1. Niektórzy
      pocieszali mnie, że po ciąży będę miała większy, ale niestety jak tylko
      przestałam karmić spadł do rozmiarów sprzed ciąży, z tą różnicą, że nie jest
      już tak jędrny. Ale co tam po trzydziestce można się tego spodziewać....

      Prawo Jazdy mam dopiero od 6 lat jednak nie wyobrażam sobie życia bez samochodu
      i możliwości prowadzenia. Niestety mamy tylko jeden i muszę się dzielić nim z
      mężem. Te które z Was nie jeżdżą gorąco zachęcam do zrobienia sobie prawo jazdy
      bo ułatwia to na prawdę życie. Lubię być niezależna, wsiadam sobie z Agatką i
      możemy same sobie pojechać tam gdzie mamy ochotę. Poza tym dojeżdźam do pracy
      ok 15 km. i nie bardzo wyobrażam sobie podróż autobusem, po za tym odwożę
      Agatkę 1 lub 2 w tyg. do opiekunki. Autobusem nie wiem jak bym sobie poradziła.

      Kiedyś było hasło dziewczęta na traktory, teraz dziewczęta do samochodu!
      Żeby tylko te drogi były w lepszym stanie i oby było ich więcej, ech te
      marzenia.
      Życzymy ładnej pogody na weekend Ola i Agatka
      • dora31 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 20.02.04, 16:49
        Ja prawko mam od 17 roku życia, czyli od 9 lat. Uwielbiam jeżdzić (tak jak i
        mój mąż) ale na całe szczęście mamy dwa samochody.....wcześniej były kłótnie o
        to kto ma dzisiaj samochód hehe.
        Szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie "życia" bez prawka: zakupy, dojazdy
        do lekarzy itd.

        A co do biustu....niby po dziecku miał być większy a tu już dwójka i nic...heh.

        pozdrawiam
        Dorota z Przemkiem i Kamilkiem
        • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 21.02.04, 11:08
          o rany, ależ Wy jesteście płodne. przecież normalny człowiek nie nadąża tego
          czytać wink)))

          właśnie się zaśmiewamy, bo Polcia wciąż kocha erę, i teraz po każdej reklamie w
          TV (a właśnie przy Małyszu namiętnie puszczają), krzyczy: ea!tata! (era tak
          tak), no wymiękamy oboje.

          ja też mam prawo jazdy od 18 roku życia, jeżdżę trochę krócej, i fakt, że to
          wchodzi w krew. też pojechałam sama do porodu, tyle, że 5 dni przed, bo mnie z
          nadciśnieniem zatrzymali, łobuzy wink)) a na dodatek mąż mój nie ma, i dobrze mu
          z tym, i robię za kierowcę wszystkich. teraz w kwietniu, musimy kupić drugie,
          większe auto, i może się skusi.

          ostatnio okkryłam staniki Anita, dla kobiet w ciąży i karmiących. jest żywy
          wątek na ezakupach, ciężarnym polecam. ja nosiłam Triumpha dla mam karmiących,
          ale te to dopiero są namioty wink))) fu! jak sobie o nich pomyślę, to mnie
          trzęsie.

          no i ja też chcę wiedzieć jak się rozmemłaną sygnaturkę zamienia na konkretne
          słowa. błagam! a ciężarnym się nie odmawia, pamiętajcie wink))

          pozdrawiam słonecznie, znad projektu oczywiście.

          Mona
          • doris73 Re: do kayak 21.02.04, 19:45
            kayak Oliver i Magda buszuja na watku listopad 2002, bo to jest nasz rowiesnik:-
            ) Ja tez jestem fanka watku ich na Zobaczcie, niedawno pisalam omn3, ze chyba
            sie ciesze ze mam w domu takiego slimaczka po obejrzeniu kanapy po sudocremie.
            Na maila ostatnio dostalam fotki jak markerem popisal sciany (czesta rzecz),
            ale i podloge!!!! smile zaraz schowalam markery i sudocrem
            • kayak7 Re: do doris 21.02.04, 22:54
              Dorotko a ja wlasnie mialam do Ciebie pisac. Wiem wiem ze pisza bo oczywscie
              szpieguje sobie i listopadowy watek wink No i wlasnie widzialam ze pyatals o
              namiot Murmal z Ikei. My takowy posiadamy. Bez tunelu, bo Gaba jest
              lekko "klaustrofobiczna". Ten namiot jest wieelki. W Ikei wydawal mi sie
              mniejszy- wiadomo przestrzen wink W domu zajmuja nam spora czesc pokoju, na dno
              wchodza dwa materace z lozeczka. My tam trzymamy czesc zabawek, Gaba chetnie
              bawi sie tam jak ja z nia wejde lub jakies inne dziecko. Sama rzadko kiedy sie
              tam zapuszcza.

              A my dzis kupilismy pierwsze puzzle tekturowe dla Gaby. Najmniejsze byly 15
              elementowe, wiec minie jeszcze chwila zanim zacznie sama ukladac. Ale dzis to
              byl hit dnia. Ukladalysmy razem z 20 razy, Gaba pokazuje mi gdzie mam wlozyc i
              przyklepuje. No i opowiada co jest na puzzlach. Jak sie pewnie domyslacie jest
              tam Kubus i ferajna wink Dla fanek Teletubisow smile Widzialam puzzle z nimi w Bomi,
              w Kliffie.
              Gaba weekend zaczela od wybuchu nowych slowek. I tak z nowosci mamy:psia(pcha),
              tiemo(ciemno), omi(chomik), baniań(banan- do tej pory byl nanan), pocieka
              (poczekam), usiu(siusiu). No i coraz fajniej laczy wyrazy "oala isie sie"(koala
              smieje sie),"lala tu usiu" (lala zrobila tu siusiu). Jest tez wybuch wlasnej
              osobowosci i mowienie o sobie per "baba" z pokazaniem na siebie paluszkiem,
              baba bez paluszka oznacza babcie lub babke z piasku (w zaleznosci od
              kontekstu). Niesamowicie pamieta teksty wierszy i bajek, wystarczy przestac
              czytac w miejscu slowa ktore umie powiedziec a ta juz "recytuje" i jaka jest z
              siebie dumna smile
              Co do cycusia to dzis o 5 rano obudzilam sie z Gaba przyssana wink Trwalo to
              chyba chwile, ale jaka ulga, wieczorem myslalam ze mi biust eksploduje.
              Zobaczymy jak bedzie dzis. Ciagle trwa wypytywanie "Emimi cycy?" "Ola
              cycy?""Ani cycy?" Na moja odpowiedz ze nie, kolejne "pytania". "Emimi
              tuli?" "Emimi puk puk?" (Czy Emilka slucha jak bije serduszko mamy?- to nasz
              sposob na zasypianie) Najwyrazniej ja to bardzo uspokaja.

              No koncze i zycze milego weekendu

              Marta
              • dewcia Re: Namiot z Ikea 22.02.04, 10:00
                kayak7 napisała:
                >Ten namiot jest wieelki. W Ikei wydawal mi sie
                > mniejszy- wiadomo przestrzen wink W domu zajmuja nam spora czesc pokoju
                No właśnie. Wczoraj go kupilismy, ale niestety dzisiaj zwrócimy. Po rozłożeniu
                doznałam szoku, ale największym minusem jest sposób rozkładania. Namiot ma
                stelaż z rurek i trochę trudno go rozłożyć i złożyć przy udziale dziecka.
                Kiedyś widziałam takie z giętkimi rurkami, których nie trzeba wyciągać i wydaje
                mi się, że to jest lepsze rozwiązanie, bo taki namiot składa się w dwóch
                ruchach i można go w każdej chwili rozłożyć na balkonie, schować. Zuzi sie
                spodobał, ale raczej po rozłożeniu trzeba się nastawić, że będzie to już stały
                elelment wystroju. Pozdrawiam
                • bourgeonek Kids Paly - porazka! 22.02.04, 12:23
                  Czolem,

                  W piatek wycieczka do Hula Kula sie nie powiodla, bo... bylo zamkniete. Mozecie
                  sobie wyobrazic jaka bylam wkurzona!
                  Ale nie poddalam sie i pojechalismy do Kids Paly na Pulawskiej. Juz raz tam
                  bylam i nie podobalo mi sie za specjalnie, ale wtedy to byly pierwsze tygodnie
                  ciazy i generalnie niewiele mi sie wowczas podobalo wink
                  I tak wjazd 29 PLN (HK 15 PLN). Co prawda dzieci do 18 miesiaca gratis, ale to
                  przeciez juz za chwile.
                  Po drugie miejsce do zabawy dla naszych dzieci malenkie i kajtek olal je po 5
                  minutach.
                  Wszedzie indziej musi chodzic z mama, a ja coz jestem w 5 miesiacu i nie bardzo
                  mam ochote na czolganie.
                  Na koniec dwa hity - jedynym jedzeniem jest ... KFC, w ktorym na dodatek na
                  wszystko trzeba czekac okolo 20 minut (fast food po polsku), no i schody.
                  Schody sa na gore, a na scianie kartka - "tylko dla personelu", nie m,a zadnej
                  barierki, tylko kawalek sznurka. Wiadomo przeciez, ze wszystkie dzieci umieja
                  czytac i rozumieja, ze sznurek oznacza, ze jest zamkniete. Moze inne dzieci
                  tak, bo nie Kajtek. Najlepsza zabawa bylo uciakanie po schodach. Ganialam za
                  nim, ale za ktoryms razem na schody przyszla pani. No i pani z pretensja w
                  glosie mowi mi, ze tu dzieciom nie wolno. Ale sobie ulzylam! Cale doly
                  ostatnich dni poszly w rozmowe z pania i od razu zrobilo mi sie lepiej.
                  Na koniec perelka - jajko niespodzianka kosztuje "jedyne" 4,5 PLN.
                  NIGDY wiecej tam nie pojde.

                  Pozdrawiam,

                  Bourgeonek vel Jago
                  • bourgeonek Re: Kids Paly - porazka! 22.02.04, 12:25
                    Oczywiscie nie paly, a playwink)
    • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 22.02.04, 20:52
      Poddaje sie, znowu mi esej wcielo sad
      Szybko tylko rzuce ze ciekawa, zajmujaca zabawka sa magnesy na lodowce -
      polecam!!!
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 08:33
        Cześć!! Od rana mam problem z wejściem tu i w ogóle na Gazetę.
        Całe szczęście, że już po weekendzie. Totalny kocioł!!
        Amelka miała wiele atrakcji związnych z wizytą gości - chyba jej sie to
        podobało, bo wczoraj przez sen się śmiała.....
        Tak sobie czytam o Waszych wypadach do miejsc typu "Hula Kula" i trochę
        żełauję, że u nas takich nie ma-choć ceny trochę odstaszają. Podobno namiastka
        czegoś takiego jest ale słyszałam, że wątpliwej czystości więc nie odwiedzimy
        tego miejsca. Pozostaje nam basen z większych atrakcji, który notabene
        odwiedziliśmy w sobotę.

        Chciałam sie Was zapytać czy Wasze dzieciaczki lubią się bawić w chowanego, lub
        sie ukrywać. Zauważyłam ostatnio, że Melci to ostatnio sprawia wielką radość.
        Chowa się w wiszących płszaczach i czeka aż ją ktoś znajdzie, a już w ogóle
        śmieje się w niebogłosy gdy sie ją znajdzie. Sporo czasu też spędza siedząc pod
        krzesełkiem do kamienia.

        Edyta może kpiuj to co napisałaś przed wysłaniem - zawsze możesz wkleić to
        znowu do nowego arkusza - ja też tak już robię po kilkukrotnym utraceniu posta.
        U nas zabawki na lodóke odpadają, bo mamy ją zabudowaną.
        • ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 08:59
          Jestem chyba jedyną osobą, której jeszcze nigdy nie wcieło posta (tfu! na psa
          urok, teraz to już na pewno).

          W końcu puściłam Antochowi Teletubisów (tych w canal+ w weekend o 8.00). Jest
          nimi urzeczony. Stoi przed telewizorem bite 20 min. Robi im pa pa i a ku ku,
          dmucha na wiatraczek i z piskiem zachwyca się słoneczkiem. W sobotę karmiłam go
          kaszką przy Teletubisiach, w pewnym momencie zrobił pa pa i kaszka w pięknym
          stylu rozbryzdała się po meblach (ale to nic w porównaniu z sudokremem).

          Mamy już jeden nocnikowy sukces. W sobotę Antek zrobił tam połowicznie kupę.
          Połowicznie, bo zaczął w pampka a skończył do nocnika - no, ale wiadomo, że
          prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy wink

          Aniumr, my salę zabaw niby mamy na miejscu, ale jeszcze tam nie byliśmy,
          chociaż Mama Majki chyba tam chodzi. Jeszcze mnie tam nie ciągnie, jakoś szkoda
          mi czasu.

          Antek uwielbia zabawę w chowanego od dawna. Lubi też wyskakiwać z ukrycia
          znienacka i wrzeszczeć - wtedy ja muszę być śmiertelnie przerażona i też
          wrzeszczeć - taki jest pożądany efekt (współczuję sąsiadom z naszego blok-
          hauzu).
        • dewcia Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 09:17
          U nas zabawa w chowanego to też jedna z ulubionych zabaw Zuzy. Aniu, a magnesy
          doskonale przyczepiają się do takich metalowych płaskich kaloryferów, ja też
          mam zabudowana lodówkę i myślałam, że zabawa magnesami odpada, ale kiedyś
          zobaczyłam u koleżanki, że można przyczepiać je do kaloryferów (no chyba, że
          masz takie żeberkowe...). Oprócz tego, że to fajna zabawa, to jeszcze ładne
          magnesy zdobią "banalny" kaloryfer. Pozdrawiam
          • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 09:22
            No może masz rację. Właśnie u Amelki w pokoiku jest odsłonięty kaloryfer -
            ostatnio kupiłam swojej i męża chrześniaczce puzzle magnesowe chyba i zafunduje
            Meli, choć ona ostatnio chodzi i sprawdza czy kaloryfer jest "si" (ciepły). To
            samo z piekarnikiem, gotującym sie obiadem, z kubkiem z kórego właśnie pije....
      • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 14:48
        Hej Edytko ja zawsze przed wyslaniem kopiuje co tam napisze, bo jak wiadomo z
        reguly tworze mega dlugie posty wink sama nie wiem po co i dlaczego wink.
        Po pierwsze zabawa w akuku czy jak to Gaba zwie "atutu"- hicior od miesiecy,
        najukochansza zabawa, nigdy sie nie nudzi.

        Magnesy sa niezla zabawka, u nas przyczepiamy je na drzwiach wejsciowych
        (lodowka tez zabudowana). Trzeba tylko uwazac jakie sie ma, u nas z jednego
        wypadl taki maly magnesik, dobrze ze to ja go zauwazylam.

        Co do naszego odstwaiania to idzie swietnie- Gaba nie jadla juz od dwoch
        porankow, wiec chyba powoli moge powiedziec ze chyba i na nas przyszedl czas.
        Ciesze sie ze to wyszlo tak na spokojnie, ze mloda wykazala sie
        taka "dojrzaloscia" i tyle juz rozumie. Zamiast cycusia jest duuuuzo przytulania
        (najchetniej jak jestem z golym biustem wink), caluskow dla cycusiow itp. O dziwo
        zaczela spac do 6 rano, potem niestety budzi sie z placzem i krzykiem "mama
        ałłłłłła"- obawiam sie ze te zeby nie daja jej spokoju. No i od tygodnia jak
        sie ja zapyta co ja boli, mowi "pupu" sad Nie wiem tylko czy isc z nia do
        lekarza, czy tak sobie tak mowi. Bo czasem jak powie ze boli ja pupa, za moment
        pytam co ja boli to pokazuje np na zeby lub na reke i zeby je pocalowac. Hmmm
        sama nie wiem, chyba jednak pojde do lekarza. Bo na zewnatrz wszytsko jest ok,
        zadnych odparzen ani nic w tym stylu.... Co wy myslicie???

        Mamy na nowo problem z usypianiem, ale w dzien. Gaba juz od ponad miesiaca
        usypiala bez cycusia w wozku lub w lozku, kolo 12-13 robila sie spiaca i
        padlala. Teraz po pobudce o 6 zasypia i spi do 9-9.30, a potem w ogole nie
        wydaje sie spiaca, usypianie trwa np dwie godziny. Nie chce jej klasc po 15 bo
        szaleje mi do poznej nocy. Mielismy kilka dni ze w ogole nie spala sad Chyba
        trzeba to przeczekac....Moze to jakas forma buntu wink??

        Pozdrawiamy serdecznie

        Marta i Gaba
        • dewcia Re: Do Marty kayak 23.02.04, 21:02
          Hej Marta, może Twoją Gabę boli cipcia w trakcie robienia siusiu? A potem już
          jest ok i nie pamięta o co chodziło. Sprawdź po takim płaczu, czy nie ma
          wilgotnej pieluszki. Jeżeli to jest przyczyną to trzeba zrobić badanie moczu.
          Może to by tłumaczyło dlaczego budzi się z taką regularnością, może właśnie
          koło 6 siusia?
          • kayak7 Re: Do Marty kayak 23.02.04, 22:28
            Ewa ja tez myslalam ze to moze byc to, ale czesto puszczam Gabe bez pieluchy
            wieczorem przed kapiela i siusia sobie czasem gdzie popadnie wink. No i wtedy nie
            ma problemu, mowi "usiu", albo "o fuu" i generalnie jest pelna fascynacja. Ale
            chyba zrobie jej badania dla swietego spokoju.
            Aa wlasnie przyznam sie teraz do pewnej niekonsekwencji wink w kwestii nocnika.
            Gaba przezywa pelna fascynacje sprawami fizjologii. Uwielbia ogladac te strony
            z ksiegi malucha gdzie dzieci robia siusiu na nocnik. Wiec ostatnio zapytalam
            czy chcialaby tez miec taki nocnik jak dzieci. Gaba w pelnej fascynacji "taaa,
            taa", wiec ciagne temat dalej- kto mialby byc na nim namalowany. Odpowiedz
            oczywista "bubu, posiak" No wiec cala rodzina wybralismy sie do mothercare w
            poszukiwaniu takowego. Dziecko dostalo kociokwiku(dawno nie bylismy w sklepie)
            a tam wszystko z Kubusiem smile Od razu wyczaila nocniki, jak i rolety, torby
            etc. wink Chciala brac wszystko(gorzej bylo tylko pozniej w Kuzynie Clownie-
            stamtad chciala wyniesc ile zdolala utrzymac w rekach maskotek Kubusia i
            reszty). No wiec przywozimy nocnik do domu. W sumie ciagle twierdze ze Gaba na
            to nie gotowa, ale co tam mowie sobie sprobujmy. Sciagamy pieluche, pytajac
            Gabe czy chce siasc na nocnik jak dzieci w ksiazeczce, Gaba zachwycona,
            siada... na 20 sekund bo ona juz "tupta" gdzie indziej. Nastepnie siusia na
            podloge oznajmiajac "usiu", my na to ze jak chcialaby kupke to tez mozna na ten
            nocnik, Gaba "tak tak a fu tam" po czym wali cudna kupe na dywan. smile)))))))))))
            Czyli niekonsekwencja jest taka ze kupilam go wczesniej niz zamierzalam, moja
            opinia o tym ze Gaba nie jest gotowa tzn nie kontroluje zwieraczy zostala
            potwierdzona. Ale cale wydarzenie bylo dosc zabawne, moj maz ubawiony do konca
            nie byl - wiecie jak faceci reaguja na kupe.. nie wspomne o takiej na dywanie wink
            Ale Gaba namietnie wysadza na nocnik lalki, mamy siusiajaca- to jest dopiero
            fun.


            Co do mazidel Gaba rowniez kocha, fascynuja ja kosmetyki do makijazu ktore
            nazywa oto(bo mama maluje oko wink), uwielbia pedzel do rozu. Jakis czas temu
            miala sucha skore na zgieciach rak i ja bolalo. Pokazywala na raczke i
            mowila "ała". I smarowalysmy ja mascia. BArdzo jej sie to spodobalo. Raczka juz
            dawno zagojona a ona na widok kremu wola "ała" i pokazuje na raczke. wink To samo
            z Ibufenem dla dzieci. Wie ze dostaje go jak baardzo bola ja dziasla, tez na
            niego mowi "ała am". Stad tez moje obawy z tym mowieniem ze "pupu ała"
            niekoniecznie musza byc prawda.

            Jezu znow napisalam esej. Gadam tak samo, nigdy nie moge skonczyc winkKto mnie
            widzial to wie wink

            Umieszczam nowe zdjecia Gaby na zobaczcie.


            Pozdr
      • doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 20:58
        a wynalazla juz ze rownie dobrze te magnesy przyczepiaja sie do kaloryfera i do
        metalowych nozek stolkow?smile
      • wodolog Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 22:40
        Zycie jest ciężkie
    • aniapatryk Re: do mamamona 23.02.04, 08:33
      Ja już wreszcie załapałam z tą sygnaturką, dzięki Anecie i teraz ja pomogę
      Przed adresem wpisujesz zapis <a href=" i po adresie ">tekst i </a>. U nas
      wyglądało to tak:
      <a href="http//forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=621&w=9174910&a=10314675">Zdjęcia Patryka</a>

      Ania
      • mamamona Re: do mamamona 23.02.04, 16:01
        Aniu
        dziekuję. zaraz się okaże czy to działa wink)
        dla wielbicieli Tubisów załączam adres Merlina, gdzie zaczaiła się płyta z
        Tubisiowymi piosenkami śpiewana po polsku za tylko 17zł!
        www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.towar?oferta=131669&zet=bswwceycjvxzldkfcfozfhznmlimxd&ret=wys44853566
        my już czekamy wink))

        pozdrawiam M
      • mamamona Re: do mamamona 23.02.04, 16:03
        jeszcze raz smile)
    • olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 13:35
      Weekend spędziłam prawie wyłącznie na "dogadzaniu" mojej córci. Efektem tego są
      zakwasy w rękach. W sobotę pierwszy raz wybrałyśmy się w podróż pociągiem. Od
      dłuższego już czasu "totototo" z wiersza o lokomotywie było przedmiotem
      uwielbienia. Jak przejeżdźaliśmy koło pociągu samochodem to mała wpadała w
      zachwyt. Przyjechała do mnie teściowa i pojechałyśmy z Agatką i jej 2 letnią
      kuzynką. Jak jeszcze nie wybrałyście się w taką podróż to gorąco polecam obie
      dziewczyny były wniebowzięte chociaż początkowo trochę wystraszone.

      Wypad do supermarketu to jak zwykle kompletna klapa. Agatka uciekała jak
      zwykle, wszystko chciała zobaczyć, a na koniec jak chciałam ją ubrać to tak
      wrzeszczała, że nie było osoby, która nie obejrzałaby się za takim
      krzyczącym "wierciuchem". Podawanie zaś czegoś do jedzenia jak niektóre robicie
      niestety na Agatkę nie działa, nie jest to na tyle atrakcyjne żeby odwrócić jej
      uwagę od tego co ją otacza.

      Wczoraj zaś zrobiłyśmy z teściową bal w domu dla dziewczynek, pomalowałam je,
      poobwiązywałam chustami i maluchy tańczyły jak to na balu. One miały "radochę"
      a my ubaw po pachy. Jedyny minus to to, że najbardziej podobało im się jak
      brałam je obie na ręce i kreciłam się w kółko. Mi jednak mniej bo sama ważę
      trochę ponad 50 kg do wielkoludów nie należę, a one obie są niestety już trochę
      przyciężkie.
      Ola
    • mamamona do mamamona 23.02.04, 16:15
      oj, a teraz?
    • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 18:22
      Aniu, dziękuję raz jeszcze. chyba działa wink)

      u nas zabawa w chowanego też jest topowa, przy czym ulubione są Polci firanki,
      za które się chowa, a my jej szukamy wink)))
      śmiesznie naśladuje wszystko co robimy. na klawiaturę kładzie obie rączki, i
      klika jak oszalała, uruchamiając funkcję, o których mi się nawet nie śniło.

      schyla się w dół, mówiąc: buśśś, buśśś, bo tata huśta ją na huśtawce: huś
      huś wink))
      wąż syczy:sssss, tak mięciutko. rany, jaki to fajny okres wink))

      jutro planujemy wypad na warszawiankę, i to będzie kąpielowy debiut Polci.
      planujemy pojechać po śniadaniu, bo mam w końcu dzień wolny, i zamierzam
      poleniuchować z dobrą jego połowę wink))

      wpadłam znów w szał kupowania dla Polci ubrań, i wciąż się hamuję w kupowaniu
      dla drugiego dziecka. po Polci mamy dobrych kilka worów, i nie wszystkie
      różowe wink)) ale nowe dla maleńkiego dziecka są takie piękne wink))

      pozdrawiam serdecznie. Marta, jeśli miałybyście jutro chęć na kąpiel, dajcie
      znak wink))

      Mona
    • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 20:05
      Ale mnie znikaja nawet skopiowane posty sad
      Napisalam o magnesach a zapomnialam o najwazniejszym. Pisalyscie o zabawie
      sudocremem. Alexandra tez ma pociag to wszelkich mazidel w sloiczkach, ale
      staram sie jej tym nie karmic wink Kosmetyki sa toksyczne, to raz. Dwa, niedawno
      czytalam o dziewczynce ktora zmarla po napsikaniu do ust odswiezacza do
      powietrza. Licho nie spi sad A wczoraj przy nalewaniu wody do kapieli Alexandra
      wybierajac piane przewiesila sie przez wanne. Gdyby bylo wiecej wody i nikogo
      do nadzoru to... brr!
      Reszta potem, I hope smile
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 21:21
        Mimo późnej pory (dla mnie) muszę jeszcze cos napisać.
        Często piszę z pracy i są to posty tworzonę "na kolanie" czemu dowodzą błędy,
        literówki itp. za co przepraszam te bardziej wrażliwe w tym temacie.
        W jednym z ostatnio napisanych w pośpiechu poście nie dopisałam jednego
        wyrazu "nie" co zmieniło całkowicie moja wypowiedź i spowodowało w moich
        otoczeniu spore zmieszanie - no trudno tak się płaci za swoje rotargnienie, ale
        nie będę się tłumaczyła za cos czego nie miałam nawet na myśli(nie będę sie tu
        rozwodzić co i jak, zainteresowani i tak zrozumieją ). Swoją droga nie
        wiedziałam, że takie zajście może aż tak zamieszać w życiu.

        Mona ja również wpadłam w szał zakupowy - szczególnie na allegro. Kupiłam wiele
        nowych, firmowych bluzeczek Amelce na nadchodzącą wiosnę, no a przeceny w
        sklepach z dziecięcymi ciuszkami całkowicie mnie oszałamniają. Dlatego wcale
        się Tobie nie dziwię szczególnie jeśli chodzi o ciuszki dla noworodków -są
        takie słodkie. Sama jeszcze się za nimi ogladam będąc w sklepie, a jak coś
        fajnego znajdę to żałuję, że nie mam w najbliższym otoczeniu takiego maluszka.
        W ogóle to odkąd Amelka jest z nami moge sobie odmówić jakiejś rzeczy na rzecz
        córki.

        Dzisiaj dostałam talerzyki z teletubisiami. Melka przeglądała sie w nich jak w
        lusterku, a póżniej chciała je otwierać jak księżeczkę i starsznie się przy tym
        denerwowała. W ogóle ostatnio z tymi jej "napadami nerwowymi" trudno wytrzymać.

        Amelka ma również pociąg do wszelkiego rodzaju "kometyków". Jak tylko coś
        dopadnie to ląduje to na policzkach, na rączkach, na brzuszku. Masło z kanapek
        jest również świetnym kosmetykiem, nie mówię już o innych rzeczach bardzo
        niebezpiecznych dla jej skóry.

        Ojjjjj, oczy trzeba mieć szeroko otwarte przy naszych skarbach.
        Miłej nocy życzę.
        • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 23.02.04, 22:43
          no właśnie. u nas też była już jedna tragedia wannowa. mamy stelaż wanienki z
          przewijakiem, stawiane na wannie. Polcia wciąż się w tym ustrojstwie kąpie, no
          bo przecież grzmota nie wyrzucimy, jak zaraz drugie dziecko będzie korzystało.
          zresztą, z racji wysokości jest superwygodnym sprzętem dla naszych kręgosłupów.

          kąpiel w pianie to duża zabawa. Polcia krzyczy, gada po swojemu, dmucha w
          pianę,siada na krawędzi, aż kiedyś siust! poślizgnęła się, i zanim Paweł ją
          złapał, złożyła się jak scyzoryk, i wylądowała w dużej wannie. ryku było co
          niemiara, ale nic się nie stało. ja mam zawsze wizje najstraszniejsze, bo
          dzieci w 3 sekundy popełniają samobójstwo.

          mój ekschłopak z liceum ma młodszego brata, z którym bawili się psikającymi
          jajkami (takie ustrojstwa kiedyś w okolicy Wielkanocy sprzedawali). to jajko
          miało końcóweczkę z plastikową rurką. Krzyś włożył jajko bratu do gardła, a
          cała końcówka z rurką wylądowała w jego tchawicy. tylko przytomność mamy
          lekarki uratowała mu życie, bo by się zadławił na amen.

          Polcia nigdy nie chowała nic do buzi, a teraz jest fala zwrotna - klocki,
          długopisy z cienkopisów i inne badziewia. zawsze zamartwiam się, że się nadźga
          biegnąc.

          dobra, koniec czarnowidztwa.
          pozdrawiam na dobranoc smile)))

          Mona
          • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 24.02.04, 07:28
            Cześć!!
            Z tragedii wannowych to u nas było twarde lądowanie pupy na brzegu wanienki.
            Nadal kąpiemy Amelkę w mniejszej wanience, a to chyba dla naszej wygody i
            mniejszego czasu oczekiwania na jej napełnienie. W ogóle nasza panienka
            podpatrzyła nas przy myciu i ostatnie kapiele muszą przebiegać na stojąco.
            Melka sobie stoi, myje brzuszek, rączki, policzki, uda, a na końcu smaruje
            pianą brzeg swojej wanienki i dużej wanny. No i przy jednym z takich myć było
            twarde lądowanie.

            Co do brania do buzi wszelkiego rodzaju pisadeł to mamy ten sam problem. Nie
            wiem u kogo ona podpatrzyła, ale ślini końcówkę rysika i dopiero rysuje na
            znikopisie.....

            Chciałam jeszcze zapytać o spsób w jaki obcinacie paznokcie. U nas nie było z
            tym problemu ale ostatnio trzeba to robić w asyscie Teletubisiów, zagadując i
            sztywno trzymająć. Obcinanie paznokci u nóg to już robota dla dwójki rodziców.
            • ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 24.02.04, 08:37
              Doszłam do wniosku, że jeszcze tylko ja mam niechlujną sygnaturkę, więc ją
              zmieniłam.

              Kąpiele. Od kiedy Antoch skończył 4 miesiące kąpiemy go w brodziku (nie mamy
              wanny, tylko prysznic). W sumie nie mieliśmy jeszcze poważnych wodnych wypadków.
              Uważam, że kąpiel w brodziku ma same zalety: - nie ochlapuje mi łazienki i sam
              do brodzika nie wchodzi, bo jest kabina; - zużywam mniej wody. Dodam, że w
              kąpieli nie używamy prysznica, ani maty antypoślizgowej (AS się ich trochę
              boi), tylko zwykłą dużą gąbkę pod głowę (piorę ją regularnie w pralce).
              Antek nigdy nie stoi w kąpieli, tylko siedzi lub leży (nie protestuje),
              polewamy go kubeczkiem (takim od płynu do prania). Nie mamy zabawek do kąpieli
              (tylko kubeczki, bo łatwo je wyczyścić) i nie używamy płynu do kąp., który daje
              pianę, tylko Nivea z oliwką. Zazwyczaj Antka kąpie jego tatko i aby się nie
              męczyć na kolanach, przed brodzikem siada sobie na stołeczku.

              U nas obcinanie paznokci to sztuka niełatwa. Staram się to robić wieczorem,
              kiedy Antek zaśnie, ale nie zawsze mi się udaje. Ostatnio paznokcie obcinamy
              w dzień (lepiej widać) "na żywczyka" - tato trzyma, mama tnie, żywczyk się
              wyrywa. Dodam jeszcze, że używamy wyłącznie nożyczek chirurgicznych i na
              szczęście jeszcze ani razu Antka nie drasnęłam.
            • anetapc Obcinanie paznokci... 24.02.04, 08:48
              Cześć dziewczyny!

              U nas obcinanie paznokci nadal odbywa się "na śpiocha". Od urodzenia tak
              właśnie obcinałam Karolkowi paznokcie u rączek i nóżek. Kilka razy próbowałam
              tej sztuki dokonać, gdy nie śpi. Ale to rzeczywiście jest wielka sztuka.
              Początkowo był zainteresowany, co też ta mama robi, ale mniej więcej przy
              trzecim paznokietku jego zainteresowanie drastycznie się zmniejsza i nie ma już
              siły utrzymać go w miejscu. O nóżkach to nawet mowy nie ma, bo moje kochane
              dziecko nawet przez sen ma odruch do podciągania nóżek jak tylko dotknę
              nożyczkami paluszka....

              Wiem, że wkrótce będę musiała jakoś skłonić mojego malucha do dłuższego
              skupienia nad obcinaniem paznokietków, ale wciąż to jeszcze odwlekam.

              Z większych "wypadków" domowych... u nas w sobotę też było małe ??? nie wiem
              jak to nazwać - mały przypadek?!?! Otóż, Karolek "bawił" się w szpargałach
              swojego taty, czyli jakieś stare klucze, baterie, latarka, etc. Niestety między
              tymi szpargałami był też... a to za chwilę... Składałam pranie tuż przy nim i
              nie zauważyłam, czym się bawi. Dopiero nerwowy krzyk zwrócił moją uwagę.
              Początkowo zauważyłam, że ma coś na bluzce. Myślałam, że to klamerki, i że może
              się przyszczypnął w paluszka (bo dodatkowo machał rączkami, jakby coś chciał z
              nich coś otrzepać). Gdy podszedł zobaczyłam przyklejoną tubkę kleju na styl
              super glu i rozpacz, że skleiły mu się paluszki. Zamarłam przez chwilkę. Na
              całe szczęście moje dziecko samo już zdążyło rozkleić sobie paluszki, ale było
              zrozpaczone, że nadal coś na nich czuje. Oczywiście po oderwaniu tubki z
              bluzeczki została dziura w ubranku, ale to nie szkodzi. Ważne, że małemu nic
              nie jest. Boże, a jakby wziął to do buzi!!! Aż nie chcę myśleć!!! Oczywiście
              mężowi dostało się za to, że zostawia takie rzeczy w zasięgu jego wścibskich
              rączek, ale sama też nie jestem bez winy. Wiem o tym doskonale... Dobrze, że
              nic się nie stało!!! Niby wiem, że muszę mieć oczy dookoła głowy, ale jest
              pewnie jeszcze wiele takich rzeczy, do których moje dziecko znajdzie inne
              zastosowanie, niż mi się wydaje....
              • dewcia Re: Obcinanie paznokci... 24.02.04, 13:22
                U nas obcinanie paznokci przebiega bezproblemowo (oczywiście na dzień
                dzisiejszy, bo jutro wszystko może się zmienić wink), były przejściowe problemy
                jak Zuza miała kilka miesięcy, ale one wynikały z tego, że bardzo chciała
                przechwycić nożyczki. Teraz uwielbia prawie wszystkie zabiegi pielegnacyjno -
                kosmetyczne (poza smarowaniem twarzy kremem), sama pokazuje mi, że mam jej
                obciąć paznokcie i podtyka te jeszcze nie obcięte, uwielbia czyścić uszy, a
                nawet nos gruszką 0),poza tym jest lekomanką, łyka wszelkie syropy bez
                mrugnięcia okiem. Na początku roku brała kilka leków na zapalenie ucha i nie
                było najmniejszych problemów. Kiedyś oblizałam łyżeczkę po antybiotyku i aż
                wykręciło mi twarz, niesmak w ustach czułam przez długą chwilę. A zalewanie
                ucha to był punkt programu nr 1, sama przekręcała się na drugi bok i
                pokazywała, gdzie mam wlać lekarstwo. Nasza lekarka śmiała się, że jeszcze nie
                spotkała takiego dziecka, które samo próbowałoby czyścić sobie nos przy pomocy
                gruszki. Nawet mierzenie temperatury (wiadomo gdzie crying)nie jest dla niej
                przykre, no może do przyjemności nie należy, ale jest bardzo zainteresowana
                tym, co sie z nią dzieje...
                A co do kąpieli, to Zuzka już od wakacji kąpie się w dużej wannie. Używamy
                dużej maty antypoślizgowej. Od niedawna używamy płynów do kąpieli, takich z
                pianką, ale od czasu do czasu z oliwką lub Oilatum. Zuza uwielbia kąpiele, są
                dla niej przede wszystkim okazją do wspaniałej zabawy, zabawa wodą w ogromnym
                stopniu stymuluje rozwój wielu funkcji, więc warto przedłużać kąpiele, no
                chyba, że pozwalacie taplać się dzieciom w wodzie poza kąpielą, ja raczej nie i
                nastawiam się na długie taplanie w wannie. No, musiałam wtrącić swoje
                zawodowe "trzy grosze", ale to pewnie dlatego, że od września wracam do pracy i
                już się przygotowuję psychicznie i intelektualnie.
                Zamieściłam nowe zdjęcia na Zobaczcie - polecam
                • dewcia Re: Uzdolnienia naszych dzieci... 24.02.04, 14:04
                  Zainspirował mnie kiedyś post o podobnym tytule na jakimś innym forum, wtedy
                  się nie wypowiedziałam, ale teraz mam do Was propozycję, abyście pochwaliły się
                  w czym, Waszym zdaniem, Wasze dzieci są "najlepsze", oczywiście nie chodzi mi o
                  żadne porównywanie ani licytację (sama tego nie lubię), ale o jakieś ciepłe
                  słowa zachwytu nad jakąś umiejętnością własnego dziecka. Nie chodzi mi też o
                  jakiś szczególny talent na tle innych dzieci, a o to, co Wam sprawia największą
                  frajdę i jest powodem do dumy, choćby to był najpiękniejszy uśmiech świata, czy
                  super apetyt...
                  U mnie są to zdolności manualne Zuzanki. Już od niemowlęctwa dużo chwytała,
                  przekładała, manipulowała, w zasadzie ciągle musiała mieć ręce czymś zajęte,
                  nawet jak ją karmiłam w nocy to szarpała mnie za koszulę albo za włosy smile.
                  Teraz też lubi głaskać, ugniatać, dotykać... A na praktyczne czynności
                  przekłada się to w ten sposób, że doskonale radzi sobie z wszelkiego rodzaju
                  zapięciami: zatrzaski, suwaki, klamry..., potrafi odpiąć guziki (na razie nie
                  zapina), potrafi zapiąć i rozpiać klamrę przy pasku w huśtawce (taką, która
                  trzeba ścisnąć z dwóch stron), potrafi włożyć słomkę do otworka w małym
                  kartoniku z soczkiem, układa puzzle drewniane (przyporządkowuje kształt do
                  wyżłobienia), coraz lepiej radzi sobie z 3 elementowymi misiami, potrafi
                  podnieść z podłogi granulkę homeopatyczną i wetknąć ją do buzi lalce,
                  generalnie bardzo lubi wkładać jakieś przedmioty do otworów (sorter kształtów,
                  groch do butelki...). Składa po kilka klocków Lego (takich pośrednich, jak są
                  przy zwierzętach ZOO), a z tych większych układa konstrukcje do wyczerpania
                  wszystkich klocków. Potrafi jeść widelcem (a od łyżki stroni, ale wynika to
                  chyba z jej perfekcjonizmu wink, pewnie zacznie jeść jak już nie będzie
                  rozlewaćwink. W ogóle robi takie rzeczy, że aż czasem dech mi zapiera, ale to
                  pewnie dlatego, że sama przykładam dużą wagę do tej sfery u siebie.
                  Dla kontrastu powiem, że siadać i raczkować zaczęła jak miała 9 miesięcy, a
                  chodzić jak miała 13,5. Tak więc motoryka mała nie idzie u niej w parze z
                  motoryką dużą.
                  To tyle chwalenia się z naszej strony, chętnie poczytam o Was, choć już z
                  niektórych postów można wywnioskować, co kogo cieszy najbardziej.
                  Pozdrawiam
                • kayak7 Re: o wszystkim i jak zwykle za dlugo ;) 24.02.04, 21:18
                  Pazury Gaba lubi obcinac, bo zrobilam propagande ze damy czesto obcinaja
                  pazury. Na haslo damy lub duze dzieci moje dziecko robi rzeczy ktorych
                  normalnie nienawidzi. W przypadku jedzenia jest to haslo "pokaz jak te zupke
                  zjadlby Kubus/prosiaczek/Krzys/etc" Nozyczki to "cyk" bo tak zawsze mowie jak
                  obcinam jej pazurki. Sama jak je dorwie to przyklada do paznokci, ze niby sama
                  obcina wink
                  W wannie Gaba kapie sie od 18 dnia zycia, najpierw z nami, potem sama(tak chyba
                  od 8-9 miesiaca). Uwielbia sie myc, pluskac, dmuchac na piane(ta obowiazkowo w
                  wannie- wiecie damy lubia wink)) Polubila tez myc sie pod prysznicem i sama sobie
                  puszcza w wannie(tym akurat nie jestem zachwycona, bo boje sie ze nagle
                  przekreci na wrzatek). Od tygodnia lubi mycie zebow(wiele miesiecy wrecz
                  zatykala usta) i wykonuje je kilkanascie razy dziennie.
                  No i rosnie mi lekomanka wink bo ona kocha brac krople, syropy.
                  Nie cierpi gruszki do nosa w moich rekach, sama sobie laduje do nosa.

                  Ewa co do umiejetnosci Gaby.
                  Wiadomo, ze duzo mowi i rozumie o tym pisze dosc czesto. Natomiast Gaba od
                  malenkosci byla malo ruchliwa. Generalnie opanowywala poszczegolne umiejetnosci
                  typu raczkowanie czy chodzenie w typowym dla dzieci okresie(8 m-cy i roczek)
                  ale przemieszczala sie jedynie po to by cos wziac lub do czegos/kogos przyjsc.
                  Ona nigdy np nie biega bez celu, jak to wiekszosc dzieci czasami robi. Nie lubi
                  zbytnio ryzykowac, nigdy tfu tfu na psa urok nie miala jakiejs wiekszej
                  stluczki. Najbardziej bawia ja zabawy "intelektualne" czyli czytanie, ogladanie
                  ksiazeczek, rysowanie, puzzle, budowanie z klockow, zabawy tematyczne.

                  A ostatnio jestem zadowolona z jej coraz wiekszej samodzielnosci, ale o tym juz
                  tez pisalam, jak kto doczytal z moich superlong listow wink

                  O wszytskim juz chyba pisalam wink

                  Dzis byla u nas Emilka(1.08.) i przy niej umiejetnosci werbalne Gaby lekko
                  przygasaja wink Emilka gada juz zdaniami(najbardziej wypasione :Mamusiu kupimy
                  nocniczek z Kubusiem? surprised), ma opanowane chyba z 500 slow. Hihi ze juz nie
                  wspomne ze raczkowala jak miala 5,5 m-ca, a chodzila majac 9 smile))
                  Gaba byla tak szczesliwa,ze "Emimi" i "Oli" ja odwiedzily ze az piszczala z
                  zachwytu. Glowna atrakcja dnia byly puzzle, ksiazeczki i .. nocnik z ktorego
                  sie nawzajem spychaly przekrzykujac ktora chce kupe(oczywiscie obie byly ubrane
                  i w pieluchach wink). Gaba od Emilki podlapala haslo "nie ma" i "puść".

                  W czwartek chyba pojdziemy do Hula Kula. Ktos chetny? Mona moze w koncu? Reszta?
                  Zmobilizujmy sie cala grupa!!!

                  I zapraszam na nasza strone po nowa porcje zdjec.


                  Marta
                  • kayak7 Re: a tez walne sygnaturke 24.02.04, 21:27
                    Idac za waszym przykladem dodalam jeszcze adres naszych zdjec na zobaczcie.
              • mamamona Re: Obcinanie paznokci... 24.02.04, 18:58
                no własnie, oglądam sobie Wasze dzieci z tych pięknie skróconych sygnaturek, i
                nie wszystkie można. Aneta, Twój Karolek nie otwiera mi sie wcale, a ląduję na
                jakiejś stronce gazety wyborczej.

                w końcu na basenie nie byłyśmy, bo Polcia w nocy nie spała, wstała za wcześnie,
                nic nie zjadła, zasnęła wcześnie, zwracała,a potem wszyscy spaliśmy.
                gorączki nie ma, wygląda jak malutkie zatrucie, chociaż już jeść zaczęła.
                byle do wiosny. my już wymiękamy wink))

                pozdrawiamy mocno
                Mona
          • ajgl Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 24.02.04, 10:05
            Cześć dziewczyny! Mam problem. Opiekunka mojego Kubusia, pani Maja (wspaaaniała
            kobieta) poinformowała mnie dziś rano, że niestety nie będzie mogła zajmować
            się Kubusiem, ponieważ wczoraj jej teściowa "połamała się" i ona musi jechać do
            Białegostoku aby się nią zająć. Ze względu na wiek teściowej nie wiadomo ile
            może potrwać to dochodzenie do zdrowia. W związku z tym muszę szukać nowej
            opiekunki no i raczej już na stałe. Gdybyście znały jakąś godną polecenia
            osobę, która chciałaby zająć sie dzieckiem w W-wie na Jelonkach (Wola-Bemowo)
            to proszę dajcie znać (mój emai: ajgl@poczta.onet.pl).
            • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 25.02.04, 08:43
              Aga rzeczywiście masz problem. Ja w takich chwilach dziekuje Bogu, że Amelka ma
              bacie na miejscu i sie nią zajmuje. Gdzies na forum czytałm post Oddam
              opiekunke w dobre ręce - poszukaj, a może się trafi fajna kobitka.
    • olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 25.02.04, 08:39
      Dzisiaj jestem ostatni dzień w pracy przed tygodniowym urlopem. Cieszę się na
      chwilę odpoczynku, mam tylko nadzieję, że Agatka dobrze zniesie podróż. Często
      z nią co prawda wyjeżdźamy, ale nie można przewidzieć jak danego dnia podróż
      będzie jej się podobała.

      Co do umiejętności to w jej przypadku większość czynności jest taka "średnia"
      czyli robi to co w książkach piszą, że dziecko w danym miesiącu potrafi. Według
      mnie i nie tylko Agatka ma dość bogaty już zasób słów, które wymawia naprawdę
      ładnie. Nie liczę tego ile potrafi już powiedzieć, ale z dnia na dzień jej
      słownik się powiększa. Zaletą jest chyba też to, że jest bardzo otwarta w
      kontaktach z innymi ludźmi. W ogóle niczego prawie się nie boi, ale to nie do
      końca mnie cieszy bo niestety nieprzyjemne sytuacje niczego jej nie uczą,
      przykładowo spadnie z krzesła, a już za chwilę dalej będzie na nie próbowała
      wchodzić. No i jeszcze uważam, że jest "mistrzynią" parkietu, potrafi godzinami
      tańczyć i o dziwo robi to naprawdę rytmicznie.
      Podejrzewam, że po urlopie będę miała niemałą lekturę do poczytania z waszych
      postów.
      Pozdrawiam Ola
      • oj2002 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 25.02.04, 09:50
        Witajcie Dziewczyny! i Maluszkismile
        jak ja sie za Wami stesknilam! Zle mi tu ciagle i srednio raz w tygodniu
        mam "dzien plakania", kiedy wszytko mnie denerwuje i najchetniej od razu bym
        sie spakowala i wrocila.
        Oliver - niestety - czuje sie tutaj super. Chyba dlatego, ze caly dzien moze
        spedzac z mamawink Nadal nie mowisad Rozumie wprawdzie chyba wszytko w obydwu
        jezykach, bo go czesto "testujemy", ale mowic nie chce. Matwi mnie to strasznie
        i na nic sie nie zdaja uczone wywody o dzieciach multilingualnych. Porozumiewa
        sie za pomoca "eee" i paluszka. Trzeba przyznac, ze zawsze cel swoj osiagniesmile
        Chodzenie i bieganie opanowane prawie do perfekcji i powoli zaczyna sie
        zabierac - ku naszemu przerazeniu - za samodzielne zdobywanie schodow. Lubi
        zabawki budowlane i uwielbia samochody - te malutkie do pchania i duze, na
        ktorych sam moze jezdzic. Niestety szybko sie nudzi. W ogole do cierpliwych nie
        nalezy. Lubi jak mu czytam bajeczki, ale zadnej nie da mi dokonczyc. Sam bawi
        sie takimi ksiazeczkami z ruchomymi elementami, ktore niestety w jego raczkach
        staja sie jeszcze bardziej ruchomewink
        Na haslo "myjemy zabki" pedzi do lazienki, ustawia swoj stoleczek, odkreca
        wode... ale od jakiiegos czasu nie pozwala sobie myc zabkow. W ogole zabkow ma
        na razie wciaz tylko 6 i pol (dolna dwojka sie przebija) i to moj kolejny powod
        do zmarwtien.
        Uwielbia, jak moze pomoc np. wkladac rzeczy do praki a potem przynosic je do
        suszenia, wkladac rzeczy so szuflad, rozpakowywac i ukladac(!) zakupy,
        przynosic rozne rzeczy (pilot od telewizora, gazete).
        Wdrapuje sie na wszystko co mozliwe i kolejne siniaki nie ucza go niczego.
        Z uporem maniak karmi wszystkie zabawki, przytula misie i daje buzi rodzicom.
        Jak jakiegos polecenia nie chce wykonac, udaje, ze nie slyszywink
        Codziennie rano macha tacie na pozegnanie przez okno, przy czym robi runde
        przez cale mieszkanie, bo najpierw widzi tate przez okno sypialni, a potem leci
        do duzego pokoju, zeby zobaczyc parking.
        Przestal sie denerwowac podczas jazdy samochodemsmile)
        Jako ciekawostke opowiem Wam o wizycie u tutejszego pediatry: pani doktor
        przebadala dziecko, ktore widziala pierwszy raz w zyciu na oczy, nie
        rozbierajac go!!! Wywiad trwal moze minute i to dlatego, ze dobrowolnie tak sie
        rozgadalismy. Wit D3 podawana jest tu do ukonczenia drugiego roku zycia razem z
        flourem w postaci rozpuszczalnej tabletki. Przy okazji mam rewolucje w
        szczepieniach, bo zaszczepili mi Oliverka ok. 2 miesiecy wczesniej niz wynikalo
        z naszej polskiej tabelki. Lekarzem jestem wiec rozczarowana, ale moze poszukam
        innego.
        Aha, jestem szczesliwa posiadaczka aparatu cyfrowego, wiec moze wreszcie
        nadrobie zaleglosci zdjeciowe. Wciaz jednak nie mam jeszcze stalego laczasad(
        Na dzisiaj to tyle, ale bede sie odzywac.
        Pozdrawiamy,
        Magda z Oliverkiem
    • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 25.02.04, 11:27
      Współczuję ci Aga z tą opiekunką. Tym bardziej że nie masz chyba czasu na s
      szukanie opiekunki.
      Ja mam problem z Patrykiem. Budzi się w nocy z płaczem i ciezko jest go czasami
      uspokoić. Najpierw myślałam że to lęk nocny (opisany w ksiażce "Kazde dziecko
      moze nauczyć sie spać") . Potem, ze wzgledu na porę budzenia podjerzewałam
      koszmary. A teraz to nie wiem co myśleć. Raz się budzi o 2 raz o 4 w nocy.
      Czasami podczas krzyku nie pozwoli się dotknąć, a czasami się tuli. Wyczytałam
      ze to moze być przyczyną niedojrzałości mózgu,i ze przechodzi z wiekiem ale z
      drugiej strony koszmary dotykają ponoć starsze dzieci, które są bardziej
      rozumne. A może te cholerne żeby 5. No ale tak długo. Jak karmiłam go piersia
      tą zatykałam buzię piersia i sie uspokajał ssąc bez końca.Co o tym myślicie.
      Ania
      • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 25.02.04, 15:49
        Cześć dziewczyny!

        Słyszałam kiedyś, że jeden ząbek rośnie (o zgrozo!) 40 dni. Fakt, że
        dzieciaczki najbardziej boli, gdy ząbek się przebija, ale może to również długo
        trwa. Czy piątki też mają kilka końcówek??? Chyba tak, bo przecież są dość
        duże...

        Inną przyczyną może być duża ilość różnych ciekawych rzeczy. Dziecko ma tyle
        tych zdarzeń, że nie potrafi ogarnąć tego swoją głowką i reaguje płaczem. Tak
        właśnie reagował synek mojej koleżanki. Był wtedy właśnie w podobnym wieku do
        naszych dzieci...

        Mona, właśnie miałam Ci mówić, że na Twojej stronie też nie mogłam oglądać
        zdjęć. Niby otwierała się ramka, ale była pusta. Próbowałam dwa dni i jeszcze
        spróbuję... Może to coś między naszymi stronami... nie znam się, ale... Zarówno
        ja, jak i moje koleżanki wchodzą na stronę Karolka. Dziewczyny, jeśli ktoraś
        była i też nic nie wyświetlało, to dajcie mi znać.
        Z góry dziękuję.
    • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 25.02.04, 15:56
      Mona, miałaś rację. Sama weszłam przez sygnaturkę i ... mocno się zdziwiłam.
      Sprawdzam teraz. Poprawiłam...
    • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 25.02.04, 22:49
      no właśnie, już Was odwiedziłam, Aneto. Karolek jak na jakiejś specjalnej
      karmie rośnie wink)) chociaż to pewnie kwestia męskości, bo moja Polcia przy nim
      jak młodsza siostra wygląda wink))
      własnie jest na zobaczcie wątek: dlaczego nie widzę zdjęć. podobno to kwestia
      ustawienia w naszych komputerach, ale coś mętnie wyborcza tłumaczy, bo ja widzę
      część Polci, a część nie sad((
      Polcia wraca po malutku do zdrowia, cosik jej zaszkodziło, i dziś cieszyliśmy
      się jak przy noworodku z pięknej, wielkiej kupy wink)) ale wciąż brak apetytu.

      rozgadało się to nasze małe, najgorsze, że po swojemu ciągle paple, ale jak
      nakręcona. na weekend wybieramy się do moich teściów, do Lublina, tam jest
      megastymulacja, bo dziadkowie są zachwyceni Polcią.
      no i odwiedzimy kuzyna Pawła, któremu urodziło się 4 dziecko. a młodsi od nas
      są. to dopiero wyczyn (w tej czwórce 2 bliźniaczki wink))

      pozdrawiam mocno przed weekendem już, bo nie wiem, czy zdążę jeszcze tu wpaść.
      Mona
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 26.02.04, 07:56
        No właśnie wcięło mi długi post, a wcześniej go nie skopiowałam. Może później
        coś jeszcze skrobnę. Ale napisze odnośnie oglądnia zdjęć na zobaczcie. Czytałam
        tam, że mogą się nie otwierać bo program chroniący komputer (czy coś takiego)
        może to uniemozliwiać. Tak jak tam było napisane kliknełam na ikone programu
        chroniącego komputer(prawy dolny róg na pasku) i mój problem zniknął. Może i
        Wam to pomoże.
    • ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 26.02.04, 14:00
      Hej. Co tu dzisiaj tak cicho?
      Kontynuujemy naukę nocniczkową ze średnim powodzeniem. Wczoraj Antoś nasikał
      obok nocnika, na stojąco. Chyba na lato muszę mu kupić kilka par sandałków.
      Jeśli chodzi o uzdolnienia, to u Antosia ujawniły się te manualne. Nie chce
      jednak jeszcze układać puzzli (może kupiłam zbyt skomplikowane?). AS uwielbia
      książeczki - ciągle przynosi żeby mu czytać. Ostatnio upodobał sobie Ptasie
      radio, znam je na pamięć i już mam dość.
      Czy mogę zapytać (trochę nie na temat) w jakich fotelikach samochodowych
      wozicie obecnie swoje dziatki?
      • zosia.bobas Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 26.02.04, 17:35
        Hej dziewczyny, ale jesteście twórcze smile
        Powiem szczerze mam zaległości jakieś 200 postów, zresztą sama nie wiem.
        Jestem już po egzaminie (zdałam) i po operacji męża (wszystko ok) powoli
        dochodzimy do siebie. Tzn. mój mąż, a ja przy okazji smile
        Minął sądny tydzień w moim życiu i mam nadzeję, że teraz to już będzie coraz
        lepiej. W tym tygodniu wzięłam 2 dni urlopu na opiekę, bo Pawel jeszcze ma
        kłopoty z chodzeniem, tak więc mam małą cały tydzień przy sobie, strasznie się
        cieszę i zazdroszczę wszystkim mamom na wychowawczym. Jula strasznie dużo mówi,
        właściwie wstaje i już do wieczora rusza mordką. Jest taka słodka. I ma TYLE
        energii, że ja wymiękam. Śpi najwyżej godzinę a tak lata, eksploruje
        (tzn. "robi porządki w czym tylko się da") oczy muszę mieć dookoła głowy. Rany,
        żebym miała choć połowę tej energii smile
        Kocha nadal książeczki a najbardziej albumy przyrodnicze, które ogląda z tatą
        (jeszcze są całę uffff)i rysowanie. Bawimy się też puzzlami piankowymi ale tak
        na chwilę, i robimy mnóstwo różnych rzeczy, które nam przyjdą w danym momencie
        do głowy, np. dziś mała zmywała ze mną, ja myłam sztućce a ona wkładała je do
        pojemnika. Podobało jej się bo to coś nowego. Robimy teatrzyki nad barierką do
        kuchni. Dużo czasu spędamy na powietrzu zrobiłyśmy dużego bałwana (ma nos z
        marchewki a oczy miał z orzechów ale wrony nam je zjadły smile. Wierszyk tu są
        rączki o krórym pisałyście jest teraz przebojem od tego momentu Jula zaczęła
        mówić tu, tutaj tam itd. Teraz wszustko porzedza tym.
        Mam pytanie pamiętam, że któraś oczekująca mama wybierałą się do Norwegii może
        jest z nami jeszcze, chętnie bym z nią pogadała smile
        Pozdrawiam serdecznie Zosia.
        • zosia.bobas Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 26.02.04, 17:38
          oj widać, że się spieszyłąm, zapomniałam podziękować za dobre słowa przed
          egzaminem. Pa.
      • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 26.02.04, 21:07
        Zosiu trzymaj sie i pozdrowienia dla meza. No i gratulacje!!!!

        Fotelik mamy Bebe Confort Iseos taki do 18 kg, bardzo sobie chwalimy.

        My dzis po wizycie w Hula Kula. Gaba padla o 20, w ciagu pieciu minut. W Hula
        Kula na 15 babek, 10 bylo w ciazy winkA nasz bourgeonek zna juz plec, ale nie
        powiem wink
        Gaba z zabaw w Hula uwielbia ukladnie klockow(hihi), wspinanie sie po schodkach
        na zjezdzalnie i zjezdzanie oraz robienie patataj na przeroznych piankowych
        wodnych stworach(dzis hitem byla osmiornica i krokodyl).

        Bylam w lekkim szoku jak rozni ludzie tam przychodza. Duzo starszy chlopczyk
        popychal i uderzyl Gabe, jego mama patrzac na to powiedziala do niego "chcesz
        fryteczke?". Zrozumialabym gdyby byli w podobnym wieku,czasem rzeczywiscie nie
        ma co wchodzic pomiedzy dzieciaki i ich sprawy, ale tak ... rece mi opadly. Jak
        powiedzialam do chlopczyka ze dzieci nie wolno popychac i bic zrobil duuuze
        oczy, ale przestal...moze mamie umknelo zeby o tym wspomniec. "Chcesz
        fryteczke?" sic!

        Mam pytanko o puzzle. Czy widzialyscie moze puzzle mniejsze niz 15 elementowe,
        ale tak zeby nie byly to pojedyncze ksztalty wkladane w otwory? Bylysmy dzis z
        Kolka w Smyku i nie ma innych sad Ale dziewczyny byly uszczesliwione ze jest tam
        takie wieeelkie pomieszczenie pelne Kubusiow, Prosiaczkow i reszty. Na
        szczescie na razie nie ma afer ze trzeba im to kupic smile


        Pozdr


        Marta
        • bmkw Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 26.02.04, 22:32
          Marta ja puzzle takie małe kupiłam Kubie na tyłach GC na Marszałkowskiej -
          obok "książęcego" pubu jest taki sklep z zabawkami bodajże nazywa się "Miki"
          jest tam spory wybór puzzli tyle, ze drewnianych - polecam zestaw czterech
          układanek w pudełku - kosztują około 20 złotych - Kuba je uwielbia bo niestety
          te piankowe już mu się nudzą bo zna je na pamięć i nie patrząc na nie układa je
          i nei z tym radości - a te jeszczę są dla niego za trudne do rozgryzienia i
          nawet długo przy nich kombinuje. tam jest w ogóle duży wybór zabawek
          drewnianych
          • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.02.04, 08:09
            WOW jestem pod wrażeniem jak Wasze dzieciaczki układają puzzle. U nas nie
            matkiego zainteresowania, a może ja powinnam bardziej tym zainteresować Melkę.

            Co do fotelika to u nas chicco, ale nie pamiętam rodzaju (9-18 kg, różne
            stopnie nachylenia, 5 punktowe pasy) też jesteśmy zadowoleni.
            • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.02.04, 11:21
              hejo, no rzeczywiście niektóre dzieci mnie zadziwiają wink))
              Polcia ma puzle piankowe, ale interesują je tylko wtedy, jak tata ułoży domek,
              w który można chować zabawki.

              to co brałam za chorobę, to chyba wyjątkowo bolesne ząbkowanie. apetytu nie ma,
              kupiłam Polci saaanooostoool, i nawet jak na moje dziecko, nie trawiące dla
              odmiany syropków, akceptuje ten smak.

              my mamy maxi cosi priori.

              własnie ruszamy, chociaż pogoda parszywa. trzymajcie kciuki za nasze
              bezpieczeństwo.
              miłego weekendu dla Was wszystkichsmile)))
              My
              • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.02.04, 13:14
                Mona ty to jestes niesamowita smile)) Zycze udanej podrozy i coby Milek nie kopal
                w kierownice wink A Polcia przespala wiekszosc smile
                Cos jak zwykle przed weekendem cichnie smile
                A ja mam pytanko co by nas rozruszac.
                Pyt.1 Ile i co jedza i pija teraz wasze dzieciaczki? Pytanie padalo setki razy,
                ale odpowiedzi ze wzgledu na ich niesamowity rozwoj beda juz chyba inne?

                Gaba apetyt ma rozny w zaleznosci od dnia. Rano zjada:jajecznice(uwielbia) z
                jednego lub poltora jajka(moglaby wiecej ale to by bylo za duzo), kromeczke
                chlebka z wedlinka lub zoltym serem(dziennie potrafi sera zjesc 10 plasterkow),
                banana, Danio, potem na drugie sniadanie je sloiczek owocow tropikalnych, na
                obiadek miseczke zupki lub pol mieseczki makaronu z mieskiem i sosem, po duzej
                lyzcze miesa, ziemniakow i warzyw(mysle ze to malo), na deser lubi czasem wypic
                koktajl z truskawek i jogurtu, na kolacje je kaszke Hippa(szklanke dosc
                gestej). Czasami je parowki, jakies male przekaski. Ma ulubione dania i nowosci
                raczej nie ruszy.
                Picie: Rano pije kubeczek kakao, potem duza butelke soku Bobofrut, czsami
                herbate z cytryna i miodem. Lacznie srednio wypija 500 ml dziennie.

                Bardzo jetem ciekawa jak jest u Was?

                Pozdr


                Marta
                • trombita Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 28.02.04, 19:39
                  Marto, u nas z jedzeniem to istna huśtawka. Raz je bardzo dużo (ur. 16.10, waży ok. 11,3, 82 cm):
                  - do 14.00 ma największe zapotrzebowanie:

                  7.00 - kaszy duża miseczka
                  10.oo - deset owocowy
                  10-16.00 -potem jest opiekunka do 16 i w tym czasie je (chyba ona?smile- trzy lub cztery małe deserki, gęstą zupkę (dużo warzyw, mięsko, kaszka lub ziemniaczki)wspomagana czasem parówkę lub jajem, bułka kajzerka, banan lub dwa, pół jabłka; pije tylko wodę (soczki jej nie służą); jadła tez jogurty danone, ale teraz odstawiłam, bo badam od czego ją boli brzuch.
                  16-19 - chrupka, mały deserek
                  19.00 - kasza, czasami jeszcze sama ją karmię (symoblicznie)
                  A czasami jest dzień, że je około jedenj trzeciej tego co najczęsciej jada.
                  Pani doktor powiedziała, zę lepiej karmić równomiernie, ale jak to zrobić, skoro mała już wie czego chce?
                  pozdrawiam
                  mama Hani
                  • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 28.02.04, 20:21
                    Dziewczyny sobota a tu taki ruch smile))))))

                    Dorotko az zamarlam czytajac Twoj post. Mialam kiedys podobna mine jak dobrych
                    szesc lat temu wprowadzilismy sie do wynajmowanego mieszkania, ktore wydawalo
                    nam sie nawet nawet. A tu nastepnego dnia pokazywali nasz blok w 997, ze
                    rozbito tam jakas szajke gangsterow, bron, narkotyki itp.

                    Moja Gaba odkrywa dalej uroki posiadania wlasnego zdania, zaczela tupac nozkami
                    jak sie wkurzy, jeszcze bardziej pokochala slowo nie. A zly humor wystepuje
                    raczej jak jest niewyspana, gdzies sie spieszymy lub wyczuwa ze ja jestem jakas
                    nie w sosie(apropos wrocily mi ostatnio objawy PMS sad )

                    Jeszcze tak o jedzeniu i piciu: co do obiadkow to daje Gabie to co my jemy,
                    jadla juz nawet smazona rybke, lubi kasze jeczmienna i kuskus. Ciagle musze jej
                    rozdrabniac miesko bo nie lubi go gryzc(ciagle ma tylko fragmenty gornych
                    czworek, zero dolnych, ani trojek, brak nawet jednej dwojki). Oczywiscie jak
                    dorwie twarda czekolade ten problem nie istnieje wink.

                    Soczki. Gaba pije i te dzieciece i dorosle:kocha pasjami sok klarowny gruszkowy
                    Gerbera, pije te duze Bobofruty, Kubusie, dzis poznala smak Pysia. Czasami pije
                    sok ode mnie, czasem jest to jakis z kartonu bez cukru, czasem rozcienczany np
                    malinowy.No i wieczorem woda. W nocy od jakichs dwoch tygodni nie pije.

                    Dzis zakupilismy te slynne sztalugi z Ikei i mloda jest nimi zachwycona-
                    rysowala trzy godziny, hitem byly mazaki i scieranie tego co narysowane
                    szmatka. Nie zaryzykowalam kupna kredy do drugiej strony tablicy wink Nie jestem
                    az taka odwazna wink


                    Co do biegania to Gaba trzy dni temu zaczela zginac nozki biegajac i styl
                    zrobil sie nieco lzejszy.


                    Do Mony teletubisiomaniczki zakupowej wink- W Piotrze I Pawle(kolo Ikea Janki)
                    jest duzy wybor puzzli i sa takze z ufoludkami Tubisiami tzn widzialam z tym
                    zielonym.


                    Uff wyrzucilam chyba wszystko z siebie.


                    Marta

                    P.S. Widzialyscie jak biedny Malysz upadl? Jakbym to widziala na zywo, nie
                    wiedzac co nim bedzie to chybabym zawalu dostala. Bidulek. Ale cudak
                    Szaranowicz po godzinie gadania juz stwierdzil ze mu to na dobre wyjdzie sic!.
          • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.02.04, 13:23
            Marta dzieki. Wiem ktory to sklep, tylko sie jakos tam nigdy nie wtarabanialam
            z wozkiem. Teraz juz na pewno sie wcisne wink
            • dewcia Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.02.04, 13:52
              Hej. Zacznę od fotelika (mimo że nie mam czym się chwalić crying), my mamy używany
              po mojej siostrzenicy, firmy RenoluX, czy Renopol,taki 9 - 18 kg, nie jest
              najgorszy,ale do ideału to mu daleko. No, ale darmowemu koniowi... Co
              najważniejsze, wygląda na stabilny i bezpieczny, to są jakby kryteria
              podstawowe, a że ma trochę nadszarpnietą tapicerkę i pasy się rolują, trzeba po
              prostu przełknąć.
              A co do jedzenia (z dużą ochotą odpowiadam na takie pytania wink, to niestety
              menu Zuzki od kilku miesięcy pozostaje bez zmian, jej dieta jest uboższa niż
              niejednego niealergicznego niemowlaka i u nas wyglada to tak:
              rano z 200 ml kaszki na Bebilonie Pepti (tylko 3 rodzaje kaszek bezmlecznych
              nie wywołuja alergii u Zuzki)
              spacer - pół bułki (tylko z jednego sklepu, bo pozostałe zawierają mleko)
              przed spaniem duży deser ze słoiczka (wybór ograniczony) albo sinlac z tartym
              jabłkiem,
              Po spaniu gotowany przeze mnie obiad, może być makaron bezjajeczny (Zuza
              uwielbia, czasem łyka w całości crying), klopsy drobiowe, warzywa "na miękko",
              kasza, ryż, ziemniaki lub jakaś gęsta zupa (słoiki odpadają, bo te dla
              niemowląt Zuzi nie smakują, a te dla starszych dzieci prawie zawsze zawierają
              coś zakazanego).
              Podwieczorek - mały deser ze słoika (owoce głównie ze słoiczka, bo
              te "naturalne" często ja uczulają),
              Kolacja - tak jak sniadanie.
              Czasem jak chcę jej zrobić przyjemność to smażę placek ziemniaczany z
              Sinlackiem lub kupuję fryty (ale to z raz na miesiąc). Największą przyjemnością
              kulinarną Zuzy jest buła na spacerze, niektórzy patrzą na mnie jak na wyrodną
              matkę, która tuczy dziecko suchą bułą i to w dodatku na mrozie, ale nie mam
              sumienia jej tego odmawiać. Zuza pije niewiele (to przez tę diete papkową,
              która zaspokaja uczucie pragnienia), ale zdarza się, że wypije kubeczek soku
              (ze 4 do wyboru), albo jabłkowy Vita mini z kartonika lub herbatki Hipp. O
              miodzie, czy cytrynce nie ma u nas mowy sad. Boże, Marta, jak ja Wam zazdroszczę
              tego menu. Najgorsze jest to, że Zuzia jest smakoszem i chętnie jadałaby takie
              rzeczy, z takim żalem zagląda do naszych talerzy. Buu, zrobiło mi się
              przykro... Ale, oczywiście cieszę się, że Gaba może jeść tyle smakołyków,
              zazdroszczę, ale nie "zawiszczę" wink. Pozdrawiam
              • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.02.04, 14:37
                OOO no troche cicho, ale tak jakoś dużo pracy przed weekendem.
                U nas menu chyba troche sie juz opatrzyło i czytając to co napisała Marta to
                musze o jakiś nowościach pomyslęć.
                Amelka rano wypija prawie 250 ml bebiko 3R. Pisze prawie, bo nieraz całość
                nieraz to jest tylko 100 ml. Na drugie miseczka kaszy takiej gestej (czesto
                dolewane jest wcześniej nie wypite mleko). Kaszki tylko nestle:bananowa,
                pomaranczowa, morelowa, truskawkowa, waniliowa, z kakao. Malinowa uczula
                (dwukrotnie sprawdzone). Do kaszki czasami babcia wkładaj jej przetwory owocowe
                typu porzeczka czy wisienki. W weekendy nadrabiam jajkami. Podaje pastę
                jejeczną (najbardziej lubiana)lub jajeczniczke ze szczypiorkiem, lub samo na
                twardo. Amelka lubi tez od babci zjeść chlebek razowy z miodem. O dziwo nie ma
                po nim uczulenia (miód).
                Co do obiadków to zdaje sie na pomysłowość teściowej. Umie wyczarować cos z
                niczego. Tak więc Amelka już jada wszystko lecz lekkostrawnie. Najczęściej są
                to jakieś ziemniaczki z sosikiem i mięskiem (pulpeciki, gotowany schabik,
                cielecinka). Duzo tez jest wszelakiego rodzaju kasz:od gryczanej, jęczniennej
                po kus, kus (polecam, bo szybkie w przygotowaniu). Do tego ostatnio często
                dochodzą albo gotowana marchewka lub buraczki.
                Melcia przepada równiez za żółtym serem. Ostatnio zasmakowała w kabanoskach.
                Słoiczków juz od dawna nie kupuję - chyba, że na wyjazd. Z deserków owocowych
                to tarte jabłuszko z bananem lub herbatnikiem, banan w całości lub jabłuszko w
                plasterkach, gruszka.Próbowała już granata, który bardzo jej smakował.
                Z przekąsek to chrupki (dawno ich nie jadła), herbatniki, biszkopty, paluszki
                słone(najcześciej w gościach, ale staram sie nie dawać ich często), paluszki
                sezamowe, suche wafelki. Z cheerios zrezygnowałam ze względu na miód. Bo od
                czasu jak odstawiłam mleko z miodem i wszelkiego rodzaju potrawy z jego
                dodatkiem cera się nie przesusza i już Melcia się nie drapie.
                Dostaje również serki danio, lub jogurty bombelkowe, danonki (te nie często).
                Wieczorem butla mleka około 250 ml. Wypija zazwyczaj 200 ml.
                Amelka bardzo lubi pomidory ale od dwóch tygodni już ich jej nie podaję, bo
                miała chyba po nich rozwolnienie - czekamy na świeże wiosenne z
                niecierpliwością!! Mogły byc podawane do każdego posiłku.
                Poza tym dostaje też paróweczki, kanapeczki, ale najsmaczniejszą potrawą jest
                suchy chlebek!!! Ma to chyba mo swoim dziadku, który do każdego posiłku
                chlebek, chlebek, chlebek...... (nawet do obiadu).
                • zosia.bobas Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.02.04, 15:42
                  U nas menu wygląda tak:'
                  śniadanko (ok. 7-8)2 kupki niekapki mleka NAN HA2 do tego kanapeczka z szynką
                  lub serem żółtym (kocha) lub białym,żółtkiem jajka topionym czasem + pomidor, +
                  papryka bez skórki.
                  potem do 12 kubek niekapek (210ml) soku rozcieńczonego z wodą (1:1)czasem
                  biszkopt, albo kawałek jabłuszka
                  obiad (ok.12-13)zupka gęsta na mięsku jarzynowa z brokułami, zielonym
                  groszkiem, burakowa, rosołek, kalafiorowa lub drugie danie mięsko lub ostatnio
                  rybka z ziemniaczkiem(makaronem, rzadko kaszą) i surówka z marchewki, albo
                  buraczki, ostatnio szpinak, pomidorek, brokułek i co tam mam w lodówce
                  (kwaśnych nie lubi). Do drugiego dania kubek niekapek z piciem.

                  podwieczorek (16): banan (połowa dużego)lub jabłuszko (połowa) lub morele z
                  kompotu domowego, lub serek bakuś + kubeczek niekapek (woda + sok)

                  kolacja (ok.18.20):kaszka melczno-owocowa nestle z cheerioskami, troszkę
                  ciepłej wody lub herbatki rumiankowej do popicia.
                  + witaminy Vibovit
                  Pozdrawiam Zosia.
                  • doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.02.04, 18:40
                    U nas 2 dni pelne emocji. Wczoraj wkroczyla brygada antyterorystyczna z
                    Wroclawia do bloku, caly sztab policji, okazalo sie ze za sciana mieszkali u
                    nas bandyci. Akcja zaczela sie o 5 i trwala do okolo 3 nad ranem, o 19
                    pozwolono nam wejsc do domu. strachu sie najadlam co niemiara. Niby spoko
                    sasiedzi, wynajeli od grudnia mieszkanie, 3 miesieczne dziecko, 3 samochody na
                    zmiane w tym BMW, a tu okazalo sie ze w mieszkaniu arsenal broni, narkotyki
                    granaty, na sama mysl, ze choc jeden by wybuch ciary mnie przechodza....ech.
                    Dzis rowniez z koniecznosci musialam sie rozstac z nasza opiekunka, ryczalam
                    jak bobr, kupilismy jej ogromny bukiet i obiecalam, ze bedziemy wpadac na
                    kawke. Jedyna dobra wiadomoscia z dzis jest to, ze maz dostal prace w Legnicy,
                    oczywiscie lepiej platna i moze nam sie nieco poprawi. Troche duzo jak na mnie,
                    siedze wlasnie z martini i tak sobie wam sie zalesmile
                    • kamciamamagaby Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.02.04, 21:14
                      Hej, my mamy maxi cosi priori, nie narzekamy, jest fajny.
                      Co do jedzonka Gaba nie pije od mies. w ogóle Bebilonu pepti i zdaje mi się, że
                      to właśnie on uczulał, zniknęła skazowa skóra i zielone kupy .
                      Sniadanko sinlac 150 ml, 2 śniadanko serek danio, lub bakuś lub jogurt, kawałek
                      chlebka z masłem, lub jajecznica, parówki raczej rzadko.
                      Obiadek jak u Was podobnie, częściej 2 danie, najgorzej z warzywkami, bo
                      wychodzi na to, że Gaba na zmianę je marchewkę i brokuły, surowych warzyw nie
                      ruszy, no chyba, że pomidory, ale teraz są tak ohydne, że nie chcę jej dawać.
                      Podwieczorek owocki ze słoika, małego Hippa, świeżych nie ruszy.
                      Kolacja to znów sinlac lub kanapki z mięskiem pieczonym, serki topiony, czy
                      żółty raczej niechętnie.
                      Nie lubię dawać kanapek bo ostatnio ściąga wędlinę, a chlebka nie ruszy.
                      Pije małe ilości po 150, ale często z 5-6 razy dziennie, soki z wodą, herbatki
                      rumiankowa, owocowa, vibowit.

                      Pozdrawiamy serdecznie
                      Kamila z Gabą
    • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 28.02.04, 01:45
      Nie pamietam juz jakie problemy byly tu poruszone, ale na wszystkie tematy sie
      wypowiedzialam w postach ktore wcielo wink
      Alexandra nic nie chce jesc i pije tylko wode z sokiem. Rano daje jej Cheerios
      z mlekiem, a potem to juz jak wyjdzie (no oczywiscie daje jej obiad i przekaski
      ale ona tylko polize i wyrzuci). W niedziele skonczy 18 m-cy, wazy 10kg i
      mierzy 80cm. Z tej okazji zarezerwowalam sesje u fotografa a tu jak na zlosc
      rozbita warga i jakas czerwona prega na czole. Puzzle ma, piankowych raczej nie
      lubi, proste z figurami geom. uklada bez zastanawiania sie i juz ja nudza,
      takie z trzech elementow za to juz sprawiaja jej trudnosc (nogi owcy, glowe i
      tulow wlozy tam gdzie trzeba ale nie umie dopasowac dokladnie, zazwyczaj
      elementy wklada do gory nogami). Ma tez sztywne ksiazki z puzzlami, ale tymi
      nie zawraca sobie glowy.
      W poprzednich postach probowalam napisac ze Alexandra nie interesuje sie
      Teletubisiami, a tu prosze: kupilam jej mowiacego zoltego i przez dwa dni sie z
      nim nie rozstawala, sam program tak bardzo jej nie interesuje. Owszem dostaje
      histerii na widok slonka i ustawicznie macha Tubisiom pa pa, ale to tyle. O
      wiele bardziej lubi program Boohbaah (wersja Tubisiow dla dzieci 4-6 lat) ktory
      dla mnie jest kompletnie niezrozumialy (chociaz jedyne co mowia to "buba").
      Czytalam ze powstaje wersja Tubisiow dla najmlodszych dzieci. Ulubiona maskotka
      Alexandry jest Tygrys (z bajki o Puchatku), ktory juz nie spiewa i nie skacze,
      ma lapy wykrecone jak w przypadku najgorszego artretyzmu, ledwo sie wywinal od
      kapieli, trzeba go karmic, dawac do telefonu, wyprowadzac na spacer a nawet
      ustepowac miejsca w lozku smile
      Fotelik mamy chyba 9-13kg. Niedawno zepsul sie w nim automat do regulacji
      pasow, moj maz zadzwonil z reklamacja i przysylaja nam calkiem nowy fotelik.
      Ale i tak planujemy kupic jeszcze jeden fotelik 9-18kg angielski Britax
      Marathon (podobno do kupienia w sklepach Mothercare). I ten chyba zamontujemy
      juz przodem do kierunku jazdy, ale mam mieszane uczucia (Alexandra dotad jezdzi
      tylem).
      Co do prawa jazdy to jestem pod wrazeniem ile z Was prowadzi. Ja tez zrobilam
      prawko jeszcze w liceum, ale nigdy nie jezdzilam, a tutaj zrobilam prawo jazdy
      tylko po to aby miec jakis dokument identyfikacyjny. Tutaj jazda jest
      latwiejsza, przepisy o wiele prostsze, benzyna tansza, a autostrady szersze wink
      ale za byle stluczke mozna sie wpakowac w nielada problemy finansowe.
      Dzisiaj Alexandra byla po raz drugi u dentysty i tym razem miala fluor
      nakladany pedzelkiem. Nie wyrywala sie ale wystraszyla sie i rozplakala.
      Pouczono mnie aby myc jej zeby pasta z fluorem co drugi dzien przed snem.
      W otchlani netu przepadl post w ktorym opisywalam walentynke ktora dostalismy
      od Alexandry. Otoz moja siostra przyslala Alexandre do nas z wedlowskimi
      czekoladkami i kartka o takiej zawartosci:
      pierwsza strona: na obrazku rozneglizowana kobieta wisi przolozona przez kolana
      prawie nagiego pana, ktory poklepuje owa pania, do pokoju wchodiz
      dziewczynka "a nie mozesz jej po prostu postawic do kata?"
      druga strona (niestety nie wiem jak to dokladnie przetlumaczyc), czesciowo
      wypisana kulfonami Alexandry: "I've been bad, really bad... Mama i Tata, I love
      you " Usmialismy sie do rozpuku.
      Jago, pochwal sie w koncu czy Kajtek bedzie mial mlodszego brata czy siostre?
      Dorota, to mialas dzien pelen wrazen? Niemal jak na filmie? A u nas za tydzien
      zaczyna sie nowy sezon Sopranos i juz wiem ze niedzielne wieczory bede miec
      zmarnowane sad Moj maz jest fanem, ale przypniala mi sie znajoma ktora jest
      superfanem smile Jezdzi gdziekolwiek kreca sceny lub robia spotkania z aktorami,
      ma dziesiatki autografow a zdjeciami zapelnia nam skrzynki mailowe smile) Nawet
      probowala sie wkrecic do serialu, ale nie maja zapotrzebowania na Polki wink
      Niedawno czytalam o poltorarocznym chlopcu ktory utopil sie w wiadrze z woda w
      mieszkaniu pelnym ludzi sad A wczoraj ogladalam reportaz o angielskiej aupair
      ktora zamordowala dziecko u gospodarzy w USA. Miala wtedy 17 lat, a chlopiec
      chyba 4 m-ce. Plakal i byl marudny caly dzien, ona juz miala dosc, w kapieli
      szorstko sie z nim obchodzila, upuscila w lazience na podloge, rzucila na
      lozko, maluch zaczal sie dusic, wpadl w spiaczke. Lekarze stwierdzili ze ma
      klasyczne objawy syndromu potrzasanego dziecka. Po paru dniach rodzice podjeli
      decyzje odlaczenia urzadzen podtrzymujacych zycie. To bylo pare lat temu,
      dziewczyna dostala dozywocie (nie przyznala sie do winy), ale po apelacji tylko
      9 m-cy a dzisiaj studiuje prawo.
      I tym smutnym akcentem koncze.
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 28.02.04, 10:22
        Och Edyta Ty to zawsze coś ciekawego znajdziesz, aż strach się bać. Ale dobrze
        bo takie wieści trochę człowieka cucą.
        U nas marudna sobota. Amelka właśnie zasnęła, ale jest nie do wytrzymania -
        może spacerek ją zmieni. Nie napisałam wcześniej co pije Melka. Podajemy
        jeszcze soczki bobovity rozcieńczone oraz herbatki hippa. Potrafi tego wypić
        niezliczone ilości, aż nieraz te ilości wypitego płynu mnie niepokoją. Ostatnio
        czytałam o cukrzycy u dzieci, a my jesteśmy dziedzicznie obciążone.
        Co do jedzenia to dzisiejszy dzień do najlepszych nie należy. Wszytsko jest na
        NIE.
        W ogóle to jestem w szoku że Wasze dzieciaki tak z kubeczków piją. Mela
        najlepiej wypije z butelki przez smoczek, bo gdy dostanie w czymś innym to
        zaraz sie bawi, rozlewa, rozmazuje na sobie, na nóżkach, na blacie stolika, na
        podłodze.

        Napiszcie jakie soczki podajecie dzieciom, czy jeszcze te przeznaczone dla
        najmłodszych czy już takie dla dorosłych.
        Z chęcią też bym poczytała na temat oswojenia dziecka z odkurzaczem, bo dla
        mnie to jest horror. W ogóle nie mogę go stosować. Biegam na kolanach ze
        zmiotką, a Amelka wchodzi mi na plecy, a przeciez nie ma jak porządne
        odkurzenie sprzętem.

        Dorota ale miałaś "przygodę". Jak to ludzie potrafią się kryć. A nerwów to Ci
        nie zazdroszczę. Nawet nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Człowiek sobie
        spokojnie żyje, a za ściana ma bandytów. SZOK!!!

        Dobra idę sprzątać - zmiotką.
        • doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 28.02.04, 12:55
          Ja jak sie dowiedziala, ze beda na TVN-ie puszczali nowe odcinki Soprano
          powiedzialam: Jesli nie chcesz mezu mojej zguby satke zainstaluj mi lubysmile No
          i co srode zasiadam przed TV i delektuje sie tym filmem, E.T Twoj maz wie co
          dobre. My dzis idziemy na 2 urodziny naszego naj sasiada, a zaraz Alek
          podjedzie nowo zakupionym autem, wreszcie po 2 miesiacach beda 4 kolka..ooo juz
          trabia
          • zosia.bobas Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 28.02.04, 16:23
            Jeju Dorota, współczuję, aż trudno uwierzyć.
            Ja też się dołączam do Edytkusa- JąGą pochwal się kto i zacz jest ta fasolka smile
            Pozdrawiam serdecznie Zosia.
    • dewcia Re: bieganie 28.02.04, 19:27
      Kiedyś padło pytanie o sposób biegania naszych dzieci. Właśnie sobie
      uświadomiłam, że w zasadzie jest to dominujacy sposób poruszania się mojej
      Zuzanki, zwłaszcza jak nie jest skrępowana kombinezonem. W domu głównie biega,
      na moje oko, zupełnie bez potrzeby wink. Robi to juz w zasadzie jak dorosła
      osoba, choć przy jej niewielkiej posturce i drobnych kroczkach wygląda dość
      pociesznie. Pozdrawiam
    • trombita Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 28.02.04, 20:51
      Witajcie,
      mam problem z małą:
      napina się tak jakby chciała kupkę albo jakby ją męczył pruk, ale nigdy nic takiego z tego nie wyniknęło, i niestety oprócz napięcia ciała, zachowuje sie przerażająco, wstrzymuje oddech, rozkłada na bok ręce cała jest strasznie napięta, twarz ma taką nabrzmiałą, napięty okropnie brzuch, wygląda to koszmarnie! czy słyszałyście, zęby jakieś dziecko tak miało, że dopiero dłuższy czas po tym pojawia sie kupka, a też nie słyszę, żeby to były jakieś pruki.
      Jak zadzwoniłam i potem poszłam do pani doktor kazała obserwować.
      Do tego wszystkiego pachnie jej inczej z buzi - dość często ma przykry zapach.
      Boję sie, że mogła coś połknąć, tak mi to godzinkę temu przyszło do głowy - czytałam gdzieś, że objawem połknięcia czegoś paskudnego jest właśnie przykry zapach.
      Czy ja sie zachowuję (i mój małżonek, który prosi, żebym wam to wszytko opisała) jak hiochondryk?
      Dodam, że dziś mała wsadziła sobie jakąś małą pokrywkę od soczku do buzi i zaczęła się dusić, na szczęście udało mi się to jakoś ze spokojem wyjąć i dużej rozpaczy nie było, ale stachu się najadłam, jak zaczęła wymiotować i pojawiła się ślina z małym dodatkiem krwi.
      Dzień jednym słowem nie najlepszy.
      Byłyśmy w przedszkolu, czternastka dzieci z rodzicami to stanowczo za dużo na taką małą przestrzeń i jedną panią przedszkolankę.
      pozdrowienia i czekam na odpowiedż co myślicie o tych objawach małej.
      Umówiłam się też do neurologa ( zapytała tylko czy mała traci przy tym przytomność - bo wtedy to tylko strach mówić!, na szczęście aż tak źle nie jest).
      pozdrawiam
      mama Hani
      • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 28.02.04, 21:16
        Trombita, rzeczywiscie najlpiej jest obserwowac, dla swietego spokoju moze zrob
        jej jakies badania.
        Gaba tez czasami zaczyna oddychac gleboko i wydyma brzuch. Ale ja to bawi, ze
        tak umie. Kupki ma w normie, apetyt to wrecz genialny tfu tfu, o bolacej pupie
        przestala wspominac wiec na razie dalam spokoj z badaniami.

        Trobito ja uwazam ze kazda z nas martwi sie o kazdy niepokojacy i nietypowy
        objaw u naszych dzieci i nazywanie kogokolwiek hipohondrykiem byloby duzym
        nietaktem wink Co innego jakbysmy sobie wynajdowaly choroby u naszych dzieci na
        sile.


        Pozdr



        Marta
        • kamciamamagaby Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 29.02.04, 11:31
          Hej,
          Gaba też od dawna super szybko biega i zupełnie normalnie jak dorośli, w ogóle
          jest bardzo ruchliwa, nie usiedzi na miejscu. Muszę ją pochwalić : od miesiąca
          sama wchodzi na schody, dostawiając nogę. Od dawna też umie podskakiwać na obu
          nogach odrywając sie od ziemi, ale ona w ogóle ma chyba silne nogi, na 2 mies
          przed samodzielnym chodzeniem już stawała na nogi bez trzymanki.

          Trombita, a może Twój maluch tak się wygłupia, lub próbuje zwrócić na siebie
          uwagę? Gaba tak robi np demonstruje złość, zaciska piąstki i z grymasem na buzi
          trzęsie się, tak dla zabawy zaraz się śmieje, szczególnie jak ją przedrzeżniam.
          I na pewno nie jesteś hipochondrykiem, ja też tak mam, jak coś dzieje się z Gabą
          zaraz wyobrażam sobie "10 światów".

          Też myślę, że można już dawać dorosłe soki, ja powoli daję, rozcieńczam wodą.

          To tyle, czas brać się za obiadek. Kamila z Gabą
          • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 29.02.04, 19:06
            Tombita u nas Melka tak okazuje złość. Napina się, zaciska rączki, ząbki i sie
            trzęsie, ale ten zapach z ust to rzeczywiście wymaga obserwacji. Co do
            hipochondri to się nie martw - jesteś poprostu matką, a matki takie już są!!!
            to naturalne!!!Każda z nas zaraz inaczej patrzy na dziecko jak odstaje jego
            zachowanie od dotychczasowego.

            Musze Wam napisać co moje dzieco zgotowało mi w sobotę. Oczywiście jej poranne
            wstawanie doprowadzi nas kiedyś już sama nie wiem do czego.....to jest
            strasznie uciążliwe. No więc 5 z min, Amelka juą dawno przydreptała do naszego
            łóżka, nie chciała zasnąć więc zaczęła chodzic po sypialni, do łazienki. Ja
            jednym okiem drzemię, jednym ja obserwuję, no i po jakiś czasie moja poduszka
            głowa zostały usłane skarpetami i majtkami jej tatusia (no moje chyba też tam
            były). Całe szczęście, że to wszytsko zniosła z suszarki i wyciągnęła z komody,
            hihihi.


            Chciałam Was zapytać jak zmieniły sie Wasze domy od kiedy dzieciaki zaczęły byc
            mobilne?? Czy jakoś specjalnie je przystosowywaliście by dziecko nie robiło
            sobie krzywdy??
    • trombita Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 29.02.04, 21:20
      Jeśli chodzi o to napinanie ciałka przez małą, to dzisiaj podniosłam już alarm.
      Oczywiście, że wersją optymistyczną byłoby, gdyby się okazało to, że to ma związek z wygłupianiem się (ale najczęściej dzieje się to gdzieś w kącie, tyłem do mnie, i przychodzi ten krótki atak w środku zabawy lub budzi się z tym w środku nocy).
      Może to coś z kiszkami - ostatnio, mniej więcej w tym czasie kiedy zaczęły się te objawy, zaczęłam jej sama gotować,przestałam ją karmić jedzeniem ze słoików, a zaczęłam jej gotować sama, na kurczaku, indyku i dodawałam często warzywa mrożone. Ale nigdy nie płącze po tym, nie wygląda potem jakby ją jeszcze bolał, tylko tak jakoś natychmiastowo znika.
      Tak czy inaczej, dziś zastygła tak siedem razy, wczoraj miała jakiś taki silniejszy atak, to przekroczyło moją wytrzymałość, zaczęło mi się za bardzo kojarzyć z paraliżem. Jednym słowem dostałam histerii.
      Zadzwoniłam do pani neurolog, kazała zrobić EEG.Nie jest to prosta sprawa, bo mała musi w czasie tego badania spać. Wyniki i wizytę mam za tydzień.
      Nie ma innego wyjścia, tylko spokój teraz może mnie uratować.
      Trzymajcie kciuki, żeby okazało się, że to jakieś głupstwo.
      Dzięki - że zareagowałyście, to jakoś zawsze sie robi lżej z tymi wszystkimi wątpliwościami.
      pozdrawiam
      mama Hani
      • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 01.03.04, 08:21
        Trombita , dzis dopiero przeczytałam o twoim problemie. Faktycznie ja też chyba
        bym sie przestraszyła. Ale wydaje mi sie że to jednak może coś będzie z
        przemianą materi i jelitami. Ale dobrze że idziesz do neurologa, zawsze warto
        sprawdzić. Ja tez jak Patryk miał niecały rok byłam u neurologa. Patryk się
        zanosił i teraz robi to dalej ale w mniejszym stopniu. Płakał,przestawał nagle
        oddychać wysztywniało go i robił sie siny. Tak jest od urodzenia. Wystarczył ze
        sie leciutko uderzył albo przestraszył. Jednak neurolog pocieszył mnie że u
        niektórych dzieci to normalne, a był rekordzista który nie oddychał około 2
        minut. Dzieci zanoszace sie to tzw. terroryści szantażujący rodziców i
        zanoszeniem wymuszjący coś od nich. I to w naszym przypadku sie zgadza. Jak coś
        nie chce dać Patrykowi to potrawi tak wrzeszczeć, że albo sie zaniesie albo np.
        zwymiotuje z płaczu. ale ja sie do tego przyzwycziłam, gorzej z moim męzem i
        dziadkami.
        Pozdrawiam
        Ania
        • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 01:53
          Mam cala wielka plyte z piosenkami Fasolek (jeszcze w ciazy sciagnelam z
          Audiogalaxy), ale Alexandra zna tylko ta o myciu zebow - nie cierpi jej tak
          samo jak mycia zebow wink Najczesciej sluchamy plyt z zajec muzycznych na ktore
          chodzimy. Alexandra zna piosenki juz na tyle dobrze ze cwiczy tance i gesty ze
          swoim Tygrysem wink
          Zabezpieczenia wciaz mamy na gniazdkach (nawet tych do ktorych Alexandra nie
          dosiegnie), na kurkach kuchenki, na blacie kuchenki, na niektorych sznurach od
          zaluzji, w drzwiach dwoch pokojow mamy bramki, mielismy blokady na drzwiach z
          Ikei - odpadly, podobnie bylo z blokada na desce sedesu - odpadla, blokady na
          szafkach polamaly sie i teraz szafki maja albo bezpieczna zawartosc albo sa
          zabezpieczone zwyklymi gumkami do wlosow, mam tez blokade na drzwiczkach
          piekarnika.
          Aniamr, ja tez kupilam ubrania na wyrost. Bylam pewna ze Alexandra jest
          juz "ubrana" na przyszla zime a tu sie okazuje ze czesc ubran juz na nia
          pasuje.
          Alexandra nie boi sie ciemnosci, pod oslona mroku robi najwieksza demolke. W
          dodatku bardzo czesto mozna ja znalezc spiskujaca z kotem pod naszym lozkiem
          (ew. pod jej lozeczkiem). Dzisiaj mialam ja z glowy: rozpracowywala zapiecie
          pasow przy krzeselku i skubana rozpracowala surprised
          U nas pogoda juz wiosenna (ciekawe na jak dlugo?), slonce przygrzewa, prawie
          20oC.
          Dzieki za poltoraroczne zyczenia smile Alexandra mowi wiecej niz 30 slow, przy tej
          liczbie odechcialo mi sie je spisywac, zna tez troche angielskich.
          • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 08:26
            My także życzymy Aleksandrze wszystkiego najlepszego z okazji półtorarocznych
            urodzin. Edytkus jak ja ci zazdroszczę tej temperatury. Weszłam sobie na wasze
            zdjęcia i u was zimą to jest nawet cieplej i przyjemniej niż u nas. A twoja
            Aleksandra to wyrasta na niezłą laskę. Oj będziesz ty miała tłumy kawalerów.
            Dziewczyny jak tak czytam to wasze dzieci naprawde dużo mówią. Mój Patryk jest
            dużo w tyle z mową. Pocieszam się tym że to chłopak i moze później zacznie
            mówić. Odnosnie zabezpieczeń pochowane mam lekarstwa i wszystkie ostre rzeczy.
            Po szafkach jednak mi grzebie, ale widze że nie sprawia mu to już takiej
            przyjemności jak dawniej. Więc robi to niezbyt często. Cały czas zastanawiam
            sie nad barierką do łózka, bo już raz mi spadł w srodku nocy. wszędzie dostawia
            sobie krzesełko i włazi po meblach musimy go bardzo pilnowac. Ale kiedy jest z
            opiekunką jest grzeczniutki i nie ma głupich pomysłów. a przy moim mężu do
            dostaje juz zupełnych wariacji.
            Pozdrawiam
            Ania
            • ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 13:11
              Niech ta wiosna w końcu nadejdzie! Już naprawdę nie mogę wytrzymać tej ciapo-
              pluchy. Na okrągło piorę kurtkę Antosia, bo on na spacerach namiętnie wyszukuje
              zbiorniki wodne różnej wielkości i z uporem maniaka wrzuca tam patyki, kamienie
              i szyszki, no i próbuje sam tam wlecieć. Niech chociaż te kałuże obeschną.
              A'propos spacerków, na e-zabawach dziewczyny polecają jako miejsca spacerów
              lotnisko i muzeum wojskowe. My na razie nie byliśmy jeszcze w takich miejscach
              - czekamy na wiosnę. Ze swojej strony polecam wiejskie zagrody - zajazdy,
              stajnie itp. z różnymi gospodarskimi zwierzętami. Mój syn jest fanem zwierząt,
              szczególnie koni, jeżdżę z nim do takiej zagrody, gdzie są konie, świnie
              wietnamskie, kozy, dziki, sarny i różne ptactwo w tym drób (bażanty, perliczki
              itp.) - żeby moje miastowe dziecko zaznajomiło się trochę z rodzimą fauną.

              Jak dotąd zabezpieczenia w moim domu się sprawdzają. Mamy zatrzask na lodówkę i
              blokady szafek (z Canpolu) w kuchni i w pokoju oraz zatyczki do kontaktów
              (wtyczek). Do szuflad najlepiej nadaje się długa łyżka do butów z Ikei (spina
              wszystkie 4). Pytacie, czy jakoś specjalnie przystosowujemy dom do dziecka -
              chyba tak. Nie trzymam nic niebezpiecznego i wartościowego w zasięgu rąk Antka -
              wszystko poszło na górne półki. Mam fajną pralkę, w której wszystkie guziki i
              pokrętła są chowane w obudowie. Przez jakiś czas papier toaletowy też musiałam
              ukrywać przez ASem, bo robił z niego konfetti.

              Co do porannego wstawania. Antek musi codziennie wstawać ok. 6.30, bo jedzie z
              tatą do babci. W sobotę i niedzielę śpi do 7, maksymalnie do 8. Kładę go spać
              ok. 20-20.30.
              Pytałam Was o foteliki dlatego, że chcę kupić jeszcze jeden fotelik do drugiego
              samochodu. Obecnie w moim samochodzie jest Priori, a w służbowym męża - Safety
              Baby 0-18. Ten ostatni nie wydaje mi się dość bezpieczny, poza tym jest zbyt
              pochylony do tyłu. Dlatego chciałabym kupić nowy fotelik, taki 9-36kg. Myślałam
              o concordzie trimaxsie, ale się nim rozczarowałam. Może Wy mi coś poradzicie.

              Wprawdzie jeszcze nie kupowałam Antkowi ubrań na lato, ale zostawiłam z
              poprzedniego roku i myślę, że w niektóre koszulki i spodenki wejdzie bez
              problemu.
              • mamajuliana Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002-aniamr 02.03.04, 15:21
                Dziękuję za zaproszenie! Muszę przyznać, że częściej Was podczytuję, mam mało
                czasu i jak sie w końcu dopcham do komputera, to muszę wybierać haha smile Jak
                dobrze poszukasz to gdzieś tam wcześniej pojawiały się moje posty.
                Specjalnie poszukałam ulotki ze szczepionki Act-HIB i we wskazaniach
                terapeutycznych jest napisane, że zapobiega inwazyjnym chorobom takim jak
                zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, posocznica i zapalenie nagłośni. to może
                W czerwcu mój synek miał punkcję lędźwiową, bo lekarze podejrzewali zapalenie
                opon. Byłam przerażona, mówiłam lekarzom, że jest zaszczepiony i pochwalili mój
                wybór okazało się jednak, że szczepionka zapobiega jakiejś najgorszej wersji
                zapalenia i nawet gdyby u Julka wykryto tę chorobę to o wiele łagodniej by ją
                przeszedł. Ostatecznie okazało się, że to wstrętna angina w połączeniu z 4
                ząbkami wychodzącymi róznocześnie, ale jak widać warto było go zaszczepić.
                Pozdrawiam,
                Poprawiłam linka do zdjęć, teraz powinnaś zobaczyć jak Julasek wygląda smile
        • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 01:54

    • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 01.03.04, 03:31
      Trombita, no to trzymam kciuki zeby to jednak bylo glupstwo.
      Alexandra odkurzacza sie nie boi, przy odkurzaniu musze ja zapinac w krzeselku
      inaczej urzadza sobie rodeo. Ma nawet swoj dzieciecy dzialajacy odkurzacz, ale
      woli moj wink Jako noworodek uwielbiala zasypiac przy odkurzaczu, potem panicznie
      sie go bala, a teraz potrafi wsadzic jezyk do ssacej rury wink
      Dorota gratuluje auta, my juz wiemy czego chcemy, ale po wczorajszej wyprawie
      do trzech dealer'ow doslownie sie rozchorowalismy. Moj maz dzisiaj zostal w
      lozku, a my (ja z moja siostra) wzielysmy Alexandre nad ocean. Pogoda byla
      iscie wiosenna, myslalaysmy ze sie bedziemy swietnie bawic, a tu figa wink
      Alexandra na widok oceanu wpadla w histerie i zaczela uciekac przez piach, w
      koncu trzeba bylo wziac ja na rece i czym predzej zwiewac z plazy smile)
      Alexandra dzisiaj skonczyla poltora roku. Z tej okazji pojechalismy do
      fotografa, czekalam godzine w kolejce (pomimo wczesniej umowionej wizyty), w
      koncu gdy przyszla nasza kolej Alexandra miala dosc, zaczela plakac i ze zdjec
      nici. Moze jutro sie uda.
      Chcialam jechac do kina na Pasje ale bilety wszedzie wyprzedane. Tutaj to
      bardzo kontrowersyjny film, czy w Polsce tez sie mowi ze jest antysemicki?
      Ogladam wlasnie Oscary, jakies nudnawe w tym roku, ale Zeta-Jones chuda - ja
      tez bym tak chciala... O, wlasnie Renee Zelweger dostala jednego ,uff jak ja
      jej nie lubie surprised
      A, z nowosci. Alexandra probowala dzisiaj upiec w mikrofalowce telefon taty,
      ale w pore ja powstrzymalam. Troche pozniej uslyszalam jak sie denerwuje nie
      mogac wepchnac do mikrofalowki... biednego Tygrysa smile) Postanowilam policzyc
      ile slow zna Alexandra, ale zrezygnowalam przy trzydziestu smile Najfajniejsze
      to "kietki" (kredki) i "tatalka" (latarka). Najnowsze (z dzisiaj) to "plosie"
      (prosze). Kayak, czy jako slowa ktore zna Gaba liczysz wszystko jak leci, czy
      tylko te ktorych uzywa na co dzien? Alexandra na co dzien zna 30+, o wiele
      wiecej potrafi natychmiast powtorzyc lub pamietac przez pol dnia, ale tych nie
      licze bo wiem ze to "slownictwo tymczasowe". Na upartego moglabym jeszcze
      pochwalic sie ze Alexandra liczy do trzech, ale to tylko bezmyslne powtarzanie
      po jeden - "dwa ti". Biega juz calkiem niezle, z obcinaniem paznokci nie mam
      wiekszych problemow. Na razie tyle.
      E.T.
      • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 01.03.04, 13:19
        Trombita ja tez trzymam kciuki zeby to bylo cos banalnego. Dawaj koniecznie
        znac, jak bylo na badaniach.

        Alexandro wszystkiego naj z okazji zostania poltoraroczniakiem smile

        Edyta ze slowinikiem Gaby jest tak ze oczywiscie nie uzywa 120 slow dziennie smile
        Ale sa to slowa ktore zna i uzywa np co kilka dni. Czasem np po tygodniu
        ogladamy cos w ksiazeczce i ona to nazywa. Gaba w ogole nie powtarza po mnie,
        ona po prostu budzi sie rano i zaczyna mowic jakies nowe slowo :o Aktualnie na
        topie sa zwroty typu- puść, daś?, cionie(ciagnie), psia(pcha), stań(wstań),
        ciemo(ciemno) i kultowe nie ma. Gaba tworzy takie smieszne ciagi wyrazow na
        ksztalt zdan, ale z bardzo dowolna odmiana i bez niektorych czesci zdania.
        Np "Mama daś oala isisie tam"(Mamo wlacz mi koale ktory sie smieje na
        komputerze" wink)) Uzywa takze dosc duzo jezyka "cykanego"(jak ja go nazywam)
        czyli jezyka gestow, cmokan, burczen nasladujacych rzecz ktora chce opisac. I
        tak np "ciiii" plus palec na ustach oznacza "badz cicho", dmuchanie- suszarka,
        dmuchanie na reke-piana w wannie, cmokanie z puszczeniem buziaka "ktos sie
        caluje" itp. Gaba ma tez tendencje do zmieniania wyrazow- dodaje dziwne
        koncowki np "emimi"(Emilka), "homimi"(chomik), "panini/manini"(maliny).Ale wiem
        ze dzieci lubia eksperymentowac z jezykiem i fascynuje mnie ta jej podroz przez
        przygode z jezykiem smile

        Wczoraj mimo tej zimnicy bylysmy w Lazienkach karmic kaczki. Gaba byla
        zachwycona, nie chciala wracac, ja prawie zamarzlam.

        Pocieszam sie ze za jakies 20 dni bedziemy juz chodzic bez kurtek-oby!!!
        Czy wy tez tak czekacie na wiosne????????????? Ciepelko, dlugie spacery,
        pojscie na plac zabaw, brak kurtek, szalikow...... Kto jest ze mna????

        Co do porankow- Ania u nas nie ma az tak wczesnego wstawania, ale Gaba
        cycusiowa wstawala o 9-9.30 smile Aktualnie jest to 7.30-8 i nadal jest to dla
        mnie szokiem, bo chodze spac bardzo pozno, bo pracuje(kolo 1-2). Rano tez
        jestem posypana ksiazeczkami, chusteczkami do pupy, plastikowymi owocami, lalka
        wklada mi noge do oka wink
        Co do zabezpieczen to my wprowadzilismy sie do tego mieszkania jak bylam w 8 m-
        cu ciazy i od poczatku urzadzilismy je tak zeby bylo bezpiecznie(na ile sie
        da). Ale te raczki siegajace coraz wyzej czasem mnie przerazaja.


        Pozdr serdecznie

        Marta
    • ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 01.03.04, 11:41
      Trombita - mam nadzieję, że to nic poważnego i z czasem przejdzie.

      Dziewczyny, ale dużo napisałyście przez weekend.
      Myślałam, że mój Antoch dużo je, ale teraz wydaje mi się, że malutko.
      Rano na pierwsze śniadanie je kromkę chleba z wędliną, a na drugie kaszkę
      bobovity (z 200 ml wody) na gęsto. Ostatnio dodaję do tej kaszki 1-3 miarki
      Bebiko 3 (to w związku z niekarmieniem piersią). Ok. godz. 12 je zupę (tak ok.
      250 ml), a ok. 14 drugie danie. Właściwie na obiad je już normalne, tzn.
      dorosłe jedzenie. AS uwielbia kiszone ogórki, mógłby je jeść na okrągło. Drugie
      danie je zazwyczaj samodzielnie - widelcem. Ok. 16-17 je serek Bakusia. O 19
      kasza (taka sama jak na śniadanie). W międzyczasach Antek przegryza jakieś
      chrupki kukurydziane, cherrios (te bez miodu), jabłko, banana - nie daję mu
      prawie wcale słodyczy (na czekoladę jest uczulony). Na spacerze też lubi
      pogryzać suchą bułkę. Wypija zazwyczaj dwie butelki (Avent 250 ml z ustnikiem -
      niekapkiem), pierwsza to herbatka Hipp z dosypanym vibovitem, druga to albo
      herbatka, albo woda. Na noc przygotowuję 1/2 butelki przegotowanej wody, bo
      czasem Antkowi chce się pić. AS nie chce pić soków, może zacznę mu podawać
      Kubusia czy Smakusia?

      Właśnie wkleiłam nowe zdjęcia. Zapraszam do oglądania (choć jakość kiepska, bo
      z kamery).
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 01.03.04, 14:07
        Tombita wszyscy czekaja na wyniki badań - pisz szybciutko jak juz cos będziesz
        wiedziała!!!!!!!!!

        Marta ja się dołączam do oczekujących wiosny. Pocieszam się, że rok temu na
        koniec marca chodziliśmy już w samych sweterkach i mam taką nadzieję, że i
        teraz tak będzie. No, a przede wszystkim coraz bliżej do naszego urlopu.........

        Wiecie co, albo my za późno i niezbyt czesto dawaliśmy pić Amelkce z niekapka
        albo ona poprostu uwielbia pić ze smoczka. Są pory w ciągu dnia, że wypije z
        niekapka, ale zdecydowanie gdyby miała wybrać międzi kubkiem, a butelką ze
        smoczkiem, smoczek by wygrał!!Mi to na rękę, bo nie powylewa tak jak z kubka, a
        poranne i wieczorne mleko pewnie smakuje lepiej przez smoka, a ja mam pewność
        że je wypije.

        Wiecie co w sobotę robiłam przegląd szafy i z niepokojem stwierdziłam, że
        niektóre ubranka na lato, które zakupiłam na wyprzedaży w zeszłym roku z myslą
        o nadchodzącym lecie są już za małe!!!Wlaściwie są w sam raz ale do lata
        jeszcze sporo czasu i napewno nie będą pasować. Pewnie wylądują u mojej
        koleżanki - ma młodsza dziewczynkę.
        • dewcia Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 01.03.04, 14:28
          Jak wiosna nie nadejdzie za jakieś 3 tygodnie to ja chyba oszalejęwink, jest mi
          żle, jest mi szaro, jest mi łyso... Burczę na wszystkich, Zuzka pozbawi mnie
          praw rodzicielskich i w ogóle. Teraz jest chyba najgorzej, niby już blisko
          wiosna, ale doczekać się już nie można.
          Trombita, trzymam kciuki, w ogóle nie myślę, żeby miało to być coś złego...
          A co do zabezpieczeń, to muszę przyznać, że długo myślałam co się u nas w
          mieszkaniu zmieniło (a zmieniło sie napewno). Wszystkie potencjalnie
          niebezpieczne, albo wartościowe przedmioty staramy się trzymac poza zasięgiem
          rączek Zuzy, pomontowaliśmy zabezpieczenia w niektórych szafkach i szufladach.,
          pooklejaliśmy rogi szafek i stołów (wczoraj zdjęłam...), długo nie zakładaliśmy
          obrusa na stół, zamontowalismy zabezpieczenie na kuchenkę.
          Lecę, bo sie obudziła
          • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 01.03.04, 22:31
            Trombita, trzymam kciuki za Twoją córeczkę, żeby to nie było nic ważnego.

            Edytkusie, gratulacje! Aleksandra pięknie Ci rośnie, no a 30 słów to naprawdę
            nieźle.

            u nas po pobycie u dziadków na całe szczęście wrócił apetyt, i to w stopniu
            nieoczekiwanym dla mnie. jestem w ciężkim szoku, bo Polcia dziś od 18 zjadła 2
            miseczki zupki od babci, 1,5 parówki bez skórki, 2 kromki chlebka z serkiem
            hochland czy jak to się pisze, a teraz wycygania czekoladę jogurtową.

            zazwyczaj nie je tak dużo, ale ponieważ jest zdrowa, i świetnie się rozwija,
            nie narzekam wink))
            pije z niekapka Aventu (który przy okazji wcale nie jest niekapkiem), soczki
            przede wszystkim Gerbera. nie dajemy jej innych po przygodzie z soczkiem
            BoboVita, który zapchał jej dziurki, i strasznie wkurzył wink))

            mieszkanie jest w miarę bezpiecznie, urządzałam je, wiedząc już o ciąży.
            najgorzej sprawa wygląda z robieniem sobie herbaty, bo Polcię fascynują
            papierki z liptopna, i sięga na paluszkach po nie, a my dostajemy zawału.

            ja jestem już taka gruba, jak nie byłam w 9 miesiącu ciąży Polci, a na dodatek
            dziecko (podobno chłopiec) jest nadaktywne, tak, że dziś obudziłam się
            miotaniem całego ciała crying(( gdyby nie to, że zdaję sobie sprawę, że niedługo to
            się skończy, bo dziecko nie będzie miało miejsca na swobodne ruchy, już
            zrobiłabym cesarkę. do najmniejszych nie należę wink)) a normalnie mnie rzucało
            jakbym miała w brzuchu obcego decydujące starcie czy coś w ten deceń wink))

            pozdrawiam mocno, lecę uśpić Polcię.
            Mona
            • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 01.03.04, 23:19
              Mona jak sie jechalo?
              Ciekawe czy Milek bedzie ruchliwym dzieckiem? Jak bylam z Gaba w ciazy to
              obstawialam ze mloda bedzie mega ruchliwa, te kopniaki, non stop sie ruszala,
              hehe przeszlo jej jak sie urodzila. Ale fakt nigdy mna az tak jak opisujesz nie
              rzucala. A do maja juz rzut kamieniem wink Oj pamietam jak bylo ciezko w tych
              ostatnich miesiacach, a przeciez wtedy nie mialam drugiego malucha przy boku,
              ktorym trzeba sie bylo zajmowac. Jestes moj HERO smile)))))

              Ja tak jeszcze w temacie odkurzacza i pogody smile
              Gaba generalnie lubi odkurzanie, ale boi sie np od kilku dni przejsc obok
              odkurzacza ktory spokojnie stoi sobie w przedpokoju. Nie wejdzie tez do pokoju
              w ktorym jest ciemno(mama ciemo, tam apisi)- na polski: Mama tu jest ciemno,
              wlacz tam lampe. wink Od jakiegos czasu snia sie jej tez rozne rzeczy, przez sen
              wola ...no kogo... coz za niespodzianka...Kubusia, Krolika i Mame Kangurzyce smile
              Czasem budzi sie przerazona i wtedy wola "mammma tuuuli".

              Co do pogody to nie wiem czy zauwazylyscie, ale za trzy tygodnie minie rok od
              zalozenia tego watku i moj pierwszy post z 26 marca chyba donosi o pieknej
              pogodzie i kilkugodzinnym spacerze(pamietam bylam bez kurtki!!!!!) Oby do konca
              marca kobiety!

              Aa jeszcze temat zebow. Gabie ciagle wychodza dwie gorne czworki tzn wystaje
              juz okolo 1/2 kazdego zeba, czesc ciagle schowana a dziaslem. Nastepnie juz
              niemal przebite sa dolne czworki(obie!) i ostatnia dolna dwojka. Biedna Gabunia
              obudzila sie wczoraj w nocy i schodzi z lozka nieprzytomna. Pytam sie jej Gaba
              a dokad ty idziesz, a ona na to "Daś o o o" czyli Czy dasz mi szczoteczke do
              zebow?(caly dzien ja gryzie i szoruje te wredne dziasla sad) Malutka, tak mi jej
              szkoda.


              Jeszcze mam jedno pytanie czy Wasze dzieci tez tak kochaja Fasolki? Ja mam ich
              juz dosc, szczegolnie ze Gaba upodobala sobie tylko trzy piosenki "Myj
              zeby", "Mydlo wszystko umyje" i "Domowa piosenke"(wiadomo jest pies i chomik).
              Ale jak slucham ich pierwsze piec razy w ciagu dnia to nawet jest zabawnie bo
              Gaba stosuje do nich taka dziwna odmiane ni to spiew ni to mowienie. Spiewa
              sobie o-o-o, dodaje do "a ja w domu mam" Gaba:homimi "kota, rybki oraz"
              Gaba "łała" wink)) A przy mydle pokazuje na uszy i szyje i "spiewa" jak "tiaty"
              na lace. Przy dwudziestym razie przestaje mnie to bawic wink) I skad ten pociag
              do piosenek propagandowych wink?


              Pozdr uciekajac jak sie da przed praca wink

              Marta
              • zosia.bobas Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 05:42
                Trombitko ja też trzymam mocno kciuki, napisz szybko jak wyniki.
                Moja JUla wstaje 6-6.30 regularnie smile nie pamiętam już kiedy spałam dłużej.
                Ale za to o 20 już spokojniutko kima.
                Mamomono ucałuj ode mnie Tą(tego) Marsjankę. Moja w brzuchu była baaaaardzo
                spokojna przekęcała się z boku na bok o tych samych porach, pogibała nóżkami i
                spała dalej. A teraz ... lata po całym mieszkaniu, że ho,ho. Potrafi jednak też
                posiedzieć spokojnie jak czyta książki, albo układa klocki. Ostatnio wyjęłam
                znowu kuchenkę (schowałam jakiś miesiąc temu bo wogóle nią się nie bawiła) i
                jest jak nowa. Julka szaleje w piekarniku, który stał się mikrofalówką i
                podgrzewa nam wszystko z odpowiednim żyżeniem.
                Julcia jest taka pocieszna w swoich przemowach, że zrywamy boki z mężem. Fajno
                jest, ju sobie wyobrażam jak zaczną nas zarzucać pytaniam typu "a dlaczego?".
                NO szykuję się do pracy, JUla już się zaczęłą kręcić, pewnie równo o 6
                zaalarmuje. Zosia.
                • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 08:12
                  Ale wspomienia brzuszkowe..... Amelka w brzuchu była raz bardziej raz mniej
                  ruchliwa, ale za to miała ciągle mega czkawkę. Śmieszne to było, bo brzuszek
                  tak regularnie podskakiwał. Pozostało jej to do czasu niemowlecego.

                  Oj moja Melcia pobija chyba wszystkie dzieciaki we wstawaniu. Często jest to
                  już przed 5 rano - brrrrrrr!!!!

                  Pytam się o zmiany w domu a sama nic na ten temet nie pisze. U nas były
                  naklejane rogi, które dziecko samo poodklejało, barierka na schodach (wielka
                  improwizacja taty, bo mamy nietypowe rozmiary, na które nie produkują
                  gotowych), no i ostatnio blokady na szafki w łazienkach (ze względu na wielką
                  miłość Melki do kosmetyków i wszelkiego rodzaju chemikali).

                  My również okresowo zmieniamy zabawki Melci. Za każdym razem gdy znowu je
                  zobaczy to jest bardzo nią zainteresowana.

                  Marta u nas nie ma takiego szału na fasolki, bo poprostu ich nie słuchamy u nas
                  jest teletubisiomania - nawet gdy nie ma ich w tv to Melka chodzi tupie i mówi
                  tu, tu (tup, tup), no i jeszcze innych charakterystycznych rzeczy dla
                  tanczących misiów.

                  Wiecie co, nas 10 marca czeka ostatnia przypominająca dawka szczepienia przeciw
                  HIB. I się tak zastanawiam czy jej nie przełożyć na tydzien później, bo chcę
                  wyjechać w weekend po szczepieniu i boję się by to się nie skonczyło jakąś
                  infekcją jak ostatnio po Priorix-ie. Myslałam też by zrobic to jutro, ale mój
                  mąż jest zainfekowany i to poważnie więc i tak jesteśmy teraz w grupie ryzyka
                  grypowego, a szczepienie + chroma taty może sie równać chroba Melki. I tak
                  teraz chodzę podenerwowana by nie złapał nic od taty.

                  Marta szczepiłaś już Gabę na ospę?? A co myślicie o szczepieniach na SEPSĘ -
                  tyle się o tym mówi. Wczoraj nawet rozmawiałyśmy z babcią Amelki na ten temat i
                  sama nie wiem co robić - czy was też dopadła ta panika??
                  • mamajuliana Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 09:25
                    Cześć! Skoro zaszczepiłaś Amelkę na HIBa to nie powinnaś się martwić o sepsę,
                    bo z tego, co pamiętam chroniła także przed posocznicą, pozdrawiam
                    • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 09:35
                      Cześc Aniu!! Jesteś tu nowa czy tylko nas podczytujesz?? Miło by było gdybyś
                      sie włączyła do naszych pogaduszek. Dziekuję, za wiadomość o szczepionce.
                      Chciałam zobaczyc zdjęcia Twego szkraba, ale z linkiem coś nie tak, jakaś
                      gazetowa strona wchodzi.
                    • anetapc Szczepienie na SEPSĘ........... 02.03.04, 09:40
                      Cześć dziewczyny!

                      Wiecie, że ten temat jest dla mnie bardzo ważny. Gdy zachorował Aluś
                      dowiedziałyśmy się, że jest taka szczepionka. Rodzice malucha od razu zapytali
                      o nią lekarzy z Erki. Podobno ta szczepionka jest tylko na jeden rodzaj
                      bakterii. Natomiast sepsę może wywołać jeszcze kilkanaście innych, więc... Nie
                      wiem, czy warto... Same musicie podjąć decyzję.

                      Z tym szczepieniem na HIB, to słyszałam znów, że owszem jest na zapalenie opon
                      mózgowych (prawie zawsze występuje przy posocznicy), ale dotyczy tylko
                      zapalenia po ukąszeniu przez kleszcza. Nie wiem, czy to prawda, ale tak
                      słyszałam... Ostatnia dawka będzie u nas dopiero w lipcu, a najbliższe
                      szczepienie w kwietniu. Wtedy postaram się dowiedzieć więcej na ten temat.
                      Chyba, że Wy wiecie coś więcej, to dajcie znać.
                      • anetapc Re: Szczepienie na SEPSĘ........... 02.03.04, 15:35
                        To jeszcze raz ja. Jeśli macie ochotę zamieściłam właśnie link do strony ze
                        zdjęciami Alusia. Dwa ostatnie są zrobione już po chorobie. Dopiero dziś je
                        zamieściłyśmy, więc jeszcze nie wszystkie mogą być widoczne. Moderator jeszcze
                        nad nimi pracujewink))
                        • oj2002 Re: Szczepienie na SEPSĘ........... 02.03.04, 17:22
                          Ale Wy produktywne jestesciesmile
                          Jeszcze w sprawie fotelika - mamy RömerKing do 18 kg - wybor meza w ramach
                          testowanie niemieckich produktow i wiary w przeprowadzone testy. Musze
                          przyznac, ze fotelik slicznie wyglada, a plusem sa pasy, ktore dopasowuja sie
                          zdecydowanie lepiej niz w naszym poprzednim Chicco.
                          Jezeli chodzi o jedzenie, to zaczynam sie zastanawiac, czy na pewno sie nie
                          rozleniwilamwink Oliverek (89 cm i 13,8 kg) wypija po przebudzeniu 210 ml mleka
                          Bebilon (babcia nam z Polski przywiozlasmile), po pol godzinie zjada 1-2 kanapki
                          z maslem i wedlina. Czasami k. 11 przynosi jogurt zeby go nakarmic, ale z
                          reguly czeka do obiadu i zjada (tu az mi wstyd) sloiczek Hippa. Na
                          usprawiedliwienie dodam, ze jest tu tych sloiczkow niesamowity wybor. Po
                          poludniu zjada jakies owoce i cos z pieczywa. Wieczorem podjada czasami cos z
                          naszych talerzy, ale chyba nie moge uznac tego jako posilku i konczy dzien 210
                          ml mleka. W ciagu dnia wypija dodatkowo ok 500 ml soczkow albo herbatek!
                          Nie chce ukladac puzzlisad Uwielbia je rozkladac, kiedy ktos je ulozy.
                          A teraz ten smutny temat: sepsa. Nie wiem, czy pamietacie, ale moj Oloverek
                          przechodzil sepse w wieku 2 miesiecy. Naszym szczesciem bylo to, ze wyjatkowo
                          szybko (w ciagu godziny od pojawienia sie pierwszych plamek na twarzy - zatory
                          bakteryjne) dotarlismy do szpitala i dostal antybiotyk. Przezylismy jednak
                          koszmar (abstrahujac od tragicznych warunkow w szpitalu, w ktorym spedzilismy
                          ponad dwa tygodnie) i do tej pory zaczynam plakac na jakakolwiek wzmianke o
                          sepsie. Przyczyna nigdy nie zostala ustalona.
                          Marta - dopiero teraz dotarlam do Twojego posta, w ktorym proponowalas mi
                          wsparcie na priva. Dzieki. Na pewno sie odezwe.
                          Aha, kupilismy Oliverkowi taki rowerek na trzech kolkach (bo ulwielbial jezdzic
                          na samochodzie), ale chyba jeszcze za wczesnie na pedalkisad
                          Czy znowu zmienili cos w sprawie zalaczania zdjec?!?sad( przeciez ja nigdy nie
                          nadrobie zalegloscisad
                          Pozdrawiam Was serdecznie,
                          Magda - Mama oliverka
                        • aniamr Re: Szczepienie na SEPSĘ........... 02.03.04, 18:47
                          Aneta ogladałam zdjęcia Alusia - sliczny chłopaczek. Nie wiedziałam (albo mi
                          umknęło), że jest on z Trzebinicy. Mam tak rodzinę i wielokrotnie tam bywałam.
                  • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 21:01
                    "Sepsę może wywołać każda bakteria, no i człowiek nie zaraża się nią jak grypą.
                    W tym zakażeniu meningokokami dochodzi do zarażenia głównie przez osoby o
                    obniżonej odporności.
                    Sepsa to objaw towarzyszący infekcji, stanowi zapalnemu, to ogólna odpowiedź
                    org. na zakażenie. Sepsa to nie choroba, to objaw, nie zaraża się nią tak jak
                    ospą, odrą, rożyczką. Owszem można się zarazić bakterią, która wywołuje
                    infekcje, ale to czy dojdzie do sepsy jest zdeterminowane wieloma czynnikami,
                    zwłaszcza odporności osobniczą. To, że zarazisz się czynnikiem patogennym,
                    który u innego osobnika wywołał sepsę nie oznacza wcale, że i u ciebie pojawi
                    się posocznica."

                    Skopiowalam to z forum maluchy, pomyslalam ze i Was moze to zainteresowac.
    • trombita Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 19:28
      Dziewczyny dzięki! Czekają na małą badania - jutro o 21 EEG, a następnego dnia w czwartek o 19.00 idziemy do neurologa. I wtedy może czegoś się dowiemy.
      Przyspieszyłam uprosiłąm lekarzy jeszcze raz o przyspieszenie terminu po dzisiejszym ataku, zesztywniały jej przy niem oprócz brzuszka całe rączki.
      Oczywiście dostałam histerii. Zadzwoniłam, czy jak się zdarzy jeszcze raz to mam wzywać pogotowie i czy to jest bardzo niebezpieczne. Pani doktór powiedziała, że na pogotowiu to zrobią jej punkcję, mogą być zakażenia, itp. Lepiej przeczekać, poczekać na wyniki.
      Jednym słowem dzięki, że trzymacie kciuki. Dam znać w czwartek.
      pozdrawiam
      mama Hani
      • zosia.bobas Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 21:06
        Trombitko mocno trzymam kciuki i modlę się za malutką. Super, że przyspieszyłaś
        to badanie, mam nadzieję że jutro przyniesie same dobre wiedomości.
        Zosia z Juleczką.
      • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 21:20
        Trombita trzymamy mocno kciuki jutro!!!! Ciagle o Was mysle i wysylam pozytywne
        fluidy. Wyobrazam sobie jak sie denerwujesz sad

        My dzis spedzilysmy dzien z Emilka i Ola, ja juz nie moge z ta pogoda. Popsul
        mi sie termometr w samochodzie i pokazuje 23 stopnie wink Nawet auto ma juz
        dosyc winkA Gaba wszedzie wypatruje balawanow. Dzis w Uszatku byl balwan,
        poryczala sie jak sie bajka skonczyla. Potem byl Zwirek i Muchomorek i dziecko
        oszalalo bo stwierdzila ze to tez balwany(czyli wg jej jezyka bania).
        Czy zauwazylyscie jakie w Uszatku sa tkaniny i ubrania? Cudo- klasyka- wczesne
        lata osiemdziesiate wink

        Tak jeszcze w temacie sepsy. Dziewczyny lekarki uspokajaja, ze sepsa zawsze
        byla, a teraz jest to po prostu bardziej naglosnione przez media. Ale mnie to
        jakos srednio pociesza. Na pewno wazne jest jak najbardziej dbac o odpornosc
        naszych maluchow.

        Napiszcie cos wiecej o tej szczepionce..ja generalnie jestem za szczepionkami.
        Aniu szczepic na ospe bedziemy sie chyba w tym lub nastepnym miesiacu, musze
        sie jeszcze skonsultowac z pediatra.

        Pozdr


        Marta
        • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.03.04, 23:58
          Trombita,my tez ciepło o Was myślimy. bardzo dobrze się stało, że
          przyspieszyłaś badanie, bo nie można w spokoju obserwować niepokojących objawów.

          Marta, dzięki za wsparcie, tego mi trzeba. ja już ledwo się budzę do życia, a
          już myślę, kiedy się położę wink)) w Lublinie w weekend, to jakies
          nieporozumienie, może widziałyście w tv, normalnie jak na zesłaniu jakimś.
          ponieważ nie zapowiadano zmiany pogody, Rodzice nas wypchęli z pryzmy do połowy
          naszych drzwi samochodowych, i w rekordowym, jak na te warunki, czasie 3
          godzin, dotarliśmy do Warszawy. ale takiej zimy jak tam to dawno nie widziałam.

          Polcia nauczyła się świadomie odmawiać. a poza wszystkim ma absolutną fazę na
          mamę, aż trochę mnie to rozczula, a trochę zdumiewa. Paweł jest dużo lepszym
          ojcem niż ja mamą, ciekawszym kompanem, bardziej pomysłowym, żywiołowym, no i
          przede wszystkim żwawszym. moje dziecko jak tylko wychodzę z pokoju, krzyczy:
          mama! zasypia wtulona w zagięcie mojego łokcia, i często w nocy przebudza,
          szukając tej swojej kryjówki. dziś jak zasypiała, mówię do niej: idź, tata cię
          przytuli, na co to moje małe kręci główką energicznie: nie, nie, nie wink))

          poza tym w nocy pije ponad butelkę soczku gerbera. często zdarza się nam
          dolewać w nocy do pustego. aż mnie to trochę martwi, bo to jakieś dziwne.

          Polcia nazywa też nasze psy. na Jodę woła Doda, a na Dziabę: Baba. zabawne.
          wspominałam już, że wszystkie Teletubisie odróżnia po imieniu, Po i Lalę nazywa
          właściwie. śpiewa jak Po" pati pati pati Po (w polciowej wersji: pata, pata,
          pata po wink)))

          a o szczepionkach to ja niewiele wiem. z chęcią za to czegoś się od Was dowiem.

          jeszcze raz trzymam kciuki za Trombitę z córeczką. życzę Wam wszystkiego
          najlepszego.

          pozdrawiamy mocno
          MY
    • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 01:03
      no i obudziło się to moje małe, z głośnym płaczem: mama. czy to jakiś lęk
      dziecięcy czy co? nie mogłam jej zostawić, bo co przysnęła, a ja cichaczem tu,
      to ona: mama. praktycznie całą noc śpimy przytulone, tata ma przez to więcej
      miejsca dla siebie wink))

      trochę to dla mnie za dziwne. czekam na wnikliwą analizę psychologiczną wink)))
      Mona
      • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 02:54
        mamamona napisała:

        >
        > trochę to dla mnie za dziwne. czekam na wnikliwą analizę psychologiczną wink)))

        Ja tez poprosze o madre wyjasnienie. Bylysmy dzisiaj u innego fotografa i
        historia sie powtorzyla - natychmiastowy placz i zero zdjec, trzeci raz juz
        probowac nie bede. Nie rozumiem co sie stalo, u dentysty placz, u fotografa
        tez, ocean - morze lez, ja wychodze z domu - placz, jeszcze kilka dni temu nie
        bylo takiego problemu. W wozku siedziec nie chce, ale przechodzi najwyzej kilka
        metrow po czym chce na rece, w domu tez musi robic to co ja, siedziec u mnie na
        kolanach gdy tylko siadam przy stole.
        • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 07:59
          No i wcięło mi długi post!! Spróbuje go odtworzyć.

          Marta dzięki za cytat odnośnie sepsy. Rzeczywiście media przyczyniają się do
          paniki szczególnie wśród matek. Ta choroba była, ale jak człowiek nie jest
          świadomy zagrożenia to w ogóle się tym nie przejmuje.

          Co do napadów płaczu to my to przerabiamy od dawna. Koniec bajki – płacz,
          zejście z krzesełka płacz, niemożność zrobienia czegoś – płacz, i to taki z
          wielkimi łezkami jak groch. Nie wiem, czym to może być spowodowane, może nasze
          dzieciaki nas sprawdzają, bo wiedzą, że ich płacz wzbudza w nas inne zachowanie
          do nich i mogą nim wiele zdziałać. Ja nieraz na ten płacz się nabiorę lub dla
          świętego spokoju robię to, co chce, ale ostatnio już przybrałam inna postawę i
          zaczynam się jemu przeciwstawiać – efekt często zaraz ustępuje.
          W ogóle zauważyłam, że moje dziecko ma zapędy aktorskie. Udaje, że płacze, robi
          minę jakby płakała, trze oczka, udaje, że łka przez łzy – tylko oczy ją
          zdradzają, bo nie ma łez i się śmieją. Jest to tak komiczne, że sama głośno się
          z tego śmieję.

          Co do tulenia to u nas to samo. Gdy tylko przyjdę z pracy i zostajemy sam na
          sam to albo Amelka jest przyklejona do mojej nogi, albo chodzi za mną jak cień
          i co chwila się przytula. Uwielbia nasze popołudniowe wygłupy i sama do nich
          prowokuje.
          Z zasypianiem nie mam takiego problemu. U nas to jest tak: kąpiel, paciorek (tu
          musze się pochwalić Amelka umie ładnie zrobić amen i prawie już się sama żegna,
          wie gdzie wisi bozia i na czas modlitwy siedzi skupiona i patrzy się na nią),
          butelka i wychodzę z pokoju. Ona albo zaraz przewraca się bok i zasypia, albo
          jeszcze się poprzewraca, pośpiewa i zasypia sama. Pod tym względem mamy złote
          dziecko, aż czasem sama bym się do mniej przytuliła……

          Co do chęci bycia na rękach czy kolanach to jak tylko zobaczy, że zasiadamy do
          stołu zaraz się nam na kolana pcha. A jak gotuję to właśnie w danym momencie
          odczuwa potrzebę bycia na moich rączkach. Ja to rozwiązuję tak, że wkładam ją
          do krzesełka i ciągam ją za sobą by widział co ja robię, ale już większe
          gotowanie pozostawiam na czas gdy zaśnie…..
          • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 09:00
            Cześć dziewczyny!

            Aniu, Sylwia i Alek są z Oleśnicy (taj jak my). Ona tylko rodziła w szpitalu w
            Trzebnicy, bo ten nasz... Szkoda gadać!

            Trombita, trzymamy kciuki!!! Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy...
            Czekamy na wieści jeszcze w czwartek (jeśli Ci się uda).

            Karol ma napady płaczu głównie u lekarza. Gdy ten wstanie tylko zza biurka, to
            moje dziecko tak strasznie płacze... Najgorsze dla niego jest oczywiście
            zaglądanie do buzi, ale osłuchiwanie serduszka i uszy - straszny płacz. Aż mnie
            ciarki przechodzą na myśl o kwietniowym szczepieniu. Wcześniej tego nie było.
            Tak się dzieje mniej więcej od czasu, gdy skończył rok.

            Z tą nagonką medialną na sepsę macie rację. Nie wiem, czy pamiętacie historie o
            pogryzieniach przez psy. Teraz ucichło. Ale to oczywiście nie znaczy wcale, że
            nie ma już takich wypadków... Z jednej strony to dobrze, że media uświadamiają
            nam zagrożenia, ale czasem jest to już przesadą. Sylwia oglądała jakiś program
            o ostatnich przypadkach posocznicy. Wiecie, że na tej wyspie (ostatnio zmarł
            tam 16 letni chłopak na posocznicę) mieszkańcy chcieli pozbyć się rodziców tego
            chłopca, bojąc się "zarazy"?!?!?!?sad( Straszne. Dobrze, że u nas w Oleśnicy
            mało osób wie, że moja Sylwia też to przechodziła. Jeszcze ktoś by ją chciał
            zmusić do wyprowadzenia się z miasta?!?!?sad((

            Fotelik - my mamy Polskiej firmy "Deltim". Jest od 9 - 36kg (ta waga górna -
            nie jestem jej pewna). Jest na trzy okresy. 9-18kg; 18-28kg i powyżej. Pierwsza
            część jest fotelikiem na metalowym stelażu z możliwością odchylenia na czas snu
            dziecka. Wyglądem przypomina wtedy nosidło dla niemowląt. Następna część -
            demontuje się część stelaża metalowego i jest zwykły fotelik. Ostatnia część -
            demontuje się oparcie i zostaje samo siedzisko. Zapłaciliśmy za niego 400zł.
            Narazie jesteśmy zadowoleni. Nie potrafię powiedzieć na ile jest uciążliwy w
            montażu, bo zawsze robi to mój mąż. Poza tym montuje go raz na jakiś czas, bo
            wozimy go stale w samochodzie.

            To chyba tyle. Jak coś jeszcze sobie przypomnę, to skrobnę...
            • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 09:47
              nie, nie, nie, ale tu nie chodzi o przytulanie (zawsze było), czy napady płaczu
              (bo u nas nie ma), tylko jakiś taki lęk, że mama zniknie czy co>?

              paranoiczne wzywanie mamy jak tylko znika z zakresu pola widzenia.

              trochę to dla mnie niezrozumiałe, bo ja zawsze byłam mamą przytulającą (już
              pisałam w odróżnieniu od pomysłowego, energicznego taty).

              ale teraz to jakieś chrobliwe. jak znam życie, to pewnie jeden z
              tych "naturalnych etapów rozwoju "wink)), ale jakiś taki straszny.

              nadmienię, że do taty wcale nie chce się już przytulać, a on znów ma więcej
              cierpliwości, i takiego wewnętrznego opanowania. ja jestem nerwus, i ze wstydem
              przyznam, że zdaża mi się nawet krzyknąc na Polcię.

              pozdrawiam
              Mona
              • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 10:34
                Mona a taki płacz czy skomlenie w monencie gdy straci mnie z oczu to też jest u
                nas - mam nadziję, że to normalne i minie. Choć jak rano wychodzę to zbytnio
                nie tragizuje....
              • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 12:47
                Dziewczyny wszystkie problemy mozna podumowac jednym zdaniem, to po prostu taki
                wiek. Nasze maluchy beda rozedrgane psychicznie, niepewne, pojawiaja sie leki,
                odkrywaja wlasne ja i wlasna wole, co z jednej strony jest fascynujace a z
                drugiej przerazajace(zarowno dla nich jak i dla nas, tylko z innych powodow wink).

                Gaba coraz czesciej miewa leki, ale nie nocne tylko w ciagu dnia. Eskaluje
                problem z odkurzaczem(boi sie go jak gdzies stoi wylaczony, jak odkurzam jest
                spoko, buczy razem z nim), boi sie facetow, boi sie ciemnosci i
                niespodziewanych dzwiekow.
                Od kilku dni jest jazda na mame, tylko mama moze ubrac, tyko mama moze nakarmic
                itp. Gaba generalnie zawsze byla bardzo czula na punkcie mojego znikania, ale
                byl juz lepszy okres kiedy to bez problemu moglam pojsc sama do lazienki. Teraz
                znow jest okres uwieszenia u nogi.

                Czytalam ze okres separacji od matki od calkowitej jednosci do dwoch odrebnych
                osob przebiega falowo i dziecko raz kurczliwie lapie sie mamy, innym razem jest
                wrazenie jakby sie oddalalo. Ale proces usamodzielniania postepuje, choc czasem
                moze nam sie wydawac, ze nasze dziecko wraca do etapu leku osmego miesiaca. Ono
                wraca po kolejna dawke zapewnienia ze mama jest i bedzie kiedy bedzie jej
                potrzebowac. I po tym okresie ktory niewatpliwie jest czasem bardzo meczacy,
                znow bedzie ok. Moge Wam wiecej napisac, co pisza w moich madrych
                psychologicznych tekstach, jak macie ochote wink Oczywiscie jest to jedna ze
                szkol. Ja wybieram autorow, ktorych teorie w jakis sposob pokrywaja sie z moim
                wyobrazeniem o sprawie.

                A tak z innej beczki to jestem juz tak przybita ze nie wiem czy doczekam tej
                wiosy. wink Niby jest slonce, ale ja potrzebuje wyjsc na dwor bez kurtki,otworzyc
                okna, balkon. Chce cieplaaaaaaaaaaaaa!!!
                Wykrzykniki wygladaja tak jakbym krzyknela...nawet na to nie mam ochoty sad Co
                za marazm i degrengolada(jak mowila pani od filozofii)wink
                Ktos ma moze porady co mam zrobic zeby sie poczuc lepiej? No i mam okres, wiec
                jak mowia faceci- to wszystko tlumaczy wink



                Pozdr


                Marta
                • doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 13:14
                  idź do solarium, takie par eminut w ciepelu, slonku.... oderwaniu...
                  mysleniu.... ja to uwielbiam, choc ju znie opamietam kiedy ostatnio bylam
        • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 09:49
          Trombito my takze trzymamy kciuki i życzymy wam abyście z uśmiechem na twarzy
          wyszły z badań i od lekarza. Jesteśmy z tobą i czekamy na wyniki.
          A teraz odnosnie płaczu i wymuszania. własnie wczoraj opiekunka powiedziała mi
          że nie daje sobie już rady z Patrykiem, bo on jak coś chce to musi to dostać.
          Walka była o żelazko. Dzień wcześniej mój "mądry" mąż dał małemu je do zabawy i
          on nauczył się psokać z niego wodą. Niestety nie było mnie wtedy w domu. I
          wczoraj usilnie chciał robić to samo z oipkunką, ona mu nie dało wiec Patryk
          połążył sie na ziemie i krzyczał w niebogłosy. dzięki Bogu nie uległa. No ale
          niestety co zrobić z takim "baranem" tatusiem który na wszytsko pozwla
          synkowi.Tłumaczenie niestety nie pomaga.
          Ania
          • doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 11:02
            ufff z okazji chorowania i siedzenia w domu wreszcie mialam czas na
            przeczytanie zaleglych postow, jestescie dziewczyny plodne w sensie doslownum i
            przenosnismile U nas faza cudowania, a to chodzi z zamknietymi oczami (jak jest
            niepewna gruntu to podglada), chodzi do tylu, mruga oczami lub robi inne dziwne
            miny, eksperymentuje glosem itp. Pokazuje palcem na rozne rzeczy i pyta sie co
            to jest slowem "to" lub "tej". Zauwazylam, ze jak jej mowie co to jest to
            powtarza pierwsze dwie litery, ostatnio ciagle chodzi i mowi "ba" (balon)
            i "ty" (tygrysek). Od poniedzialku moje dziecko znowu jest u babci (tesciowej),
            pozegnalam z placzem i wielkim bukietem opiekunke, ale zalatwilam jej, ze od
            kwietnia bedzie bawic naszego malutkiego sasiada Jedrusia. No to ide w ciszy i
            spokoju polezec w wyrku i sie kurowac....cisza czasami jest pieknasmile
    • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 14:09
      Ja pocieszam sie jedynie tym ze w taką pogodę mogę jechać na narty. U nas w
      Kielcach pogoda typowo górska. Na nartach zupełnie się odprężam. Ale tez już
      chce wiosny.
      A byłam ostanio w sklepie z kurtkami Wójcik. I byłam w szoku bo kolekcja
      wiosenne już się u nas kończy. Jeszcze w przyszłym tygodniu ma przyjść ostatnia
      tura i koniec. Ceny też mnie zszokowały, myślałam że jak polskie to tanie a tu
      trzeba wyskoczyć ze stówki. Niestety u nas nie ma duzego wyboru jeśli chodzi o
      kurtki . A i tak wszystko jest powyżej 100 zł.
      Pozdrawiam
      Ania
      • zosia.bobas Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 03.03.04, 17:07
        Cześć babeczki,
        Julcia też częściej niż zwykle tuli się do mnie, dziś nad ranem obudziła się z
        płaczem więc wzięłam ją do siebie i pospałyśmy jeszcze godzinę wtulone w siebie
        (ku mojej radości). Co prawda Julka zajęła całą poduszkę a ja skuliłam się na
        brzegu łóżka smile
        Czasem się buntuje i patrzy na nasze reakcje. Może troszkę spokojniej, ale
        zobaczymy jak będzie dalej wink
        Podpisuję się obiema rękami pod tym co napisała Marta. A dodam jeszcze daleko
        idącą fantazję, że może mała chce mieć w tych ostatnich miesiącach mamę
        bliziutko przy sobie bo wyczuwa, że niedługo w domku będzie jeszcze jedna
        maleńka istotka. Ale jak mówię to fantazje ściętej głowy.
        Julcia też eksperymentuje z głosem, bawi się że jest kotem albo psem, a dziś
        zaskoczyła mnie dziwnymi pomrukami i wzdychaniem, jak jadła biszkopta. Potem
        jeszcze udawała, że je dalej choć talerz był pusty, śmiała się przy tym
        baaardzo zadowolona z siebie. Nic tylko rozwija się wyobraźnia smile
        Dziś byłam w Smyku. Po zakupach, które przebiegały baardzo szybko bo JUla
        latała między regałami z okrzykami zachwytu :-0 skorzystałyśmy z tego kącika do
        zabawy. Jula strasznie wpatruje się w dzieciaki i naśladuje je. Jedno dziecko
        ryczało w niebogłosy. Mała cały czas pokazywala rączką i patrzyła z żałością
        pokazując mimiką, że płacze. A przy wyjściu zaczęła tak samo popłakiwać, na
        szczęście trwało to kilka sekund.
        MUszę jej kupić jakieś małe plastikowe krzesełko, bo jak tylko zobaczy coś do
        siedzenia w rozmiarze maluchowym to musi wypróbować.Rozpiera się wtedy i patrzy
        dumnie jak paw. Ma jedynie takie drewniane ale kojarzy je tylko z jedzeniem.
        Hmmmm, mówicie solarium na poprawę humoru...chyba spróbuję.....
        Pozdrawiam serdecznie Zosia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka