tatopolek
25.04.11, 22:41
Ostatnio widzialem taką oto scenę na ulicy
Mama idzie z córką (5-6 lat) za rękę - dziecko potyka się i upada, oczywiscie zaczyna płakac bo sie uderzylo a co robi mama ? Zaczyna mowic ze sie nic nie stalo ze nie ma co plakac.
Tak przechodzilem obok i slyszac to zastanawialem sie jakby ta mama zareagowala gdyby sama sie wywalila jak dluga na tym chodniku a ja zaczalbym jej wmawiac ze sie przeciez nic nie stalo i niema sie co krzywic ze boli?
Co to wogole za pomysl aby po upadku, dziecku ktore ma stłuczone kolano, ktore boli ręka, noga i co tam jeszcze wmawiac ze sie nic nie stało ? Toz wiekszą głupotę trudno wymyślic!
Jak sadzicie co dziecko mysli o rodzicu ktory wmawia mu ze bolace kolano po bolesnym upadku to nic takiego i ze nic sie nie stalo ?
Czy taki rodzic buduje zaufanie dziecka czy wrecz przeciwnie?