zapiski mamuśki

14.09.10, 10:28

fronda.pl/bogna/blog/puste_gniazdo_mentalnosci_antykoncepcyjnej
i o wychowaniu:

fronda.pl/cicha_woda/blog/polska_mlodziez
co o tym myślicie?
    • black_edith Re: zapiski mamuśki 14.09.10, 15:18
      autorka to świruska, dla której świat jest czarno-biały.
      generalnie uderzyło mnie to zdanie:
      "Tam gdzie dziecko jest spostrzegane przez kobietę jako środek do celu – zaspokojenia potrzeby macierzyństwa, poczucia pełni kobiecości, stworzenia "prawdziwej" rodziny – poprzestaje ona na jedynaku (no góra dwojgu dzieci). No bo po co się męczyć z kolejnymi ciążami, porodami, wychowaniem, skoro cel – zaspokojenie swych potrzeb – został osiągnięty?"

      wszystko ładnie pięknie, ale autorka chyba nie bierze pod uwagę realiów: część kobiet chciałoby mieć więcej dzieci, ale nie mają na to wystarczających środków finansowych, nie mają przestrzeni życiowej (cała masa młodych rodzin w Polsce mieszka przy rodzicach albo we własnych małych mieszkaniach kupionych na wielki kredyt), nie mają wystarczająco dużo czasu, bo muszą pracować (ilu mężczyzn będzie w stanie utrzymać w domu kilkoro dzieci i niepracującą żonę). Czasy są jakie są, wśród moich znajomych nie ma nikogo kogo byłoby stać na komfort posiadania rodziny większej niż 2-3 dzieci. Ja mam dwójkę i co z tego, że nawet byłabym gotowa mieć trzecie i mąż też byłby chętny skoro ledwie dajemy radę utrzymać te, które mamy. Nie byłoby dla mnie problemem "męczyć się" z kolejną ciążą i porodem i nawet z wychowaniem smile, ale byłoby dla mnie problemem, gdzie to trzecie dziecko miałoby spać, co jeść. Oczywiście można zrobić trzecie, czwarte i kolejne dziecko nie mając wystarczających środków na ich utrzymanie, potem można korzystać ze wsparcia różnych instytucji i pomocy społecznej, z pomocy różnych dobrych ludzi itd. Wtedy na pewno nikt nie powie, że matka myśli tylko o zaspokojeniu swoich potrzeb, bo ona nawet nie będzie pamiętać, jakie miała kiedykolwiek potrzeby wink
      • soffia75 Re: zapiski mamuśki 14.09.10, 23:33
        A ja dołożę jeszcze to: "Dziecko spostrzegane jako wybór – coś, co ma pojawić się w wybranym przez ciebie momencie, w określonych warunkach (...)"
        Coś tu nie tak - znaczy, planowanie dzieci to egoizm?? (abstrahuję od "planowania za pomocą aborcji", o którym wspomina autorka) Czy lepiej jest powiększać rodzinę radośnie i "na żywioł" - a potem nie mieć jej czym nakarmić i w co ubrać - czy też lepiej decydować się na pierwsze/kolejne dziecko, mając chociaż minimalne poczucie finansowego i socjalnego bezpieczeństwa?...

        Świętą rację ma niejaki Mateusz, w jednym z postów komentujących ten artykuł:
        "(...) to, co pierwotnie jest darem Bożym i wielkim błogosławieństwem (duża rodzina) staje się jakimś dziwacznym kryterium bycia OK, a każdy kto go (niezależnie od powodów) nie spełnia, staje się tym gorszym." Nic dodać, nic ująć.
    • yagnik Re: zapiski mamuśki 15.09.10, 21:45
      Nie chcę mi się tego czytać smile
      Po co ludzie piszą blogi, ja rozumiem fotoblogi do pooglądania ale takie...
      strata czasu.
      • gonia_29 nie mam dzieci 18.09.10, 12:30
        ale to forum {wielodzietni} i nie tylko a zwłaszcza ta pani jest hm "znana". Powiem tak, żal, że ktoś taki pisze o sobie psycholog.
    • fruit.ella Re: zapiski mamuśki 16.09.10, 09:45
      A ja polecam blog:
      monstery.blox.pl/html
      Pisze go jedna z mam trójki dzieci już od kilku lat. Czyta się bardzo przyjemnie, a i porad sporo można "wyciągnąć".
      Dzięki temu blogowi wybrałam kolonię dla mojego dziecka i nie żałuję.
    • mama-ola Re: zapiski mamuśki 21.09.10, 10:27
      "Skrajny przykład uprzedmiotowienia dziecka to aborcje po in vitro, gdy sam fakt zdolności do poczęcia dziecka (bycia w pełni kobietą) staje się celem, a samo dziecko z różnych względów balastem".

      Skąd ona to wytrzasnęła?! Aborcja po in vitro, bo sama ciąża celem, a dziecko nie? W życiu nie słyszałam, żeby kobiety miały takie potrzeby, żeby coś takiego się działo, żeby było powszechne na tyle, żeby można było mówić o zjawisku. To jakieś wymysły, w dodatku bardzo niemądre (eufemizm). Mające na cely wyłącznie ukazanie in vitro w złym świetle.

      "dom wielodzietnych jest nadal pełen życia i tuptających małych nóżek. Następuje też płynne przejście od opieki nad własnymi dziećmi do odwiedzin wnuków".

      No fantastyczna perspektywa. No nie mogę się doczekać. Całe życie spędzić na opiece nad dziećmi... matko, chyba bym zwariowała.

      "Nie dopuść do emocjonalnego uzależnienia od dzieci. Inwestować w siebie, dążyć do samorealizacji poza rodziną, rozwijać pozarodzinne zainteresowania, nie zaniedbywać swej kariery".

      Wyczuwam tu jakiś przytyk? Samorealizacja poza rodziną brzydka jest? No to będę musiała autorce przykrość zrobić: bardzo wiele kobiet nie wisi na dzieciach, swoich własnych czy wnukach; czują się świetnie psychicznie, gdy robią coś innego niż obsługiwanie dzieci.
      • mgla_jedwabna Re: zapiski mamuśki 28.09.10, 14:11
        "dom wielodzietnych jest nadal pełen życia i tuptających małych nóżek. Następuje też płynne przejście od opieki nad własnymi dziećmi do odwiedzin wnuków".

        "tuptające małe nóżki" własnych dzieci to nie jest sposób na syndrom pustego gniazda, jako że ten ostatni dotyka osób, których wszystkie dzieci dorosły i wyprowadziły się. To tak, jak mówić, że sposobem na nudę na emeryturze jest pracować dłużej. Podczas, gdy pytanie brzmi "co zrobię po tym, jak dzieci dorosną/przejdę na emeryturę". Czy stanie się to prędzej czy później, nie ma tu znaczenia.

        "Tuptające nóżki" wnuków nie różnią się niczym od "metody zastępczej" w postaci wolontariatu itd. To jest to samo rozwiązanie "nie masz własne go dziecka, to dorwij cudze" - w tym wypadku dziecko córki/syna. Potem mamy takie patologiczne teściowe, które wyskakują do wnuka z tekstem "chodź do mamusi","teraz synuś dostanie mleczko" itp. Jakoś nie wyobrazam sobie takich tekstów w stosunku do dziecka z DD, więc chyba wolontariat jest nawet lepszym "zastępstwem".
Pełna wersja