krzysiowamama
08.05.05, 21:36
Witam.Dziś wysłuchałam wykładu mojej teściowej na temat ogólnie tzw bicia
dziecka.Zaczęło sie niewinnie mój Krzyś wariował i w porywie zlapał za liście
jakiejś tam rośliny doniczkowej no i teściowa w krzyk, podbiegła i zlapała
mocno małego za ręke.Na co młody zaczął sie skrecać, widac było że go mocno
boli...i wkroczyłam ja mówiac że przemocą nic sie nie zdziała,że przede
wszystkim on ma rozumieć,a to że ma 16 miesięcy i nie rozumie to nie jego
wina i przeciez teściowa wie kiedy przyjdziemy i może pochowac to na czym jej
zależy.Ja staram sie tłumaczyć, jeżeli to nie skutkuje po prostu odciągam,
staram się zainteresowac czymś innym ale nie uzywam przemocy!No i powstała
awantura...w skrócie to się doigram bo mi niezły gagatek wyrośnie ,bo dziecko
powinno raz na jakiś czas dostać w tyłek żeby wiedziało kro rządzi,ale chyba
tu nie o władze chodzi.......jesteśmy rodziną nie musimy sie bić, a jakie Wy
macie zdanie bijecie czy nie??