Nie wiem chyba poniosłam wychowawczą porażkę, już nie wiem co robić.
Moje dziecko wiecznie ma problemy: kurtki nie założy bo tu czy tam ma go uciska, buty i skarpetki to już wogóle odwieczny problem: nawet jak przymierzy w sklepie to potem okazuje sie że go ``drażnią`` jak on to mówi. Albo kolor albo fason nie ten. Szału można dostać, wiecznie mu coś nie pasuje. Stale kaprysi i wybrzydza. Pyskowanie kolejny temat. Dzisiaj przyszła do niego koleżanka i mieli razem wyjść, ale oczywiście on tych butów nie założy bo mają ``głupie podeszwy``. Wsadził dzinsy w skaprety (tu jest taka moda, ale możecie sobie wyobrazić jak to wygląda) kazałąm mu wyjąć to prawie wrzasnął ``zaraz!!!`. Jak już wyjmował to warknął do mnie ``co sie gapisz``. miałam wrażenie że sie chce popisac przed kolezanką. Na to kazałam mu sie wracać do pokoju i nigdzie nie poszedł. Nawrzeszczałam na niego bo już nerwy mnie wzieły, za co jestem zła na siebie

Kolejny problem straszne zapominalstwo i gubienie. Juz na początku roku szkolnego zgubił nowiutką raz założoną bluzę. Niedługo kolejną. Tydzień temu zgubił buta. A czapki rękawiczki -corocznie obowiązkowo zgubione kilka czapek i kilka par rękawiczek. Wieczne wracanie ze szkoły bez kurtki. Dochodziło do tego że w szkole wisiały obie jego kurtki a w domu nie miał żadnej. Ostatnio przyjechał sobie na rowerze w samej bluzie i bez czapki, a na dworze +5 stopni. Juz nie wiem czy to ignoranctwo, czy roztrzepanie. Po tej wycieczce oczywiście choroba.
Próbowałam stosować punktacjie za własciwe lub niewłaściwe zachowanie, ale wiecznie były targi o ilość punktów. Oczywiście on uważał że zasługuje na więcej. Na podsumowaniu zawsze próbował wywalczać dla siebie nagrody, oczywiście droższe.
Do tego dochodzi kłamanie, albo wmawianie mi czegoś czego nie powiedziałam, np że coś mu obiecałam a co nie miało miejsca.....
Już nie wiem co robić, zastanawiam sie co to bedzie jak on będzie miał -naście lat.