Dodaj do ulubionych

Potrzebna pomoc...

26.08.08, 21:04
...przy pracach domowych, w opiece nad dzieckiem oraz wsparcie psychiczne.

Zostało jeszcze 6 tygodni do terminu, a ja wysiadamsad Prawie nic nie jestem w
stanie zrobić w domu, albo koło siebie. Ostatnio obliczyłam, że śpię prawie 14
godzin na dobę - to więcej niż moja prawie dwu i pół letnia Kamiśka. Lista
rzeczy do zrobienia/załatwienia rośnie w oczach, młoda wymaga sporo uwagi. Ja
nie mam szans na spokojną lekturę, z nikim się nie spotykam, a czasem chętnie
pogadałabym z kimś. Nie potrafię poprosić o pomocsad Mamusia nie nauczyli...
Obserwuj wątek
    • olensia Re: Potrzebna pomoc... 26.08.08, 21:17
      Heh u mnie tez 6 tygodni do konca a ja spie na siedzaco caly czas. Sprzatam w
      ratach prawie caly tydzien smile. Jak zaczne cos robic to zaraz przestaje. Moja 2,5
      letnia corka caly czas chce na plac zabaw a ja zawsze sie zastanawiam czy bede w
      stanie tam dojsc i wrocic sad. Jestem jakas roztargnieta i sama nie wiem czego
      chce. W sklepie kraze miedzy polkami, a jak wracam do domu to przypomina mi sie
      ze czegos nie kupilam i sie wnerwian, ze znow musze jechac... Niestety ja spie
      do 6 godzin na dobe i to mnie wykancza... Z brzuchem mi ciezko i sapie jak
      parowoz sad Juz niedlugo koniec i mam nadzieje ze znow bede tryskala energia...
    • antusiowa_mama Re: Potrzebna pomoc... 26.08.08, 21:20
      łącze się w bólu... ja od dziś straciłam pomoc na ok pół roku - dziadek na
      bajpasach. Półtoraroczniak absorbujący, dom zarasta kurzem, a do terminu ok tyg.
      Pogadać to ja mogę tu na forum co najwyżej, spotykać nie ma się z kim.
      Codzienność niestety przytłacza uncertain
      • 80misia Re: Potrzebna pomoc... 26.08.08, 21:49
        Ha, ha.. a mi teściowa mowila, nie spiesz się tak nie sprzątaj nie
        kupuj, bo pod koniec dostaniesz takiego powera, że wszytsko
        zrobisz...i co? i akurat. Sprzątnięcie mieszkania zajmuje mi kilka
        dni(na raty). Prasowanie?..po 3 rzeczach muszę się połozyć bo mam
        bolesne twardnienie brzucha, przechodzi, prasuje kolejne 3 rzeczy
        itd. Do sklepu boję się wyjść, bo mam problem z powrotem do domu -
        skurcze. Ktoś dzwoni do drzwi, zanim się doturlam, żeby otworzyć -
        osoba ta rezygnuje i nawet nie wiem, kto to był/ No paranoja jakaś.
        Śpię na razie aż za dobrze, tzn za długo- ale na to nie narzekam.
        Teraz cieszę się, że mam prawie całą wyprawkę gotową, resztę zamowię
        przez internet (jak dobrze, że jest taka możliwość), poza tym
        zrobiłam się strasznie nerwowa i ciągle zrzędzę. No i jeszcze
        chciałabym, żeby ktoś mi zrobił pedicure, nie dosięgam do moich stóp.
        • aniusiak2008 Re: Potrzebna pomoc... 26.08.08, 22:02

          • filmonrob3 Re: Potrzebna pomoc... 27.08.08, 08:03
            to ja juz spakowana i młoda tez wszystko do domu i do szpitala
            usypiam z trudem i budze sie w nocy krec i krec i spac nie moge no i
            4-5 rano pobudka i nie wiem co robic bo dzien taki długi.... a
            zamast sie wyspac na czas to ja nie moge sad(
          • pani.goska Re: Potrzebna pomoc... 27.08.08, 20:58
            poproś chłopa! wcześniej się zrób /umaluj, uczesz, perfumy/ może
            pomoże i jemu się pojawi ochota na sex.
            pamiętacie kobiety jak to jest w życiu - jak idę ulicą i czuję się
            jak szara mysz, to mam wrażenie że wszyscy tak o mnie myślą.
            z kolei jak nastawię się pozytywnie i sama uważam, że jestem "fajna
            dupa" to wszyscy ludzie patrzą na mnie jakoś tak fajnie.
            w pierwszej ciąży a było to ponad 17 lat temu wstydziłam się
            brzuszka i też wolałam siedzieć w domu, choć podobno bardzo ładnie
            wyglądałam. a teraz przeglądam gazety i widzę jak gwiazdy eksponują
            swoje dumne ciała i nie noszę już workowatych sweterków.choć mój mąż
            pracuje zagranicą i widujemy się w weekendy co dwa czasem trzy
            tygodnie każdego dnia się maluję, czeszę włosy. dwa tygodnie temu
            byłam pierwszy raz w życiu na manicure bo sama przecież nie dosięgam.

            boli mnie wszystko, lekarz kazał leżeć i odpoczywać, po
            najprostszych czynnościach padam na kanapę i umieram.
            wkurza mnie, że jestem taka nieudolna, mam żal do siebie, że się w
            tym wieku na dziecko zdecydowałam /u nas to był bonusik po latach
            taka niespodzianka/, byłam wolna, dwa razy w roku wakacje gdzieś
            gdzie ciepło i egzotycznie, miała być Toskania we wrześniu, a będzie
            Tomuś w październiku. w domu bywa syf, kurz, tak marzyłam, że upiorę
            wszystkie firany, dopieszczę gniazdko a tu guzik z tego. dobrze, że
            kupiłm ciuchy na allegro. nie mam kosmetyków, wanienki wielu rzeczy
            nie mam. nic nie jest wyprane, nie mam torby na wypadek gdybym
            musiała jechać na oddział wcześniej. no i co? mam się powiesić?
            jeszcze na dodatek spać nie mogę od miesiąca. jedyna moja rozrywka
            to internet, bo w TV to kurcze nic już nie ma. zła jestem na siebie
            i najchętniej już bym się dała pociąć i mieć z głowy, ale za
            wcześnia....widać ta końcówka to już taka depresyjna.
            Proponuję od jutra wstajemy prawą nogą i postanawiamy: dziś będę
            mieć świetny dzień - nikt i nic tego nie zmieni!!!
            i będziemy na forum pisały o tych rzeczach które są na plus, i
            koniec z dołowaniem się z powodu garów czy kurzu /faceci i tak tego
            nie widzą, ani mój mąż ani syn "nie boją się roboty, przechodzą obok
            niej i się nie boją'' to tylko ja szukam problemów i się
            nakręcam /wiele razy mi to wmawiali, może czas na trochę uwierzyć???
            pozdrawiam Was wieczorkiem i czekam na poranne wypowiedzi
            Gosia
        • agava07 Re: 80misia 29.08.08, 16:48
          Dobrze prawi Twoja teściowa. Widać jeszcze za wcześnie za porządki
          Ci się brać. Poczekaj, brzuch opadnie, będzie Ci łatwiej oddychać,
          to w jeden dzień naście okien oblecisz, podłogi przetrzesz, wannę
          wypucujesz i jeszcze ubranka poprasujesz hurtem smile A jak już
          wszystko będzie ok, to wody chlupną i spokojnie Sobie urodzisz smile)
    • czarna_kota Re: Potrzebna pomoc... 27.08.08, 08:41
      Ja tez czuje sie jak nieporadna foka i na nic nie mam sily ani
      nergiisad(
      Dom tez sprzatam po kawalku bo kazda czynnosc mnie meczy!
      W nocy niby spie ale kazde odwrocenie sie z boku na bok jest wielkim
      problemem!
      Jak sobie pomysle, ze od poniedzialku zaczyna sie rok szkolny i bede
      musiala codziennie rano sie zmobilizowac i zawiesc mala do szkoly
      to... nie wyobrazam sobie tego!!!
      Do tego zaczynam sie wszystkim martwic: bo niby sobie powtarzam, ze
      zdaze ze wszytskimi zakupami i pakowaniem ale jakos nie moge sie
      zorganizowac!
      I jeszcze dopadaja mnie rozne wizje pt. jak to bedzie jak sie
      zacznie: maz pewnie w pracy (moze byc gdzies w terenie wiec powrot
      do domu to kilka godzin!), do szpitala musze jechac do innego miasta-
      okolo 20km. i co? Mam sie sama zawiesc?? Jak?? Znajac zycie to sie
      zgubiesad( ech.... Nawet nie chce myslecsad(
      ale pomarudzilam....
      • ju83 Re: Potrzebna pomoc... 27.08.08, 09:27
        ja od przyszłego tygodnia idę na L4. Będę dalej wstawać o 7 bo
        trzeba młodego do żłobka wyprawić, mąż go zawozi przed pracą.
        szczerze mówiąc to się cieszę że pomieszkam trochę w domu.
        codziennie mam w planie zrobić jedną, dwie konkretne rzeczy, a potem
        luz. rano mała kawusia z ekspresu, potem porządeczki, obiadek,
        chwila wytchnienia i odbiór młodego smile))))))))))))))))))))))))))))
        • jojobacincin lepiej Wam? bo mi tak 27.08.08, 09:39
          Wygadałam się, oczywiście popłakałam w poduszkę ;P i dzisiaj rano jakoś żadna z
          tych spraw nie stanowi większego problemusmile Jaki interes mają hormony ciążowe,
          że robią nam takie coś z głowami? Zupełnie tego nie rozumiem smile)))))

          Miłego dnia, chyba wreszcie będzie chłodno i przyjemniebig_grin
          • frodolong Re: lepiej Wam? bo mi tak 27.08.08, 10:06
            ja tez wczoraj miałam cieżki dzień, zakończony łazami i bólem
            głowy.... zatrułam się chińszczyzna potwornie, moje chorobliwe
            poczucie obowiązku sprawia, że nie potrafie po prostu wyhamować....
            wczorajz ta okropna biegunką poszlam do pracy, potem w trakcie
            pracy (na szczeście przynajmniej na to mogę sobie pozwolić) musiałam
            na budowę jechać, najpierw do jednego skladu, potem do drugiego,
            potem na budowę (na szczeście ogromnym plusem było to, że tynk
            zewnątrzny pieknie wyszedł smile)) dokłądnie tak jak chciałam), potem
            godzinę stałam w korku bo wypadek na trasie był i serio modliłam
            sie, co by mnie ta biegunka znów nie zlapała, bo co niby mogłabym
            tam zrobić, w szczerym polu w korku..... potem znów musiałam jeszcze
            do pracy na chwilę, ale potem już olałam i pojechałam do domu, w
            którym czeka na mnie "uroczy" meganiesłuchany trzylatek...... no
            wymiękłam wczoraj serioooo... przykleiłam do komopa dziś
            kartkę "wyhamuj, za 7 tygodni rodzisz..." ale u mnie mimo wszelkich
            fizycznych dolegliwości, psychicznie mi ciężko zmienić tryb życia...
            ale postanowienie już mam, od przyszłego tygodni wyhamowuję....
            • margo13ak Re: Nie lepiej... :-( 27.08.08, 11:21
              Zero energii, za to do zrobienia - WSZYSTKO. Pół szafy prasowania - mdleję nad żelazkiem (za gorąco przy prasowaniu), cztery kartony wyprawki do prania i prasowania, zlew wysypuje się górą, wanna w szare prążki, odkurzacz chyba zapomniał, do czego służy... A mnie rano jak coś robię - słabo, potem siedzę w kuchni i opływam potem nad obiadem, a wieczorem jestem zmęczona... i brzuch twardnieje... Mąż ostatnio w domu "bywa" - wyjątkowo ma teraz dużo ciężkiej pracy (urlopy), a i pensję im w pracy wciąż obcinają...
              Zła jestem jak osa - TYYYLE do zrobienia, a ja po rozwieszeniu jednego prania kładę się na podłodze - nie mogę już dojść do łóżka sad
              I moja pięciolatka wróciła wczoraj od babci chora.... Nie dość, że babcia ją odwiozła o 21.30, a nie na dobranockę (a ja śpię w nocy ok 5h z przerwami i o 22. jestem już nieprzytomna), to jeszcze z biegunką, bólem brzucha i odparzonym tyłkiem.... Oj, będzie szlaban na babcię... I chyba albo córeczka się czymś podtruła, albo wirusówka - zmęczona jest tak, że wstała o 10. (normalnie 7.00), zjadła pół kanapki i śpi... Ręce opadają - 1. września zaczyna przedszkole...
              Mąż wróci po południu, a nie było go od wczoraj rano - dyżur. I jak ja mogę chcieć, żeby zrobił coś w domu?! Przecież będzie musiał coś zjeść, a potem odespać... I jutro rano do pracy... a w piątek znów dyżur.
              A ja ledwo chodzę... jeszcze 6 tyg.
              Wyjątkowo paskudny mam nastrój - ale wyżaliłam się...
              Pozdrowienia - trzymajmy się jeszcze trochę...
              • frodolong Re: Nie lepiej... :-( 27.08.08, 12:11
                n afali narzekania, żeby dobić smile moja reflekasja jest taka, że
                przeciez za te pare tygodni to obowiązków nam tylko przybędzie a nie
                ubędzie.... niby brzuszka juz nie będzie, ale po porodzie sn czy cc
                będziemy umęczone, piersi pogryzione, stres, obawy smile))) itp.
                itd.... ale co tam, i tak w całym tym zmęczeniu i maraźmie, przeciez
                spotkal nas największy możliwy cud... i już niedługo zobaczymy ten
                cud na własne oczy smile)) a cała reszta jakoś się ułoży..
                • zniemczyk Re: Nie lepiej... :-( 27.08.08, 13:27
                  frodolong, masz rację smile
                  ja czasami mówię, że nie warto płakać, jak jest źle, bo może być jeszcze gorzej,
                  a wtedy może zabraknąć łez...

                  Chciałabym jednak również móc się wyżalić ;P
                  ogólnie, to też chciałabym, żeby ktoś zajął się moimi nóżkami (opuchły mi stopy,
                  stwardniały pięty, a w firmie, w której mieszkam nie ma miski, więc nie mam jak
                  doprowadzić stóp do ładu; o pedicure nie wspomnę crying ), no i chyba będę zmuszona
                  poprosić mojego męża, żeby mnie ogolił ;P
                  Ogromnie cieszę się, że najdalej do końca przyszłego tygodnia będzie już koniec
                  remontu, a jednocześnie przeraża mnie fakt, że będzie trzeba teraz zająć się
                  sprzątaniem.... i tu nie chodzi o zwykłe umycie podłóg, ale o wyszorowanie z
                  resztek tynków, fug i farb ścian, podłóg, okien, brodzika...
                  Z zazdrością czytam wątki, w których piszecie, że kompletujecie wyprawkę... Ja
                  nie mam na razie takiej możliwości...
                  Dlatego cieszę się, że mój syn nie spieszy się (jak na razie) tak bardzo na ten
                  świat, a ja czuję się całkiem dobrze.
                  Niestety, tak jak i Wy, z dnia na dzień mam coraz mniej sił, a czasem boję się
                  po prostu, że taka moja praca źle się skończy.

                  Mimo wszystko, dziewczyny, damy radę wink w końcu jesteśmy do tego stworzone smile
                  • frodolong Re: Nie lepiej... :-( 27.08.08, 15:13
                    no pewnie, al ejednak oszczędzaj się!!!! (i to mówi ta, co ostatnio
                    wszystkie okna na parterze budowanego naszego domku umyła smile)))
                    • kszymanowska Re: Nie lepiej... :-( 27.08.08, 22:57
                      O jak dobrze...
                      Więc nie jestem sama z moimi "bólami"...
                      Wszystko co piszecie dotyczy mnie, dołączam jeszcze to, że ja mam MEGA ZGAGĘ.
                      Funkcjonuję dzięki reni, które można brać co 4 godziny, ja biorę 3 maxymalnie w
                      ciągu dnia. Do perfekcji opanowałam (własnie przez zalewającą zgagę)
                      podnoszenie, otwieranie, odsuwanie wszystkiego co blisko podłogi - stopamismile,
                      byle się tylko nie schylać !
                      Moja 3,5 letnia córcia już załapała, że jak coś nie musi być podniesione
                      natychmiast to leży, pomaga mi i mówi "Podniosę Ci mamo"smilePolecam na golenie,
                      maszynki o napędzie bateryjnym z trymerem, szybciej i łatwiejsmile
                      To 33 tydzień...już bliżej niz dalej smile
                      • jojobacincin Re: Nie lepiej... :-( 29.08.08, 20:57
                        na zgagę niezastąpione są migdały do żuciasmile i chyba nie ma ograniczeńsmile
                        • akun73 Re: Nie lepiej... :-( 30.08.08, 11:40
                          Siostra doradzala cieple mleko. Nie sprawdzilam, bo miewam zgage,
                          ale krotko, zapiera w gardle, ale zaraz puszcza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka