kłopot z sześciolatiem

15.06.05, 11:39
Mam kłopot z synkiem. To bardzo rezolutny i odwazny, towarzyski mały facet,
ale czasem po prostu ręce mi opadają z bezsilności. Chodzi o to, ze bardzo
często zdarza mu sie wrzaskiem, jękiem , takim męczącym marudzeniem wymuszac
na nas pozwolenie na zrobienie czegoś. Czasem bywa tak, ze normalnym tonem
pyta, czy moze, np wyjśc na podwórko, a kiedy mu nie pozwalam, to zaczyna sie
jęczenie, pokrzykiwanie. Staram sie zachowywac spokój, ale czasem zwyczajnie
tracę cierpliwośc i po prostu wynosze go do jego pokoju i pozwalam wyjść,
keidy sie uspokoi. NIe umiem nad tym zapanowac, tzn nie umiem go nauczyć, że
nalezy prosić bez tego koszmarnego marudzenia. (i to nie jest takie :"aleee
mamooo, czemuuu..", tylko wykrzyczane "idę!!, i co z tego!!!, daj mi!!!"
Staramy mu sie z męzem tłumaczyć, ze takim zachowaniem niczego nie wskóra,
ale to jest przeciez dziecko, mały chłopiec i chyba takie rozmowy sa dla
niego abstrakcyjne.
Często wraca , np. z przedskzola i od progu zaczynają sie pretensje, a to że
zupa nie ejst czerwona, tylko rosół, a że za goraca, a ze za zimna, a że on
nałoży krótkke spodenki na spacer, a na dworze leje,a to on chce oglądac
bajki, a nie myć rece i jesc obiad("włącz mi, ale ja chce!!!!!") . Mówimy
mu, ze ma prawo do złego nastroju, ze nie musi sie ciągle szczerzyc w
usmiechach, ale nie ma prawa swoim złym nastrojem psuć dnia innym. Chce być
zły, niemiły, niech posiedzi w swoim pokoju i pokrzyczy na misie, a nie na
nas. czasem taka metoda pomaga, zcasem nie. Wilekokrotnie patrzymy na siebie
z męzem z przerażeniem, bo to pewnie myśmy popełnili kiedys jakis błąd. Czy
macie podobne klopoty z dziecmi i jak sobie z nimi radzicie? Będe wdzięczna
z każda uwagę.
    • janeausten1 Re: kłopot z sześciolatiem 15.06.05, 13:47
      Mogę się pod tym podpisać, bo to tak jakbym czytała o moim 6letnim synu. To
      marudzenie i wieczne niezadowolenie ze wszystkiego! Niektóre (czyli
      drobniejsze) już puszczam mimo uszu i nie reaguję, widocznie musi się wygadać.
      Ale poważniejsze ja np. mycie zębów wieczorem, nieprzebieganie przez ulicę,
      niebicie młodszej siostry egzekwuję (bo oczywiści słyszę jęki w stylu : juz
      nigdy nie umyję tych głupich zębów!) mówiąc np. już sie dowiedziałam co myślisz
      na ten temat, ale teraz czekam na umycie zębów. Ja nazwałam to zjawisko trudnym
      wiekiem 6latka.
      - na ciągłą chęć na słodycze reaguję mówiąc : do po kolacji nawet nie wymawiaj
      słowa słodycze bo nic z tego
      - na słowa ja chcę inną mamę mówię : uwież mi ja jestem najlepszą mamą dla
      Ciebie, a tatą najlepszym tatą, bo bardzo Cię kochamy. Ja Ciebie urodziłam i
      nie możesz już mieć innej mamy.
      Jednocześnie mówię mu, że go kocham i chwalę, za rysunek z przedszkola, za
      zabawę z kolegami itp. W dniu jego urodzin, gdy mu powiedziałam, że jest to
      jeden z najszczęśliwszych dni w naszym (moim i męża)życiu, bo on się urodził i
      jesteśmy zachwyceni, że mamy tak wspaniałego juz dużego syna, widziałam jak
      jego twarz się rozpromienia .
      Myślę więc, że potrzebuje jasnych zasad, ale też ciepłego dobrego słowa. Mam
      jeszcze córeczkę w wieku 2 lat,która przechodzi teraz "trudny wiek 2latka",
      więc w domu chwilami "mam Kongo", głowa mi pęka i chwilami "wymiękam".
      A tak na marginesie chodzę z moim synem do psychologa na terapię ( ale zupełnie
      z innej przyczyny) i mam zamiar opowiedzieć jej o zachowaniu mojego syna i
      poprosić o rady jak z nim postępować, jak reagować. Jeżeli chcesz napiszę o
      tym. Pozdrawiam
      • pola.76 Re: kłopot z sześciolatiem 15.06.05, 15:02
        janeausten1, bede Ci bardzo wdzięczna, jeśli napsizesz mi, co poradził
        psycholog. Właśnie mam za soba taką utarczke. Wracamy z przedskzola. Zaczęło
        sie: "dlaczego jestes piechota a nie samochodem?, ja chce jechać
        samochodem?" "bo byłam na spacerze z Twoim młodszym bratem i wracając zaszliśmy
        po Ciebie", " ale ja chce jechac!!! ja chce wejść na wózek" NIe możesz wejsc na
        wózek, bo jestes za duży i za cięzki, wózek sie popsuje, posłuchaj, jak
        skrzypią koła" "nic nie słyszę!!! ja chę jechac!!!" "nie możesz" ale ja
        chce!!!, a to wsztsko takim jękliwym tonem, od którego dostaje ciarek. Incydent
        rozszedł sie po kościach, bo odwóciłam jego uwage, ale nie zawsze sie tak
        udaje.. I bądź tu człowieku (matko),mądrysmile
      • salma75 Re: kłopot z sześciolatiem 15.06.05, 22:34
        Ja z kolei podpisuję się "ręcamy i nogamy" pod Twoim postem janeausten smile))).
        Mam w domu identycznego 6latka i zbuntowaną 2latkę, w domu Sajgon zamiast Kongo
        smile)).
        Myślę, że to taki trudny okres w życiu Naszych synków, przestają być słodkimi
        przedszkolakami, coraz dobitniej podkreślają swoje "ja", próbują przeforsować
        swoje racje, nawet jeśli są one ewidentnie niesłuszne, no a że w sposób mało
        delikatni to wyrażają...cóż...Pozostaje być cierpliwym smile. Postępuję tak jak Ty,
        jestem stanowcza, spokojnym głosem nawet kilkakrotnie wydaję polecenia i
        tłumaczę, tłumaczę, tłumaczę...No i zapewniam moje dziecko jak ważne jest dla nas.
        Pozdrawiam, łącząc się w bólu smile))
        Magda
        P.S. Ostatnio mój Michał obrażonym tonem oświadczył Pani w przedszkolu, że on to
        ma juz dosyć takiego przedszkola i sie z niego wypisze. Na szczęście Panie mają
        do czynienia na codzień z większą ilością takich "podskakujących" 6latków i
        tylko podśmiewały się z niego ukradkiem. Na szczęście juz mu przeszło i nie
        planuje zmiany przedszkola smile))
    • rysa9 Re: kłopot z sześciolatiem 16.06.05, 01:01
      Być może to taki wiek, bo mój prawie sześciolatek też od jakiegoś czasu zaczął
      tak jęczeć i marudzić, momentami nawet wpadać w histerię. W końcu zaczęłam się
      zastanawiać jaka może być tego przyczyna. I chyba ją znalazłam. Moje dziecko
      jest przemęczone. Gdy przestałam nakłaniać synka do ćwiczeń edukacyjnych w domu
      i poprosiłam panie w przedszkolu, by też nie wywierały nacisku i nie wymagały
      wykonywania zadań, dziecko zmieniło się nie do poznania. Jest uśmiechnięte i
      już nie marudzi, że ma coś do zrobienia (chociaż tutaj to może dodatkowo
      zadziałał nasz nowowdrożony "system kar i nagród" wink
Pełna wersja