Dodaj do ulubionych

Granica przemocy

16.09.12, 00:45
Piszę trochę a propos wątku Aleksandry, ale nie tylko. (P.S. Mnie również zalałaby krew w opisanej sytuacji i też zabrałabym rower, w tym konkretnym momencie najważniejsze byłoby moje dziecko i jego uczucia. A chyba najbardziej wkurzyłabym się na matkę dziewczynki)

Gdzie jest granica przemocy?
Może na przykładach, z własnego dziecka (2-latka), z cudzymi mam mało doświadczenia:
Czy jeśli dziecko wali mi w laptop, wyłącza (doskonale wie, którym guzikiem), a ja je zabieram (siłą!), odstawiam dalej i uniemożliwiam następne próby, to przemoc?
Albo jeśli maże długopisem po ścianach/podłodze i zabieram długopis, również raczej siłą, po dobroci nie odda za nic?
Śpieszymy się gdzieś, nie chce się ubierać, przytrzymuję i wkładam to co trzeba, mimo protestów?
Czy jak bawi się nożem (hipotetycznie, póki co nie ma dostępu do noży), to również należy spokojnym głosem nakłonić do odłożenia noża?

Może jeszcze mi się coś przypomni. Chociaż lepiej żeby nie wink
Obserwuj wątek
    • wrzesniowamama07 Re: Granica przemocy 16.09.12, 01:04
      żadna z sytuacji którą opisałaś nie jest przemocą
    • rulsanka Re: Granica przemocy 16.09.12, 04:25
      Wiele zależy od dziecka i od sytuacji. Dwulatkowi zdarzało mi się umyć zęby na siłę lub zabrać go z placu zabaw pod pachę i to nie była przemoc. Umycie zębów mojemu trzylatkowi na siłę to już była przemoc. Z wiekiem i dojrzałością zmieniają się proporcje. Siła argumentów przybiera na znaczeniu, siła fizyczna traci. Poza tym z wiekiem dziecko ma większą autonomię i przykładowe umycie zębów na siłę bardzo ją narusza.
      Druga sprawa to taka, że czasem przemoc bywa uzasadniona. Jest przemocą, ale jest słuszna, tak jak w sytuacji z rowerkiem.

      Co do noża i dwulatka to ja uważam, że warto dawać się pobawić niektórymi niebezpiecznymi rzeczami, po to między innymi by uczyć zasad bezpieczeństwa. Więc dla mnie przykład nietrafiony. Mój półtoraroczniak dostawał obiadowy nóż do krojenia miękkich rzeczy i to była dobra nauka dla niego.
      • drzewachmuryziemia Re: Granica przemocy 16.09.12, 10:49
        tez często sie nad tymi granicami zastanawiam - wyniesienie dziecka z placu zabaw, trzymanie w łozeczku w nocy gdy chce wyjsc (zaczełam to stosowac po 2godzinnych wędrowkach spiacego rozwalonego dziecka po domu i naprawde mimo chwilowych prostestów uspokaja go to i przestalismy miec problemy nocnym wstawaniem), przytrzymanie gdy co niszczy - to wszystko jest przymus, do tego fizyczny, miałam wiele obiekcji. Ale podobnie z przytrzymaniem siłą za rękę przed ruchliwą ulicą. Nie wiem czy to przemoc, intuicyjnie czujemy ze nie - moze nie kazdy przymus jest przemocą, tak jak nie kazde ograniczenie jest kontrolowaniem podchodzącym pod przemoc psychiczną.To są trudn sprawy, faktycznie autonomia dziecka powinna wzrastac wraz z wiekiem. Ja chciałam byc orędowniczką wolnosci, dawałam dziecku jej za duzo, za duzo wyborów, zauwazyłam, ze on sie w tym totalnie zaczyna gubic, np, własnie w nocy urządzając cyrki, snując sie po domu i nie mogąc okreslic, czego własciwie chce.
        • scher Re: Granica przemocy 16.09.12, 11:12
          drzewachmuryziemia napisała:

          > Ja chciałam byc orędowniczką wolnosci, dawałam dziecku jej za duzo, za duzo wyborów,
          > zauwazyłam, ze on sie w tym totalnie zaczyna gubic

          Bardzo dobrze, że to w porę zauważyłaś. Zbyt dużo wolności dziecku nie służy.
          • drzewachmuryziemia Re: Granica przemocy 16.09.12, 12:40
            wiesz, niby zawsze o tym wiedziałam, nawet innym to nieraz tłumaczyłam, ale na swoim dziecku co innego sie widzi i inne sprawy sie uruchamiająwink
        • freemonia Re: Granica przemocy 16.09.12, 12:55
          hej chmurydrzewaziemia,
          przeczytałm Twoją odpowiedź w innym wątku i zgodziłam się z Twoją oceną sytuacji. Ciekawa jestem więc co konkretnie oznacza w Twoim przypadku, że może za dużo dawałaś wolności.

          A może snucie się po pokojach bez celu też ma jakiś sens? przecież nie trzeba zawsze konstruktywnie się bawić. Może to jest poszukiwanie nowych obszarów poznawania świata? domu?
          moja córka czasem wlaśnie jakoś tak się "snuje" i lekko pojękuje. CZasem uda się się z nią pogadać, że czegoś potrzebuje, a czasem po prostu milczące przytulenie jej wystarcza.

          Ad przemoc - nie jest przemocą uchronienie od krzywdy, która może się dziecku przydarzyć. Przemoc poznajemy po tym, że jej celem jest wyrządzenie krzywdy, np. dotkliwe ukaranie - wkłada rękę w gniazdko z prądem, zabrać rękę i dać "po łapach". Zabranie ręki nie jest przemocą, danie po łapach tak, bo już samo w sobie nie chroni przed prądem. Co najwyżej dziecko nauczy się wkładac tam rękę kiedy nas nie ma w pobliżu.
          • Gość: drzewachmuryziemia Re: Granica przemocy IP: *.cable.net-inotel.pl 16.09.12, 13:49
            w srodku nocy sie snułsmile budził sie w nocy i chciał łazic po domu, a był totalnie zmęczony i sam nie wiedział, czy chce to, czy tamto, jak miał wczesniej skoki rozwojowe to bywało ze przez 2 tyg sie z nim w srodku nocy bawiłam, ale wtedy przynajmniej wiedzial, ze chce sie bawic i wydawał sie wyspanywink

            ochrone przed zagrozeniem rozumiem, ale wiesz, wyniesienie dziecka bo niszczy laptopa juz pod to nie podchodzi, a ja tez wynosiłam pare razy po wielokrotnych ostrzezeniach i miałam własnie takie dylematy...
            • drzewachmuryziemia Re: Granica przemocy 16.09.12, 13:50
              a w ciągu dnia to niech sie snuje ile chcesmile
            • joshima Re: Granica przemocy 16.09.12, 14:33
              Gość portalu: drzewachmuryziemia napisał(a):

              > ochrone przed zagrozeniem rozumiem, ale wiesz, wyniesienie dziecka bo niszczy l
              > aptopa juz pod to nie podchodzi,
              A po co wynosić dziecko? Wystarczy wynieść laptop. Lżejszy i nie wierzga.
              • Gość: drzewachmuryziemia Re: Granica przemocy IP: *.cable.net-inotel.pl 16.09.12, 15:02
                ale ja chcę zeby dziecko sie nauczyło, ze nie mozna pewnych rzeczy robic i sie zreszta bardzo szybko nauczyło
                • joshima Re: Granica przemocy 16.09.12, 16:57
                  A moje też się nauczyło mimo iż działałam raczej tak, że usuwałam z zasięgu dziecka to co mogło ulec zniszczeniu, o ile to było możliwe.
                  • Gość: drzewachmuryziemia Re: Granica przemocy IP: *.cable.net-inotel.pl 16.09.12, 20:07
                    pewnie kiedys by sie nauczył, moze nwet dosc szybko, pojecia nie mam i sie nie upieram.Ale nie chciałam kłasc tego laptopa gdzies indziej, podobnie jak nie chciałam przenosic wszystkich płyt z szafki na dole, bo nawet nie bardzo miałam gdzie -szybko sie nauczył, ktore szafki sa jego i moze sobie robic z nimi co chce, a ktore są mamy i taty i moze je otworzyc, ale nie moze nic wyciągac - płyt miał iles swoich, podobnie pudełek do płyt, zeby nie czuł sie pokrzywdzony. Moze dzieki temu, ze nie chowałam własciwie nic oprócz jakis rzeczy niebezpiecznych, bardzo szybko załapał pojecie własnosci. On zreszta tego laptopa nigdy mi nie niszczył jakos strasznie, tylko np. wyciągał karte sieciową wyginajac ją przy tym na wszystkie strony (no bo tak łatwo się jej wyjąc nie dało) - po jakims czasie tłumaczenia i pewnie ze dwóch wyniesieniach na chwilę, pokazywał na tę sieciówkę i mowił z zadowoleniem, ze to mamy.
          • scher Re: Granica przemocy 16.09.12, 14:25
            freemonia napisała:

            > Co najwyżej dziecko nauczy się wkładac tam rękę kiedy nas nie ma w pobliżu.

            Czy znasz choć jedno dziecko, które z tej sytuacji wyciągnęło taki właśnie wniosek?
            • joshima Re: Granica przemocy 16.09.12, 14:34
              scher napisał:

              > freemonia napisała:
              >
              > > Co najwyżej dziecko nauczy się wkładac tam rękę kiedy nas nie ma w pobliż
              > u.
              >
              > Czy znasz choć jedno dziecko, które z tej sytuacji wyciągnęło taki właśnie wnio
              > sek?

              Bardzo wiele. Nie znasz syndromu spuszczenia z krótkiej smyczy?
              • scher Re: Granica przemocy 16.09.12, 15:13
                joshima napisała:

                > > Czy znasz choć jedno dziecko, które z tej sytuacji wyciągnęło taki właśnie wniosek?
                > Bardzo wiele.

                Dziecko włożyło rękę do kontaktu, wyczekawszy specjalnie, aż matki nie będzie w domu? I media o tym nie psiały?
                • joshima Re: Granica przemocy 16.09.12, 16:58
                  scher napisał:

                  > Dziecko włożyło rękę do kontaktu, wyczekawszy specjalnie, aż matki nie będzie w
                  > domu? I media o tym nie psiały?
                  Media rozpisywały się wtedy raczej o strajkach i problemach klasy robotniczej, a mojemu bratu na szczęście nic się nie stało tongue_out
                  • scher Re: Granica przemocy 16.09.12, 17:14
                    Rozumiem! Brat dostał po łapach i pomyślał: Mama chce mnie nauczyć, że kiedy zechcę włożyć łapę do kontaktu, to mam poczekać, aż mama wyjdzie z domu. Bardzo mądre dziecko.
                    • joshima Re: Granica przemocy 16.09.12, 21:15
                      Nie wiem co pomyślał, ale zawsze majstrował przy gniazdkach kiedy nikt nie widział.
                      • srebrnarybka Re: Granica przemocy 18.09.12, 11:44
                        A sądzisz, że gdyby nie dostawał po łapach, to by nie majstrował?
                        • scher Re: Granica przemocy 18.09.12, 18:00
                          srebrnarybka napisała:

                          > A sądzisz, że gdyby nie dostawał po łapach, to by nie majstrował?

                          Ja zrozumiałem, że tak sądzi.
    • domza2 Re: Granica przemocy 16.09.12, 14:02
      Przeczytajcie sobie definicję "przemocy" jako takiej. Jeśli każde działanie, nawet to zastosowane w celu ochrony dziecka będziemy podciągać pod przemoc to już bida naprawdę.

      Oczywiście, mnóstwo spraw można wykonać delikatniej , zamiast ubierać na siłę, zainteresować czymś w czasie ubierania, mycie zębów na siłę lub włosów - nie stosowałam nigdy, powoduje trwałą awersję do tych czynności, lepiej odpuścić, dać czas, zabawić, wymyślić coś ciekawego niż myć na siłę. Ale łapanie się za coś niebezpiecznego - to i krzyknąć potrafię. Naruszanie granic moich - też ostro się stawiam, mam prawo do odpoczynku, posiłku i spokoju. Dziecko nie jest samo jedno w domu, dom nie jest mu podporządkowany. Myślę, że gdy ma się problem z ustawieniem granic w ogóle, w życiu, w pracy, w koleżeństwie, to także w relacji z dzieckiem ten problem się pojawi.
      Bo jest to problem tego rodzaju, że postawienie stanowcze jakiejkolwiek granicy kojarzy się z przemocą, a nią nie jest. Dziecko tymczasem potrzebuje granic, barier - by bezpiecznie poruszać się po nieco obwarowanym terenie. Dziecko potrzebuje także wiedzieć co akceptuje, a czego nie rodzic. Dlatego nie ma się co bać podnieść głosu, być stanowczym, to jasny sygnał dla dziecka, że coś się stało.

      A opisana sytuacja z rowerkiem - no jak niby autorka miała wydostać swój rower z łap złodziejaszka? Leżąc , płacząc, kwicząc i prosząc? Więcej realizmu, po prostu inaczej tam się nie dało!
    • Gość: tuszeani Re: Granica przemocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.12, 14:40
      Ja też poważnie stawiam sobie takie pytania, bo mój 2,2 latek jest właśnie w jakieś total mega fazie nie do opanowania. Przykłady najbardziej typowe?
      1. Doskonale wie że nie wolno ruszać kuchenki a włącza piekarnik zawsze wtedy kiedy widzi że ja widzę i nie jestem chwilowo w stanie zablokować akcji (kuchnia połączona z pokojem, bez możliwości odcięcia, kuchenka starego typu bez możliwości zabezpieczenia),
      2. Próbuje wyrwać ze ściany zabezpieczone gniazdko z prądem, nad naszym łóżkiem w sypialni więc z łatwym dostępem. Konstrukcja instalacji taka że nie da się lepiej przymurować, co najwyżej można odciąć całe gniazdko w puszce elektrycznej, co chyba zrobimy w końcu.
      To są dla mnie sytuacje które w tradycyjnym modelu wychowania pretendowałyby do jakiejś wymyślnej kary. My kar nie stosujemy, ale kończą się nam już inne sposoby. Żadne tłumaczenie nie pomaga bo on doskonale od dawna wie że nie wolno tego robić, po prostu teraz ma fazę intensywnego testowania granic.

      Wątpliwość z innej kategorii: często mam wrażenie że pewne zachowania odkłada sobie na czas kiedy naturalna konsekwencja nie jest już dotkliwa (np. gryzie siatkę w trampolinie nie od razu tylko jak już sobie chwilę poskacze i zasadniczo ewentualnie może zaryzykować eksmisję w trybie natychmiastowym, a nawet powrót do domu). W takich sytuacjach te naturalne konsekwencje nie robią na nim żadnego wrażenia i jedyną skuteczną metodą wychowawczą wydaje się być coś nie powiązanego bezpośrednio z akcją.

      Inna sprawa, że ta faza jest naszym zdaniem bezpośrednio powiązana z pójściem do żłobka i pewnie niedługo powinna minąć. Nie wiem tylko czy w takim "czasie specjalnym" pilnować twardo granic, kosztem ciągłej konfrontacji zakończonej rozwiązaniem siłowym, czy trochę odpuścić (no ale pozwolenie na wyrwanie ze ściany nawet odłączonego gniazdka wydaje mi się jednak grubą przesadą).
      • Gość: tuszeani Re: Granica przemocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.12, 14:57
        Chyba już wiem, jak chciałam sformułować pytanie:

        Czy wg Was dobrze mi podpowiada intuicja, że w "trudnych czasach", przy łamaniu granic ewidentnie mającym na celu zwrócenie na siebie uwagi i spowodowanie żeby mama zajęła się dzieckiem a nie czymś innym, często od twardego zastosowania konsekwencji, lepsze i skuteczniejsze jest odpuszczenie tej konsekwencji i natychmiastowa odpowiedź na potrzebę dziecka, którą tą akcją chciało zakomunikować?
        Mówię tu o sytuacjach kiedy nie trzeba już dziecka uczyć o szkodliwości czegoś, bo wie o tym samo od dawna.
        • Gość: drzewachmuryziemia Re: Granica przemocy IP: *.cable.net-inotel.pl 16.09.12, 15:07
          tak własnie mysle, i mysle, ze nie tylko w trudnych czasach ale zawsze najpierw trzeba sobie zadac pytanie o potrzeby dziecka - bo ja na przykład zmęczonemu do granic dziecku nie bede niczego tłumaczyc i zadnych konsekwencji naturalnych czy nienaturalnych wdrażac nie będę, bo jaki to ma sens - zniose wszystko skupiając sie wyłacznie na uspokajaniu emocji i dązeniu ku spaniu, no i zapewnianiu dziecku bezpieczenstwa
        • joshima Re: Granica przemocy 16.09.12, 17:06
          Ja zawsze się mocno zastanawiam czy zakaz który chcę wyegzekwować ma naprawdę sens i czy osiągam tym coś istotnego? Tak jak z tą siatką od trampoliny. Co ryzykuję jak nie będę tego ciągnąć? Jest ogromna szansa, że jeśli przestanę reagować dziecko przestanie gryźć siatkę. Jeśli nie przestanie to ją w końcu przegryzie i nie będzie mieć trampoliny. Trudno, następnej nie kupię. Nie jest to sprawa istotnej wagi dla mnie.
          • rulsanka Re: Granica przemocy 16.09.12, 17:53
            Siatka jest najprawdopodobniej trująca, jak wszystkie tworzywa sztuczne.
        • domza2 Re: Granica przemocy 17.09.12, 17:05
          Tak jest, tak właśnie myślę. Czasem wygląda to trochę dziwnie, córka nie widziała mnie cały dzień, krzyczy, że mnie nie chce, nie lubi, rzuca we mnie jakąś zabawką. Scenariusz 1 : mówię, że sobie nie życzę takiego zachowania i rzucania we mnie i marsz do siebie. Efekt: ryk w niebogłosy, awantura na 24 fajerki. Scenariusz 2: klękam przy niej i mówię, że też za nią tęskniłam i bardzo ją kocham. Efekt: dziecko z wyraźną ulgą przytula się, złość mija.
        • scher Re: Granica przemocy 18.09.12, 18:03
          Gość portalu: tuszeani napisał(a):

          > Czy wg Was dobrze mi podpowiada intuicja, że w "trudnych czasach", przy łamaniu granic
          > ewidentnie mającym na celu zwrócenie na siebie uwagi i spowodowanie żeby mama zajęła się
          > dzieckiem a nie czymś innym, często od twardego zastosowania konsekwencji, lepsze
          > i skuteczniejsze jest odpuszczenie tej konsekwencji i natychmiastowa odpowiedź na potrzebę
          > dziecka, którą tą akcją chciało zakomunikować?

          Zdecydowanie tak. Kiedy dziecko pyta, czy je kochasz, przytul je. Dopiero gdy pyta, kto tu rządzi, pokaż mu.
      • joshima Re: Granica przemocy 16.09.12, 17:02
        Gość portalu: tuszeani napisał(a):

        > połączona z pokojem, bez możliwości odcięcia, kuchenka starego typu bez możliw
        > ości zabezpieczenia),
        Istnieją nakładki na kurki kuchenek gazowych.

        > 2. Próbuje wyrwać ze ściany zabezpieczone gniazdko z prądem, nad naszym łóżkiem
        > w sypialni więc z łatwym dostępem.
        Wystarczy nie pozostawiać samego w Waszej sypialni.

        > Konstrukcja instalacji taka że nie da się l
        > epiej przymurować
        Wymienić puszkę na taką z wkrętami i zamontować porządniejsze gniazdko

        > To są dla mnie sytuacje które w tradycyjnym modelu wychowania pretendowałyby do
        > jakiejś wymyślnej kary. My kar nie stosujemy, ale kończą się nam już inne spos
        > oby.
        Zapobiegać zapobiegać i jeszcze raz zapobiegać. Małe dzieci mają niesamowitą fantazję, ale dorośli sa jednak, a przynajmniej powinni być inteligentniejsi, właśnie min po to, żeby chronić dzieci przed skutkami ich nieprzemyślanych działań.

        > Wątpliwość z innej kategorii: często mam wrażenie że pewne zachowania odkłada s
        > obie na czas kiedy naturalna konsekwencja nie jest już dotkliwa (np. gryzie sia
        > tkę w trampolinie nie od razu tylko jak już sobie chwilę poskacze i zasadniczo
        > ewentualnie może zaryzykować eksmisję w trybie natychmiastowym
        Naturalna konsekwencja będzie taka, że w końcu ją zniszczy i nie będzie miał wcale.
        • Gość: tuszeani Re: Granica przemocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.12, 22:52
          Co do trampoliny, nie napisałam że to nie nasza tylko taka mega trampolina stojąca przy knajpie w parku. Własną bym się nie przejmowała.

          Co do kurków, do naszej kuchenki nakładki nie pasują - próbowaliśmy i leżą teraz bezczynnie w szafce. Ale może pomysł rusłanki ze zdjęciem kurków zadziała - muszę sprawdzić to jeszcze.
          W ogóle mamy już tony zabiezpieczeń które okazały się kompletnie nieprzydatne przy naszych meblach sprzed 15 lat - nie do wszystkich modeli pasują, liczy się konstrukcja szafki, grubość drzwiczek, położenie gałek itd.

          Nie bardzo jesteśmy w stanie teraz logistycznie i finansowo robić wielki remont, żeby przerobić to co było 15 lat temu zrobione bez myślenia o dziecku, więc pewne zagrożenia niestety muszą pozostać.
      • rulsanka Re: Granica przemocy 16.09.12, 17:55
        Prosta metoda na kuchenkę to zdjąć kurki i położyć gdzieś w niedostępnym dla dziecka miejscu.
        • noname2002 Re: Granica przemocy 17.09.12, 11:58
          Albo wyłączyć z prądu, nawet gazowe zwykle mają zapalnik na prąd.
      • gocha_74 Re: Granica przemocy 10.11.12, 18:14
        U nas w takich sytuacjach, kiedy dzieci próbowały pchać ręce do kontaktu i pomimo tłumaczeń, że tam jest prąd, że kopnie, oparzy, że to boli i trzeba będzie do szpitala jechać - nadal próbowały badać kontakty, mówiliśmy, że chyba chce zobaczyć jak to bardzo boli, więc proszę bardzo - zaraz zobaczy jak to jest. Braliśmy je za rękę i kierowaliśmy do kontaktu, za każdym razem dziecko samo wyrywało rękę, żeby nie dotknąć kontaktu. Taka metoda trochę przekorna, ale sprawdziła się u 2 naszych całkiem innych charakterowo dzieci. Teraz mamy rurkę z gazem zakończoną zaworem i córkę rączka zaworu bardzo kusiła, więc zastosowaliśmy podobną taktykę i właściwie jej obecne zainteresowanie sprowadza się do komunikowania nam, że tam jest niebezpieczny gaz (jak jej się przypomni).
    • Gość: tuszeani Re: Granica przemocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.12, 15:15
      > Śpieszymy się gdzieś, nie chce się ubierać, przytrzymuję i wkładam to co trzeba
      > , mimo protestów?
      Mieliśmy z tym bardzo duży problem i nadal miewamy, wtedy dla mojego Młodego sprawą honoru jest nie ubrać się wtedy kiedy ja tego chcę i walczy do upadłego jeśli próbuję tę swoją wolę przeforsować.

      Poradzono mi kiedyś na tym forum, żeby odpuścić poza sytuacjami absolutnie ekstremalnymi (typu wizyta u lekarza na którą czekaliśmy 3 miesiące). Z niedowierzaniem i rezerwą postanowiłam spróbować i rzeczywiście teraz mogę powiedzieć że to działa.
      Nie chcesz się ubierać a spieszymy się? Ok, wychodzimy tak jak stoisz a mama bierze rzeczy w torbę. W 99% przypadków z windy wychodzimy już ubrani, bez protestów. W pozostałym 1% syn daje się ubrać moment po wyjściu z budynku, bo mu zimno.

      Jak się nie spieszę aż tak bardzo, stosuję najczęściej taktykę, że nie bawię się w przepychanki tylko mówię Młodemu żeby robił jak chce, jak dostanie kataru to jego będzie męczyć a nie mnie i idę demonstracyjnie robić coś innego. W 99% przypadków po max 5 minutach cieszenia się wolnością sam do mnie przychodzi że już się chce ubrać, ew. pytam go czy teraz już zakładamy spodnie i on potwierdza.

      Sytuacje kiedy to nie działa, zdarzają się naprawdę rzadko i są dla mnie sygnałem że tym razem chodzi o coś innego i trzeba dalej drążyć przyczynę a nie stosować rozwiązania siłowe.
    • amy.27 Re: Granica przemocy 26.09.12, 21:55
      Ja pewnego czasu kiedy rozpoczął się "bunt dwulatka" i bycie na nie w KAŻDEJ kwestii - miałam "ochotę" na pewnego rodzaju przemoc. Właśnie taką jak opisujesz - ubrać marudę na siłę, wyprowadzić za rękę z domu, wsadzić do fotelika samochodowego, zapiać nie zważając na wrzaski czy po prostu coś wyrwać z ręki jeśli uważam że nie powinno to w niej być.

      Dwa lata spokoju po czym takie sytuacje mnożyły się dziennie do ilości wykańczającej mnie totalnie. Do tego brzuch ciążowy - i na serio - siłą niewiele chciało mi się robić, poza tym, zauważyłam ze moje dziecko po prostu cierpi jak robię coś siłą w sensie ubieram mu sweter jak nie chce czy coś zabieram. Bez sensu. Przeczytałam wtedy w jakiejś dzieciowej gazecie żeby nie brać "nie" do siebie tylko spróbować pogadać albo inaczej ale za 10 sekund. I zadziała. Nie wierzyłam dopóki nie sprawdziłam i metoda okazała się banalna i w 100% skuteczna, zrozumiałąm też że NIE mojego dwulatka da się zamienić w ochocze TAK - pod warunkiem że się na chwilę odpuści, spróbuje inaczej.

      I zaprzestałam siłowania się. Ostatnio ryczał bo nie chciał wejść do bloku. Normalnie pewnie trzebaby było wziąśc na ręce i wnieść. Poczekałąm, uspokoił się, spytalam czy wie jak się gotuje makaron - bo mamy w domu taki długi i nie wiem gdzie jest garnek to by mi pomógł. Pobiegł do domu cały w skowronkach. W większości wypadków - chcesz jeść? NIE. Ok, to nie jedz. Za 2 minuty - chcesz jeść? TAK.
      No i forma - ubierasz te buty czy te drugie? Oddasz telefon mamie czy tacie? Potrafisz sam wyłączyć bajkę pilotem? Itd itd.

      Od momentu stosowania tej metody mimo ze moje dziecko dalej nadużywa słowa NIE - nie mam z nim codziennie najmniejszych problemów. Absolutnie nie używam siły. Argumentuję, rozmawiam, słucham.

      Noże - mam w szufladzie, szufladę dziecko potrafi otworzyć bez problemu. Noży się nie tknie. raptem kilka razy mówiłam, że noży ma nie dotykać i nie dotknie się - ma też zabawkowe swoje z IKEI - nie dotyka również i mi przynosi. Kontakty omija, na ulicy zatrzymuje się i trzyma mnie za rękę. Wie że nie dotyka rtv/agd, wie, że nie wolno włazić na meble. Doskonale wie że nie dotyka kompa, komórek itd. Jak pierwszy raz dotknął noża - nie wyrywałam mu, nie robiłam afery, nie krzyczałam - wręcz przeciwnie - pokazałam mu nóż, pozwoliłam pooglądać, tłumaczyłam że jest ostry i może go dotykać tylko mama i szybko zrozumiał co może, co nie i przynajmniej kwestia noży nie urosła do takiego tabu że jakoś szczególnie przeżywa ten zakaz.

      Na serio twoje dziecko nic nie odda po dobroci? Jakbyś przyszła do niego z pudełkiem na długopis - powiedziałą że to domek długopisu i czy potrafi położyć go "spać" to dwulatek na to nie pójdzie? Tak analizuję sytuacje z moim i on właściwie wszystko odda i na wszystko się zgodzi pod warunkiem przedstawienia tego w odpowiedni sposób...

    • kim-ja-jestem Re: Granica przemocy 27.09.12, 10:35
      Przemoc, atak rodzi przemoc i jest zawsze nieuzasadniona.
      Każdy z nas popełnia te same błędy - daje porwać się emocjom, uznaje swoje racje za ważniejsze, uważa że świat jest naprawdę taki jak on go postrzega, nie zauważa swoich uwarunkować, ciągle porównuje i osądza, nie zdaje sobie sprawy z tego że to z powodu lęku, swoim pragnieniom i uwarunkowaniom postępuje tak a nie inaczej. Każdy z nas popełnia ten sam błąd braku obserwacji zarówno siebie jaki i dziecka, nie szuka przyczyny tylko zajmuje się skutkiem. Każdy z nas ciągle czegoś od siebie i od dziecka wymaga, porównuje to co jest z tym co wg niego być powinno - a to rodzi agresję w nas samych i ona oraz lęk powodują agresję na otoczenie, w tym również na dzieci.
      Zastanawialiście się dlaczego takie same zachowania innych dzieci nie wywołują u nas takich emocji i myśli jak naszych. Czyż to nie jest wynikiem tego że nazwaliśmy dziecko "moje", że patrzymy na nasze dzieci przez pryzmat przeszłości. Jeśli cokolwiek nazwiemy słowem moje, będziemy o to walczyć, pragnąć tego, lękać się o to. Gdy patrzymy na nasze dzieci przez pryzmat przeszłości, wówczas nie widzimy tego dziecka tylko nasze wyobrażenie o nim, nasze doświadczenia z nim związane, wówczas tylko porównujemy i osądzamy. Prawda jest taka, że żadne dziecko nie należy i nigdy nie należało do nas - ono należy do życia. Naszym zadaniem jest tylko zapewnić im bezpieczeństwo (ale nie spowodowane naszym lękiem) i pozwolić na to by samo zrozumiało życie, bez wpajania im czegokolwiek.
      Problem jednak nie jest taki prosty w tym momencie, bowiem dziecko już zostało uwarunkowane, zalęknione, zepsute przez nas samych. Dlatego wymaga to teraz więcej uwagi, więcej czujności. My naprawdę mało wiemy o naszych dzieciach i nie wiemy co się dzieje w ich umysłach - pytajmy więc je, spróbujmy zrozumieć dlaczego coś robią, co czują.
      Nie traktujmy dzieci z góry, dzieci mają takie samo prawo do życia jak my, są tak samo ważni jak my. Niczego od nich nie oczekujmy - skoro nie rozumiemy nawet naszego postępowania, to jak możemy oczekiwać czegoś od dzieci. Dzieci są naszymi największymi nauczycielami - uczą nas kim tak naprawdę jesteśmy.
      Pozdrawiam z miłością
      • scher Re: Granica przemocy 28.09.12, 10:13
        kim-ja-jestem napisał:

        > Przemoc, atak rodzi przemoc i jest zawsze nieuzasadniona.

        Już to stwierdzenie cię dyskwalifikuje w dyskusji.

        > Pozdrawiam z miłością

        Czyli jednak troll o motywacjach ideologicznych.
    • milamala Re: Granica przemocy 01.10.12, 11:45
      Oczywiscie , ze to nie przemoc.
    • uszatypuchatek Re: Granica przemocy 26.11.12, 13:32
      Czy jeśli dziecko wali mi w laptop, wyłącza (doskonale wie, którym guzikiem), a
      > ja je zabieram (siłą!), odstawiam dalej i uniemożliwiam następne próby, to prz
      > emoc?

      Raczej brak pomysłów z twojej strony na zorganizowanie zabaw dla maluszka. Dwulatek nie bardzo potrafi sam zająć się sobą. Jeśli mama spędza czas przy komputerze i wymaga od dwulatka uszanowania jej wyboru to jakiś dramat dla mnie, widzisz i nie grzmisz... Dziecko czuje się odrzucone i może przez agresje i takie właśnie zachowania okazywać swoje flustracje. Dziecko należy czymś zainteresować, zająć lub pobawić się z nim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka