Dodaj do ulubionych

starsze nastolatki

20.08.04, 19:21
Mam synów w wieku 16 i 18 lat. Bywam nadopiekuńczą matką, sama się za to
karcę, sama uczę się pozwalać im na coraz większą niezależność. Moje
doświadczenia są o tyle dziwne(ciekawe, trudne-tak też to można nazwać)bo moi
synowie to dwie zupełnie odmienne osobowości. Jeden optymistyczny, otwarty,
drugi zamknięty, zupełnie inny.
Zastanawiam się, czy są tu tacy rodzice ze starszymi juz nastolatkami, czy
łatwo wypuszczaliście swe pociechy spod skrzydeł?
Najbardziej nie lubię, gdy starszy syn późno wraca, wiem, że czasem to
niezależne od niego( nie ma telefonu-uprzedzam pytania) i że już powinnam się
przyzwyczić, a jeszcze nie umiem.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: starsze nastolatki 20.08.04, 20:03
      Ja mam ex- nastolatka (21) i nastolatkę (18). Też zupełnie innych. Mój syn
      mieszka sam od 2 lat, kupilismy mu oddzielna kawalerkę blisko od nas. Finansowo
      jest nadal od nas uzalezniony, poza tym robi co chce - tzn. nie musi sie
      opowiadać, gdzie, kiedy i do kogo idzie. Jest tylko jedna prosba (nie warunek)
      po powrocie ma wysłaś sms-a "wróciłem", ale po pierwszych 2-3 razach gdy
      obudził mnie o 4 nad ranem wyłączam dźwięk i patrzę rano czy wrócił.
      Córka mieszka wprawdzie z nami, ale jako że kończy za miesiąc 18 lat jest
      uznana za dorosłą. Może wychodzić gdzie chce, tylko podać godzinę powrotu. Z
      tym, ze są "wytresowani" - nie spóźniają sie nigdy, nawet 5 minut.
      Decyduja sami o swoich zyciowych problemach - wybór studiów, fakultetów, zajęć
      dodatkowych. Nie wszyscy tu ze mną się zgadzają, ale dla mnie czym doroślej
      będe traktować w gruncie rzeczy dorosłych ludzi, tym doroslej bedą się oni
      zachowywać. U mnie się sprawdziło.
      Nie wszyscy są tego samego zdania
      • megxx Re: starsze nastolatki 20.08.04, 20:35
        Co znaczy nie wszyscy są tego samego zdania? Traktowali tak dzieci, a one nie
        współdziałały, czy krytykują coś, na co nigdy nie mieli odwagi? Albo tak na
        prawdę próbując tego nie do końca pozwolili na samodzielność.

        Czy córka też planuje samodzielne zamieszkanie?

        Twoja córka wraca o podanej godzinie zawsze, czy gdy zdarzy się konieczność
        przedłużenia pobytu po prostu powiadamia Cię? Czy tak się nie zdarza?

        Mój syn spóźnił się kilka razy , dwie-trzy godziny, raz nawet 6. Zamartwiałam
        się, pewnie niepotrzebnie, bo on wracał na piechotę kilka kilometrów(nie mogę go
        przekonać by raczej brał taksówkę i w ostateczności ktoś z nas wyjdzie i
        zapłaci), woli wracać pieszo, gdy nie ma autobusu. Niedługo kupię mu telefon,
        zobaczymy, na ile to się zmieni.
        Było też tak, że przysyłał sms z telefonu kolegi, że idzie gdzieś tam, wróci
        późno, ale nie wie o której.
        Mój problem polega na zmianie swojej postawy, nie powinnam czuć zdenerwowania, w
        zasadzie bez powodu.

        Jestem świadoma, że nie korzysta się z cudzych doświadczeń, ale ze swoich i że
        trzeba je samemu zdobyć, liczę, że zaakceptuję zdobywanie u moich synów.

        Ktoś pomyślałby, że nie mam zajęcia, że brak mi swoich spraw, a to takie
        refleksje mnie naszły.
        • verdana Re: starsze nastolatki 21.08.04, 15:41
          Umowa zawsze mówi - jesli masz sie spóźnić, zadzwoń i powiedz, ze bedziesz
          później. To się czasem zdarza - np. chce z kolezankami iść do kina, autobus
          uciekł itd.
          Córka może planować samodzielne zamieszkanie ile chce, ale nic z tego - nie mam
          kasy na kupienie jej mieszkania. Tak wiec jest sklazana na swój pokój (4,5 m
          kw). Trudno.
          Uwazam, ze własciwie dorosłym ludziom nie mogę ograniczać wychodzenia (chyba,
          ze sa niezbedni w tym momencie w domu, ale to samo dotyczy mnie i męża), ale
          mogę wymagać, by się nie spóźniali, jeśli mnie to denerwuje. To ostatecznie
          niewielki wysiłek. Z tym, ze bez telefonu wygląda to znacznie gorzej. Mój syn
          jeszcze w epoce szkolnej spóźnił się (jedyny raz w życiu) 2 godziny - z powodu
          sniegu wysiadła komunikacja i musiał parę kilometrów iść pieszo. Obdzwoniłam
          szpitale, policję itd., a nastepnego dnia kupiłam telefon.
          Ja na poczatku też sie denerwowałam, ale to szybko mija.
          A skrytykowana zostałam przede wszystkim za to, ze uwazam, że w tym wieku
          ludzie są dorosli i sami powinni brać odpowiedzialność (całkowitą) za to, co
          robią. Np. jesli zawala rok na studiach, wybiora kierunek jaki im nie
          odpowiada. Nie będe nadzorować i gonić do nauki, kontrolować co robia po
          lekcjach - to już nie te czasy.
          • judytak Re: starsze nastolatki 25.08.04, 14:10
            verdana napisała:

            > Ja na poczatku też sie denerwowałam, ale to szybko mija.

            mają szczęście te dzieci, których rodzicom (zwłaszcza matce) to szybko mija :o)
            wiem coś o tym, jak mają te, których matkom to "martwienie się", irracjonalne,
            niepotrzebne, nigdy nie mija, nie można go wyeliminować nawet tym, że się wraca
            przed umówionym czasem...
            i nie ma znaczenia, że matka "tego po sobie nie pokazuje", bo to się czuje...

            > A skrytykowana zostałam przede wszystkim za to, ze uwazam, że w tym wieku
            > ludzie są dorosli i sami powinni brać odpowiedzialność (całkowitą) za to, co
            > robią. Np. jesli zawala rok na studiach, wybiora kierunek jaki im nie
            > odpowiada. Nie będe nadzorować i gonić do nauki, kontrolować co robia po
            > lekcjach - to już nie te czasy.

            a to znów inny temat
            i masz absolutną rację, póki wszystko jest w miarę OK
            póki te wybory nie są niebezpieczne dla zdrowia, życia, nie są sprzeczne z
            prawem, albo nie skutkują nadmiernym czy długofalowym obciążeniem dla rodziców

            pewnie, że zakładam, jak każda matka, że wszystko będzie OK
            ale będę się bardzo starała zauważyć, jeśli już OK nie jest
            bo im później, tym gorzej

            pozdrawiam
            Judyta
            • allija Re: starsze nastolatki 21.09.04, 00:44
              Moi to 14 i 16 lat, chłopaki. I także zupełnie inni.
              Też chyba jestem nadopiekuńcza, nawet na pewno.
              I denerwuję sie jak wychodzą, taki los matek, myślę.
              I nie tyle boję się o ich zachowania, bo to rozsądne dzieciaki, co o
              zagrożenia, nazwijmy to, zewnętrzne. Ktoś zaczepi, ...dalej nawet nie chcę
              pisać. A media nie pomagają w zachowaniu spokoju.
              Czy to szybko minie? No to krótka historia o matce - mój mąż miał wtedy 20 lat,
              właśnie zdał na studia. Wracał z przyjacielem z wakacji na motorze. Mieli
              poważny wypadek, przyjaciel zginął. Od tej pory, a minęło już 20 lat,
              gdziekolwiek jedzie samochodem, czy to od teściowej do domu, czy na urlop z
              nami, także oczywiście wcześniej kiedy był kawalerem, zawsze po podróży
              pierwsza rzecz jaką robi to telefon do matki - "przyjechałem". Bo ona się
              martwi. Ciągle jeszcze.
    • gosik12 Re: starsze nastolatki 21.09.04, 13:29
      Mam syna 18 lat i córka 17 lat, też jestem nadopiekuńcza, boję się jak wychodzą
      i mają późno wracac, wiedzą że w razie spóźnienia mają dzwonić wtedy jestem
      spokojniejsza. W tym roku w czasie wakacji syn wraz z kolegami wyjechał do
      Zakopanego, wrócił cały, zdrowy i zadowolony ale tylko ja wiem ile mnie to
      zdrowia kosztowało. Corka pojechała też samodzielnie w dwójkę ze swoim
      chłopakiem nad morze, mieszkali u znajomych,też wrócili zadowoleni. Bylam
      pełna obaw ale stwierdziłam, że kiedyś trzeba zacząć odcinać pępowinę, a dzieci
      rosną i muszą umieć podejmować decyzje co jest dobre a co złe, a my możemy
      tylko ufać że będą wybierać te dobre rzeczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka