Piszę trochę a propos wątku Aleksandry, ale nie tylko. (P.S. Mnie również zalałaby krew w opisanej sytuacji i też zabrałabym rower, w tym konkretnym momencie najważniejsze byłoby moje dziecko i jego uczucia. A chyba najbardziej wkurzyłabym się na matkę dziewczynki)
Gdzie jest granica przemocy?
Może na przykładach, z własnego dziecka (2-latka), z cudzymi mam mało doświadczenia:
Czy jeśli dziecko wali mi w laptop, wyłącza (doskonale wie, którym guzikiem), a ja je zabieram (siłą!), odstawiam dalej i uniemożliwiam następne próby, to przemoc?
Albo jeśli maże długopisem po ścianach/podłodze i zabieram długopis, również raczej siłą, po dobroci nie odda za nic?
Śpieszymy się gdzieś, nie chce się ubierać, przytrzymuję i wkładam to co trzeba, mimo protestów?
Czy jak bawi się nożem (hipotetycznie, póki co nie ma dostępu do noży), to również należy spokojnym głosem nakłonić do odłożenia noża?
Może jeszcze mi się coś przypomni. Chociaż lepiej żeby nie