Dodaj do ulubionych

Czego brakuje mi w ksiazce /BLW

15.11.10, 10:58
Piramidy Zywnosci.
Czy innego , prostego, krzyczacego krotkiego przekazu (bo to ze jest tym cala ksiazka moze komus umknac) - ze BLW TO ZDROWIE ZYWIENIE a nie dawanie do wyboru :lizak czy biszkopcik i cieszenie sie ze dziecko chetnie wybiera i jesmile

jak znajde jakas fajna piramide, a ich wiele, to wkleje
Obserwuj wątek
    • mrs.t a, a czy komus 15.11.10, 11:00
      czegos brakuje>??

      a , jeszcze przepisow - no ale z drugiej strony- przeciez chodzi o to ze dla dziecka specjalnie sie nie gotuje, tylko razem je sie cala rodzina to sam. Czyli hehe, dopiero wtedy okazuje sie ze rodzinny obiad pozostawia wiele do zyczenia pod wzgledem zasad zdrowego zywieniawink
      • justkawb Re: a, a czy komus 15.11.10, 15:48
        Ostatnio chyba wyszla ksiazka Baby Led Weaning- Cookbook z przepisami wink
    • margonik Re: Czego brakuje mi w ksiazce /BLW 16.11.10, 01:16
      Może się mylę, ale wydaje mi się, że piramida ma się jednak nijak do żywienia najmłodszych. Po odstawieniu od piersi (lub gdy pierś jest już tylko skromnym dodatkiem do reszty) to owszem - piramida, ale wcześniej to mleko matki robi za całą piramidę. Wcześniej posiłki stałe są formą zabawy i jednocześnie treningu (nauką przez zabawę), uzupełniają też powstające pomału niedobory na żelazo etc, ale głównym posiłkiem pozostaje jednak mleko, które aż do 9 m-ca może stanowić jedyne pożywienie dla dziecka.

      To, co się stawia przed dzieckiem, powinno być zdrowe, więc z definicji nie o lizaki chodzi.
      Rozumiem też, że stopniowo powinno objąć produkty z całej piramidy (może z pominięciem słodyczowego wierzchołka), aby umożliwić dziecku wybór zgodny z jego potrzebami. Zostawienie jednak wyboru dziecku ogranicza możliwość kontrolowania proporcji pomiędzy różnymi grupami w piramidzie. Tutaj chyba jednak zdajemy się na dziecko i jego naturalny instynkt.

      Poza tym przeczytałam niedawno w innej książce coś, co do mnie przemawia w tej kwestii: "Artemis Simopoulos i Victor Herbert - lekarze i zarazem specjaliści od dietetyki - dokładnie omawiają w swojej książce 'Genetic Nutrition' (Genetyczne Odżywianie) zagadnienia dotyczące genetycznego zróżnicowania wśród ludzi, powodującego potrzebę indywidualnego dopasowania odpowiedniej diety w zależności od odziedziczonych cech genetycznych i specyfiki środowiska, w jakim dana osoba przebywa. Utrzymują oni, że jedna, uniwersalna i zaakceptowana przez środowiska międzynarodowe metoda diety i właściwego odżywiania jest tylko punktem wyjścia w podejściu do tego szerokiego zagadnienia. Międzynarodowe normy żywienia mogą być nawet szkodliwe, jako że nie uwzględniają one specyfiki genetycznej poszczególnych osób. Tak więc Simopoulos i Herbert przekonują, że każdy powinien dostosować swoje odżywianie do indywidualnych cech odziedziczonych genetycznie (odziedziczone predyspozycje do poszczególnych chorób) i swojego środowiska, aby maksymalnie zabezpieczyć swoje zdrowie."

      Do mnie to przemawia - wystarczy sobie wyobrazić,jakim absurdem byłaby ta sama dieta stosowana zarówno przez Eskimosów, jak i ludzi z tropików. Nawet my inne jedzenie lepiej tolerujemy latem, a inne zimą. Może więc wybór dany w tym względzie dziecku (zakładając, że na talerzu nie ma bezwartościowych zapychaczy) jest sensowny?


      • landri83 Re: Czego brakuje mi w ksiazce /BLW 16.11.10, 09:11
        W sumie piramid jest dużo w necie, ale to też już trochę przestarzały sposób myślenia o żywieniu (np. zależnie od indywidualnego metabolizmu niektórzy potrzebują więcej węglowodanów, a inni mniej - oczywiście, nie są to duże wahania, w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi wink). Myślę, że podobną funkcję pełni w książce tabelka właściwości odżywczych - przyznam, że nawet teraz, kiedy moja córka już jest "rozszerzona" czasem do niej zaglądam.
      • ciociacesia bezwartosciowe zapychacze 16.11.10, 09:16
        no własnie czy biały makaron to juz jest zapychacz czy nie - w moim odczuciu jednak troche tak, podobnie jak kajzerka. najchetniej bym dziecku tylko warzywa proponowala czasami... tak pisze o makaronie bo sie moja dwulatka przedwczoraj sama obsłizyła w kuchni i dobrala do durszlaka ze swiderkami i jadla dosłownie garsciami (kilka chwil przedtem nic nie chciala jesc )
        • margonik Re: bezwartosciowe zapychacze 16.11.10, 16:20
          > no własnie czy biały makaron to juz jest zapychacz

          Wg mnie to nie jest zapychacz. Biały makaron z semioliny (twardej pszenicy) to dobre źródło wolno przyswajanych węglowodanów (czyli energii). Dzieci energii potrzebują, nie tylko witamin wink

          Węglowodany wolno przyswajalne (w odróznieniu od szybkich, czyli np. cukru) są zdrowe.
          • mrs.t Re: bezwartosciowe zapychacze 16.11.10, 20:46
            nie wiem czy zapychacz czy nie
            wiem ze jak urodzilam dziecko i zaczelam karmic piersia, ba, generalnie skonczyly sie dobre czasy siedzeina w biurzewink i zaczela sie ciezka praca przy dziecku - to ja, ktora potrafila zyc na owocach i warzywach chcialam jesc non stop makaron i pieczywo. potrzebowalamenergii.
            • mad_die Re: bezwartosciowe zapychacze 16.11.10, 23:43
              o to to
              a moje dzieci maja takie dni, ze jedza owoce na tony i warzywa na ciezarówki, a potem maja takie dni, ze palaszuja makarony, kluski, pierogi, kopytka, omlety i wlasnie takie "zapychacze" wink
              i weź tu za nimi nadąż? (musialam to ostatnie slowo w slowniku sprawdzic... wstyd wstyd wstyd... internet mnie uwstecznia, czas na jakis kurs poprawnej polszczyzny cy cuś....)
              • mond33 Re: bezwartosciowe zapychacze 20.11.10, 23:43
                Ja wciąż nie przeczytałam tej książki. Może napiszę swoją?wink
                • mrs.t Re: bezwartosciowe zapychacze 21.11.10, 11:27

                  > Ja wciąż nie przeczytałam tej książki.
                  no to ciezko odpowiedziec na pytanie watkowe' czego w niej brakuje'

                  >Może napiszę swoją?wink
                  ba, roznych pktow widzenia nigdy nei za wiele. moze nawet doczeka sie watku na forum blw 'czego brakuje w ksiazce mond' jako ostatecznego komplementu wink
                  • mond33 Re: bezwartosciowe zapychacze 21.11.10, 20:06
                    mrs.t napisał:
                    > no to ciezko odpowiedziec na pytanie watkowe' czego w niej brakuje'

                    Tzn. przyszło mi na myśl czego może w niej brakować i pewnie się nie pomylę, jeśli strzelę, że brakuje w niej pewnych rad i porad jak postępować w temacie BLW w różnych skrajnych przypadkach np. przy niemowlętach z przewlekłym refluksem ect ect. Ale nie pisałam tego, no bo jej nie przeczytałam. A swoją drogą jest tam coś poświęcone dzieciom z refluksem i nadmiernym ulewaniem każdego pokarmu? Cofanie się pokarmu to bardzo niebezpieczna sprawa tym bardziej jak dzieciak połyka nie posiekane do końca kawałki. Przyznaję, że miałam z tym dość spory problem.

                    > ba, roznych pktow widzenia nigdy nei za wiele. moze nawet doczeka sie watku na
                    > forum blw 'czego brakuje w ksiazce mond' jako ostatecznego komplementu wink

                    Nie kuśtongue_outtongue_out

                    • margonik Mond33 21.11.10, 21:09
                      Mond33,
                      masz jakieś rady na ten refluks?
                      Mój synek, co prawda, nie ma zdiagnozowanego refluksu, ale bardzo dużo ulewa. Prawdę mówiąc nie pomyślałam nawet, że może być to niebezpieczne po jedzeniu pokarmów stałych.
                      • mond33 Re: Mond33 21.11.10, 21:32
                        Margonik, no coś tam z własnych doświadczeń mogę podpowiedzieć. Problem w tym, że każde dziecko pewnie będzie w tej dziedzinie indywidualnością. Ja sporo wertowałam na ten temat, sporo pytałam na różnych forach czy wśród znajomych. Problem jednak w tym, że nie trafiłam na podobny przypadek. Jeśli znalazłam mamę, której dziecko miało problemy z refluksem to nie stosowała BLW, jeśli stosowała BLW, to nie miało refluksu. A zatem wydeptałam własną ścieżkę w tej dziedzinie metodą prób i błędów, ale łatwo nie było. Stałam się pewnego rodzaju obserwatorem i strażnikiem sytuacjiwink Selekcjonowałam jedzenie na poszczególne kategorie pod względem:
                        - które Szymon mieli bardzo dokładnie
                        - które połyka w kawałkach
                        - które zdarza mu się cofać
                        - które cofa się nadmiernie
                        - które się nigdy nie cofa
                        Podejrzewam, że tutaj każde dziecko z refluksem będzie miało inaczej. I tak jedzenie, które jednak wracało niestrawione musiałam zamienić na miał i podawanie łyżeczką. Nie było na to innej metody. Cofający się pokarm w dodatku w kawałkach nawet bardzo małych może przedostać się do tchawicy, a stamtąd do płuc. Dlatego też zostałam mamą karmiącą systemem mieszanym czyli trochę BLW, trochę z łyżeczki. Cieszę się jednak, że udało nam się wypracować swój własny system. Droga była żmudna i długa ale nie żałuję i wiem, że się opłacałosmile Szymon ma 15 miesięcy. Niestety wciąż borykamy się z refluksem ale już wiemy co jadać, jak jadać, jak podawać i jak przeciwdziałać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka