Dodaj do ulubionych

Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale

08.12.10, 20:29
Kochane

Moja córcie ma dwa lata.
Karmię piersią, jesteśmy razem cały czas. ma mnie całą od początku do końca.
Ale
Nie wiem czy to okres tzw. buntu czy co.
Nic nie idzie przy niej zrobić. Przewijanie - awantura, ucieka nie chce, paznokcie obcinam z latarką w zębach nocą, kropienie noska,wyjście na podwórko no wszystko jest nie nie nie nie !
więc oczywiście jak nie to nie, kiedy mogę to liczę się z jej zdaniem. w pozostałych przypadkach np wyjście z domu kiedy muszę to zagaduję i robię z siebie wariata wink
i jest ok.
teraz mi ciagle choruje bo nie odciagam jej " gili " z noska bo sobie nie da a nie czuję się dobrze, nie chcę i nie umiem siłą trzymać,szarpać się itd.
i przez to,że nie odciągam i gile spływają do gardła juz kolejny antybiotyk bo robi się z tego infekcja jak ta lala.
nauczyłam dmuchac nosek ale to nie wystarcza. Inne koleżanki wiecie, dawaj chłopa do trzymania wrzeszczącego brzdąca i jadą z koksem na siłę. ja nie umiem.i znów choroba.
oczywiście uczyłam, oswajałam z tymi sprawami ale teraz na wszystko jest jedno wielkie NIE.
a ja czasami muszę wyjść na zakupy, zmienić jej pieluszkę z kupanem,zmierzyć temperaturę itd.
wceśniej np dawała sobie kropić nos aolbo myc ząbki i nic się nie stało,żeby nagle zaczęła się tego bać. nagle nie wiem skąd takie zachowanie.
jak wy sobie radzicie ? jak maluszek wasz tulony, kochany, całowany i pieszczony postanawia nie dac sobie umyć zębów- bo nie ( choć często myje sama we współpracy z pluszakami w wannie ), wyjść na dwór - bo nie, przebrać itd
oczywiście tak jak wspomniałam wszystkie inne środki zawodzą czyl odwracanie uwagi , opowiadanie co to tam bedzie ciekawego itd.
czuję, że zawodzę jak mama ( na prawde czuję się źle bo mam wrażenie,że robię wszystko nie tak )
i źle mi z tym,że miłość ciepło, cierpliwość , oddanie itd nie wystarczają,żeby spokojnie i ufnie we współpracy z rodzicem dziecko załatwiało takie sprawy jak zmiana pieluszki czy kropienie noska.
staram się jak mogę ale czasem opadam z sił, zwłaszcza tych psychicznych bo rodzicielstwo bliskości jest trudniejsze niż rodzicielstwo " moich koleżanek " które się nie certolą z dzieckiem tylko robią co trzeba i już, a jak się nie podoba to sobie powyje i koniec. i one maja gdzieś to że wyje.
sama nad sobą pracuję bardzo żeby się nie wściekać i nie podnosić głosu na nią choć zdaża mi się to coraz częściej w takich sytuacjach. i potem mam ochotę walnąc sobie w łeb bo nerwy puściły no i wrzasnęłam.
idiotka.

to tyle.

Macie czasem podobnie ?

Celka
Obserwuj wątek
    • verenne Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 08.12.10, 21:11
      Hahahaha! Jakbym o mojej czytała - tez ma dwa lata z małym kawałkiem i też ma fazę na NIE. Ostatnio np próbuję przeforsować zawiązywanie włosów w kucyk. Nie jest to moje widzi-mi-się - Wi ma kudełki do ramion i jak robi w biegu nagłe zwroty, to włosy latają jej wokół głowy i zawężają pole widzenia, i dzieć obija się o futryny wink Oczywiście najpierw jest wielki krzyk, że NIE NIE NIE. Tłumaczę, że bedzie wygodniej, że mama ma kucyk i tata ma kucyk, i Wi też będzie miała - NIE NIE NIE - nagadałam się ja głupia, w końcu złapałam młode w biegu, usidliłam na kolanach i spięłam włosiska. I nagle okazało się, że to jedna fajnie mieć związane włoski.
      Kozy z nosa wyciągam (niestety) na siłę. Tzn w ekstremalnych sytuacjach, gdy widzę, że dmuchanie nie pomaga i dziecko się męczy z zatkanym nosem. Przytrzymujemy, ale zawsze najpierw i w trakcie tłumaczymy, że zaraz będzie łatwiej oddychać, że odkoziacz to fajne urządzenie i przez chwilę może być nieprzyjemnie, ale potem noskowi się polepszy itp. Nie mam wyrzutów sumienia, bo myślę, że w jakims stopniu dwulatek już sobie zdaje sprawę, że to jednak dla jego zdrowia.
      Ale paznokcie też na śpika jej obcinam, hahhaha wink
      To chyba taki wiek. Dzieckiem targają emocje, chce mieć wpływ na to, co się wokół niego dzieje. I dobrze, żeby ten wpływ miało, ale musi też wiedzieć, że pewne decyzje należą do rodzica.
    • verenne Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 08.12.10, 21:21
      I wiesz... z tym "mają gdzieś, że wyje" to trochę nie fair... My oboje pracujemy - każda choroba dziecka, to moje zwolnienie lekarskie, gdyż nie wyobrażam sobie zostawienia chorego dziecka (które również wciąż karmię piersią) z babcią. Owszem, babcia na co dzień zajmuje się super małą, ale w chorobie moje dziecko bardzo potrzebuje ssania mleka, więc zostaję z nią w domu. Ale wiadomo - częste zwolnienia lekarskie to nie jest to, co pracodawca lubią najbardziej. Dlatego wybieram rozwiązanie - wg Twoich standardów - siłowe.
      Tłumaczę się być może, ale hmm... poczułam się troszeczkę niesprawiedliwie oceniona. Wiem, że oczywiście nie pisałaś tego personalnie do mnie, ale... no rozumiesz...
      • celcia.5 Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 11.12.10, 20:14
        nic z tych rzeczy wink
        przepraszam, nie miałam nic złego na myśli.
        c.
    • mad_die Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 08.12.10, 21:50
      > Macie czasem podobnie ?

      Codziennie wink A przynajmniej co drugi dzień wink u mnie taka sinusoida, jak jeden dzien jest super, to drugi jest do d**y...

      Moja rada? Przeczekać... i wiem, że to trudne, ale postawić sie na miejscu dziecka, wsłuchać się w to co mowi i co nam chce powiedzieć. Ja przynajmnie staram się tak robić, choć jak juz napisalam, trudne to jest i niestety, nie zawsze wychodzi...
      Przykład? Corka chodzi do sali zabaw (takie niby przedszkole 2xtyg po 3h). Odprowadzam ją tam z mlodszym synem. Z poczatku byl lament i placz, kiedy ja tam zostawialam. Panie kazaly wychodzic szybko, nie rozczulac sie i juz. Jednak ja chcialam jakos dowiedziec sie, czemu moje dziecko nie chce tam zostawac. Kiedys idac do przedszkola powiedzialam: "Widze, ze nie lubisz chodzic do przedszkola, wolisz, byc z mama w domu, jak brat mlodszy." "Tak." "Ale w przedszkolu sa fajne dzieci, i rowerkami mozna jezdzic po dworzu. A ja Cie odprowadze, pozegam sie, nie bede z bratem wchodzila do sali, bo on jest za maly , i potem do Ciebie przyjde." Coz w ten desen powiedzialam. Oczywiscie nie jeden raz, tylko temat byl kilkukrotnie podejmowany, powoli i z wyczuciem, bo nie chcialam zeby sie corka zrazila do przedszkola. Efekt byl taki, ze z dnia na dzien byla zmiana w jej zachowaniu. Odklejala sie ode mnie w korytarzu szybciej, chetnie wchodzila do sali, nadal byla z boku i wiecej obserwowala. Po kilku tygodniach corka nawet nie chce mi dac buzi na pozeganie, tylko mowi "Mama idz do brata i potem po mnie przyjdz." I jak sama mi potem powiedziala, ona plakala, bo dzieci w przedszkolu byly dla niej za duze i nie chciala, zeby brat mlodszy z nia chodzil tam...
      Ze spacerami robilam podobnie - potwierdzalam jej uczucia, po czym za chwile poejmowalam jakis pozytywny aspekt wyjscia na dwor wink Typu hustawka, zwierzątka w zagrodzie, piesek sąsiadów wink Corka sama szla po buty od razu big_grin
      Z nosem i odciaganiem mam ten sam problem do tej pory - po prostu nie odciagam i juz. Trudno. Tu antybiotykow na katar i kaszel i tak nie daja, wiec sie nie martwie wink
      Z myciem zebow wpadlam na szatanski pomysl kupienia jej szczoteczki elektrycznej, tzn samej nakladki, specjalnej dla dzieci. Teraz myje jej zeby najpierw elektryczna a potem sama pucuje swoja normalna szczoteczka.

      Czytalas jakies ksiazki o wychowaniu? Mi pomogly "Jak mowic, zeby dzieci sluchaly, jak sluchac, zeby dzieci mowily", "Wychowanie bez porazek" i "Wyzwoleni rodzice".
      • celcia.5 mad_ die love u ;-) 11.12.10, 20:17
        A śledzę Cię moja droga i duzo wchłonęłam juz Twoich rad z powodzeniem wink
        Zaczynam czytać takie książki, poglądowo, wybieram co dla nas najlepsze a resztę rad do kosza.
        Natomiast za Twoje z innych for serdecznie dziękuję wink
        I za dobre słowo też. Bo im człowiek bardziej sie stara tym bardziej się miota - przynajmniej ja - i dzieki takim osobom jak Ty między innymi łatwiej mi zrobic sobie porządek w sercu i głowie.
        big_grin
        • mad_die Re: mad_ die love u ;-) 16.12.10, 13:56
          a tam od razu love wink

          ja to tak piszę, ku pokrzepieniu, zebyś wiedziala, ze nie tylko Ty tak masz
          ciesze sie, ze moje rady komuś moga pomóc, Tobie, innym forumowiczkom smile
    • jul-kaa Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 08.12.10, 22:48
      celcia.5 napisała:

      > teraz mi ciagle choruje bo nie odciagam jej " gili " z noska bo sobie nie da a
      > nie czuję się dobrze, nie chcę i nie umiem siłą trzymać,szarpać się itd.
      > i przez to,że nie odciągam i gile spływają do gardła juz kolejny antybiotyk bo
      > robi się z tego infekcja jak ta lala.

      Mam znacznie młodsze dziecko (8 m-cy), które jednak też nienawidzi odsysania glutów. Przyznam, że dla mnie paranoją jest dopuszczanie do choroby dziecka, bo nie daje sobie ono odciągnąć kataru... Gdyby miało garb, to też nie zakładałabyś aparatu korygującego? Nie zrobisz niezbędnego badania krwi? Nie szarpniesz gdy będzie lecieć za piłką na ulicę, bo to "przemoc"? Wiem, że hiperbolizuję i przejaskrawiam, ale robię to świadomie i celowo. Ale żeby narażać dziecko na kolejny antybiotyk i osłabiać jego układ odpornościowy, bo się "nie umie" odciagnać kataru... Mnie to szokuje.

      Jasne, że trzeba robić wszystko, żeby dziecku nie zrobić traumy - ja naprawdę nieźle się nacudowałam żeby synek nie bał się nebulizatora, ale udało mi się - nie boi się. Wkładam mnóstwo wysiłku w to, by nie musieć się z dzieckiem szarpać, ale jeśli jest taka sytuacja, że naprawdę muszę dla jego zdrowia, to niestety - mocniej przytrzymuję, robię niektóre rzeczy na siłę.
      • erba Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 09.12.10, 11:34
        jul-kaa napisała:
        Przyznam, że dla mnie paranoją jest dopuszczanie do choroby dziecka, bo n
        > ie daje sobie ono odciągnąć kataru... Gdyby miało garb, to też nie zakładałabyś
        > aparatu korygującego? Nie zrobisz niezbędnego badania krwi? Nie szarpniesz gdy
        > będzie lecieć za piłką na ulicę, bo to "przemoc"? Wiem, że hiperbolizuję i prz
        > ejaskrawiam, ale robię to świadomie i celowo. Ale żeby narażać dziecko na kolej
        > ny antybiotyk i osłabiać jego układ odpornościowy, bo się "nie umie" odciagnać
        > kataru... Mnie to szokuje.
        Mnie też i uważam, że nierozsądne jest potępianie każdej przemocy w czambuł.
        Mój niemowlak też nie lubi Fridy, ale nie mam zamiaru czekać na zapalenie płuc lub ucha. Fakt przy odciąganiu drze się niemiłosiernie, ale zaraz potem jest uśmiech i swobodne oddychanie.
      • celcia.5 Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 11.12.10, 20:21
        Gdyby miało garb, to też nie zakładałabyś
        > aparatu korygującego?

        wiesz, u nas w ortopedii jest mnóstwo możliwości, nie tylko " aparat "
        tak samo sa alternatywy dla odciągania nabulizatorem
        na pobieranie krwi mozna nakleić emle żeby nie bolało

        itd itd

        mozna się przynajmniej postarać no nie ?
    • m_laczynska Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 09.12.10, 00:03
      U nas to samo. Do tego odkąd się urodził młody, to jest regres wszystkich rzeczy "samodzielnych" - ubieranie, nawet czasem jedzenie...I ryk, albo marud. Ciężko jest. Ale ja uważam, że nie o to chodzi w rb, żeby dziecko robiło wszystko jak chce, to i tak Ty jesteś rodzicem i Ty decydujesz. Można akceptować dziecko ale stawiać granice i nie zgadzać się na różne zachowania. Za to można pogadać o uczuciach (widzę, że cię złości, że wychodzimy na spacer, ale idziemy, bo spacer to dobra rzecz. A zęby myjemy, bo inaczej się psują). Ja po prostu (na ogół) cierpliwie znoszę jęki, ucieczki do namiotu, za suszarkę i inne takie tam. Najpierw mówię o jego uczuciach, potem o swoich, że też mnie to złości, bo się Tadzin przegrzewa i płacze i ja się przegrzewam i już pora iść. Gluty też odciągam mimo protestów - psikam najpierw ulubionemu pluszowemu kotkowi i się tak bawimy chwilę w lekarza, a potem psikam Mikowi i trudno (z reguły po całej akcji jest bardzo zadowolony, że nic mu w nosie nie zalega i mówi, że dobrze, że gluty poszły). Myślę, że dziecku lepiej robi jak rodzic bierze odpowiedzialność i decyduje (z pewnymi kompromisami i akceptacją, że dziecko może nie skakać z radości w tej czy innej sprawie), bo zwyczajnie jest bezpieczniej jak widzi, że ktoś tu jest u sterów.
    • madzioreck Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 09.12.10, 03:35
      > i przez to,że nie odciągam i gile spływają do gardła juz kolejny antybiotyk bo
      > robi się z tego infekcja jak ta lala.

      Mhm... a jak córka zechce wsadzić palce do kontaktu albo w ogień to też "nie będziesz umiała na siłę"? Kurczę, gdzie sa granice jakieś...
    • pinkdot Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 09.12.10, 07:49
      czuję, że zawodzę jak mama ( na prawde czuję się źle bo mam wrażenie,że robię w
      > szystko nie tak )
      > i źle mi z tym,że miłość ciepło, cierpliwość , oddanie itd nie wystarczają,żeby
      > spokojnie i ufnie we współpracy z rodzicem dziecko załatwiało takie sprawy jak
      > zmiana pieluszki czy kropienie noska.

      U nas identycznie - książkowy bunt dwulatkasmile. Staram się dziecku okazać sporo zrozumienia i staram się szanować jego często odmienne od mojego zdanie, ale w pewnych sytuacjach muszę postawić na swoim i nie znaczy to, że mam gdzieś płacz mojego malucha. Nie zostawię mu przecież pazurów jak u Wolverina, bo już kiedyś się podrapał do krwi. Musiałam zakładać mu okulary, aż się przyzwyczai, mimo iż tego nie lubił - nie pozbawię go widzenia stereoskopowego, bo płakał jak mu je nakładałam.
      Ja już się nauczyłam tego, że wychowanie w bliskości na pewno nie polega na tym, że to taka transakcja - ponoszę w chuście, będę karmić 2 lata i dziecko będzie bezproblemowe, da przewijać pieluszkę i zakrapiać nos. Ta transakcja to bardziej chyba wygląda tak, że jeżeli teraz się je szanuje jako człowieka, ono zaoszczędzi w życiu dorosłym na psychoanalitykuwink. No i będzie szanowało nas jako rodzicówsmile. A teraz to okres, w którym, że zacytuję pierwszy lepszy portal wychowawczy o buncie dwulatka: "Ten okres negatywizmu jest bardzo ważny z punktu widzenia kształtowania się tożsamości dziecka, jego poczucia własnego „ja”, stawania się odrębną, niezależną osobą. Mówiąc „nie” maluch odkrywa, że może wpływać na rzeczywistość, wywoływać rozmaite zdarzenia, może o sobie decydować, a w związku z tym jest kimś odrębnym od mamy i taty".
      Ja uważam, że moim zadaniem jest go cierpliwie przeczekać, nie dając się przy tym wyprowadzić z równowagismile. Tłumaczyć, dawać wybór, a czasem po prostu znieść wrzaski.
    • ciociacesia bo odciaganie gili jest wybitnie niehumanitrne 09.12.10, 09:40
      ja tez mojej nie odciagam. nie mylam jej tez glowy przez 3 miesiace
      przeciez sa inne metody - oklepywanie, zakraplanie soli, nebulizator i oklepywanie, nauka wydmuchiwania
      • diuszesa Re: bo odciaganie gili jest wybitnie niehumanitrn 09.12.10, 13:24
        Nie wiem, czy Ty to serio piszesz, czy z ironią?
        Odciąganie gili jest niehumanitarne? Wolisz pozwalać na kolejne infekcje i osłabianie odporności w imię humanitaryzmu? Bo ja nie. A inne metody nie zawsze działają, szczególnie jak się gluty przez dłuższy czas zbierają.
        No luuuudzie...

        Do autorki wątku:
        Życzę dużo cierpliwości - ten okres buntu przeminie - i więcej konsekwencji w dbaniu o ten nosek. Nie jest tak, że nie sprawdzasz się jako mama; dla swojego dziecka na pewno jesteś najlepszą mamą na świecie. I nie sądzę, że przytrzymanie przez chwilę,żeby dopomóc zdrowiumałej, zmieni jej przekonanie na ten temat.
        Aha - w kwestii zagadywania - dla mnie to normalne, nie musisz czuc sie jak głupek. Wiadomo, ze z dziećmi nie gada się tak jak z doroslymi.
        • ciociacesia serio pisze 10.12.10, 10:50
          moja ma wprawdzie trochę ponad 2 lata, w wrześniu i październiku zaliczyła dwa katary tygodnio0we z budzeniem co chwila i gilem do pasa... i przyznam ze odciagalam moze raz dziennie, ja juz widzialam ze jest naprawde ciezko. a tak kazałam ku uciesze gawiedzi smarkac,, smarowalam masciami, szprycowałam czosnkiem i oklepywałam. nie dopuszczac do dlugiego zbierania glutów działac na biezaco, duzo wychodzic na spacery, coby gluta przemrozic i nawilzac, na noc krople do nosa i ksiazki pod nogi łozeczka
          odcagasz gluta, dziecko histerycznie placze i w efekcie jest bardziej zaglucone niz przed zabiegiem...
          • celcia.5 Re: serio pisze 15.12.10, 22:56
            dokładnie tak samo postępuję i zgadzam się z przedmówczynią smile
            jednocześnie dobrze że jesteś, pragnę zaznaczyć , bo straciłam wiarę ....
            aha i ja równiez jak mała miała problem z myciem głowy nie myłam bardzo długo, tylko przecierałam wilgotną , nie ociekająca woda gąbką włoski. Teraz myjemy bez problemu.
            I dla mnie nie jest to szokiem,jest dla mnie normalna rzeczą.
            Tak jak już ktoś napisał , między nic nie robieniem a robieniem na siłę jest mnóstwo mozliwości. Ja z nich korzystam, te " najgorsze " zostawiam na sam, samiuśki koniec.

            pozdrawiam

            Celka
            • quilte Re: serio pisze 16.12.10, 10:17
              Tylko jak znaleźć złoty środek i zorientować się, czy sprawy nie zaszły za daleko? Trzyletnia córka koleżanki nie toleruje kąpieli i mycia głowy. Najnowsze wiadomości są takie, że nie kąpała się od miesiąca - jest wycierana wilgotną ściereczką i mokrymi chusteczkami. Włosy ma obcięte na najkrótszego z możliwyh jeżyka, dłuższe śmierdziały.
              • ciociacesia no ale jest myta 16.12.10, 13:46
                kapiel gabka to tez jakas tam kapiel, wystarczajaca dla potrzeb higienicznych uwazam - sama tak bylam myta przez kilka lat - kapiel w duzej misce byla od wielkiego dzwonu, bo w niedogrzanym mieszkaniu bez cieplej wody ciezko ja bylo zorganizowac i nie smierdzialam...
                kapiel do zycia niezbedna nie jest, ta samo jak dlugie wlosy
                bardziej by sie niepokoila nie myiem zebow czy tym nieszczesnym nieodciaganiem gili gdybym zauwazyla faktyczny zwiazek przyczynowo-skutkowy miedzy nieodciaganiem a rozwojem groznej infekcji
                tylko nadmienie ze mnie tu forumowo przekonano do nie mycia wlosów na sile (ratowalam sie dwa razy myjac przez sen - przyssanemu do piersi dziecku) a teraz sama chetnie myje (na ogół)
        • celcia.5 Re: bo odciaganie gili jest wybitnie niehumanitrn 11.12.10, 20:23
          Dziękuję za słowo wsparcia !

          c.
      • m_laczynska Re: bo odciaganie gili jest wybitnie niehumanitrn 09.12.10, 13:26
        podobnie jak niehumanitarne jest borowanie w zębie przez dentystę, o cytologii nie wspominając...albo porodzie. A jednak się na to decydujemy - między innymi dlatego, że korzyści przeważają nad niedogodnościami. I podobnie jest moim zdaniem z gilami i myciem głowy
        • ciociacesia glutowanie mycie i borowanie 10.12.10, 10:55
          poró akurat bardzo fajne doswiadczenie u mnie, myc glowe tez lubie od dziecka...
          i wiesz, moje dziecko w koncu tez polubilo - malymi kroczkami, bez przywooływania traumy wody w oczach i od niedawna pozwala berez oporów plukac glowe i slicznie myje
          mycie zebow - tu jestem bezwzgledna - po kazdej czekoladzie, po kazdym posiłku, bo trzeba i juz...
          a borowanie - mozna zrobic po ludzku, premedykacja, wizyty adaptacyjne, indokrtynacja za pomoca bajek i ksiazeczek

          po prostu nie uwazam zeby odciaganie gluta chodzacemu dziecku bylo tak jednoznacznie korzystne jak np mycie zebów
      • celcia.5 ot to ! 11.12.10, 20:12
        staram się tak samo smile

        Pozdrawiam !

        Celka
    • forumowiczka.to.ja Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 09.12.10, 11:59
      Droga Pani, a gdzie Twój rozsądek i odpowiedzialność za dziecko??
      Nie odciągniesz dziecku nosa teraz na siłę - podaj kolejny antybiotyk, aż w końcu wylądujesz z dzieckiem w szpitalu. A tam już niestety wiedzą co takim matkom powiedzieć, żeby dotarło. Nie szkoda Ci go?
      Rozumiem miłość, troskę, szacunek. Ale dziecko ze wzgl. na to, że jest małe, nie wszystko jest w stanie zrozumieć, dlatego TRZEBA robić pewne najistotniejsze rzeczy przeciw i pomimo narzekań dziecka.
      To jest właśnie ta czarna strona AP, gdy rodzice biorą wszystko dosłownie, wyłączając myślenie. Matka nie jest koleżanką, tak jak dziecko nie jest dyktatorem w domu.
      • joalma Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 09.12.10, 17:02
        a próbowałaś psikać disnemarem i odciągać "katarkiem" do odkurzacza? my po wielu próbach wszelkiej maści gruszek, frid, sprayów i innych cudów używamy tylko tego i żadnego płaczu nie ma.
    • kamooola Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 10.12.10, 16:09
      >paznokcie obcinam z latarką w zębach nocą
      dobre big_grin

      mój ma dopiero 15mies. ale oczywiście też na wiele rzeczy, z glutoodciągaczem na czele protestuje. ja też często czuję, że zawodzę. nie martw się, na pewno nie ty jedna tak masz.

      też nie umiem kataru odciągać na siłę, jak już ktoś pisał efekt jest taki, że gluta od płaczu robi się dużo więcej i cała akcja na marne. strasznie tu dziewczyny potępiają ten brak odciągania, ale zdaje się, że nie wszyscy polecją tę metodę walki z katarem. Nie wiem, może się mylę?
      U nas nie odciągamy, a dmuchamy, inhalacje robimy i takie tam i jak na razie żadnych poważniejszych konsewkencji to nie miało.

      ja też miękka jestem i choć wiem, że nie powinnam, czasem małemu odpuszczam. a siłowe rozwiązania u nas zawsze mają skutki uboczne, np wmuszone lekarstwo jest zazwyczaj zwymiotowane itp.
      Trzymaj się!
      • ciociacesia wydaje mi sie ze od fridy 10.12.10, 16:38
        lepszy moze byc katarek podlaczany do odkurzacza - frida zawsze sie tak nierownomiernie odciaga - bo tak sie jakos zasysa, a katarek jak odkurzacz ciagnie rownomiernie, tyle ze moja bardzo dlugo histerycznie bala sie odkurzacza, teraz boi sie go obrzedowo - jak sie zapomni ze go sie boi to i poodkurza, ale jesli powiem ze bede odkurzac to chowa sie w bezpieczne miejsce lub wskakuje komus na rece...
        w ogole zwiazek miedzy nieodciaganiem a pozniejsza koniecznoscia podania antybiotyku wydaje sie mi dosc mglisty... inaczej niz miedzy nie myciem zebow a próchnica - tu mam dowod w postaci lapisowanych gornych zebow, ktorym zawsze troche odpuszczalam i mylam symbolicznie bo byla histeria...
        • aphoper1 zęby 10.12.10, 20:38
          Bardzo ciekawy wątek, muszę sobie poukładać co nieco, nim odpiszę na temat.
          A teraz tylko króciutko co do zębów - nam na I kontroli dentystka powiedziała, że znacznie ważniejsze jest mycie górnych niż dolnych, u dzieci próchnica występuje głównie w górnej szczęce. Nawet mówiła czemu, ale zapomniałam.
          • anik801 Re: zęby 10.12.10, 21:07
            To ciekawe co piszesz,bo u nas(tzn.u córki)pierwszy i jak na razie jedyny ząb leczony to dolna 4.I w ogóle powiedziałabym,że to właśnie zęby dolne szybciej się psują.Jako dziecko miałam leczone dolne zęby,a górne mam do tej pory(a mam 30lat)nie ruszone.I zresztą do dziś mam problem z dolnymi(zwłaszcza z 6stkami).Większość dzieci,które znam ma leczone zęby na dole,choć przyznam,że widziałam dziewczynkę z czarnymi górnymi mleczakami.Jak będę u dentysty muszę o to zapytać,bo to ciekawe jest.
            • aphoper1 Re: zęby 10.12.10, 21:20
              Coś to miało wspólnego ze śliną, ale żadnych szczegółów nie pamiętam.
              U nas zwykle nie ma problemów z myciem zębów, było ostatnio, jak przebijały się czwórki, to odpuszczałam nieco.
              Ale niedawno Ania zaczęła fascynować się tym, jak ja myję zęby i próbuje naśladować. A jak jeszcze Jej mówię "Myjesz zęby jak dentystka-profesjonalistka" to już w ogóle jest orgiawink Wymiatamy, robimy kółeczka i w ogóle szalejemy po paszczywink
        • joalma Re: wydaje mi sie ze od fridy 11.12.10, 16:24
          potwierdzam, katarek bardzo się sprawdza, zasysa gluty równomiernie i BARDZO delikatnie. moje dziecko nawet to lubi wink w przeciwieństwie do wszystkich innych wcześniej próbowanych akcesoriów, gdzie był mega wrzask i bunt na sam widok.

          druga rzecz to taka, że od fridy rodzic może się pochorować - przecież bakterie z dróg oddechowych dziecka wlatują prosto do płuc obsługującego urządzenie, katarek lepszy - baktetrie lecą do odkurzacza wink
    • anik801 Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 10.12.10, 21:19
      Nie wiem co to znaczy bunt 2latka-nie dlatego że go nie było tylko jakoś chyba łagodną miał formę.Moje dziecko zawsze uwielbiało wychodzić na dwór,więc protestów nie byłowink Z myciem głowy o dziwo jakoś też nie było źle.Moja córka za to wcześniej dała mi popalić,bo przez ponad rok(od dnia jej narodzin)nie przespałam nocy.Myślę,że takie po prostu dziecko i tyle.Jedno się złości,rugie trochę mniej,a trzecie wcale.A co do wyciągania gilów-mój 8miesięczniak nie cierpi tego niesamowicie.Jak tylko widzi,że mam zamiar to robić,to utrudnia jak tylko może i dochodzi do tego mega wrzask.Oj też na siłę nie bardzo widzi mi się to robić.A za to lubi jak mu uszy czyszczęwink Ja ma 30lat i nie wiem czy dałabym sobie gile wyciągaćwinkwięc jakoś nie dziwi mnie brak współpracy ze strony dziecka.
    • dagis.1 Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 11.12.10, 00:16
      no nie wiem

      do tej pory wydawalo mi sie ze w AP nie chodzi o nierobienie/robienie tego co dziecko chce/nie chce tylko o sposb w jaki to robimy. kazda czynnosc mozna wykonywac z szcunkiem i bez, z serdecznascia i bez niej, sluchajac argumentow drugiej stony - sluchajac a nie bezmyslnie nim ulegajac i zamykajac sie na drugiego czlowieka, mozna byc w dzialniu lagodnym, towarzyszacym a mozna byc bezdusznym i narzucajacym...

      innymi slowy - jesli musze wykonac jakies czynnosci ktorych moje dzieci nie lubia wykonuje to z sercem, oddaniem, serdecznoscia a nie nie wykonuje wcale

      to nawet pouczajace imo, dla nas, dla dziecka i dla naszej relacji. u nas z cala wenoscia jest tak, ze przetrwanie kryzysu jest zwyciestwem. naszym wspolnym - moim i moich dzieci. wiekszym niz udawanie ze tego kryzysu nie ma
      • jul-kaa Re: Drogie Panie a co w takiej sytuacji - żale 11.12.10, 00:43
        dagis, bardzo dobrze powiedziane. Ja tłumaczę Jaśkowi, dlaczego muszę tą okropną rurą grzebać mu w nosie, mówię mu, że jest mu przykro, podkreślam, że potem mu się lżej oddycha. I choć nie jest mi łatwo (bo wrzeszczy i protestuje), to robię to - przekonana, ze robię to dla jego dobra.
        • anik801 dziewczyny 11.12.10, 09:36
          ok.,można wytłumacztć starszemu dziecku.A jak wytłumaczyć kilkumiesięczniakowi?No nie da się.Trzeba albo robić na siłę(jeśli dziecko się wyrywa-a raczej tak jest)albo nie robić wcale.
          Moja córka nie cierpiała i nie cierpi obcinania paznokci.Jakoś się zawsze udawało(i jest to o wiele mniej stresujące,niż wyciąganie gilów z nosa).Potem oczywiście jej tłumaczyłam i choć poddawała się temu niechętnie to jednak dawała te pazury obciąć.A mój syn w ogóle zero reakcji jak biorę nożyczki.Spokojnie siedzi i patrzy jak mu te pazury obcinam.Łatwo jest mówić,że dziecko dało sobie przetłumaczyć,jak ma się dziecko które chce współpracować. Ja ogólnie jakiś większych problemów z córą nie miałam-ona nawet krew sobie daje pobierać bez płaczu.Większe problemy mamy przy czesaniuwinkNo,ale jeśli chodzi o wyciąganie glutów u synka-oj strszne to jest.
          • dagis.1 Re: dziewczyny 11.12.10, 10:57
            tak
            czesto slysze ten argument:
            "latwo sie mowi jak sie ma wspolpracujace/grzeczne dziecko"

            no tak bo moje dzieci (cala trojka jak jeden maz) uwielbiaja wszystko i na wszystko sie godza - litosci juz z tym sloganem prosze!

            mysle ze to o czym tu mowimy to sa niuanse, ktore latwo uchwycic w sytuacji a trudniej opisac w slowach

            moge sie posluzyc przykladem: jesli trzeba przejsc jakis niekoniecznie przyjemny zabieg w zaleznosci od podejscia persolenu mozna go przejsc w poczuciu poszanowania, komfortu, zrozumienia i bez tego. mysle ze to troche analogiczne

            moje dzieci myja zeby, wlosy, maja obciete paznokcie. bez wiekszej traumy, awantur i raczej w atmosferze spokoju, mimo ze nie zawsze maja na to ochote i obiecuje - sredniaczka do ugodowych dzieci nie nalezy tak za specjalnie.

            jesli moge zrobic cos czego nie lubia poza ich wiedza - np obciac pazkokcie jak spia robie to bez demonizowania i latarki w zebach. zapalam dyskretne swiatlo w minute obcinam pazury i ide ogladac film wink

            staram sie brac pod uwage ich zdanie, poslugujac sie uzytym w watku przykladem : umyc wlosy w zabawie, nie umyc wlosow dzis tak jak zaplanowalam jesli to dzis wypada w dzien wyjatkowo zlego nastroju, i takie tam... moge odpuscic to co zaplanowalam w dany sposob a co mozna bez wiekszej szkody zrobic w inny, lub w innym terminie...

            ale: opisywane wyjscie - dac antybiotyk kolejny raz bo dziecko nie chcialo nosa wydmuchac (pomijajac juz fakt czy to rzeczywiscie byla przyczyna rozwoju choroby) to dla mnie totalny absurd musze przyznac!

            to co jak moja dwulatka chce wyleciec na srodek ulicy mam sie tez zgodzic bo chce? no chyba raczej nie!

            rodzicielstow bliskosci zwiazane jest imo scisle z mysleniem, dla mnie to jest relacja (moze to zle rozumiem to mnie oswiecscie) - relacja pelna zrozumienia, empatii, szcunku. takze w sytuacjach kryzysu!!!! a takze szukaniem roziwazan -madrym szukaniem, w ciaglej interakcji -> ja-dziecko, a nie bezmyslnym zbiorem zasad, z naczelna: "robie wszystko co dziec chce zeby nie dopuscic do pisku"
    • celcia.5 No to teraz ja 11.12.10, 20:09
      więc ;
      z niektórych postów wyszło mi ,że niektóre Panie uważają mnie za nieodpowiedzialną, paranoiczkę itd. Ok.
      Więc po przemyśleniu sprawy i obserwacji Majki wyszło mi Proszę szanownych Pań,że robię słusznie i mówcie sobie co chcecie wink
      Więc nie odpowiada mi trzymanie przy współpracy meża ( samej się nie da ) dziecka na siłę,żeby wyciągnąć mu gluty ponieważ ona ma potem poczucie krzywdy i pięć razy więcej gili w nosie więc cała operacja nie warta zachodu. Bez sensu - może wyjątkowo tylko u nas. Gile razy pieć.
      Więc dmucha nosek w dzień i w nocy, nie dopuszczamy do zatkania noska, kropimy 3 - 4 razy dziennie podczas snu ( wieczór, noc, rano, w dzień ) i to wystarcza.
      Okazuje się - przycisnęłam doktora - że antybiotyk u nas to nie przez ściekające gile.
      Dodatkowo, operacje przeprowadzane na siłę przynoszą skutek odwrotny w postaci strachu - staram się żeby moja córka bała się jak najmniej. Więc robimy wszystko na spokojnie, bez szarpaniny, ja sobie radzę w sytuacjach sprzyjających ( np sen ) z zabiegami na które źkle reaguje. I dzięki temu do niektórych rzeczy nauczyła się spokojnie , dorosła do tego, nie boi się itd.
      I nie porównujcie tego że nie umiem ( nie fizycznie tylko emocjonalnie ! na litośc Boga ! ) do wsadzania rak do kontaktu !
      Chyba nie do końca zostałam zrozumiana.
      I chyba nie ma sytuacji, gdzie muszę coś zrobić , wykonać jakiś " zabieg " i musze to robić z użyciem siły fizycznej. I jestem z tego dumna ! I robię to Prosze Pań , tak tak robię, zamiast odciągać nauczyłam dmuchac ! choćby dwadzieścia razy na minutę co sprawia nam frajdę o !
      Gdy zakładałam ten watek miotały mną wątpliwości, teraz juz ich nie mam.
      I jest gites. Oczywiście dziękuję za wypowiedzi bo teraz wiem, jak to wygląda u innych.
      Co jeszcze hm, powiem tak ; nie potępiam osób które postępują inaczej, serio. Bo zapewne sa rzeczy no niech będzie pobieranie krwi które trzeba i już. Więc proszę nie potępiać mnie i nie wypowiadać się w przykrym dla mnie tonie, bo mam tendencje brania do siebie.
      Każdy jest najlepszym kierownikiem wink swojego dziecka , i jak Pani twierdzi,że są gdzies granice, ustalajmy je sobie sami względem potrzeb dziecka, naszych, względem sumienia i rozsądku. I to tyle.
      • verenne Re: No to teraz ja 11.12.10, 21:41
        Co jeszcze hm, powiem tak ; nie potępiam osób które postępują inaczej, serio. Bo zapewne sa rzeczy no niech będzie pobieranie krwi które trzeba i już. Więc proszę nie potępiać mnie i nie wypowiadać się w przykrym dla mnie tonie, bo mam tendencje brania do siebie.

        A Ty możesz się tak wypowiadać? Bo z twojego pierwszego postu aż bije potępienie dla rodziców, którzy np odciągają ten głupi katar na siłę... Ja np poczułam się tym dotknięta, wiesz?
      • quilte Re: No to teraz ja 11.12.10, 22:29
        Słuchaj. W pierwszym wpisie sama bardzo wyraźnie i jednoznacznie napisałaś, że dziecko Ci od spływających gili choruje i musi brać antybiotyk. Prosiłaś o opinie. Dostałaś opinie. Teraz piszesz, że jednak nie od gili choruje, a opiniami jesteś oburzona. Weź się na coś zdecyduj. Zachowujesz się niepoważnie.
      • dagis.1 Re: No to teraz ja 12.12.10, 14:48
        wiesz
        odwrocilas troche kota ogonem

        mysle ze nikomu tu nie chodzilo o znecanie sie nas dziecmi, dreczenie ich itd

        podalas przyklad z katarem (nie wazne co powiedzial ci lekarz poznej, wg tego co napisalas na chwile w ktorej to pisalas sadzilas ze nieodciaganie = antybiotyk) poslugujac sie tym przykladem zobrazowalas podejscie dziecko placze - nie robie nic! a przeciez miedzy brakiem reakcji na problem a rozwiazywaniem problemu jest jeszcze milion innych opcji
        • dagis.1 mialo byc: rozwiazywaniem problemu na sile 12.12.10, 14:49

        • celcia.5 Re: No to teraz ja 15.12.10, 22:58
          a przeciez miedzy brakiem reakcji na problem a rozwiazywaniem problemu
          > jest jeszcze milion innych opcji

          i to jest to czym, można zamknąc temat .

          pozdrawiam

          Celka
    • celcia.5 a kupię " katarek " - może się zaprzyjaźnimy ! 11.12.10, 20:14
      tak czy owak kupię, jak bedzie nie - to będzie nie, i będziemy dmuchac wink
      dziekuję za pomysł i za dobre słowo od tych co mi je podarowali wink

      pozdrawiam jeszcze raz
      • asjula1 Re: a kupię " katarek " - może się zaprzyjaźnimy 11.12.10, 22:30
        A ja Ci poradze, zebys podeszla do sprawy pragmatycznie.
        Ja np. mimo, ze mam alergie na dreczenie dziecka i ustapuje pewnie czesciej, niz ktokolwiek na planeciewink, uwazam jednak, ze o wiele gorzej znosze i za wieksze cierpienie dla dziecka uwazam np. wysoka goraczke, niz wyciagniecie gili, czy biegunke, niz umycie rak (tez wrzask jest czesto)
        Po prostu, bez zadnego odwracania uwagi, sciemniania, stawiam go i mowie - robimy to i to, bo to i to, no i robimy. Traktuje go jak doroslego czlowieka i mam nadzieje, ze on jednak , choc placze, bo mile to cos nie jest, to jednak wie, ze ze trzeba, ze mama chce dobrze i zalu do mnie nie masmile
      • forumowiczka.to.ja Re: a kupię " katarek " - może się zaprzyjaźnimy 13.12.10, 09:08
        "Katarek" ma fajną sprawę dodatkową. Małe dziecko się go boi, nie lubi, ale jak pokażesz do czego to służy, to jak będzie ciut starsze i rozumniejsze, to samo będzie sobie ten "katarek" do noska wkładać.
        Tak powiedziała mi moja pediatra, nie do końca chciało mi się wierzyć, ale spotkałam się z sąsiadką, i jej obecnie 2-letnia córka nie dość, że sama sobie wkłada aplikator do nosa, to jeszcze każe mamie na maksa odkurzacz nastawiać.
    • anik801 a ja dziś jestem po... 13.12.10, 11:15
      odciąganiu tych cholernych smarów na siłę!Niestety musiałam-nos zawalony ,mały nie mógł butli ciągnąć.Akurat była u nas od rana ciocia.Mówię,żeby małemu ręce przytrzymała i dalej ciągnę soprlkiem.Sporo tego nawyciągałam i nie byłabym w stanie zrobić tego w inny sposób. Potem jeszcze prysnęłam wodę morską. Mały trochę powrzeszczał(na szczęście nie jakoś mocno)i ok.Niestety doszłam do wniosku,że za 5minut nie będzie tego pamiętał(choć jak zbliżam się z sopelkiem to od razu wie co jest grane)i muszę to zrobić czy mi i mu się to podoba,czy nie.Oj,jak ja tego nie cierpię!Dobra spadam się szykować do pracy!
      • ciociacesia ale wode morska 13.12.10, 13:52
        to psikaj przed zabiegiem tez
        • anik801 Re: ale wode morska 13.12.10, 18:59
          ogólnie to powinnam psikać kilka razy dziennie-przeważnie 2-3 razy psikam.
    • fasolka3 Po co ten aplikator? 16.12.10, 15:29
      W Niemczech sie nie sciaga glutow i nie wali antybiotykami, bo dziecko ma katar (!). I Niemcy zyja statystycznie 10 lat dluzej.

      A co do twojego problemu, jesli mi tez jeszcze wolno wtracic 3 grosze, to nie boj sie ze cos robisz zle. Wszyscy robimy cos zle.

      Mam wrazenie, ze myslisz w sposob nastepujacy: "Karmie piersia i jestem blisko corki= kocham ja i akceptuje= corka musi byc zadowolona i musi rozumiec, ze chce dla niej jak najlepiej =musi robic to, co ja chce, bo przeciez ja kocham= a ona o tym wie, bo jestesmy tak blisko."

      Ale ona jest mala i wcale nie musi tego rozumiec, i wcale nie musi chciec tego, co ty. Ona, to nie ty! Nie zyjecie w symbiozie, jej zadaniem jest rozwijac sie, tak aby pewnego dnia byla w stanie zyc bez ciebie i robi to w opozycji do ciebie, co moze byc bolesne dla was obojga. W wieku dwoch lat jest to b. widoczne, bo dzieci spostrzegaja, ze nasze intencje moga byc inne, niz to, na co one maja ochote. No wiec walcza. I im bardziej symbiotyczny wasz zwiazek, tym wiecej musza walczyc o swoja wlasna tozsamosc. Oczywiscie, to dopiero poczatek, wszystko jesszcze przed wami!

      Moja rada - duzo cierpliwosci, co konieczne - rob, tlumacz, ale nie za duzo, zeby dziecka nie zagadac na smierc, i nie zapominaj - kiedys bedzie lepiej! i nie zalamuj sie. Ze troche pokrzyczysz, ze troche poprzymuszasz - nie jestes robotem, masz uczucia, a takie duszenie negatywnych emocji jest chyba jeszcze gorsze.

      Pozdrowienia

      FFF
      • celcia.5 Re: Po co ten aplikator? 17.12.10, 21:19
        Fasolko bardzo ci dziękuję.
        Wiesz, w tajemnicy przed innymi wink powiem Ci, że mam zbyt mało dystansu do wszystkiego.
        To tak w życiu.
        A w sprawie córeczki mam totalny odlot , jestem zakochana po uszy, czasem aż za bardzo bo tracę dystans i obiektywizm - jestem świadoma że to niedobrze i na prawdę bardzo nad tym pracuję.
        Jak zaczynam główkować to wychodzą mi czasem dziwne rzeczy, a główkuje po to, żeby coś usprawnić, ulepszyć. I w tym wszystkim czasem brakuje miejsca na najzwyklejszą radośc chwil. Na szczeście coraz rzadziej sie to zdarza.
        Jeszcze raz dziekuję.
        To dla mnie dużo znaczy.
        C.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka