dziewczyny pomarudzę trochę - nie mam sił... nie mam ochoty.... nie
mam głowy... najbardziej po prostu odpowiada mi pozycja leżąca, nie
chcęmi się nawet czytać. W pracy wydajność niska, mdłości, wczesniej
bez opcji potencjalnych wymiotów a teraz to już nie wiem. Po pracy -
głodna jestem ale sił na gotowanie nie mowiąc o roboeniu zakupów i
innych obowiązkach domowych brak..... Nawet wcale nie jestem z tego
powodu zła, czy smutna czy coś w tym stylu, z pokora to przyjmuje i
jak tylko mam mołziwośc po prostu leżę 0 czyli de facto jak malego
połozymy spac to ja też idę spac a jesli nie śpię to po prostu
leżę. Także czasem o 21.15 jestem w łóżku

Wiem, że to całkiem
normalne, dzidza rośnie teraz tak szybko, że skutecznie konsumuje
całą moją energię. Ale tak chcialam się wam pożalić i usłyszeć czy
wy też tak macie.