Dodaj do ulubionych

Wpływ dziadków

21.09.05, 13:37
Problem wychowania dziecka jeszcze nas nie dotyczy, ale juz troche obawiam sie
o podejscie i wpływ dziadków... Wiele rzeczy w ich teoriach na temat
wychowania dziecka po prostu mi sie nie podoba, a przecież nie da sie im
przetłumaczyć, że oboje z męzem mamy na ten temat inne zdanie niz oni. Jest to
nasze pierwsze dziecko, wiec glownym argumentem, ze nie mamy racji jest brak
doswiadczenia...
Wg dziadków dziecko należy karmić nawet jeśli nie chce...Każda wizyta będzie
połaczona z przyniesieniem jakiegoś prezentu...
To na razie początek, ale lista będzie długa....sad
Jak przetłumaczyć dziadkom, że nie chcemy tuczyć dziecka lub że zbyt duża
ilość zabawek nie służy niczemu dobremu?



Obserwuj wątek
    • morelee Re: Wpływ dziadków 21.09.05, 17:40
      Co do prezentów ja zrobiłam tak - poprosiłam babcię, aby nie przynosiła zawsze
      czegoś dla dzieci, bo będą czekały nie na nią a na prezenty. Tak jak
      przypuszczałam prośba nie przyniosła skutku, i po pewnym czasie pojawienie się
      babci wywoływało pytania: co masz dla nas? Wtedy przypomniałam moją prośbę, tym
      razem poskutkowało.
      Możesz trochę napuścić dziecko na dziadków mówiąc np. ciekawe, co babcia
      (dziadek) przyniosą. Gdy dziecko nie zauważy nawet dziadków a tylko prezent,
      szybko dadzą się przekonać. Przynajmniej tak było u nas.
      Co do jedzenia, córka zawsze znała zasadę, że ma jeść tyle ile chce. Teraz
      sama, gdy babcia, wujek itp. każą zjeść wszystko z talerza, mówi: nie zjem, bo
      dzieci powinny jeść tyle ile same chcą a nie wszystko z talerza. I to zwykle
      kończy temat jedzenia.
      Pozdrawiam!
      • alicja1212 Re: Wpływ dziadków 26.09.05, 22:16
        w przypadku mojej teściowej nie poskutkowało. Syn ma 3 lata i za każdym razem
        gdy przychodzi babcia ( 2 razy w tygodniu)przynosi mu prezent. Dziecko
        oczywiście wita ją zawsze pytaniem " coś mi kupiłaś ?", ale babcię to śmieszy.
        na moje uwagi odpowiada, że ona go tak rzadko widzi, a poza tym dziecko lepiej
        rozwija się mając dużo zabawek. Teściowa jest nauczycielką na emeryturze, więc
        uważa, że ma większe doświadczenie pedagogiczne. Dodam, że przez kilka miesięcy
        drażniło mnie to, ale teraz machnęłam ręką. Od drugiej babci i od rodziców nie
        domaga się prezentów, więc problem będzie miała tylko teściowa, gdy dziecko
        pewnego dnia będzie niezadowolone z otrzymanego prezentu. ale ja uprzedzałam...
    • blamblam Re: Wpływ dziadków 23.09.05, 11:09
      nie ma reguły bo na kazdego co innego działa. Prawdziwą skarbnicą wiedzy i
      pomysłó sa wątki o relacjach z teściową. U mnie działa: powoływanie sie na
      autorytety (pediatra, poradniki, gazetki, artykuły z internetu (fachowe),
      racjonalne i konkretne argumenty (nie dawajcie synkowi czekolady bo ma problem
      z kupką i potem cierpi, nie dawajcie lizaków bo ma problem z ząbkami itp). Od
      czasu do czasu stosuję metodę drastyczną czyli przypominam że to nasze (moje i
      mojego meza dziecko) i my decydujemy o tym jak go wychowywać i co ma jeść ale z
      drugiej strony nie czepiam się zanadto i nie robię afery jak synek dostanie
      kawałek domowego ciasta albo kotleta. Mówie ok raz najakiś czas w pożądku ale
      prosze zeby jutro było mięsko gotowane albo coś z pieca. Z zabawkami na razie
      nie mamy problemu bo teściowie dają raz na jakiś czas, a moja mama która
      odwiedza synka raz w tygodniu przywozi zazwyczaj (nie zawsze) jakis drobiazg
      ale nie mam nic przeciwko bo to są rozsądne rzeczy (książeczka, owoce, kredki,
      bańki mydlane, płyn do kąpieli). Owoce i kosmetyki trafiają do mojej ręki wiec
      synek nie kojarzy ich z przyjazdem babci. Co do innych rzeczy to np ucze synka
      ze owszem dziadzius nosił go godzine na rekach ale mamę bolą plecki i moze
      tylko troche a potem mozemy sie poprzytulać na siedząco,a na spacerze synek
      idzie na nózkach lub w wózku. Ma 2 latka wiec juz to rozumie.
    • betty_julcia Re: Wpływ dziadków 23.09.05, 13:54
      Podejść do wszystkiego z rozsądkiem. Z czasem i własnym doświadczeniem sama
      będziesz wiedziała na co pozwolić na co nie. Generalnie nie jesteś we wszystkim
      najmądrzejsza, oni jakies doświadczenia też mają i trudno. Na pewno wiele
      rzeczy nie będzie się tobie podobać ale tak to jest w rodzinie. Każdy ma swoje
      racje. JA z czasem zauważyłam że tak naprawdę to nikt do mnie nie jest źle
      nastawiony, że "DOBRE" rady czasami się przydają a jak nie to trzeba przymknąć
      na niektóre oko. Generalnie wyluzować się,każdy przez to przechodzi. I być
      trochę bardziej tolerancyjnym, bo my młode mamy mamy wrażenie że wiemy wszystko
      najlepiej i że nikt nie powinien nas pouczać i generalnie jesteśmy bardzo
      buntowniczo nastawionesmile
      Cierpliwości i dużo uśmiechu):
      ------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      GWIAZDECZKA
    • ewis Re: Wpływ dziadków 24.09.05, 23:57
      Ja tak trochę nie na temat, ale przypomniała mi się sytuacja z dzieciństwa:
      babcia moich sióstr ciotecznych ZAWSZE przynosiła im kosztowne prezenty
      (olewając prośby i tłumaczenia rodziców). Prezent był ważniejszy niż samo
      dziecko wink Kiedyś nie przyniosła i dziewczyny nie wpuściły jej do domu... I
      siedziała babcia kilka godzin na schodach czekając na powrót rodziców...
    • aniask_mama Re: Wpływ dziadków 25.09.05, 07:28
      Myślę, że trzeba zachować zdrowy rozsądek. I to nie jest tak, że jest cudowny
      środek, dzieki któremu nasi rodzice czy teściowie dadzą sobie przemówić "do
      rozumu" i będą postępowali tak, jak ich córka czy syn sobie życzy. A przede
      wszystkim nie nalezy sie z góry bojowo nastawiać.

      Dziadkowie generalnie są od rozpieszczania, przynoszenia prezentów itp. Mój syn
      nawet zwykle ich pyta: A co masz dla mnie za prezent? I jeśli babcia nadal mu
      coś przynosi i nie umie wyjasnić, ze jej wizyta jest takim prezentem - to
      trudno. Zresztą, kto na prezenty nie czeka wink tyle, ze dziecko jest w tym
      szczere i pyta. Teściowa ma inne metody wychowawcze i np. co do jedzenia
      dziecka zupełnie nie mozemy się dogadać - ale puszczając syna do niej jestem w
      pełni świadoma, że będzie stosowała swoje metody. Jeśli dziecku nie dzieje się
      ewidentna krzywda - odpuszczam. Dziadkowie kochają swoje wnuki, tylko inaczej
      niż my byśmy chceili smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka