Dodaj do ulubionych

"Wojna" a dziecko

21.05.05, 04:20
Chcialabym sie dowiedziec kiedy jest odpowiedni moment na rozpoczecie tego
tematu. Moj syn ( 3 lata) dostal ksiazeczke o generale, armii i podbojach. W
sumie w opowiadaniu nie ma mowy o zabijaniu ale sa rysunki armat, wojska i
pol bitewnych na ktorym leza "martwi" zolnierze. Z drugiej strony opowiadanie
nawiazuje do przejecia pozytywnych zwyczajow poprzez konkwiskadorow. Co o tym
myslicie?
Obserwuj wątek
    • melmire Re: "Wojna" a dziecko 21.05.05, 16:59
      Jak na moj gust nieco za wczesnie.
      A tak z ciekawosci - jakie to sa te pozytywne zwyczaje przyniesione przez
      konkwistadorow? Bo jezeli ksiazka jest apoteoza dobrych ludzi z zachodu
      zmuszajcych zlych dzikusow do zmiany obyczajow (poprzez zniszczenie ich kultury
      i wymordowanie ), to juz kompletna zalamka.
      • tuewcia Re: "Wojna" a dziecko 21.05.05, 17:34
        chodzi o przejecie zwyczajow kulinarnych,ubioru, piosenek.W koncu to jest dla
        dzieci. Kwestia dzikusow nie jest poruszana.
        • melmire Re: "Wojna" a dziecko 21.05.05, 19:30
          Czyli wojna ale bez ofiar? Ciezko mi to sobie jakos wyobrazic, historia
          podbojow bez pokazania narodow podbijanych.
    • kulusuk Re: "Wojna" a dziecko 21.05.05, 20:13
      moim zdaniem chłopiec przed tematem wojny nie ucieknie - tak jak przed
      plastikowymi samochodzikami. mój mały ma dwa lata a już w piaskownicy gania z
      3,4 latkami z kijkami i woła "mieczyki, mieczyki, walczymy". moim zdaniem o
      wojnie trzeba mówić bez ogródek, tak jak o sexie. niebawem rodze i jak mnie
      dzieci kuzynki pytają skąd mam dzidzusia to mówię ze kochamy się z męzem a jak
      dwoje dorosłych się kocha to mogą zrobić dziecko, które dojrzewa w brzuchu a
      potem się rodzi. a jak się je dokładnie robi? też można jakoś ładnie powiedzieć
      o komórce która sie dostaje do brzuch ble ble ble. kiedy mój mały zacznie pytać
      o "męskie sprawy" to wolę mu przekazać bez ogródek moje podlądy o wojnie niż
      czekać aż w piaskownicy dowei się np że "czarnych trzeba zabijać gazem" (takie
      texty słyszałam niedawno na placu!!!) wydaje mi się że jeżeli dziecko
      potrzebuje informacji to trzeba mu jej zetelnie i przystępnie udzielić bo
      jeżeli nie znajdzie wyjaśnienia u mamy to znajdzie gdzie indziej
      • mifka Re: "Wojna" a dziecko 21.05.05, 22:50
        wojna to sprawa wszystkich ludzi a nie mezczyzn! zgadzam sie, ze nalezy o niej
        rozmawiac bez ogrodek zaznaczajc czym jest ona dla nas i calej ludzkoci. moja
        corka poruszyla temat wojny przed ukonczeniem 3-go roku zycia a w kilka
        miesiecy pozniej mialysmy powazna rozmowe na temat zabijania w zwiazku z glupia
        zabawa przyniesiona z przedszkola. mysle, ze dziecko w tym wieku nie rozumie
        jeszcze co znaczy zabijac a zabawa w wojne nie ma nic wspolnego ze
        wstrzasajacymi skojarzeniami jakie mamy my dorosli ale mimo tego uwazam,ze nie
        nalezy chronic dziecka przed informacja o prawdziwym obliczu wojny.
    • edytka73 Re: "Wojna" a dziecko 21.05.05, 22:23
      Dla mnie wojna jest czyms przerażąjącym, nigdy nie zrozumiem zachwytu mojego
      męża nad samolotami/okrętami/maszynami wojennymi. Urządzenia do zabijania
      ludzi. Mały ma 3;5 i o wojnie rozmawiamy od jakiegos roku. Nie żebym robiła mu
      wykłady, ale dorwał gdzieś książkę z wojskowymi samolotami i tak się zaczęło.
      Nie kupuję żadnych pistoletów, powiedziałam, że źle mi się to kojarzy, że to
      sprzęt do zabijania, a jesli kogos się zabije to ten ktoś nie moze juz biegać,
      bawić się, śmiać, że jego bliscy płaczą i jest im smutno. Ze wojna to straszna
      sprawa, że żołnierze też maja swoje dzieci, które za nimi tęsknią itp.

      A Mały czasem chce być żołnierzem... (oprócz bycia astronautą, strażakiem,
      policjantem, smieciarzem, ustawiaczem rusztowań - dzisiejszy pomysł!).

      O dziwo, dość łatwo przyszło mi się zgodzić na miecze i "bycie rycerzem", to
      jakaś szlachetniejsza wersja... zabijania?

      PS 1. Dziś na podwórku widziałam grupę chłopców w wieku 8-10 lat, wszyscy z
      karabinami, duzymi, przerażającymi mimo, że z plastiku. Mam w sobie ogromną
      niezgodę na takie zabawy.

      PS 2. Czy chłopcy MUSZĄ bawić się w wojnę? Mimo całej mojej pokojowości i
      braku zabawek sugerujących tego typu zabawy - Mały wymyśla czasem coś w tym
      stylu... Genetyczne uwarunkowania?
      • kulusuk Re: "Wojna" a dziecko 22.05.05, 08:31
        mi się wydaje że to nie genetyczne uwarunkowania przeważają ale społeczne.
        nawet jeżeli w domu nie ma militarnych zabawek to w przedszkolu czy na placu
        zabaw chłaopcy zawsze jakoś w wojnę się bawią; ja sama pamiętam z przedszkola
        wiele zabaw z wojna w tle. ciekawe czy nadal tak jest. zgadzam się tez z
        wypowiedzą poprzedniczki że wojan to nie sprawa chłopców tylko, ale chłopcy
        jakoś szybciej wpadają w ten temat/ są na niego narażeni.
        • camilcia Re: "Wojna" a dziecko 03.06.05, 15:02
          nie pamiętam dokładnie ile miałam lat, ale umiałam już czytać trochę i
          znalazłam taki album na półce 'wojna w oczach dziecka' były tam rysunki dzieci
          z podpisami jak widzą wojnę np tatuś rozstrzelany przez żołnierzy... do dzisiaj
          pamiętam te rysunki i swoje przerażenie, chociaż pewnie nie do końca
          rozumiałam. dobrze że to nie były zdjęcia, ale może szkoda że rodzice ze mną
          tego nie obejrzeli wcześniej tłumacząc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka