Dodaj do ulubionych

warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje angiels

13.09.05, 12:31
mam 1,5 roczne dziecko i zastanawiam się czy warto je posłać na lekcje
angielskiego metodą helen doron.podobno to bardzo dobra metoda nauczania,
ciekawa jestem jak te lekcje przebiegają i jaki jest koszt takiej zabawy.
jeśli wasza dziecko chodziło na takie lekcje to dajcie znać i napiszcie o
tym. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • katryn Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 12:40
      Hej,
      Nie wiem na czym polega ta metoda, ale generalnie jest zasada, ze nauke obcego
      jezyka dziecko powinno podejmowac, jak juz dosc dobrze opanuje swoj jezyk
      macierzysty, a przynajmniej zacznie operowac calymi zdaniami. Rzecz jasna
      wyjatkiem sa rodzice dwujezyczni.
      Pozdrawiam.
      • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 13:09
        poszukaj w wyszukiwarce
        pełno jest opinii rodziców, którzy posyłają tam swoje dzieci
        my idziemy na lekcję pokazową w czwartek
        napiszę, jakie jest moje zdanie, no i Małego
        • slawek73 Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 13:12
          Nie przesadzasz?
          Zapisz go też kurs haftowania, prawa jazdy i lekcje krav maga.

          Puknij się anetino w sliczne czółko
          • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 13:30
            slawek73 napisał:

            > Nie przesadzasz?
            > Zapisz go też kurs haftowania, prawa jazdy i lekcje krav maga.
            >
            > Puknij się anetino w sliczne czółko



            a może byś się sam puknął w swoją głowę!!!
            jakim prawem tak piszesz???
          • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 13:32
            slawek73 napisał:

            > Nie przesadzasz?
            > Zapisz go też kurs haftowania, prawa jazdy i lekcje krav maga.
            >
            > Puknij się anetino w sliczne czółko



            haftować nie będzie, póki co widzę, że chłopak nie jest cierpliwy
            a prawo jazdy musi poczekać 16 lat
            nie wspominam, że samochodem, gdzie może, tam sobie już "jeżdżi"
          • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 13:41
            slawek73 napisał:

            > Nie przesadzasz?
            > Zapisz go też kurs haftowania, prawa jazdy i lekcje krav maga.
            >
            > Puknij się anetino w sliczne czółko


            jak ty spędzasz wolny czas z dzieckiem???
            sama chciałabym się uczyć języka
            niestety nie nadaję się do tego
            latem z dzieckiem można wyjść na plac zabaw
            gdzieś wyjechać
            jesienią i zimą już nie jest tak łatwo
            dziecko mnie nie widzi prawie cały dzień
            chodząc na jakieś zajęcia (30 min. tygodniowo) mam możliwość innej zabawy z
            dzieckiem
            więc nie oceniaj mnie, jak mnie nie znasz!!!!!!!!!!
          • acorns Jeszcze zostałby w tyle w wielkim wyścigu szczurów 13.09.05, 14:03
            Jej synek musi chodzić na angielski bo inaczej zostałby w tyle w wielkim
            wyścigu szczurów. Trzeba od małego przyzwyczajać, a najlepiej zapisać jeszcze
            na lekcje gry na skrzypcach, na pianinie, na niemiecki, francuski, niech ma
            zajęte 14 godzin dziennie. Inaczej mógłby się dowiedzieć co to jest zabawa i
            czas wolny i wtedy nie byłby w pełni wartościowy dla korporacji w których ma
            pracować. Bo wiedziałby, że poza pracą jest jeszcze jakieś życie, zabawa, a to
            już dyskfalifikuje.
            Współczuję temu dziecku...
            • anetina Re: Jeszcze zostałby w tyle w wielkim wyścigu szc 13.09.05, 14:10
              acorns napisał:

              > Jej synek musi chodzić na angielski bo inaczej zostałby w tyle w wielkim
              > wyścigu szczurów. Trzeba od małego przyzwyczajać, a najlepiej zapisać jeszcze
              > na lekcje gry na skrzypcach, na pianinie, na niemiecki, francuski, niech ma
              > zajęte 14 godzin dziennie. Inaczej mógłby się dowiedzieć co to jest zabawa i
              > czas wolny i wtedy nie byłby w pełni wartościowy dla korporacji w których ma
              > pracować. Bo wiedziałby, że poza pracą jest jeszcze jakieś życie, zabawa, a
              to
              > już dyskfalifikuje.
              > Współczuję temu dziecku...



              czy ktoś napisał, że dziecku musi iść na jakiekolwiek zajęcia!!!!!!!!!!!
              synek nie chodzi na żadne zajęcia
              miał iść do przedszkola, ale babcia jeszcze z Nim posiedzi i przez ten rok
              dziecko oprócz spania cały czas się bawi
              jeśli nawet i pójdzie z mamą na zajęcia HD raz w tygodniu na 30 min. nic się
              nie stanie
              przynajmniej mamy w ten sposób kontakt z innymi rodzicami i ich dziećmi
            • anetina Re: Jeszcze zostałby w tyle w wielkim wyścigu szc 13.09.05, 14:14
              acorns napisał:

              > Jej synek musi chodzić na angielski bo inaczej zostałby w tyle w wielkim
              > wyścigu szczurów. Trzeba od małego przyzwyczajać, a najlepiej zapisać jeszcze
              > na lekcje gry na skrzypcach, na pianinie, na niemiecki, francuski, niech ma
              > zajęte 14 godzin dziennie. Inaczej mógłby się dowiedzieć co to jest zabawa i
              > czas wolny i wtedy nie byłby w pełni wartościowy dla korporacji w których ma
              > pracować. Bo wiedziałby, że poza pracą jest jeszcze jakieś życie, zabawa, a
              to
              > już dyskfalifikuje.
              > Współczuję temu dziecku...


              poza tym wolę dziecko uczyć czegoś praktycznego, a nie uczyć obsługi
              koparki!!!!!!!
        • fryga5 Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 13:43
          koniecznie napisz jak ci się spodobało na lekcji pokazowej.czekam na twoją
          opinię.fryga5
          • xyzv4 Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 13:48
            Może niech się najpierw nauczy na nocnik sikać?
            • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 13:50
              xyzv4 napisała:

              > Może niech się najpierw nauczy na nocnik sikać?


              a kto ma się na nocnik nauczyć sikać???
              synek swoje potrzeby załatwia w ubikacji
              jakoś nie mam z tym problemów
          • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 13:49
            oczywiście, że napiszę
            to już w czwartek
            może sama coś się przy okazji bym się nauczyła
    • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 14:45
      zastanawia mnie, dlaczego niektórzy (czytaj: przeważnie rodzaju męskiego)
      oczerniają kogoś za to, że próbuje zaciekawić czymś dziecko???

      Mały ma opanowane podstawowe czynności, jak samodzielne jedzenie, ubikacja itp.
      siedząc z babcią w domu nauczył się rozróżniać niektóre literki
      lubi książki, nie przepada, jak Mu się je czyta, woli opowiadania

      z dziećmi ma cały czas kontakt
      w okresie letnim nie ma z tym problemów
      gdy pada, czy jest zimno, jest gorzej
      do sąsiada małego nie zejdzie, bo ten chodzi do przedszkola, więc nie zawsze
      jest w domu


      cdn.
      • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 15:24
        więc czy szkodzi coś komuś, jak rodzic z dzieckiem pójdzie na 30 min. na jakieś
        zajęcia?
        czy dziecko w przedszkolu ma się czegoś nie uczyć, bo rodzic nie chce?
        a jak dziecko chce?

        dlatego idziemy z Małym na POKAZOWĄ lekcję
        ocenimy po kilku minutach, czy synek będzie chciał chodzić
        czy dobrze się czuje w otoczeniu tych dzieci
        to będzie Jego "decyzja"

        • acorns Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 15:31
          Obserwuję bardzo niepokojące zjawisko, które objawia się nakładaniem na dzieci
          obowiązków od wczesnego dzieciństwa. Przedszkola artystyczne, językowe i od
          najmłodszych lat zajęcia. I nauka. Po co półtoraroczne dziecko ma się uczyć
          angielskiego? Po co sześciolatek ma po angielsku mówić dobrze? Żeby jedna
          mamusia mogła się pochwalić przed drugą mamusią jakie to jej dziecko zdolne?
          Czy niewolnictwo pod szyldem kariery zawodowej ma być ceną za jaką mam córce
          zmarnować najlepsze lata życia na przygotowywanie jej do pracy w ING albo
          Allianz? Bo zatrudniają tylko najlepszych, więc który szczurek szybciej
          wystartuje i szybciej będzie biegł ten ma większą szansę się załapać? Zamiast
          pchać ją do tego wyścigu na którego końcu zawsze stoi trumna wolę ją uczyć jak
          uniknąć zniewolenia przez system. Dziecko ma dzieciństwo po to, żeby się bawić
          a nie podnosić swoje kwalifikacje, ponieważ nie są one mu absolutnie potrzebne.
          Zdąży nauczyć się angielskiego w szkole. Niedługo ktoś wymyśli jakieś zajęcia
          językowe dla maluchów w wózkach. Może zaprzestaniemy w ogóle nauczania dzieci
          języka polskiego tylko wszyscy przejdziemy na angielski? Będzie prościej.
          • acorns Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 15:35
            Fajnie, że przynajmniej chcesz tę decyzję zostawić dziecku. A czy ma jakieś
            inne alternatywy?
            • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 15:36
              acorns napisał:

              > Fajnie, że przynajmniej chcesz tę decyzję zostawić dziecku. A czy ma jakieś
              > inne alternatywy?




              zawsze są tylko 2 wyjścia
          • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 15:46
            to nie jest niepokojące zjawisko, o ile rodzice nie popadają w przesadę
            nie wysyła się dziecka, gdy nie chce
            ale znowu nie można robić wszystkiego, co dziecko chce
            Mały np. chce chodzić do przedszkola
            nie puszczam Go jednak teraz, bo uważam, że może posiedzieć jeszcze w domu
            dyrektorka się zgodziła na Jego przyjęcie
            Mały bywa w przedszkolu około 2 razy w tygodniu
            i co z tego

            uważam też, że dziecku nie ważne, co będzie robiło w przyszłości
            ważny jest dzień dzisiejszy
            że może z mamą, którą nie widzi prawie cały dzień, wyjść sobie na spacer
            pójść do jakiegoś miejsca, gdzie są inne dzieci
            pójść nawet na zajęcia HD
            wolę być z dzieckiem i razem z Nim się uczyć
            niż w tym czasie leżeć na kanapie i kazać dziecku podać gazetę czy piwo

            dla nas każde zajęcia są w formie zabawy
            i robimy tylko to, co chcemy w danym momencie

            a dziecko nie idzie się uczyć do HD
            dziecko idzie tam się bawić, a że przy okazji rodzic z dzieckiem się czegoś
            nauczą, to super
            dziecko wszystko widząc i naśladując uczy się
            jakoś je nie męczy "nauka" ubierania, jedzenia, korzystania z nocnika
            tak samo jest z "resztą świata", nawet HD
    • aniask_mama Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 15:55
      Mój syn od kiedy skończył 2 lata chodzi na angielski metodą Helen Doron, od
      kiedy skończył 3,5 do szkoły muzycznej. Oprócz tego basen i łyżwy i inne
      czasem. Chodzi bo chce, bo sie dobrze bawi, jeśli zobaczę, że nie lubi -
      zmuszać nie będę.
      Nie biorę udział w wyściugu szczurów, ale staram się rozwijać zaintersesowania
      dziecka i...
      Tak mi się wydaje, że osoby stasznie tu potępiające wczesną naukę mają
      wrażenie, że nauka = trud, ciężka praca, zmuszanie itp.
      Tak nie jest, o ile rodzic nie popadnie w przesadę i nie będzie dziecka zmuszał.
      Mój syn się na ww dobrze bawi, bawi się tez w domu i bawi się też ze mną. Czy
      nauka nie moze być zabawą i przyjemnością????
      • anetina Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 15:57
        popieram
        jeśli nauka stanowi przyjemność i zabawę, jest wskazana
        gdy dziecko nie chce, nie wolno zmuszać je do dadatkowych zajęć
        • lidqa Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 16:06
          jakbys powiedziala ze uczysz dziecko czytac reakcja bylaby identyczna. Bo
          dziekco mozna tylko uczyc kozystania z nocnika, reszta to wyscig szczurow itd.
          Ja akurat jeszcze nie poslalam na angielski ale rozumeim cie. Dziecko nei ma
          podejscia do nauki takiego jak my: droga przez meke, odrabianie lekcji wkuwanie
          itd. On pojdzie tam, pokoloruje obrazki, pospiewa piosenki i sie przy okazji
          czegos nauczy - tragedia bo to wyscig szczurow...
        • acorns Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 16:17
          anetina napisała:

          > jeśli nauka stanowi przyjemność i zabawę, jest wskazana
          > gdy dziecko nie chce, nie wolno zmuszać je do dadatkowych zajęć

          Nie chodzi mi o sam fakt nauki angielskiego lub nie. Z tego co wiem, metoda
          Helen Doron polega na nauce przez zabawę właśnie, więc dziecku może się to
          spodobać. Tylko martwi mnie trochę cel tej nauki. Obserwuję dzieci przychodzące
          na naukę jazdy konnej. One jeszcze nie umieją prawidłowo wsiąść na konia a już
          są nastawione na to, żeby jak najszybciej przejechać L-kę w ujeżdżeniu albo
          skokach. I wygrywać zawody i wygrywać byle być pierwszym, bo tak im wpoili
          rodzice. Tylko stawianie sobie celów i osiąganie ich i tak już od dzieciństwa.
          Jak zabrałem dziewczynkę w teren na pół dnia, żeby wreszczie poznała uroki
          jazdy konnej, to jej mamusia darła ryj (tak to dokładnie było), że ona nie
          płaci za wożenie dupy tylko za to, żeby córka dobrze wypadała na zawodach.
          Pewnie nie pochwali się znajomym, że jej córka pojechała w teren. To nie brzmi
          tak dobrze jak "moja córka wygrała zawody". Obawiam się że te wszystkie zajęcia
          edukacyjne dla maluchów to wyjście naprzeciw snobizmowi rodziców. Nie mówię że
          tak jest w Twoim przypadku, tylko że tak właśnie ogólnie jest.
          • aniask_mama Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 16:44
            acorns napisał:

            > anetina napisała:
            >
            > > jeśli nauka stanowi przyjemność i zabawę, jest wskazana
            > > gdy dziecko nie chce, nie wolno zmuszać je do dadatkowych zajęć
            >
            > Nie chodzi mi o sam fakt nauki angielskiego lub nie. Z tego co wiem, metoda
            > Helen Doron polega na nauce przez zabawę właśnie, więc dziecku może się to
            > spodobać. Tylko martwi mnie trochę cel tej nauki. Obserwuję dzieci
            przychodzące
            >
            > na naukę jazdy konnej. One jeszcze nie umieją prawidłowo wsiąść na konia a
            już
            > są nastawione na to, żeby jak najszybciej przejechać L-kę w ujeżdżeniu albo
            > skokach. I wygrywać zawody i wygrywać byle być pierwszym, bo tak im wpoili
            > rodzice. Tylko stawianie sobie celów i osiąganie ich i tak już od
            dzieciństwa.
            > Jak zabrałem dziewczynkę w teren na pół dnia, żeby wreszczie poznała uroki
            > jazdy konnej, to jej mamusia darła ryj (tak to dokładnie było), że ona nie
            > płaci za wożenie dupy tylko za to, żeby córka dobrze wypadała na zawodach.
            > Pewnie nie pochwali się znajomym, że jej córka pojechała w teren. To nie
            brzmi
            > tak dobrze jak "moja córka wygrała zawody". Obawiam się że te wszystkie
            zajęcia
            >
            > edukacyjne dla maluchów to wyjście naprzeciw snobizmowi rodziców. Nie mówię
            że
            > tak jest w Twoim przypadku, tylko że tak właśnie ogólnie jest.


            Ja Ci powiem jaki był mój cel: mały miał mało kontaktów z rówieśnikami i
            generalnie bał się dzieci, poza tym planowałam, że pójdzie do przedszkola, więc
            potraktowałałam to trochę jako zajęcia adaptacyjne. I np. byłam na zajęciach
            pokazowych u HDoron gdy mały miał rok. Zrezygnowałam - bo żeby się dobrze bawić
            trzeba wiedzieć jak (np. układanie puzzli, odrzucanie piłki z jednoczesnym
            cośtamzrobieniem). Chcę, żeby trochę "obył się" z językiem i nigdy nie
            oczekiwałam, że zacznie po 3-4 latach płynnie mówić po angielsku. Co jakiś czas
            pytam, czy podoba mu się na angielskim, na muzyce i mówi, że tak - widze to, bo
            chodze z nim na zajęcia. Uwielbia łyżwy i pływanie i zamierzam znaleźć mu jakąś
            konkretną szkołę nauki. Podsuwam mu różne rodzaje "rozrywek" wink ale nigdy to
            nie jest przymus, ani zaspokajanie moich pragnień, bo moje dziecko nie od tego
            jest! I cieszę się, że lubi te zajęcia i chce na nie chodzić. Chce!
            I w przyszłości zapewne będzie tak, że coś porzuci, coś zostawi... Zmuszać nie
            będę.
            • lidqa Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 19:53
              MI jeszcze jedno przyszlo do glowy. Dzieci w wieku 10 lat juz mozna posylac na
              angielski tak? a 2-latka nie mozna. Tylko ze 10-latek to juz sie urobi zeby sie
              nauczyc tyle ile ten 2 latek uczy sie nie wiedząc ze sie uczy. I tez zamierzam
              zapisac od 3 lat na angielski i na basen, bo tak naprawde siedzac w domu co on
              robi? oglada TV, nudzi sie, bawi sie z nami, a ja chce zeby mial fajne i
              ciekawe dziecinstwo i zeby mial silny kregoslup i proste plecy. I nie ma to nic
              wspolnego z moimi ambicjami a jesli nie bedzie lubil angielskiego znajde mu
              rytmike
              • acorns Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 20:20
                lidqa napisała:

                > MI jeszcze jedno przyszlo do glowy. Dzieci w wieku 10 lat juz mozna posylac
                > na angielski tak? a 2-latka nie mozna. Tylko ze 10-latek to juz sie urobi
                > zeby sie nauczyc tyle ile ten 2 latek uczy sie nie wiedząc ze sie uczy.

                No tak. Tylko że dwulatek nie ma poczucia obowiązku tylko chęć zabawy. Zajęcia
                w szkole Helen Doron odbywają się zapewne w określone dni i godziny. A dwulatek
                może w tym momencie mieć ochotę się pobawić samochodzikami i nie będzie chciał
                iść. I co wtedy? Tego bym się obawiał zapisując tak małe dziecko na zajęcia.

                > I tez zamierzam zapisac od 3 lat na angielski i na basen, bo tak naprawde
                > siedzac w domu co on robi? oglada TV, nudzi sie, bawi sie z nami, a ja chce
                > zeby mial fajne i ciekawe dziecinstwo i zeby mial silny kregoslup i proste
                > plecy.

                Bardzo dobrze robisz. Każdy człowiek powinien umieć pływać, zbyt dużo jest
                utonięć dzieci. Ja córkę zabierałem na glinianki od zawsze. Jeszcze dobrze nie
                chodziła a już ją pakowałem do wody. Teraz przepłynięcie z jednego brzegu
                jeziora na drugi i z powrotem łącznie koło 2 km - żaden problem i co
                najważniejsze, nie boi się głębokości bo na gliniance praktycznie nigdy nie
                miała gruntu pod nogami.

                > a jesli nie bedzie lubil angielskiego znajde mu rytmike

                Bez przesady. To dobre dla dziewczynki. Już lepiej na karate albo aikido. Są
                zajęcia dla małych dzieci przecież. Na boks tylko nie przyjmują przed 10 rokiem
                życia. Przynajmniej jak ja byłem dzieckiem to tak było nie wiem jak jest teraz.
                • izabela_741 Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 14.09.05, 11:01
                  Nie wiem czy warto posyłać takiego malucha na angielski. Dla angielskiego jako
                  takiego to chyba nie. Każdy rodzic musi ocenić dziecka możliwości i chęć do
                  nauki i zabawy w grupie. Myślę, że jeśli rodzice potraktują takie zajęcia na
                  luzie i zostawią dziecku wybór czy pójdzie czy nie na zajęcia (tzn. jak będzie
                  zmęczone to nie Idziemy) to czemu nie? I widzę, że tak chce podejść do sprawy
                  Aretina i Lidka (jeśli nie przekręcam).
                  Gdy dziecko nie chodzi do przedszkola (przedszkole przepełnione) a jest ciekawe
                  świata, oczytane i "obśpiewane" to co można zrobić więcej (dla niego i z nim) w
                  ciągu dnia? My obserwujemy przyrodę, pracę koparki, wymianę rur inne takie.
                  Nie mogę jednak dziecku zapewnić takich jakby chciało kontaktów społecznych
                  koło domu i na placu zabaw, bo niewiele dzieci tam przychodzi. Dlatego też
                  wychodzimy na basen, jeździmy czasem na jakieś wydarzenia (konie na Wilanowie
                  itd.), większe place zabaw, do znajomych z dziećmi, chodzimy na basen i rytmikę
                  (mimo, że wg Ciebie Acorns to jest dla dziewczynki to ja lubię dobrze
                  tańczących i mających wyczucie rytmu chłopaków). Czy to oznacza, że
                  uczestniczymy w wyścigu szczurów? Dla mnie nie.
                  Pewnych rzeczy dziecko w domu się nie nauczy - np. zabierać głos czy występować
                  przed publicznością (w domu publiczności za mało i wszyscy bezkrytyczni wink)), a
                  w przedszkolu czy na zajęciach takie występy z różnych okazji są norma. I nie
                  tylko MOJE dziecko jest wtedy podziwiane, co uważam za niezwykle cenne
                  doświadczenie dla malucha.
                  Ja nie decyduje się na HD, co nie znaczy, że jestem przeciwna takim zajęciom.
                  Jak się komuś podobają to czemu nie. Dziecko się pobawi w grupie, rodzice
                  pobędą razem z nim i nauczą się nowej zabawy z dzieckiem - dla mnie brzmi
                  atrakcyjnie. Mnie bardziej podobają mi się inne formy spędzania czasu z
                  dzieckiem (muzyka, plastyka, …wink a angielskiego na wesoło zaczniemy się uczyć
                  później. Pod warunkiem, że będzie chciało. Bez brania jego zdania pod uwagę
                  będzie musiało robić to w szkole.
                • lidqa Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 14.09.05, 11:59
                  > Bez przesady. To dobre dla dziewczynki. Już lepiej na karate albo aikido. Są
                  > zajęcia dla małych dzieci przecież. Na boks tylko nie przyjmują przed 10
                  rokiem
                  >
                  > życia. Przynajmniej jak ja byłem dzieckiem to tak było nie wiem jak jest
                  teraz.
                  uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu... dziewczynki........ big_grin big_grin big_grin A moj syn super spiewa,
                  bardzo czysto i wlasnie zapisalabym go na rytmike a nie aikido tongue_out big_grin big_grin big_grin
                  • acorns Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 14.09.05, 14:34
                    Jak to czytam, to się cieszę, że moja matka zbyt wiele do powiedzenia nie
                    miała smile Bo pewnie też bym musiał chodzić na jakieś tańce, rytmiki albo zajęcia
                    wokalne zamiast na aikido i boks.
                    • izabela_741 Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 14.09.05, 16:35
                      Tylko, że aikido i boks to raczej zajęcia od ok. 6-8 roku życia.
                      Je też się cieszę Acorns, że jesteś dużym tatusiowym twardzielem ;DDDDDD
    • joola5 Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 13.09.05, 22:52
      Poniewaz moje dzieci zaczęły chodzić właśnie gdy miały 1,5 roku, więc piszęsmile))
      Polecam ci bardzo te zajęcia, my uczęszczaliśmy właśnie w takim celu, jak
      piszesz - żeby pobyć z dziećmi w długie jesienno - zimowe popołudnia.
      Opisywałam rzecz dokładniej w podobnym wątku na tym forum, generalnie polega to
      na tym, że z takimi maluszkami cały czas jest mama ( lub tata ) i to jest
      fajne, bo razem spędza się czas, bo wyraźnie widzisz, jak reaguje twoje dziecko
      na inne dzieci, na panią, na zabawki, możesz pośpiewać z dzieckiem w domu,
      samochodzie, na spacerze, co wcale nie wyklucza wierszyków i piosenek po
      polsku. I ani się obejrzysz, jak twój maluch zacznie śpiewać, mówić wyliczanki,
      wierszyki...
      My w tym roku też idziemy. Ja uważam, że warto.

      Minusem imprezy natomiast jest dość wysoka cena.
      Pozdrawiam
      Jola
    • johana2 Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 14.09.05, 13:03
      Dla samego angielskiego - nie warto. Niewiele się nauczy, szczególnie że jest
      to dość droga impreza. co do towarzystwa dzieci - no cóż - ja z moim małym
      cudownie spędzamy czas w figloraju, też razem , też z dziećmi i za duuuużo
      mniejsze pieniądze
      • dorotafx Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 14.09.05, 22:06
        johana2 napisała:

        ja z moim małym cudownie spędzamy czas w figloraju, też razem , też z dziećmi i
        za duuuużo
        > mniejsze pieniądze

        Możesz powiedzieć coś więcej? W jakim "figloraju"? To jakaś Sala Zabaw dla
        Dzieci tak?
        • johana2 Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 15.09.05, 14:03
          W każdym trochę większym mieście jest figloraj czy jak tam zwą sale zabaw dla
          dzeci przedszkolnych i wczesnoszkolnych. Jest to zazwyczaj duza wysoka sala z
          różnymi zjeżdżalniami, basenami kulkowymi, drabinkami, samochodzikami do
          jeżdżenia itp. Godzina ok. 7-8 zł jeżeli chodzi o Łódź.O! To własnie polecam,
          a nie siedzenie w gorącej salce i uganianie się za ciekawskim maluchem, żeby
          siedział na miejscu. Pozdrawiam
    • anetina i po lekcji 16.09.05, 07:30
      pora, żebym i ja zabrała w końcu głos
      dziecko nie jest do spełniania naszych marzeń
      nie będzie na mus robiło to, co nam nie jest dane
      żeby dziecku coś pokazać, dać, trzeba zobaczyć, czy jest zainteresowane

      mamy sąsiada niespełna 4-latka
      biegle mówi po angielsku (tata wychował się w Londynie)
      mój synek jest zaciekawiony, jak ci rozmawiają
      sam ma też książki po angielsku

      byliśmy wczoraj na HD
      na lekcji pojawiła się akurat tylko 3 dzieciaczków
      Mały był najmłodzy, a dziewczynki skończony 3 rok
      dziewczynki były onieśmielone, jedna do końca trzymała się mamy kolan
      a Mały nie wstydził się, podszedł do tego wszystkiego jak do zabawy
      sam chciał już przed zajęciami zapoznać się z zawartością pudełek

      zapisaliśmy się na zajęcia
      jeśli chodzi o koszt - to właściwie tylko 800 zł na rok
      a ile korzyści dla mamy
      ze względu na to, że jestem "noga" do nauki angielskiego, nie ma akcentu, taki
      poziom nauki jest i dla mnie
      już po tej lekcji pokazowej potrafię coś powiedzieć
      i po drodze tak mówiliśmy z Małym

      zajęcia prowadziła młoda dziewczyna
      dzieci mają na nią mówić po prostu ciocia
      mówi się tylko po angielsku
      ale są to tak proste zdania i wyrazy, ciocia mówiąc pokazuje, więc dziecko
      naprawdę rozumie
      nawet mój Mały

      odnośnie wieku - Mały chciał na początku wszędzie zajrzeć, trzeba Go było
      troszkę usadzić
      póżniej z ciekawością siedział i słuchał poleceń i oglądał ciągle nowe rzeczy,
      które ciocia nazywała po angielsku
      te dwie dziewczynki właśnie ze względu na niesmiałość nie za bardzo się
      wyrywały do zabawy

      taka różnica między dziećmi, które były wczoraj na zajęciach, nie przeszkadza
      myślałam, że Mały będzie przeszkadzał trochę innym dzieciom
      ale niz z tego
      dziewczynki przez Małego troszkę się rozlużniły

      polecam takie zajęcia dla rodziców z dziećmi
      rodzic musi uczestniczyć na zajęciach, musi być aktywny razem z dzieckiem
      to nie jest więc tak, że ja wysyłam dziecko, żeby mieć święty spokój
      wysyłam dziecko, bo chcę z Nim aktywnie spędzić czas, przy okazji się ucząc
      a to mi na dobre wyjdzie
      a czy dziecku - ja nadal będzie chciał chodzić, będziemy chodzić
      jeśli nie - zrezygnujemy

      jeśli będą pytania, odpowiemy
      pozdrawiamy
      i czekam na dalszy ciąg "kłótni"
    • amb25 Re: warto posłać 1,5 roczne dziecko na lekcje an 16.09.05, 08:06
      ja uważam, że warto. Edukacja to właściwe najważniejsze (oprócz miłości i
      zdrowia) co może zapewnić dziecku szczęśliwe życie. Bo mówcie co chcecie ale
      bez pieniędzy żyć sie nie da a kluczem do pieniędzy (takich, żeby można było
      się utrzymać i mieć ciekawą pracę) w każdym normalnym kraju jest właśnie
      wykształcenie i znajomość jezyków.
      Dzieci byłskawicznie się uczą i wczesne dzieciństwo uważam za najlepszy okres
      do nauki języków obcych. Przychodzi im to niesłychanie łatwo bo mają wtedy
      otwarte tzw. "okno lingwistyczne" - zamyka się - o ile dobrze pamiętam - w
      okolicy trzeciego roku życia. Dla takich maluchów nie istnieje właściwie
      pojęcie "angielski", " polski" itp - one ucza się naśladować dźwięki i
      zapamiętują reakcje jakie powodują. I choc na początku gdy uczą się mówić
      rzeczywiście moga mówić polsko-angieslkim to z biegiem czasu doskonale nauczą
      się rozróżniac języki.
      Czytałam wyniki badań właśnie dotyczących nauki angielskiego - generalnie
      zasada była taka, że im wcześniej dziecko zaczynało uczyć się języka (tzn.
      słuchać, przebywać w obcojęzycznym środowisku itp. - nie chodzi o wkuwanie
      słówek) tym lepiej mówiło w późniejszym wieku i nauka innych jezyków
      przychodziła mu łatwiej.
      Dlaczego więc nie wykorzystać naturalnych zdolności dzieci? Przecież gdy będą
      starsze beda miały mnóstwo obowiązków, a teraz jest to dla nich zabawa i miłe
      spędzenie wolnego czasu.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka