14.12.10, 13:42
No najwyzej mnie zbanujecie...
Kasp ma 15.5 miesiaca, biega fantastycznie, niczego sie nie boi. Noszenie uwielbia, do momentu w ktorym nie chce sobie "polatac", wtedy nie ma wybacz. Bylo tak juz zreszta kiedy raczkowal, ale teraz jest oczywiscie szybszy, spi mniej, i wiecej czasu chce spedzac na wlasnych nogach. To jest oczywiscie wszystko super, i za zadne skarby nie zamienialabym go na dziecko chcace przesiadywac w wozeczku smile. Ale musimy opracowac jakas strategie postepowania, bo za dwa tygodnie wyruszamy na wyprawe do Malezji, i chcialabym zebysmy wszyscy mogli sie to wyprawa cieszyc w tym samym stopniu, a nie zajmowac gonieniem po nocnych rynkach.
Nie ma w ogole opcji na razie, zeby Kasp szedl przy nas i nie odbiegal - no badzmy powazni, 16-sto miesieczny czlowiek jednak nie zrozumie ze tak ma byc i juz. Moge go przez jakis czas trzymac za reke, ale to niewygodne jest dla nas obojga - oboje wolelibysmy miec rece wolne, a ja co prawda krotka jestem, ale jednak musze sie troszke schylic, a Kasp musi reke trzymac w gore. Nie bardzo.
I tak sobie mysle, ze szelki na Kaspa, pasek na mnie, i smycz samo-sie-wyciagajaca pomiedzy nami. Wiem, niektorzy uwazaja, ze chodzenie na smyczy uwlacza godnosci dziecka, ale kurcze - swobody bedzie mial wiecej niz trzymany za reke, a bezpieczenstwa zdecydowanie wiecej niz puszczony "luzem". Mysle o tym troche jak o chodzeniu po gorach z lina miedzy partnerami, acz oczywiscie na ogol (ale przeciez nie zawsze) to my bedziemy decydowac, dokad zmierzamy. Oczywiscie w czasie wszelakich postojow na plazy, w parku itp bylby "luzem".
Co myslicie? Od razu powiem, ze bardziej zalezy mi na opiniach praktycznych w rodzaju - probowalam z moim, ale sie zloscil, wiec odpuscilam, albo ze smycz sie platala - raczej niz na potepieniu ze wzgledow pryncypilanych smile.
Obserwuj wątek
    • maruk1a Re: smycz? 14.12.10, 17:31
      Ja smyczy nie stosowalam, za to dwa razy wybralam sie w bezpieczne miejsce i pozwolilam uciekac do woli. Moje dziecko samo zaplakane wrocilo i skonczyly sie ucieczki. Nadmieniam, ze ja mam dziewczynke, a one z reguly sa troche spokojniejsze, wiec moze u chlopcow jest troche inaczej, wiadomo ruchliwsi sa.
    • dzikiedzieci Re: smycz? 14.12.10, 17:43
      nie potępiam bo w tej sytuacji to dobry pomysł, lepiej przywiązać niż zgubić

      co do tego jak zareaguje nie ma żadnej gwarancji, dzieci są różne, ale można potraktować to jak fotelik samochodowy, musi być i już

      gdyby było cieplej to bym ci doradziła żebyś zabrała go parę razy do lasu albo na łąkę i dała mu poczuć jak to jest kiedy się od ciebie oddala, dzieci w naturalny sposób czują kiedy dystans jest za duży
    • jul-kaa Re: smycz? 14.12.10, 19:58
      Nie mam doświadczenia ze smyczami, ale nigdy nie wydawały mi się szczególnym barbarzyństwem.
    • bursztynek3 Re: smycz? 14.12.10, 20:41
      jesli smycz nie będzie na szyi (wink ) zawiązana, a nie am innych skutecznych metod, to jestem za- trudno, coś za coś...
    • bajkolubka Re: smycz? 15.12.10, 08:15
      W UK smycze widzialam czesto na ulicach, czyli chyba sie sprawdzajawink Jezeli moja pociecha wyrosnie na malego dzikuska to na pewno tez zastosuje, bo trudno o wiecej niz jedna pare oczu i rak. Ale podejrzewam, ze w Polsce moze sie to spotkac z potepieniem "zyczliwych", zreszta nawet czytalam taki watek na forum.
    • e-dziunia Re: smycz? 15.12.10, 08:21
      Nie korzystałam ze smyczy, bo nie miałam takiej potrzeby - nigdzie daleko się nie wybieraliśmy.
      Ale w Twojej sytuacji pewnie też bym to rozważała.
      Nie wiem tylko na ile taka smycz się sprawdzi - tzn, czy nie będą się w nią plątać przypadkowi przechodnie wink Choć myślę, że nie powinno to się zdarzyć, bo przecież żeby smycz nie przeszkadzała również dziecku, to nie może się wlec po ziemi, a więc siłą rzeczy nie może być za długa.
      Ja bym pewnie zabrała ze sobą i przetestowała - jak się sprawdzi to super, jak nie, to do śmieci wink
      A po powrocie podziel się wrażeniami, bo sama jestem ciekawa smile
      • mama_kaspra Re: smycz? 21.02.11, 15:12
        Z "drobnym" opoznieniem, ale w koncu raport: smycz, a wlasciwie lejce i szelki, okazaly sie byc wlasnie tym, co nam bylo potrzebne. Kasp byl przeszczesliwy, mogac chodzic po ulicach jak inni ludzie, a my wiedzielismy ze sie nie wyrwie i nie ucieknie. Lejce sa na tyle krotkie, ze mozna je wypuscic z reki i nie wleka sie za dzieckiem - wiec moglismy go szybko "spuszczac" ze smyczy lub ja lapac (np przed przejsciem przez ulice). Nie wyobrazam sobie zwiedzania miast inaczej, a na plazach i w parkach oczywiscie biegal "luzem".
        Nie spotkalismy sie z zadnymi negatywnymi komentarzami, ani w Singapurze, ani w Malezji. Widzielismy kilkoro dzieci w plecaczkach ze smyczami smile.
        A sama podroz byla super - gdybysmy wiedzieli, jak fajnie jest podrozowac z dzieckiem, pewnie zdecydowalibysmy sie na dziecko wczesniej smile.
    • agnen Re: smycz? 15.12.10, 17:37
      Ja w ogóle uważam że to bardzo dobry pomysł. Smycz to chyba najbliższa naturze możliwość wychodzenia z uciekajacym 1,5rocznym potworem w mieście. Mamy w biologii różne zakorzenione lęki pomagające przetrwać dziecku w naturalnych warunkach, ale lęk przed ruchliwą ulicą do nich nie należy. Pakowanie na siłę do wózka albo nawet do chusty jest znacznie gorszym IMO rozwiazaniem, smycz daje dziecku pewną swobodę i ja tam nie mam żadnych wątpliwosci w tym kierunku (oczywiście jak wszystkich urządzeń trzeba tego używać z głową, ale to przecież jasne).
      Dodatkowo kiedy dziecko idzie za rękę i się przewraca, mamy odruch podciągania go do góry za rękę.Można przy tym zrobić młodemu większą krzywdę niż jakby się po prostu wywaliło. Przy szelkach ze smyczą nie ma takiej możliwości.
      Przy córce nie używałam smyczy bo po prostu nie było takiej potrzeby (łaziła za mną i jakoś nie ciągnęło jej tam gdzie jej nie pozwalałam), ale mam w domu.
    • ejacko Re: smycz? 15.12.10, 22:21
      Pod koniec mojej ciąży, gdy musiałam biegać za moim baaaardzo energicznym prawie-dwulatkiem zakupiłam coś w tym stylu:
      allegro.pl/traveller-infant-szelki-smycz-plecak-3w1-ochrona-i1356141774.html
      tylko zamiast tego plecaczka nietoperza, jest o wiele przyjemniejszy misiek. Misiek ma kieszonkę, do której można zwinąć "smycz" gdy już nie jest tak potrzebna i dziecko ma wtedy już luz. Kupiłam to na allegro i wiem tylko że było ze Stanów sprowadzane (firma goldbug).
      Tomek zaakceptował miśka bez protestów. Nawet teraz (gdy ma 2 lata i 8 mies) zdarza mi się używać gdy idę w nie do końca (moim zdaniem) bezpieczne miejsce.
      Reakcje otoczenia bardzo różne: od zachwytów jakie to pomysłowe, po zbesztanie mnie na czym tylko świat stoi, jak to można dziecko na smyczy prowadzać.
      Oczywiście komentarzami takimi się absolutnie nie przejmuję, jak ma mi się nagle wyrwać i wbiec na jezdnię (a pomysłowy jest) to wolę mu tego miśka założyć. Nawet grzeczniej wtedy idzie przy wózku siostry, nie próbuje się wyrywać. No i ja mam czas na tłumaczenie w międzyczasie, że na spacer idziemy razem, nie wyrywamy się mamie, chodzimy tylko po chodniku, zatrzymujemy się zawsze przed pasami, przechodzimy tylko na zielonym itd.

      PS: przepraszam za nie przedstawienie się na odpowiednim wątku, jak na razie podczytuję Was od paru miesięcy. no ale skoro na ten temat akurat jestem jedyną, która ma w sprawie jakieś doświadczenie za sobą, postanowiłam się nim podzielić
      • ejacko Re: smycz? 15.12.10, 22:51
        znalazłam już właściwy link:
        www.goldbug1.com/the-latest-buzz.html
    • mama_kaspra Re: smycz? 18.12.10, 15:32
      Dzieki Kobiety Rozumne! Pocieszylyscie mnie, ze nie jestem potworem, a dzis w koncu wybprobowalam ten oto patent:
      www.clippasafe.co.uk/rsm/53/products/?stage=view_product&id=4
      (Plecaczek rozwazalam, ale tata_kaspra przypomnial mi, ze jedziemy w tropiki, wiec im ciensza/lzejsza uprzaz tym lepiej.)
      Bylismy w "galerii handlowej" i spiesze zameldowac, ze byl to pelny sukces! Kasp sporo chodzil tuz przy mnie, jesli chcial isc cos zwiedzac (a nie bylo to niebezpieczne) to tam szlismy, ogolnie rzecz biorac zakupy przebiegaly w pelnej harmonii. No, poza momentem, kiedy Kasp uznal, ze dalej powinnismy isc za psem-przewodnikiem (ktory opuszczal sklep), a ja wolalam poczekac na tate_kaspra placacego za zakupy smile.
      Jednego tylko nie rozumiem - czemu wszyscy tak dzieci nie prowadza?
      Musimy tez poprobowac ze smycza - nie jestem pewna, czy bedzie to dzialac. Ale lejce sa zupelnie ok, tak juz sobie wyobrazam zwiedzanie!
      • e-dziunia Re: smycz? 19.12.10, 22:30
        Najważniejsze że osiągnęliście pełny sukces i harmonię smile
        W końcu o to chodziło big_grin
        Może ja też to przemyślę, chociażby do zakupów i większych imprez wink
      • aniczka.r Re: smycz? 21.02.11, 21:04
        mam identyczne szelki/smycz.sluzyly najpierw do siedzenia w krzeslku.za jakis czas beda sluzyc jako smyczka.na razie jeszcze nie chodzilismy na zewnatrz,bo moj dziec ostatnimi czasy drzemie w czasie spacerow albo pada deszcz i jest paskudnie,ze psa nie wygonisz.mam nadzieje,ze u nas sie sprawdzi,bo parkow tu nie ma,a za miastem nie ma pobocza.ja tez na poczatku sie zastanawialam czy to nie barbarzynskie ograniczanie swobody,ale doszlam do wniosku,ze barbarzynskie jest dac zginac (tfu,tfu) dziecku pod kolami samochodu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka