Dodaj do ulubionych

Pokój nastolatka

IP: *.89.98.152.static.crowley.pl 02.02.12, 11:01
Zależy mi na opinii też pani Justyny, ale podobny wątek wkleję na forum Wychowanie, bo ma chyba większy zasięg.
Mój mąż jest flejtuchem. Jesteśmy z pokolenia, gdy matki z reguły nie pracowały, siedziały w domu z dziećmi, nie uczyły synów sprzątania po sobie. My, współczesne, pracujące matki, wiemy, że synów trzeba przyuczać, włączamy ich w prace domowe, mój syn na przykład lubi gotować i robi to świetnie. Niemniej jest jeden słaby punkt: jego pokój.
Na forach często spotykam się z postawą nowoczesnych matek: jego pokój - jego problem. Uznajemy, że naturalną rzeczą, przyrodzoną wręcz, jest nieopisany bałagan w pokoju przeciętnego nastolatka. Żeby się nie denerwować, najlepiej do tego pokoju w ogóle nie wchodzić. Proszę syna raz w tygodniu o posprzątanie pokoju, z wielkim ociąganiem to robi, ale już w poniedziałek w tym pokoju jest tak, jakby wybuchła tam bomba. Odpuszczam, to niereformowalne, w końcu to już duży chłopak (16 lat), chce mieszkać w syfie, jego sprawa. Rzeczywiście nie muszę tam wchodzić.
Ale teraz mam taką refleksję. Czy przez to odpuszczenie bałaganu w pokoju nie daję przyzwolenia na to, że można żyć w takich warunkach? Czy jak syn się ożeni, jego żona też będzie się tak denerwować jak ja na swojego nieporządnego i niereformowalnego męża? Mam poczucie odpowiedzialności za syna, co zrobić, by wiedział, że nie wolno się zapuszczać? Czy rzeczywiście odpuszczanie porządku w pokoju syna jest dobre?
Obserwuj wątek
    • mama_myszkina Re: Pokój nastolatka 02.02.12, 12:22
      Pani Justyna odeszła z tego forum już jakis czas temu.

      Ze swojej perspektywy powiem, że moja matka miała fioła na punkcie porządku i non stop komentowała wygląd mojego pokoju i wymuszała sprzątanie. Efekt? Ninawidzę sprzątać, a na dźwięk włączonego odkurzacza po prostu muszę wyjść, bo dostaję okropnego bólu głowy.

      Ja bym tam odpuściła na zasadzie, że bałagan moze być, ale syf nie. Czyli żadnej rozkładającej się substancji organicznej typu niedojedzona pizza itp. Co do bałaganu to chłopak się rpzekona do sprzątania jak zobaczy, że to ułatwia życie. Wymuszanie moze mieć odwrotny skutek wink
      • Gość: sebalda Re: Pokój nastolatka IP: *.medical-tribune.pl 02.02.12, 14:21
        Dzięki za informację o pani Justynie, buuuu, to smutna wiadomość.
        Ja dokładnie tak sądziłam o tym porządku, ale ostatnio tak mnie wkurzają pewne zachowania męża związane z niechlujstwem, że łapię się na tym, że tracę do niego resztki szacunku. Dorosły facet, a jest taki.... Nie chcę żeby ktoś kiedyś stracił szacunek do mojego syna.
        Starego chłopa nie zmienię, czas zmian dawno się skończył, ale dlatego tak intensywnie myślę, co zrobić, żeby potem żona syna nie przyszła do mnie i nie oskarżyła mnie o zaniedbaniawink Dlaczego większość facetów to takie fleje? Ja też nie lubię sprzątać, ale jakieś minimum musi być zachowane. Nie jestem pedantką, ale jak widzę, że śmieci w łazience są ułożone na koszu do śmieci, a nie w, to mnie coś trafiawink Chyba to jest o ten jeden ruch za dużo, bo położyć na to jeden ruch, a wrzucić do, to dwa ruchy: otworzyć kosz i wrzucićtongue_out Lenistwo, brak nawyków, niezwracanie uwagi na drobiazgi? Oni są do wyższych celów?
        Jak nauczyć syna podstaw, minimum zachowywania porządku? Jemu bałagan najwyraźniej nie przeszkadza. Żeby przejść przez jego pokój, trzeba wykonać slalom gigant między rozrzuconymi rzeczami, oszaleć możnawink
        • morekac Re: Pokój nastolatka 02.02.12, 14:47
          Myślę, że bałagan bałaganem - ale zasada, że raz w tygodniu (no, może raz na 2 tygodnie w przypadkach usprawiedliwionych) ma być mniej więcej sprzątnięte jest wcale niezłą zasadą. Mniej więcej tzn. brudne ubrania są w koszu na pranie, czyste w szafie (jakości włożenia się nie czepiam, pod warunkiem, że nie oszalałam i nie prasowałam wcześniej), grubszy kurz starty, podłoga odkurzona/umyta, wywalone wszelkie śmieci typu: papiery, opakowania, brudne naczynia w zmywarce. Takie minimalne nawyki higieniczne po prostu. U mnie to działa - chociaż bywają chwilę, że wchodzę do pokoju którejś z córek i prawie padam z przerażenia (tzn. z chęcią padłabym, gdyby sterta na środku pokoju składała się z rzeczy czystych).
          Do szaf na wszelki wypadek wolę nie zaglądać - tu porządki są robione raz na kwartał zapewne.
        • mama_myszkina Re: Pokój nastolatka 02.02.12, 14:50
          Ale jeśli ojciec jest fleją, to jak mozesz wymagać porządku od syna? przykład idzie z góry, niestety takze ten zły. Jak zaczniesz męczyć, to syn moze się jeszcze bardziej nastroszyc, bo tata bałagani po całym domu, a on nawet we własnym pokoju nie może mieć bałaganu wink
          • Gość: sebalda Re: Pokój nastolatka IP: *.89.98.152.static.crowley.pl 02.02.12, 15:19
            mama_myszkina napisała:

            > Ale jeśli ojciec jest fleją, to jak mozesz wymagać porządku od syna? przykład i
            > dzie z góry, niestety takze ten zły. Jak zaczniesz męczyć, to syn moze się jesz
            > cze bardziej nastroszyc, bo tata bałagani po całym domu, a on nawet we własnym
            > pokoju nie może mieć bałaganu wink
            Znaczy sprawa jest przegrana? Jestem skazana na niepowodzenie?
            Wiesz, syn twierdzi, że pewne rzeczy u ojca działają na niego jako antyprzykład, ale ze sprzątaniem jakoś nie działacrying Ja myślę, że jest w nich coś (w prawie wszystkich facetach), co powoduje, że oni tego nie widzą, nie chcą widzieć, to jest dla nich tak bardzo drugorzędne, ale skąd to się bierze, chcialabym wiedzieć. Czy to olewanie pleśni na filtrze w ekspresie, z którego tylko facet korzysta, jest w genach, w naturze mężczyzny? Ja myślę, że to jednak wynika z tego, że w wielu sprawach domowych kobieta wyręcza faceta, dlatego on nie ma motywacji. Ale młodego staram się nie wyręczać, a on mimo to nadal ma syfwink
            • verdana Re: Pokój nastolatka 02.02.12, 15:53
              Szwedzi, którzy z zasady nie wchodza do pokojów nastolatków odkryli, ze dorośli nadal sprzątają gorliwie.
              IMo - to jest raczej rola przykładu, niż wymuszania zachowań. problem zaczyna się przy wyznaczeniu granicy, co jest jeszcze porządkiem, a co już bałaganem. Z zasady matki (więcej, kobiety), mają inne spojrzenie niż faceci, ale przyjmują, ze ich widzenie porzadku jest jedyne dobre, faceci powinni się podporzadkować. Jesli tylko facet używa filtra i lubi pleń - to jego sprawasmile
              • anula36 Re: Pokój nastolatka 02.02.12, 18:40
                Sebalda, daj spokoj- czy twoja tesciowa sie przejmowala i usprawiedliwiala przed toba ze wychowala flejtucha?
                Poczekaj jeszcze rok - dwa az przez ten pokj zaczna sie przewijac panny.Wtedy albo syn zacznie sprzatac,albo galy zobacza co biorasmile
                • sebalda Re: Pokój nastolatka 02.02.12, 22:15
                  Dzięki za pocieszenie Anula, nie pomyślałam o tymsmile
              • sebalda Re: Pokój nastolatka 02.02.12, 22:14
                Verdano, ale ja cały czas mówię o takim względnym porządku. Jak mi Bóg miły, nie chcę, żeby w domu było idealnie posprzątane każdego dnia. Nie chcę narzucać wyśrubowanych standardów, bo sama ich zresztą nie stosuję, ale pewne rzeczy świadczą o tak niewyobrażalnym lenistwie, że to aż żenujące. Czasami też obrzydliwe, a w skrajnych wypadkach niebezpieczne, bo pewne grzyby mogą powodować poważne problemy zdrowotne, nie żartuję.
                • mruwa9 Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 00:11
                  U 16-latka to juz chyba ciezko.. Sama mam podobne dylematy, czy pozwolic dziecku na zycie w syfie, czy jednak wymuszac na nim minimum aktywnosci w sprzataniu. Niby jego pokoj to jego krolestwo, ale juz smrod i robactwo moga sie rozniesc po calym domu. Nie mowiac o kaszlu czy innej astmie wskuytek wdychania kurzu.
                  Nie oczekuje utrzymywania pedantycznego porzadku od syna, ale ustalilismy (no dobra, ja ustalilam autorytatywnie), ze raz w tygodniu (piatek-sobota) pokoj musi byc ogarniety: kontrola stanu pod lozkiem (brudne ciuchy do prania, podloga odkurzona i wytarta, kurze starte, lozko poscielone), bo nie bedzie komputera/konsoli. Sprzet, co prawda, jest wlasnoscia syna, wiec nie moge nim rozporzadzac, ale juz kable, myszy i klawiatury kupilam ja i je moge skonfiskowac.
                  odpukac, jeszcze nigdy nie musialam tego robic.
                  Nie sadze jednak, zeby u 16-latka taki szantaz zadzialal.A ja sie ludze, ze chociaz symboliczny nawyk ogarniania najblizszego otoczenia wypracujemy.
                  • scher Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 09:13
                    mruwa9 napisała:

                    > Sprzet, co prawda, jest wlasnoscia syna, wiec nie moge nim rozporzadzac

                    Serio nie? Ty też masz u siebie pajdokrację? wink
                    • demonii.larua Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 09:50
                      Scher a co w tym z pajdokracji? Moje dziecka dostały w prezencie sporo sprzętów, najstarszy nawet skuter od dziadka i co, jest to ich własność czy moja i męża? suspicious
                      • triss_merigold6 Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 10:38
                        I co z tego? Czy fakt, że podarowałam dziecku lego i jest to jego lego oznacza, że mam tolerować wszędzie porozwalane drobne klocki? Czy fakt, że nikt poza synem nie nosi ubrań w rozmiarze 134 oznacza, że mogą sobie leżeć porozrzucane i skotłowane + bielizna rzucona pod krzesłem?
                        Nie wymagam sterylności, wymagam zachowania ładu.
                        • demonii.larua Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 10:50
                          E no tak to nie jest. Ja pedantką nie jestem, ale mega syfu nie toleruję. U nas łachy leżące w pokoju mają miejsce tylko wtedy gdy znoszę wysuszone pranie i rzucam je na kanapę w celu układania (choć o jeden ciuch nie robię dymu, widzę, pytam czy czyste i to wystarcza, żeby zapominalski powędrował z łachem do kosza na pranie) . Granice są ustalone i jeśli są przekraczane to wyciągam konsekwencje.
                          Pytałam tylko o to czy uznanie, że jakiś przedmiot jest własnością dziecka jest tożsame z pajdokracją.
                          • scher Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 11:12
                            demonii.larua napisała:

                            > czy uznanie, że jakiś przedmiot jest własnością dziecka jest tożsame z pajdokracją.

                            Samo uznanie prawdy za prawdę nie. Ale pęta, jakie na siebie w związku z tym rodzice nakładają, już normalne nie są.
                            • demonii.larua Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 14:09
                              A tam pęta, osobiście nie czuję się z tego powodu spętana ani trochę.
                              • scher Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 14:32
                                demonii.larua napisała:

                                > A tam pęta, osobiście nie czuję się z tego powodu spętana ani trochę.

                                No ale nie tobie zarzucałem pajdokrację, prawda?
                                • demonii.larua Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 16:28
                                  Prawda.
                            • mruwa9 Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 15:36
                              Jakie peta? w ktorym miejscu?Co ty bredzisz?
                              • scher Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 16:28
                                mruwa9 napisała:

                                > Jakie peta? w ktorym miejscu?

                                Mówisz, że skoro komputer jest syna, to nie masz prawa nim rozporządzać. To są dopiero brednie.
                                • verdana Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 16:37
                                  Bo nie ma.
                                  Ma prawo za to rozporzadzać tym, jak syn wykorzystuje komputer.
                                  • scher Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 17:43
                                    Co w praktyce na jedno wychodzi.
                                    • verdana Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 18:00
                                      Nie do końca. Czym innym jest zakaz grania np., a czym innym zabranie komputera do swojego pokoju, bo rodzic uzna, ze on bardziej potrzebuje, niż małoletni własciciel.
                                      W tym pierwszym wypadku dziecko jest wychowywane, w tym drugim - okradane.
                                      • scher Re: Pokój nastolatka 04.02.12, 07:32
                                        verdana napisała:

                                        > Nie do końca. Czym innym jest zakaz grania np., a czym innym zabranie komputera
                                        > do swojego pokoju, bo rodzic uzna, ze on bardziej potrzebuje, niż małoletni własciciel.
                                        > W tym pierwszym wypadku dziecko jest wychowywane, w tym drugim - okradane.

                                        Wiesz, nie przyszłoby mi do głowy okraść własne dziecko i przywłaszczyć sobie jego rzecz. Może dlatego nie brałem tego wariantu pod uwagę w dyskusji.
                                        • verdana Re: Pokój nastolatka 04.02.12, 09:51
                                          Niestety, wielu rodzicom przychodzi, naprawdę...
                                          • scher Re: Pokój nastolatka 04.02.12, 10:15
                                            Słyszałem też o matce, co wydłubała dziecko oczy żyletką. Coś z tego wynika dla naszej dyskusji?
                                            • verdana Re: Pokój nastolatka 05.02.12, 17:19
                                              Tak. Że trzeba uważać, co się pisze.
                • anula36 Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 08:38
                  Nie wiem jakie to niebezpieczne rzeczy mlodziez uprawia,ale mozna ustalic, czy od biedy wymusic, ze z powodu zagrozenia epidemiologicznego zadnego jedzenia i picia w pokoju,albo codzienne wieczorne likwidowanie resztek organicznych i brudnych naczyn.
                  A mokre ubrania ( po deszczu, treningu) od razu maja byc zostawione do prania.
                  Bo rozumiem ze te grzyby z jedzenia/wilgosci rosna.
                  uzytkuje wspolne mieszkanie podstawowe standarty musza byc zachowane, gdyby mieszkal z rowiesnikami, zabiliby go smiechem, panna by sie wyprowadzila pewnie - chyba ze szalenczo zakochana.
    • Gość: ewa Re: Pokój nastolatka IP: *.chem.uw.edu.pl 03.02.12, 11:48
      jezeli cale swe nastoletnie zycie dziecko przebywa w balaganie to nie ma sily, jako doroslemu tez mu ten syf nie bedzie przeszkadzal bo on/ona go nie zauwaza. Natomiast gdy dzieciak jest przyzwyczajny do tego ze w mieszkaniu jest czysto i pachnaco to zwykle w doroslym zyciu, nawet jak dzis tego nie robi bedzie sprzatal. Z moich obserwacji wynika ze wazne jest nie tylko czy rodzice uczyli sprzatac ale czy sami ten porzadek utrzymywali wokół siebie bo to ustawia na cale zycie 'prog' tolerancji dla balaganu.

      Nastolatek ma naturalna niechec by robic czegokolwiek co nie sprawia przyjemnosci, a sprzatanie uwaza zwykle za prace niemal niewolnicza. Ja radze sobie tak ze jak widze ze balagan przybiera w pokoju corki formy niepokojace to zapowiadam ze nawet 16 talce posprzatam pokoj po swojemu, grozba moze malo przyjemny ale skuteczna. Tylko raz ja wykonalam, z czego oczywiscie dziecko bylo wielce niezadowolone, teraz sprzata sama i to dosc dobrze.
      • sebalda Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 14:19
        Anula napisała wyżej taką rzecz: "gdyby mieszkal z rowiesnikami, zabiliby go smiechem, panna by sie wyprowadzila pewnie - chyba ze szalenczo zakochana".
        Akurat z takim twierdzeniem nie do końca się zgadzam, bo słyszałam historię o wyhodowanej w czajniku dziwnej formie życia w mieszkaniu, które zajmowało trzech młodych mężczyznwink Dlaczego w czajniku? Bowiem wszystkie garnki były już brudne, któryś chciał ugotować sobie mleko, użył czajnika, potem tego czajnika już nigdy nie umył. Stopień zapuszczenia mieszkań zajmowanych przez młodych ludzi (niech nie będzie, że tylko facetów) bywa niewyobrażalny. I często w takim mieszkaniu nie znajdzie się nikt, komu by to przeszkadzało. Zakochanym dziewczynom to też jakoś nie rzuca się w oczywink
        • mama_myszkina Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 15:35
          Na studiach trafiali nam się tacy współlokatorzy i to trzy albo i cztery razy! W mieszkaniu mieszkałam ja, mój ówczesny chłopak i jego siostra i potrzebowaliśmy czwartej osoby. Po dwóch-trzech miesiacach po prostu informowaliśmy kandydatów, że miarka się przebrała. Tzn najpierw oczywiście był etap przyjacielskiego poklepywania po plecach i zwracania uwagi, potem stanowczego mówienia, że w mieszkaniu utrzymujemy porządek i że wiedzieli o tym od początku, więc jak chciał mieszkać w syfie, trzeba było szukać czegoś innego.

          Ostatecznie pakowaliśmy pana i miał 2 dni na wyprowadzkę.

          Zauwazyłam jedną prawidłowość - WSZYSCY tacy delikwenci byli maminsynkami nauczonymi, że od sprzątania w domu jest matka a nie oni.
        • anula36 Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 16:35
          no tak ciagnie swoj do swegosmile Byc moze obracalam sie w gronie czysciochow i mam zbyt idealistyczne wizjesmile

      • mama_myszkina Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 15:09
        Dobre podejście, ale ja mieszkam w Norwegii a tu za groźbę wejścia o pokoju szesnastolatki i posprzątania masz jak w banku wizytę z opieki społęcznej, jeśli się panna poskarży np. w szkole.
        • scher Re: Pokój nastolatka 03.02.12, 16:27
          mama_myszkina napisała:

          > mieszkam w Norwegii a tu za groźbę wejścia o pokoju szesnastolatki i posprzątania masz
          > jak w banku wizytę z opieki społęcznej

          W Polsce też tak ma niedługo być wink
    • zona_mi wklejone przez moderatora 05.02.12, 15:49


      l
      sebalda
      Mój mąż jest flejtuchem. Jesteśmy z pokolenia, gdy matki z reguły nie pracowały, siedziały w domu z dziećmi i najczęściej nie uczyły synów sprzątania po sobie. My, współczesne, pracujące matki, wiemy, że synów trzeba przyuczać, włączamy ich w prace domowe, mój syn na przykład lubi gotować i robi to świetnie. Niemniej jest jeden słaby punkt: jego pokój.
      Na forach często spotykam się z postawą nowoczesnych matek: jego pokój - jego problem. Uznajemy, że naturalną rzeczą, przyrodzoną wręcz, jest nieopisany bałagan w pokoju przeciętnego nastolatka. Żeby się nie denerwować, najlepiej do tego pokoju w ogóle nie wchodzić. Proszę syna raz w tygodniu o posprzątanie pokoju, z wielkim ociąganiem to robi, ale już w poniedziałek w tym pokoju jest tak, jakby wybuchła tam bomba. Odpuszczam, to niereformowalne, w końcu to już duży chłopak (16 lat), chce mieszkać w syfie, jego sprawa. Rzeczywiście nie muszę tam wchodzić.
      Ale teraz mam taką refleksję. Czy przez to odpuszczenie bałaganu w pokoju nie daję przyzwolenia na to, że można żyć w takich warunkach? Czy jak syn się ożeni, jego żona też będzie się tak denerwować jak ja na swojego nieporządnego i niereformowalnego męża? Mam poczucie odpowiedzialności za syna, co zrobić, by wiedział, że nie wolno się zapuszczać? Czy rzeczywiście odpuszczanie porządku w pokoju syna jest dobre?

      verdana
      przede wszystkim nie rozumiem tu różnicy plci. Jak jestem także bałaganiarą, podobnie jak moja matka - bałaganiarstwo nie wybiera. Moje dzieci takze nie były porżadne ani przez moment.
      Starsze wyprowadziły się już - i w swoich mieszkaniach mają większy porzadek, niz ja kiedykolwiek miałam u siebie. Ale dziewczyna syna, z bardzo porzadnej (w dosłownym sensie tego słowa) rodziny, natychmiast pio wprowadzeniu się do syna , dostosowała sie do znacznie nizszego standardu porzadku. Z ulgą.
      Czyli podsumowując - na razie moje niewychowane pod tym względem dzieci sprżatają u siebie znacznie gorliwiej, niż ja ich uczyłam, a wyedukowana w tym względzie synowa z ulgą porzuciła sprzataniesmile I to raczej symn się denerwuje, za co regularnie dostaje opieprz od swej własnej matki - jak chcę porzadek, to ma sprżątać.
    • zona_mi Re: Pokój nastolatka 05.02.12, 15:52
      aka10
      Wlasnie tez mialam napisac, ze plec tu nie ma nic do czynienia. Jesli nie przestaniemy powielac stereotypow, to nigdy ich nie wyplenimy. Ja bym dala 16-latkowi spokoj, chce miec u siebie balagan, to jego sprawa. Jesli uwaza, ze tak moze kolegow przyjmowac, to OK. Jesli nie ma robactwa i plesni ;.) Jak sie wyprowadzi, to pewnie bedzie musial choc troche przyzwyczajenia zmienic.
    • zona_mi wklejone przez moderatora 05.02.12, 15:53
      sebalda
      To ja może na przykładach opiszę. Mąż ma swoją łazienkę, nie wtrącam sie do niej, ale ponieważ tam jest pralka, bywam. Zapuszczona kabina prysznicowa mnie nie rusza, rozrzucone rzeczy też nie, ale zastanawia mnie, dlaczego tak trudno jest wyrzucić pustą tubkę po paście do kosza na śmieci, tylko zostawia się ją na półce, podobnie opakowania po mydle. A ostatnio rozśmieszyły mnie widok położonej na koszu (jeszcze nieprzepełnionym) pustej butelki po szamponie i obok opakowania po golarce. Dlaczego nie w koszu? Zużycie mydła niebywałe, bo mydło zawsze rozpuszcza się w wodzie pozostawionej w mydelniczce. Ktoś doradził, żeby mąż używał mydla w płynie. Nie lubi, woli w kostcewink Czepiam się, nie moja łazienka, nie moje mydła (choć trudno zrozumieć, że potem trzeba się myć takim obślizgłym mydlem), ale to jakoś świadczy o tym niechlujstwie.
      To są drobiazgi, głupstwa, ale czasami dziwnie drażnią, przeszkadzają, na pewno nie podnoszą oceny takiego faceta w oczach kobiety.
      A może ja faktycznie wydziwiam?

      bi_scotti
      Moja imigrancka "kariere" zaczynalam sprzatajac domy zamoznych ludzi. Byla tez i rodzina z 7 dzieci (ortodoksyjni Zydzi) - 5 chlopakow i 2 dziewczyny. Takiego SYFU jaki mialy te panny w pokoju i w lazience (wtedy jakies 13 i 15 lat, cos kolo tego) to nigdy wczesniej ani pozniej u nikogo nie widzialam. Chlopaki mieli tzw. artystyczny nielad ale w porownaniu z walajacymi sie uzytymi q-tips, podpaskami i innym "dobrem" tego typu to w ich pomieszczeniach panowal zolnierski porzadek wink Nikt tam nikogo porzadkow nie uczyl bo zawsze byly jakies kobiety do sprzatania a jednak chlopcy sami z siebie "uladzali" swoje wlosci przed moim przyjsciem - jakos sie sami z siebie poczuwali do tego zebym nie zastala kompletnej stajni Augiasza. Dziewczynom to nigdy do glow nie przyszlo. Verdana ma racje - balaganiarstwo jest zdecydowanie bezplciowe tongue_out Nie wiem jaki z tego wniosek. Moze tylko taki, ze o ile nielad w papierach, czystych ubraniach etc. jest OK, o tyle jednak warto mlodych uczulic na nie gromadzenie ogryzkow pod lozkiem czy niedojedzonych kanapek na dnie szafy. Z przyczyn oczywistych smile

      verdana
      Nie wydziwiadz, tylko masz inne standardy porzadku. przyznam się - u mnie tubka po pascie moze leżeć miesiąc, bo ja jej nie widzę. Leży to lezy. To nie jest tak, ze ja ją świadomie zostawiam, tylko jakoś nie mam odruchu, zeby wrzucić do śmieci.
      Własnie podniosłam torbę plastikową, która spadła mi dwa tygodnie temu. Bo się rozejrzałam - zazwyczaj po prostu teg
      • zona_mi Re: wklejone przez moderatora 05.02.12, 15:57
        verdana
        Nie wydziwiadz, tylko masz inne standardy porzadku. przyznam się - u mnie tubka po pascie moze leżeć miesiąc, bo ja jej nie widzę. Leży to lezy. To nie jest tak, ze ja ją świadomie zostawiam, tylko jakoś nie mam odruchu, zeby wrzucić do śmieci.
        Własnie podniosłam torbę plastikową, która spadła mi dwa tygodnie temu. Bo się rozejrzałam - zazwyczaj po prostu tego nie dostrzegam... Więc rozumiem faceta - on tez tego nie widzi, nie przeszkadza mu to, jest elementem "krajobrazu".
        Rozumiem rozdraznienie - ja np. nie znosze na stole róznych nakryć, albo niedopasowanej bielizny poscielowej. Dla reszty mojej rodziny jest to głęboko obojetne, a mnie cholera biierze. Ale to jeszcze nie powód, aby cenić mniej męża, ktory dał na stół dwa różne komplety talerzy, bo nie widzi problemu.
        Można zwyczajnie powiedzieć "wyrzuć tubkę", "daj inne talerze", ale nie oceniałabym drugioego czlowieka wg. takich drobiazgów jak mydło w mokrej mydelniczce.
    • myelegans Re: Pokój nastolatka 06.02.12, 03:26
      Ciekawa dyskusja. Nie wiem jak bedzie z nastolatkiem poki co 7-latek moze miec balagan ile chce w swoim pokoju (bez jedzenia, i resztek organicznych, bo u nas je sie przy stole, albo w okolicach stolu. No dobra ja jesm przy komputerzem ale mlodemu nie pozwalam, bo juz mi kilka klawiatur zalal), ale nie moze rozwloczyc wszystkiego po calym domu. Ja do pedantek nie naleze, maz takoz (chociaz jak zagladnac do jego komputerow z fafnastoma twardymi dyskami i cala rodzinna buchalteria, i kilka tysiacami zdjec i zeskanowanych dokumentow, to wszystko jest utrzymane i skatalogowane jak w archiwum narodowym), wiec dziecko wzrorow po kim nie ma zbierac. od czasu do czasu mnie nachodzi, jak balagan przyjmnie stan krytyczny, ksiazki walaja sie po calej podlodze, zabawki rowniez, to bierzemy sie wspolnie za sprzatanie. Daje mu jeszcze kilka lat i pozniej jest na swoim, tzn. w swoim pokoju moze miec co mu sie podoba oprocz jedzenia, brudnie pranie bedzie wystawial na zewnatrz, bede mu odstawiala czyste, ale tez do czasu, ale w czesciach domu, ktore naleza do calej rodziny ma sie dostosowac do standardow rodziny.
      Czasami sie zdarzylo, ze poprosilam o zrobienie czegos konkretnego np. pozbierania wszystkich lego do pudla, jak nadepnelam i bolesnie w stope sie wbilo i sie wsciekam. W takich napadach, albo ja posprzatam, ale wtedy nie laduja do pudla tylko do kosza. Narzeka, labiedzi, zlorzeczy jakich ma okropnych rodzicow, i ze wszystkich fajnych rodzicow musial trafic na takich okropiencow jak my, ale sprzata.
      Moim celem nie jest wychowanie pedanta, ale tez nie flei, ktory spokojnie czuje sie w brudzie. Balagan jest OK, brud nie.
    • alabama8 Re: Pokój nastolatka 06.02.12, 14:51
      Mój młody (9 l.) jest z automatu włączony do sprzątania. Codziennie ma obowiązek ogarnąć z grubsza hałupę (wynieść talerze i kubki z poprzedniego wieczornego posiadywania, wrzucić do zmywary, ogarnąć wyro, brudne łachy i swój stół, pojemnik na drugie śniadanie ...). W zależności od potrzeb składa i pakuje swoje pranie.
      Teraz chodzi jak w zegarku, ale droga do celu nie była prosta. Też mu się nie chciało, ale doszłam do wniosku, że nie będę do jasnej anielki służącą. Teraz potrafi wstać rano w weekend i zrobić nam śniadanie BEZ proszenia smile Ma już wyrobione takie odruchy bezwarunkowe, że na widok godziny 16:00 na zegarze biegiem zabiera się za ogarnianie chałupy bo matka za godzinę wraca z roboty.
      Jeśli nie przyzwyczaisz młodego człowieka do tego, że od czasu do czasu trzeba wokół siebie ogarnąć to sam z siebie w wieku 16 lat nie zacznie sprzątać. Jeśli jest fleją, to za parę lat żona zacznie mu dziamgotać. Jeśli nie będzie potrafił nic upichcić, to żona w parę lat po ślubie będzie go uważała za ofermę i zamieni mu życie w piekło. Warto więc pracować nad tym, żeby nasi synowie nie byli "robotni" i ogarnięci.
      • sebalda Re: Pokój nastolatka 06.02.12, 16:19
        No właśnie tez jestem za wyrabianiem nawyków, ale gdzie się kończy wyrabianie nawyków, a zaczyna tresura? Zrobienie śniadania rodzicom od czasu do czasu to święto, ale takie ogarnianie w obawie przez gniewem matki, ktora zaraz wróci, czy nie może na przyszłość zrazić do wymogów sprzątania pod presją? To, o czym pisała Verdana, o chlopaku, który docenił brak sztywnej dyscypliny porządkowej w ich domu?
        Ja jednak jestem za tym, żeby przyuczać, nawet stosując pewne naciski (sam z siebie dzieciak prawie nigdy nie będzie chciał sprzątać), wdrażać, wykazywać, że w domu, gdzie wiadomo, gdzie co jest, gdzie rzeczy nie walają sie po kątach, gdzie przygotowuje się posiłki na czystym blacie, mieszka sie jednak wygodniej. I żeby w przyszłości nie doszło do szoku kulturowego, gdy dziecię spotka osobnika o wyższych standardach porządku w domu i będzie musiało się dopiero z bólem i buntem przystosowywać. Podstawy porządku, nie pruski dryl, ale to ogarnianie, wyrzucanie śmieci i niepotrzebnych rzeczy ze wspólnej przestrzeni, pakowanie i rozpakowywanie na czas zmywarki, żeby się nie kumulowało. O, takie drobiazgi. I obawiam się, że jeśli olejemy te ich pokoje, to oni sobie odpuszczą i się rozleniwią.
    • myelegans Re: Pokój nastolatka 06.02.12, 20:46
      Zgadzam sie z sebalda. U mnie w domu sobotnie sprzatanie to byl rytual, i SWIETY obowiazek. Nie moglam pojsc do kolezanki, na rower, czy poczytac w spokoju ksiazki, bez uprzedniego posprzatania. Szczerze tego nienawidzilam. Efekt jest taki, ze teraz w weekend nikt z odkurzaczem mnie nie zobaczy i majac do wyboru relaks, odpoczynek i przyjemnosci, czy sprzatanie w domu, zawszw wybiore to pierwsze.

      Zgadzam sie, ze minimum nawykow trzeba miec. tez wymagam odniesienia po sobie talerza, kubkow do kuchni, pozbierania zabawek, wrzucenia rzeczy do brudownika, i utrzymywania porzadku w miejscach publicznych w domu szanujac przy tym innych uzytkownikow, ale jego terytorium, to jest jego. Jeszcze mu pomagam, odkurzam, sprzatamy razem, albo mu organizuje zabawki, ukladam ksiazki tematycznie i go w to wciagam i pokazuje i przypominam, ale powoli zaczne odpowiedzialnosc przenosic na dziecko, ale nie tak, zeby to robil ze strachu przede mna, tylko z potrzeby. Na ile na potrzeba wynika z charakteru, a na ile z nawyku tego nie wiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka