Dodaj do ulubionych

Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji

18.01.06, 10:52
Jak zwykle pojechałem na weekend do domu i jak zwykle Młoda zaczęła zdawać mi
relację z całego tygodnia. Tradycyjnie już nie pasowała jej szkoła. Zapytałem
ją więc jaka powinna być ta szkoła. No i zaczęła opowiadać. I cakiem mądre
rzeczy powymyślała. Następnego dnia usiedliśmy sobie i zaczęliśmy to
spisywać, ale tak już na poważnie. Co myślicie o takim systemie edukacji? Jak
oceniacie mozliwości wprowadzenia go? Co zmienilibyście? Ja już wcześniej
myślałem o obywatelskim projekcie ustawy dot. trybu nauczania, ale niestety
nie mam na to środków finansowych, a koszty są niemałe. Sporo ludzi narzeka
na szkołę. Może czas to zmienić?


I Założenia ogólne

1. System edukacji obejmuje następujące poziomy szkół:
- Szkoła Podstawowa (obowiązkowe zdanie egzaminu kończącego)
- Gimnazjum (nieobowiązkowe)
- Szkoła Zawodowa (nieobowiazkowa)
- Szkoła Wyższa (nieobowiązkowa)

2. Celem jest zdobycie wiedzy a nie uczęszczanie do szkoły
Obecny system edukacji wymusza uczęszczanie na zajęcia szkolne, a więc nie
pozostawia innych możliwości jej zdobycia. Koncepcja "jedynej słusznej drogi"
już była i się nie sprawdziła w skali całego państwa. Nie sprawdza się też w
skali jednego resortu.
Szkoła ma stwarzać alternatywną możliwość zdobycia wiedzy, egzaminować i
wydawać stosowne dokumenty świadczące o zdobytym wykształceniu.

3. Wyeliminowanie ścisłych zależności między wiekiem a programem nauczania.
Zamiast tego będzie zależność predyspozycje - program nauczania. Zostanie
wyeliminowana także sztywna granica wiekowa w kwestii przystąpienia do
edukacji.

Uzasadnienie: Pojawia się bardzo często problem tzw. dojrzałości szkolnej.
Jeden sześciolatek może już spokojnie iść do szkoły, a drugi jeszcze ze dwa
lata powinien z tym poczekać. Zlikwidowanie tej sztywnej granicy zaoszczędzi
dzieciom wiele łez i stresów związanych z pójściem do szkoły. Dotychczasowe
programy nauczania nie uwzględniają absolutnie indywidualności uczniów. Nie
każdy dziesięciolatek jest na tyle rozwinięty, by opanować program matematyki
klasy IV. Zniesienie tej zależności umożliwi ww. dziesięciolatkowi realizację
programu na poziomie odpowiednim dla niego.

4. Likwidacja klas.
Krótko mówiąc nie będzie żadnej zerówki, klasy I, III, VI itd. Uczniowie
zapisując się na konkretne zajęcia będą w różnych grupach.

Uzasadnienie: Klasa jest tylko sztucznym tworem ograniczającym funkcjonowanie
w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu. Nie ma więc racji bytu w momencie w
którym każdy uczeń może obrać sobie indywidualną ścieżkę nauczania.

5. System nauki jest dostosowany do indywidualnych predyspozycji i
uzdolnienia uczniów.
Dotyczy to zwłaszcza gimnazjum. Uczeń nie ma narzuconego programu tylko
układa go sobie samemu lub z pomocą rodziców. Oczywiście nie pisze go sobie
samemu, ale wybiera sobie przedmioty na które chce chodzić. Wybierze je sobie
zgodnie z własnymi zainteresowaniami i predyspozycjami.

Uzasadnienie:
Każdy człowiek jest indywidualnością. Ma swoje mocne i słabe strony, marzenia
zainteresowania, zdolności. Szkoła powinna zapewnić mu indywidualną ścieżkę
rozwoju zamiast zmuszać go do marnowania energii i czasu na naukę
przedmiotów, które go po prostu nie interesują albo nie ma uzdolnień w tym
kierunku. Kończąc gimnazjum, absolwent wyniesie wiedzę, która będzie mu
potrzebna a nie taką, którą za chwilę zapomni ucząc się na zasadzie zakuć,
zdać i zapomnieć.

6. Wprowadzenie Programu Obowiązkowego.
Umożliwienie jego realizacji jest obowiązkiem szkoły. Program ten dotyczy
SZKÓŁ - nie uczniów. Poza Programem Obowiązkowym szkoła może w miarę swoich
możliwości zapewniać program rozszerzony.

Uzasadnienie: Są gminy bogatsze i biedniejsze. Wiadomo, że biedniejsza gmina
nie wyposaży swojej szkoły np. w taką pracownię komputerową jaką by chciała.
Ale ma obowiązek zapewnić uczniom możliwość realizacji minimum programowego
tak, aby uczeń nie musiał w celu ukończenia gimnazjum zapisywać się na
zajęcia prowadzone w innych szkołach.

7. Brak przynależności uczeń - szkoła.
Uczeń w momencie przystąpienia do nauki otrzymuje indeks. Indeks ten ma od
początku do końca edukacji. Jest to mniej więcej taki sam indeks jaki mają
studenci. Uczeń nie zapisuje się do szkoły jako takiej. On się zapisuje na
zajęcia, nieważne w której szkole - ma wolny wybór. Każdy nauczyciel ma swój
numer identyfikacyjny, tak jak mają lekarze i numer ten jest na pieczątce,
którą przystawia przy wpisywaniu zaliczenia do indeksu. I nie ma to znaczenia
czy to nauczyciel ze Szczytna, z Pasymia, z Elbląga, Rzeszowa czy Warszawy -
liczy się fakt zaliczenia.

Uzasadnienie: Każda szkoła ma obowiązek zapewnić realizację minimum
programowego określonego przez Ministerstwo Edukacji (patrz pkt. 6). Jednak
rozszerzenie tego zależeć będzie od możliwości danej szkoły. W związku z
powyższym jeżeli jakaś szkoła oferuje większą ilość zajęć matematycznych, to
nie ma przeciwwskazań, żeby uczeń skorzystał z zajęć matematycznych
prowadzonych w innej szkole, a na pozostałe uczęszczał do innej. Takie
rozwiązanie zapewni też znacznie większą elastyczność i ułatwi migrację w
momencie gdy np. ojciec rodziny dostanie lepszą pracę w innym mieście. Uczeń
nie musi składać żadnych podań ani dokumentów. Wystarczy, że zabierze ze sobą
indeks i to wszystko.

8. Rok szkolny będzie wyglądał następująco:
1 - 31 styczeń - ferie zimowe
1 luty - 31 maj - semestr I
1 czerwiec - 31 sierpień - wakacje
1 wrzesień - 31 grudzień - semestr II

Czyli miesiąc ferii zimowych i trzy miesiące wakacji smile

Uzasadnienie: W czerwcu są już upały, dni są długie. I tak nikomu się nie
chce uczyć, oceny są już powystawiane i nie ma sensu męczyć uczniów. Dzięki
temu sezon turystyczny się wydłuży, łatwiej będzie znaleźć miejsce w jakimś
ośrodku. Ferie zimowe przedłużą się jeszcze o okres świąteczny. Jeśli program
nauczania bazuje na tym czego uczeń chce się uczyć, to automatycznie mniej
czasu będzie potrzeba na jego realizację, a co za tym idzie można dać uczniom
więcej wolnego.

Warunek: Szkolna stołówka, sala gimnastyczna, świetlica i pracownia
komputerowa pracuje przez cały rok tak, aby uczniowie mieli możliwość
korzystania także w okresie wolnym od zajęć.


II Szkoła Podstawowa

Założenia
1. Szkoła podstawowa ma łączyć wychowanie przedszkolne w dotychczasowej
formie z nauką na poziomie dotychczasowych klas I-III, czyli nauka czytania,
pisania, wykonywania prostych rachunków i ogólnej wiedzy o świecie.

2. Uczęszczanie na zajęcia w Szkole Podstawowej nie jest obowiązkowe.
Obowiązkowe jest tylko i wyłącznie zdanie egzaminu kończącego tę szkołę.

Uzasadnienie: Wiedzę niezbędną do zdania egzaminu kończącego szkołę
podstawową może przekazać nauczyciel, ale może też to zrobić babcia, wujek,
rodzice, starszy brat, sąsiad. Chodzenie do szkoły samo w sobie nie jest
celem. Celem jest zdobycie wiedzy. A jaką ktoś drogę wybierze - jego wybór,
jego sprawa. Szkoła ma tylko stwarzać możliwości.

Forma edukacji
Zajęcia w formie zabawy, wycieczek po okolicy. Czynna współpraca dzieci z
opiekunami grup. Oprócz zajęć ogólnych, prowadzone zajęcia dodatkowe, np.
język angielski, rosyjski, rytmika, karate, plastyka.

System ocen
Brak jakichkolwiek ocen. Nauczyciel omawia postępy uczniów z ich rodzicami
lub prawnymi opiekunami. W razie utrudnionego kontaktu z ww. szkoła wysyła
opinię nauczyciela listem poleconym.

Uzasadnienie: Dziecko w tym wieku bywa bardzo wrażliwe na swoim punkcie i
jeśli zostanie w jego mniemaniu niesłusznie ocenione, może spowodować to
problemy szkolne. Na tym etapie ocena nie jest w ogóle ważna. Najważniejsza
jest dobra zabawa i zdobycie wiedzy w sposób lekki, łatwy i przyjemny.

Co decyduje o ukończeniu szkoły?
Zdanie obowiązkowego egzaminu z czytania, pisania, wykonywania prostych
rachunków i ogólnej wiedzy o świecie.


III Gimnazj
Obserwuj wątek
    • acorns Nowy System Edukacji - dokończenie 18.01.06, 10:52
      III Gimnazjum

      Założenia
      1. Do nauki na poziomie gimnazjalnym przystępują ci, którzy w porozumieniu z
      rodzicami lub prawnymi opiekunami wyrażają i przejawiają chęć dalszej edukacji.

      Uzasadnienie: To pozwoli wyeliminować tych, którzy zamiast nauce poświęcają
      swój szkolny czas na tworzenie szkolnych gangów i terroryzowanie innych
      uczniów.

      2. Uczęszczanie na zajęcia nie jest obowiązkowe. Egzaminy kończące naukę danego
      przedmiotu można zdawać również eksternistycznie.

      Uzasadnienie: Tak jak w przypadku Szkoły Podstawowej - nie jest ważne kto
      przekazuje wiedzę. Ważne jest, żeby ją zdobyć. Syn informatyka nie musi chodzić
      na zajęcia szkolne, bo być może opanował już tę wiedzę dzięki ojcu i jest w
      stanie od razu zaliczyć eksternistycznie wszystkie przedmioty związane z
      informatyką.

      Forma edukacji.
      Szkoła gimnazjalna podzielona jest na katedry:
      - Katedra matematyczno - fizyczna
      - Katedra biologiczno - chemiczna
      - Katedra informatyczna
      - Katedra plastyczno-muzyczna
      - Katedra języka polskiego
      - Katedra języków obcych
      - Katedra techniczna
      - Katedra sportu
      - Katedra przedmiotów wolnych (Edukacja Regionalna, Przysposobienie Obronne,
      Wiedza o Społeczeństwie itp.)

      Każda katedra realizuje obowiązkowe minimum programowe określone przez
      Ministerstwo Edukacji plus zajęcia nadprogramowe w miarę możliwości danej
      szkoły.

      Przykład: Katedra informatyki
      Przedmioty objęte minimum programowym:
      - Obsługa komputera I
      - Obsługa komputera II
      - Internet i bezpieczeństwo w sieci

      Przykładowe przedmioty dodatkowe:
      - Grafika komputerowa I
      - Grafika komputerowa II
      - Tworzenie stron WWW I
      - Tworzenie stron WWW II
      - Tworzenie stron WWW III
      - Tworzenie stron WWW IV
      - Programowanie w języku Delphi I
      - Programowanie w języku Delphi II

      Jak widać przedmioty są podzielone na kilka części, np. Język polski I, II ...
      VIII co umożliwia uczniom zainteresowanym tematem zgłębianie go.

      Sprawdzanie wiedzy i zaliczenie
      Ocena jest punktowa w skali 0-100 plus komentarz nauczyciela. Komentarz
      nauczyciela jest dla ucznia i nie jest brany w ocenach końcowych. Zaliczenie
      przedmiotu będzie w formie sprawdzianu i egzaminu, samego sprawdzianu lub
      samego egzaminu - w zależności od specyfiki danego przedmiotu.
      Zaliczeniem przedmiotu będzie średnia ocen za sprawdzian i za egzamin lub tylko
      za jedno albo drugie. Tak czy inaczej, zalicza minimum 50 punktów.

      Sprawdzian - pisemna praca domowa składająca się z 3-5 zadań. Uczeń otrzymuje
      sprawdzian po około miesiącu nauki i przygotowuje go przez cały semestr.
      Następnie składa go u nauczyciela. W zależności od specyfiki przedmiotu
      sprawdzian może przybrać inną formę.

      Egzamin - sprawdzenie wiedzy ucznia w formie pisemnej lub ustnej po zakończeniu
      zajęć z danego przedmiotu. W zależności od specyfiki przedmiotu egzamin może
      przybrać inną formę.

      Uzasadnienie: Wreszcie skończy się stresowanie uczniów na zasadzie "A teraz
      wyciągamy karteczki..." i niezapowiedziana kartkówka. Albo "Do tablicy
      przyjdzieeee...." i tu nauczyciel szuka po liście uczniów. Poza szkołą takie
      sytuacje się nie zdarzają. Są jasno określone cele i zadania i szkoła także
      powinna w ten sposób funkjonować. Uczeń wie kiedy ma termin oddania sprawdzianu
      i wie kiedy ma egzamin. Może sobie zorganizować to tak jak chce. Szkoła ma być
      przewidywalna. Skończy się też ten młyn przy zakończeniu I semestru i roku
      szkolnego kiedy to non stop jakieś kartkówki, klasówki sprawdziany,
      odpytywania, bo nauczycielom brakuje ocen ze wszystkich przedmiotów.

      Tryb nauki
      Uczeń zapisuje się na konkretny przedmiot w zależności od swoich własnych
      zainteresowań i predyspozycji. Założenie jest jednak takie, że musi on zaliczyć
      przedmioty ścisłe w stopniu podstawowym (czyli na poziomie I). Ma pełną
      dowolność jeśli chodzi o ilość przedmiotów naraz. Może się nie zapisać w danym
      semestrze na żaden, a może i na 5 jeśli da radę. Każdy przedmiot można także
      zaliczyć eksternistycznie.
      Nauka danego przedmiotu zaczyna się od poziomu I - podstawowego. Aby zacząć
      naukę od wyższego poziomu, wymagane będzie zdanie testu określającego
      umiejętności ucznia.

      Uzasadnienie: Takie rozwiązanie umożliwi dostosowanie tempa nauki do własnych
      możliwości, jak również realizowanie indywidualnego toku nauczania bez żadnych
      dodatkowych formalności.

      Co decyduje o ukończeniu szkoły?
      Każdy z przedmiotów daje określony % wykształcenia na poziomie gimnazjalnym.
      Aby ukończyć gimnazjum, trzeba osiągnąć 100% Na przykład Język polski I ma 3%,
      Przyroda III ma 2%, Tworzenie stron WWW II ma również 2% itp.

      W przypadku zaczynania od wyższego poziomu, waga procentowa się kumuluje.
      Przykład:
      Matematyka I - 3%
      Matematyka II - 2%
      Matematyka III - 2%
      Matematyka IV - 2%
      Matematyka V - 1%

      Uczeń zdając z wynikiem pozytywnym test kwalifikujący go od razu na III poziom,
      po jego ukończeniu zdobywa nie 2%, ale 7% ponieważ umie to co jest na poziomach
      wcześniejszych.


      IV Szkoła zawodowa

      Założenia:
      1. Szkoła zawodowa kształci fachowców w danej dziedzinie i uczy tylko tych
      przedmiotów, które są niezbędne do nauki tego konkretnego zawodu.

      Uzasadnienie: Po co katować literaturą przyszłego spawacza? Jeśli on ją lubi,
      zapisze się do kółka literackiego, odwiedzi bibliotekę, Empik i będzie sobie
      czytał w wolnych chwilach. A w szkole będzie się uczył o gazach technicznych, o
      spawaniu metodą MiG, o elektrodach spawalniczych, będzie uczestniczył w
      zajęciach warsztatowych, bo idzie do tej szkoły aby być spawaczem a nie
      kształcić się w kierunku polonistycznym.

      2. Rekrutacja do szkoły zawodowej odbywa się na podstawie rozmowy
      kwalifikacyjnej i testu z wiedzy niezbędnej do podjęcia nauki w tej szkole.
      Jeśli uczeń nie dostanie się do szkoły, będzie miał możliwość skorzystania z
      kursu przygotowawczego organizowanego przez tę szkołę. Po kursie ma kolejne
      podejście do procedury rekrutacyjnej.

      Tryb nauki
      Dowolny w zależności od specyfiki specjalności szkoły

      Co decyduje o ukończeniu szkoły?
      Wykonanie pracy dyplomowej, zdanie egzaminu zawodowego - wszystko zależy od
      specyfiki danej specjalizacji i obowiązujących w tym zakresie przepisów prawa.


      V Wady takiego systemu edukacji

      1. Konieczność gruntownej reformy, a co za tym idzie ogromnych wydatków
      budżetowych na reorganizację (tu podziękujmy rządowi pana Buzka za tak
      nieprzemyślaną reformę jakiej dokonał)

      2. Konieczność większej kontroli nad dziećmi z rodzin patologicznych.
      Dotychczas pewna kontrola w postaci obowiązku szkolnego odbywała się kosztem
      uczniów chcących zdobywać wiedzę.

      3. System jest bardzo elastyczny, przez co staje się mało przejrzysty i wymaga
      połapania się w możliwościach, jakie stwarza. Niektórzy mogą czuć się zagubieni
      w tym wszystkim.

      4. Mogą pojawiać się problemy związane z ludzką mentalnością. Choćby takie, że
      mieszkańcy gminy składają się na wyposażenie pracowni chemicznej, a uczniowie z
      innych gmin zapisują się na zajęcia z chemii pomimo że ich rodzice nie
      partycypowali w kosztach wyposażenia pracowni. Wiadomo, że będą protesty i
      muszą powstać stosowne regulacje prawne.


      V Zalety takiego systemu edukacji

      1. Szkoła będzie dla ucznia a nie uczeń dla szkoły

      2. Wyeliminowanie problemów wszechwładnych nauczycieli "nie do ruszenia". Nawet
      jeśli dyrekcja nie będzie chciała ruszyć takiego nauczyciela, to ruszą go sami
      uczniowie - po prostu nie będą się zapisywać na jego zajęcia bo mają wybór.

      3. Dynamicznie zmieniające się środowisko uczniów uniemożliwi tworzenie elit
      klasowych i kozłów ofiarnych. Uczniowie zapisując się na interesujące ich
      zajęcia automatycznie będą bardziej zainteresowani tematem lekcji niż
      zabijaniem nudy, którego następstwem jest fala i kocenie.

      4. Uczeń poza wiedzą zdobytą w szkole nauczy się funkcjonowania w zmieniającym
      się otoczeniu i samodzielności w podejmowaniu decyzji dotyczących siebie. Te
      umiejętności przydają się w
      • linka9 Re: Nowy System Edukacji - dokończenie 18.01.06, 12:17
        acorns napisał:

        > III Gimnazjum
        >
        > Założenia
        > 1. Do nauki na poziomie gimnazjalnym przystępują ci, którzy w porozumieniu z
        > rodzicami lub prawnymi opiekunami wyrażają i przejawiają chęć dalszej edukacji.

        Czyli jakieś 10 %. A co z resztą? A co w przypadku braku porozumienia w sprawie
        dalszej edukacji pomiędzy dzieckiem a rodzicem? (rodzic chce, dziecko - nie)

        > Uzasadnienie: Wreszcie skończy się stresowanie uczniów na zasadzie "A teraz
        > wyciągamy karteczki..." i niezapowiedziana kartkówka.

        Czyli odpowida Ci społeczeństwo półgłówków? Już widzę 13 latka uczącego się z
        zapałem na bieżąco matematyki, bez karteczek i ocenwink

        > 2. Konieczność większej kontroli nad dziećmi z rodzin patologicznych.
        Jakich patologicznych?

        Rodzice pracują - dzieciak odpoczywa, po co ma się męczyć?
        Jakkolwiek zakończenie obowiązkowej edukacji ma swoje pewne uzasadnienie, tak w
        przypaku gimnazjum, cofamy się przy Twoim podejściu kilka wieków wstecz.

        > 3. Dynamicznie zmieniające się środowisko uczniów uniemożliwi tworzenie elit
        > klasowych i kozłów ofiarnych.

        Szczególnie dla dzieci niesmiałych i wrażliwych, potrzebujacych czasu na
        nawiązanie bliższych znajomości będzie to cud-miódwink

        > Uczniowie zapisując się na interesujące ich
        > zajęcia automatycznie będą bardziej zainteresowani tematem lekcji niż
        > zabijaniem nudy, którego następstwem jest fala i kocenie.

        I wierzysz w to, że pośród szkolnych przedmiotów taki 13 latek znajdzie sporo
        interesujacych dla siebie zajęć? Niedawno córka znajomych powiedziała, że ją
        właściwie żaden przedmiot w szkole nie interesuje.

        > 2. Wyeliminowanie problemów wszechwładnych nauczycieli "nie do ruszenia".
        Nawet jeśli dyrekcja nie będzie chciała ruszyć takiego nauczyciela, to ruszą go
        sami uczniowie - po prostu nie będą się zapisywać na jego zajęcia bo mają wybór.

        Najlepiej wybierać, takiego, co mało wymaga, a na lekcjach opowiada kawały.
        Właściwie to nie trzeba znac się na danym przedmiocie, aby być nie do ruszenia wink
        • acorns Re: Nowy System Edukacji - dokończenie 18.01.06, 12:52
          > Czyli jakieś 10 %. A co z resztą? A co w przypadku braku porozumienia w
          sprawie
          > dalszej edukacji pomiędzy dzieckiem a rodzicem? (rodzic chce, dziecko - nie)

          Myślę że nie będzie to tylko 10% Czy myślisz że taki brak porozumienia nie
          występuje teraz? Występuje. A skąd się bierze? No bo szkoła jest jaka jest.
          Dlaczego Młoda nie chce chodzić do szkoły? Bo jest sfrustrowana tym, że kolejny
          rok nauki angielskiego zaczynają od podstaw, tym, że traci niepotrzebnie swój
          czas itd.

          > Czyli odpowida Ci społeczeństwo półgłówków? Już widzę 13 latka uczącego się z
          > zapałem na bieżąco matematyki, bez karteczek i ocenwink

          Skąd taki brak wiary w polską młodzież? Ja rozmawiałem z dzieciakami, z
          młodzieżą i oni naprawdę chcą uczestniczyć w ciekawych zajęciach. Poza tym jest
          sprawdzian, jest egzamin, jest ocena. Czytaj uważnie smile Cele mają być jasno
          określone, szkoła nie ma być dżunglą, że nie wiadomo z której strony nastąpi
          atak.

          > Jakich patologicznych?
          > Rodzice pracują - dzieciak odpoczywa, po co ma się męczyć?
          > Jakkolwiek zakończenie obowiązkowej edukacji ma swoje pewne uzasadnienie, tak
          w
          > przypaku gimnazjum, cofamy się przy Twoim podejściu kilka wieków wstecz.

          Czy w związku z tym trzeba ludzi do czegoś zmuszać? Każdy jest kowalem swojego
          losu. Mało znasz ludzi ambitnych, którzy czegoś chcą się nauczyć, czegoś
          dokonać? Naprawdę nie każdy chce całe życie spędzić przed telewizorem z puszką
          piwa w łapie.

          > Szczególnie dla dzieci niesmiałych i wrażliwych, potrzebujacych czasu na
          > nawiązanie bliższych znajomości będzie to cud-miódwink

          Owszem - będą miały większą szansę spotkać w którejś z grup bratnią duszę a
          jednocześnie nie staną się kozłami ofiarnymi. Jeśli klasa jest stała to już
          różnie to może być.

          > I wierzysz w to, że pośród szkolnych przedmiotów taki 13 latek znajdzie sporo
          > interesujacych dla siebie zajęć? Niedawno córka znajomych powiedziała, że ją
          > właściwie żaden przedmiot w szkole nie interesuje.

          A co ją interesuje? Ja znam wielu dzieciaków i młodzieży, których coś jednak w
          tej szkole interesuje. Mnie też interesowało, moją córkę interesuje. Tylko co z
          tego? Czy kogokolwiek to obchodzi w obecnym systemie edukacji?

          > Najlepiej wybierać, takiego, co mało wymaga, a na lekcjach opowiada kawały.
          > Właściwie to nie trzeba znac się na danym przedmiocie, aby być nie do
          ruszenia

          Wymagania są niezależne od nauczyciela. Nauczyciel może wymagać tego, co
          przewiduje program nauczania i tego też dotyczy sprawdzian i egzamin niezależny
          od nauczyciela. Nauczyciel ma nauczyć.
          • linka9 Re: Nowy System Edukacji - dokończenie 18.01.06, 13:34
            acorns napisał:

            > Myślę że nie będzie to tylko 10%

            W liceum, może i tak, w gimnazjum -niekoniecznie, zakładając, że dajemy
            całkowicie wolną rękę dziecku,a rodzice nie wywierają presji.

            >Czy myślisz że taki brak porozumienia nie
            > występuje teraz? Występuje.

            Oczywiście, że występuje, ale wtedy piłka jest krótka: jest obowiązek szkolny.

            > A skąd się bierze? No bo szkoła jest jaka jest.

            Nie zawsze. W grę wchodzi mentalność nastolatka i niechęć do wysiłku, a nauka
            jest jednak wysiłkiem, dla jednych mniejszym, dla drugich większym.

            > Dlaczego Młoda nie chce chodzić do szkoły? Bo jest sfrustrowana tym, że
            >kolejny rok nauki angielskiego zaczynają od podstaw, tym, że traci
            >niepotrzebnie swój czas itd.

            Samo przebywanie wśród rówieśników, nauka reakcji na coś, co mi się nie podoba
            już stratą czasu do końca nie jest. Kwestia natomiast źle prowadzonych lekcji
            czy też niemozliwość dopasowania ich do poziomu 30 uczniów to już inny problem

            > Skąd taki brak wiary w polską młodzież?

            Z obserwacji. Ja akurat lubiłam się uczyć (no, niekoniecznie sama czynność mnie
            pociągała, ale jej efekty), niemniej obserwując zarówno swoich szkolnych
            rówieśników, jak i moich dzieci uważam, że jedynie stosunkowo niewielka grupa
            dzieci chce się uczyć (męczyć) sama z siebie. Oczywiście z wiekiem przychodzi
            świadomość, która jest dodatkowym bodźcem.

            >Ja rozmawiałem z dzieciakami, z
            > młodzieżą i oni naprawdę chcą uczestniczyć w ciekawych zajęciach.

            Ciekawych, może i tak. Ale kiedy związany jest z tym trud, to już niekoniecznie.

            > Czy w związku z tym trzeba ludzi do czegoś zmuszać?

            Teoria komunizmu też zakładała, że człowiek sam z siebie, dla dobra swojego i
            ogółu będzie pracował ...

            >Poza tym jest
            > sprawdzian, jest egzamin, jest ocena. Czytaj uważnie smile

            Pisałeś, że ma nie być ocen na co dzień.
            Perspektywa punktów za kilka lat dla 10 - latka nie jest żadną motywacją.

            >Ja znam wielu dzieciaków i młodzieży, których coś jednak w
            > tej szkole interesuje.
            czyli proponujesz np. 25 godz w-f lub 25 godz plastyki lub 25 godz. komputerów
            (zgodnie z zainteresowaniami)dla takiego 12-latka i finito?

            >Mnie też interesowało, moją córkę interesuje. Tylko co z
            > tego? Czy kogokolwiek to obchodzi w obecnym systemie edukacji?

            Podstawy powinni opanować wszyscy, a potem dopiero koncentrować się szczegółowo
            na swoich zainteresowaniach.

            > Wymagania są niezależne od nauczyciela. Nauczyciel może wymagać tego, co
            > przewiduje program nauczania i tego też dotyczy sprawdzian i egzamin niezależny

            Jak ma wymagać, skoro nie może na bieżąco sprawdzać wiedzy i stawiać ocen?
            Nawet niektórzy dorośli nie potrafią odnaleźć się w systemie, który proponujesz
            (wymagają "bata"), a co dopiero dzieci.

            Czuję przez skórę do czego zmierzasz i wcale nie chcę podcinać Ci skrzydeł,
            tudzież wszystkiego krytykować. Co więcej , też chciałabym, aby marzenia
            rodziców, uczniów urzeczywistniły sięsmile
            Jednak watpię w idealne rozwiązania, bo z natury człowiek (uczeń, nauczyciel)
            idealnym nie jest i żaden system edukacji takim nie będzie.
            • acorns Re: Nowy System Edukacji - dokończenie 18.01.06, 16:46
              > W liceum, może i tak, w gimnazjum -niekoniecznie, zakładając, że dajemy
              > całkowicie wolną rękę dziecku,a rodzice nie wywierają presji.

              Chodzi o to, że naprawdę inaczej człowiek się uczy jeśli chce a inaczej kiedy
              musi. A dlaczego nie chce? Najczęściej nie chce bo musi. A trzeba zrobić, żeby
              chciał.

              > Oczywiście, że występuje, ale wtedy piłka jest krótka: jest obowiązek szkolny.

              Zamordyzm naprawdę nie jest konieczny w relacjach rodzice - dzieci. Być może
              jeszcze zbyt wcześnie na taką zmianę bo nasze społeczeństwo mentalnie nie jest
              na to gotowe. Kwestia obowiązkowe czy nie jest jak najbardziej dyskusyjna.

              > Nie zawsze. W grę wchodzi mentalność nastolatka i niechęć do wysiłku, a nauka
              > jest jednak wysiłkiem, dla jednych mniejszym, dla drugich większym

              I tu się nie zgodzę. Spójrz ilu nastolatków chodzi np. do Pałacu Młodzieży na
              różne zajęcia. Oni naprawdę chcą się uczyć. Nastolatka trzeba mobilizować.
              System o którym rozmawiamy przewiduje dostosowanie tempa dla każdego ucznia
              indywidualnie.

              > Samo przebywanie wśród rówieśników, nauka reakcji na coś, co mi się nie podoba
              > już stratą czasu do końca nie jest. Kwestia natomiast źle prowadzonych lekcji
              > czy też niemozliwość dopasowania ich do poziomu 30 uczniów to już inny problem

              Każdy łańcuch jest tak mocny ja jego najsłabsze ogniwo. Nowy system przewiduje
              dopasowanie grup pod względem tempa i zdolności. Masz rację - dziecko powinno
              przebywać z rówieśnikami. I najczęściej chce z nimi przebywać. Może to też go
              zmotywuje do nauki nawet nieobowiązkowej.

              > Z obserwacji. Ja akurat lubiłam się uczyć (no, niekoniecznie sama czynność
              mnie
              > pociągała, ale jej efekty), niemniej obserwując zarówno swoich szkolnych
              > rówieśników, jak i moich dzieci uważam, że jedynie stosunkowo niewielka grupa
              > dzieci chce się uczyć (męczyć) sama z siebie

              A jakie były powody? Ja rozmawiam z dzieciakami i oni naprawdę potrafią polubić
              naukę. Tylko co z tego jak na drodze pojawia się drąca ryja i robiąca co
              tydzień kartkówki, stresująca uczniów pani Jadzia, która już dawno powinna być
              na emeryturze a jeszcze pcha się do szkoły i zraża dzieciaki do przedmiotu
              nauczania. A powodów tkwiących w systemie może być naprawdę wiele.

              > Teoria komunizmu też zakładała, że człowiek sam z siebie, dla dobra swojego i
              > ogółu będzie pracował ...

              No i się nie sprawdziła. Ale czy w kapitalizmie nie jest tak samo? Czy człowiek
              musi pracować? Nie. Teraz nie ma przymusu. A po drodze do komunizmu był i praca
              wtedy wyglądała tak jak nauka teraz. PRzekraczanie norm nie wiadomo po co, bo z
              ekonomicznego punktu widzenia było to działanie na szkodę tak naprawdę. I w
              szkole tak samo. Robi się coś tylko po co?

              > Pisałeś, że ma nie być ocen na co dzień.
              > Perspektywa punktów za kilka lat dla 10 - latka nie jest żadną motywacją.

              To jest perspektywa ocen na koniec każdego poziomu przedmiotu. Poziom trwa
              jeden semestr, a więc oceny są semestralne. Pisałem o tym.

              > czyli proponujesz np. 25 godz w-f lub 25 godz plastyki lub 25 godz. komputerów
              > (zgodnie z zainteresowaniami)dla takiego 12-latka i finito?

              Zastanawiałem się nad obowiązkowym ukończeniem każdego przedmiotu na poziomie
              I - podstawowym. Potem jak najbardziej w kierunku uzdolnień i zainteresowań
              ucznia. Wówczas faktycznie na tym skorzysta. Dużo zajęć z komputerami sa jak
              najbardziej wskazane w XXI wieku.

              > Podstawy powinni opanować wszyscy, a potem dopiero koncentrować się
              > szczegółowo na swoich zainteresowaniach.

              Trzeba zdefiniować te podstawy. Ja rozumiem jako podstawy zarys historii
              Polski, ogólny przegląd twórczości artystów.

              > Jak ma wymagać, skoro nie może na bieżąco sprawdzać wiedzy i stawiać ocen?

              Po co na bieżąco? Wracamy wtedy do tych ciągłych kartkówek, odpytywań na
              wyrywki czyli wszystkiego tego co ucznia stresuje i tak naprawdę przeszkadza mu
              w nauce. Czemu ma służyć sprawdzanie wiedzy na bieżąco? Czemu nie wystarczy
              sprawdzian i egzamin?

              > Nawet niektórzy dorośli nie potrafią odnaleźć się w systemie, który
              > proponujesz wymagają "bata"), a co dopiero dzieci.

              Ale nie wszyscy potrzebują bata. Czemu by go wszyscy mieli miec nad sobą. Ja na
              przykład nie potrafię funkcjonować pod batem, Młoda też nie. Ci, którzy
              potrzebują mieć bat i tak do niczego w życiu nie dojdą, chyba że przypadkiem.
              Czemu więc mają tracić na tym ci co potrafią się zmobilizować i mają motywację?

              > Czuję przez skórę do czego zmierzasz i wcale nie chcę podcinać Ci skrzydeł,
              > tudzież wszystkiego krytykować. Co więcej , też chciałabym, aby marzenia
              > rodziców, uczniów urzeczywistniły sięsmile
              > Jednak watpię w idealne rozwiązania, bo z natury człowiek (uczeń, nauczyciel)
              > idealnym nie jest i żaden system edukacji takim nie będzie.

              Konstruktywną krytyką nie podcinasz skrzydeł smile Nie ma systemów idealnych. Są
              lepsze, gorsze, dobre, złe, beznadziejne, ale idealnego nie ma.
    • acorns Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 10:54
      V Zalety takiego systemu edukacji

      1. Szkoła będzie dla ucznia a nie uczeń dla szkoły

      2. Wyeliminowanie problemów wszechwładnych nauczycieli "nie do ruszenia". Nawet
      jeśli dyrekcja nie będzie chciała ruszyć takiego nauczyciela, to ruszą go sami
      uczniowie - po prostu nie będą się zapisywać na jego zajęcia bo mają wybór.

      3. Dynamicznie zmieniające się środowisko uczniów uniemożliwi tworzenie elit
      klasowych i kozłów ofiarnych. Uczniowie zapisując się na interesujące ich
      zajęcia automatycznie będą bardziej zainteresowani tematem lekcji niż
      zabijaniem nudy, którego następstwem jest fala i kocenie.

      4. Uczeń poza wiedzą zdobytą w szkole nauczy się funkcjonowania w zmieniającym
      się otoczeniu i samodzielności w podejmowaniu decyzji dotyczących siebie. Te
      umiejętności przydają się w życiu tak samo jak posiadanie wiedzy z różnych
      dziedzin.

      5. Szkoły będą konkurowały ze sobą, ponieważ nie mogą one istnieć bez uczniów.
      A uczniowie będą mieli wybór i bez żadnego problemu zmienią szkołę w razie
      potrzeby. Dyrekcja szkoły i nauczyciele będą zmuszeni do większego
      zaangażowania aby przyciągnąć uczniów do siebie i co za tym idzie utrzymać
      swoje stanowiska pracy.

      6. Koniec z hołotą w szkołach. Ci, którzy nie chcą, wcale nie muszą do szkoły
      uczęszczać. A jak chcą uczęszczać, to muszą przestrzegać obowiązującego
      regulaminu. Skończą się więc "szkoły strachu".

      7. Przejście z podstawówki do gimnazjum nastąpi w wieku, w którym dzieci
      jeszcze nie czują się bardzo dorośle i głupoty typu fala im nie przychodzą do
      głowy.



      To na razie tyle co udało się na szybko opracować. Ciekawy jestem Waszych
      opinii na ten temat. Czy to w ogóle ma szansę działaćw praktyce? Nie mówię o
      wprowadzeniu w życie, bo to nie takie łatwe jak wiadomo i nie ma na ten cel
      środków w budżecie, nie wiadomo też czy są chęci ze strony miłościwie nam
      panujących. Chociaż fundacje prowadziły akcje zbierania podpisów w sprawie
      poprawy warunków transportu koni rzeźnych i akcje odnoszą skutek. Warunki
      poprawiły się znacznie. Warto więc w podobny sposób wymusić reformę edukacji
      jeśli ludziom to będzie odpowiadało.
      Ponieważ nie dało się całości umieścić w jednym poście i nie można używać
      znaczników HTML w celu poprawy czytelności tekstu, zainteresowanym prześlę go
      na priv w formacie Worda.
      • linka9 Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 12:21
        acorns napisał:
        > Dyrekcja szkoły i nauczyciele będą zmuszeni do większego
        > zaangażowania aby przyciągnąć uczniów do siebie i co za tym idzie utrzymać
        > swoje stanowiska pracy.

        8-latkom wystarczy rozdawać cukierkiwink

        > 6. Koniec z hołotą w szkołach. Ci, którzy nie chcą, wcale nie muszą do szkoły
        > uczęszczać.

        A co będa robić? Rzucać do przechodniów kamieniami? Jakoś ten czas muszą sobie
        zorganizować...

        >Czy to w ogóle ma szansę działaćw praktyce?

        NIE smile

        • acorns Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 12:55
          > 8-latkom wystarczy rozdawać cukierkiwink

          Czy na tym ma polegać edukacja?

          > A co będa robić? Rzucać do przechodniów kamieniami? Jakoś ten czas muszą sobie
          > zorganizować...

          Problem jest bardziej złożony. Przerzucanie odpowiedzialności za hołotę na
          szkoły sprawia tylko tyle, że mamy szkolne gangi, bicie, wymuszenia. Problem
          bezpieczeństwa na ulicy podlega pod Ministerstwo Sprawiedliwości, a problem
          organizowania wolnego czasu pod Ministerstwo Kultury. Niestety, typowe polskie
          myślenie to jest na zasadzie: zlikwidujemy Dom Kultury, zaoszczędzimy milion.
          Ale nikt już nie bierze pod uwagę tego, zę z dwa lata trzeba będize wydać trzy
          miliony na poprawę bezpieczeństwa na uicach bo młodzież nie ma co ze sobą
          robić. Szkoła ze swojej strony może zapewnić działanie kółek zainteresowań.
          • linka9 Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 13:40
            acorns napisał:

            > Problem jest bardziej złożony.
            Zgadzam się.

            >Przerzucanie odpowiedzialności za hołotę na
            > szkoły sprawia tylko tyle, że mamy szkolne gangi, bicie, wymuszenia.

            Ja nie myślę tutaj o całkowitych degeneratach. Po prostu w Twoich systemie widzę
            lukę, która będzie sprzyjała rozwojowi niepożądanych zachowań.

            > zlikwidujemy Dom Kultury, zaoszczędzimy milion.
            > Ale nikt już nie bierze pod uwagę tego, zę z dwa lata trzeba będize wydać trzy
            > miliony na poprawę bezpieczeństwa na uicach bo młodzież nie ma co ze sobą
            > robić.

            Sądzisz, że społeczeństwo powinno łożyć na same przyjemności w DK dla całych
            rzesz nastolatków, którzy nie będą chcieli męczyć się w szkole?

            > Szkoła ze swojej strony może zapewnić działanie kółek zainteresowań.

            Ale mówimy, o np 14 -latkach, którzy nie będą chodzić do szkoły, aby nie tracić
            tam czasu wink
            • acorns Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 17:40
              > Sądzisz, że społeczeństwo powinno łożyć na same przyjemności w DK dla całych
              > rzesz nastolatków, którzy nie będą chcieli męczyć się w szkole?

              Znów zakładasz, że nie będą chcieli i że koniecznie muszą się w szkole męczyć...
              Lepsze utrzymywanie D.K. niż łożenie na zwiększenie ilości etetów w Policji i
              Straży Miejskiej bo młodzież nie ma co ze sobą zrobić i zaczyna wzrastać
              przestępczość.

              > Ale mówimy, o np 14 -latkach, którzy nie będą chodzić do szkoły, aby nie
              > tracić tam czasu wink

              Dziwi mnie trochę Twoje nastawienie do młodzieży. Gdy Jan Paweł II postanowił
              spotkać się z młodzieżą, odradzano mu to twierdząc, że "młodzi nie przyjdą".
              Przyszli. I wszyscy wiemy jak to dalej było. Ty też nie chcesz uwierzyć w tę
              młodzież. Oni naprawdę chcą coś robić. To nie ten wiek, ze siedzi się przed
              telewizorem i pierdzi w fotel. Potrzebują akceptacji i wsparcia, potrzebują
              kogoś mądrego kto nimi trochę pokieruje. A co mamy teraz? Jakie autorytety? Kto
              wspiera młodzież? Młody człowiek, który jest na etapie poszukiwania
              swojego "ja" zostaje wtłoczony w machinę systemu, który mu to "ja" odbiera,
              który go przycina i formuje równiutko jak wszystkich innych. To działanie
              zamiast go wspierać, hamuje go, wywołuje bunt. Ja chcę tylko, żeby system był
              dla młodzieży a nie przeciw niej.
              • gaika Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 18:33
                >Znów zakładasz, że nie będą chcieli i że koniecznie muszą się w szkole
                męczyć...
                >Lepsze utrzymywanie D.K. niż łożenie na zwiększenie ilości etetów w Policji i
                >Straży Miejskiej bo młodzież nie ma co ze sobą zrobić i zaczyna wzrastać
                >przestępczość.

                Zgadzam się z Tobą, ze młodzież musi mieć zajęcia, ale nie zamiast szkoły, a po
                szkole. Kluby i DK powinny być finansowane przez społeczeństwo, bo mniej to
                kosztuje niż walka z patologiami i utrzymywanie więźniów. Jaki procent
                młodzieży uprawia sport "na poważnie"? A to jedna z najlepszych metod ochrony
                przed używkami (nie mowie o wspomagaczachwink
              • linka9 Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 18:57
                acorns napisał:

                > muszą się w szkole męczyć.

                W duchu sie z Tobą zgadzam: dlaczego niby nauka ma męczyć? Moje obserwacje
                pokazują jednak, że na większą skalę to utopia. Bez pracy nie ma ...

                > Dziwi mnie trochę Twoje nastawienie do młodzieży.

                Jakoś nie widzę - poza niewielkimi wyjątkami - pędu do wiedzy bez jakiejkolwiek
                presji wśród 9-13 latków.

                >Ty też nie chcesz uwierzyć w tę
                > młodzież.

                Chcieć to ja chcę i może nawet w duchu wierzę, jednak pokazuję słabe punkty
                Twojej koncepcji, w moim oczywiście odczuciu (bo tak rozumiem dyskusję).

                >kogoś mądrego kto nimi trochę pokieruje. A co mamy teraz? Jakie autorytety? Kto
                > wspiera młodzież?

                A myśisz, że po Twojej reformie wyrosną autorytety jak grzyby po deszczu?
                Przecież w tej chwili są nauczyciele z powołaniem i charyzmą. Czy obecny system
                nakazuje gnoić dzieci?

                > Młody człowiek, który jest na etapie poszukiwania
                > swojego "ja" zostaje wtłoczony w machinę systemu, który mu to "ja" odbiera,
                > który go przycina i formuje równiutko jak wszystkich innych.

                Ja tego tak nie odbieram.

                > To działanie
                > zamiast go wspierać, hamuje go, wywołuje bunt.

                Bunt bardziej wywołują konkretni nauczyciele, a nie system.

                >Ja chcę tylko, żeby system był
                > dla młodzieży a nie przeciw niej.

                Przy wsparciu rodziców mozna i w obecnym odnaleźć się, co oczywiście nie
                oznacza, że system jest bardzo dobry. Pewne zmiany przydałyby się, ale
                niekoniecznie tak rewolucyjne.
                • acorns Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 20:16
                  > W duchu sie z Tobą zgadzam: dlaczego niby nauka ma męczyć? Moje obserwacje
                  > pokazują jednak, że na większą skalę to utopia. Bez pracy nie ma ...

                  Wiem o tym. Wszyscy wiemy, że bez pracy nie ma. Ja wychodziłem z założenia, że
                  każdy człowiek to jest indywidualność. Ludzie powinni robić to co lubią,
                  powinni iść za marzeniami. Ja robię to co lubię robić i mam z tego pieniądze.
                  Obecnie szkoła tego nie uczy ani nie pokazuje że można. Indywidualność jest
                  zabijana. To co chce uczeń, schodzi na dalszy plan a na pierwszy plan wysuwa
                  się to, co od ucznia chcą. Kilkanaście lat takiej edukacji może zaszkodzić
                  psychice człowieka, bo jemu już nie chce się chcieć, on żyje w przeświadczeniu,
                  że musi coś zrobić bez względu na to czy chce czy nie. Gdzieś musiał się tego
                  nauczyć...

                  > Jakoś nie widzę - poza niewielkimi wyjątkami - pędu do wiedzy bez
                  > jakiejkolwiek presji wśród 9-13 latków.

                  U mnie też byś nie widziała. Ale ja chciałem. Bardzo chciałem. Tylko kogo to
                  obchodziło?

                  > Chcieć to ja chcę i może nawet w duchu wierzę, jednak pokazuję słabe punkty
                  > Twojej koncepcji, w moim oczywiście odczuciu (bo tak rozumiem dyskusję).

                  Tak. Jednak wydaje mi się że pokazujesz te słabe punkty wychodząc z założenia,
                  że młodzież nie chce. Jak nie chce to nie ma sensu robić dla nich niczego bo i
                  tak nie chcą. Do tanga trzeba dwojga. A spróbuj pokazać słabe punkty
                  zakładając, że młodzież jednak chce.

                  > A myśisz, że po Twojej reformie wyrosną autorytety jak grzyby po deszczu?
                  > Przecież w tej chwili są nauczyciele z powołaniem i charyzmą. Czy obecny
                  > system nakazuje gnoić dzieci?

                  Miałem takiego nauczyciela. Do dziś go wspominam i Młodej o nim opowiadam i jej
                  koleżankom. To był prawdziwy nauczyciel - perła w goownie. Bo oprócz niego była
                  stara złośliwa prukwa od matematyki, była nawiedzona maniaczka od muzyki, była
                  znerwicowana drąca ryja fizyczka, był pan od polskiego, który bardzo mnie nie
                  lubił, był pan od historii, który lubił tylko dziewczyny z 7-8 klas z blond
                  włosami i dużymi cyckami. Przepraszam za dosadne określenia, ale tak uważałem i
                  tak uważam dalej. System tego nie zmieni. Jednak pozwoli wyeliminować tych
                  nauczycieli, którzy nimi nie powinni być z różnych względów. Na ich miejsce
                  przyjdą młodzi, przyjdą studenci ostatnich lat, przyjdą absolwenci
                  wyższychuczelni chcący utrwalić swoją wiedzę. Gnojenie uczniów to jedna z metod
                  wychowawczych stosowana obecnie. Myślę tu o gnojeniu psychicznym, wyzywaniu
                  uczniów, upokarzaniu ich. Mój system pozwoli to zmienić. Nie nadajesz się na
                  nauczyciela - wypadasz z zawodu.

                  > Przy wsparciu rodziców mozna i w obecnym odnaleźć się, co oczywiście nie
                  > oznacza, że system jest bardzo dobry. Pewne zmiany przydałyby się, ale
                  > niekoniecznie tak rewolucyjne.

                  Co nie zmienia faktu, że uczeń zapomina tego wszystkiego co się nauczył, czyli
                  stracił czas spędzony w szkole. A po co ma się uczyć? Na egzamin? Jeśli kupię
                  frezarkę dla samego faktu jej posiadania i rzucę ją w kąt i nie będę używał to
                  czy to będzie właściwy zakup? Podchodźmy do wszystkiego praktycznie, a teorie
                  zostawmy filozofom. No i nie bójmy się zmian. Nawet rewolucyjnych. Zmiany i tak
                  muszą nastąpić. Więc niech będą nastawione na wykorzystanie czasu szkolnego na
                  zdobycie wiedzy, która nie zostanie zapomniana zaraz po zdanym egzaminie.
                  • linka9 Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 20:32
                    acorns napisał:
                    > A spróbuj pokazać słabe punkty
                    > zakładając, że młodzież jednak chce.

                    Ale to mniej więcej tak, jak gdybyś kazał mi pokazać dobre strony systemu, w
                    którym nie mam policji i więzień. Owszem - można wiele plusów znaleźć, tylko że
                    jest to system z założenia nierealnysmile

                    > Co nie zmienia faktu, że uczeń zapomina tego wszystkiego co się nauczył, czyli
                    > stracił czas spędzony w szkole.

                    Nie przesadzajmy. W podstawówce np nauczyłam się dość dobrze gramatyki i do tej
                    pory prawie wszystko pamiętam. Zapomina się natomiast wiedzę szczegółową czy
                    nieutrwaloną, a potem nie używaną. Ale uczymy się jej po to, aby mieć pewne
                    wyobrażenie o temacie.

                    >Podchodźmy do wszystkiego praktycznie, a teorie
                    > zostawmy filozofom.

                    Gdybysmy chcieli do wszystkiego podchodzić praktycznie, to podstawówka
                    wystarczyłaby powiedzmy 80% społeczeństwa. Do tego ewentualnie kilkumiesięczny
                    kursik przygotowywujący do konkretnego zawodu (nawet tego, do którego teraz
                    wymaga się studiów) i jakoś przeżyjemy. Tego chcesz?




                    • acorns Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 21:07
                      > Ale to mniej więcej tak, jak gdybyś kazał mi pokazać dobre strony systemu, w
                      > którym nie mam policji i więzień. Owszem - można wiele plusów znaleźć, tylko
                      że
                      > jest to system z założenia nierealnysmile

                      Patrząc na państwo jako na wielki system to mamy po prostu cały aparat
                      państwowy, wojsko, służbę zdrowia, policję, szkolnictwo etc. W państwie, które
                      definiujemy jako wyznaczony granicami obszar na którym działa aparat państwowy
                      zwany Rzecząpospolitą Polską, żyje całe społeczeństwo, a więc także i ci,
                      dzięki którym Policja i więzienia istnieją. Edukacja jest systemem wewnątrz
                      systemu. Jest to jeden elementów systemu państwa, ale w jego wnętrzu działa
                      drugi system, o którym tu rozmawiamy. W momencie w którym ktoś dobrowolnie
                      decyduje się na wejście w dane struktury tego systemu, zakładamy że chce w nich
                      być. Jeśli nie potrafi się zmobilizować do nauki, nie ma racji bytu w tym
                      systemie. Ty patrzysz pewnie na edukację jako na ciągłość. Kończysz
                      podstawówkę, idziesz do gimnazjum, kończysz gim, idziesz do liceum, potem
                      studia. W nowym systemie ciągłość nie jest wymuszona, nie ma też sztywnych
                      granic wiekowych. Przychodzisz do szkoły to znaczy, ze chcesz się uczyć. A
                      zamiast bata niech będzie motywacja. Tylko prawdziwa motywacja a nie motywacja
                      przy pomocy bata.

                      > Nie przesadzajmy. W podstawówce np nauczyłam się dość dobrze gramatyki i do
                      tej
                      > pory prawie wszystko pamiętam. Zapomina się natomiast wiedzę szczegółową czy
                      > nieutrwaloną, a potem nie używaną. Ale uczymy się jej po to, aby mieć pewne
                      > wyobrażenie o temacie.

                      Tu masz rację. Zbyt uogólniłem. Ja do dziś pamiętam wszystko z Zajęć
                      Praktyczno - Technicznych i tę wiedzę i umiejętności znacznie rozwinąłem po
                      skończeniu podstawówki. Tylko czuję się bardzo pokrzywdzony z tego względu, że
                      byłyto tylko 2 godziny tygodniowo. Gdyby to był mój system, to mógłbym się
                      nauczyć z tej dziedziny znacznie więcej zamiast tracić czas na omawianiu
                      wierszy. I tak już dawno wszystkiego zapomniałem bo nie interesuje mnie poezja.

                      > Gdybysmy chcieli do wszystkiego podchodzić praktycznie, to podstawówka
                      > wystarczyłaby powiedzmy 80% społeczeństwa. Do tego ewentualnie kilkumiesięczny
                      > kursik przygotowywujący do konkretnego zawodu (nawet tego, do którego teraz
                      > wymaga się studiów) i jakoś przeżyjemy. Tego chcesz?

                      Tak. Tego mniej więcej chcę. Ale na pewno nie w każdym przypadku
                      kilkumiesięczny kursik przygotowujący do zawodu w którym wymagane są studia.
                      Wyobrażasz sobie lekarza po kilkumiesięcznym kursie? Bo ja nie smile
                      Ja wiem,że "człowiek z wykształceniem podstawowym" ma wydźwięk negatywny. Ale
                      czy takie wykształcenie nie wystarczy tym 80% społeczeństwa? Zwłaszcza, że
                      piątoklasista często ma większą wiedzę niż jego rodzic z wykształceniem
                      średnim. Spójrz a sytuację na rynku pracy. Nie ma czegoś takiego jak stabilna
                      sytuacja. Wciąż wchodzą nowe technologie, nowe produkty, wciąż trzeba podnosić
                      kwalifikacje, a nawet przekwalifikować się w razie potrzeby. To czego nauczysz
                      się na studiach dziś, za trzy lata może być już przeżytkiem. W Polsce jakoś tak
                      dziwnie się przyjęło, że magistra robi się prosto z marszu. W rozwiniętych
                      gospodarkach studia BBA (odpowiednik licencjata) bazują na zdobytym wcześniej
                      doświadczeniu zawodowym, a MBA (magister) na zdobytym doświadczeniu na
                      stanowisku kierowniczym. Zmiany w Polsce muszą nastąpić również. Jeśli
                      oczywiście chcemy doprowadzić naszą gospodarkę do państw wysokorozwiniętych.
                      • linka9 Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 21:27
                        acorns napisał:
                        >Edukacja jest systemem wewnątrz
                        > systemu. Jest to jeden elementów systemu państwa, ale w jego wnętrzu działa
                        > drugi system, o którym tu rozmawiamy. W momencie w którym ktoś dobrowolnie
                        > decyduje się na wejście w dane struktury tego systemu, zakładamy że chce w
                        >nich być.

                        Innymi słowy, 12-lattek nie chce chodzić do szkoły - zezwalamy;
                        Chce wstąpić na drogę przestępczą - jego sprawa (poniesie przecież sam tego
                        konsekwencje)
                        Taki osobnik nie ma nawet zdolności do czynności prawnych, a Ty mówisz o
                        DOBROWOLNYM WEJŚCIU W DANE STRUKTURY.

                        >Jeśli nie potrafi się zmobilizować do nauki, nie ma racji bytu w tym
                        > systemie.

                        Do "odstrzału" sporo populacji ...

                        > > Gdybysmy chcieli do wszystkiego podchodzić praktycznie, to podstawówka
                        > > wystarczyłaby powiedzmy 80% społeczeństwa. Do tego ewentualnie kilkumiesi
                        > ęczny
                        > > kursik przygotowywujący do konkretnego zawodu (nawet tego, do którego ter
                        > az
                        > > wymaga się studiów) i jakoś przeżyjemy. Tego chcesz?
                        >
                        > Tak. Tego mniej więcej chcę.

                        Czyli na edukacji w skali kraju sporo zaoszczędzimywink

                        Ale na pewno nie w każdym przypadku

                        > Wyobrażasz sobie lekarza po kilkumiesięcznym kursie?
                        To zależy jakiegosmile

                        Wielu z nich praktycznie wykorzystuje wiedzę, którą można spokojnie opanować w
                        ciagu roku, serio. Trudniejsze przypadki byłyby odsyłane do tych po studiach wink
                        Jak rewolucja - to rewolucja.

                        > Ja wiem,że "człowiek z wykształceniem podstawowym" ma wydźwięk negatywny. Ale
                        > czy takie wykształcenie nie wystarczy tym 80% społeczeństwa?

                        Aby przeżyć - tak.
                        Aby się rozwijać w skali jednostki i społeczeństwa - nie.

                        • acorns Re: Nowy System Edukacji - ostateczne dokończenie 18.01.06, 22:07
                          > Innymi słowy, 12-lattek nie chce chodzić do szkoły - zezwalamy;
                          > Chce wstąpić na drogę przestępczą - jego sprawa (poniesie przecież sam tego
                          > konsekwencje)
                          > Taki osobnik nie ma nawet zdolności do czynności prawnych, a Ty mówisz o
                          > DOBROWOLNYM WEJŚCIU W DANE STRUKTURY.

                          Nie ma zdolności do czynności prawnych, ale jego rodzice lub opiekunowie mają.
                          I to w porozumieniu z nimi ów dwunastolatek wchodzi w struktury systemu. Wiem,
                          że idealnie nie będzie, bo przecież zdarzają się rodzice autorytarni na
                          zasadzie "masz się uczyć bo ja tak powiedziałem". No i taki dzieciak uczy się
                          bo musi. I tu dochodzimy do kolejnego absurdu obecnego systemu - nie zda z
                          jednego przedmiotu, musi powtarzać całą klasę. Nawet jeśłi z pozostałych
                          przedmiotów jest całkiem niezły. Idiotyzm w czystej postaci. Jeśli dzieciak nie
                          będzie zdobywał wiedzy kwalifikującej go na wyższy poziom z danego przedmiotu,
                          będzie powtarzał go do skutku, a pozostali uczniowie nie będą obciążani
                          konsekwencjami jego buntu - po prostu przejdą na wyższy poziom.
                          No i skończmy z tą przestępczością. SZKOŁA NIE SŁUŻY DO RESOCJALIZACJI
                          PRZESTĘPCÓW. OPTYMALIZUJMY WIĘC SYSTEM POD KĄTEM TEGO DO CZEGO JEST POWOŁANY.

                          > Do "odstrzału" sporo populacji ...

                          A czemu do odstrzału? A może trzeba im pomóc odnaleźć się w tym systemie?
                          Znaleźć jakieś cele do osiągnięcia. I nie mówię tu o celi na Górnym Mokotowie
                          albo w Sztumie smile Nie wierzę, żeby sporo populacji zwłaszcza młodej - kilku,
                          kilkunastoletniej nie miało żadnych chęci i motywacji do działania.

                          > Czyli na edukacji w skali kraju sporo zaoszczędzimywink

                          Myślę, że bez strat dla kraju.

                          > Wielu z nich praktycznie wykorzystuje wiedzę, którą można spokojnie opanować w
                          > ciagu roku, serio. Trudniejsze przypadki byłyby odsyłane do tych po
                          studiach wink

                          Dyskutujmy o systemie proszę a nie o tym co lekarz umieć musi. Lekarz musi znać
                          całą anatomię człowieka, bo inaczej lecząc kogoś na nerki, rozwali mu
                          trzustkę smile Albo i co gorsze... A tego nie nauczy się w rok bo jest tego zbyt
                          wiele. Znam studentów medycyny, wiem ile muszą się uczyć. Tak samo pilot
                          samolotów pasażerskich, maszynista na kolei, kapitan statku. Oni muszą być
                          dobrzy w tym co robią, bo odpowiadają za ludzkie zdrowie i życie, a to jest
                          wartością najwyższą. Pzynajmniej tak być powinno.

                          > Aby przeżyć - tak.
                          > Aby się rozwijać w skali jednostki i społeczeństwa - nie.

                          Rozwój jednostki jest wpisany w jej karierę zawodową i w aktualną sytuację na
                          rynku. Jednostka musi być elastyczna a nie sztywna tak jak sztywne są ramy
                          wykształcenia. Tkwienie w takim systemie sprawia, że utrzymywane są nierentowne
                          kopalnie bo młodzi górnicy nie wyobrażają sobie, że mogą się przekwalifikować i
                          robić coś innego (pomijając kwestie ekonomiczne sektora wydobywniczego).
                          Zakładamy, że jednostka sama wie czego potrzebuje.
    • linka9 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 12:01
      acorns napisał:

      > - Gimnazjum (nieobowiązkowe)

      A co proponujesz "zrobić" z włóczącymi się natolatkami po ulicach (zamiast uczyć
      się w szkołach)?

      > 7. Brak przynależności uczeń - szkoła.
      > Uczeń w momencie przystąpienia do nauki otrzymuje indeks.

      To może od razu wprowadzić system studiów na całego od 7 lat? wink
      (chociaż nawet student jest przynależny do jednej uczelni)

      > On się zapisuje na
      > zajęcia, nieważne w której szkole - ma wolny wybór.

      I taki 8-latek wałęa się sam przez całe miasto w różnych kierunkach, z indeksem,
      którego nigdy nie gubi, aby dostać się na te wybrane zajęcia?

      > Brak jakichkolwiek ocen.

      To, co bedzie wpisywane do tego indeksu?
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 12:59
        > A co proponujesz "zrobić" z włóczącymi się natolatkami po ulicach (zamiast
        > uczyć się w szkołach)?

        Szkoła nie jest przechowalnią dla tzw. elementu. To znaczy teraz jest co widać,
        słychać i czuć, ale czy tak powinno być? Problem przestępczości wśród
        nieletnich to już problem innego ministerstwa. Dopóki małolat będzie nietykalny
        i funkcjonować będzie termin "niska szkodliwość społeczna", problemu nie da się
        rozwiązać.

        > To może od razu wprowadzić system studiów na całego od 7 lat? wink
        > (chociaż nawet student jest przynależny do jednej uczelni)

        Student nie jest przynależny do jednej uczelni. Może studiować i na pięciu smile
        Co widzisz złego w indeksie? Możemy go nazwać dzienniczkiem, żeby było bardziej
        po dziecięcemu.

        > I taki 8-latek wałęa się sam przez całe miasto w różnych kierunkach, z
        indeksem,
        > którego nigdy nie gubi, aby dostać się na te wybrane zajęcia?

        Ośmiolatek nie musi się wałęsać przez całe miasto. Może przejść tylko ulice
        dalej, albo dwie, mogą go rodzice zawieźć, mogą go nawet wozić z Warszawy do
        Radomia. Ludzie sami sobie potrafią ustawiać takie sprawy. Państwo nie musi za
        nich tego robić. Indeks potrzebny jest tylko 2x w roku w momencie wpisywania
        zaliczeń.

        > To, co bedzie wpisywane do tego indeksu?

        Przepraszam - trochę nieprecyzyjnie tu napisałem. Tak to jest jak się coś na
        szybko. Miało być, że indeks to w momencie przystąpienia do nauki w gimnazjum.
        A tam są zaliczenia i ocena punktowa i to się do indeksu wpisuje.
        • linka9 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 13:47
          acorns napisał:

          > Szkoła nie jest przechowalnią dla tzw. elementu.

          Ale ja uważam, że Twój system będzie sprzyjał zwiększeniu liczby "elementów",
          Chyba, że słowa o decyzji dziecka za/przeciw szkole potraktujemy z przymrużeniem
          oka.

          >Dopóki małolat będzie nietykalny
          > i funkcjonować będzie termin "niska szkodliwość społeczna", problemu nie da
          >się rozwiązać.

          Tu masz rację.

          > Student nie jest przynależny do jednej uczelni.

          Konkretna uczelnia przyjmuje go i wydaje mu dyplom.

          > Ośmiolatek nie musi się wałęsać przez całe miasto. Może przejść tylko ulice
          > dalej, albo dwie, mogą go rodzice zawieźć, mogą go nawet wozić z Warszawy do
          > Radomia. Ludzie sami sobie potrafią ustawiać takie sprawy.

          Wolny zawód lub płatna opiekunka?

          > Przepraszam - trochę nieprecyzyjnie tu napisałem. Tak to jest jak się coś na
          > szybko. Miało być, że indeks to w momencie przystąpienia do nauki w gimnazjum.

          To trochę zmienia postać rzeczy.

          • linka9 dlaczego na "wychowaniu" ? 18.01.06, 13:49
            A tak w ogóle, to czy jest to odpowiedni temat na to forum? Już prędzej "starsze
            dziecko".
          • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 17:10
            > Ale ja uważam, że Twój system będzie sprzyjał zwiększeniu liczby "elementów",
            > Chyba, że słowa o decyzji dziecka za/przeciw szkole potraktujemy z
            przymrużeniem oka.

            To nie system, to patologia społeczna, to przyzwolenie prawne na przestępczość
            wśród nieletnich, to brak możliwości spędzania wolnego czasu. Mieszkałem na
            warszawskiej Pradze tyle lat. Wiem jak jest. Gdyby prawo działało tak jak w
            Szwecji, problem zostałby rozwiązany. I tak trzeba rozwiązywać a nie
            dostosowywać wszystko do marginesu społecznego, bo traci na tym reszta
            społeczeństwa.

            > Konkretna uczelnia przyjmuje go i wydaje mu dyplom.

            A ten system nie ruszy wyższych uczelni. Dalej tak będzie. Jednak wykształcenie
            gimnazjalne to jest co innego.

            > Wolny zawód lub płatna opiekunka?

            Pozostaje jeszcze korzystanie z jednej szkoły. Chociaż ja myślę,że to byłoby
            tylko dodatkowe zadanie dla opiekunek już zatrudnionych
    • dorota.konowrocka Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 14:22
      Dzięki za zamieszczenie tak długiego i ciekawego maila. Najbardziej podobał mi
      się fragment o uczeniu przez babcię, mamę, wujka i brata. Jestem wielką
      zwolenniczką nauczania w domu, a nie w szkole, na razie teoretyczną, bo moje
      dzieci jeszcze małe, ale dziś jestem mocno zdeterminowana, by nie posyłać ich do
      szkoły tak długo, jak będzie to możliwe. Myslę, że trzy lata szkoły podstawowej
      na pewno uda mi sie zrobić w domu, z resztą - zobaczymy. Metoda dobierania zajęć
      wg upodobań też niezła, aczkolwiek jeśli system szkolenia nauczycieli pozostanie
      ten sam, to niewiele to da. Mówię na przykładzie Szkoły Głównej Handlowej, w
      której studiowałam i w której obowiązuje taki właśnie system - wybór ścieżki
      nauczania, przedmioty obowiązkowe i do wyboru, w ramach jednych i drugich
      wykładowcy i ćwiczeniowcy do wyboru. Wygląda nieźle, ale studiowanie w SGH to
      nadal strata czasu, ponieważ sensownych wykładowców jest po prostu bardzo
      niewielu. Przeważają pogrobowcy z poprzedniego systemu, kompletni, nieusuwalni
      kretyni z tytułami profesorskimi, źle przygotowani do zajęć i absolutnie
      niekompetentni. Z tej perspektywy oceniam, że kluczowa jest kontrola jakości
      nauczania (również przez uczniów / studentów, ale nie tylko, to władzom uczelni
      musi mocno zależeć i oni muszą stworzyc system kontroli) i rzeczywista
      rywalizacja (czyli możliwość wywalenia kretynów i głąbów na zbity pysk). Bez
      tego wszystko zostanie po staremu. Kwestia numer trzy: absolutnie zgadzam sie z
      tym, że gimnazjum to nie jest przechowalnia dla badytów, nieuków i zdolnych
      inaczej. Należałoby ostro powrócić do pozostawiania na drugi rok i wywalania ze
      szkoły. Nie każdy musi się uczyć w gimnazjum, dobrych fachowców na poziomie
      zawodowym potrzeba nam jak powietrza. Taki kubeł zimnej wody uświadomi ludziom
      wartość edukacji - lub też nieudolność istniejącego systemu.

      Genralnie jestem zdania, ze obowiązujący system jest stratą czasu i energii i
      jest w stanie zabić entuzjazm do nauki w każdym dziecku. Zaproponowane przez
      Ciebie zmiany byłyby wyłącznie zmianami na lepsze, nie sądze, by coś mogło sie
      tu jeszcze pogorszyć. Odnosze wrażenie, ze argumenty przeciwników sa z kategorii
      "ludzie nie sa w stanie zatroszczyć się o siebie, tylko silny nakaz państwa,
      obowiązek szkolny i trzymanie za ryj powstrzymują anarchię". uważam, że każdy
      najlepiej działa we własnym interesie i najlepsze, cop państwo może zrobić, to
      nie wtrącać się. zapytajcie dowolnego przedsiębiorcę smile uwolnienie rynku
      edukacyjnego i powstrzymanie sie przz MEN od wydawania jakichkolwiek standardów,
      koncesji, zezwoleń i wytycznych może wyjść całemu systemowi edukacyjnemu
      wyłącznie na dobre. Przypomnijmy sobie czas pierwszych szkół prywatnych i
      społecznych, działających jeszcze w pewnej mgle prawnej. Jak było miło, dopóki
      nie zaczęły powstawać obowiązkowe absolutnie dla wszystkich minima programowe,
      standardy nauczania i inne kagańce. Klasy autorskie, entuzjaści etc. Im mniej
      standardów, im więcej eksperymentu, różnorodności nietypowości, nieortodoksji -
      tym lepiej dla wszystkich. Zwłaszcza dla dzieci. A przeciez ponoc o to chodzi.
      Argumenty, ze kto bedzie woził dzieci z miejsca na miejsce itd. to złośliwe
      szukanie dzury w całym. Jak na razie rodzice właśnie tym się głównie zajmują
      -wożą na korepetycje i inne zajęcia dodatkowe. Dopytują. Dofinansowują.
      Zastanawiają sie, dlaczego dzieci się nie uczą. nie uczą się, bo szkoła jest
      głupia i nudna, bo nie mozna dostosować poziomu do 30 dzieci, bo podręczniki są
      fatalne, a uciec nie ma gdzie. Wyobraźcie sobie, ze macie teraz usiąść w
      szkolnej ławce na sześć godzin dziennie. Że będziecie znów słuchać swoich
      nauczycieli. Bać sie kartkówki. Powtarzać do północy materiał. Wkuwać stawonogi.
      Lepic na czas z plasteliny. Wygrywac rytm na trójkącie. Rzucać piłką lekarską.
      Odpowiadać przy tablicy, po kolei, ławkami. Jakiś koszmar, nieprawdaż? I
      strasznie jesteśmy zdziwieni, ze dzieci mają całego systemu po dziurki w nosie...

      Pozdrawiam
      Dorota
      • linka9 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 15:29
        dorota.konowrocka napisała:

        > Jestem wielką
        > zwolenniczką nauczania w domu, a nie w szkole,

        A ja jestem ogromną PRZECIWNICZKĄ, chociaż dostrzegam też pewne zalety takiego
        rozwiązania.

        > Argumenty, ze kto bedzie woził dzieci z miejsca na miejsce itd. to złośliwe
        > szukanie dzury w całym.

        Dlaczego złośliwe? To nie było zaproszenie do klubu wzajemnej adoracji, tylko do
        dyskusji. Uważam, że wożenie np 8-latka na 2 godz - tu, 1 godz - tam, a jeszcze
        jedną gdzie indziej jest bezsensowne, w przypadku wielu rodziców - niewykonalne.

        > Jak na razie rodzice właśnie tym się głównie zajmują
        > -wożą na korepetycje i inne zajęcia dodatkowe. Dopytują. Dofinansowują.

        Czy rzeczywiście aż tak duża grupa?

        > Wyobraźcie sobie, ze macie teraz usiąść w
        > szkolnej ławce na sześć godzin dziennie.

        To jeszcze nie jest najgorszesmile

        >Że będziecie znów słuchać swoich
        > nauczycieli.

        Niektórzy mówią ciekawie.

        >Bać sie kartkówki. Powtarzać do północy materiał. Wkuwać stawonogi

        To juz kwestia nastawienia, zarówno dzieci, jak i rodziców.

        > Lepic na czas z plasteliny. Wygrywac rytm na trójkącie.

        Zabawa w piaskownicy, też by mnie nudziła (chociaż 3-latka zachwyca)
        Dzieciom lepienie z plasteliny podoba się, Tobie - nie musi.

        > Rzucać piłką lekarską.

        A co w tym złego?

        > Odpowiadać przy tablicy, po kolei, ławkami. Jakiś koszmar, nieprawdaż?

        Powtarzam: kwestia nastawienia.

        > strasznie jesteśmy zdziwieni, ze dzieci mają całego systemu po dziurki w nosie.

        Wiele dzieci ma równiez po dziurki w nosie męczenia się nad jakąkolwiek nauką,
        nawet, jeśli zostanie ona przygotowana przez rodzica, chcącego realizować
        program szkolny w domu.

        Do czego zmierzam? Reform szkolnictwa, róznych zmian i wspaniałych pomysłów
        mieliśmy juz wiele. Każdy minister uważał, że jego rozwiązanie jest naj ...
        Tymczasem uważam, że wiele problemów da się rozwiązać na poziomie domu i
        odpowiedniej postawy rodziców.
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 18:20
        Niestety, tak właśnie jest jak mówisz. Dlatego postanowiłem na podstawie tego
        co córka zaczęła wymyślać napisać taki właśnie projekt systemu. Ciekawe jco o
        tym myślą inni.
        Dzieci mają obecnego systemu po dziurki w nosie i trudno im się dziwić.
        Zwłaszcza jeśli założenie jest takie, ze dziecko wysiedzi grzecznie 6x45 minut
        w ławce. Ja nauczycielce powiedziałem wprost jak Młoda była chyba w II klasie -
        jeśli ona grzecznie wysiedzi 45 minut na lekcji, to pójdę z nią do lekarza bo
        to już objaw jakiejś choroby.
        Dziecko naprawdę o wiele więcej się nauczy poprzez zabawę i tak właśnie
        myślałem, żeby połączyć wychowanie przedszkolne z klasami 0-3. Często dzieci
        które chętnie chodziły do przedszkola, do szkoły chodzą niechętnie. Ciekawe
        dlaczego...

        Wyszkolenie nauczycieli to znów jest kolejny problem. W moim projekcie zakładam
        konkurowanie szkół ze sobą, a więc eliminowanie takich, którzy się do tego
        zawodu nie nadają.
        • gaika Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 18:28
          acorns napisał:

          >3. Wyeliminowanie ścisłych zależności między wiekiem a programem nauczania.

          Takiego systemu doświadczyły moje dzieci w Anglii. Jestem absolutną
          zwolenniczką tej formy edukacji. Dwa roczniki były w jednej klasie, a dodatkowo
          nauka odbywała się na trzech poziomach trudności. Dzieci nie były przypisane na
          stale do tych grup, ale w zależności od zmieniających się umiejętności,
          zmieniały także poziom nauczania.
          Są tez takie szkoły w Finlandii (wyniki nauczania jedne z najlepszych na
          świecie).

          >5. System nauki jest dostosowany do indywidualnych predyspozycji i
          >uzdolnienia uczniów.
          >Dotyczy to zwłaszcza gimnazjum. Uczeń nie ma narzuconego programu tylko
          >układa go sobie samemu lub z pomocą rodziców.

          Tak jak definitywnie popieram różnicowanie poziomu nauki, tak w tym przypadku
          uważam, ze w tym wieku u większości dzieci dopiero zaczynają się krystalizować
          zainteresowania. To trudny moment rozwojowo i w dodatku zmieniające co chwilę
          pomysły na życie. Gimnazjalisty bym jeszcze nie specjalizowała, bo można mu
          zamknąć w ten sposób drogę do innych opcji.

          >Uzasadnienie: Są gminy bogatsze i biedniejsze. Wiadomo, że biedniejsza gmina
          >nie wyposaży swojej szkoły np. w taką pracownię komputerową jaką by chciała.

          To nie tylko kwestia wyposażenia szkol, ale możliwości nauczycieli :
          umiejętności rozpoznawania potrzeb uczniów i przygotowanie do uczenia na
          różnych poziomach. Dodatkowo wyposażenie szkol to pieniądze, których nie ma.

          >Uzasadnienie: Każda szkoła ma obowiązek zapewnić realizację minimum
          >programowego określonego przez Ministerstwo Edukacji (patrz pkt. 6). Jednak
          >rozszerzenie tego zależeć będzie od możliwości danej szkoły.

          Upieram się, ze od możliwości nauczycieli i organizacji pracy szkoły. Jeżeli
          uczeń będzie miał zakres i tempo nauczania dostosowane do możliwości, nie
          będzie musiał podróżować po kraju szukając odpowiedniego poziomu dla siebie.
          Technicznie to zresztą nierealne.

          >2. Uczęszczanie na zajęcia w Szkole Podstawowej nie jest obowiązkowe.
          >Obowiązkowe jest tylko i wyłącznie zdanie egzaminu kończącego tę szkołę.

          To jest możliwe i dziś choć mało u nas rozpowszechnione. Można uczyć dzieci w
          domu, a właśnie egzamin jest sposobem na rozliczenie z wiedzy.


          >Brak jakichkolwiek ocen. Nauczyciel omawia postępy uczniów z ich rodzicami
          >lub prawnymi opiekunami. W razie utrudnionego kontaktu z ww. szkoła wysyła
          >opinię nauczyciela listem poleconym.

          Z tym jest problem chyba przede wszystkim ze strony rodziców. Trudno im bez
          stopni i porównywania własnego dziecka z innymi.
          I znów w Anglii i USA przez pięć lat szkoły podstawowej nie ma stopni oprócz
          ocen opisowych. Generalnie dzieciaki uwielbiają szkołę i myślę, ze podstawową
          rzeczą jest "przyjazne" traktowanie (w uproszczeniu). I nie ma to nic wspólnego
          z brakiem dyscypliny, bo była ona dużo większa niż w szkole polskiej. W
          przypadku młodszych dzieci bardzo brak ocen popieram i szkoda, ze w Polsce nie
          chce się ten system przyjąć.


          Co do podróżowania w celu znalezienia odpowiednich zajęć, to tak jak już
          pisałam technicznie to się nie dasmile. Dzieci "maja tez tak", ze jeśli lubią
          szkołę, to się z nią identyfikują, jest to ważny punkt odniesienia poza domem
          rodzicielskim.
          Skupiłabym się raczej na tym, co jest realnie możliwe do wprowadzenia, a moim
          zdaniem możliwa jest indywidualizacja nauczania.
          • linka9 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 19:03
            gaika napisała:

            > Z tym jest problem chyba przede wszystkim ze strony rodziców. Trudno im bez
            > stopni i porównywania własnego dziecka z innymi.
            > W przypadku młodszych dzieci bardzo brak ocen popieram i szkoda, ze w Polsce
            >nie chce się ten system przyjąć.

            Dzieci same domagają się ocen smile

          • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 19:09
            > Tak jak definitywnie popieram różnicowanie poziomu nauki, tak w tym przypadku
            > uważam, ze w tym wieku u większości dzieci dopiero zaczynają się
            krystalizować
            > zainteresowania. To trudny moment rozwojowo i w dodatku zmieniające co chwilę
            > pomysły na życie. Gimnazjalisty bym jeszcze nie specjalizowała, bo można mu
            > zamknąć w ten sposób drogę do innych opcji.

            W żadnym wypadku nie wolno ucznia pozostawić samemu sobie. Mój kolega, student
            Wyższej Szkoły Zarządzania w Krakowie mówił, że u nich na uczelni jest podobny
            system - modułowy. Z tym, że są moduły obowiązkowe i ta dowolność jest
            niewielka. Ale i tak mają tam Centrum Kariery, które pomaga studentom w
            dokonywaniu właściwych wyborów. Takie coś musiałoby też istnieć w szkołach pod
            kierownictwem pedagoga. Poza tym lekcje pokazowe na przykład. Każdy przedmiot
            można naprawdę ciekawie zaprezentować, wiem coś o tym, bo pracowałem w agencji
            reklamowej smile Pamiętaj też, że predyspozycje sa wrodzone i nie zrobisz z
            humanisty matematyka. A nawet jak się da to po co?

            > Upieram się, ze od możliwości nauczycieli i organizacji pracy szkoły. Jeżeli
            > uczeń będzie miał zakres i tempo nauczania dostosowane do możliwości, nie
            > będzie musiał podróżować po kraju szukając odpowiedniego poziomu dla siebie.
            > Technicznie to zresztą nierealne.

            Po całym kraju oczywiście nie, ale w miastach jest to całkiem realne i niezbyt
            kłopotliwe. Gorzej na wsiach gdzie nie ma tych szkół dużo do wyboru. Pamiętaj
            też, że dużo zależy od pieniędzy. Co po dobrym nauczycielu informatyki jak w
            pracowni tylko jakieś złomowate Pentium 90 z 32 MB RAM?

            > Z tym jest problem chyba przede wszystkim ze strony rodziców. Trudno im bez
            > stopni i porównywania własnego dziecka z innymi.

            Szkoła jest dla ucznia a nie dla rodzica. Dla rodzica jest praca ewentualnie
            socjal. Ocena opisowa zresztą będzie funkcjonować, ale w formie opinii
            nauczyciela o postępach dziecka. Dziecko będzie się zajmowało nauką przez
            zabawę. A w gimnazjum będę oceny punktowe.

            > Co do podróżowania w celu znalezienia odpowiednich zajęć, to tak jak już
            > pisałam technicznie to się nie dasmile. Dzieci "maja tez tak", ze jeśli lubią
            > szkołę, to się z nią identyfikują, jest to ważny punkt odniesienia poza domem
            > rodzicielskim.

            Masz rację. Warto by było, żeby uczeń identyfikował się ze szkołą. To podnosi
            morale. Pamiętaj jednak, że rodzice ucznia i uczeń wybierają szkołę, która im
            najbardziej odpowiada i to do tej szkoły uczeń chodzi. Możliwość korzystania z
            zajęć w innych szkołach to jest stworzenie możliwości, a nie opcja domyślna. I
            raczej to byłaby kwestia jednego przedmiotu. Nad tym warto się zastanowić.
            Potrzeba przynależności jest następna po potrzebie bezpieczeństwa, więc to co
            dla mnie najwygodniejsze niekoniecznie musi być dobre dla innych.
    • matkatrojgadzieci Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 18:09
      Nierealny. Kilka pomysłów trafnych, ale większość - przepraszam, ale z Księżyca.
      Skąd wziąć na to pieniądze i to bardzo duże pieniądze?
      Jak temu podołać organizacyjnie?
      Czy wielu uczniów na tym nie straci?
      Pomarzyć można, ale stąpajmy po Ziemi i reformujmy w granicach możliwości -
      organizacyjnych i finansowych.
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 18:37
        Aby chęci były. A pieniądze - no cóż. Na jedną reformę były, więc może i na
        drugą będzie. Zwłaszcza, że na ogrodzenie terenu Sejmu jest w budżecie
        przewidziane 5 milionów. Za tyle to można ogrodzić ponad tysięc hektarów. Jak
        się dobrze poszuka to i się znajdzie. Organizacyjnie można podołać. Wprowadzać
        etapami. Dostosowywać, opracować kolejność działań. To nie jest do wymyślenia w
        pół dnia, tylko ciężka praca zespołu fachowców wymagająca analizy ogromnej
        ilości danych. Jak mówię - aby chęci były. Na razie dyskutujmy o założeniach
        ogólnych.
        • edytek1 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 18:54
          Polecam zaliczenie kursu Historii Wychowania i Pedagogiki Porównawczej na
          poziomie Uniwesyteckim a wtedy z przyjemnośćią podyskutuję. Na zyczenie służę
          spisem lektur, z kwiecistego opisu mniemam, że Kwintylian i " Koncepcja
          kształcenia mówcy" została przestudiowana dokładnie.
          • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 19:20
            Nie studiowałem dokładnie "Koncepcji kształcenia mówcy" i nie budowałem tego
            wszystkiego na podstawie tego co głosił Kwintylian. Choć w wielu punktach jest
            to zbieżne, to jednak w kwestii nauczania domowego już nie.
            Pewnie nigdy nie będę posiadał wiedzy pedagogicznej na poziomie akademickim.
          • gaika Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 23:09
            edytek1 napisała:

            >Polecam zaliczenie kursu Historii Wychowania i Pedagogiki Porównawczej na
            >poziomie Uniwesyteckim a wtedy z przyjemnośćią podyskutuję.

            A dlaczego tylko pod tym warunkiem?
            • edytek1 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 11:01
              Zapewniam Cię, zę jeśli prześledzisz całą historię wychowania i zapoznasz się
              ze wspolczesnymi sytemami edukacyjnymi w Europie i nie tylko to będziesz
              wiedzieć dlaczego. Propozycja przedstawionej nam reformy edukacji jest w
              wieku miejscach wręcz absurdalna choć ma też swoje mocne strony.
              • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 14:55
                > Propozycja przedstawionej nam reformy edukacji jest w
                > wieku miejscach wręcz absurdalna choć ma też swoje mocne strony.

                No to napisz co jest wadą, co jest zaletą i dlaczego tak uważasz. Zależy mi
                żeby wypowiedzieli się także ludzie kompetentni.
              • gaika Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 20:47
                edytek1 napisała:

                >Zapewniam Cię, zę jeśli prześledzisz całą historię wychowania i zapoznasz się
                >ze wspolczesnymi sytemami edukacyjnymi w Europie i nie tylko to będziesz
                >wiedzieć dlaczego. Propozycja przedstawionej nam reformy edukacji jest w
                >wieku miejscach wręcz absurdalna choć ma też swoje mocne strony.

                Nie wszyscy na tym forum są profesorami z zakresu psychologii rozwojowej, a
                jakoś dyskusje się kręcą wink)

                Zapoznałam się dogłębnie i nawet praktycznie, ale nawet gdyby było inaczej, to
                w rozmowie to nie przeszkadza. Dlaczego nie napiszesz o tych mocnych i słabych
                stronach koncepcji Acorns +córka?

                A do większości zmian dochodzi zwykle na skutek działań tzw. oddolnych. Ferment
                bywa twórczysmile
    • fatalna_jendza Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 19:13
      Drogi Acornsie!
      Myślę, że wyrzucenie kartkówek i odpytywań to bardzo zły pomysł. Przecież żaden
      uczeń nie będzie się bez nich systematycznie uczył (jestem dobrą uczennicą, ale
      jeśli nie grozi mi odpytanie z danego przedmiotu po prostu odkładam go na półkę,
      a potem budzę się tuż przed sprawdzianem i mam kupę do nauczenia)! No i co z
      tego, że są te twoje sprawdziany (z tego co zrozumiałam to rodzaj
      długoterminowych prac domowych) to będzie można łatwo odpisać od kolegów i
      koleżanek.
      Podoba mi się jednak coś, co chyba występuje w szkołach za granicą, że
      rzeczywiście nie ma klas, ale uczniowie są przemieszani (ile razy słyszałam w
      amerykańskich filmach zdanie "Cześć, jestem Matt, chyba mamy ze sobą
      biologię..."). U nas widziałabym to tak, że wszyscy idą na przedmioty
      obowiązkiowe, ale chętni mają dodatkowe godziny z wybranych przez siebie
      przedmiotów. Na początku roku każdy uczeń otrzymuje indywidualny plan zajęć.
      Wiem, że to wymagałoby masę roboty, ale wg. mnie wtedy każdy uczeń móbgłby mieć
      idywidualny profil, ponieważ np. teraz przy wybraniu liceum mam problem z
      wyborem klasy o rozszerzonych przedmiotach, poniewaz kochgam polski i
      informatykę, a z matmy jestem świetna, jednak istnieją tylko klasy
      humanistyczne, gdzie do j. polskiego doczepili historię.
      Podczas tzw. "okienek" (których na pewno nie dałoby się uniknąć przy układaniu
      indywidualnych rozkładów zajęć) uczniowie robiliby to, co chcieli. Istniałaby
      świetlica, ale uczniowie nie musieliby w niej przebywać. Mogliby wypaść do parku
      na spacer, do pobliskiego bufetu na przekąskę, do biblioteki lub po prostu do domu.
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 19:44
        > Myślę, że wyrzucenie kartkówek i odpytywań to bardzo zły pomysł. Przecież
        > żaden uczeń nie będzie się bez nich systematycznie uczył (jestem dobrą
        > uczennicą, ale jeśli nie grozi mi odpytanie z danego przedmiotu po prostu
        > odkładam go na półkę,
        > a potem budzę się tuż przed sprawdzianem i mam kupę do nauczenia)! No i co z
        > tego, że są te twoje sprawdziany (z tego co zrozumiałam to rodzaj
        > długoterminowych prac domowych) to będzie można łatwo odpisać od kolegów i
        > koleżanek.

        Ty wychodzisz z założenia, że wszyscy potrzebują bata. A tu nie potrzeba bata
        tylko potrzeba motywacji. System sprawdzian (dokładnie to co myślisz) - egzamin
        funkcjonuje w Wyższej Szkole Zarządzania w Krakowie i tam się sprawdza
        znakomicie. Oczywiście student jak to student - zawsze na ostatnią chwilę, ale
        skutecznie. Mój kolega tam studiuje i bardzo sobie chwali. Szkoła jest wysoko w
        rankingu szkół prywatnych. Mówisz, że można odpisać. Owszem można, ale nie
        wszystko i nie do końca. Istnieje coś takiego jak plagiat. Poza tym czemu
        uczniowie nad takim sprawdzianem nie mieliby pracować w grupach? To podstawa w
        dzisiejszym świecie. Prawda i tak wyjdzie na egzaminie.

        > Podoba mi się jednak coś, co chyba występuje w szkołach za granicą, że
        > rzeczywiście nie ma klas, ale uczniowie są przemieszani (ile razy słyszałam w
        > amerykańskich filmach zdanie "Cześć, jestem Matt, chyba mamy ze sobą
        > biologię..."). U nas widziałabym to tak, że wszyscy idą na przedmioty
        > obowiązkiowe, ale chętni mają dodatkowe godziny z wybranych przez siebie
        > przedmiotów.

        Myślałem nad wprowadzeniem obowiązkowego zaliczenia wszystkich przedmiotów na
        poziomie I - podstawowym.

        > Na początku roku każdy uczeń otrzymuje indywidualny plan zajęć.
        > Wiem, że to wymagałoby masę roboty

        Plan zajęć sam sobie ustali. Nikt nie musi robić tego za niego. Naprawdę smile
        Nawet jeśli część przedmiotów będzie obowiązkowa (np. Matematyka II, Język
        polski III) to i tak szkoła organizuje cykliczne zajęcia w danym dniu i
        godzinie. Może być kilka zajęć równoległych, może być tylko jedno. W zależności
        od potrzeb. I uczeń niech sam sobie wybiera kiedy mu pasuje.

        > wg. mnie wtedy każdy uczeń móbgłby mieć
        > idywidualny profil, ponieważ np. teraz przy wybraniu liceum mam problem z
        > wyborem klasy o rozszerzonych przedmiotach, poniewaz kochgam polski i
        > informatykę, a z matmy jestem świetna, jednak istnieją tylko klasy
        > humanistyczne, gdzie do j. polskiego doczepili historię.

        Takie właśnie przyjąłem założenie. Jednak w każdej szkole musi istnieć takie
        pomieszczenie, do którego uczeń może wejść i skorzystać z pomocy przy wyborze
        właściwych przedmiotów dla siebie. Wiadomo, że nie ma wyższych poziomów
        nauczania biologii bez chemii ani programowania bez wyższych poziomów nauczania
        matematyki.
        • linka9 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 20:19
          acorns napisał:

          > Ty wychodzisz z założenia, że wszyscy potrzebują bata.

          Wszyscy - nie. Ale zdecydowana większość - na pewno smile
        • gaika Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 22:59
          Tak to funkcjonuje w liceum amerykańskim . Wszystkie przedmioty są obowiązkowe
          na poziomie podstawowym, natomiast uczniowie wybierają sobie poziomy nauczania
          przedmiotów indywidualnie (podwyższony i uniwersytecki z możliwością zbierania
          punktów na studia.) Każdy ma plan indywidualny (rzeczywiście z okienkami, ale
          łatwo je sensownie wykorzystać). Każda klasa ma inny skład, inną liczebność,
          inny poziom.

          Nie da się wprowadzić pełnej dowolności (raz idę tu, raz tu), bo organizacyjnie
          tego żadna szkoła nie wytrzyma. Tak czy siak możliwość nauki np. matematyki i
          języka na bardzo wysokim poziomie uważam za duże udogodnienie.


          acorns napisał:

          >Ty wychodzisz z założenia, że wszyscy potrzebują bata. A tu nie potrzeba bata
          >tylko potrzeba motywacji.

          Tak właśnie buduje się w dzieciach motywacje- krótkodystansowo. Z czasem
          wystarczają głównie egzaminy semestralne, ale do tej pory mamy już
          ukształtowaną motywacje wewnętrzną. Dziecku i młodszej młodzieży trzeba i
          marchewki i kijka z zewnątrz.

          • linka9 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 23:53
            gaika napisała:

            > Tak to funkcjonuje w liceum amerykańskim .

            Nie sadzę, aby amerykańskie liceum było czymś do czego nalezy dażyć.

            >Wszystkie przedmioty są obowiązkowe
            > na poziomie podstawowym, natomiast uczniowie wybierają sobie poziomy nauczania
            > przedmiotów indywidualnie (podwyższony i uniwersytecki z możliwością zbierania
            > punktów na studia.)

            W liceum OK, ale nie w podstwówce!

            > Tak właśnie buduje się w dzieciach motywacje- krótkodystansowo. Z czasem
            > wystarczają głównie egzaminy semestralne, ale do tej pory mamy już
            > ukształtowaną motywacje wewnętrzną. Dziecku i młodszej młodzieży trzeba i
            > marchewki i kijka z zewnątrz.

            No, widzisz, że czasami (a nawet częściej niż "czasami" ) zgadzamy sięsmile
            >
            • gaika Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 01:21
              linka9 napisała:

              >> Tak to funkcjonuje w liceum amerykańskim .

              >Nie sadzę, aby amerykańskie liceum było czymś do czego nalezy dażyć.

              A co masz konkretnie na myśli?
          • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 19.01.06, 00:14
            > Tak to funkcjonuje w liceum amerykańskim . Wszystkie przedmioty są
            obowiązkowe
            > na poziomie podstawowym, natomiast uczniowie wybierają sobie poziomy
            nauczania
            > przedmiotów indywidualnie (podwyższony i uniwersytecki z możliwością
            zbierania
            > punktów na studia.)

            No czyli mniej więcej tak jak proponowałem. Bo zastanawiałem się i to dość
            poważnie nad tym czy wszystkie przedmioty trzeba zaliczać na poziomie
            podstawowym czy nie. Już jestem na tak, choć jeszcze niepewnie. Czy mogłabyś
            opisać system edukacji w USA? To znaczy jaka szkoła, jaki wiek przystąpienia,
            ile jest tych przedmiotów, ile poziomów ( jak zrozumiałem są trzy) itd.

            > Tak właśnie buduje się w dzieciach motywacje- krótkodystansowo. Z czasem
            > wystarczają głównie egzaminy semestralne, ale do tej pory mamy już
            > ukształtowaną motywacje wewnętrzną. Dziecku i młodszej młodzieży trzeba i
            > marchewki i kijka z zewnątrz.

            I tu już jest błąd na wstępie - "buduje się w dzieciach motywacje". Mówisz o
            dzieciach jako o ogóle ludzi w określonym przedziale wiekowym. A każdy dzieciak
            to indywidualność i tak należy na nich patrzeć. Spróbuj motywować moją córkę
            batem i marchewką. Powodzenia życzę. Niczego się na niej nie da wymusić żadnym
            batem. Postawi się i już. I chwała jej za to. A system edukacji ma się
            dostosowywać do uczniów. Niech więc będzie ten bat w postaci obowiązku
            szkolnego i marchewka w postaci nie wiem jakiej. Ale niech ten obowiązek
            szkolny nie będzie bezwzględny. I na to wprowadzę poprawkę do założeń.
            • gaika Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 01:19
              acorns napisał:

              >No czyli mniej więcej tak jak proponowałem. Bo zastanawiałem się i to dość
              >poważnie nad tym czy wszystkie przedmioty trzeba zaliczać na poziomie
              >podstawowym czy nie. Już jestem na tak, choć jeszcze niepewnie. Czy mogłabyś
              >opisać system edukacji w USA? To znaczy jaka szkoła, jaki wiek przystąpienia,
              >ile jest tych przedmiotów, ile poziomów ( jak zrozumiałem są trzy) itd.

              Rok wczesniej do szkoly niż u nas. Szkola podst. –5lat, gimnazjum -3, liceum –
              4. Czasem uklad jak nasz dawniejszy, 8 klas+4 liceum.
              Sa trzy poziomy, które sobie uczniowie wybieraja. Każdy przedmiot niezaleznie.

              >I tu już jest błąd na wstępie - "buduje się w dzieciach motywacje". Mówisz o
              >dzieciach jako o ogóle ludzi w określonym przedziale wiekowym. A każdy
              dzieciak
              >to indywidualność i tak należy na nich patrzeć.

              Oczywiście, ze jest indywidualnością. Nie ma tu żadnej sprzeczności. Chodzi o
              to, ze młodsze dzieci łatwiej się mobilizują do pracy, czy odnajdują motywacje
              jeżeli nagroda, efekt jest w miarę bliski. Miedzy innymi dlatego uważam , ze
              czterookresowy rok szkolny jest lepszy.

              > Spróbuj motywować moją córkę
              >batem i marchewką.

              Tu był cudzysłów domyślnysmile
              To są zwyczajnie te działania, które motywują ludzi (małych i dużych ).

              >Niech więc będzie ten bat w postaci obowiązku
              >szkolnego i marchewka w postaci nie wiem jakiej. Ale niech ten obowiązek
              >szkolny nie będzie bezwzględny. I na to wprowadzę poprawkę do założeń.

              Zgodzę się tylko w tym zakresie, ze powinna być szeroka oferta edukacyjna,
              która zaspokoi różne potrzeby. Obowiązek być musi (tak uważam ) po to, by
              dzieci, których dom nie stymuluje miały szanse na naukę. W innym razie
              te "gorzej" urodzone są spisane z klucza na straty.


              >Uzasadnienie: Wreszcie skończy się stresowanie uczniów na zasadzie

              Pewien poziom stresu jest potrzebny do działania. Niedobrze, gdy jest za duży.
              Można to jednak zmienić dopracowując metody funkcjonowania szkoły, nie robiąc
              totalnego przewrotusmile

              ***
              Stawiałabym nie na reformę całego systemu, ale lokalną działalność naprawczą.
              Duże, całościowe zmiany pociągają za sobą i starty finansowe i „starty w
              ludziach”. Szkoły, środowiska są na tyle różne, ze należałoby szukać rozwiązań
              dla tych właśnie zindywidualizowanych potrzeb. W przypadku dużej ilości
              patologii trzeba odpowiedniego programu dla szkoły, a w przypadku dobrego
              liceum np. możliwości wyboru ścieżek edukacyjnych, itd. Poprawiać to, co
              najpilniejsze w danej szkole czy gminie
              • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 15:05
                > Zgodzę się tylko w tym zakresie, ze powinna być szeroka oferta edukacyjna,
                > która zaspokoi różne potrzeby. Obowiązek być musi (tak uważam ) po to, by
                > dzieci, których dom nie stymuluje miały szanse na naukę. W innym razie
                > te "gorzej" urodzone są spisane z klucza na straty.

                Zgadzam się i zmieniłem założenia - "Obowiązek szkolny dotyczy Szkoły
                Podstawowej i Gimnazjum. Nie jest on jednak bezwzględny. Istnieje możliwość
                zwolnienia dziecka z obowiązku uczęszczania na zajęcia szkolne. Głównym
                kryterium jest tu sytuacja rodzinna. Celem nadrzędnym jest zdobycie wiedzy a
                nie uczęszczanie do szkoły". Krótko mówiąc jak są warunki, to dziecko może nie
                chodzić. Nie ma warunków - musi chodzić.

                > Pewien poziom stresu jest potrzebny do działania. Niedobrze, gdy jest za
                duży.
                > Można to jednak zmienić dopracowując metody funkcjonowania szkoły, nie robiąc
                > totalnego przewrotusmile

                To nie przewrót. To uproszczenie. Oni i tak wszystko będą robić na ostatnią
                chwilę i stresować się, że nie zdążąsmile

                > środowiska są na tyle różne, ze należałoby szukać rozwiązań
                > dla tych właśnie zindywidualizowanych potrzeb. W przypadku dużej ilości
                > patologii trzeba odpowiedniego programu dla szkoły, a w przypadku dobrego
                > liceum np. możliwości wyboru ścieżek edukacyjnych, itd. Poprawiać to, co
                > najpilniejsze w danej szkole czy gminie

                To swoją drogą. Najbardziej razi mnie brak zajęć dotyczących BHP. Zwłaszcza w
                wiejskich szkołach. A potem moja i córki koleżanka nachyla się bujną czupryną
                nad pracującym wałem korbowym bo nikt jej nie powiedział, że w najlepszym
                wypadku grozi to oskalpowaniem. Niby mając 12 lat powinna sama zdawać sobie
                sprawę z niebezpieczeństwa ale jak widać myślenie przychodzi jej ciężko.
        • fatalna_jendza Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 19.01.06, 20:35
          acorns napisał:

          >
          > funkcjonuje w Wyższej Szkole Zarządzania w Krakowie i tam się sprawdza
          > znakomicie. Oczywiście student jak to student - zawsze na ostatnią chwilę, ale
          > skutecznie. Mój kolega tam studiuje i bardzo sobie chwali. Szkoła jest wysoko w
          >
          > rankingu szkół prywatnych. Mówisz, że można odpisać. Owszem można, ale nie
          > wszystko i nie do końca. Istnieje coś takiego jak plagiat. Poza tym czemu
          > uczniowie nad takim sprawdzianem nie mieliby pracować w grupach? To podstawa w
          > dzisiejszym świecie. Prawda i tak wyjdzie na egzaminie.
          >

          Acorns, ty mówisz o studentach, ja mówię o uczniach smile
          Dla nich wazne, żeby zaliczyć i się nie narobić. Połowa szkoły spisuje i to
          wszystko i do końca. A może chcesz oskarżyć jedenastolatka o plagiat?
          Co do pracy w grupach, nie wiem, czy wiesz, jak to zwykle wygląda: pracę
          przygotowuje najlepszy uczeń z grupy, a reszta się pod nią podpisuje. Dlaczego?
          Reszcie grupy nie chce się nic robić, a dobry uczeń nie chce dostać złej oceny.

          Poza tym w szkołach amerykańskich dzieci mniej oszukuja niż o nas. Tam przez
          ściąganie można wylecieć ze szkoły, u nas nikt za bardzo nie ukrywa oszustwa.
          Jak to mówi nasza matematyczka, ściąganie jest wpisane w definicję ucznia i
          nauczyciele to wiedzą, a ci, którzy nie wiedzą, sa brani za takich, co nie
          umieją sobie poradzić z klasą i perfidnie oszukiwani.

          Nie wiem, czy znasz wszystkie sztuczki uczniów. Przeciez jak ktoś się postara,
          może znać pytania z pracy klasowej tydzień przed nią, a jak nie wie, to nie
          idzie do szkoły w ten dzień i mamusia pisze mu zwolnienie z powodu katarku,
          zadania spisywać od kolegów z innej klasy a nawet tych, którzy mają z innym
          nauczycielem (często zadają podobne zadania domowe).

          Piszesz, że plan zajęć każdy ułoży sobie sam, ale to jest zbyt trudne dla
          niektórych uczniów. W dodatku w klasach u dobrycj nauczycieli może być za dużo
          osób i mogą się oni nie mieścić.

          W podstawówce człowiek nie uczy się dla siebie, tylko dla ocen, a w klasach
          jeden trzy dla słoneczek, chmurek i innych bzdur, dlatego myślę, że twój system
          byłby dobry dopiero w liceum.

          Mam jeszcze słówko o wyborze przedmiotów rozszerzonych. To nie jest takie
          proste, bo np. w podstawówce myślałam, że chemia będzie super, że robi się
          doświadczenia i w ogóle. Teraz jej nienawidzę. Myślę, że najpierw każdy uczeń
          powinien "poczuć na własnej skórze", o co chodzi w każdym przedmiocie, zanim
          wybierze z nich przedmioty rozszerzone.
    • mika_p Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 22:57
      A jak sobie wyobrażasz obowiązkowe zaliczenie egzaminu po szkole podstawowej u
      dziecka którego tatuś pije, mamusia pracuje za grosze, a dziecko z ulgą nie
      jest posyłane do szkoły, tylko siedzi w domu z młodszym rodzeństwem? Dziecko
      nie chodzi do szkoły, bo nie ma takiego obowiązku, nikt go nie uczy bo nie ma
      komu, a samo się nie nauczy, bo do samokształcenia trzeba mieć warunki i zostać
      tego nauczonym. A potem nagle egzamin.
      I nikt się nawet nie zainteresuje, ze to dziecko sie nigdzie nie uczy, bo nie
      ma klas (w których albo koledzy, albo wychowawca zauwazyłby przedłuzajacą sie
      nieobecnosc) i nie ma przynależnosci do szkoły, więc szkoła nie zainterweniuje
      jak dziecko nie bedzie zapisane.
      • linka9 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 18.01.06, 23:56
        mika_p napisała:

        > A jak sobie wyobrażasz obowiązkowe zaliczenie egzaminu po szkole podstawowej u
        > dziecka którego tatuś pije, mamusia pracuje za grosze, a dziecko z ulgą nie
        > jest posyłane do szkoły, tylko siedzi w domu z młodszym rodzeństwem? Dziecko
        > nie chodzi do szkoły, bo nie ma takiego obowiązku, nikt go nie uczy bo nie ma
        > komu, a samo się nie nauczy, bo do samokształcenia trzeba mieć warunki i
        >zostać tego nauczonym.

        Bardzo słuszne spostrzeżenie. Ponadto, pewnie znalazłaby się niejedna rodzina
        (szczególnie na wsi), która ucieszyłaby się, że nie musi posyłać dziecka do
        gimnazjum.
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 19.01.06, 00:00
        Masz tu rację. Właśnie najgorszy problem jest z tymi patologiami. Jednak
        utrzymując obowiązek szkolny plus system w obecnej postaci, będziemy mieć dalej
        przemoc w szkołach. Wychodzi na to, że państwo musi zacząć od zapewnienia
        środków prawnych pozwalających błyskawicznie usadzić rodziców, którym dom myli
        się z ringiem bokserskim. Minister Ziobro już o tym mówił, a znając jego
        możliwości, co mówi to i zrobi. Czy w takiej np. Szwecji mogłaby mieć miejsce
        sytuacja że kobieta z dziećmi musi uciekać do przytułku a pijak panoszy się w
        trzypokojowym mieszkaniu robiąc z niego melinę? I od tego trzeba zacząć. Bo
        dziecko powiela wzorce wyniesione z domu. Szkoła w obecnej postaci nie jest w
        stanie spełnić funkcji wychowawczych. Bo i co może zrobić? Nic nie może zobić z
        młodocianym bandytą bo nie ma na niego ani środków prawnych ani nie ma mu nic
        lepszego do zaoferowania. I tu jest problem.

        W takim razie obowiązek szkolny powinien być, ale nie bezwzględny. Po
        rozpoznaniu sytuacji rodzinnej można byłoby go uniknąć. Szczerze mówiąc nie
        sądzę, żeby dużo ludzi z tego korzystało jeśłi szkoła zmieniłaby się na miejsce
        przyjazne i dające uczniowi pewne możliwości. Moja córka - anarchistka i
        buntowniczka jakich mało jako najważniejszy powód niechęci do szkoły podała
        brak dopasowania programu do jej zdolności i zainteresowań, a drugi nie mniej
        ważny to wygląd szkoły z zewnątrz i od wewnątrz. No i ma rację. Takie to
        wszystko ponure, takie puste, bez wyrazu. A możnaby to ładnie urządzić, można
        też system nauki wprowadzić na takiej zasadzie jak to opisuje Gaika i wszystkim
        żyłoby się lepiej i chętniej by się uczyli.
        • gaika Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 01:07
          acorns napisał:

          >Ja wiem,że "człowiek z wykształceniem podstawowym" ma wydźwięk negatywny. Ale
          >czy takie wykształcenie nie wystarczy tym 80% społeczeństwa?

          Nie wystarcza. Kraje, które maja jakieś aspiracje, ładują w edukacje i badania,
          odnoszą sukcesy, a standard życia jest tam wyższy. To nie przypadek. Poza tym
          ludzie, którzy są niewykształceni nie zostaną ani odbiorcami sztuki, ani
          literatury, a badania wykazują, ze nawet lepiej niż podstawowo wykształcone
          osoby nie rozumieją informacji prasowych czy telewizyjnych. Obniżanie poziomu,
          to równia pochyla dla kraju. Podwyższanie i w tym samym czasie różnicowanie, to
          moim zdaniem najlepsza droga.

          >Nie ma czegoś takiego jak stabilna
          >sytuacja. Wciąż wchodzą nowe technologie, nowe produkty, wciąż trzeba podnosić
          >kwalifikacje, a nawet przekwalifikować się w razie potrzeby. To czego nauczysz
          >się na studiach dziś, za trzy lata może być już przeżytkiem.

          Ale to właśnie dowód na to, ze trzeba się kształcić jak najlepiej, bo świat
          wokół nas zmienia się w takim tempie, ze trzeba dobrego przygotowania, aby na
          te zmiany odpowiednio reagować i za nimi nadążać. Tak czy siak człowiek uczy
          się cale życie i nie może osiąść na laurach. Wyobraź sobie lekarza, który nie
          czyta publikacji, nie doszkala się.


          >W Polsce jakoś tak
          >dziwnie się przyjęło, że magistra robi się prosto z marszu. W rozwiniętych
          >gospodarkach studia BBA (odpowiednik licencjata) bazują na zdobytym wcześniej
          >doświadczeniu zawodowym, a MBA (magister) na zdobytym doświadczeniu na
          >stanowisku kierowniczym.

          Nie, nie. Trochę to nie tak, ale nie ma co się wdawać w zawiłości innych
          systemów.
          U nas tez możesz po licencjacie iść do pracy i wznowić studia. Można robić
          ciurkiem (tam wiele osób bierze się nawet od razu za doktoratwink, można
          przerwać, zależy to i od sytuacji finansowej i od rodzaju studiów.

          >Zmiany w Polsce muszą nastąpić również. Jeśli
          >oczywiście chcemy doprowadzić naszą gospodarkę do państw wysokorozwiniętych.

          No to racja absolutna, tylko nie przez kształcenie większości na poziomie
          podstawowym.
          • wieczna-gosia sie zgadzam z gaika 20.01.06, 11:19
            Uwazam, ze faktycznie system szkolny mozna by bylo nieco uelastycznic, wiecej
            rzeczy mozna uczyc przez zabawe, w luzniejszej formie. Klasy powinny byc
            mniejsze bla bla, moga byc bardziej kolorowe bla bla.

            To wszystko wiadomo nie od dzis.

            Ale gaika dobrze pisze- szkola, uczenie sie to tez mozliwosc cwiczenia umyslu.
            Przy dzisiajszym szybkim swiecie, nowych technologiach itd- potrzebni sa ludzie
            o gietkim umysle.

            ty acorns masz szczescie i przyjemnosc posiadac inteligentna corke. To nie tylko
            wychowanie. To tez cechy wrodzone- niektorzy ludzie maja wrodzona ciekawosc
            swiata, latwosc uczenia (ja sama ucze sie jezykow przez osmoze niemalze, bez
            wysilku) itd. Ale co z tymi, ktorzy takiej sklonnosci nie maja? co z tymi ktorzy
            ja maja, natomist rodzine 3 pokolenia wstecz jest chlejacymi pgrowcami?

            Zauwaz- obecnie edukacja obowiazkowa wypuszcza cie jako 16 latka. Rodzice mowia-
            zrobiles gimnazjum i basta- won w pole, jozek najbogatszy gospodarz we wsi zony
            szuka to cie wydamy. latwiej sobie wyobrazic ze 16 latka bierze los we wlasne
            rece niz 12 latka prawda?

            Ja mysle ze dla ludzi o waskich horyzontach- a taka jest no nie oszukujmy sie-
            wiekszosc- sytuacja ktora opisalam wcale nie jest zadka a ozenek, dobry traktor
            itd jest szczytem marzen. I pol biedy jesli tak wlasnie jest a czlowiek
            zrealizuje sie jako swoetny hodowca trzody (inna sprawa ze we wszsytkich
            dziedzinach rolinictwa obecnie, zeby osiagnac sukces porzemyslowy trzeba byc
            specjalista z wyzszymi studiami, albo miec takiego goscia na stanie) i super.
          • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 15:27
            > odnoszą sukcesy, a standard życia jest tam wyższy. To nie przypadek. Poza tym
            > ludzie, którzy są niewykształceni nie zostaną ani odbiorcami sztuki, ani
            > literatury, a badania wykazują, ze nawet lepiej niż podstawowo wykształcone
            > osoby nie rozumieją informacji prasowych czy telewizyjnych. Obniżanie
            > poziomu,
            > to równia pochyla dla kraju. Podwyższanie i w tym samym czasie różnicowanie,
            > to moim zdaniem najlepsza droga.

            Masz rację. Mój system absolutnie nie przewiduje obniżania poziomu. Ale czy
            naprawdę myślisz, że z człowieka niezbyt lotnego zrobisz konesera sztuki
            kształcąc go na siłę? Moim zdaniem większy sukces się osiągnie w skali kraju
            jeśli ludzie będą robili to co robić lubią. A dla tych co nie mają wysokich
            aspiracji jest mnóstwo prac nie wymagających ani wykształcenia ani wysokiego
            IQ. Wystarczy, że umieją czytać, pisać i przejdą szkolenie zawodowe.

            > Wyobraź sobie lekarza, który nie czyta publikacji, nie doszkala się.

            To jeszcze jestem w stanie sobie wyobrazić. Anatomia człowieka nie zmienia się
            bowiem w takim tempie jak technologie i w ciągu kariery lekarza ludziom nie
            wyrosną dodatkowe narządy o których nie uczyli na studiach smile

            > No to racja absolutna, tylko nie przez kształcenie większości na poziomie
            > podstawowym.

            Ale czy przymusowe kształcenie nie jest formą niewolnictwa? Tak samo jak
            przymusowa służba wojskowa? Wiem, że pewne regulacje być muszą, ale jak ktoś
            naprawdę nie chce to co z takim zrobić?
            • gaika Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 21:03
              acorns napisał:

              >Masz rację. Mój system absolutnie nie przewiduje obniżania poziomu. Ale czy
              >naprawdę myślisz, że z człowieka niezbyt lotnego zrobisz konesera sztuki
              >kształcąc go na siłę? Moim zdaniem większy sukces się osiągnie w skali kraju
              >jeśli ludzie będą robili to co robić lubią. A dla tych co nie mają wysokich
              >aspiracji jest mnóstwo prac nie wymagających ani wykształcenia ani wysokiego
              >IQ. Wystarczy, że umieją czytać, pisać i przejdą szkolenie zawodowe.

              Dla części ludzi-tak i ci zwykle nie idą na studia. Jednak poziom inteligencji
              większości populacji jest przeciętny i na skutek różnych dodatkowych
              okoliczności jedni lądują lepiej niż drudzy. Nie znaczy to jednak, ze ich
              potencjalne możliwości intelektualne są inne. Dlatego *dobra* szkoła ma szanse
              przyzwoicie wyedukować większość, a nie mniejszość.
              Nie twierdzę, ze każdy ma być koneserem sztuki, ale ze wykształcenie pozwala w
              ogóle na odbiór otaczającego świata(także cudzych wytworów), a Ty pisałeś
              wcześniej, ze osoba po podstawówce, na własne życzenie może zacząć czytać
              książki lub zapisać się na kursy literackie. To są skrajnie rzadkie przypadki.
              Bez przygotowania szkoły (lub domu) nie może.

              >> Wyobraź sobie lekarza, który nie czyta publikacji, nie doszkala się.

              >To jeszcze jestem w stanie sobie wyobrazić. Anatomia człowieka nie zmienia się
              >bowiem w takim tempie jak technologie i w ciągu kariery lekarza ludziom nie
              >wyrosną dodatkowe narządy o których nie uczyli na studiach smile

              Nie traktuję tego poważniesmile

              >Ale czy przymusowe kształcenie nie jest formą niewolnictwa?

              Instytucja państwa jest formą zniewolenia. Nadaje prawa, ale i ogranicza. W tym
              systemie nikt nie jest samowystarczalny dlatego nałożone są obowiązki. Coś za
              cośwink

              >Tak samo jak
              >przymusowa służba wojskowa? Wiem, że pewne regulacje być muszą, ale jak ktoś
              >naprawdę nie chce to co z takim zrobić?

              Rozwiązaniem są różne możliwości kształcenia dzieci i do tego można dążyć.
              A obowiązek szkolny to takie dwa w jednym : presja, ale i życiowa szansa.

              • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 23:12
                > Instytucja państwa jest formą zniewolenia. Nadaje prawa, ale i ogranicza. W
                > tym
                > systemie nikt nie jest samowystarczalny dlatego nałożone są obowiązki. Coś za
                > cośwink

                Jako anarchista wiem coś o tym smile

                > Rozwiązaniem są różne możliwości kształcenia dzieci i do tego można dążyć.
                > A obowiązek szkolny to takie dwa w jednym : presja, ale i życiowa szansa.

                I właśnie o to chodzi. Różne możliwości. Młoda biegle zna język rosyjski. Czemu
                jej się to nie wlicza do wykształcenia? A gdyby nawet w szkole był język
                rosyjski, to Młoda i tak musiałaby tracić czas na lekcjach na czytanie durnych
                czytanek na poziomie rosyjskiego przedszkolaka. Bo niestety szkoła ma monopol
                na nauczanie sad I to trzeba zmienić. Młoda akurat nie widzi szansy życiowej w
                wykształceniu, bo w najbliższym otoczeniu ma aż nadto przykładów, że jest
                inaczej. Choćby ja. To samo bym miał bez szkoły co mam po jej ukończeniu.
    • fatalna_jendza Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 19.01.06, 20:56
      W Afryce, mdz.in. w Togo nie ma obowiązku szkolengo. Tam analfabetyzm wynosi
      48%. Młodzież, tak jak mówisz, czegoś chce, ale może zacznie chcieć zarabiać już
      teraz zamiast uczyć się, by dostać pierwszą wypłatę za kilka-kilkanaście lat...
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 20.01.06, 15:13
        > Młodzież, tak jak mówisz, czegoś chce, ale może zacznie chcieć zarabiać już
        > teraz zamiast uczyć się, by dostać pierwszą wypłatę za kilka-kilkanaście
        > lat...

        Oczywiście że tak. Moja córka jako pierwsza smile Już zarabiała pieniądze i to
        całkiem niezłe. I ja myślę że to było OK. Zarabiała bowiem na tym co lubi,
        czyli rysowanie i handelek pokątny na zasadzie tu kupić, tam sprzedać. Ma do
        tego zdolności. Ja wystawiłem dyski twarde na Allegro i prawie od razu musiałem
        kończyć aukcję, bo Młoda wszystkie wyprzedała z niezłym przebiciem smile
    • zebra12 Pracuję w wiejskiej szkole... 20.01.06, 06:27
      Tutaj połowa dzieci ma duże problemy z nauką. Chętnie nie chodziłyby do szkoły.
      Rodzice też wypisują zwolnienia dzieciom, gdy im się nie chce iść do szkoły lub
      gdy jest sprawdzian! Dzieci często bardziej są potrzebne w domu do bawienia
      licznego rodzeństwa lub do pomocy w pracach polowych. Ich rodzice, to głównie
      ludzie po szkole podstawowej. Nie umieją nawet poprawnie mówić. Jak oni mieliby
      uczyć swoje dzieci? Ja osobiście chciałabym pracować z grupą dzieci, które chcą
      się uczyć i wiedzą po co przychodzą na zajęcia. Ale to będzie jedna trzecia
      szkoły. A co z resztą? Jaka przyszłość będzie przed nimi? Co zaś do egazminu po
      szk. podst. to mała część uczniów wogóle by go nie zdała. Mamy bowiem dzieci,
      które mają ogromne problemy z nauką. Mają orzeczenia z poradni. Niektóre są
      lekko upośledzone lub na granicy upośledzenia. Co z nimi? Nie skończą zwykłej
      podstawówki? Rodzice w życiu nie zgodzą się na szkołę specjalną. Ogólnie pomysł
      widzę czarno i ze szkodą dla dzieci, zarówno tych słabych, jak i tych, którzy
      mają nieodpowidzialnych rodziców! Dla nauczycieli super!
      • wieczna-gosia Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 20.01.06, 10:38
        w anglii jest tak, ze dziecdko mozna uczyc w domu. W Polsce zreszta tez mozna
        tyle ze nie kazde. W Anglii zas mozna chyba kazde tylko jest obwarowane jakimis
        przepisami.
        Kiedys bywala tu Bogusia ma 6 dzieci i uczyla je w domu. W USA tez jest to mozliwe.
        Strony do homeschooling sa naprawde imponujace, ale taka nauka zabiera duzo
        czasu. Nie wyobrazam sobie by przy obijgu pracujacych rodzicach- dziecko uczylo
        sie w domu.
        • linka9 nauczanie domowe 20.01.06, 10:43
          wieczna-gosia napisała:

          > Kiedys bywala tu Bogusia ma 6 dzieci i uczyla je w domu. Nie wyobrazam sobie
          by >przy obijgu pracujacych rodzicach- dziecko uczylo
          > sie w domu.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=35283068
          • wieczna-gosia o widze ze z mika myslalysmy o tym samym :) ntxt 20.01.06, 11:02

        • gaika Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 20.01.06, 21:14
          W USA zainteresowanie nauczaniem domowym stale rośnie (ponad milion dzieci jest
          w ten sposób edukowanych). To co pozwala rozwinąć tę metodę to zaplecze prawne
          i organizacyjne. Na rynku jest masa książek, poradników i gotowych programów
          edukacyjnych, z których rodzice mogą z łatwością korzystać. Jak się okazuje,
          dzieci uczone w domu są rozwinięte społecznie tak samo dobrze jak dzieci ze
          szkół masowych (a czasem nawet lepiej). Wcześniej był to sztandarowy argument
          przeciwników nauczania w domu.
          Nie wiem czy są dostępne dane dotyczące Polski, ale najbardziej znaną postacią
          jest Marek Budajczak, który stoczył swego czasu walkę o możliwość edukowania
          swoich dzieci w domu.

          Na zachodzie dzieci uczą się odnosić swoją wiedzę do otaczającego świata, nie
          tylko teoretycznie, ale i praktycznie. Np. w brytyjskiej szkole (państwowej,
          więc może nie trzeba koniecznie uczyć w domusmile, uczniowie dowiadywali się skąd
          się bierze chleb, przeprowadzając cały proces od początku do końca(łącznie z
          sianiem zboża),a zakończony konsumpcją własnoręcznie upieczonego chleba. Może
          właśnie takich akcji brakuje polskiej szkole.

          Myślę, ze różnorodność oferty edukacyjnej jest podstawą, plus indywidualizacja
          nauczania (dostosowane do tempa i możliwości).
      • acorns Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 20.01.06, 15:38
        > Tutaj połowa dzieci ma duże problemy z nauką. Chętnie nie chodziłyby do
        > szkoły.

        Przy obecnym systemie edukacji nie dziwię się.

        > Rodzice też wypisują zwolnienia dzieciom, gdy im się nie chce iść do szkoły
        > lub gdy jest sprawdzian! Dzieci często bardziej są potrzebne w domu do
        > bawienia licznego rodzeństwa lub do pomocy w pracach polowych.

        Ja też tak robię. Od następnego roku załatwiam Młodej nauczanie indywidualne bo
        to będzie tragedia jak ośrodek ruszy, coś się cały czas będzie działo a ona
        będzie musiała iść do szkoły. Taka jest i już. Nie zamierzam jej zmieniać na
        siłę bo system od niej czegoś wymaga. Moje dziecko jest dla mnie ważniejsze niż
        system.

        > Mamy bowiem dzieci,
        > które mają ogromne problemy z nauką. Mają orzeczenia z poradni. Niektóre są
        > lekko upośledzone lub na granicy upośledzenia. Co z nimi? Nie skończą zwykłej
        > podstawówki? Rodzice w życiu nie zgodzą się na szkołę specjalną.

        A co im w takim razie da skończenie szkoły? Czy to w jakiś sposób zmieni ich
        życie?
        • rycerzowa Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 20.01.06, 16:44
          Acorns,kiedyś wyraziłam przypuszczenie,że Młoda wkrótce może ci nasiusiać do piwa.
          Ale z o wiele większym prawdopodopieństwem mozna przypuszczać,że za
          kilka-kilkanaście lat zrobi ci awanturę, że zmarnowałeś jej szanse edukacyjne.
          Pamietaj, ostrzegaliśmy cię, bo mimo wszystko lubimy i ciebie i twoja "szwarną
          dziouchę". Pozdrowienia.
          • acorns Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 20.01.06, 23:07
            > Acorns,kiedyś wyraziłam przypuszczenie,że Młoda wkrótce może ci nasiusiać do
            > piwa.

            Do piwa to już prędzej ja jej mogę. Jako mężczyzna mam do tego bardziej
            precyzyjny sprzęt. Ona ze swoim ciśnieniem i że tak powiem rozrzutem miałaby
            problem z nasikaniem do wiadra bez zalania wszystkiego naokoło smile

            > Ale z o wiele większym prawdopodopieństwem mozna przypuszczać,że za
            > kilka-kilkanaście lat zrobi ci awanturę, że zmarnowałeś jej szanse
            > edukacyjne.

            O to jestem spokojny. To ten sam typ co ja. Młoda nie jest w stanie
            funkcjonować pod batem ani chodzić na cudzej smyczy. Nie ma żadnej możliwości
            zmuszenia jej do czegoś czego ona nie chce. Na edukację ma już swój pogląd i
            trudno jej się dziwić. Ja na pewno nie będę jej opowiadał bzdur o zależności
            między poziomem wykształcenia a satysfakcjonującą dobrze płatną pracą. Przecież
            ona widzi jak jest choćby na przykładzie naszej rodziny. Jak ja ją miałbym
            przekonać, że jest inaczej jeśli ona wie, że w agencji reklamowej nikt mnie nie
            pytał o szkołę a zarobki były bardzo dobre? I w dodatku sama też tam dorabiała
            kolorując rysunki do storyboardów. Jak mam jej tłumaczyć że wykształcenie jest
            ważne podczas gdy jej wujek z Rosji pomimo braku jakiegokolwiek wykształcenia
            jeździ nowym Audi A6 full opcja za gotówkę, a nasi znajomi po studiach mają
            kupioną na kredyt Skodę Fabię? Młoda jest inteligentna i naprawdę dostrzega
            takie zależności.
            • zebra12 Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 21.01.06, 08:28
              Smutno tego słuchać.... Pieniądze to jednak nie wszystko, a "wiedzy nie
              zastąpią ładowne kieszenie" jak pisze poeta. Jednym się udaje nic nie robic ,a
              wszystko mieć, innym znów bez wykształcenia znaleźć dobrą pracę. Ale to są
              wyjątki. Idąc takim torem myślenia, to najlepiej być prostytutką po
              podstawówce. To przecież głupie. Żeby rzetalnie znac się na jakiejś dziedzinie
              trzeba się czegoś nauczyć. A pracodawca mając wybór z pewnością wybierze
              specjalistę! Wiem co mówię! A córeczce współczuję! Sama mam dzieci!
              • acorns Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 21.01.06, 12:02
                Moja córka nie będzie pracować do kogoś. To dla niej będą pracować smile Do tego
                przynajmniej dążę. Ty myślisz jak pracownik. Z góry skazujesz się takim
                myśleniem na pracę dla kogoś. OK - twoja sprawa. Też byłem pracownikiem. Zawsze
                mnie w każdej pracy interesowały początki firmy. I to było dość ciekawe, bo
                tymi przedsiębiorcami byli ludzie, którzy wcale nie byli wykształceni, tylko
                sprytni. Oni zamiast nad książkami spędzali czas na szukaniu pieniędzy. I udało
                im się. Tak było, jest i będzie bez względu na Twoje oburzenie. Powiedz mi jako
                nauczycielka - po co informatykowi wiedza z zakresu rozmnażania się pantofelka
                albo innej ameby? Po co kierowcy TIRa wielomiany i ciągi liczbowe? Po co
                właścicielowi pensjonatu poezja Juliana Przybosia? Po co oni mają się tego
                uczyć skoro umiejętności potrzebne do wykonywania zawodu jeden zdobył dopiero
                na studiach, drugi na kursie a trzeci tak ogólnie w życiu? Zakładamy, że ani
                jednego ani drugiego ani trzeciego w ogóle nie interesowała biologia,
                matematyka i literatura i już dawno zapomnieli tego czego się nauczyli z tych
                przedmiotów.
                • zebra12 Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 22.01.06, 07:54
                  Zapewne po to, aby być światłym w wielu dzedzinach i mieć o czym porozmawiać po
                  pracy... Jeśli kierowca TIRa ograniczy się do znajomości tylko tego, co mu
                  podczas tej pracy będzie potrzebne to smutne życie z takim człowiekiem. Jacu
                  wtedy będą ludzie? Pomyśl o tym. Ja uczę polskigo, ale interesuje mnie
                  rozmnażanie pantofelka czy genetyka. Może matematyka nie tak bardzo. Ale często
                  sięgam po książki z różnych dziedzin, oglądam programy naukowe na Discovery. A
                  teraz wyobraź sobie, że taki specjalista TIRowiec czy sprzedawca traci pracę,
                  plajtuje firma...Co dalej? Musi szukać pracy tylko w swojej dziedzinie, bo na
                  niczym innym się nie zna. Uważam, że najrozsądniej jest na poziomie podstawowym
                  i średnim nauczyć się trochę tego, a trochę tego, a specjalizować się na
                  studiach. A nóż podczas takiej nauki różnych przedmiotów odkryje się swoją
                  pasję? Ja odkryłam i to jest cudowne! Trzeba dać innym szansę!
                  • acorns Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 23.01.06, 20:44
                    > teraz wyobraź sobie, że taki specjalista TIRowiec czy sprzedawca traci pracę,
                    > plajtuje firma...Co dalej? Musi szukać pracy tylko w swojej dziedzinie, bo na
                    > niczym innym się nie zna.

                    To jest właśnie to, o czym mówię - elastyczność. Niestety, teraz króluje
                    podejście typu "Jestem murarzem - jak mógłbym robić coś innego?" To jest
                    niechęć do przekwalifikowania się. A szkoła ma się do tego nijak.


                    > Uważam, że najrozsądniej jest na poziomie podstawowym
                    > i średnim nauczyć się trochę tego, a trochę tego, a specjalizować się na
                    > studiach. A nóż podczas takiej nauki różnych przedmiotów odkryje się swoją
                    > pasję? Ja odkryłam i to jest cudowne! Trzeba dać innym szansę!

                    No ale chcesz uszczęśliwiać ludzi na siłę? Ale masz rację. Można mieć pasję
                    wcale o tym nie wiedząc. Jednak powinna istnieć możliwość rezygnacji z
                    przedmiotów, których się po prostu nie znosi. Bo z nastawieniem na "nie" to
                    niczego się nie zdziała. Będzie tylku użeranie się i męka a nie o to tu chodzi.
                    • gaika Re: Pracuję w wiejskiej szkole... 23.01.06, 22:19
                      acorns napisał:

                      >To jest właśnie to, o czym mówię - elastyczność. Niestety, teraz króluje
                      >podejście typu "Jestem murarzem - jak mógłbym robić coś innego?" To jest
                      >niechęć do przekwalifikowania się. A szkoła ma się do tego nijak.


                      Jakoś się jednak ma, gdyby np. murarz chciał się na fizyka przekwalifikowaćsmile
    • rycerzowa Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 21.01.06, 13:28
      Acorns napisał:

      "Ona ze swoim ciśnieniem i że tak powiem rozrzutem miałaby
      problem z nasikaniem do wiadra bez zalania wszystkiego naokoło smile"

      Młoda sobie poradzi, jest inteligentna. W ostateczności wynajmie kumpla.
      Skoro inni mają dla niej pracować...
      A przed ściąganiem majtek oporów już nie ma, jak sam utrzymujesz wink.



      • linka9 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 22.01.06, 00:17
        rycerzowa napisała:

        > Młoda sobie poradzi, jest inteligentna. W ostateczności wynajmie kumpla.
        > Skoro inni mają dla niej pracować...

        Co więcej, aby zostać szefową mafii świadectwa niepotrzebne, ważniejsze, aby być
        hardą i nie tolerować sprzeciwuwink
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 23.01.06, 23:04
        > W ostateczności wynajmie kumpla.

        Tak już prędzej, bo w sikaniu precyzyjnym kobiety nigdy nie dorównają
        mężczyznom smile No ale jeszcze mi nie powiedziałaś dlaczego miałaby mi osobiście
        albo za pośrednictwem kumpla nasikać do piwa? Co ja jej takiego zrobiłem? Ja
        wiem co bym musiał zrobić, żeby ona zaczęła ze mną wojować. Ale to jest
        sprzeczne z tym co robię, więc mocz w piwie mi nie grozi.

        Prawda jest taka, że szkoła w obecnej formie zabija w dzieciach indywidualność,
        samodzielność, pomysłowość i inicjatywę - czyli podstawy przedsiębiorczości.
        Młoda chciała robić stronę internetową swojej nowej szkoły. Odpowiedź - po co?
        na co? nie potrzeba. Ja porozmawiałem z nauczycielem informatyki i okazało się,
        że facet nie ma bladego pojęcia nawet do czego służy znacznik <b> w HTML. I co?
        Mam ukrywać przed Młodą, że ze swoją wiedzą to ona tam powinna uczyć
        informatyki a pan powinien chodzić na jej lekcje? Mam trzymać przed nią w
        tajemnicy, że szkoła to by chciała mieć stronę, ale uczeń nie może się okazać
        mądrzejszy od nauczyciela? Ja staram się rozwijać w niej cechy, które powinien
        posiadać przedsiębiorca a szkoła działa w odwrotną stronę. Jak do tej pory znam
        tylko jedną naprawdę sensowną szkołę - Szkołę Twórców Reklamy. I gdy Młoda
        kiedyś zechce się tam uczyć, to nawej jak czesne będzie trzy razy wyższe, to
        zapłacę. Tam się nie zdobywa dyplomu, tam nie jest ważna matura. Nikt o to nie
        pyta. Wystarczą mi nazwiska wykładowców i już wiem jakie ta szkoła ma
        możliwości. Idea tej szkoły pokrywa się w 100% z tym co ja uczę Młodą - "Wolisz
        tworzyć trendy niż się dostosowywać? Wpływać na innych niż im ulegać? Wzniecać
        kurz niż go łykać?". To jest dla mnie szkoła przyszłości. Tak powinna działać i
        w taki sposób funkcjonować. Wściekły jestem ogólnie, bo jak Młoda chodziła do
        szkoły w Warszawie to tak nie narzekała. Tam przynajmniej gazetkę szkolną mogła
        robić i dekoracje. A teraz jej nie dopuszczają bo robi to banda lizodupów z
        klasy, w której v-ce dyrektorka jest wychowawczynią. Wygląda to paskudnie, ale
        kogo to obchodzi, że Młoda umie znacznie lepiej? Do końca roku jakoś dotrwa,
        dobrze, że zdobyła kilku przyjaciół. A od nast. roku nauczanie indywidualne.
        Przynajmniej nikt jej nie będzie szkodził.
        • linka9 Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 23.01.06, 23:35
          acorns napisał:

          >No ale jeszcze mi nie powiedziałaś dlaczego miałaby mi osobiście
          > albo za pośrednictwem kumpla nasikać do piwa? Co ja jej takiego zrobiłem?

          Pamiętam telewizyjną wypowiedź młodego przestępcy. Na pytanie dlaczego tak
          zachował się w stosunku do swoich rodziców, których sam określił jako dobrych,
          rozumiejących i oddanych, odpowiedział: bo nie potrafili mi nigdy powiedzieć
          NIE, ciekawy byłem jak daleko mogę się posunąć.



    • rycerzowa Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 22.01.06, 13:51
      Hej, rzeczywiście prawdą jest, że przedsiębiorczość nie zawsze idzie w parze z
      wykształceniem. Załozyciele wielkich korporacji to zazwyczaj nie
      intelektualiści, tylko marzyciele, ludzie nieco szaleni, wizjonerzy, z ogromną
      skłonnoscią do ryzyka.
      Takim był Richard Branson, twórca Virgin Group, albo Nicolas Hayek,który zbił
      fortunę produkując zegarki Swatch, a przy okazji wymyślił samochodzik Smart.

      Prawdą jest, że dobry manager i inny specjalista musi otrzymać odpowiednią
      edukację, natomiast właściciel firmy, dla której owi specjalisci pracują,
      zdarza się, że został wyrzucony ze szkoły, bo się tam nudził.

      Czy to znaczy, że mamy spokojnie przyjąć decyzję dziecka o porzuceniu szkoły,
      licząc, że wobec tego wkrótce bedzie milionerem?
      Równie dobrze rodzice niemówiącego 4-latka mogliby oczekiwać, ze im w domu
      rośnie nowy Einstein.

      Chodzi o rachunek prawdopodobieństwa.

      Już bezpieczniej można załozyć, ze potomek zdobędzie pieniądze, grając w
      totolotka. W końcu co tydzień ktoś wygrywa fortunę, a wielkie firmy nie powstają
      tak często.

      Trzeba po prostu mieć niesamowite szczęście, bo o farcie decyduje nie tylko
      upór, pracowitość i wizja, ale zwykły przypadek.

      Spójrzmy na listę 100 najbogatszych Polaków z ostatnich lat. Ta lista się
      zmienia. Wielu z tej listy skończyło, niestety, w kryminale, niektórzy stracili
      życie.
      Ale niezmiennie jest na niej d o k t o r Kulczyk.

      Rodzic może marzyć, że dziecko zrobi karierę w biznesie, czemu nie.
      Ale trzeba mysleć realnie.

      Acorns, twoje dziecko to dziewczynka. Poszukujaca przyjaźni, bezpieczeństwa,
      obdarzona wspólczującym sercem. Tak ją nam przedstawiasz.
      W biznesie trzeba być żelazna damą.

      W dodatku, jesli odziedziczyła zdolności do biznesu po ojcu, to... wybacz.
      Gdybyś był naprawdę przedsiebiorczy, zdobyłbyś majątek w latach 90-tych, w
      czasie transformacji, gdy pieniadze leżały na ulicy. Nie zasuwałbyś na cudzej
      budowie ani nie pracował dla cudzej agencji reklamowej.

      Agrobiznes to żaden wielki biznes, powinieneś o tym wiedzieć. To wasza wielka
      życiowa przygoda i sposób na zarabianie. Nic wiecej. Chcesz ograniczyć córce
      horyzonty, zamykając ją na zabitej deskami wsi?

      Owszem, teraz budujemy dom, prowadzimy ośrodek, i zarabiamy na studia za
      granicą, w Stanach, albo w Anglii, tak dla szpanu.
      A po co Młoda ma wiedziec, co to pantofelek ? Żeby się z niej na przyjęciu w
      Biznes Klubie nikt nie śmiał, gdy ktoś zażartuje, że szkoda iż pieniądze nie
      rozmnażają się jak pantofelki a ona spojrzy wtedy na swoje buty na wysokich
      obcasach.
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 23.01.06, 20:56
        > W biznesie trzeba być żelazna damą.

        Na pewno nie. Nie trzeba być zimną wyrachowaną suką ani żelazną damą. Można być
        dobrym, wrażliwym człowiekiem, ale trzeba również być bystrym i ASERTYWNYM.
        Trzeba być takim liderem, za którym ludzie idą bo chcą iść a nie dlatego, że
        muszą. Nie marzyłem o córce biznesswoman. Marzę natomiast o tym, żeby zarabiała
        sensowne pieniądze na tym co lubi robić. Nawet jeśli byłoby to rozrzucanie
        obornika widłami po polu.

        > W dodatku, jesli odziedziczyła zdolności do biznesu po ojcu, to... wybacz.
        > Gdybyś był naprawdę przedsiebiorczy, zdobyłbyś majątek w latach 90-tych, w
        > czasie transformacji, gdy pieniadze leżały na ulicy. Nie zasuwałbyś na cudzej
        > budowie ani nie pracował dla cudzej agencji reklamowej.

        Ale ja w 1989 roku byłem jeszcze w podstawówce smile Jaki ja majątek mogłem
        zarobić nie mając zdolności do czynności prawnych? Potem urodziła się Młoda i
        musiałem utrzymać ją i jej mamusię - pasożyta. Tak więc trafiłem na budowę. Ja
        wiem, że był popyt wtedy na wszystko, dlatego na budowie robiłem lewe kursy,
        sprzedawałem kruszywa na lewo, potem beton. Ile miałem tyle zainwestowałem w
        ziemię w podwarszawskich Łomiankach, którą potem odsprzedawałem z zyskiem, bo
        tam bardzo wzosła wartość gruntów, musiałem też kupić jakieś mieszkanie żeby
        mieć gdzie mieszkać a nie kątem u rodziców. Nie miałem zbyt dobrych warunków
        żeby wystartować.

        > Agrobiznes to żaden wielki biznes, powinieneś o tym wiedzieć. To wasza wielka
        > życiowa przygoda i sposób na zarabianie. Nic wiecej.

        Niby nie jest aż tak wielki. Ale są dopłaty unijne, kilkadziesiąt hektarów mogę
        zalesić i wtedy mam z tego przez 20 lat tzw. premię zalesieniową - za to co
        zalesię wychodzi jakieś 70 tysięcy rocznie. Tylko trzeba wiedzieć jak tanio
        zalesić i dostać unijne błogosławieństwo.
        Posiadanie dużej ilości ziemi to jest możliwość założenia przyzwoitego auto
        szrotu. Ściągam sobie powypadkowce z Unii i handluję częściami. Opłaca się, ale
        znów trzeba wiedzieć jak to robić żeby zarobić a nie stracić. Ja wiem. W szkole
        tego nie uczą.

        > Chcesz ograniczyć córce horyzonty, zamykając ją na zabitej deskami wsi?

        Ale ona naprawdę nie jest na tej wsi uwięziona. I nie jest to wieś zabita
        deskami. Wbrew pozorom można się do Warszawy albo do Trójmiasta dostać szybciej
        niż z jednego końca Warszawy na drugi w godzinach szczytu. Zwłaszcza jak się
        jedzie motorem smile A czemu wieś miałaby ograniczać horyzonty? Zwykły stereotyp i
        nic więcej. Jeśli dla kogoś szczytem ambicji jest stanie pod GSem z puszką piwa
        w łapie to to samo będzie robił pod delikatesami w Warszawie czy Wrocławiu.

        > A po co Młoda ma wiedziec, co to pantofelek ? Żeby się z niej na przyjęciu w
        > Biznes Klubie nikt nie śmiał, gdy ktoś zażartuje, że szkoda iż pieniądze nie
        > rozmnażają się jak pantofelki a ona spojrzy wtedy na swoje buty na wysokich
        > obcasach.

        O pantofelkach to chyba ja miałem w szóstej klasie. Miałem też na pewno wiele
        innych rzeczy. I już tego nie pamiętam. Naukę biologii zakończyłem w ósmej
        klasie i naprawdę już prawie nic nie pamiętam. Czyli równie dobrze mógłbym się
        tego nie uczyć wcale. Czy naprawdę myślisz, że w Biznes Klubach wszyscy
        wszystko wiedzą?
    • chalsia Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 23.01.06, 21:59
      Acorns napisał:
      "Ale nie wszyscy potrzebują bata. Czemu by go wszyscy mieli miec nad sobą. Ja
      na
      przykład nie potrafię funkcjonować pod batem, Młoda też nie. Ci, którzy
      potrzebują mieć bat i tak do niczego w życiu nie dojdą, chyba że przypadkiem.
      Czemu więc mają tracić na tym ci co potrafią się zmobilizować i mają motywację?"

      Ludzie dzielą się na tych, których motywuje kij/bat (czyli nastaiwonych na
      unikanie przykrych konsekwencji) i na tych, których motywuje marchewka (czyli
      nastawionych na osiągnięcie celu). I wszyscy o tym wiedzą. Natomiast nie
      wszyscy (np. Acorns) już wiedzą, że:
      - większa część ludzkości z przeszłości i tej terażniejszej (nie pamiętam ile,
      ale na pewno ponad 60%) jest motywowana kijem
      - czemu? - ano z prostych energetyczno-biologiczno-ewolucyjnych powodów
      - ludzie motywowani kijem świetnie się mobilizują - tylko, ze z innego powodu,
      niż ci motywowani marchewką
      - w obecnym, wysoce cywilizowanym świecie nie ma już takiego biologicznego
      znaczenia, do jakiego typu motywacyjnego człowiek należy,

      Chalsia
      PS. jestem typowym przykładem potrzebującej miec bat, mam wielu takich
      znajomych i zapewniam Cię, że zarówno oni jak i ja doszli do wielu rzeczy w
      życiu i na bank nie przypadkowo smile
      • theodorka Acornsie, chylę przed Tobą czoło! 24.01.06, 11:36
        Respekt! Od razu widać, że potrafisz Młodą dobrze wychować.

        Oby więcej takich rodziców.

        Możecie się ze mną nie zgadzać, ale każdy ma prawo do własnego zdania.

        Teodorka - indywidualna ofiara polskiego systemu szkolnictwa, która także
        czuje, że szkoła zabija jej dążenia i plany (na szczęście mam teraz ferie).
        • acorns Dzięki :) 25.01.06, 13:14
          Niestety, to nie tylko szkoła zabija coś w dzieciach. Bardzo często to rodzice
          na spółkę ze szkołą zwalczają u nich wszelkie przejawy indywidualności i
          posiadania własnego zdania. Traktują tę szkołę jak jakąś świętość i
          bezwzględnie wymagają, żeby dzieci w piękny majowy weekend w pierwszej
          kolejności odrabiały lekcje zamiast się bawić i tylko ciągle powtarzają "musisz
          się uczyć, żeby kimś być". Czyli odwracając, znaczy to po prostu "teraz jesteś
          nikim". A co za tym idzie - "jesteś nikim, twoja wola jest nieważna, nie masz
          nawet prawa myśleć inaczej niż od ciebie tego oczekują, musisz robić to czego
          od ciebie oczekują bez względu na to czy masz ochotę i co czujesz bo i tak
          jesteś nikim". Takie są moje obserwacje. Często mam wrażenie, że psy i koty są
          w rodzinach traktowane z większym szacunkiem niż dzieci. Niestety, to nie
          kończy się tylko (aż) na zabraniu części dzieciństwa. To ma też swoje
          konsekwencje w skali społecznej. Bo potem pójdzie taki "nikt" do pracy i jest
          nastawiony tylko na to, aby spełniać cudze żądania. No i mamy kasjerki siedzące
          w pampersach bo pracodawcom nie podoba się fakt, że mają potrzeby
          fizjologiczne. Mamy pracowników z niezapłaconymi nadgodzinami, mamy mobbing.
          Jak ludzie pozwalają traktować siebie jak goowno to tak jest. I tak będzie
          jeśli dzieci będą tak traktowane przez własnych rodziców i przez szkołę.
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 25.01.06, 13:23
        W takim razie wyjaśnij mi czemu ten, kto nie musi być motywowany batem ma być
        nim motywowany bo podobno większość tak musi mieć? Demokracja to rządy
        większości ale z poszanowaniem mniejszości. Czemu więc moja córka nie ma
        alternatywy tylko szkoła zmusza ją do funkcjonowania pod batem?
        • chalsia Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 26.01.06, 00:44
          Stosowanie bata wobec osoby, której motywatorem jest marchewka, działa na nią
          demotywująco. Oczywiste.
          Co do reszty nie odpowiem, bo nie wiem. Nad to nie uważam, by szkoła motywowała
          batem w tym znaczeniu, ze jesli ktoś CHCE sie uczyć, to owszem, będzie
          kartkówki, klasówki, itp traktował jako dołujące upierdliwości, ale nie będzie
          to dla takiej osoby przeszkodą do osiągnięcia celu czyli zdobycia wiedzy.
          Chalsia
    • rycerzowa Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 24.01.06, 12:15
      > W biznesie trzeba być żelazna damą.

      >Na pewno nie. Nie trzeba być zimną wyrachowaną suką ani żelazną damą. Można być
      >dobrym, wrażliwym człowiekiem,

      Jak masz miękkie serce, to musisz mieć twardą d.

      >Ale ja w 1989 roku byłem jeszcze w podstawówce smile Jaki ja majątek mogłem
      >zarobić nie mając zdolności do czynności prawnych?

      Ale w 93 juz byłeś pełnoletni.Wspomniany przeze mnie Richard Branson swój
      pierwszy sklep muzyczny otworzył przed ukończeniem 20 roku życia.


      > są dopłaty unijne, kilkadziesiąt hektarów mogę
      >zalesić i wtedy mam z tego przez 20 lat tzw. premię zalesieniową - za to co
      >zalesię wychodzi jakieś 70 tysięcy rocznie.

      Takie kwoty robią wrażenie tylko na paniach z budżetówki.

      > Ściągam sobie powypadkowce z Unii i handluję częściami.


      Twoj biznes plan jest sensowny i podoba mi się,nawet bardzo, co juz ci kiedyś
      wyłożyłam, ale jest to pomysł na życie z własnej pracy, a nie na życie z pracy
      innych, bo to nie ta skala.
      Staniesz się jednym z nas, harującym "na swoim" od świtu do zmierzchu, wespół ze
      swoją córką. Owszem, zatrudnisz kilku-kilkunastu najemnych pracowników.
      Ale porzuć nadzieje, że z powodu bezrobocia bedą pracowac z pełnym
      zaangażowaniem. Raczej bedą ci wywozić na lewo kruszec z budowy, że o betonie
      nie wspomnę. A tobie dojdzie odpowiedzialność za los kilku-kilkunasu rodzin, bo
      to ty będziesz pracodawcą.
      I planujesz takie życie również dla Młodej - ok.
      Ale oprócz sprytu przydałaby się jej jeszcze znajomośc angielskiegoi pewna
      orientacja w przepisach prawnych, podatkach, rachunkowości, systemie bankowym etc.
      Do tego potrzebny jest wykształcony umysł. A czasy się zmieniają i wymagania
      rosną.Wykształcony umysł potrafi się dostosować do zmieniającej się rzeczywistości.

      Moj dziadek stale wspominał przedwojenną społeczność żydowską i dawał nam ich za
      przykład. Ich dzieci od najmłodszych lat były ćwiczone w łamigłówkach,
      szaradach, rebusach, a takze w czytaniu świętych ksiąg, czyli poezji, historii,
      opowieści, bo tym święte księgi są.
      Wnioski sam sobie wyciagnij.

      Jesli naprawde kochasz swoje dziecko, zapewnij mu jak najlepsze wykształcenie.
      Aby się z niej byle kto nie śmiał, gdy wyjdzie na jaw jej ignorancja w
      elementarnych kwestiach.
      Aby rozumiała, co ludzie mówią, rozumiała abstrakcyjne dowcipy, chwytała niuanse.
      Aby miała wyćwiczony, giętki umysł.
      Aby ją uniezaleznić od koniunktury i od humorów życiowego partnera,a także
      twoich przyszłych kolejnych potomków.( Niekoniecznie będą miały tak otwarte
      serce, jak najstarsza siostra).

      A co do "zabitej dechami wsi", to zgadzam się, mozliwa jest i na
      Marszałkowskiej. Bo to chodzi o towarzystwo. Dla dziecka to jest szkoła.
      Jaka to jest szkoła, o jakim poziomie uczniowie, jakie kwalifikacje nauczycieli
      - tam, gdzie teraz uczy się Młoda?


      PS. Ja też mam swoje porachunki nie tylko z poszczególnymi nauczycielami ale i
      ze szkołą, jako systemem. Co nie znaczy, że mam tego systemu nie wykorzystywać
      dla korzyści moich dzieci.
      • acorns Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 25.01.06, 13:20
        > Ale w 93 juz byłeś pełnoletni.Wspomniany przeze mnie Richard Branson swój
        > pierwszy sklep muzyczny otworzył przed ukończeniem 20 roku życia.

        Może jego nie wzięli do wojska i nie spłodził od razu dziecka?

        Na pewno masz wiele racji. Jednak pamiętaj o nadrzędnej zasadzie - nie
        uszczęśliwiać nikogo na siłę. Niektórzy ludzie po prostu nie chcą niczego
        robić. Niezależnie od wykształcenia będą bierni, mierni i zawsze na dole
        hierarchii społecznej. Szkoła w obecnej postaci nie jest w stanie ich zmienić
        na lepsze, a oni sami stają się kulą u nogi dla tych lepszych. Twierdzisz,
        że "oprócz sprytu przydalaby sie jej jeszcze znajomosc angielskiego". Owszem.
        Bardzo by jej się przydała. Rosyjski zna biegle i to jest również ważne, ale
        angielski jest równie potrzebny. Tylko co z tego jak od września muszę załatwić
        jej angielski prywatnie bo w szkole uczy się trzeci rok tego samego bo ci mniej
        zdolni nie są w stanie lub nie chcą opanować materiału. To po h*j jej te lekcje
        w szkole? Przepraszam za wyrażenie, ale to najlepiej oddaje to co myślę. Strata
        czasu i tyle. Ona chodzi do zwykłej gminnej podstawówki. Nauczyciele tacy jak
        wszędzie. Jedno wiem na pewno - pan od informatyki powinien przychodzić do niej
        na korepetycje.
        Ja naprawdę chcę Młodej zapewnić wykształcenie i ona też chce bo jest ciekawa
        świata. Problem w tym, że szkoła nie chce.
        Co do biznesu to jest kwestia priorytetów. Owszem chciałbym się przejechać
        Lamborghini Diablo, ale nie chciałbym go mieć. Chciałbym być tak bogaty jak Jan
        Kulczyk, ale nie widzę siebie w garniturze na spotkaniu biznesowym. Ja wolę
        zarabiać mniej ale robić to co lubię.
        Owszem, biorę przykład z Żydów. W kwestii kumulowania kapitału i prowadzenia
        dokumentacji. Oni są w tym najlepsi. Wiem też jak pracują miejscowi "fachowcy"
        ich się bierze się do prac ciężkich i upierdliwych typu wykopanie dołu pod
        szambo. Jak się chce pracownika fachowego, pracowitego i uczciwego, trzeba
        szukać za wschodnią granicą. Ja jednak zawsze w pierwszej kolejności daję pracę
        rodzinie a w drugiej znajomym.
    • theodorka Acornsie, sprawdź @ na privie :) 25.01.06, 18:51
      • acorns Re: Acornsie, sprawdź @ na privie :) 26.01.06, 16:12
        Sprawdziłem, przeczytam dokładnie, odpiszę, ale daj mi 24 godziny, bo teraz nie
        bardzo mogę smile
    • seth.destructor Re: Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji 10.02.06, 18:58
      Nie dotarlem jeszcze do konca dyskusji, ale mam pare podstawowych pytan:
      1. Co z nauczycielami. Zapominasz, ze obecnie szkola nie jest dla ucznia, a na
      pewno jest dla nauczyciela. Co zrobic z dotychczasowymi absolwentami polonistyk
      i matematyk i tak dalej, ktorzy ze wzgledu na swoje nieprzystosowanie do rynku
      pracy nadaja sie tylko do przechowania w systemie edukacji? Uczyc co prawda nie
      umieja, ale jedyne zawody dla nich to w wiekszosci cos miedzy pania z
      supermarketu a zbieraczem truskawek, gdyz to, co sie nauczyli nie da im
      pieniedzy na zycie - pomijam tych najlepszych i ustosunkowanych, ktorzy zawsze
      sobie poradza. Na wyksztalcenie nauczyciela nowego typu potrzebujesz
      odpowiednich ludzi i pare lat.

      2. Co z wsiami? Nie jest problemem wozenie ucznia tu i tam w miescie, ale
      przeciez sa miejsca, gdzie jest jedna szkola na kilka wsi i uczen nie ma
      wyboru - a raczej finansowy wybor rodzicow wskaze blizsza szkole, a nie z
      kompetentniejszym nauczycielem. A pieczatka Pani Jadzi z Kurzej Gorki u ktorej
      na angielskim rysuje sie szlaczki ma miec taka sama wartosc, jak pieczatka Pana
      Alfreda z Warszawy, ktory wymaga znajomosci 8 czasow.

      3. Spoleczenstwo - zakladasz, ze ludzie potrafia o siebie zadbac i myslec o
      sobie. Twoje rozmowczynie wskazuja, ze z tym roznie bywa. U niektorych chec do
      nauki zaczyna sie w wieku 32 lat. Dzieci chca sie bawic. Rodzice wysluguja sie
      szkola, kiedy nie moga sobie z wlasnymi dziecmi poradzic. Nie ma swiadomosci
      specjalizacji i indywidualnosci w Polsce. A zmiana tego to nie jest proste
      zadanie. Zauwaz, ze im wiecej bedzie takich ludzi, tym czesciej beda w Polsce
      wygrywac opcje polityczne typu: rozdajemy pieniadze za darmo, wy nic nie
      musicie, odebrac pracodawcom, kujon twoj wrog.
    • auto258374 całkowicie nielewicowy pomysł 08.05.06, 13:02
      Świetny pomysł (serio), tylko całkowicie nielewicowy, ponieważ jego podstawą
      jest założenie, że uczniowie nie są równi pod względem predyspozycji, zdolności
      i chęci. A przecież mają być równi. W związku z tym pomysł jest skazany na
      porażkę. Gratulacje dla córki, miło że nawet młodzież dostrzega absurdy
      lewicowego systemu edukacji.
      • acorns Re: całkowicie nielewicowy pomysł 08.05.06, 15:23
        Pomysł nielewicowy bo i Młoda nielewicowa smile Ona myśli jak typowy
        libertarianin. Ja myślę, że jeszcze Janusz Korwin - Mikke będzie grał pierwsze
        skrzypce na polskiej scenie politycznej. Wtedy będzie szansa na wprowadzenie
        podobnego systemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka