ewahewig
06.06.08, 13:27
Zaczelam juz znosic do domu "dzidziusiowe
rzeczy".Kosmetyki,pieluszki,butelki mam juz od dawna,bo na meza nie
moge liczyc w tej materii.Juz tu kiedys pisalam,ze jak mi przyniosl
do szpitala pieluszki to wszyscy mieli ubaw,ze mamy najmniejsze
dziecko na oddziale,a pieluchy ma do 25kg.natomiast chusteczki
nawilzane dla niemowlat przyniosl najmniejsze z mozliwych bo to byly
Toddies,ktore sluza jedynie do odswiezania lapek starszego dziecka,a
nie do dokladnego umycia pupki malenstwa.Wiec juz mu nie dam drugiej
szansy i sama to skompletowalam.Wczoraj natomiast poszlam do sklepu
coici,ktora ma sklep z artykulami dla dzieci i ta zaopatrzyla mnie w
caly wor nowiutkich ubranek.W prezencie!Bo ona odklada dla mnie
takie ubranka,ktore sa na przyklad lekko przykurzone jak za dlugo
wisza na wystawie(i tak trzeba wybrac przeciez wszystkie nowe rzeczy
zawsze)albo maja jakis drobny defekt.Naprawde jestem jej bardzo
wdzieczna,bo to trzecie dziecko,a nasze dochody nie sa imponujace.A
maz z kolei pozwozil mi ubranka,ktore po karolince porozdawalam dwom
mlodszym siostom,w nadziei ze zostane ciocia-nikt sie nie
spodziewal,ze to my sie dorobimy kolejnego potomka.W lipcu dostane
pietrowe lozko dla starszych pociech oraz lozeczko dla malucha od
znajomych,natomiast wozek kupie wlasnie w sklepie u tej cioci,bo
obiecala mi ze sprowadzi mi z hurtowni bez marzy.I tak to sie jakos
wszystko zaczelo ukladac,a tak sie balam jak zaszlam w ciaze,jak my
damy rade z trojka dzieci.Moze jakos to bedzie...