Wszystko w miare sobie zaplanowałam, co kupić co poprać kiedy poprasować i
zaczac pakowac torbe i składać łóżeczko. Pzecież to już końcóka 38 tygodnia.
A plany wzięły w łeb, bo ukochana wspólnota wymienia nam rury w mieszkaniach.
A związane to jest z totalnym przerażającym bałaganem, włącznie z kuciem
betonu. Ubikacja i kuchnia w rozsypce.Brak wody ciepłej i zimnej....
Brak wody, prawie co dzień od początku grudnia, bo zawsze coś komuś
wymieniają.Ciepła zimna woda i ogrzewanie jednocześnie to w grudniu było może
przez 5 dni. Dużo jak na 21 wiek.
A jutro te za...ne kucie. Biorąc pod uwagę ze korzystam z ubikacji co 1,5
godziny, wymiotuje jak najęta to niewyobrazam sobie jutrzejszego dnia kompletnie.
A ze przez nasza piwnice szły wszystkie zawory to sąsiednich bloków i do
naszego wobec tego piwnica musiała być udostępniona i mój małż musiał siedzieć
na urlopie i pilnować obiboków w piwnicy. A ze zmienił prace to urlopu ma
niewiele to wykorzystał to co przysługiwało mu. Myślałam ze zabije jego i tych
ludzi. Bo ja na nic bym sie nie zgodziła. Z drugiej strony może lepiejteraz
niż za miesiac.
Nie wiem ale z nerwow to mało co już spię. I nie wiem czy to od zgagi która
mnie dopadła czy z nerwów kuła mnie cała kltka piersiowa tępym bólem. Próbuje
sobie to jakoś wtyłumaczyc i sie uspokoić ale momentami wysiadam.
Dobrze ze maleństwo nic sobie chyba z tego nie robi, tylko kopie tymi
kopytkami mocniej i mocniej.
Nic dzis sie dowiem po wizycie co i jak.Oczywiscie jade sama, bo małż wział
urlop na poniedziałek ale jak okazało sie ze kuc beda jutro to weźmie jutro.
Nie wyobrazam sobie tego sprzątania potem. Bałagan mam nieziemski w domu i
zero sensu zabierania sie za sprzątanie. Nawet wody nie ma by poprać cokolwiek.
Mam nadzieje ze końcówka już blisko.Końcówka ciaży oczywisie