Dodaj do ulubionych

Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodniku

25.04.11, 22:41
Ostatnio widzialem taką oto scenę na ulicy
Mama idzie z córką (5-6 lat) za rękę - dziecko potyka się i upada, oczywiscie zaczyna płakac bo sie uderzylo a co robi mama ? Zaczyna mowic ze sie nic nie stalo ze nie ma co plakac.

Tak przechodzilem obok i slyszac to zastanawialem sie jakby ta mama zareagowala gdyby sama sie wywalila jak dluga na tym chodniku a ja zaczalbym jej wmawiac ze sie przeciez nic nie stalo i niema sie co krzywic ze boli?

Co to wogole za pomysl aby po upadku, dziecku ktore ma stłuczone kolano, ktore boli ręka, noga i co tam jeszcze wmawiac ze sie nic nie stało ? Toz wiekszą głupotę trudno wymyślic!

Jak sadzicie co dziecko mysli o rodzicu ktory wmawia mu ze bolace kolano po bolesnym upadku to nic takiego i ze nic sie nie stalo ?
Czy taki rodzic buduje zaufanie dziecka czy wrecz przeciwnie?
Obserwuj wątek
    • yula Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 25.04.11, 23:18
      Ja też mówię że nic sie nie stało, po uprzednim upewnieniu sie że faktycznie nic sie nie stało i ewentualnie pocałowaniu/pomasowaniu bolącego miejsca. Jak będe sie rozczulać i biadolić to dopiero dziecko nie przestanie płakać. Jeśli faktycznie potłukło sie mocno to reakcja zalezna od sytuacji i stopnia stłuczenia.
      • tijgertje Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 25.04.11, 23:53
        Dokladnie. Moj mlody wiecznie sie o cos obija, ale nigdy z tego tragedii nie robimy. Kiedys u dziadkow rabnal glowa o kant fotela. Anwet guza nie mial, ale dziadkowie i ciotki caly dzien sie nad mlodym uzalaly, jaki to biedny sie uderzyl i jak to na pewno go strasznie boli. Nawet jak zapominal, to po takim przypomnieniu zaczynal wycie od nowa, nawet nie pamietajac, z ktorej strony rzekomy guz powinien byc. Wyl caly dzien, zwariowac moza bylo. sama nieraz sie wywalilam, pare razy zjechalam ze schodow. Pierwszy raz w VII miesiacu ciazy. Maz rzucil sie na ratunek i koniecznie chcial mnie na sile ratowac, choc ta jego akcja tylko pogarszala sytuacje. Nastepnym razem tylko pytal, czy cala jestem i JAK ma mi pomoc. Dopoki sie potoki krwi nie leja i nie ma zlaman, nie widze powodow do paniki. Moj maz wlasnie z takich panikujacych, u mlodego krople krwi na palcu zobaczy (jak urwis np za bardzo obgryzie pazura) i panikuje tak, jakby przynajmniej transfuzje trzeba bylo wykonacwink Dlatego do wszystkich lekarzy i na zabiegi to ja chodze z mlodymsmile
        • stypkaa Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 26.04.11, 09:36
          >Moj mlody wiecznie sie o cos obija, ale nigdy z tego tragedii nie ro
          > bimy.

          Czym innym jest lecenie z krzykiem przerażenia do dziecka, które upadło, a czym innym jest pocieszenie płaczącego dziecka, które po upadku płacze.
          Staram się nie zaprzeczać uczuciom, które widzę u swoich dzieci. Tak więc jeśli któryś upadnie i płacze przeraźliwie, bo go akurat strasznie coś boli to podchodzę, oglądam, patrzę co można zrobić, przytulam, naklejam plaster i czekam, aż się wypłacze.
          Jeśli natomiast przewróci się, ale widzę, ze nie płacze, tylko się podnosi i biegnie dalej to nie zwracam uwagi i z krzykiem pełnym przerażenia nie biegę za dzieckiem, żeby pokazało co się stało, tylko uznaję, że nic mu się nie stało, skoro sam nie zwraca na to uwagi.


          • rozwodnik-waw Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 03.05.11, 20:59
            > Staram się nie zaprzeczać uczuciom, które widzę u swoich dzieci. Tak więc jeśli
            > któryś upadnie i płacze przeraźliwie, bo go akurat strasznie coś boli to podch
            > odzę, oglądam, patrzę co można zrobić, przytulam, naklejam plaster i czekam, aż
            > się wypłacze.

            Takiej wypowiedzi mi brakowało. Bo "przecież nic się nie stało" jest właśnie takim zaprzeczeniem uczuć i odczuć dziecka. Jeśli nawet nie boli, mogło się przestraszyć czy zezłościć.
          • golden_e_ye Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 19.05.11, 08:15
            jak ja nie lubię tej nowej mody na rozkładanie każdego zachowania względem dziecka na czynniki pierwsze! Nie wpadajcie już w skrajność. To że młodej powiem, że nic się nie stało nie znaczy, że zaprzeczam uczuciom! Popłacze, przytulę, pocałuje kuku i powiem, że nic się nie stało, każdemu się zdarza. Małe teraz jak upadną, otrzepują się, przybiegają pocałować kuku i same mówią 'nic się nie stało, już lepiej".
            nie zauważyłam w nich żadnego żalu do mnie za niezrozumienie ich bólu. No chyba, że to wyjdzie za 30 lat i wtedy okaże się, że wychowałam psychopatów, bo nie lamentowałam przy przewróceniu siębig_grin
            • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 19.05.11, 11:49
              golden_e_ye napisała:

              > Nie wpadajcie już w skrajność. To że młodej powiem, ż
              > e nic się nie stało nie znaczy, że zaprzeczam uczuciom!

              Swoim uczuciom nie zaprzeczasz ale uczuciom dziecka ?
              Tu nie chodzi o modę czy nie-modę, ja np. jestem od zawsze uczulona na takie reakcje rodziców, może dlatego że nie lubiłam tego u własnych rodziców.
              • golden_e_ye Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 19.05.11, 13:59
                ja nie rozumiem gdzie tu zaprzeczanie. Kiedy dziecko wymyśli sobie potwora w nocy to powiesz mu 'masz racje, jest się czego bać', czy raczej postarasz się uspokoić i wyjaśnić, że nic złego się nie dzieje? rozumiem, że dziecko się przestraszyło upadku i boli, ale nikt nie mówi przecież o tekście w stylu 'wymyślasz', tylko o bagatelizowaniu upadku. nie nakręcajmy spirali bólu dziecka. Przecież nikt go nie odepchnął,ani nie zwymyślał.
                • ciociacesia ja wyputam o potwora 19.05.11, 17:41
                  uwierze, sprawdze czy jest, poboje sie razem z dzieckiem a na koniec pobawimy sie w straszenie potwora
    • mondovi Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 26.04.11, 10:00
      Gdy mój syn (5lat) się wywróci i płacze - pocieszam, ale jeśli upadnie i leży przez chwilę czekając na moją reakcję - mówię żartem - skoczyłeś jak żaba, polowałeś na mrówkę?, cokolwiek i po sprawie.
    • nangaparbat3 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 26.04.11, 22:47
      Nigdy nie mówiłam, że nic się nie stało.Zazwyczaj córka nie przejmowała się upadkiem, płakała tylko jesli coś się naprawde stało (na przykład przygryzienie języka do krwi podczas upadku), wtedy tuliłam. Mijesce stłuczone i bolące wymagało pocałunku (najlepiej taty) - działał natychmiastowo.
      Raz poważnie się zraniła w łokieć, zdarła z niego skórę na takim gruboziarnistym asfalcie i bardzo mocno sie uderzyła. Płakała jak nigdy i jakas zyczliwa pani zaczęła "pocieszać": nie płacz, przecież nie boli. Przyznam się, że aż byłam niegrzeczna, tak mnie to oburzyło.
      Nigdy tez nie mówiłam "nie bój się" kiedy szłysmy na badanie krwi, szczepienie czy usuniecie zęba (mleczaki jej nie wypadały i trzeba było wyrywać). Na jej "boje się, bedzie bolało"m mówiłam: będzie bolało, ale minie.
      I jak juz przychodziło co do czego, nigdy nie płakała.
      • moniowiec Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 03.05.11, 21:25
        oj często muszę dziadków prostować że jak płącze z powodu uderzenia to rzeczywiście boli, ale jak przytulę to przecież łątwiej znieść. trochę im się to nie podoba ale kij w szprychy! chcę żeby moje dziecko nauczyło się uczuć - jak boli to można płakać, jak zły to można powiedzieć że się złości a nie dusić w sobie. chciałabym by mnie tak uczono, ale wtedy inne czasy były, inna szkoła... i tak dziewczynki mają łatwiej - one mogą płakać, mój chłopczyk ciągle słyszy że nie ma płakać jak baba...
    • silje78 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 27.04.11, 08:42
      dla mnie głupotą jest rozpacz przy każdym obtarciu kolanka czy też uderzeniu.
      odkąd córka zaczęla się przemieszczać reagowaliśmy podobnie, czyli sprawdzenie co się stało, jesli nic to staraliśmy się to bagatelizować zamiast nakręcać spiralę rozpaczy z powodu kolejnego siniaka. mała teraz ma 3,5 roku. jak się przewróci to pomagam jej wstać chyba, że nie zdążę dojść i sama się podniesie. jak płacze to przytulam, ale mówię, że nic takiego się nie stało. bo co się stało? zakładam, że mówimy o lekkim przewróceniu/uderzeniu. dzięki takiemu podejściu córka płacze tylko wtedy gdy naprawdę mocno się uderzy, na większość "wypadków" nawet nie zwraca uwagi pomimo, że mi czasami miękną nogi...
    • wszystko-wiedzaca Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 27.04.11, 10:51
      Robie dokladnie tak somo jak opisana Mama i gdybym ja upadla wstalabym, otrzepala spodnie i powiedziala ze nic sie nie stalo, no chyba ze bym na prawde sobie cos stlukla i tak samo postepuje z moimi dziecmi. Przeciez widze czy dziecko groznie upadlo czy nie, nie widze najmniejszego powdu zeby rozczulac sie za kazdym razem gdy dziecko upadnie, jednak gdy widze ze Mlody placze i go boli bo sie mocniej uderzyl, to dmuchamy i calujemy, czasem w domu jako placebo naklejam plasterek i od razu przestaje bolec. Czesto jest tak ze syn po prostu wstanie i idze dalej wiec skoro on uwaza ze nic sie nie stalo to w czym problem?
    • camel_3d Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 27.04.11, 12:17
      oczywiscie lepiej byloby gdyby matka wpadla w histerie i zaczela mowic corce jaka wielka krzywda sie stala i najlepiej od razu po pogotowie dzwonila.smile) hehheeh---

      w zlobku u mojego mlaucha jest taka mama...na placu zabaw, wystraczy ze jej synek przewroci sie , juz placz przeogromny, a mama leci do niego jak na skrzydlach... i tuli bo on potrfai na prawde dlugo plakacsmile tak si enauczyl..

      matka poprawie zareagowala... bo tak na prawde to nic si enie stalo..no przeworcila sie, stlukla sobie kolano....przejdze...
    • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 27.04.11, 19:15
      Też obserwuje takie właśnie reakcje rodziców i ich nie rozumiem. Jeśli dziecko ryczy bo się przewróciło to widocznie ma taka potrzebę i nie chodzi tylko o ból, mogło sie też mocno przestraszyć. Mój osobisty mąż też w takich sytuacjach próbował zbagatelizować, odwrócic uwage, zagadać, rozśmieszyć. A chyba w sumie nie chodzi tylko o to, żeby płakać przestało.
    • tatopolek Ciekawe są wasze komentarze 27.04.11, 21:28
      Ja na przyklad nie pocieszam tylko się pytam co się stalo, czy boli, gdzie boli, jak bardzo boli i powtarzam to co dziecko do mnie mówi aby dac mu do zrozumienia ze zrozumialem calą sytuacje i wiem co czuje dziecko - w takiej sytuacji dziecko nie ma potrzeby ryku i histerii bo widzi ze wszystko zrozumialem. Tak jak stypka napisala koncentruje sie na uczuciach - przynajmniej staram sie to robic smile
      Pytam sie czy boli nawet gdy moj syn jest twardzielem i zaciska zeby i nic nie mowi.
      Bardzo bliska jest mi postawa Nangaparbat3 bo ja tak samo uczciwie mówię dzieciom ze ten syrop ktory mają wziac jest wstrętny i niedobry i dlatego odrazu musza popic wodą czy sokiem i dzieci wtedy same biorą syrop bo sprawa jest uczciwie postawiona.

      Zadziwia mnie jednak w niektórych komentarzach popadanie z jednej skrajności w drugą.
      Ciekawe że dla czesci osob świat jest tak podzielony i czarno biały że można albo
      - wmawiac dziecku ze nic sie nie stalo
      albo
      - robic histerię, tragedią i plakac razem z dzieckiem przez cały tydzień
      i nie ma nic po srodku.
      Ciekawe jest tez to ze z bardzo negatywnymi ocenami spotyka sie tylko ta druga skrajna postawa a wiec nadmierna troskliwosc - wrecz komiczna. Natomiast postawa kompletnej ignorancji rodzica który jak to napisała wszystko-wiedzaca przeciez widzi czy upadek jest grozny czy nie i nie musi sie juz o nic dziecka pytac bo sam najlepiej ocenia sytuacje - ahhh my nieomylni rodzice - jestesmy niemal nadludzmi - bledy popelniaja inni ale nie my.

      Zawsze w takiej sytuacji przypomina mi sie sytuacja z moim synem ktoremu nakladalem but zimowy no i jakos tak slamazarnie go zakladal wiec probowalem mu pomoc wcisnac noge do buta a on mi mowi ze nie da się, no wiec ja jeszcze mocniej a on mowi ze ciasno jest ja na to ze przeciez wczoraj chodzi i wszystko dobrze bylo wiec jak moze byc teraz nagle ciasno i ... okazalo sie ze w bucie by zwiniety kawal papieru a ja jako ojciec wszechwiedzący i polbog ignorowalem to co syn mowil tylko sam lepiej wiedzialem i na sile chcialem mu tego buta zalozyc

      Ile błędów trzeba popelnic aby zrozumiec ze nie jest sie półbogiem ?

      I na koniec takie pytanie jakby w tej sytuacji obca osoba idac obok wyrżnęla sie na chodniku to co robicie w takiej sytuacji :
      a) zgrywacie półboga i oceniacie ze nic sie nie stalo i mówicie ej wstawaj przeciez nic sie nie stalo
      b) pytacie czy cos sie nie stalo , czy pomóc itd.

      Ciekawe jak różnie zachowujemy sie w stosunku do naszych dzieci i do innych ludzi ...
      • e-emma-e Re: Ciekawe są wasze komentarze 29.04.11, 00:30
        tatopolek napisał:

        > Ja na przyklad nie pocieszam tylko się pytam co się stalo, czy boli, gdzie boli
        > , jak bardzo boli i powtarzam to co dziecko do mnie mówi aby dac mu do zrozumie
        > nia ze zrozumialem calą sytuacje i wiem co czuje dziecko - w takiej sytuacji dz
        > iecko nie ma potrzeby ryku i histerii

        Ten sam efekt inni osiągają po prostu inaczej. smile

        > koncentruje sie na uczuciach - przynajmniej staram sie

        A inni może bardziej koncentrują się na faktach, na realiach. Czy to złe? Czy nieuczciwe?
        • nangaparbat3 Re: Ciekawe są wasze komentarze 29.04.11, 20:43
          Uczucia to fakt i realność.
    • jakw Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 28.04.11, 05:29
      > oczywiscie zaczyna płakac
      Ale to nie jest oczywiste, że za każdym razem po upadku czy uderzeniu zaczyna się płakać. Przecież jak upadniesz, to raz możesz sobie nabić małego siniaka , a innym razem złamać rękę. I zwykle takie dziecięce upadki to nie jest nic groźnego - przytulić, otrzepać i pójść dalej.
      Jakby mama stała nad dzieckiem i mówiła "Ojoj jak boli, płacz, ojoj" to byłoby lepiej?
      • verdana Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 28.04.11, 09:09
        A moim zdaniem bardzo dużo zalezy też od dziecka. Są dzieci, które zaczynają histerycznie płakać przy kazdym upadku, niezaleznie od tego, czy cos sobie zrobiły, czy nie - i wtedy bagatelizowanie może być OK. Sa też dzieci, przy których wiadomo, ze jak zaczynają płakać, to nalezy wzywać pogotowie - i wtedy trzeba się nimi intensywnie zająć.
        • tatopolek Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 28.04.11, 21:25
          Mam spore wątpliwosci czy bagatelizowanie i ignorancja to dobre metody w wychowaniu dziecka.
          Czy dziecko ktore chce nam oznajmic ze jest mu zle i ze go boli widząc ze nie reagujemy i je zlewamy bedzie jeszcze głośniej oznajmiac nam swoją krzywdę czy przestanie to robic ?

          Z mojego doswiadczenia wynika ze dobry dialog i dbanie o relacje z dzieckiem są znacznie skuteczniejsze niż karanie czy ignorancja jako metody wychowawcze.
          • yula Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 28.04.11, 23:15
            Ale olewanie potrzeb dziecka, a bagatelizowanie błahostek to naprawdę różne sprawy, i uwierz mi potrafię rozróżnić kiedy córką płaczę bo ją coś boli, a kiedy płaczę bo chcę wymusić uwagę i tak naprawdę nic jej nie jest. W pierwszym przypadku poświęcę czas zawsze, w drugim jak będę miała na to czas i ochotę.
            • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 07:24
              yula napisała:

              > Ale olewanie potrzeb dziecka, a bagatelizowanie błahostek to naprawdę różne spr
              > awy, i uwierz mi potrafię rozróżnić kiedy córką płaczę bo ją coś boli, a kiedy
              > płaczę bo chcę wymusić uwagę i tak naprawdę nic jej nie jest.

              Ja uwazam, że jak dziecko się przewróci to ta uwaga mu się jednak należy i nie chodzi o to czy to błahostka czy nie bo to co dla nas jest błahostką dla dziecka może być sporym przeżyciem.
              Ja nigdy nie lekceważyłam małych rozpaczy dziecka tylko okazywałam, że rozumiem, że przykro mi i pozwoliłam popłakac jeśli taka potrzeba. Co złego w tym płaczu? Nie starałam się z malucha na siłę twardziela robić.
              • yula Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 10:23
                tak już widzę jak gdzieś sie się śpieszycie, może spóźniasz sie do pracy, wiesz że nic sie nie stało, np. przytrzymałaś że sie nie uderzyła o ten chodnik, a ona zaczyna płakać, to zaczynasz nad nią sie rozczulać, pocieszać itp? Czy mówisz że nic sie nie stało, idziecie dalej i porozmawiacie idąc? U mnie w takim wypadku jest drugi wariant.
                • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 30.04.11, 08:06
                  yula napisała:

                  > tak już widzę jak gdzieś sie się śpieszycie, może spóźniasz sie do pracy, wiesz
                  > że nic sie nie stało, np. przytrzymałaś że sie nie uderzyła o ten chodnik, a o
                  > na zaczyna płakać, to zaczynasz nad nią sie rozczulać, pocieszać itp?

                  No pewnie że staram się pocieszyć, nawet jak wg mnie nic sie nie stało. Jeśli dla dziecka to jakies przeżycie mniej lub bardziej przykreto nie lekceważę. Napewno nie mówię, że nic się nie stało bo się stało!
            • nangaparbat3 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 20:47
              yula napisała:

              > \, i uwierz mi potrafię rozróżnić kiedy córką płaczę bo ją coś boli, a kiedy
              > płaczę bo chcę wymusić uwagę i tak naprawdę nic jej nie jest. \

              Też byłam o tym przekonana, święcie, i któregoś dnia usłyszałam rozpaczliwe szlochanie córki (miała wtedy 4), rzuciłam wszystko i pobiegłam, stała na balkonie plecami do mnie, kiedy się zbliżyłam, usłyszałam jak mowi do swojej kuzynki: No, płacz, Zosia, płacz.
        • yula Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 28.04.11, 23:10
          > A moim zdaniem bardzo dużo zalezy też od dziecka. Są dzieci, które zaczynają hi
          > sterycznie płakać przy kazdym upadku, niezaleznie od tego, czy cos sobie zrobił
          > y, czy nie - i wtedy bagatelizowanie może być OK. Sa też dzieci, przy których w
          > iadomo, ze jak zaczynają płakać, to nalezy wzywać pogotowie - i wtedy trzeba si
          > ę nimi intensywnie zająć.
          Ja mam oba egzemplarza w domu smile Córkę jak przewróci sie to sprawdzam czy nic sie nie stało i po pocałunku/pomasowaniu bolącego miejsca koniec sprawy. Natomiast jak syn zaczyna płakać to mieć telefon do pogotowia po ręką jest dobrym pomysłem. 2 tyg temu byliśmy z nim na pogotowiu, na szczęście obyło sie strachem, ale mało brakowało.
        • agazuchwa Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 07:18
          o totototo miałam pisać, gdy mój młody miał 2-3 oglądałam za każdym razem - bo był twardzielem i nie mówiłam, że nic się nie stało bo nie było trzeba, potem zaczął robić "sceny" przy najdrobniejszej usterce..więc mówiłam nic ci nie jest wstawaj chodź..teraz- t w ogóle inny rozdział bo co by się nie działo na ulicy łzy nie uroni (4,5 roku) więc obejrzeć trzeba i odejść od ludzi, żeby mógł łezkę uronić jeśli uszkodzenie jest poważne
    • e-emma-e Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 00:23
      tatopolek napisał:

      > Co to wogole za pomysl aby po upadku, dziecku ktore ma stłuczone kolano, ktore
      > boli ręka, noga i co tam jeszcze wmawiac ze sie nic nie stało ? Toz wiekszą
      > głupotę trudno wymyślic!

      Zaufaj rodzicowi. On powinien się orientować co do kontuzji dziecka i związanej z tym jego reakcji. Czasem dziecko bez potrzeby się rozczula albo będzie wyło "dla zasady", więc takie zignorowanie "bólu" powinno poprawić mu humor. Mój 3,5 latek podczas wywrotek płacze raczej ze wstydu (jeśli ktoś zauważył), niż z realnego bólu. Wówczas moje "nic się nie stało" ma go utwierdzić w przekonaniu, że nie ma się czego wstydzić.

      Najczęściej jednak "nic się nie stało" oznacza, że nic wielkiego się nie stało. I raczej jest (u mnie, czy u innych forumowiczów, sądząc z wpisów) już po oględzinach (zazwyczaj szybkich, ale przecież rodzice znają już przecież swoje dzieci, doświadczenie pozwala im także dość realnie ocenić procent uszczerbku na zdrowiu wink), po utuleniu (u małych dzieci to raczej konieczne, choć też czasem lepiej zupełnie zignorować i nie przytulać), po chęci niesienia pomocy (bo nie jest potrzebna).

      Tak więc więcej zaufania do rodziców. smile

      A porównywanie nieszkodliwej (w ocenie rodzica) wywrotki dziecka do upadku obcego człowieka na ulicy jest nietrafione. To są odmienne sytuacje. Stąd i reakcja może być różna. Obcej osoby nie znamy tak, jak własnego dziecka, więc naturalne jest, że pytamy, czy coś się stało, czy w czymś pomóc i w razie potrzeby służymy pomocą. Ale jeśli upewnimy się, że rzeczywiście nic (wielkiego) się nie stało, to nie wspieramy w "bólu", nie narzucamy się z pomocą, lecz odchodzimy.
      • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 07:32
        e-emma-e napisała:
        >Mój 3,5
        > latek podczas wywrotek płacze raczej ze wstydu (jeśli ktoś zauważył), niż z re
        > alnego bólu. Wówczas moje "nic się nie stało" ma go utwierdzić w przekonaniu, ż
        > e nie ma się czego wstydzić.

        Jak to "nic się nie stało"? stało się, dziecko mocno się zawstydziło! Właśnie tu nie zawsze chodzi o jakąs fizyczną poważną krzywdę, często płacz to rozładowanie emocji np. zawstydzenia, przestraszenia się itd.
        Naprawdę nie rozumiem, dlaczego płacz to coś co trzeba stłumić.....pamiętam tez że nie lubiłam jak moja mama tak robiła jak juz starsza byłam: bagatelizowała, rozśmieszała, tłumiła żal na siłę a ja potrzebowałam się wypłakać i już!
    • alabama8 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 09:21
      Są dwie szkoły:
      1) nie płacz, nic się nie stało
      2) ojej, pewnie bardzo cię boli, daj przytulę i pocałuje
      ... obie oczywiście do dupy. Trzeciej drogi nie znam smile Pierwsza - czyli zaprzeczanie została już poniżej skrytykowana, nie mówimy że się nic nie stało, bo się tało i boli. Drugie rozwiązanie - czyli empatyczne przytylanie też jest nie najlepsze - bo z tak naprawdę drobnej duperali robi się wielkie halo i dzieciak się nakręca swoją tragedią.
      Trza wypośrodkować ... tylko jak?
      • gavagai1 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 10:02
        - rozeznanie w sytuacji
        - uspokojenie i przytulenie dziecka. Jak głośno płacze to po co gadać? Czasem widzę, ze mamy mają taka potrzebę, żeby "zagadać" dziecko nic nie wnoszącymi zwrotami(Obok słynnego "nic się nie stało" różne "ojeje", "boli, boli?", "ojciu, ojciu" i inne lamenty). Nie wiem czy to dla odwrócenia uwagi dziecka, czy dla uspokojenia "sumienia", że coś się zrobiło, powiedziało. A czasem nic nie trzeba mówić, tylko pobyć i poczekać aż decybele i emocje opadną do stanu komunikacyjnegosmile
        - "Ale się wyłożyłeś. Pokaż nogę/rękę/głowę. Działa? Jeszcze chwilę może szczypać, ale potem ładnie się zagoi. Chcesz jeszcze chwilkę poczekać aż przestanie boleć/przytulic się, czy możemy już iść dalej?"

        Dla mnie wywrotka to najnormalniejsza rzecz na świecie, zdarza się, kolano sie zadrapie, boli a potem się goi.
        Ale dla mojego dziecka nadal to jednak przykra i nieprzewidziana niespodzianka.
        Z jednej strony daję mu prawo, do wyrażenia czegoś co jest prawdą/faktem/jego stanem rzeczywistym: "Boli mnie. Jest mi smutno", a z drugiej nie zaprzeczając tym uczuciom, opowiadam o "normalności" takiej sytuacji.
        Bo przecież pamiętamy, że kiedyś też upadaliśmy.
        "A wiesz jak miałam tyle lat, co ty, zdarłam sobie na wakacjach caaaały łokieć. Szczypało strasznie jak mama mi przemywała zadrapanie wodą, ale potem chodziłam dumna z wielkim plastrem na ręce."

        Tak samo podchodzę do kwestii zastrzyków, szczepień, zabiegów medycznych, wyjmowania drzazgi etc.
        Nigdy nie powiedziałam dziecku, że "nic się nie stało"(chyba, że w sytuacji, gdy syn coś przypadkowo zepsuł i był tym bardzo zdenerwowany - w sensie, że nie mam pretensji, przecież się nie gniewam etc.) i nie okłamałam, że "nie będzie boleć", jeżeli wiedziałam, że będzie. Opowiadałam za to krok po kroku co się będzie działo, W JAKIM CELU i że ja będę obok.
        Pobieranie krwi w przychodni boli, ale histerii nie ma. W kolejce siedzimy i gadamy słysząc co jakiś czas "No nie będzie bolało przecież! Dzielny/a bądź!", potem wrzask przestraszonego dziecka, którego przecież rodzic zapewniał, że nic nie będzie bolało, a na końcu "no przestań płakać, przecież nic się nie stało!"

        W jednym wypadku nasze gadanie nie zadziałało. Gdy zostałam zakrzyczana przez dwie pielęgniarki w szpitalu... Wg ich metod dziecko przed założeniem wenflonu musi być zagadane na śmierć, najlepiej z dwóch stron albo z trzech. Zdezorientowane ciuciającymi i słodko obiecującymi pielęgniarkami(oczywiście, ze nie będzie bolało), które jednocześnie przytrzymują nagle dziecko tak mocno, że nie ma wyjścia, jak tylko odruchowo zacząć się wyrywać.
        Czasami odnoszę wrażenie, że dorośli zbyt długo myślą "przecież on/ona nic nie zrozumie, jest jeszcze za mały/a", a potem ciężko trafić na ten moment, od którego "rozumie".
        Jak się konsekwentnie od początku dzieli z dzieckiem realiami tego świata, tłumacząc po co i w jakim celu, to od tego "rozumiejącego momentu" dziecko samo pociągnie dalej rozmowę, zapyta o więcej.
        Nie mam na myśli tłumaczenie półrocznemu niemowlakowi procesu rozszczepiania atomu, tylko opisywanie na początku tego co najbliżej, co się zna, mija po drodze, do czego służy, jakie zależności między rzeczami zachodzą i jakie mogą być ciągi przyczynowo-skutkowe. Głupio brzmi, ale jak się opowiada w rozmowie, to troszkę lepiejwink

        IMO jest coś pomiędzy użalaniem się, a olaniem bólu dziecka. Można pogadać, można ustalić fakty, można przytulić i iść dalej przed siebie.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 12:53
      Często rodzice właśnie w taki sposób reagują.
      Jak dziecko może to rozumieć? Myślę, że dziewczynka 5-6 letnia zrozumie, że to jest taki dziwny rodzaj pocieszania. Czego to uczy? Że po upadku należy się podnieść, iść dalej, a nie użalać się nad sobą. Myślę, że zaufanie do matki raczej buduje się w innych sytuacjach niż właśnie w takich, bardzo wiele czynników się na to składa. Często rodzice mówią, że nic się nie stało, ale jednocześnie przytulą, pocałują, pocieszą. Znam przypadek matki, które potrafi uderzyć córkę za to, że się wywróciła, bo wybrudziła ubranko. Na pewno wolałabym matkę, która by mnie uczyła tego, że należy być silną i nie roztkliwiać się nad sobą niż taką, która by mi jeszcze dokopała.
      Pamiętam, że jak moja córka była mała i zdarzyło jej się upaść, to płakała w sytuacjach gdy ktoś podbiegał i mówił "ojej, upadłaś". W normalnej sytuacji, kiedy nikt nie podbiegał, nic nie mówił, przeważnie wstawała i uznawała, że nie ma co się nad sobą rozczulać i szła dalej przed siebie. Poza tym ona jest taka, że jak płacze, to wiem, że mam powód, więc pocieszam, nie mówię, że nic się nie stało, bo wiem, że dla niej coś się stało... ale mój syn płacze dosłownie przy każdym przewróceniu się, ba, on jak się potknie, ale uda mu się jakoś uzyskać z powrotem równowagę i ostatecznie nie upadnie, to i tak ryczy, że mogło mu się coś stać. Jak upadnie to głaszczę go po główce i przytulam, bo wiem, że to go najbardziej uspokaja, ale nie wiem czy jak będzie starszy i nadal będzie się tak nad sobą na każdym kroku użalać (straszny z niego nadwrażliwiec), to w końcu nie stracę cierpliwości i nie zacznę mu wmawiać, że nic się nie stało i niech przestanie się tak ciągle nad sobą rozczulać.
      • andaba Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 29.04.11, 18:14
        No pewnie, że mówię, że się nic nie stało, po uprzedni sprawdzeniu, czy jest tak istotnie. Maluchowi ostatecznie mogę wycałować i pomuchać, dmuchanie na 6-latke to chyba przegięcie?
      • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 30.04.11, 08:14
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > ale nie wiem czy jak będzie starszy i nadal będzie się tak
        > nad sobą na każdym kroku użalać.

        Raczej nie, dzieci z tego wyrastają. Moja córka z tych ryczących przy każdym upadku jak była mała, wyrosła na twardzielkę. Ja nie mówiłam nigdy, że nic się nie stało.
    • dzielanski Jeśli chcesz promować ten typ osobowości, OK! 03.05.11, 16:16
      Jeśli chcesz wychować dziecko na osobę, która będzie nawiązywać kontakt z otoczeniem eksponując swoje cierpienie, proszę bardzo. Ale nie wmawiaj innym, że jest to słuszna postawa. Ja na przykład wolę, kiedy nastolatek przyjdzie do mnie pogadać o swoim problemie, nie wyolbrzymiając go. Nie wydaje mi się, żeby fajnie było, kiedy nastoletnie dziecko tnie sobie żyły, albo wlewa w siebie tyle wódki, ile przyjmie jego młody organizm po to, żeby pokazać innym, że strasznie cierpi i że nadszedł czas, by się nim zająć. Ale Ty rób, jak chcesz.
      A co do upadków małych dzieci: w większości wypadków faktycznie nic się nie dzieje. Jeśli wierzysz w to, że matka nie jest w stanie ocenić powagi sytuacji bez popadania w egzaltację, to mam wrażenie, że jesteś po prostu niedzielnym tatusiem, któremu cholernie zależy na tym, żeby wykazać się swoją tatusiną wrażliwością w ciągu tych kilkudziesięciu minut tygodniowo, które poświęcasz dziecku.
      • mama303 Re: Jeśli chcesz promować ten typ osobowości, OK! 03.05.11, 18:00
        A Ty jak chcesz promować typ twardziela, który nigdy nie przyzna się Tobie do żadnej słabości to też możesz.
        Może byc tak, że nastolatek nie przyjdzie wcale do Ciebie z żadnym problemem bo nauczy się że Ty te problemy umniejszasz i lekceważysz.
        Moja córka z problemami swoimi małymi i dużymi przychodzi do mnie nie to taty bo ja nigdy jej problemów nie lekceważę i nie wmawiam że sie nic nie stało /chociaż nawet w duchu wiem że tak naprawdę nic się nie stało/a jej tata ma tendencje do robienia z niej twardzielki.
        • dzielanski Zapisz sie może na dżudo, co? 03.05.11, 21:02
          A gdzie ja piszę, że chcę promować "typ twardziela"? Po prostu uważam, że dzieci należy od wczesnych lat uczyć, by starały się komunikować za pomocą tego cudownego narzędzia, jakim jest język (a nie za pomocą krzyku, wrzasku, płaczu, gryzienia czy kopania).
          Nie chodzi też o to, żeby lekceważyć czyjekolwiek problemy, ale żeby reagować proporcjonalnie. Sam nigdy nie chodziłem na dżudo czy zapasy, ale dzięki takim sportom jak narty czy koszykówka wiem, że choć upadek może być problemem (i to bardzo poważnym), to najczęściej jest po prostu nic nie znaczącym zdarzeniem, a wcale nierzadko bywa też frajdą. Zupełnie nie rozumiem, po co miałbym wpajać w moje dzieci przekonanie, że każde potknięcie jest powodem do przeżywania negatywnych uczuć.
          • mama303 Re: Zapisz sie może na dżudo, co? 04.05.11, 18:54
            dzielanski napisał:

            > A gdzie ja piszę, że chcę promować "typ twardziela"? Po prostu uważam, że dziec
            > i należy od wczesnych lat uczyć, by starały się komunikować za pomocą tego cudo
            > wnego narzędzia, jakim jest język (a nie za pomocą krzyku, wrzasku, płaczu, gry
            > zienia czy kopania).

            Agresję trzeba tłumić, to oczywiste bo mozna komus wyrzadzic krzywdę ale dlaczego chcesz tłumić potrzebę płaczu? To jest sposób na rozładowanie swoich gwałtownych emocji. Jak my się boimy swoich własnych emocji, tłumimy to w sobie i w swoich dzieciach. Uczysz dziecko od małego że choćby sie w nim gotowało, np. było przerażone, zawstydzone, bolało go coś, ma poprosotu na zimno o tym spokojnie zakomunikować i stłumić koniecznie emocje. To nie do końca zdrowe podejście, dziecko powinno umieć rozpoznać swe emocje i uczyć się STOPNIOWO z nimi sobie radzić a nie tłumić.

            >Zupełnie nie rozumiem, po co miałbym wpajać w
            > moje dzieci przekonanie, że każde potknięcie jest powodem do przeżywania negaty
            > wnych uczuć.

            Nie wpajać kiedy nie trzeba ale tez nie zaprzeczać i tłumić na siłę jeśli dziecko potrzebuje sobie popłakać. Płacz to naprawdę nic złego.
    • marrysienka Histerujmy i trzęśmy się nad dziećmi 03.05.11, 16:46
      Ja się podobno tak wywaliłam, podleciała do mnie jakaś babka, waja, co to mi się nie stało. A ja podobno wstałam, otrzepałam się, spojrzałąm na nią zdziwiona i poleciałam dalej.

      Nie histerujmy nad dziećmi, naprawdę czasem wystarczy pocałować i podmuchać.
      • mama303 Re: Histerujmy i trzęśmy się nad dziećmi 03.05.11, 18:01
        marrysienka napisała:


        > Nie histerujmy nad dziećmi, naprawdę czasem wystarczy pocałować i podmuchać.
        A jak potrzebuje to dać popłakać. Czemu nie?
        • ciociacesia jak to czemu? 04.05.11, 01:24
          bo beksa zostanie. a przeciez nic sie nie stalo. bo mama rentgena w oczach ma i wie smile
          ja po prostu pytam czy nic sie nie stalo i dalej reaguje zgodnie z odpowiedzia
          • mama303 Re: jak to czemu? 04.05.11, 18:57
            Nie zostanie żadną beksą, co to w ogóle za durne określenie?
            • ciociacesia beksa, mazgajem, maminsynkiem 20.05.11, 10:27
              co tam jeszcze rodzice w glowie maja. w ogole cale to gadanie o uczuciach to wymysl feministek i pederastow
              • mama303 Re: beksa, mazgajem, maminsynkiem 20.05.11, 16:06
                A no tak, twardym trza być, nie miętkim! wink
    • olcia.kaktus Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 03.05.11, 17:08
      Moja młoda(3,5l.) przy tatusiu, który jest "szkoleniowcem" nawet nie zauważy, że się przewróciła, że boli, np.: grają w piłkę czasem słyszę "łup" i potem nic, grają dalej, albo gdy młoda się krzywi tata mówi coś o byciu twardzielem i jest ok.
      Przy mnie oczekuje przytulenia, pomasowania, odrobiny "politowania" , potem "leci dalej"
      Przy babci - pełen kwiiiik (mówię w każdym o przypadku upadku/uderzeniu mocy średniej bez większych obrażeń, zakończonych siniakiem, otarciem, średniobolącym)
      Wg mnie rolą każdego opiekuna jest sprawdzenie, czy dziecku nie stała się poważna krzywda wymagająca interwencji np lekarskiej, natomiast dalsze postępowanie zależy od "sposobu podejścia" do dziecka.
      A ja jestem przekonana, że zarówno do mnie, taty i babci ma pełne zaufanie oraz poczucie wartości i nie czuje się przez nikogo odrzucona.
      Ciekawym jest to, że doskonale wie, czego oczekiwać od każdego z opiekunów i doskonale się w tym odnajduje.
      Czym innym jest rozmowa i poświęcenie czasu dziecku, odpowiedzi na pytania, mówienie prawdy itp. To przede wszystkim buduje zaufanie i zdrową relację z dorosłym.
      Jeśli chodzi o reakcje względem dorosłego - był poruszany tu taki wątek - wg mnie jest podobnie - trener na treningu po przewrotce nie będzie się przejmował i mnie pocieszał, każe wstać i co najwyżej zapyta czy jest ok. Moja mama przy mojej przewrotce panikuje i cały dzień się przejmuje. Nikomu nie mam za złe ich postawy, jest po prostu dla tych osób charakterystyczna. Na ulicy? w sumie nie przejmuję się upadkiem, gdybym potrzebowała pomocy, poprosiłabym o nią, czułabym się skrępowana, gdyby ktoś obcy się mną zajmował.
    • seth.destructor Najgorsze jest bicie dziecka w takiej sytuacji 03.05.11, 19:28
      Parę razy byłem świadkiem takiej sytuacji, jak dziecko się przewróciło, a mamuśka zaczęła je prać jak oszalała, bo pobrudziło spodenki albo rozerwało bluzkę. Zamiast pracia może być krzyczenie.
    • klarak Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 03.05.11, 21:50
      i tak nieźle, bo widziałam, jak tatuś sprał dziecko, bo ze schodów spadło, kiedy on się gapił na ceny dżinsów...
      ja miałam metodę: pocieszyć, pożałować, a potem szybko rozładować napięcie, u nas w rodzinie to się załatwiało przez "zabieranie bólu", który uciekał i się rzucał smile a trzeba było go wrzucić do śmieci, zawsze kończyło się tarzaniem ze śmiechu. ale na pewno nie ma co mówić, że nic się nie stało, bo nie ma gorszej metody wychowawczej niż zaprzeczać uczuciom dziecka. tak samo, jak dziecko mówi "zimno", a rodzic: "ale skąd, jest ciepło". wrrrr
      • 79werka Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 19.05.11, 16:05
        no ... przyznam się ... raz mnie poniosło...5 razy mówię "patrz gdzie idziesz, bo się wywrócisz"
        i tak ciągle i nagle łup .. w dupę dostał sad , ale po chwili się zreflektowałam przytuliłam poklepałam i było w porzo ( przynajmniej mam nadzieję) .generalnie mówię własnie , ze nic się nie stało i idziemy dalej , jak zaczynam się roztkliwac to mały zawsze uderzał w Płacz ( teraz to już ma 6 lat i rzadko takie wypadki się zdarzają)
        • koza_w_rajtuzach Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 25.05.11, 07:05
          a tak szczerze, to co Cię tak zdenerwowało w tym, że dziecko upadło? Co w ogóle może być w tym wkurzającego? Nie chcę tu rozmawiać o tym czy bicie dziecka jest dobre czy złe, tylko zastanawiam się co może być w tym denerwującego z Twojej perspektywy.
          Też często jako dziecko upadałam odkąd tylko zaczęłam chodzić. Mam po prostu taki ciężki chód. Jeszcze jako nastolatce czasem zdarzało mi się wywrócić, ale teraz już twardo trzymam równowagę wink. Nigdy przewracanie się nie było moją winą, chyba można to po prostu nazwać niezdarnością, a za słabość nie powinno się bić. Gdy byłam mała, to mama mnie często trzymała za rękę i w razie czego ratowała przed przewrotkami wink. Nie pamiętam, żeby się na mnie denerwowała, po prostu twierdziła, że mam taki sposób chodzenia.
    • dyscy Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 03.05.11, 22:04
      Większych problemów to Wy w życiu nie macie?
    • starchaser Przeczytajcie sobie to: 04.05.11, 08:02
      strzelec.blog.pl/dzieci-tamtych-rodzicow,15339060,n
      I zastanówcie się nad sobą.
      • tangerka no właśnie 04.05.11, 08:26
        tak sobie czytam to forum i zastanawiam nad problemami współczesnych rodziców i tylko jedno mi się nasuwa: szalone przeczulenie na punkcie własnych dzieci i swoich metod wychowawczych. Zagłaskiwanie i zatulanie na śmierć z najbłahszej przyczyny, pewnie dlatego tylu narcyzów i zniewieściałych mężczyzn chodzi teraz po świecie. Robienie halo ze zwykłych codziennych zdarzeń, utwierdzanie dziecka w przeświadczeniu że jest absolutnym pępkiem świata a jego choćby wyimaginowane problemy są najważniejsze na świecie. to nic, że nic się nie stało, w żadnym wypadku nie wolno tego dziecku powiedzieć, bo dostanie traumy, że bagatelizuje się jego problemy! lepiej spędzić kwadrans na pocieszaniu i obcałowywaniu, żeby nawet najmniejszy problemik dziecka nie przeszedł bez echa! w ten sposób wychowuje się mimozy, którym się wydaje, że cały świat powinien skupiać się na każdym ich stanie emocjonalnym i spieszyć im z pomocą na każde wezwanie! stąd mamy pokolenie Y, które myśli że w pracy jak w domu, będzie obsługiwane i dopieszczane, bo się im należy.
    • mme_marsupilami Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 04.05.11, 10:55
      Po pierwsze patrze najpierw co sie stalo i bez wzgledu na to czy krew sie leje strumieniami czy drobne otarcie staram sie zachowac spokoj. Zapewniam dziecko, ze poradzimy i dezynfekuje lub myje rane. Na siniaki Mlody nie reaguje histeria, przychodzi i poplakujac pokazuje gdzie boli - zwykle pomaga obejrzenie, buziak i przytulenie.
      Nie mowie dziecku, ze nic sie nie stalo i ma nie plakac - owszem stalo sie, ale to nic powaznego i umiem mu pomoc.
      • naana26 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 04.05.11, 11:59
        po pierwsze nie wolno generalizować i każdego upadku traktować tak samo. nie zapominajmy że uderzenia w różnych miejscach różnie bolą i o ile guz na głowie to często chwilowy ból tak uderzenie w piszczel to zupełnie inna bajka, bo nie raz dorosły widzi gwaizdy jak tak sobie soczyście przywali gdzieś w piszczel znienacka smile

        inaczej boli rana, inaczej boli uszczypnięcie, inaczej uderzenie.

        lepiej jest więc obcerwować dziecko i zareagować adekwatnie do tego jaka jest sytuacja. po maluchach też widac czy serio boli, czy bardziej wystraszył i czego oczekuje. dorosły jak się wywróci to też zwykle o tym opowiada, więc nie dziwmy się że dziecko też potrzbuje choćby namiastki współczucia.
        • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 04.05.11, 19:01
          naana26 napisała:


          > lepiej jest więc obcerwować dziecko i zareagować adekwatnie do tego jaka jest s
          > ytuacja. po maluchach też widac czy serio boli, czy bardziej wystraszył
          No ale jeśli nawet bardzo się wystraszył to chyba też ma prawo sie popłakać. Zapominamy tez że ludzie róznie ból odczuwają, jedni maja bardzo niski próg bólu a inni wysoki. Nie trzeba tego oceniać i kalkulować tylko dac popłakać i już.
    • czarnykapturek Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 06.05.11, 11:10
      oj to jeszcze NIC!!!!dzisiaj bylam swiadkiem sytuacji, kiedy chlopczyk okolo 5 letni przewrocil sie, a tatus dal mu za to klapsa.....nie no, jak sie nie wsciekne, normalnie az piana mi podeszla!!!!podeszlam do TATUSIA i powiedzialam, czy jego tez mam walnac.
      Reakcja, facet czerwony a dziecko ktore przed chwila plakalo zamilklo natychmiast........
    • joanka-r Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 19.05.11, 11:38
      a co miała według ciebie zrobić? wezwać pogotowie. Zawsze robiłam tak samo, jeśli nie lała sie krew, jeśli nie było rany. Załozę się, z egdyby zaczęła tulić , pocieszać mała płakałaby dluzej i wołała plasterek.
      • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 19.05.11, 19:17
        joanka-r napisała:

        > Załozę się, z egdyby zaczęła tulić ,
        > pocieszać mała płakałaby dluzej i wołała plasterek.

        To niech sobie połacze dłużej jak potrzebuje. Nie rozumiem dlaczego rodzice się tak strasznie tego płaczu dzieci boją, chcą koniecznie zagadać, odwrócic uwagę, zmanipulować.... i zadowoleni już są.
        • yula Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 19.05.11, 19:55
          a po co ma ryczeć przy byle pacnięciu? co z tego wynika dobrego? Im szybciej przestanie o tym myśleć tym szybciej przestanie boleć, sprawdzone osobiście nieraz
          • golden_e_ye Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 20.05.11, 09:51
            no właśnie. nie wiem co to za idea aby każde zachowanie względem dziecka analizować. nie dajmy się zwariować! nikt nie zatyka dziecku ust i nie każe przestać. ja tylko uczę maluchy,że przewrócenie się to nie koniec świata, każdemu się zdarza,a jeżeli po trzech sekundach od przewrócenia, pocałowaniu i słowach nic się nie stało dziecko zapomina o strachu to co w tym złego? dla mnie to nie manipulacja tylko nauka. i kropka. nikt mnie nie przekona, że dzieciowi trzeba potakiwać bo katastrofa się stała.
            • ciociacesia jesli dziecko twierdzi ze stala sie katastrofa 20.05.11, 10:30
              to zapewne wie lepiej.
              na ogol jesli krew sie nie leje tro chodzi o to ze sie przestaszylo. a czasem upadek boli choc pozornie wyglada zupelnie niegroznie. wie to kazdy kto choc raz walnal malym palcem o kant mebla.
            • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 20.05.11, 16:04
              golden_e_ye napisała:

              >nikt mnie nie przekona, że dzieciowi trzeba potak
              > iwać bo katastrofa się stała.

              A mnie nikt nie przekona że trzeba dziecku koniecznie zaprzeczyć bo my wiemy lepiej czy to katastrofa czy nie. Katarstrofa w sensie dosłownym pewnie nie ale jakaś mała dzięcięca, choćby chwilowa katastrofa, która wywołała łzy....pewnie TAK
          • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 20.05.11, 15:58
            yula napisała:

            > a po co ma ryczeć przy byle pacnięciu? co z tego wynika dobrego?
            Nic dobrego i nic złego. Poprostu dziecko boli, przestarszyło się, zawstydziło się itd i to jest objaw pewnych emocji. To jest naturalne dla mełego dziecka!, nie trzeba tego na siłę tłumić.

            • yula Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 20.05.11, 16:17
              a czy ktoś mówi o tłumieniu czy zaprzeczaniu? Popatrzeć, jak dziecko wymaga pomasować, podmuchać i wystarczy, tak zbagatelizować, uczyć że nic sie nie stało i nie należy robić tragedii z byle upadku. Bo jak dziecko będzie koncertowo histeryzowało przy byle upadku, w końcu może sie stać że zignorujesz poważne zdarzenie, bo po prostu przyzwyczaisz sie do histerii i płaczu przy byle czym i będziesz myślała że tak jest znowu. Jak mój syn płacze dłużej niż 5 sekund już lecę do niego bo wiem że stało sie coś poważnego, przy byle czym on nie płacze. Z córką bywa różnie, ale też przy zwykłych upadkach raczej szybko sie uspokaja, wymaga tylko pocałowania uderzonego miejsca smile
              • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 21.05.11, 00:05
                yula napisała:

                > a czy ktoś mówi o tłumieniu czy zaprzeczaniu? Popatrzeć, jak dziecko wymaga pom
                > asować, podmuchać i wystarczy, tak zbagatelizować, uczyć że nic sie nie stało i
                > nie należy robić tragedii z byle upadku.

                Ale to moim zdaniem nie jest coś, czego należy uczyć. Jak w ogóle można uczyć kogoś że się nic nie stało, kiedy własnie już coś się stało, co te łzy wywołało. To nie jest rzecz to wyuczenia. Nie bójmy się łez! Ja np. lubię sobie popłakać na różnych filmach i co, powinnam to tłumić?....
                • yula Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 21.05.11, 00:23
                  a jak myślisz jak będą twoje dziecko traktowały inne dzieci gdy ona będzie histeryzować po każdym popchnięciu czy przewróceniu sie? Albo zaczną ją omijać szerokim łukiem, albo szybko sie nauczy nie przejmować sie takimi rzeczami a koncerty zostawi dla twojej przyjemności. I jak napisałam wcześniej po którymś takim koncercie też będziesz miałaś dość i możesz przegapić coś poważnego. A łez wzruszenia na filmie itp. ciężko porównywać do rozpaczania przy każdym małym stłuczeniu.
                  • ciociacesia ale wtyd o lzy juz tak 21.05.11, 12:20
                    wstydze sie plakac i ma to wyrazny z zwiazek z wmawianiem w dziecinstwie ze 'nic sie nie stalo, po co ryczysz'
                    • golden_e_ye Re: ale wtyd o lzy juz tak 21.05.11, 12:47
                      no to jak już jesteśmy tacy drobiazgowi, to zwróć uwagę na to co dodałaś- 'po co ryczysz?'. to jest pejoratywne nastawienie do łez. a chyba żadna z nas nie mówiła nic o takim nastawieniu. chce płakać -niech płacze, przytulę,pociesze nie zabronię,ani nie walnę teksem powyższym, ale nauczę, że wywrotka to nie tragedia, bo mama też się czasem przewraca. A prawda taka, że nic się nie stało. Bo umówmy się, że naprawdę nic!nie uczmy dzieci robienia tragedii z każdego strupka. niech wie, że nikt nie potępia wywrotki,ale nikt też nie będzie za to bil brawo czy opłakiwał z dzieckiem jednego siniaka. boli, popłacz i idźmy dalej.( to tak uproszczając)
                      • mama303 Re: ale wtyd o lzy juz tak 22.05.11, 16:29
                        golden_e_ye napisała:

                        > A prawda taka, że nic się nie stało. Bo um
                        > ówmy się, że naprawdę nic!

                        Prawda z czyjego punktu widzenia? Dla dziecka cos sie jednak stało.

                        >nie uczmy dzieci robienia tragedii z każdego strupka.

                        Ale kto uczy? Dziecko poprsotu płacze samo z siebie, nikt go tego nie uczy, nie zachęca natomiast wielu rodziców natychmiast zagaduje, żeby tylko nie płakało .... po co? Ja tego nie rozumiem.

                  • mama303 Re: Dziwne reakcje rodziców - wywrotka na chodnik 22.05.11, 16:23
                    Ale ja mam dziecko, nie muszę wyobrażać sobie jakby było. Moje dziecko wyrosło poprostu z płaczu po kazdym drobnym upadku. Niczego nie musiałam jej na siłe uczyć i tłumić płaczu który u małego dziecka jest naturalny. Nikt z powodu płaczu jej nigdy źle nie traktował. Wręcz przeciwnie: łzy wywołują współczucie u normalnych ludzi i normalnych dzieci.
              • ciociacesia wierz mi. nie da sie pomylic 21.05.11, 12:18
                placzu kiedy os sie naprawde z stalo z oplakiwaniem malego potkniecia. i nie potrzeba do tego stopera

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka