dzidz_dzidziulec
16.12.12, 22:44
Sytuacja wygląda tak:
Córa 13 miesięcy, od kilku tygodni straciła zainteresowanie jedzeniem. Mam na myśli to, że wcześniej posiłki były jakąś tam mniejszą lub większą frajdą, wzbudzały jej zainteresowanie i z reguły pozytywną reakcję, a teraz wszystko inne się stało ważniejsze. Ledwie usiądzie w krzesełku, już się wierci i pokazuje paluszkiem, co by chciała właśnie dostać do rąk swych, w oknie mi pokazuje jaka pogoda, do zabawek się wyrywa, kubków, sztućców i wszystkiego co ma w zasięgu wzroku. Jedzenie ma w nosie.
Pół biedy jak dostaje coś w kawałkach na blat i do tego widelec - właśnie się uczy jeść widelcem i nabijanie jedzenia i zjadanie z widelca sprawia jej masę uciechy, więc na tym jeszcze dłuższą chwilę się skupia i coś w tym czasie zje. Gorzej jest z rzeczami typu zupa czy kaszka, które wcześniej jadła tak, że ja nabierałam na łyżkę i jej podawałam, a ona łyżkę niosła do paszczy i wciągała. Teraz od razu wyrzuca łyżkę i krzyczy żeby jej coś tam z półki podać.
Gdyby to było kilka miesięcy temu, to bym pewnie stwierdziła że nie to nie, niech nie je. Ale dziecię ma już ponad rok i wyniki badania krwi świaczące o lekkim niedoborze żelaza - zależy mi więc, żeby coś tam jadło. I kończy się tak, że ja jej to co ona chce ściągam z półki, ona się tym zajmuje, a ja ją łyżką karmię... Tragedia jakaś.
Coż, ja rozumiem, że ona ma etap szczególnego zainteresowania światem, a jedzenie trzy razy dziennie uważa teraz za stratę cennego czasu, który można by poświęcić na jego eksplorowanie, ale przykro mi, że nasze posiłki (nie wszystkie, ale część) tak zaczęły wyglądać... Jak miała pół roku jadła sama, a teraz rok pannica skończyła i łyżką karmiona... nad książeczką...
Przechodziłyście ze swoim potomstwem przez coś podobnego? Co byście poradziły?