Dodaj do ulubionych

Duże troski małych dzieci...

16.05.05, 12:12
Padłam niemalże ze zdziwienia ostatnio rozmawiając z moim 3 letnim dzieckiem.
Oto- mniej więcej- co usłyszałam:
"Mamo, a ja kocham Michała.... Chciałabym żeby mnie wszyscy kochali... nawet
złodziej. No i Michał też! (...) A czy Michał może z nami mieszkać??? (po
mojej odpowiedzi) No to ja chcę żeby Michał był moim mężem. Proszę, pozwól mi
kochać Michała!!!"
Cały bajer polega na tym że ów Michał ma 18 lat i jest synem naszej baaaaardzo
dobrej znajomej. Natalia widząc go momentalnie wskakuje mu na ręce i tak się
trzyma jak miś koala do upadłego. Poza tym przedwczoraj...oświadczyła mu się.
Powiedziała że chciałaby zeby został jej mężem, no i chwali się tym
publicznie. Zatkało nie tylko mnie i męża ale wszystkich dookoła. Miałyście
kiedyś takie akcje z dziećmi w roli głównej??? Czy to nie za wcześnie na takie
poważne myśli i plany??? Ona w ogóle często tak "ponadczasowo" myśli i wysnuwa
wnioski które moze nie zdziwiłyby w ustach dziewięciolatka, ale nie u
trzyletniej dziewczynki... brzmią oryginalnie! I nie wiem, ona jest dziwna czy
"do przodu", hamować czy rozwijać, a moze w ogóle to zlekceważyć???
Obserwuj wątek
    • migotka2000 Re: Duże troski małych dzieci... 16.05.05, 14:36
      Misiek od czasu do czasu wzdycha i mówi "chyba sie zakochałem!". Uczucia
      dotyczą rówieśniczek i wyrażane są w stosuku do każdej zaprzyjaźnionej. Nie
      tępie tego w żaden sposób, nie rozwijam, zachodzę tylko w głowę, gdzie on to
      podłapał?????
      • kborz2 Re: Duże troski małych dzieci... 16.05.05, 14:48
        Moje dziecko kocha kobiety, nie dziewczynki a kobiety.
        Jakiś czas temu przezywaliśmy krysys pójścia na randkę i miłości do jednej PAni
        z przedszkola, co skończyło sie oczywiście zawodem miłosnym, i na moje
        tłumaczenie, że Panie ( około 50 lat) nie chodzą z dziecmi na randki (nie wiem
        skąd znał to słowo) usłyszałam, że on i tak będzie kochał Panią Jadzię.
        Kryzys minął po kilku dniach płaczu i moim stresie, że dziecko cierpi. Od
        tamtej pory cisza na temat zakochiwania się.
        Ale generalnie jesli mówi : - patrz mamo jaka ładna dziewczyna - dotyczy to co
        najmniej nastolatki. A sam ma 5 lat.
        • sylwiksylwik Re: Duże troski małych dzieci... 17.05.05, 16:12
          moim ukochanym byl maz mojej chrzestnej mamy - wtedy to byl jeszcze jej
          narzeczony. Mna zajmowala sie babcia i ciocie mialam na codzien podobno jak
          tylko wojek przychodzil rzucalam sie zeby mi zrobil molota - samolot, pakowalam
          sie mu na kolana tak przebiegaly ich narzeczenskie spotkania w domu. Przyzwoicie
          przynajmniej bylo. Uwielbialam tego wujka. Kiedys oznajmilam ze jak dorosne to
          sujek sie z ciocia rozwiedzie i sie ozeni ze mna - mialam 5 lat. Jeszcze teraz
          sie z tego nabijamy. Wujek mnie sie czasem w zartach pytal czy juz ma sie
          rozwodzic. A w ogole to jest (i zawsze byl) moj ulubiony wujek a jego zona to
          moja ulubiona ciocia - prawdziwa druga mama (chrzestna).
    • aga99994 Re: Duże troski małych dzieci... 16.05.05, 17:27
      Ja myślę, że jednak traktować to z humorem. Sama oświadczyłam się 18-latkowi
      jak miałam 4 lata. I wyrosłam na normalną osobę smile Myślę, że dzieci nie
      traktują tego seksualnie, tylko jako sympatię, fascynację drugą osobą, czasami
      głębokie uczucie ale platoniczne. One nie wiedzą, że dla nas np. małżeństwo
      kojarzy się z seksem. Nie ma się czym denerwowac. smile
    • lila1974 Re: Duże troski małych dzieci... 17.05.05, 11:44
      Ja juz zdazylam sie przyzwyczaic, ze moja corka mowi prawie wylacznie o
      randkach, slubach, chodzi w ciazy (z pilka pod bluzeczka) i rodzi dzieci. Kazdy
      wiekszy misiek, wujek, dziadek, czy kolega to automatycznie jej narzeczone badz
      maz i ma obowiazek: chodzenia z nia na randki, brania z nia slubu, wychowywania
      wspolnego dziecka.

      A zaczelo sie bardzo wczesnie, bo juz z rok temu, czyli jak miala cos kolo 2,5
      lat.

      Poczatkowo sie z tego smialam, pozniej zaczelo mnie draznic (bo wlasciwie w nic
      innego sie nie bawila) teraz przestalam sie przejmowac. Do okola nas wciaz ktos
      chodzi na randki, bierze slub, czy rodzi dzieci. Ona na to wszystko patrzy i
      oczywiste jest, ze takie rzeczy stanowia przewodni temat jej abaw. W dodatku
      jest dziewczynka niesamowicie wyczulona na rodzine, stanowi ona dla niej chyba
      najcenniejszy skarb. Cuda sie dzieja jak zauwazy, ze jakies dziecko nie ma
      mamy,nawet w bajce. Mnie i mezowi nie wolno ze soba "powaznie" rozmawiac
      (niegdy nie podnosimy na siebie glosu), bo ona natychmiast przybiega i
      prosi "tylko sie nie kloccie, tylko sie nie kloccie".

      Pewnie jeszcze do tego odziedziczyla po nas gen i bedzie osobka kochliwa. big_grin

      Lilinko! Nie martw sie wiec, nie ingeruj, a wrecz przeciwnie - baw sie z nia w
      dom, rodzine itp. Bedziesz mogla poprzez zabawe czegos madrego ja nauczyc.

      PS. Moje dziecie ostatnio ma przyjaciela, ktory wystaje pod naszymi oknami i
      wola ja na dwor, albo bombarduje mnie domofonem - w tej samej sprawie. Ona
      jeszcze nie mowi, ze to jej narzeczony - ciekawe kiedy na to wpadnie?
    • mifka Re: Duże troski małych dzieci... 20.05.05, 13:26
      moja czterolatka planuje ciaze. gdy ogladam kolekcje ubranek niemowlecych siada
      mi na kolana i decyduje co dla brata (jestem w 5 mcu ciazy)a co dla jej
      coreczki kupic.wklada sobie lalki pod sukienke a potem je rodzi.jest to swego
      rodzaju odpowiedz na otaczajaca rzeczywistosc. mama ma meza ja tez chce,mama
      jest w ciazy ja tez jestem. w ten sposob uczymy sie rol spolecznych.
      jesli chodzi o malzenstwo to jest najblizsze skojarzenie dziecka-mama kocha
      tate i dlatego jest jego zona wiec kiedy ja kogos tak mocno kocham to chyba
      powinnam sie oswiadczyc.slodkie to i bardzo logiczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka