pola.76
15.06.05, 11:39
Mam kłopot z synkiem. To bardzo rezolutny i odwazny, towarzyski mały facet,
ale czasem po prostu ręce mi opadają z bezsilności. Chodzi o to, ze bardzo
często zdarza mu sie wrzaskiem, jękiem , takim męczącym marudzeniem wymuszac
na nas pozwolenie na zrobienie czegoś. Czasem bywa tak, ze normalnym tonem
pyta, czy moze, np wyjśc na podwórko, a kiedy mu nie pozwalam, to zaczyna sie
jęczenie, pokrzykiwanie. Staram sie zachowywac spokój, ale czasem zwyczajnie
tracę cierpliwośc i po prostu wynosze go do jego pokoju i pozwalam wyjść,
keidy sie uspokoi. NIe umiem nad tym zapanowac, tzn nie umiem go nauczyć, że
nalezy prosić bez tego koszmarnego marudzenia. (i to nie jest takie :"aleee
mamooo, czemuuu..", tylko wykrzyczane "idę!!, i co z tego!!!, daj mi!!!"
Staramy mu sie z męzem tłumaczyć, ze takim zachowaniem niczego nie wskóra,
ale to jest przeciez dziecko, mały chłopiec i chyba takie rozmowy sa dla
niego abstrakcyjne.
Często wraca , np. z przedskzola i od progu zaczynają sie pretensje, a to że
zupa nie ejst czerwona, tylko rosół, a że za goraca, a ze za zimna, a że on
nałoży krótkke spodenki na spacer, a na dworze leje,a to on chce oglądac
bajki, a nie myć rece i jesc obiad("włącz mi, ale ja chce!!!!!") . Mówimy
mu, ze ma prawo do złego nastroju, ze nie musi sie ciągle szczerzyc w
usmiechach, ale nie ma prawa swoim złym nastrojem psuć dnia innym. Chce być
zły, niemiły, niech posiedzi w swoim pokoju i pokrzyczy na misie, a nie na
nas. czasem taka metoda pomaga, zcasem nie. Wilekokrotnie patrzymy na siebie
z męzem z przerażeniem, bo to pewnie myśmy popełnili kiedys jakis błąd. Czy
macie podobne klopoty z dziecmi i jak sobie z nimi radzicie? Będe wdzięczna
z każda uwagę.