chyba to jedno slowo to dla mnie AP.
szacunek do dziecka - czyli traktowanie jego potrzeb powaznie, na rowni ze swoimi. Nie zapominam ze jest dzieckiem, wiec musze o niego odpowiedzialnie dbac (pod wzgeldem praktycznym - zapewnic ot podstawowe rzeczy dach nad glowa, legowisko

, dobrze zywic (czyli dla mnie to zdrowo-choc i to pewnie dla kazdego znaczy cos innego) , nauczyc dokonywac madrych wyborow, nauczyc dobrych nawykow -
ale to ze jest dzieckiem nie znaczy ze ma zjesc tyle ile JA uwazam za stosowne , isc spac tam gdzie JA zadecyduje i o porze ktora MI odpowiada czy chodzic jak w zegarku bo JA tak chce.
ciezko jest wiedziec co dziecko chce, czasem przeciez chce by mu powiedziec co ma robic

a nie dawac wolna wole, czasem musi zjesc lekarstwo mimo ze nei chce .
szacunek do innych doroslych - do starszych , mlodszych , o innym kolorze skory, o innych preferencjach, upodobaniach (nie mowie o seksualnych tylko ot wyborow zyciowych* ) o innym poczuciu humoru
szacunek do planety i swiata - dbanie o srodowisko, czy tak szerokozakrojone jak wybor pieluch, czy tak male jak sprzatniecie po sobie papierka , sortowanie smieci,
Czy szacunek powinien byc bezgraniczny, czy jednak sa jakiez granice .. ?
Czy niegotowanie w domu tylko uzywanie sloiczkow to juz brak szacunku dla planety?

Czy Babybjorn to jeszcze noszenie czy juz brak szacunku dla dziecka (ignorowanie potrzeb jego fizjologii)
Czy krytykowanie zlego wyboru innej mamy to nasz o nia troska czy brak szacunku dla jej wyborow?? ( bo czy sa obiektywnie zle wybory czy to tyylko subiektywna ocena ?)
no i szacunek do siebie
nikt nie jest idealny ale warto sie starac i doskonalic.