Dodaj do ulubionych

Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcze?

03.08.12, 16:29
Zastanawiam się, kiedy wreszcie moje starsze dziecko wyjdzie z okresu buntu. Bo zaczęła w wieku 14 m-cy (normalka: ryki na spacerach, uciekkanie, tarzanie się po chodniku, walenie głową o dywan, próby bicia) i co dalej, to "fajniej".
W wieku 3 lat bunt 2-latki przybrał tylko na sile, przestała walić głową o dywan, ale ryki o byle co stały się częstsze.
Można było się umawiać np. przed pójściem do sklepu "nie kupujemy" - za 2 min. zaczynała się żebranina o zabawkę a gdy nic nie wskórała - ryki na cały sklep. Identycznie z jedzeniem - na spacerach jęczała, że pada z głodu/pragnenia, ze łzamiw oczach domagała się np. pizzy, czy kanapki, czy zupy pomidorowej - wstępowaliśmy do restauracji/baru, mała skubała kęs-dwa i odsuwała z obrzydzeniem: "Nie jestem już głodna...".
Teraz ma prawie 7 lat i doprwadziła do mistrzostwa strzelanie fochów i tzw. pyskowanie. Tj. odpowiadanie tonem królewny-grymaśnicy, któa za wszelką cenę stara sie postawić na swoim.
Mamy teraz spore wydatki, uprzedzaliśmy, że musimy ograniczyć przyjemności a w nią właśnie jakby diabeł wstąpił. Potrafi jęczeć o byle pierdułę, zachciewa jej się dosłownie wszystkiego na co rzuci okiem: kupuję gazetę, ona chce breloczek wiszący obok, kupuję pampersy - ona chce płyn do kąpieli (choć w domu jest inny i to określonej marki i odpowiedniego składu, bo ma kłopoty ze skórą) albo mydło ("bo tak ładnie pachnie!"), robię zakupy spożywcze - jęczy o ciastka/chrupki/czekoladki, choć nie ma sensu tego kupować, bo ona wcale za tym nie przepada.... Jak dostaje od gości to tygodniami leżą te słodkościw szafce, w ogóle ich nie chce, bo woli domowe ciasta i desery! To jest po prostu takie wypraszanie w ramach "bo chcę".
Wie, że rano spieszymy się do pracy a po drodze musimy zdeponować jej młodszego brata do żłobka: codziennie wstaje jak najwolniej można, wykłóca się o ubranie (choć wczoraj sama je sobie wybrała) "ja się rozmyśliłam i tego nie włożę!", jeśli zrobię zupę mleczną (też jak było ustalone) nagle zaczyna wybredzać, że wolałaby tosta i na odwrót. Po moim powrocie z pracy zaczyna się domagać już-teraz wysłuchania jakiejś arcyważnej wiadomości typu "A Glorii pies nasikał na dywan u niejw domu, wiesz?" - przy czym strzela focha, że ja w progu nie rzucam wszystkiego i w tej minucie nie siedzę na kanapie z oczami szeroko otwartymi z podziwu, chłonąc te sensacje.
Ja rozumiem, że dla niej to jest news dnia: ale muszę zdeponować niemowlę,umyć ręce, rzucić torby do kuchni, poukładać zakupy, buty zdjąć z nóg!!! I mówię: "kochanie, pozwól mi odzipnąć - mów, ja cię słucham, ale jednocześnie ukłądam, OK?" GUzik - od razu jest foch i obraza obnoszona przed parę godzin. Jeśli wozi się z fochami do iweczora, to pytam, czy w takim razie z wieczornego czytania nici i słyszę wtedy oburzony wrzask: "NIE MASZ PRAWA MI NIE CZYTAĆ!!!! Pani w zerówce nam mówiła, że rodzice MUSZĄ czytać dziecku 20 min. dziennie, codziennie!"
Zwrot "nie masz prawa!!!" powtarza siię jak mantra - codziennie.
Mam już po grzywkę i nie wiem jak to będzie, kiedy wejdzie w wiek dojrzewania: chyba wyląduję w Tworkach...
Palca na nią nie zagnę, ja byłam "wychowywana" pasem ojca, przy cichej aprobacie mojej matki, doskonale pamiętam swój strach i to upokorzenie... Ale od tłumaczenia już mi gardło i łeb puchną, codziennie walka o jakieś pierdy i tłumaczenie po raz n-ty tego samego, do bólu i znoju... Gdyby tyle wysiłku co w te wieczne utarczki wkładała w swoje ćwiczenia na pianinie, to grałaby już jak sam Zimmermann, ale to też osobny temat. Trzeba ją zaganiać do ćwiczeń a jak proponuję, że skoro nie, to nie ma sensu, żeby isę uczyła gry, bo bez ćwiczeń postępów nie będzie - ryk "Nie masz prawa mnie wypisywać z gry!".
Też macie takie numerki w domu, czy mi się trafił wyjątkowy egzemplarz...?
Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 03.08.12, 17:22
      Bunt skończy się przy dobrych wiatrach w okolicach 30, może parę lat wcześniej, jesli rozdzieli was ocean...

      A dyskusję "nie masz prawa" ucięłabym szybko, krótko i stanowczo "mam, bo jestem twoją matką".
    • morekac Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 03.08.12, 17:35
      A nie możesz odrzec dziecku: A ja nie chcę żebyś tak do mnie mówiła/ Nie chcę spóźnić się do pracy /Mam ochotę odpocząć czy zrobić to czy tamto/Albo nie mam ochoty czytać komuś, kto się na mnie wydziera/traktuje mnie jak chłopa pańszczyźnianego.

      wykłóca się o ubranie
      > (choć wczoraj sama je sobie wybrała) "ja się rozmyśliłam i tego nie włożę!",
      Jak ci marudzi przy ubieraniu - nie denerwuj się, że jej się odwidziało i nie rzucaj się w kierunku szafy, tylko rzuć: wychodzę za 3 minuty. Możesz iść w pidżamie, jak nie zdążysz.

      j
      > eśli zrobię zupę mleczną (też jak było ustalone) nagle zaczyna wybredzać, że wo
      > lałaby tosta i na odwrót
      Albo nie ustalaj co ma jeść albo niech nie je.

      Nie zabieraj jej na zakupy, to nie będzie ci jęczała o bryloczki/płyny do kąpieli itp. Nie oczekuj od dziecka, że będzie na tyle dorosła, że w ramach waszego oszczędzania ograniczy swoje chcenia. Jak musisz ją zabrać na zakupy i zaczyna ci marudzić, to po prostu powiedz, że wiesz, że chciałaby to dostać, ale nie ma na to kasy. I że wiesz, że jest jej przykro. Tobie zresztą też.

      kochanie, pozwól mi odzipnąć - mów, ja cię słucham, ale jednocześnie ukłądam
      Spróbuj: zdejmę buty, odłożę brata, umyję ręce i cała zamieniam się w słuch. Nalej mi w tym czasie soku.

      GUzik - od razu jest foch i obraza obnoszona przed parę godzin. Jeśli wozi
      > się z fochami do iweczora, to pytam, czy w takim razie z wieczornego czytania n
      > ici
      A ja bym olała fochy, nie zagadywała, nie reagowała, a czytała - jak już się odbrazi i sama o tym przypomni, poprosi. Mam wrażenie, że młoda strzela focha, a ty latasz za nią i robis wszystko, żeby tylko była w lepszym humorku.

      Czasem będzie zła i nic na to nie poradzisz. Musisz nauczyć się z tym żyć. Ona zresztą także.
      • drzewachmuryziemia Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 10.08.12, 21:01
        fajne pomysły morekacsmile
        • morekac Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 13.08.12, 12:03
          Wypróbowane na własnym egzemplarzu wink. Fochy strzelała od lat 2 do 9 (z malejącą częstotliwością), a jakże, szalu można było dostać, obyło się tylko bez rzucania się na chodnik i bicia głową o trotuar. Awantury były w sytuacjach głodu-zmęczenia-ubierania - jedzenia przede wszystkim, potem się wyciszyła i nauczyła się radzić sobie ze swoimi emocjami - oczywiście nie obyło się bez rozmów o uczuciach- jej, moich i innych, czasami dostawała ochrzan itp . Jako 13-latka jest na razie (odpukać) w porządku... Fakt - jakby co, ma starszą siostrę, której może się wyżalić, a nie młodszego brata w żłobku, który jednak absorbuje mamę w chwilach krytycznych.
          Co do ubierania - polecam sprawdzanie rzeczy pod względem uwierania/szorstkości/kolorystyki i taką organizację szafy, żeby dziecko mogło sobie wybrać ubranie rano samodzielnie- u niej to pomogło i to bardzo, na grzebanie się przy ubieraniu i inne okołoubraniowe fochy, co do jedzenia - do tej pory jada wyłącznie niektóre rzeczy, innych nie tknie, chociażby konała z głodu (wystarczą jakieś podejrzane elementy w restauracyjnej zupie i już traci nią to ochotę, więc zup z zasady jej się nie bierze) - zostało to zaakceptowane.
    • morekac Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 03.08.12, 17:38
      Zwrot "nie masz prawa!!!" powtarza siię jak mantra - codziennie.

      Kiedyś mojej wówczas 9-latce na takie słowa znalazłam w internecie kodeks rodzinny i przeczytałam z odpowiednim komentarzem - jej też wyszło, że jednak powinna po sobie sprzątać. wink
    • jakw Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 03.08.12, 19:33
      Do 18-tki wink A z opisu sądząc to masz 7-latkę w miarę normalną.
      Ale mogę pocieszyć - moja w tej chwili 15-latka była jednak znacznie bardziej upierdliwa mając lat 7 czy 8 niż teraz. Więc może obejdzie się bez Tworek.
      • scher Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 04.08.12, 09:55
        jakw napisała:

        > A z opisu sądząc to masz 7-latkę w miarę normalną.

        Jeżeli wg ciebie tak zachowuje się normalne dziecko, to gratuluję ci dzieci i poglądów wychowawczych.
        • truscaveczka Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 04.08.12, 10:51
          Ja nie mam poglądów wychowawczych, mam za to zdolność przyswajania wiedzy, na przykład z psychologii rozwojowej. Gdyby siedmiolatka była inna, podejrzewałabym ją o zaburzenia rozwojowe lub bycie ofiarą przemocy psychicznej lub fizycznej. Prawidłowo rozwijające się dziecko ma brawo do buntu, rodzice mają prawo domagać się właściwego zwracania się do siebie i wykonywania ich poleceń. Gorzej, gdy dziecko się NIE buntuje.
          • scher Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 04.08.12, 11:47
            truscaveczka napisała:

            > Prawidłowo rozwijające się dziecko ma brawo do buntu

            Może i masz jakąś wiedzę z psychologii rozwojowej, ale zastosować jej nie umiesz, skoro opisane zachowania dziecka są dla ciebie zwykłym, naturalnym rozwojowo buntem.
        • jakw Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 05.08.12, 23:51
          Dziękuję za gratulacje. Btw jeśli twoje dzieci nie wyrastają/nie wyrosły z niedogodności wieku 2,4 czy 7 lat to chyba powinieneś przemyśleć swoją strategię wychowawczą.
          • scher Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 06.08.12, 19:08
            jakw napisała:

            > jeśli twoje dzieci nie wyrastają/nie wyrosły z niedogodności wieku 2,4 czy 7 lat

            O, dobrze to ujęłaś. Doświadczyłem właśnie "niedogodności", nic więcej, nic z tego, co opisane w pierwszym poście.
      • damajah normalna 7-latka? 23.08.12, 14:14
        Wg mnie raczej rozpieszczona na maxa.
        Miałam nieprzyjemność spędzać z takim dzieckiem niedawny urlop. Myślałam że mnie trafi od ciągłego jojczenia, wymuszania, fochów, podstępów względem młodszych dzieci...koszmar.
        Ale najbardziej wkurzali mnie rodzice którzy byli wobec dziecka totalnie bezradni, na wszystko pozwalali, niby cały czas tłumaczyli ale na gadaniu się konczyło, mama straszyła karami nigdy nie wykonanymi, zawsze kapitulowali wobec ryków i jęków dziecka...
        Ta mała, a raczej jej rodzice zepsuli mi częściowo wyjazd. Mam dwie córki, obie rpzechodziły etapy jęczenia i wymuszania i nie dałam się żadnej. Młodsza nadal uparta jak mały osiołek - i ok, taki ma charakter ale ja nie muszę jej ulegać, latać za nią i spełniać każdego żądania. Jest zasada: jak jojczysz albo krzyczysz to nie rozmawiamy. Więc jak młodsza zaczyna krzyki albo jęki to natychmiast jest koniec rozmowy i ona już wie że nic nie wskóra i jakoś potrafi w ciągu sekundy zmienić ton i mówić całkowicie normalnie, zrozumieć, poczekać...do tego trzeba konsekwencji. Oszalałabym z takim dzieckiem jakie opisuje autorka wątku uncertain
        Na teksty że ja nie mam prawa albo mam obowiązek odpowiedziałabym że mam prawo i obowiązek do dobrego wychowania mojego dziecka i w związku z tym za nieuprzejme zachowania i niegrzeczność dostaje taką i taką karę i nie życzę sobie żeby tak do mnie mówiła. Ale to w ogóle kosmos żeby dziecko się do mnie odzywało w taki sposób. Ona jest po prostu nie wychowana i tyle.
        • morekac Re: normalna 7-latka? 23.08.12, 14:45
          Jest wychowana, tylko trochę inaczej niż twoje... Ostatecznie uleganie dziecku we wszystkim, brak konsekwencji i odpuszczanie wszystkiego - to też jest wychowywanie.
    • scher Poszłaś w głupim kierunku 04.08.12, 10:05
      Straumatyzowana przez ojca paskiem poszłaś odmienną, ale też głupią drogą. Jesteś, i pewnie zawsze byłaś, bo dziecko takie zachowania najpierw testuje za młodu, totalnie uległa i pozwalasz się terroryzować siedmiolatce. To nie ty wychowujesz ją, ale ona wychowuje ciebie. To nie ty stawiasz granice jej, ale ona stawia granice tobie.

      Matka musi umieć czasem coś ostro powiedzieć, ofuknąć, postawić do pionu, nauczyć moresu. Żeby to robić, trzeba mieć w głowie, rodzicielskiej głowie, jasne wyobrażenie, co jest dobre, a co złe, co dopuszczalne, a co w żadnym razie nie, co normalne, a co patologiczne. Zachowanie twojej córki i twoje z nią relacje normalne na pewno nie są.

      Żeby umieć zdyscyplinować dziecko, trzeba najpierw mieć w sobie zdecydowaną niezgodę na wszelkie niedopuszczalne zachowania, na zachowania naruszające fundamentalne wyznawane przez nas wartości, a zaraz potem umiejętność wyrażania tej niezgody, czasem nawet gniewu, umiejętność podejmowania interwencji i korygowania nienormalnych zachowań dziecka.
      • drzewachmuryziemia Re: Poszłaś w głupim kierunku 10.08.12, 21:00
        Muszę przyznać, ze cos w tym jest, choc bardzo ostro to napisane. Juz sam zwrot: "pozwól, ze zdejme buty itd" - no nie proś jej o pozwoleniesmile
    • koza_w_rajtuzach Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 04.08.12, 10:17
      Jeśli ten bunt jest cały czas, to najwyraźniej to nie bunt, tylko po prostu nieco cięższy egzemplarz Ci się trafił. Moja córka miała jedynie bunt 3-latka, albo raczej bunt starszej siostry, bo urodził jej się wtedy brat, syn od urodzenia był ciężki i płaczący (minęło mu - teraz jest w normie), ale buntu nigdy nie miał, bo nigdy nie płakał w ramach buntu, tylko nadwrażliwy był.
      Oczywiście cięższe chwile, dni zdarzają się, normalne jak ma się dzieci. Moja 6,5-latka także ma skłonności do naciągania, choć nie zawsze, ale bywa naprawdę mocno "upierdliwa". Uznałam, że taniej będzie mnie kosztować jeśli po prostu wprowadzę jej kieszonkowe. Wygląda to tak, że dostaje 10-20 zł tygodniowo (jeśli zrobi coś super, to ją nagradzam dodatkową dychą) i może te pieniądze wydawać na bezsensowne rzeczy na które ją stać, przeważnie stara się kupić coś nie tylko dla siebie, ale i dla brata. Jeśli popełni błąd, kupi coś, co jej się zaraz rozleci, to jej sprawa. Na słodycze jakoś nie wydaje, jakiegoś loda czy słodycz od czasu do czasu sama jej kupuję. Ostatnio za kieszonkowe zaczęła kupować książki. Na szczęście trafia do niej argument, że jeśli wydała pieniądze to trudno, nie dostanie tego czy tamtego, ale mogę jej kupić jakiś owoc, jogurt czy loda.
      Aha, problem z ubieraniem się córki u nas był zawsze wink)). Jest bardzo wiele ubrań, których nie ubierze. Trudno, pogodziłam się z tym.
    • wiki11110 Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 04.08.12, 22:44
      MOja ma dopiero 4 lata, ale wchodzimy w faze trzeciego buntu. Z tymże u nas to falami. Są idealne dni i dni mega parszywe. Ale jak idę po rozum do glowy to czasami jej sie nie dziwię, że ma focha albo wrzeszczy itd. To co ona ma do powiedzenia jest dla niej mega ważne i extra a dla mnie to 'pierdułka' a już nie daj Bóg jak syna trzeba w tym czasie oporządzić to starsza dostaje takiego 'kota' że szok. Niby nie zazdrosna ale jednak zazdrosna. Moze taka jest w tej chwili u niej przyczyna buntu. Zbyt mało czasu dla niej samej poswiecasz. Ale nie mowię tego z wyrzutem, absolutnie. Po prostu w tym kieracie, praca-dom-dzieci już nie wyrabiasz a ona chce mieć mamę choć troszkę tylko dla siebie, bez przymusu. Mi jest latwiej, póki co nie pracuje zawodowo, więc to co ty robisz wieczorami w weekendy ja robie w ciągu dnia. MOja np pomimo iż od ponad roku potrafi sama na sedes usiąść przez ostatnie trzy m-ce krzyczala: mamo siusiu, ja sobie nie poradzę. Myślalam, że dostane szału bo akurat mały zrobił kupę w pieluche, albo myłam naczynia, albo coś rownie istotnego robiłam. Teraz jakos sama od kilku dni 'sobie radzi'
    • magdalenas9 Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 05.08.12, 21:33
      hmmm...no opis ciekawy. ale może po prostu jesteście za "dobrzy" i za mało konsekwentni? bo skoro tak wymusza na tych spacerach, że głodna, a wiesz, że nie jest (bo np. jadła pół godziny temu, więc jest mało prawdopodobioeństwo, że głodna), to chyba lepiej odmówić...postawić na swoim, żeby dziecko jednak wiedziało, że w ten sposób zagrywać nie warto...

      Może problemem jest drugie dziecko? zazdrość?
    • tijgertje Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 06.08.12, 09:25
      Przestan tlumaczyc. Jak nie dziala, to po co sobie jezyk strzepic? Mojego mlodego nauczylam, jak mial jakies 2 lata, ze krzyk to nie jest sposob, ktory na mnie dzialawink Teraz ma 8,5 roku, gdzies od roku pyskuje niemilosiernie, ale doskonale wie, ze akceptuje to jedynie jako sposob rozladowania emocji, nie wymuszenia czegokolwiek. Cos chce, ma sie zwracac w cywilizowany sposob.
      Z wymuszaniem przy zakupach nie mamy problemu. Mlody od jakiegos czasu dostaje kieszonkowe, jak cos chce, to mowie, ze nie ma problemu, ale niech sobie kupi za wlasne pieniadze (ktore wlasnie na to dostaje). Zazwyczaj od razu rezygnujewink Nie jest tak, ze niczego mu nie kupujemy, ale mowy nie ma, zeby cos dostal za urzadzanie scen. Wtedy to go tylko totalnie olewam, sucho informujac (i nie powtarzajac w nieskonczonosc), ze jak mowi w ten sposob, to ja go nie rozumiem. U nas tez czesto jest : "Bo ty musisz". Odpowiadam, ze nic nie musze, a on moze jeszcze zmienic to, co powiedzial. Jak mu zalezy, to potrafi sie kulturalnie odezwac, jak ma humor do niczego, odwracam sie na piecie i pozwalam mu sie wyzloscic zupelnie nie zwracajac na niego uwagi. Kiedys nawet tacie, ktory za cos tam na niego nawrzeszczal odpalnal, ze w ten sposob ma sie do niego nie zwracac, bo on nic nie rozumiewink Tata od razu spuscil z tonuwink wychodze z zalozenia, ze dziecko ma prawo do wszelakich uczuc, ktore szanuje, nawet jesli sa negatywne, ale nie daje sie mlodemu owijac wokol malego palca i nie jestem jego workiem treningowym. Mysle, ze u was mlodszy brat moze byc czesciowym powodem takiego, a nie innego zachowania siostry. Robicie cos tylko we dwie? Bez pospiechu, zadnego przymusu, po prostu milo spedzajac czas? Mozna wychowywwac dziecko konsekwentnie, budujac fajne relacje ale nie pozwalajac soba manipulowac. Sprobowalabym zupelnie ignorowac negatywne zachowania, ale chwalic za kazdy dobry drobiazg.
    • twojabogini Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 06.08.12, 18:27
      Polecam pierwszy z brzegu podręcznik psychologii rozwojowej dzieci do lat 10. Zachowanie twojej córki jest zupełnie normalne i typowe dla jej wieku.

      Po pierwsze: zmień podejście. Nie oczekuj, ze któregoś dnia twoje dziecko da ci odpocząć, grzecznie się zachowywać, przestanie domagać się uwagi, grymasić itp. Jak słusznie zauważyłaś, jedne "uciążliwe zachowania" płynnie przeradzają się w inne uciążliwe zachowania. Tak przebiega rozwój. Wiedza o tym jak to wygląda pozwala przygotować się na to co jeszcze cię czeka. Oraz jak reagować, żeby nie zwariować.
      Po drugie: masz młodsze dziecko i twoja córka wydaje ci się "dorosła". Tłumaczenie siedmiolatce kulis rodzinnego budżetu mija się z celem. Mała nie zrozumie - chyba, że od dawna dostaje kieszonkowe, miała okazję się przekonać nad zjawiskiem ograniczoności zasobów, a do tego aktualne rodzinne oszczędzanie da jej w perspektywie korzyści, przeważające nad silnym impulsem "chcę teraz"? Nie? No właśnie.

      Kiedy spuścisz z tonu, przestaniesz oczekiwać posłuszeństwa, nabierzesz dystansu do jej fochów i przestaniesz spełniać każdy kaprys córki - okaże się ze masz w domu całkiem miłą dziewczynkę, całkiem jeszcze co prawda głupiutką i nie kierującą się racjonalnymi przesłankami, ale kochaną.

      Co do opisywanych zachcianek - nie jest to czasem próba zwrócenia na siebie autentycznej uwagi - ile czasu spędzasz tylko z nią, bez młodszego dziecka?Z marudzeniem i wymuszaniem na zakupach najłatwiej poradzić sobie nie zabierając przez jakiś czas dziecka do sklepu. Problem z głowy.
      Co do gry na pianinie - daj jej spokój, skoro nie chce rezygnować - widocznie to lubi, skoro nie chce systematycznie ćwiczyć, widocznie nie planuje kariery pianistki.

      Nawiąż bliski i ciepły kontakt z dzieckiem zanim zostanie nastolatką. Tak, żeby spokojnie i bez lęku mogła ci powiedzieć, że wypiła dziś piwo z koleżanką, bo nie potrafiła odmówić. Że poszła na wagary. Że się zakochała. Że jej kolega przyniósł na imprezę skręta. Takie rzeczy w świecie nastolatków (począwszy już od tych 12 letnich, bywa że i młodszych dzieci też) są normą. Większość rodziców nie ma do niego dostępu. Bo całe życie czekali aż ich dzieci zrobią się grzeczne. No i jako nastolatki - robią się "grzeczne". Potrafią wtedy żyć już w dwóch światach. Spełniają oczekiwania rodziców, a po cichu robią swoje. Czasem nie dzieje się im nic złego, czasem z głupoty i braku kontroli ze strony nieświadomych dorosłych ładują się w ogromne kłopoty - uzależnienia, choroby weneryczne, ciąże w młodym wieku.
    • camel_3d kolo 18 lat przechodzi... 13.08.12, 13:33
      a wczesniej..to jes ogolnie pieklo..tylko pamietaj...

      jak nie nauczysz sie dogadywac z 2,3,4 latka to w okresie dojrzeania przezyjesz pieklo na ziemi smile))
      • morekac Re: kolo 18 lat przechodzi... 13.08.12, 14:15
        Dramatyzujesz. Naukę dogadywania się można zacząć w każdym wieku dziecka, nastoletnim także.
    • kocianna Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 14.08.12, 09:30
      Też mam siedmiolatkę, obecnie w fazie aniołka. Chwilę temu była faza diabła wcielonego. Moje metody wychowawcze się nie zmieniły. Fazy diabła nie ogarniałyśmy obie do takiego stopnia, że potrzebna była pomoc psychologa i psychiatry. Oboje mnie zresztą uprzedzili, że mimo że w naszym przypadku etap buntu dawał objawy somatyczne, to generalnie jest on całkiem normalny i będzie się powtarzał mniej-więcej co pół roku. Dziecko mam sinusoidalne - albo absolutnie nie do zniesienia, albo idealne - co pół roku właśnie.

      Martwi mnie jedynie, że ekstrema tej sinusoidy są coraz wyższe i że kolejnego buntu znów nie ogarnę.
    • aneke83 Re: Bunt 2-latki, 3-latki, 4-... jak długo jeszcz 15.08.12, 09:38
      Hmm no moze pomoge choc to wszystko zalezy od rodzica - jego spokoju i zachowania.U mnie sie sprawdzilo po czesci.Zapoznaj się tez z bajkowym relaksem Akademii Rozwoju Avida avida.pl/avida/produkty/trening-audio/item/11-bajkowy-relaks-dla-dzieci-mp3
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka