Dodaj do ulubionych

Do rybinek17

12.01.07, 10:55
Ja też rodziłam w krakowie na siemiradzkiego i też 3 maja, tyle że o 20:50,
ale byłam tam już o 6:30
Obserwuj wątek
    • vanilia25 Re: Do rybinek17 12.01.07, 19:34
      Przepraszam ze czytam, ale Rybinka tu juz dawno nie bylo, a nawet bardzo dawno.
      Tez rodzilam na siemiradzkiego ale 15maja. Pozdrawiam
      A myslalam ze same z Rybinkiem jestesmy.
      • linka4 Re: Do rybinek17 12.01.07, 20:35
        Była, była 10 stycznia w poście o dzieciach z 3 maja.A jak Twoja opinia o
        szpitalu, bo ja zadowolona nie jestem
        • vanilia25 Re: Do rybinek17 12.01.07, 23:46
          A no widzisz to jakos przeoczylam, zreszta w natloku postow czesto mi sie to
          zdarza i pracy w domu- hihi.
          A wiesz ja zadowolona jestem. Ale dla mnie to nie byla nowosc ten szpital,
          wylezalam sie tam na patologi w ciazy dwa razy i to po kilka tygodni, wiec juz
          tam w miare znalam personel itp. Ale pomimo tego gdy przyjechalam w bolach
          masakra i krzyczalam zeby mnie zabili bo nie wytrzymam bolu to kazala mi wredna
          pipaczekac na parterze bo miala cos tam jeszcze zrobic zanimm biurokracje ze
          mna spisala. Ale to tylko ta franca byla.
          A dlaczego mowisz -nie?
          Pozdrawiam
          • linka4 Re: Do rybinek17 13.01.07, 12:21
            Rodziłam z mężem .Na początku nas potraktowali jak rozkapryszone dzieci,potem
            jak położna zobaczyła że z nami zero problemów to o mnie zapomniala i
            przychodziła co 3 godz(rodziłam15).Mogłam siędrzeć to by o mnie pamięteła ale
            ja byłam cicho,chociaż bardzo cierpiałam,ale co ona by mi pomogła?Znieczulenia
            i tak nie chciałam.No ale jakoś ten poród przeszłam.Ur w środę,wyszłam ze
            szpitala w sobotę,a we wtorek miałam kontrolę.Przyjechałam tam z wysoką
            gorączką bo miałam nawał pokarmu a ten ich tępy ordynator zbadał mnie i
            stwierdził że muszę zostać w szpitalu bo odchody mi pomału
            spływają,prawdopodobnie coś się przytkało i mam zakażenie.Ja powiedziałam że
            absolutnie nie zostanę bo mam dziecko w domu a on mnie zaczął straszyć
            sepsą.Ale zamiast mi zrobić od razu USG to oni chcieli mnie podłączyć pod
            kroplówkę z antybiotykiem o 15:00 a USG robić wieczorem>No i mąż by mnie tam
            zostawił ale się zaparłam.Na drugi dzień poszlam do pani ginekolog,wszystko
            opowiedziałam i poprosiłam o USG,a ona mi się kazała rozebrać i powiedziała że
            jak jest zakażenie to okropnie śmierdzi i rzeczywiście USG nic nie wykazało a
            mi gorączka minęła.Jak bym spotkała tego ordynatora to bym mu na buty napluła.
            • rybinek17 Re: Jestem, jestem!!!!!!! ;-) 15.01.07, 20:33
              Bardzo mi miło nie ukrywam, że jestem poszukiwana.Przyznaję się, że
              sporadycznie tu zagladam nie mówiąc już o tym jak rzadko zabieram głos. Jednak
              post o dzieciaczkach urodzonych 3 maja nie mógł zostać jedynie przeeze mnie
              przeczytany, także chcialam sie pochwalić smile))Moje sporadyczne zagladanie na
              to forum głownie spowodowane jest brakiem czasu, ale bardzo sie cieszę, że dziś
              je odwiedziłam.

              Co do porodu to rodziłam 10 godzin i tak skończylo się cesarką. Przyjeli mnie
              na oddział o 17.00 2 maja, także rodziłam z mężem i miałam opłaconą położną.
              Dzięki Bogu bo nie wiem co by bylo gdyby nie ona, pomimo podania oksytocyny
              nadal mialam małe rozwarcie a bóle straszliwe,kiedy przebiła mi pęcherz płodowy
              odeszły zielone wody i nagle zaczeło piszczeć KTG, zaczeło spadac tętno
              maluszka. To ona nad tym czuwała bo w boksie obok rodziła juz inna kobieta,
              miala już akcję parcia więc cały personel medyczny był przy niej, a tu u mnie
              źle się działo. Zwołała więc lekarzy i natychmiast kazano mi przjść na sale
              operacyjną. To byl koszmar, kazano wyjśc mężowi i pozostawili go samego, bez
              jakich kolwiek informacji, mnie natomiast nikt nie pomógł przjsć do drugiej
              sali i położyć się na łóżku. Przy tak silnych bólach było to ponad moje siły,
              ale udało się. Resztę juz słabo pamietam, jednak Adaś urodził się zdrowy. Był
              natomiast strasznie zmordowany i spędził noc w inkubatorze. Zobaczyłam go
              dopiero rano kiedy przyniesiono mi go na pierwsze karmienie.
              O lekarzach się nie wypowiadam bo mi się włos jeży jak o tym pomyślę. Ordynator
              mnie cioł i strasznie krzywo mu to wyszło, faktycznie malo sympatyczny facet. A
              dyrektor którego byłam pacjentką delikatnie mówiąc mnie olał. Wspominam dobrze
              jedynie moją położną i doktora Pieniążka.

              Serdecznie was pozdrawiam i postaram się częściej to do was majóweczki zaglądać.

              Pozostawiam też numer gg 4791411 to pogadamy on line.
              Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka