Dzieci bawiące się "samopas"

13.08.04, 16:16
Witajcie!Otóż mam pewną sąsiadkę, która w wieku 16 lat zaszła w ciąże,
urodziła chłopca, rok później dziewczynkę a teraz ma 22 lata i 8 mies. temu
urodziła drugiego chłopca. Wszystko byłby ok, gdyby tą dwójkę dopilnowała,
nie jest sama, ma jej kto pomóc ale wszyscy uważają że tym dzieciom nic złego
się nie przytrafi i dobrze ich wychowuje. Jednak ja uważam inaczej. Chlopiec
ma 5 lat, dziewczynka 4 i sąsiadka zostawia je na dworze zupełnie same. Raz w
ciągu dnia wyjrzy tylko przez okno zobaczyć gdzie są dzieci. A one biegają
gdzie popadnie, jednak to są tylko dzieci, różne rzeczy im mogą przyjść do
głowy. Nie raz widziałam jak bawią się na parkingu lub ulicy, wsród
samochodów, mają zadarte kolana od "upadku", biegają obok śmietnika, po
prostu robią co chcą i nikt z rodziny sie nie zainteresuje. Mówiłam o tym
sąsiadce, ale odpowiedziała mi że jej dzieci uczą się przez to
samodzielności, że już są b. samodzielne i na pewno nic im się złego nie
stanie. Co sądzicie o takim wychowaniu dzieci? Pozdr.
    • aniask_mama Re: Dzieci bawiące się "samopas" 13.08.04, 16:38
      Swego czasu miałam przyjemnośc mieszkac w bloku obok poczty głównej (ruchliwa
      okolica). Nade mną mieszkałam pani z mała 3-latką, którą jak pieska wypuszczała
      rano na podwórko a wieczorem wpuszczała do domu. Mała się włóczyła ze
      starszymi, obdarta, brudna i krzycząca pod blokiem "mamo!" po 10 min
      notorycznego wrzasku mama wychodziła na balkon i rzucała jej kanapkę przez
      okno. Nie mogłam tego pojąć.
      • eirinn Re: Dzieci bawiące się "samopas" 13.08.04, 17:10
        Przede wszystkim pojęcie 'wychowanie'nie ma się nijak do takiego postępowania z
        dziećmi. O ile można jeszcze próbować zrozumieć 16-latkę (w końcu to też
        jeszcze dziecko, sama potrzebuje wychowania), to jest to nie do pojęcia w
        przepadku pozornie 'dorosłych' matek. Ale przede wszystkim jest to odpowiedź na
        pytanie skąd się biorą 'dresy', bycze karki i inne tego typu stwory.
    • protka1 Re: Dzieci bawiące się "samopas" 13.08.04, 18:52
      Myślę, ze to, że jest młoda mamą nie ma związku.

      Znam takie mamy w różnym wieku...

      Spytałabym isę sąsiadki, co będzie jeśli na swojej samodzielnej drodze, dziecko
      spotka kogoś złego (pedofila, jakiegoś zwyrodnialca)....czy chce by tak
      błyskawicznie "dorosło"?
    • luccio1 Re: Dzieci bawiące się "samopas" 14.08.04, 11:02
      Opisane zjawisko jest prostą konsekwencją wciąż dla wielu trwających
      koszmarnych warunków mieszkaniowych. Jest to tradycja nawarstwiająca się
      pokoleniami - począwszy od rodzin robotniczych, gdzie rodzice z kilkorgiem
      dzieci gnieździli się w jednej izbie (co np. przed II wojną światową uważano za
      warunki zupełnie wystarczające). W takiej sytuacjisamo zdrowie psychiczne
      rodziców wymagało, by dzieci były za domem - po prostu by tak długo jak można
      nie kręciły się pod nogami, nie zawracały głowy... by w końcu rodzice choć
      chwilę mogli być sami ze sobą (spróbuj sobie wyobrazić pożycie małżeńskie przy
      dzieciach, które w nocy śpią tuż obok!). Tyle że wówczas, gdy rodziny były
      liczniejsze, najstarszy/a z rodzeństwa mogła opiekować się młodszymi, tę samą
      rolę pełnili na podwórku starsi koledzy względem młodszych i można było mieć
      nadzieję, że w większości przypadków poprowadzą jednak dobrymi drogami.
      • eirinn Re: Dzieci bawiące się "samopas" 14.08.04, 12:25
        No nie wiem... My mieszkaliśmy swego czasu we czwórkę na 24 metrach kw., z
        czego 'całe' 12 przypadało na jedeny pokój. I wolałam zabawiać własne dzieci na
        tych paru metrach albo iść z nimi do parku, niż wypchnąć je na ulicę. A te
        dzieci puszczone samopas widuje się często np. w centrum miasta, gdzie
        (orzynajmniej u nas) są stare kamienice z olbrzymimi mieszkaniami. Więc myślę,
        że to chyba jednak beztroska i lenistwo rodziców.
    • bebejot Re: Dzieci bawiące się "samopas" 16.08.04, 14:18
      Na pewno serce Cię boli, jak patrzysz na takie "wychowanie", ale obawiam się,
      że świata, ani tym bardziej tej pani nie naprawisz. Do siebie dzieci też nie
      weżmiesz, opiekunki nie wynajmiesz. Jedyne co możesz zrobić to sprytnie
      próbować przekonać, lub mówiąc wprost - nastraszyć młodą mamę, że ta tak
      chwalona przez nią samodzielność może jej dzieci duuużo kosztować - patrz post
      protka1.
    • marzena21 Re: Dzieci bawiące się "samopas" 16.08.04, 15:54
      zgadzam się z Bebejot. Niestety świata nie naprawisz- matki nie zmienisz.
      Prawdopodobnie pochodzi z jakiegoś marginesu dla którego wychowanie jest
      pojęciem nieznanym nie mówiąc już o jakimkolwiek zainteresowaniu tematem.
      Szkoda mi dzieci- bardzo. Smutne. Prawienie matce morałów nie ma sensu-
      narazisz się na ostarcyzm z jej strony i jeszcze źle Ci będzie życzyła.
      Rzeczywiście niezły pomysł to próba jej nastraszenia- może opowieści o jakiś
      strasznych przypadkach z okolicy czy dziwnych typach włóczących się po osiedlu
      czy -nie wiem co jeszcze. Chociaż nie wiem czy to coś da. Może o tyle, ze
      będzie na te dzieci wyglądała co godzinę zamiast raz dziennie. Ale do
      wychowania się raczej nie weźmie. sad
      Pozdrawiam
      • roksana11 Re: Dzieci bawiące się "samopas" 16.08.04, 21:10
        Te dzieci bawiące się same na podwórku nie pochodzą z marginesu, ich matka ma
        dość dużo pieniędzy, ubranka mają orginalne, aczkolwiek Ona ich nie kupuje,
        lecz dostaje od rodziny z USA, sama zaś wydaje pieniądze tylko na swoje
        potrzeby, chodzi tak ubrana i odmalowana, a Jej dzieci bawią się same, wczoraj
        np. Wiktorka "uwolniłam" z objęć innego chłopca, który mocno Go poturbował,
        innym razem zatrzymałam samochód, bo wjechał by w Jej córkę...To przerażające,
        sąsiadka nawet nie podziękowała, i nadal upierała się przy ich samodzielności i
        dobrym wychowaniu, powiedziała abym się nie wtrącała...Smutne, ale co
        zrobić...Pozdr. dziękuję za opinie...
Pełna wersja