Dziewczyny,podpowqiedxcie mi coś.Do tej pory starałam się nie
panikować ani nic, nawet samego porodu się nie boję bo wiem,że po
prostu muszę przez to przejść jak każda z nas.Ale dziś w sklepie
babeczka mnie postraszyła,że muszę zwracać baczną uwagę na ruchy
dziecka bo jesli tylko sie przestanie ruszać to od razu do
szpitala.No i siedzę teraz i patrzę na ten mój brzuch i sprawdzam
czy się rusza...i nic!!!!Może lekko przesadziłam, jak zaczęłam go
prosić by sie trochę poruszał to ze dwa razy machnął rączką, ale to
takie słabiutkie było.No i zaczynam panikować!!!!! Zazwyczaj jak
zjadłam jabłko, albo napiłam sie soku jabłkowego to się "rzucał", a
teraz NIC!!!! Czy powinnam coś z tym zrobić? zadzwonić do gina,
jechać do szpitala?!Z drugiej strony boje się wyjść na jakąś
panikarę, a z innej strony chcę by było z dzidzią wszytsko w
porządku.Czy u Was Maluchy ruszają sie cały dzień? W sumie one są
już w miartę duże, wiec każde poruszenie powinno być czuć.Ale czy to
możliwe,że mój jest AŻ TAKIM LENIWCEM?! Proszę Was , wypowiedzcie
sie na ten temat, bo aż mi się płakać chce