Dodaj do ulubionych

Czy zawiniłam?

15.09.05, 14:45
Pisałam już na tym forum kilka razy, że mam w domu niezły „egzemplarz”.
Zaczynam zastanawiać się, czy na pewno właściwe się nim zajmowałam. Przez
ostatnie 2 lata synkiem opiekowała się babcia. Poświęcała mu całe 9 godzin,
czytała, objaśniała obrazki, budowała wieże z klocków itp. (przy okazji
trochę go rozpuściła - to jej jedyny wnuk). Synek jest b. żywy, trudno zając
go czymś na dłużej, ma tyle energii, że mało domu nie rozniesie. Kiedy pogoda
na to pozwala mały spędza większość dnia na dworze. Tam może do woli biegać,
podlewać kwiaty (uwielbia babrać się w wodzie), jeździ na rowerze jak szatan.
Zwykle dziadkowie zabierali go na 2 godziny do lasu, spacerowali, zbierali
grzyby itp. Kiedy wracałam z pracy przejmowałam pałeczkę – bawiłam się z
synem, starłam się wypełnić mu czas. Wreszcie od września mój łobuziak
poszedł do przedszkola i tu – konsternacja. Dzieci mówią wierszyki, śpiewają
piosenki, niektóre znają literki, a mój jak wychowany w dżungli. Po pierwsze
mówi słabo i fatalnie (przekręca wyrazy, nie wymawia wielu głosek, buduje
zdania wbrew wszelkim regułom), o znajomości literek nie ma mowy, bo ledwo
nauczył się kolorów. Poza tym wydaje mi się raczej bystry, ma doskonałą
pamięć, jest samodzielny i zaradny. Uwielbia majsterkowanie, prace w
ogrodzie, ale mam wrażenie, że to za mało. Oboje z mężem jesteśmy
wykształceni, cenimy wiedzę i intelekt, ale nie starałam się na silę wpajać
mu jakichś wiadomości. Poświęcamy mu dużo czasu, mówimy do niego, czytamy
odpowiednie do wieku książeczki. Chciałam , żeby miał beztroskie dzieciństwo
i chyba popełniłam błąd. Zamiast jeździec na rowerze po lesie powinnam była
bardziej zatroszczyć się o jego rozwój intelektualny. W tych czasach wyścig
szczurów zaczyna się już od przedszkola. Mamy licytują się, czyje dziecko
chodzi na angielski, które wcześniej zapisywało swoje imię, itp. A mnie
przykro tego słuchać. Być może mój syn nigdy nie będzie intelektualistą. Na
razie woli biegać niż czytać i ma gdzieś mamine rozterki. Nie mam jakichś
wybujałych ambicji, ale jak każda matka chciałabym, by moje dziecko zdobyło
wykształcenie, interesujący zawód, czuło się spełnione i szczęśliwe. Nie
wiem, czy większą krzywdą będzie dla niego gdy już teraz zacznę go „
trenować” w pisaniu własnego imienia, czy to że pozwolę mu rozwijać się w
jego własnym tempie i będzie w tyle za rówieśnikami. Dzieci potrafią być
okrutne, szybko zorientują się, że syn słabo mówi, więc nie nauczy się
wierszyka, że nie ma pojęcia, jak wygląda „A” i zaczną mu dokuczać. Sama nie
wiem, co tym wszystkim sądzić. Co jest lepsze dla dziecka i czy rzeczywiście
go zaniedbałam?
Obserwuj wątek
    • toja48 Re: Czy zawiniłam? 15.09.05, 15:02
      Z tego co piszesz to Twój synek ma 6 lat, zgadza się?
      Nie wydaje mi się żebyś gdzieś po drodze zaniedbała swoje dziecko wręcz
      przeciwnie przecież miał zapewnioną wspaniałą opiekę, dzięki której rozwijał
      swoje umiejętności. teraz w ieku 6 lat przyszedł czs na obowiązek szkolny i
      wszystko to co się z tym wiaże. Ale to własnie teraz a nie wczesniej. I to rok
      przedszkola jest na to aby do nauczania początkowego się przygotować.
      Przeciez dziecko jdzie do szkoły a nie przyztępuje do matury. Wyścig szczurów
      na pewno trwa tylko czy warto brać w nim udział?
      Powodzenia, a jeśli czarne mysli Cię nie opuszczą zajrzyj na forum
      pierwszoklasistów i zobaczysz że nie jesteś sama.
      • saskia123 Re: Czy zawiniłam? 15.09.05, 15:04
        Gdzie jest forum pierwszoklasistów?
        • toja48 Re: Czy zawiniłam? 15.09.05, 17:32
          W forach znajdz "Rówiesnicy" i tam rocznik "1998" czyli sa to siedmiolatki,
          które własnie zaczeły pierwszą klasę. A my mamy żyjemy ich radosciami i
          smutkami.
          pozdrawiam.
          • mika_p Re: Toja - offtopic 16.09.05, 01:39
            Toja, czy to chodzi o to forum:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33168
            • toja48 Re: Toja - offtopic 19.09.05, 22:23
              Przepraszam że odpowiadam dopiero teraz ale nie było mnie w domu przez kilka
              dni.
              To nie jest to foru wskazane przez ciebie nie umiem tak wklejać " czerwonych "
              napisów, nie wiem jak ci pomóc spróbuj jeszcze raz wejśc w fora prywatne tam
              w "rówiesnikach" znajdz tylko 1998 i to będzie wskazywane przezemnie forum.
              pozdrawiam.
              • mika_p Re: Toja - offtopic 20.09.05, 00:27
                Hm... jest takie, ale nie w dzieckowych rówiesnikach, tylko po prostu utkwiło w
                Prywatne -> Dziecko, nazywa się "Rocznik 1998", załozone rpzez poranna-kawa i
                całkiem puste.
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33762
                • toja48 Re: Toja - offtopic 20.09.05, 07:00
                  To może jeszcze raz. Wejdz w edziecko, tam znajdż "Rówieśnicy" i będzie 1998
                  założone przez lujzi 06,03,04 jest tam 498 wpisów ostatni wpis 18,09
                  Powodzenia. A jeśli się nie uda to proszę napisz mi na priva jak robi
                  się "czerwone fora".
                  • mika_p Re: Toja - offtopic 20.09.05, 17:41
                    Ach, znalazłam:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=11212785&v=2&s=0
                    To nie ejst forum, tylko wątek dla rodzicow 1998 na forum Rówieśnicy. Ja
                    szukałam wśród forów prywatnych.
      • nangaparbat3 Re: Czy zawiniłam? 15.09.05, 15:15
        Nie popełniłaś blędu. Dałaś małemu mozliwość bycia dzieckiem, a nie tresowanym
        szczurem. Dałaś mu to, czego wiekszości dzieci, zwłaszcza wykształconych
        rodziców, zaczyna brakować. Myslę, że dzięki temu czasowi beztreoskiej zabawy,
        jaki mu podarowaliście, bedzie świadmomym siebie, tworczym człowiekiem. Myślę,
        że ma szanse być szczęśliwy. Nawet jesli zostanie "tylko" mechanikiem
        samochodowym albo stolarzem. Ale chłopcy rozwijają się dość późno,
        powiedziałaby, ze "po swojemu", w tym wieku zawsze wyprzedazja ich w nauce
        dziewczynki, zwlaszcza w mowieniu, pisaniu i czytaniu. A i tak najlepiej nie
        porownywać dzieci, nigdy nic dobrego z tego nie wynika, w żadną stronę.
        Jedna rzecz chyba powinnaś zrobić - pojść z dzieckiem do logopedy, skoro ma
        problemy z wymową, jak najszybciej.
        A poza tym - nich go panie w zerówce uczą, a Ty dalej baw się z nim, chodź do
        lasu i zabieraj na rowerowe wycieczki, niech majsterkuje i szaleje po ogrodzie.
        Tego nikt i nic mu nie zastapi, nikt i nic nie odbierze.
        Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie - N.
    • zlotyrybek Re: Czy zawiniłam? 15.09.05, 15:12
      Myślę, że na pewno przesadzasz. Z tego co piszesz Twoje dziecko ma świetne
      dzieciństwo - na pewno o niebo lepsze niż większość dzieci , które znam.
      Jedynie chciałam zwrócić Twoją uwagę na fakt, że być może masz w domu
      dyslektyka. Dobrze to sprawdzić ( przekręcanie wyrazów, kłopoty z
      zapamiętywaniem i skupieniem, składnia zdań itd.) coś mi to tak wygląda, ale
      może się mylę - sprawdzić nie zawadzi. Krótki test i wiesz. Nie rób sobie
      wyrzutów, ani nie zakładaj, że syn nie będzie intelektualistą - przerobiłam
      wszystki fazy łącznie z pomysłem szkoły specjalnej. Poszukaj na necie
      książki "Dar dyslekcji" - proste testy i poradnik zbudowany specjalnie dla
      rodziców - żadnych wymądrzeń i tajemnic. Opis dyslektyka w tej książce jest
      jedynym, który do tej pory spotkałam i mogłam spokojnie zastosować do swojego
      dziecka, jednak możesz ten fakt zweryfikować w przychodni specjalistycznej.
      Bardzo żałuję, że książkę kupiłam jak mój syn był w V klasie - zdecydowanie za
      późno, bo to bardzo łatwo wyprostować.
      Ponadto dyslektycy są mistrzami w dziedzinach niedostępnych
      dla "intelektualistów".

      Pozdrawiam cieplutko
      • nangaparbat3 Re: Czy zawiniłam? 15.09.05, 15:25
        > Ponadto dyslektycy są mistrzami w dziedzinach niedostępnych
        > dla "intelektualistów".

        O ile pamiętam, to "głównym" dyslektykiem był Albert Einstein smile))
        • zlotyrybek I Leonardo da Vinci :) no txt 15.09.05, 15:29
    • acorns Re: Czy zawiniłam? 15.09.05, 15:52
      luiza20 napisała:

      > W tych czasach wyścig
      > szczurów zaczyna się już od przedszkola.

      Dokładnie tak. Niestety sad(

      > Mamy licytują się, czyje dziecko
      > chodzi na angielski, które wcześniej zapisywało swoje imię, itp. A mnie
      > przykro tego słuchać.

      Myślę, że możesz śmiało porzucić towarzystwo głupich gęsi. Niech się licytują
      dalej. Szkoda tylko, że kosztem dzieciństwa swoich dzieci.

      > Być może mój syn nigdy nie będzie intelektualistą. Na
      > razie woli biegać niż czytać i ma gdzieś mamine rozterki.

      To przecież normalne. W końcu jest dzieckiem.

      > Nie mam jakichś
      > wybujałych ambicji, ale jak każda matka chciałabym, by moje dziecko zdobyło
      > wykształcenie, interesujący zawód, czuło się spełnione i szczęśliwe.

      Zdąży zdobyć interesujący go zawód. Zdąży się wykształcić. Dziś można robić
      magistra nawet w wieku 50 lat.

      > Nie wiem, czy większą krzywdą będzie dla niego gdy już teraz zacznę go „
      > trenować” w pisaniu własnego imienia, czy to że pozwolę mu rozwijać się w
      > jego własnym tempie i będzie w tyle za rówieśnikami.

      Oj uważaj, uważaj. Bo już tu zaczynasz patrzyć przez pryzmat wyścigu szczurów
      (do trumny).

      > Co jest lepsze dla dziecka i czy rzeczywiście go zaniedbałam?

      Moim zdaniem trochę tak. To bardzo fajnie, że miał tyle atrakcji i był
      szczęśliwy. Ale to nie wszystko. Nie zwracałaś uwagi na prawidłową wymowę. Może
      zbyt dużo miał zajęć ruchowych, a zbyt mało dydaktycznych. Dziecko uczy się
      mówić od dorosłych właśnie we wczesnym dzieciństwie. Naśladuje dźwięki, zaczyna
      je rozumieć i dalej je powtarza aż się nauczy. Tu nie trzeba tego dzieciaka
      jakoś tak specjalnie uczyć mówić. Wystarczy mówić do niego, rozmawiać z nim.
      Być może tego właśnie miał za mało. Może zbyt mało miał książek z których
      uczyłby się literek? Spokojnie - to jest do nadrobienia. Ale nie narzucaj
      jakiegoś ostrego tempa, bo to bez sensu. Niczego nie musisz nadgonić.
    • izabela_741 Re: Czy zawiniłam? 15.09.05, 16:34
      Jedyny problem jaki tu widze to wymowa. I nad tym mozna popracowac. Pozostale
      sprawy: pisanie, angielski, recytowanie wierszykow to bzdura. Nauczy sie i tak,
      bo bedzie musial.
      Jesli jak pisalas dziadki tyle czasu mu poswiecaly to pewnie umie te wszystkie
      wierszyki biernie ale nie jest typem recytujacym na zadanie.
      Bez paniki wink
    • lollypop Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 04:17
      Nie daj sie oglupic. Twoje dziecko mialo dotychczas swietne dziecinstwo i
      powinno nadal je miec. Chron je przed 'wyscigiem szczurow'. Dodatkowe zajecia
      maja sens jedynie wtedy gdy dziecko naprawde ma powazne braki czy problemy
      rozwojowe i sa to zajecia uzupelniajace czy korekcyjne, albo wtedy kiedy
      dziecko samo ma ochote na jakies zajecie czy objawia zainteresowanie, talent.
      Moi chlopcy chodza na basen bo mieszkamy za granica gdzie dzieci praktycznie
      rodza sie z pletwami obok nozek i 'water safety' jest promowane wszem i wobec,
      i na muzyke tylko dlatego ze oboje od najmlodszych miesiecy zdawali sie muzyke
      uwielbiac, doslownie podrygiwali w wozkach gdy tylko slyszeli muzyke. Starszy
      (4.5 lat) tez na plastyke bo lubi malowac. Trzymamy sie zas z daleka od
      programow promujacych przygotowanie do szkoly, czytania, itp. W wieku
      przedszkolnym najwazniejsze jest nabycie umiejetnosci towarzysko/spolecznych i
      rozwiniecie wyobrazni.
      • luiza20 Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 09:06
        Dzięki za słowa pocieszenia. Przez ostatnie dni czułam sie ogłupiała i
        zdezorientowana. To jakies wariactwo.Tylko słowo wyjasnienia. Mój synek ma 3 i
        pół roku. W przedszkolu w przyszłym tygodniu będzie miał logopedyczne badania
        przesiewowe, które na pewno zakwalifikują go na ćwiczenia. Dotąd wszyscy mnie
        uspokajali, że jest jeszcze na tyle mały, że nie powinnam przejmowac sie
        problemami z mową (zaczął cokolwiek mówić, gdy skończył dwa lata). Jego zasób
        słów stale sie powiększa, ale niektórych w ogóle nie rozumiem (może ktos z Was
        ma pomysł, co to jest "konga"?). Duzo rozmawiam z dzieckiem, objasniam,
        tumaczę, staram sie mówic wolno i poprawnie, ale on i tak mówi po swojemu.
        Czytanie powyżej 20-30 minut już go nuży, więc nie zmuszam go do dłuzszej
        lektury. I chyba tak powinno zostać. Jeszcze raz dziękuję, że mnie
        uspokoiłyście.
        • wana Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 09:47
          Dziewczyno, dajże spokój - trzy latka... Ja myślałam, ze masz problem z
          zerówkowiczem! Pilnuj wymowy, a resztę olej! Dzieciaczek miał (i będzie miał)
          wspaniałe dzieciństwo, a reszta się wyrówna! nadgorliwe mamusie omijaj z
          daleka, nie stresuj się!
          Trzymam za Was kciuki, a Twoój synek poradzi sobie śpiewająco!
          Pozdrawiam
          wana
        • nangaparbat3 Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 10:29
          Dziewczyno Szalona! To ten maluszek ma się uczyć czytać i pisać????
          Rzeczywiście, dałaś się zwariować. Przestań mówić do dziecka wolno i starannie,
          mów normalnie, jak do każdego - dzieci naprawdę nie należy NAUCZAĆ języka, to
          moze im tylko zaszkodzić. Do logopedy trzeba pójść, ćwiczenia - jesli każe -
          robić, ale poza tym nic specjalnego nie robić, chowaj go tak, jak do tej pory,
          bo lepiej nie można.
          Ludzie ostatnio wariują, traktuja własne dzieci jak tresowane małpy, a raczej
          jak komputery, do których trzeba wprowadzać coraz to nowe programy. Nie słuchaj
          ich, to swiat wariuje, Wy chowacie dziecko jak można najlepiej.
          Serdeczności - N.
        • jakw Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 10:50
          Dopiero teraz doczytałam, że Twój mały ma 3 latka. Nic się nie przejmuj.
          Logopedyczne badania przesiewowe po to są, żeby wychwycić dzieci, które mają,
          odbiegające od standartowych, problemy z mową. I zacząć nad tym pracować już.
          Aha, wydaje mi się, że w grupie dzieci szybko nadrobi braki w słownictwie i
          zacznie mówić "po ludzku". Znajomością literek się nie przejmuj. Jedne dzieci
          wiedzą, że coś jest literką "A", inne - że coś jest tyranozaurem.
          • corokia Re: Czy zawiniłam? 01.10.05, 17:47
            Ja mam inne zdanie.
            Koleżanka posłała swoje dziecko do przedszkola,
            (dziewczynka 2latka 6 mies),mówiła juz bardzo dobrze,
            w przedszkolu jest w maluszkach i co ? cofneła
            sie w mowie!! bo dzieci w jej grupie (niektóre)
            słabo mówią lub tylko znaja kilka wyrazów.
            Także grupa nie zawsze jest dobra.

            Kiedys do piaskownicy przyszła babcia z wnukiem,
            na moje oko dziecko 3 letnie -bardzo słabo mówiło!!bardzo !
            zagadywał moja córkę(2 lata 7 mies) a ona go poprostu nie rozumiała
            ja zreszta też.Byłyśmy w tej piaskownicy jakieś 2 godz
            a babcia przez ten czas odezwała sie tylko RAZ do niego!
            i juz sie przestałam dziwic ,że dziecko słabiutko mówi crying
            skoro babcia nie rozmawia z nim wogóle .
            Niektóre babcie gadaja do wnuków cały czas,no a niektóre juz
            na to nie maja siły i tylko siedza na ławeczce sad
        • rena76 Re: Czy zawiniłam? 18.09.05, 23:44
          Luizo! Twój synuś jest jak najbardziej normalnym 3,5 latkiem. Może narażę się
          teraz innym e-mamom, ale uważam, że każdy wiek ma swoje prawa - takie maluchy
          nie muszą jeszcze pisać! Ważne, że jest radosny, otoczony miłoscią i ciepłem -
          i to się liczy. A aspiracje rodziców... Nie powinny być przekładane na dziecko.
          Ja tez mam podobną sytuację. Moim 3,5-letnim synkiem opiekuje się teściowa. I
          wiem, że Piotruś ma najlepszą opiekunkę pod słońcem! I też ma problemy z
          wymową - wybieramy się do logopedy na konsultację, i też nie bardzo lubi, gdy
          mu czytam. Gdy przeczytałam Twój post stwierdziłam, że nasi synkowie są bardzo
          podobni! Takie fajne łobuziaczki-przytulaczki. I o to chodzi. Dziecko ma być
          dzieckiem. I tyle.
    • jakw Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 09:19
      Ile lat ma Twój synek?
      Głównym problemem może być mówienie - idź z nim po prostu do logopedy. A dzieci
      nie są aż tak okrutne jak Ci się zdaje. Tak naprawdę wygląd literki "A" może je
      w gruncie rzeczy niewiele obchodzić. Mamy są pewnie znacznie bardziej dołujące.
      A przedszkole jest właśnie po to, żeby dzieci uczyły się śpiewać piosenki,
      rysować itp. Z obserwacji grupy przedszkolnej mojej starszej córy: dzieci, które
      dołączały do grupy trochę później (jak np. miały 4 czy 5 lat) rzeczywiście
      gorzej rysowały - na początku. A potem niemal z każdym rysunkiem było coraz
      lepiej. Poza tym jedne dzieci wolą rysować, inne jeździć na rowerze. A jeśli
      synek lubi majsterkować to pewnie sprawność manualną ma całkiem nienajgorszą i
      na pewno sobie poradzi z tzw. pracami plastycznymi.
      • emag1 Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 09:53
        Moj narzeczony zaczął normalnie mówic jak miał 3,5 roku. Wcześniej nie mówił
        prawie nic. Jego mama tez rozpaczała. Wyrósł na inteligentnego, wykształconego
        i piekielnie dobrego "dyrektora" wink.
        Następny przykład, moze troche inny, pochodzi z mojego biura. Mój szef posłał
        swojego synka do szkoły, w ktorej więcej jest zabawy, a edukacja odbywa się w
        sposób rozwijający wyobraźnie dzieci. Jedyny prikaz: obecność za zajęciach.
        Mnie sie podoba ten sposób nauki. Zadnego wkuwania.

        Twoj synek jest malutki. Ma jeszcze dużo czasu na to zeby być najlepszym.
        A te wszystkie prześcigające sie w licytowaniu umiejetności swoich dzieci
        mamuśki niech zlicytuja się same. Założe sie ze umiejętnościami swoich dzieci
        próbują pokryć własne braki.

        Głowa do góry.
    • judytak Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 11:00
      luiza20 napisała:

      > W tych czasach wyścig
      > szczurów zaczyna się już od przedszkola.

      nie prawda, od kilka miesięcy przed poczęciem (palenie papierosów, kwas
      foliowy, itp. itd.) ;oD

      ja nie żartuję, owszem się zaczyna, a w takim wyścigu dużo większe szanse mają
      dzieci, które w wieku trzych lat zbierają grzyby po lasach, niż te, które w
      wieku trzech lat chodzą na angielski czy uczą się literek (tamci też mają
      szanse, owszem, tylko będzie im trudniej...)

      Mamy licytują się, czyje dziecko
      > chodzi na angielski, które wcześniej zapisywało swoje imię, itp. A mnie
      > przykro tego słuchać. Być może mój syn nigdy nie będzie intelektualistą.

      i to jest to, co musisz zmienić, i to natychmiast, bo takie nastawienie matki
      jest naprawdę szkodliwe, i przeszkadza w wychowaniu pogodnego,
      niezestresowanego dziecka, które będzie mogło odpowiednio korzystać ze swoich
      predyspozycji ;o)

      jeśli chodzi o praktyczną stronę, to zła wymowa i zła gramatyka w takim wieku
      może być jeszcze "wyrostowa", ale nie musi
      jeśli po kilku miesiącach przedszkola (które na ogół powoduje szybką poprawę
      mowy) jeszcze będziesz się tym martwiła, to zapytasz logopedę

      w przedszkolu trzylatki będą się uczyć o porach roku, zwierzętach w lesie,
      Czerwonym Kapturku, a nie o literkach i cyferkach
      także twoje dziecko będzie górą ;o)
      pozdrawiam
      Judyta


    • nangaparbat3 Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 12:10
      >W tych czasach wyścig
      szczurów zaczyna się już od przedszkola. Mamy licytują się, czyje dziecko
      chodzi na angielski, które wcześniej zapisywało swoje imię, itp

      Liuza,
      to znowu ja, Twój wątek nie daje mi spokoju. Przeczytałam jeszcze raz, wiedząc,
      ze chodzi o trzylatki.

      Chciałam napisać, co sądzę o matkach, o których piszesz, ale ręka mi zadrżała,
      czasem bywam nadmiernie impulsywna.


      To tylko zacytuje taki dowcip:
      - Dlaczego wyscig szczurow jest zły?
      - Bo nawet jak wygrasz, wciąż jesteś szczurem.
    • iwoniaw Luizo! 16.09.05, 12:38
      Jak przeczytałam pierwszy raz ten wątek, też myślałam, że chodzi o 6-latka.
      Dziewczyny mają rację - Twoje dziecko ma normalne, szczęśliwe dzieciństwo, co
      zaprocentuje w przyszłości. Też nie napiszę, co sądzę o licytujących się matkach
      3-latków, które już po łacinie heksametry układają wink, bo mi list skasują. Nie
      daj się zwariować. Pozdrawiam.
    • izabela_741 nie daj sie zwariowac 16.09.05, 12:50
      Nie daj sie zwariowac doroslym i nie martw sie na zapas czy go dzieci wyklucza
      czy nie. Pewnie, ze jest to strasznie trudne, bo ciagle licytacje co ktore
      dziecko potrafi doprowadzaja mnie rowniez do bialej goraczki. Zazwyczaj jednak
      bardziej mdli nie na widok tresowanych dzieciakow.
      Zazdroszcze Wam tego lasu. My jezdzimy jak tylko sie da ale to zawsze wyprawa.
      sad(
    • joola5 Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 13:02
      A ja wam zazdroszczę, bo trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby dziecku
      zapewnić tak beztrokie, bezpieczne, po prostu piękne dzieciństwo.
      Jestem pewna, że będzie wartościowym człowiekiem, nie martw się na zapas.
      Pozdrawiam
      • lillka4 Re: Czy zawiniłam? 16.09.05, 23:10
        Tak zawiniłaś! Dziecko to nie zwierzątko, któremu wystarczy trawka. Masz od
        trzech lat dziecko i nie wiesz co należy robić. Co z ciebie za matka? Może sama
        potrzebujesz jeszcze opieki?

        • edytek1 Nie zawiniłaś... 17.09.05, 00:16

        • edytek1 Nie zawiniłaś... 17.09.05, 00:41
          Są trzy latki które wcale nie mówią i zupełnie nieżle sobie radzą w
          przedszkolu. Przedszkolaki w maluchach nie naśmiewąją się z siebie, bo każdy
          ma coś inaczej niż inni( jeden sika w majki, inny nosi okulary jeszcze inny
          słabiej mówi) Twoj syn poszedł do 3 latków sie socjalizoawć, ale też posłuchąc
          mowy innych dzieci . Nauczy sie mówic poprawnie. Badania w szkołach dowodzą, ze
          dzieci świetnie czytają, ale grafomotoryka jest na fatalnym poziomie.
          Odpowiedni rozwój półkul można osiagnać przez dużą ilość ruchu, malowanie kredą
          na duzej powierzchni i jazdę na rowerze...Świeże powietrze i ruch nikomu
          jeszcze nie zaszkodziły. Jeśli dziecko było z dziadkami a oni mówili mu o tym
          co widzą na spacerze to pewnie zna i obyczaj płoszenia kreta i poobserwował
          mrowisko to też ważne. I nie wiem czy poznanie wielozmysłowe u 3 latka nie jest
          ważniejsze niż klasyczna wiedza.
          Ja jestem mamą małej madralki zna literki składa je w wyrazy mówi w dwóch
          językach, ale mimo to jest mała dziewczynką której najbardziej na świecie
          potrzebuje miłości. Stasznie łatwo jest zatracić sie w edukowaniu dziecka
          zwłaszcza gdy dziecko sie do niego garnie, ale wolę iść z corką na rower,
          hulajnogę niż siedzieć i ja edukować. W tym wieku nauka odbywa sie przy koazji
          mimo woli. Przecież nikt o zdrowych zmycsłach nie mówi do dziecka to jest
          jabłuszko jest czerwone i słodkie tylko daje dziecku kawałek...
          Zima i jesień to czas na zabawy domowe. Lepienie, malowanie, klejenie to
          usrawnia dziecko, pobudza wyobrażnie i motorykę bardziej rozwija niż znajomośc
          5 , 7 czy 9 liter. Jeśli dziecko chce je poznać to czemu nie, ale jeśli się
          nimi nie interesuje to nawet bym nie zachęcała. Zacheciłabym do zabawy
          ciastoliną ( są specjalne zestawy dla chłopcow), rysowania, wycinania teraz
          jest jesień jeśli mieszkacie na wsi może założysz z synkiem zielnik. W tym
          wieku ważna jest samodzielości i do niej też bym zachecała . Mycie , ubieranie
          itp... Tylko ludzie z otawartą głową i elastyczni osiagaja w życiu sukces a nie
          klepiacy hurtowo wierszyli i znajacy alfabet od pieluszki. Zapraszam Cię na
          forum gry i zabawy tam jest sporo pomysłów na edukacyjne zabawy. Polecam gry
          granny i trefla przyjemne na długie jesienne wieczory i edukujące w przyjemny
          sposób. Jeśli znasz angielski służę linkami do stron z ciekawymi zabawaki.
          Lilka nie wyspałaś się?????
          • ann38 Re: Nie zawiniłaś... 17.09.05, 08:26
            Witaj,
            mieszkamy we Francji,moj starszy synek ma 4 latka i nie mowi po francusku, a od
            wtorku idzie do przedszkola i co ja mam powiedziec?
            Zgodnie z tym co piszesz dzieci powinny mu dokuczac i sie wysmiewac z niego.

            A jakie Ty masz wlasne doswiadczenia wyniesione z przedszkola?Moze problem lezy
            w Twoim dziecinstwie.
            Zastanow sie, bo juz zaczynasz negatywnie myslec o swoim dziecku, a przeciez
            masz dodawac mu sily i pewnosci siebie.
            Zmien swoje nastawienie do dziecka i zacznij myslec o nim pozytywnie, Ty go po
            prostu juz krytykujesz.
            • luiza20 Re: Nie zawiniłaś... 19.09.05, 10:22
              Przedszkole wspominam fantastycznie. Chodziłam tam chętnie i z przyjemnością.
              Nie mam żadnych negatywnych doświadczeń. Co do mojego synka, to nie jest tak,
              że go krytykuję. Dotąd byłam przekonana, że jest normalnie rozwiniętym
              trzylatkiemm, że beztroska zabawa to to, czego najbardziej potrzebuje. Dopiero
              zachowanie mam w przedszkolu, obserwacja innych maluchów dała mi do myslenia.
              Nie twierdzę przeciez, że moje dziecko jest gorsze, mniej zdolne, itd. Po
              prostu mniej umie. Przeanalizowałam wszystkie Wasze odpowiedzi i postanowiłam
              niczego nie zmieniać. On ma dopiero trzy lata! Jeszcze niejeden rok będzie
              ślęczał w ławce, niejeden wieczór spędzi na nauce. Na razie to po prostu
              dziecko i dopóki sam nie okaże zainteresowania literami, nie będą go ich
              uczyła. Może, jak sugerowała jedna z forumowieczek, jestem złą matką i nie
              wiem, co zrobic z własnym dzieckiem, ale nie będą robić nic na siłę. Słabo mówi-
              bedzie miał zajęcia z logopedą, a wśród dzieci na pewno się "rozgada". Jesli
              pokonamy barierę mowy, zacznie przyswajac wiersze i piosenki. Wszystko po
              kolei, wszystko w swoim czasie. Nigdy nie twierdziłam, że dziecku potrzebna
              jest wyłącznie trawa, bo różnice miedzy krową a trzylatkiem pojmuję doskonale.
              Wiem ,ze jest wiele bardzo zdolnych dzieci, które wszystko błyskawicznie
              chłoną, wczesnie mówią, piszą i czytają. Jesli wypływa to bezpośrednio z
              dziecka wczystko jest OK, trudno zabraniac małemu geniuszowi np. czytania, bo
              nie ma jeszcze trzech lat. Ale jesli ta nauka jest tylko stymulowana przez
              rodziców i wypływa z ich ambicji, to nie mam zamiaru dołączac do tego maratonu.
              Moje obawy co do reakcji innych dzieci sa chyba rzeczywiście przesadzone.
              Piosenki z nimi nie zaspiewa, ale pomoże im budować zamek z klocków i będzie
              inicjatorem wielu zabaw. Zapewniam Was, że myslę pozytywnie o moim urwisie,
              tylko chwilowo dałam sobie zamącić w głowie.
              Pozdrawiam.
              Pozdrawiam
    • ikaes Re: Czy zawiniłam? 26.09.05, 14:19
      jeżeli dziecko jest zdolne i inteligentne, nawet późniejsze rozpoczęcie nauki
      czytania i pisania w niczym mu nie przeszkodzi, a jeżeli nie jest zdolne to
      nawet, jeżeli będzie umiało czytać w wieku 3 lat (a wg mnie uczenie dzieci w
      tym wieku czytania i pisania jest nienormalne - one mają się bawić a nie uczyć)
      nic mu nie pomoże.
      Jak szłam do szkoły umiałam czytać i pisać a potem byłam raczej czwórkowa niż
      piątkowa, tróje też się zdarzały. a miałam kolegę w klasie, który idą do szkoły
      nie umiał ani czytać ani pisać, ani liczyć, nic. Na którejś lekcji wezwała go
      nauczycielka i kazała mu napisać jakąś literkę, której uczyliśmy się na
      poprzedniej lekcji. Nie umiał, dostał dwóję, a że był ambitny dwa dni potem
      umiał już cały alfabet.
      A potem był najlepszym uczniem w klasie (i to najbardziej przez wszystkich
      lubianym) i to nie ze względu na kujoństwo (bo kujonem nie był) tylko na talent
      i inteligencję. Kiedy zdawał na studia - matematyka fizyczna na Politechnice
      Warszawskiej - na egzaminach wstępnych zajął pierwszą lokatę.
      • sokka Re: Czy zawiniłam? 27.09.05, 22:16
        przyznam, ze bardzo podirytowal mnie ten watek.
        wlasciwie co wiemy o mamach, na ktore posypaly sie takie gromy? ze ich dzieci w
        wieku 3 lat znaja pare literek, moze tez jakies cyferki... ze owe mamy sa dumne
        ze swoich dzieci... i jeszcze na dodatek smia je zapisywac na zajecia dodatkowe
        w przedszkolu. zgroza. nalezalo by im odebrac prawa rodzicielskie.
        wypowiadajace sie w tym watku mamy, zdaja sie znac jedyna sluszna recepte na
        wychowanie. gratulacje. a ja myslalam, ze to zlozony proces, trwajacy latami...

        a nie przyszlo Wam do glowy, ze te dzieci pewnie tez potrafia jezdzic na
        rowerze, wisiec do gory nogami na drabinkach, robic ludziki z kasztanow (z
        pomoca rodzicow), ze sa szczesliwe po prostu. inne wychowanie, nie znaczy zawsze
        gorsze.

        do autorki watku:
        zgadzam sie z przedmowczyniami, z wyjatkiem glebokiej pogardy, jaka obdarzyly
        rodzicow tych "innych" dzieci.
        to my, dorosli, tworzymy te glupie schematy, nasze dzieci zapewne dogadaja sie
        bez zgrzytow.

        pzdr
        • grzalka Re: Czy zawiniłam? 28.09.05, 21:35
          Luiza,
          Moim zdaniem zafundowałaś dziecku wspaniałe 3 lata dzieciństwa i możesz byc z
          siebie (i dziadkowie też) dumna smile)

          W grupie przedszkolnej mojej córki rodzice na szczęście sa bardzo normalni,
          żadnej licytacji i podżegania nie ma, sa dzieci zainteresowane literkami, są
          takie, co licza, niektóre sa bardzo sprawne fizycznie, niektóre pięknie rysują,
          a inne sa bardzo opiekuńcze. Jest tez jeden geniusz, który czyta płynnie, liczy
          do stu i w obrębie setki robi proste działania smile

          W dezyderacie jest napisane "nie porównuj, bo zawsze będa lepsi i gorsi"- tego
          się trzymam.

          pozdrawiam
          • berecik7 Re: Czy zawiniłam? 30.09.05, 22:53
            Jak przeczytałam Twojego posta, to miałam wrażenie, że ten wątek to podpucha.
            Mama zastanawiająca się, że jej trzylatek nie umie zapisać swojego imienia.
            Boże, przecież ocieramy się o paranoję. Mój synek ma 8 miesięcy, a ja już
            spotykam mamuśki, które się licytują, które już siedzi, które stoi, które
            raczkuje, a kto jeszcze nie ma zębów. No i żegnam się wtedy szybciutko.
            Postaram sie, żeby moje dziecko nigdy nie brało udziału w wyscigu szczurów,
            nawet jeśli będzie to oznaczac, że zostanie kelnerem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka