Dodaj do ulubionych

zabawki przynoszone do przedszkola

09.04.08, 17:39
można u Was?
u nas można w maluchach wiadomo ukochanego misia co łzy ukoi
kiedyś na początku nawet pieluszki,potem proszą żeby jednak nie przynosić
zabawek zwłaszcza jakiś drogich.
Ostatnio zdziwiła mnie pewna mama,która dała swojej córce do
przedszkola(sąsiedniego) lalkę urodzinową beby born czy jak się tam ona zwie.
Nie rozumiem...przecież inne dzieci patrzą,też by chciały...nie każdego stać itp
Wogóle że wychowawczyni się zgadza...dla mnie to dziwne
jak i to że mamy przynoszą słodycze,na szczęscie u nas tego nie ma ale się
słyszy,a jak u Was to wygląda?
Obserwuj wątek
    • jk3377 Re: zabawki przynoszone do przedszkola 09.04.08, 18:52
      u nas mozna...szymon prawie zawsze zabiera jakiegos
      pluszaka,najczesciej pieska z carrefourawink))..ale na poczatku tez mu
      dawalam do kieszonki cukierka czekoladowego gdy jeszcze poplakiwal i
      to mu troche pomagalo, bo ma slodycze ograniczanewink...nie rozumiem
      ze ktos moze miec cos przeciwko wtedy gdy dziecko zaczyna swa
      kariere w przedszkolu i jest mu naprawde ciezkosmile))) bez przesady.
      • kornelcia75 do jk3377 10.04.08, 10:28
        przeczytałaś mój post dokładnie?przecież napisałam że najcześciej nie ma
        problemu w przynoszeniu pluszaków,jakiś ulubionych rzeczy chodzi mi o drogie
        zabawki,które wiem ze czasem w innych przedszkolach są dopuszczane(na szczęscie
        coraz rzadziej),zwłaszcza w starszych grupach kiedy juz dzieci wiedzą co to lala
        baby born,barbi czy inne drogie zabawki.Chodziło mi o to ze nie każdą mamę stać
        na to i innemu dziecku może być przykro,albo po prostu też by chciało się taką
        lalą pobawić.U nas jedna mama przyniosła taką lalkę starszej córce do zerówki i
        Pani powedziała-ze niestety musi ją zabrać.
        Maks zawsze chodzi ze swoim pluszakiem i jak nie widzisz róznicy to sorki.
        Co do cukierków.To wyobraż sobie że jakieś dziecko wyjmuję lizaka przy Twoim(od
        mamusi)a Twój stoi i tez ma ochotę a lizak jest jeden.
        U nas rodzice czasem przynoszą dzieciakom lizaki czy cukierki np.w dzień urodzin
        dziecka,lizak jest dla kazdego ale przy wychodzeniu z przedszkola.
        I dla mnie to nie przesada,jak Maks chce zabrać jakąś nową zabawkę do
        przedszkola po prostu mu tłumaczę,ze może nią się bawić do woli w domku ale w
        przedszkolu sa zabawki przedszkolne.I nie widzę żadnego problemu
        • jk3377 Re: do jk3377 10.04.08, 15:16
          nie napisalam ani slowa o tym, ze nie podoba mi sie to, iz nie
          pozwalaja brac drogich zabawek...tez za tym jestem...moj bierze
          tylko pluszaki...napisalam jedynie ze dziwie sie gdy NA POCZATKU nie
          mozna dac dziecku do kieszonki cos slodkiego by nie plakalo...lepiej
          jak sie pocieszy niz jak bedzie ryczec przez caly dzien a dolaczy do
          niego cala grupa...

          chyba jednak ty zle przeczytalas moja odpowiedz.

          poza tym u mnie, w oddziale przedszk. nie w przedszkolu,wszystkie
          dzieci na 2 sniadanie przynosza pelno slodyczy oprocz chlebka-i co
          mam rodzicom zabronic?powiedziec ze nie wszycy przynosza? staram sie
          je namawiac by sie dzielily...tyle moge i tyle robie...

          takie zycie...tacy ludzie...taki swiat...

          (ja tez nie mam takiego wozu jak sasiad...i co mam mu powiedziec by
          kupil tanszy..? hahhaahah...nie mozna wychowywac pod kloszem)
          • kornelcia75 Re: do jk3377 10.04.08, 15:51
            A gdzie ja napisałam że nie można albo nie pochwalam przynoszenia
            pluszaków,pieluszek,drobnostek do przedszkola?napisałam o drogich zabawkach i
            zapytałam jak jest u Was w przedszkolu.

            Uważasz że wychowywanie pod kloszem to niedawanie słodyczy do przedszkola?hahaha
            chyba lepiej dać do kieszeni misia?no chyba że Twoje dziecko pociesza
            słodycz,moje nie.I jak płakał na początku w przedszkolu to bardziej pomagał mu
            miś i rozmowa z Panią a nie jedzony cukierek na oczach innych dzieci.
            Napisałam ze u nas na urodziny rodzice przynoszą czasami słodycze i są dla
            wszystkich ale dawane pod koniec dnia kiedy przychodzą rodzice,bo wyobraz sobie
            są dzieci uczulone na czekoladę,są cukrzycy,albo zwyczajnie rodzice mają jeden
            dzień w tygodniu na słodkości i się tego trzymają,dlatego Pani nie karmi nimi
            dzieci w ciągu dnia.Dzieci mają podwieczorek gdzie jest owoc czy budyń.
            Moja kolezanka kiedy jej blizniaki bardzo przezywały pierwsze dni w przedszkolu
            w nagrodę za "dzielność"przynosiła im jakiegoś lizaka,ale dawała po wyjściu z
            przedszkola a nie na oczach reszty.Albo rano do kieszonki,potem co siedzi sobie
            i liże a inne patrzą i też by chciały.Bez sensu.

            a kto Ci każe zabraniać nasza Pani ładnie po prostu poprosiła na początku
            września żeby słodyczy i drogich zabawek nie przynosić i chwała jej za to,jak na
            razie nikt sie nie oburzał.

            By sie dzieliły????jednym cukierkiem?na pocieszenie w kieszonce
            aha czyli jeden cukierek na 20 dziecibig_grinDDDD,czy kg prznieść?

            dokładnie takie życie...taki świat na szczęście każdy pojmuje je inaczej i każdy
            wychowuje dziecko po swojemu,no ale wybacz nie dawanie słodyczy stawiasz
            tezę-wychowuje pod kloszem?

            dzieci uczy sie pewnych rzeczy od małego,potem kiedy są dorosli widać jak sie je
            wychowywano i co wpojono.Ja nie dam Maksiowi auta zdalnie sterowanego do
            przedszkola bo nie każde dziecko może takie mieć.
            Dlatego jak zapraszam gości na kolacje to jem z nimi a nie sama,a w pracy kiedy
            mam ochotę na słodkie ciastko to albo kupuję kilka dla koleżanek albo zjadam w
            domu.Proste.
            • jk3377 Re: do jk3377 10.04.08, 20:48
              jeso kobieto co zes sie tak uniosła co? nie masz racji w wielu
              stwierdzeniach ktore tu wypisalas,ale najnormalniej w swiecie nie
              chce mi sie juz tlumaczyc Tobie,bo pewnie znow rozprawke do mnie
              wypiszesz ze jest inaczej.

              dobrej nocysmile
              • kornelcia75 Re: do jk3377 11.04.08, 12:02
                na szczęście nie tylko ja myślę podobnie...
                aa..na pewno Ty masz rację w swoich stwierdzeniach i tego się trzymaj a
                tłumaczyć nie masz czego bo napisałaś już wszystkosmile

                bez odbioru

                dobrego dniasmile
                • kornelcia75 Re: do jk3377 11.04.08, 12:12

                  (ja tez nie mam takiego wozu jak sasiad...i co mam mu powiedziec by
                  kupil tanszy..? hahhaahah...nie mozna wychowywac pod kloszem)

                  nie widzisz nawet w tym różnicy?????Ty masz trochę więcej lat od swojego dziecka
                  i chyba łatwiej Ci zrozumieć że nie możesz mieć wszystkiego z dziećmi jest
                  inaczej 3 latek nie musi rozumieć dlaczego ktoś akurat je cukierka a on nie.Albo
                  że ktoś ma super auto a on nie choć prosi mamę.Ale to chyba za trudne dla Ciebie...
                  • jk3377 Re: do jk3377 11.04.08, 20:01
                    a juz myslam ze skonczylas inteligentnie rozmowe w watku wyzej tam
                    gdzie bylo :bez odbioru. a jednak bez zlosliwosci sie nie obylas.no
                    coz,kazdy ma taki charakter jaki ma.
                    naprwde niepotrzebne sa tu klotnie.i to jeszcze w tematach o naszych
                    dzieciach.wstyd.
                    • kornelcia75 Re: do jk3377 11.04.08, 20:46
                      Dziewczyno!przeczytaj dokładnie od początku ten wątek
                      zapytałam wszystkich co sądzą na temat przynoszenia drogich zabawek i
                      dawaniu słodyczy przy okazji wyrażając swoja opinię.
                      Ty w następnym poście wyraziłaś zdziwienie słowami "nie rozumiem","bez
                      przesady".Dyskutowałam dalej bo to dla mnie żadna przesada wpajać w dziecko
                      podstawowe zachowania społeczne i jednoczenie się z grupą.
                      Potem kilka mam wyraziło swoją opinię na szczęście inną niż Ty-tego też nie
                      zauważyłaś?
                      A Ty piszesz że to wychowanie pod kloszem a na koniec podajesz bezsensowny
                      przykład z autem sąsiada.Co ma piernik....
                      Dajesz do zrozumienia że to norma jak dziecko przynosi drogą lalkę i to jest
                      normalne,jak cukierka i je go na oczach reszty grupy.
                      I co dziwisz że ktoś piszę ze to nienormalne?i ze tak nie robi?
                      Twój ostatni post to posądzanie mnie o złośliwość-gdzie?ja z Tobą rozmawiam,nie
                      kłócę sie bo nie jestem w piaskownicy,jestem na forum dyskusyjnym gdzie każdy
                      może mieć inne zdanie-tak jak Ty ale ja nie muszę sie z nim zgadzać ani Ty z
                      moim zdaniem.Co nie oznacza kłótni.

                      A co spodziewałaś się ze wszyscy w tym wątku przyznają Ci racje?może jak nie
                      tylko ja mam inne zdanie to warto pomyśleć że może twoje wypowiedzi nie są normą
                      i nie powinno sie tak postępować.

                      I wiesz jak ktoś mi zwróci uwagę-a przemyśle że ma rację nie obrażam się bo wiem
                      że nikt nie jest doskonały i potrafię się do tego przyznać jak do tego że bez
                      sensu z Tobą dyskutuje bo Ty widzisz tylko moje odmienne zdanie na temat
                      opisywany a nie widzisz nadal tego że to co napisałaś nie jest ogólnie akceptowane.

                      jest takie fajne powiedzonko

                      zwrócisz uwagę mądremu to Ci podziękuję
                      zwrócisz uwagę głupiemu to się obrazi

                      mam nadzieję ze Ty sie nie obraziłaśbig_grin

                      pozdrawiam
    • lulla77 Re: zabawki przynoszone do przedszkola 09.04.08, 21:11
      u nas można ale jest jasno powiedziane że zabawkami które są w przedszkolu mogą
      się bawić wszyscy. Jak są zgrzyty i właściciel nie chce się dzielić, zabawka
      jest odbierana i czeka sobie na szafce na koniec zajęć. czyli albo wszyscy mogą
      się bawić albo nikt. Uważam że ok.
      • natali101 Re: zabawki przynoszone do przedszkola 09.04.08, 21:58
        u nas moze nosić sobie co chce dzis miała np naszyjnik z makaronu
        zrobiony wczoraj z tatkiem. oczywiście wchodzi do sali myje łapki do
        śniadanka i oddaje zabawkę Pani. mają pojemnik i tam odkładają
        własne zabawki,każdy moze sie bawić.Nigdy nie pozwalam aby zabierała
        drozszych zabawek bo innym będzie przykro.słodyczy nigdy nie daje
        jej do przedszkola.
    • marioladabr Re: zabawki przynoszone do przedszkola 11.04.08, 09:57
      U nas można przynosić właśnie przytulanki. Przez jakiś czas panie
      pozwalały przynosić inne zabawki (małe samochodziki, laleczki,
      figurki) ale były "wojny" o te zabaweczki i Pani powiedziała
      stanowczo - DOŚĆ! Teraz jest wyznaczony piątek jako dzień zabawek i
      dzieci mogą coś przynieść. Ja osobiście staram się, żeby mały nie
      zabierał - zdarzyło się, że od jakiegoś autka odpadło kółko i była
      wielka rozpacz i po tamtym wydarzeniu tłumaczę, że lepiej będzie jak
      w domku się pobawi to nie będzie miał do nikogo pretensji. Co do
      słodyczy to nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby dawać Michałowi do
      przedszkola. Jeśli już to umawiam się, że włożę do swojej torebki i
      jak po niego przyję to w drodze powrotnej zje. Jak miał urodziny to
      dałam całą torebkę cukierków żeby dał Pani i żeby Pani poczęstowała
      wszystkie dzieci.
    • gika_gkc Re: zabawki przynoszone do przedszkola 11.04.08, 12:48
      u nas panie nie patrzą przychylnie na przynoszone zabawki, chyba że
      dzieciaki bez problemu potrafia się nimi dzielić
      ale niestety nie jest, to takie oczywiste i łatwe do zorganizowania -
      1 zabawka, a 20 dzieci - więc panie poprosiły rodziców, żeby unikać
      takich sytuacji
      wcale mnie to nie dziwi dlatego staram się, żeby Mały niczego nie
      zabierał, a jeśli już, to zostawia to w szatni w przegródce, albo
      oddaje pani po wejściu do klasy i odbiera przed wyjściem

      pomijam tutaj początkowy okres przejściowy, kiedy to pluszaki były
      akceptowane

      słodycze dzieci przynoszą, ale tylko na specjlane okazje, np
      urodziny i w ilości takiej, żeby starczyło dla wszystkich
      nie zauważyłam, żeby jakiś rodzić dawał rano dziecku cukierka,
      którego ten mógłby zjeść sam przy innych - uważam, że to bezmyślne
      zresztą panie uczulały na takie sytuacje, które moga tylko
      niepotrzebnie powodować konfliktowe sytuacje
      natomiast są dzieci, które dostają praktycznie codziennie łakocie od
      rodziców/dziadków w momencie jak są odbierane z przedszkola i wtedy
      to mnie ani ziębi ani grzeje wink
      • grzalka Re: zabawki przynoszone do przedszkola 19.04.08, 22:48
        u nas też można przynosić co się chce (ale tylko w najmłodszej
        grupie, potem jest dzień zabawek tylko w piatek), dzieci w wieku 3-4
        lat jeszcze nie wiedzą, że niektóre zabawki są drogie i w związku z
        tym "lepsze", uczą się tego od rodziców

        co do słodyczy, to uważam to za spore naduzycie, zasada jest taka,
        ze albo daję dla wszystkich dzieci, albo nie daję wcale, okres
        adaptacji to nie jest żadne usprawiedliwienie, można dac dziecku
        zdjęcie mamy do kieszonki na przykład

        szkoła to zupełnie co innego, tam dzieci nie dostają regularnych
        posiłków i normalne, że przynoszą z domu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka