Dodaj do ulubionych

PYSKATA 7-LATKA....

25.08.05, 13:10
Mam pytanie do Was....jak reagowac jak moje 7-letnia corka wciąż do nas
pyskuje?Jej głównym popwiedzeniem jest;"głupia"Kurcze-nie moge sobie pozwolić
żeby dziecko się tak do mnie odnosiło!!Tłumaczenie naprawde nic nie daje,a
może to taki okres i niebawem jej ustapi? Co robić...???
Z GÓRY WIELKIE DZIĘKI.....
Obserwuj wątek
    • iwonesik Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 13:51
      Nie wiem czy tak od razu jej przejdzie. Mój 10 letni synek od kilku miesiecy
      zachowuje sie podobnie. Nie wiem co to będzie jak znowu rozpocznie się szkoła.
      Krzyki na dziecko nic nie dają, wymyślamy z mężem kary ale często nie jesteśmy
      konsekwentni i sama znasz finał.Sebastian też jest opryskliwy, czasami mysle,
      że pomyliły mu się role i chce traktowaćje nas jak swoje dzieci. Krzyknąć itp.
      Nie mam pomysłu, myśle, że jeżeli nasza sytuacja nie unormuje się, będę musiała
      zaciągnąć porady psychologa. Pozdrawiam. Iwona
      • verdana Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 14:06
        Ja na najmnieza próbe obrazenie mnie (obrazenia, a nie przekomarzania się ,
        gdzie uwaga "dlaczego mnie właśnie trafiła się rąbnięta matka?" jest OK),
        reagowałma zgodnie z intencją - tzn. sie obrazałam. Natychmiast przerywałam
        rozmowę, odchodziłam od telewizora w trakcie wspólnie ogladanego filmu, wracałam
        ze wspólnego spaceru (z tekstem - szkoda, taka miałam ochote na spacer, ale w
        takim wypadku...) - i nie dawałam sie przeprosić. "Powiedziałeś, ze jestem
        głupia? To po co ze mna rozmawiasz? Ja z tobą tez nie mam ochoty." Obrazona
        bywałam długo, tak by dziecku było przykro. Natomiast raczej nie karałam.
        Wzbudzałam poczucie winy, co zdaniem współczesnych psychologów jest okropne i
        nie do przyjecia. Ale działa.
        • janiotonio Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 14:25
          Verdano, a dlaczego nie dawalas sie przeprosic? Nie przyjmowanie pzreprosin
          jest okropnie bolesne i oducza przepraszania moim zdaniem, bo po co sie starac,
          skoro i tak ktos cie odepchnie?
          • tynia3 Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 14:34
            Właśnie? Znaczy w ogóle, czy przez dłuższą chwilę. Bo to drugie, wierzę, ze
            skutkuje (daje do myślenia) i jest ok. To pierwsze nie bardzo.

            pzdr
        • nangaparbat3 Verdana - 25.08.05, 15:08
          verdana napisała:

          > Ja na najmnieza próbe obrazenie mnie (obrazenia, a nie przekomarzania się ,
          > gdzie uwaga "dlaczego mnie właśnie trafiła się rąbnięta matka?" jest OK),

          Jestem Twoja wielbicielką, moja corka (14) też!
    • kasiabrzoza Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 14:08
      Witam, dokładnie tak samo mogłabym zatytuować mój wątek. To jest niesamowite
      jak dzieci potrafią nas wkurzyć tylko mówiąc. Kiedyś moja Majka powiedział do
      mnie "spadaj" - to mnie dobiło. Zamówiłam u koleżanki książkę pt(mniej
      więcej)"Co zrobić aby twoje dziecko zamiast "nie" mówiło "tak". Jak to nie
      pomoże pójdę do psychologa. Niestety obawiam się, że sama nie znajdę recepty na
      to zachowanie. Generalnie ona jest kochana, mądra i uczuciowa, ale jak coś się
      jej nie podoba to rządzi, a to chyba nie tak powinno być. Moja młodsza 5
      letnia - uczy się od niej. Chyab zwariuję jak obydwie takie będą, choć jestem
      optymistką i wierzę, że będzie dobrze. Pozdrawiam.
      • agnes123 Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 17:56
        Moja Oliwka też wciąż odpowiada do mnie ;"mam to gdzieś" albo "co mnie to
        obchodzi"-czasami pozostaje bezsilna!!Może rzeczywiście sprobuje "obrazić się
        na córkę,kiedy tak brzydko do mnie się odezwie...."
        • verdana Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 18:03
          Nie dawałam się przeprosić przez pewien czas. Np - ogladamy film - dziecko mówi
          coś paskudnego do mnie. Ja wychodzę, po chwili przylatuje przeprosić i błaga,
          żebym wróciła, bo przeciez mi zalezało na filmie itd.. Jesli dam się przeprosić,
          to cała sytuacja robi się bez sensu - wychodzenie z pokoju to trochę takie moje
          fochy, powie "przepraszam" i już będzie mogło ogląda z czystym sumieniem. Nie ma
          tak dobrze!
          Oczywiscie w sparawach błahych dawałam się przeprosic od razu, albo w ogóle nie
          czekam na przeprosiny, kazdemu cos się może "wymsknąć".
    • acorns Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 19:42
      A czy zwracacie się do niej grzecznie, czy również zdarza się wam powiedzieć do
      córki coś w stylu "jesteś głupia" albo krzyknąć na niej. Dzieciaki często
      reagują złością i pyskowaniem jak ktoś ciągle zwraca im uwagę. Powody
      pyskowania mogą być rózne. Może na podwórku tak dzieciaki między sobą
      rozmawiają i córka ten język przenosi do domu.
      • maksimum Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 20:35
        acorns napisał:

        > A czy zwracacie się do niej grzecznie, czy również zdarza się wam powiedzieć
        do córki coś w stylu "jesteś głupia" albo krzyknąć na niej. Dzieciaki często
        > reagują złością i pyskowaniem jak ktoś ciągle zwraca im uwagę. Powody
        > pyskowania mogą być rózne. Może na podwórku tak dzieciaki między sobą
        > rozmawiają i córka ten język przenosi do domu.

        Jezyk uzalezniony jest od miejsca przebywania i najczesciej uzywa sie brzydkich
        slow,tam gdzie sie je uslyszalo.
        Nie wyobrazam sobie,zeby 7 latka do nauczycielki w szkole mowila "jestes
        glupia".
        • mama.ludzika Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 23:32
          Mój syn przywlókł kiedyś z przedszkola "głupek-dupek".
          Wszyscy koledzy tak mówili. I rzecz jasna, zaczął tego nadużywać w domu. Najpierw było "Sebastian to głupek i dupek, bo mnie bije". Nie budziło to mojego niepokoju, ponieważ skoro bije, to chyba sprawiedliwie mu się należy. Ale później się zaczęło. Na każdym kroku. Niedobry obiad-głupi, siostra wzięła jego zabawkę-dupek, nie to śniadanie, które chciał-głupie, głupie skarpetki, głupie buty, wszędzie gdzie mógł-dupa(jakiś okres fascynacji nagością;P),wreszcie: tata powiedział coś, co się nie podobało-też głupek, dupek, albo głupek-dupek i jeszcze jakieś okolicznościowe ozdobniki. Miałam tego naprawdę dość!!!
          Nie pomagały tłumaczenia ani kary.
          W końcu powiesiłam kartkę na ścianie i powiedziałam, że jak przez cały jeden dzień nie użyje słowa: dupek, dupa, głupie, głupek, itp, to kupię mu drobiazg, który akurat wtedy mu się podobał. A na kartce odhaczałam brzydkie wyrazy.

          Syn zaczął w ogóle zwracać uwagę na to, co mówi. Jak mu się wyrwało, był rozczarowany, zawiedziony. Wprowadziłam więc ulgę na 3 dozwolone "wypsnięcia"wink
          Przez kilkanaście dni obserwowaliśmy razem jego postępy i w porównaniu z tym, co było na początku, uważam, że poprawa była satysfakcjonująca. Haczyki na kartce naprawdę znikały. Synkowi nigdy nie udało mu się dostać tego, co miał obiecane, bo ciągle przekraczał limit. A po jakimś czasie wszystko rozeszło sie po kościach, "wyrazy" przestały być problemem, syn oduczył się, zapomniał. Teraz używa sobie jak ma rzeczywiście powód.

          Chwalę go od czasu do czasu, że mówi jak dorosły, aż przyjemnie z nim rozmawiać. To też dla niego nagrodasmile
    • judytak Re: PYSKATA 7-LATKA.... 25.08.05, 23:55
      ja mówię "tak, to możesz sobie mówić do kolegi na podwórku, jeśli ci na to
      pozwala"
      i rozwijam "jeśli chcesz, żebym była dla ciebie koleżanką na podwórku, to
      proszę bardzo, przynajmniej nie będę musiała dać ci jeść, odprowadzić do
      szkoły, itp. itd., przecież koleżanki tego wszystkiego nie robią"

      albo demonstruję, że "odechciało mi się z tobą gadać", można to nazwać
      obrażaniem się, ale dla mnie to głupio brzmi, tym bardziej, że nie zauważyłam,
      żeby któreś z dzieci miało kiedykolwiek zamiar mnie obrazić (jest na to za
      wcześnie, najstarsze ma 11 lat), zazwyczaj chodzi o to, że dziecku "się
      pomieszały granice"

      pozdrawiam
      Judyta
    • dorotakatarzyna Re: PYSKATA 7-LATKA.... 26.08.05, 18:58
      Hej, ona ma siedem lat! To wszystko tłumaczy. Kolejny etap rozwoju, porównywany
      przez psychologów do buntu dwulatka. Nagle nie poznajesz własnego dziecka,
      prawda? Jeśli nie wierzysz, porozmawiaj z mamami innych siedmiolatków, większość
      stwierdzi to samo. Tylko nie pytaj, czy to przejdzie. Moim zdaniem my się po
      prostu do tego przyzwyczaimy smile
    • majaa Re: PYSKATA 7-LATKA.... 26.08.05, 19:22
      Przepraszam, że nie na temat ale... jestem w szoku, że maja45 jeszcze nie
      zwróciła uwagi na temat używania capslock'a i netykietysmile
    • roman.gawron Re: PYSKATA 7-LATKA.... 28.08.05, 19:15
      agnes123 napisała:

      > Mam pytanie do Was....jak reagowac jak moje 7-letnia corka wciąż do nas
      > pyskuje?Jej głównym popwiedzeniem jest;"głupia"Kurcze-nie moge sobie pozwolić
      > żeby dziecko się tak do mnie odnosiło!!Tłumaczenie naprawde nic nie daje,a
      > może to taki okres i niebawem jej ustapi? Co robić...???

      Tak to jest z dziećmi, kiedy rodzice zapominają we właściwym wieku nauczyć ich
      zdrowo pojętego szacunku dla osób dorosłych, tak to jest z dziećmi, które za
      przejaw świadomego buntu przeciw rodzicom nigdy nie dostały klapsa.

      Potem wystarczy tylko ofuknięcie lub srogie spojrzenie, aby dziecko zaprzestało
      natychmiast skandalicznego zachowania wobec rodziców.

      Bo wie, że klaps to nie tylko teoria.
      • verdana Re: PYSKATA 7-LATKA.... 28.08.05, 19:29
        Panie Romanie!
        Chyba masz jeszcze małe dzieci, albo w wieku wczesnoszkolnym...Bo jeśli dziecko
        zachowuje się przyzwoicie dlatego, że "klaps to nie tylko teoria" i po prostu
        się boi - to ciężkie kłopoty w wieku nastolatkowym sa jak w banku. Nastolatek
        jest od rodzica silniejszy...
        Nie jestem przeciwniczka klapsów, ale na pewno nie w wypadku, gdy chcę dziecka
        czegos nauczyć (a szczególnie szacunku...).Dziecko powinno zachowywać się
        przyzwoicie wobec rodziców, bo nie chce ich zasmucić, obrazić, bo żywi prawdziwy
        szacunek, a nie dlatego że boi sie klapsa.
        Często lany, idealnie grzeczny synek mojej byłej przyjaciółki odsiaduje własnie
        wyrok za pobicie.
        • roman.gawron Re: PYSKATA 7-LATKA.... 29.08.05, 18:30
          verdana napisała:

          > jeśli dziecko zachowuje się przyzwoicie dlatego, że "klaps to nie tylko
          > teoria" i po prostu się boi - to ciężkie kłopoty w wieku nastolatkowym sa jak
          > w banku. Nastolatek jest od rodzica silniejszy...

          Nie, to nie tak, że zachowuje się przyzwoicie wyłącznie ze strachu. Jest dużo
          tłumaczenia i przede wszystkim inne metody, ale dziecko musi wiedzieć, że jak
          przegnie z bezczelnością wobec rodzica, to może się sparzyć.

          > Nie jestem przeciwniczka klapsów, ale na pewno nie w wypadku, gdy chcę dziecka
          > czegos nauczyć

          Nie, nie. Nie mówię o metodach nauczenia czegoś, ale o reakcję na bezczelność.

          > Dziecko powinno zachowywać się przyzwoicie wobec rodziców, bo nie chce ich
          > zasmucić, obrazić, bo żywi prawdziwy szacunek, a nie dlatego że boi sie
          > klapsa.

          Zgoda, zgoda.

          > Często lany, idealnie grzeczny synek mojej byłej przyjaciółki

          Pisałem o kilku, kilkunastu klapsach w życiu, nie o częstym laniu.
          To nie tak, że uważam klapsa jako panaceum na wszystko. Lanie dziecka to jedna
          skrajność, a bezradność rodziców, gdy dziecko rządzi w domu to druga skrajność.
          • jola_ep Re: PYSKATA 7-LATKA.... 29.08.05, 21:09
            > Nie, to nie tak, że zachowuje się przyzwoicie wyłącznie ze strachu. Jest dużo
            > tłumaczenia i przede wszystkim inne metody, ale dziecko musi wiedzieć, że jak
            > przegnie z bezczelnością wobec rodzica, to może się sparzyć.

            Przy czytaniu Twoich postów nasunęła mi się taka myśl: może gdyby Twoje dzieci
            nigdy nie zostały uderzone, też nauczyłyby się "przyzwoicie" zachowowyać. Może
            tak jest nie dzięki laniu, a mimo to? Może wcześniej wystarczyłoby czasem
            pomyśleć i inaczej zaregować, a te klapsy nie były potrzebne? W takim wypadku
            nie warto tak propagować bicia dzieci. Bo ktoś to może przeczytać i odnieść
            mylne wrażenie, że właściwie ten klaps wystarczy...

            > Nie, nie. Nie mówię o metodach nauczenia czegoś, ale o reakcję na bezczelność.

            Reakcją na bezczelność ma być bicie?? Jeśli moje dziecko pyskuje to ja zazwyczaj
            mówię, że sobie nie życzę takich odzywek. A reszta zależy od sytuacji. Jeśli
            dziecko chce coś dostać, to tego nie dostaje. Często mogą ponegocjować. Z
            bezczelnymi dzieciakami nie rozmawiam. Bezczelnym dzieciakom nie czytam bajek i
            nie przytulam ich wieczorem. I nie robię kanapek wink Jakoś to się toczy, a na
            razie - odpukać - dzieciaki w miarę przyzwoicie się zachowują wink

            > To nie tak, że uważam klapsa jako panaceum na wszystko.

            To dobrze, bo odniosłam wrażenie, że to niezawodny lek na bezczelność i
            pyskowanie smile

            > Lanie dziecka to jedna
            > skrajność, a bezradność rodziców, gdy dziecko rządzi w domu to druga skrajność.

            Pyskowanie IMHO nie oznacza, że dziecko rządzi w domu. Najczęściej to tylko
            kolejny etap uczenia się cywilizowanych zachowań. Jeśli stosunki między dziećmi
            a rodzicami są właściwe, to można przejść przez ten etap/etapy bez potrzeby
            uciekania się do bicia. I mam nadzieję, że tak będzie dalej, bo jak moje dzieci
            pójdą po tacie, to już niedługo stracę swoją przewagę fizyczną. I co wtedy? Może
            zacznę sztuki walki trenować wink

            Pozdrawiam
            Jola
            • roman.gawron Re: PYSKATA 7-LATKA.... 29.08.05, 21:20
              jola_ep napisała:

              > Jeśli moje dziecko pyskuje to ja zazwyczaj mówię, że sobie nie życzę takich
              > odzywek. A reszta zależy od sytuacji. Jeśli dziecko chce coś dostać, to tego
              > nie dostaje. Często mogą ponegocjować. Z bezczelnymi dzieciakami nie
              > rozmawiam. Bezczelnym dzieciakom nie czytam bajek i nie przytulam ich
              > wieczorem. I nie robię kanapek wink Jakoś to się toczy, a na razie - odpukać -
              > dzieciaki w miarę przyzwoicie się zachowują wink

              Myślę, że metody w znacznej mierze zależą od dziecka. Dla mnie jest też jasne,
              że ewentualnego klapsa potrzebuje dziecko w wieku do drugiego roku życia, gdy
              po prostu czasem nie rozumie, co się mówi, bo to taki "behawioralny" jeszcze
              wieksmile
              "Bezczelnym dzieciakom nie robię kanapek" - tej zależności dziecko do pewnego
              wieku nie pojmie. A potem już klapsy nie są potrzebne, bo ze starszym
              komunikować się można w miarę cywilizowany sposób, jak to - pięknie - opisałaś.

              W żadnym razie nie wyobrażam sobie, aby mi siedmioletnie dziecko
              odpyskowało "Mam to gdzieś!". Konsekwencje musiałyby być nieprzyjemne.
              • jola_ep Re: PYSKATA 7-LATKA.... 29.08.05, 22:05
                > Myślę, że metody w znacznej mierze zależą od dziecka. Dla mnie jest też jasne,
                > że ewentualnego klapsa potrzebuje dziecko w wieku do drugiego roku życia, gdy
                > po prostu czasem nie rozumie, co się mówi, bo to taki "behawioralny" jeszcze
                > wieksmile

                Dwulatki zazwyczaj nie pyskują wink

                Fakt, wtedy raczej trzeba sięgać do innych metod. Tłumaczenie też jest dobre,
                tyko na odpowiednim poziomie. Ale to już chyba temat na inną dyskusję smile

                Pozdrawiam
                Jola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka